FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 9699 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Filozofia, Psychologia, Religie
ALICE MILLER-inne spojrzenie na przemoc wobec dzieci 
Wyślij odpowiedź [powiadom znajomego]    
Autor "ALICE MILLER-inne spojrzenie na przemoc wobec dzieci"   
 
stefani
 Wysłana - 12 grudzień 2009 01:19        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź ile procent masz tłuszczu

SKĄD SIĘ BIORĄ TYRANI

Anna Bikont



Alice Miller , psychoterapeutka i autorka bestsellerów, od kilkudziesięciu lat mówi to samo: żeby nie bić dzieci. Ponieważ bici na ogół aprobują bicie. Analizowała dzieciństwa wielkich tyranów. Bici byli Stalin, Hitler, Ceausescu, Mao. Jej wykład na sesji "Jak kochać dziecko?" słuchacze nagrodzili owacją na stojąco.

Nie mówię, że wszyscy bici muszą bić " powiedziała mi dzień wcześniej. " Wszystkie krowy są zwierzętami, a nie każde zwierzę jest krową. Znam takich, którzy byli bici i nie biją. Mówię tylko, że wszyscy, którzy biją, byli w dzieciństwie bici. Tak jak zawsze ten co gwałci, był przedmiotem gwałtu. Jeden z pacjentów, mówił mi tak: "Dawałem mu klapsy, nie pomagało, to biłem mocniej". Zapytałam: "Jak długo pan go już bije?". "Od początku. Dziś syn ma 12 lat i cały czas nie widać rezultatów". Zapytałam, czy może sobie wyobrazić, że kupił sobie odkurzacz, który się zaciął, i on od 12 lat go kopie z nadzieją, że zacznie działać. Roześmiał się, to znaczy, że coś do niego dotarło.

Z reguły im dzieci bardziej krnąbne, tym bardziej są bite. Matki mówią mi: "Ja go biłam, jak był mały". Za tym stoi dość powszechne przeświadczenie, że jak mały, to nie czuje i można wszystko z nim zrobić. Najgorsze jest właśnie znęcanie się nad dziećmi do trzeciego roku życia. Wtedy kształtuje się mózg. W dorosłym życiu stajemy i: tym, co wtedy przeżyliśmy.

Alice Miller jest piękną, elegancką kobietą koło osiemdziesiątki. Mówi nienaganną polszczyzną. Zanim zgodziła się udzielić wywiadu "Gazecie", przepytała mnie ze znajomości swoich książek. Zastrzegła, że nie życzy sobie żadnych pytań osobistych. Polska Żydówka, która przeżyła Holocaust w Warszawie (u
jawniła na seminarium, że studiowała filozofię na tajnych kompletach u Tatarkiewicza i Kotarbińskiego), po wojnie zajmowała się psychoterapią w Niemczech, dziś mieszka w Szwajcarii. W Warszawie, gdzie żyje je siostra, była po raz pierwszy od pięćdziesięciu lat.

Powtarza Pani w swoich książkach, że dziecko poniżane, prześladowane, bite ma gorzej niż więzień obozu koncentracyjnego. Mówi to Pani po to, żeby prowokować, czy myśli Pani tak naprawdę?

" Myślę tak naprawdę. Takie stwierdzenie wydaje się nam przesadne, bo cierpienia ludzi w obozach są nam znane, a cierpienia małych dzieci nie. Więźniowi nikt nie kazał kochać prześladowcy, a dziecko ma kochać i szanować ojca, który je bije. Więzień wie, że cierpi i jest w grupie innych cierpiących. Dziecko bite jest osamotnione, a jego cierpienie nie jest uznawane przez społeczeństwo. Mówi mu się, że to, co się z nim robi, jest dla jego dobra. Ma uwierzyć, że osoba, która się nad nim znęca, kocha je i zasługuje na szacunek. Dziecko nie może reagować w naturalny sposób " za złość, krzyk, płacz zostanie znowu zbite. W ten sposób uczy się je, że nic nie czuło. Dziecku pozostaje tylko zaciśnięcie zębów, by nie okazać bólu, czyli wyparcie się samego siebie i identyfikacja z prześladowcą. W przeciwieństwie do dorosłego dziecko nie może sobie recytować z pamięci wierszy, by nie stracić rozumu. Więc pytam Panią, czyje położenie jest gorsze, więźnia obozu koncentracyjnego czy dziecka?

" Przytacza Pani statystyki: 60 procent terrorystów niemieckich okazało się być dziećmi pastorów. Rozumiem zatem, że lepiej, jeśli wychowaliśmy się w rodzinie bijącego alkoholika o niskim statusie społecznym niż w rodzinie bijącego pastora?

" Możliwe, że tak, bo w przypadku pastora dochodzi cały ładunek hipokryzji. Dziecko jeszcze bardziej zmuszane jest do myślenia, że to, co mu się przydarza, jest dobre i święte.

Toż to mały Adolfek, syn państwa Hitlerów

W książce "Zniewolone dzieciństwo. Ukryte źródła tyranii", która w tych dniach wyszła w Polsce, Alice Miller opisuje, jak postanowiła zająć się biografią Hitlera: "Empatia, to znaczy wczucie się w przeżycia dziecka, oceniane i rozumienie jego losu, odrzucenie perspektywy dorosłych, jest moim narzędziem podejrzenia, czy potrafię się zdobyć na empatię wobec dziecka, które wyrosło na największego ze znanych mi zbrodniarzy".

Cytuję Alice Miller wiersz Wisławy Szymborskiej "Pierwsza fotografia Hitlera": "A któż to jest ten dzidziuś w kaftaniku?/ Toż to mały Adolfek, syn państwa Hitlerów!/ Może wyrośnie na doktora praw?/ Albo będzie tenorem w Operze Wiedeńskiej?(...)/ Dokąd te śmieszne nóżki zawędrują, dokąd?"

" Pani zdaniem już wtedy, kiedy Adolfek był bobasem, było przesądzone, dokąd te nóżki zawędrują? Nie mówię oczywiście o skali poczynań, ale o kierunku rozwoju.

" Tak, jego droga była już wtedy przesądzona. Ojciec go niemiłosiernie bił, codziennie, od urodzenia. Ojciec, pół-Żyd...

" Domniemany pół-Żyd.

" Tak, ale to nie miało znaczenia. Przeciwnie, te niedopowiedzenia, podejrzenia tylko zagęszczały atmosferę. Babka Adolfka ze strony ojca była przez 14 lat utrzymywana przez swojego byłego pracodawcę. Żyda z Grazu, w czasie pobytu u niego zaszła w ciążę. Jej syn Alois został dobrym urzędnikiem celny, ale domniemanie, że może być Żydem, w jego oczach niweczyło całą pozycję, na którą tak ciężko zapracował. Stąd przecież wzięło się maniakalne przekonanie Hitlera, że trzeba oczyścić Niemcy z żydowskiej krwi, tropiąc ją do trzeciego pokolenia wstecz. Żydzi reprezentowali upokarzaną, dręczoną biciem część jego ja, te, którą chciał wszelkimi sposobami usunąć z tego świata.

Hitler wychowywał się z ciotką Johanną , siostrą matki, garbatą i cierpiącą na schizofrenię. jej zachowanie musiało w nim wzbudzać paniczny lęk. Stąd wyrok eutanazji, który jako führer wydał na ludzi chorych umysłowo. Gdy miał jedenaście lat jego ojciec zakatował go niemal na śmierć.

Dziecko kocha rodziców, bo ta miłość jest mu niezbędna do życia. Wypiera gniew, który zamienia się w nienawiść do słabych. Niemcy stały się dla Hitlera symbolem niewinnego dziecka, które chciał obronić. Przed ojcem, przed ciotką.

" A kochająca matka " o jakiej piszą biografowie Hitlera " nic tu nie może pomóc?

" Choć go kochała, nie stanowiła dla niego żadnej podpory, ponieważ nie reagowała, kiedy ojciec go bił. Była zbyt wystraszona. Tak samo chowani byli Adolf Eichmann czy Rudolf Hess. Nie znali współczucia, tak jak dla nich nikt nie miał współczucia, gdy byli dziećmi.

Zwyczajna tresura

W swojej książce Alice Miller zauważa, że ojciec Rudolfa Hessa nie chciał go z pewnością wychować na komendanta Oświęcimia, ale jako gorliwy katolik chciał, biciem i upokorzeniem, wykreować go na misjonarza. Dzieciństwem Eichmanna, który był przymuszany do bezwzględnego posłuszeństwa i zaprzeczania własnym uczuciom, tłumaczy Millter to, że podczas swojego procesu mógł on bez specjalnych emocji słuchać wstrząsających zeznań świadków, kiedy jednak zapomniał wstać przy odczytywaniu wyroku i zwrócono mu na to uwagę, zaczerwienił się ze wstydu.

" Ale faszyzm to nie tylko Hitler, Eichmann czy Hess. Żeby taka ideologia mogła panować, potrzebne było wprzęgnięcie w jej służby dobrych kilku milionów ludzi. Daniel Goldhagen w swojej głośnej książce "Gorliwi kaci Hitlera. Zwyczajni Niemcy i Holocaust" próbuje udowodnić, że każdy zwykły Niemiec mógł się zamienić w oprawcę. Wszyscy byli bici od urodzenia?

" Wszyscy. Hitler nie znalazłby tylu zwolenników, gdyby te dzieci były inaczej chowane. To pedagogika końca XIX i początku XX wieku umożliwiła ludobójstwo. Wówczas w Niemczech powszechnie maltretowano dzieci. Pokutuje to zresztą do dziś, ale rzadko kiedy tresurę zaczyna się tak wcześnie i prowadzi tak systematycznie. Na dwa pokolenia przed dojściem Hitlera do władzy te metody wychowania doprowadzono do perfekcji. Goldhagen pisze, że część oprawców nie była poddana indoktrynacji. Nie potrzebowali jej, ponieważ osoba, która zmuszana jest idealizować upokorzenia zaznane w dzieciństwie, przez całe życie uważa, że akry cielesne są zbawcze. Pamięć ciała zachowuje instrukcje, jak ranić innych. Jestem przekonana, że tylko osoby, które doznały psychicznego i fizycznego okrucieństwa, mogą stać się oprawcami. Co więcej " rodzicie wymierzają kary, nie pamiętając, że byli identycznie karani. To jest istota przymusu powtarzania własnego losu.

Dzieci doktora Schrebera

W swoje książce Miller opisuje, jak wychowywano dzieci według zaleceń Daniela Schrebera, którego książki miały w Niemczech około 40 wydań. przedstawiały system wychowania dziecka od jego przyjścia na świat. Schreber twierdził, że krzyki to tylko fanaberie, przejaw uporu, który stanowczo trzeba złamać. Noworodek miał być poddawany wojskowemu drylowi i bity przy pierwszym płaczu, aż oduczy się płakać. przytulanie i okazywanie emocji uznawał Schreber za przejaw słabości, który może spaczyć charakter na całe życie. Uczył, jak ćwiczyć dziecko w sztuce rezygnowania. Opisywał sceny z własnego domu, jak to kazał niani położyć sobie dziecko na kolanach, samej jeść gruszkę i nie dać dziecku ani kawałka. Jednak się ugięła, podała kęs gruszki malcowi i została natychmiast zwolniona z pracy.

" Z takich niemowląt wyrastali oprawcy w obozach śmierci " mówi Alice Miller . " Jeden syn doktora Schrebera popełnił samobójstwo, drugi zakończył życie jako chory psychicznie. miał paranoję. Freud napisał o nim,. że żywił homoseksualne uczucia do ojca, ponieważ w jego urojeniach powtarzał się straszliwy lęk przed Bogiem, który go prześladował. A przecież to wcale nie było urojenie, on tak się bał ojca.

" Czy na podstawie różnic w stylu wychowania można wytłumaczyć, dlaczego Niemcy były podatne na faszyzm, a Rosja na komunizm?

" Pewnie tak. Nie wiem, jak w Rosji wyglądało wychowanie. Ale czy zna Pani jakieś inne powody, które by tłumaczyły faszyzm w Niemczech?

" Na ten temat napisano tysiące książek: bezrobocie, poczucie zagrożenia ...

" Hitler bezrobocie szybko zlikwidował. Zresztą bezrobocie nie prowadzi do przemocy. Jeśli ktoś tak twierdzi, dyskryminuje ludzi biednych. Znam bezrobotnych rodziców, którzy nie biją dzieci. Geny? Zawsze zdaję genetykom to pytanie: dlaczego akurat 30 lat przed dojściem Hitlera do władzy urodziło się tyle osób ze złymi genami? przecież to absurd.

Pytam, czy wojnę w Jugosławii też jest w stanie wytłumaczyć na gruncie swojej teorii, i słyszę, że Serbowie wyjątkowo okrutnie wychowują dzieci. gdy znów próbuję oponować, mówiąc, że może nie jest to jedyne wyjaśnienie, słyszę: " Powtarza mi Pani to, co wszyscy piszą, to niech Pani też to napisze zamiast ze mną rozmawiać.

Przechowane w podświadomości

Alice Miller opowiada o Stalinie, zrodzonym z ojca alkoholika i matki psychotyczki, też strasznie bitym w dzieciństwie.

" Był potem kochany przez miliony i cały czas bał się spisku. A on się bał, że ojciec go zabije. Tak samo Hitler był paranoicznie lękliwy. Jak inaczej wytłumaczyć ten ich strach?

Już nie próbuję wtrącać, że bali się niebezpodstawnie, bo taki los dyktatorów, że często giną wskutek spisku. Alice Miller traktuje swoją teorię jak posłannictwo, nie znosi dyskusji. Choć jestem wyjątkowo zgodnym rozmówcą " tak jak ona uważam, że pierwsze trzy lata życia decydują o naszym życiu, że nie wolno dzieci bić, że to bici biją. Nie wydaje mi się tylko, że świat można wytłumaczyć za pomocą jednej teorii.

" Mao Zedong był niemiłosiernie chłostany przez ojca, który mówią: "Muszę z ciebie zrobić mężczyznę". Mao do końca życia idealizował ojca i wymordował 30 milionów ludzi. Niech Pani mi to wytłumaczy innymi czynnikami, z całym szacunkiem dla socjologii.

W domu Ceusescu była straszna bieda. W jednej izbie dziesięcioro dzieci, ojciec alkoholik. Rodzice nazwali go Nicolae, zapominając, że jednemu synowi już wcześniej dali to imię. Był bardzo bity. Któregoś razu, a miał wtedy 13 lat, poszedł na dworzec w Bukareszcie ukraść walizkę. Złapali go, a że w walizce było pełno literatury marksistowskiej, posadzili go w więzieniu z politycznymi. Tam poznał swoich przyszłych partyjnych towarzyszy. Zdobył ich szacunek, gdyż ochoczo mordował koty, które były więzienną plagą.

" Jeżeli maltretowane dziecko ma przetrwać " tłumaczy Alice Miller " musi wyprzeć wiedzę o tym, co się z nim dzieje. Ale wspomnienia ukryte w podświadomości skłaniają je do powtórzeń. To co Ceaisescu przeżył w dzieciństwie, zaaplikował całej Rumunii. Wprowadził tam straszną biedę i zakaz spędzania płodu.

Zupełnie inaczej był wychowany Gorbaczow " w rodzinie, która dawała dzieciom miłość. Kiedy jego ojciec się dowiedział, leżąc ranny w lazarecie, że syn nie chodzi do szkoły, bo nie ma w co się ubrać, kazał żonie sprzedać owce i kupić mu buty i wiatrówkę. Nie jest przypadkiem, że Gorbaczow nie trzymał się władzy za wszelką cenę.

Jedno z amerykańskich pism spytało mnie, czy dzieci z Kosowa nie staną się w przyszłości mordercami. Myślę, że nie. Przecież matki trzymają je w ramionach, cały świat chce im pomóc. One swoje przeżycia mogą przerobić, uzewnętrznić, przelać na papier.

" Austriacki pisarz Peter Handke zatrwożył swoich czytelników i przyjaciół, opowiadając się po stronie Miloszevicia. Pisze Pani o ciężkich doświadczeniach Handkego z dzieciństwa. Czy łączyłaby Pani te fakty?

" Możliwe, ale nie chcę mówić o trudnych sprawach żywych.

Na wykładzie Alice Miller opowiadała o badaniach nad maltretowanymi dziećmi rumuńskimi.

Tomografia komputerowa wykazała zmiany w ich mózgach. Partie mózgu odpowiedzialne za kontrolę emocji były o 20-30 procent mniejsze niż u innych dzieci, co naukowcy wyjaśniają niszczeniem połączeń nerwowych przez hormony wydzielane w stresie.

" Małpy hodowane przez atrapy są agresywne i nie umieją dbać o potomstwo " mówiła. " Dlaczego sądzić, że te same prawa nie dotyczą potomstwa człowieczego?

Przytaczała badania nad 400 Niemcami, którzy działali w ruchu antynazistowskim bądź ratowali Żydów. Stwierdzono, że jedynym elementem odróżniającym ich od nazistów był sposób wychowania. W domach przyszłych antynazistów kary cielesne były rzadkie i związane z konkretnym przewinieniem. U oprawców ojciec sięgał po pas nie wtedy, kiedy dziecko zawiniło, ale kiedy był pijany albo rozdrażniony.

Światek może pomóc

" Nie tylko Hitler miał traumatyczne relacje z ojcem. Podobnie było z Brunonem Schultzem albo Franzem Kafką. Co decyduje, czy cierpienie dziecka przetworzy się na literaturę, na zadawanie cierpienia innym czy na akty autodestrukcji? Czy ten decydujący moment też sytuuje Pani w dzieciństwie?

" Jeżeli w domu dziecko pozna coś innego niż okrucieństwo, to nie stanie się Hitlerem. Wystarczy, że będzie ktoś, kogo nazywam świadkiem pomocnym albo pomocnikiem " to może być starsza siostra, brat, babcia, ktoś, kto lubi dziecko " by nie stało się zbrodniarzem. Także dorosłym pomóc może poznanie człowieka oświeconego, przyjaznego. Kafka miał bardzo ciężkie dzieciństwo, ale w wieku dojrzewania nawiązał serdeczny kontakt z siostrą, która go kochała, rozumiała, popierała. Dlatego nie stał się zbrodniarzem. Ale umarł na gruźlicę w wieku 40 lat. Dlaczego?

" Chce Pani powiedzieć, że gruźlica to autoagresywna choroba?

" Prawdopodobnie tak było w tym przypadku. Milena, jego przyjaciółka w ostatnich latach życia, go rozumiała, ale to go nie uratowało, co mnie dziwi. Może dlatego, że nie wystarczy rozumieć obecnie życia, trzeba zrozumieć, co się stało w dzieciństwie. Kafka napisał do ojca list, w którym opisywał swoje cierpienia (drukowany pośmiertnie), i błagał matkę, by go ojcu przekazała, sam nie miał odwagi. Matka nigdy tego nie zrobiła. To znaczy, że cierpienie syna jej nie interesowało.

Ojciec Dostojewskiego był okrutny, zabijał poddanych. Ale matka go bardzo kochała. Dostojewski nie stał się zbrodniarzem, miał za to epilepsję.

Świadek może pomóc, sprawić, że dziecko stanie się artystą, poetą, pisarzem. Żeby jednak naprawdę wyzdrowiało, musi przy czyimś wsparciu przypomnieć sobie wyparte doświadczenia z dzieciństwa, uprzytomnić sobie, jaką krzywdę mu zadano. Świadków poznanych w okresie dorosłości nazywam świadkami oświeconymi i piszę swoje książki w nadziei, że ta grupa się poszerzy. Kierowana tą samą nadzieją daję też Pani ten wywiad.

Stopniowo coraz lepiej

" Pani słowa są bardzo ważne w Polsce, gdzie poseł partii chrześcijańskiej publicznie chwali się, że bije własne dziecko, a w telewizji ktoś opowiada z przekonaniem, że sam był bity i wyrósł na porządnego człowieka, więc tak też wychowuje córkę. Ale czy przeczytanie książki lub wywiad może pomóc, skoro dziecięce przeżycia są zepchnięte głęboko w podświadomość?

" Tak. Kiedyś w Londynie przyszedł do mnie po wywiadzie czarny student i powiedział, że był maltretowany fizycznie i seksualnie. zapytałam, skąd to wie, bo bardzo często dzieci wypierają takie przeżycia. On się dowiedział o tym z moich książek, wcześniej wzrastał w przekonaniu, że to, co z nim robiono, mieściło się w naturalnym porządku świata.

" Wiek XX, wiek Holocaustu, to wiek wyjątkowo okrutny, a przecież dzieci cywilizacji zachodniej traktowano generalnie lepiej niż w poprzednich wiekach.

" Naprawdę Pani uważa, że dzieci były wychowywane w trosce i szacunku?

" Nie wszystkie, ale jednak nie tak okrutnie jak wcześniej. O metodach stosowanych w XVIII wieku można przeczytać w książce "Czarna pedagogika", na którą się Pani powołuje. Potem było stopniowo coraz lepiej. Bunt lat 60 obrodził w społeczeństwie amerykańskim i zachodnim liberalnymi metodami wychowawczymi, relacje zaczęto opierać na miłości, a nie na posłuszeństwie.

" Często myli się zaniedbanie z wolnością. Wiele dzieci zostało wtedy zaniedbanych.

" Ale też spora jest liczba dorosłych wychowanych na podręcznikach dobrodusznego, permisywnego Spocka. Czy świat stał się od tego lepszy?

" Dzieci wychowane z szacunkiem nie pójdą zabijać mniejszości narodowych, o tym mogę zapewnić. W Niemczech metody wychowawcze bardzo się zmieniły i odmieniło to społeczeństwo. uważa, że największy wpływ wywarli Amerykanie stacjonujący tam od wojny. Oni pokazywali inny styl, rozbijali utarte poglądy.

Miałam w Niemczech pacjentkę, której matka była nazistką. Jechała z nią zaraz po wojnie pociągiem, czarny Amerykanin chciał dać dziewczynce czekoladkę, matka zabroniła ją przyjąć. Powtarzała: "Jak mogła zwyciężyć armia, której oficerowie trzymają nogi na stole". Niemcy byli przekonani, że tylko surowe wychowanie pozwoli wygrać wojnę, a następne pokolenie już nie miało powodu w to wierzyć.

We wszystkich swoich książkach Alice Miller powtarza, że zawsze jest adwokatem dziecka, które widzi w pacjencie. W książce "Pamięć wyzwolona. Jak przerwać łańcuch toksycznego dziedzictwa" zarzuca dorosłym, że wykorzystują dziecko jako zbiorniki niechcianych emocji, protezy zaburzonego poczucia wartości, przedmiot władzy i przyjemności. Freudowi zarzuca, że przypisuje dziecku instynkty: seksualne i agresji, oskarżył bezbronne dziecko, a stanął w obronie dzierżących władzę rodziców. W książce "Dramat udanego dziecka. Studia nad powrotem do prawdziwego Ja" rodzicom przypisuje odpowiedzialność za perwersje seksualne dzieci, ich nerwice natręctw, alkoholizm czy depresje.

" Czy to nie okrucieństwo " pytam " oskarżanie rodziców, którzy przecież strasznie cierpią, widząc, co dzieje się z ich dziećmi chorymi na anoreksję czy depresję?

" A Pani naprawdę sądzi, że decydują złe geny?

" Sądzę, że choroba psychiczna może być skutkiem defektu mózgu. Morderca może mieć wrodzone zaburzenia mózgu, które powodują, że nie czuje empatii, nie jest w stanie wyobrazić sobie, co dzieje się z drugim człowiekiem.

" Przychodzimy na świat z jakimiś skłonnościami, talentami, mamy też za sobą historię dziewięciu miesięcy, ale to, co się dzieje z nami dalej, zależy od środowiska, czyli na początki " od rodziców. Ja im chcę pomóc, a nie oskarżać. Próbuję ich informować, żeby im dać szansę. Tylko muszę przejść przez ból ujawnienia tego, co sami przeżyli w dzieciństwie, i co oddają swoim dzieciom. To mają mi za złe.

" Znam rodzinę, gdzie ojciec ostro bił dzieci, powtarzając przy tym, że "prawdziwy mężczyzna nie płacze". Jeden syn został wybitnym działaczem społecznym, drugi alkoholikiem. Nie chcę przez to powiedzieć, że należy bić dzieci, żeby produkować działaczy społecznych, tylko że losy bitych dzieci nie są może aż tak przesądzone.

" Wrodzone talenty mogą tu grać dużą rolę.

" Ameryka żyje sprawą masakry dokonanej przez dwóch uczniów w Littleton. Obaj pochodzili podobno z rodzin liberalnych, otwartych, szanujących podmiotowość dziecka.

" To nieprawda. Śledzę tę sprawę w Internecie. Tam jest głęboka patologia. To rodzice twierdzą, że wszystko było u nich w porządku. Jak oni mogą tak mówić, skoro jeden z tych chłopców opowiadał, że chce wybić całe miasto? Jak rodzicie mogą nie słyszeć, co mówi ich dziecko?

" Czy jest Pani za penalizacją bicia dzieci?

" Stanowczo tak.

W furii i na zimno

Po rozmowie z Alicją Miller byłam umówiona na kolację w gronie przyjaciół. Zaczęłam rozmowę o biciu. W gronie czterech osób byłam jedyną, która nie była bita jako dziecko. Moją przyjaciółkę biła matka. Znam ja, charakterna pani, ale w dobrym stylu dystyngowanej damy.

" Tłukła mnie z furią, z całej siły, za drobne przewinienia, za spóźnienie, pyskowanie, a potem obiecywała prezenty, kupowała mi nowe sukienki. Do tej pory, jak mama mówi, że mi coś kupi w prezencie, to cała sztywnieję.

Przyjaciółka uderzyła swojego syna tylko raz w złości. On jej to do tej pory przypomina i ona do tej pory to rozpamiętuje.

Gdy podsumowałam: "Troje bitych dzieci na czworo", znajomi zaczęli się wycofywać. "Nie, nie, ja po prostu dostawałem jakieś klapsy " powiedział ten, który chwilę wcześniej przyznał, że spuszczano mu lanie pasem. A drugi próbował mnie przekonać, że był lepiej bity, bo nie w furii, ale następnego dnia, na spokojnie. Powiedziałam, że zdaniem Alice Miller właśnie takie biecie sieje największe spustoszenie w psychice dziecka, bo żeby przyjąć obraz sprawiedliwie karzącego ojca, musi ono zatracić kontakt ze swoim bólem i gniewem. " To prawda " wyznał " pamiętam te noce przerażenia i od rana oczekiwanie na głos ojca: "Marku, proszę cię na chwilę do mnie". Chwilę potem Marek dodaje, że przecież nie da się chować dzieci (ma ich dwoje) bez klapsów. Gdy oponuję, pyta: " I nigdy nie masz ochoty przylać swoim dzieciom? Odpowiadam przecząco, a on patrzy na mnie z niedowierzaniem.

KLAPS TO PONIŻENIE LUDZKIEJ ISTOTY

Alice Miller

Liczne badania dowiodły, że wprawdzie kary fizyczne wymuszają zrazu na dziecku posłuszeństwo, ale jeśli w porę nie przyjdą mu z pomocą uświadomieni ludzie, powodują później ciężkie zaburzenia charakteru i zachowań. nauczyli się zatem za młodu czcić okrucieństwo, a potem znajdowali usprawiedliwienie dla wymordowania milionów ludzi. A inne miliony ludzie, także wychowywanych w warunkach przemocy, w tym im pomagały.

Kiedy w 1977 roku miano wprowadzić w Szwecji zakaz bicia dzieci, 70 procent ankietowanych obywateli wypowiedziało się przeciw takiej ustawie. W 1997 roku było jej już przeciwnych tylko 10 procent. Liczby te wskazują, jak bardzo się zmieniła społeczna mentalność w ciąg dwudziestu lat. Nowy przepis prawny mógł wreszcie położyć kres temu zgubnemu obyczajowi.

Nie wolno już dłużej uznawać, że to dobre prawo rodziców, by mogli wyładowywać na swoich dzieciach własne nagromadzone afekty. Często jeszcze bronimy poglądu, że łagodna kara cielesna w postaci klapsów jest czymś nieszkodliwym, bo od małego wpojono nam to przekonanie, tak samo jak niegdyś wpojono je naszym rodzicom. Pomagało ono bitym dzieciom łatwiej znosić doznany ból. Ale właśnie rozpowszechnienie tego poglądu okazuje się szczególnie szkodliwe, gdyż prowadzi do tego, że w każdym pokoleniu biciem upokarza się ludzi, którzy uważają to za całkiem normalne i uprawnione.

Planowany na terenie całej Europy zakaz kar cielesnych przewiduje nie tylko stosowanie sankcji karnych wobec rodziców, ile ich pouczenie i udzielenie im wsparcia. Sąd mógłby zobowiązać rodziców, którzy wykroczyli przeciw temu prawu, do zapoznania się ze skutkami kar cielesnych. Należy jak najszerzej rozpowszechniać znajomość zgubnych skutków "niewinnych klapsów", gdyż nieświadome, bezmyślne wychowywanie do stosowania przemocy rozpoczyna się bardzo wcześnie i często wywiera skutki na całe życie. A skutki te mogą decydować o przyszłości całego społeczeństwa."

Gazeta Wyborcza z dn. 29/30 maja, 1999






Dlaczego jesteśmy ulegli? Źródła bierności wobec tyranii

Kimkolwiek są i jakkolwiek potworne są ich przestępstwa, w głębi każdego dyktatora, masowego mordercy czy terrorysty tkwi poniżone niegdyś przez opiekunów małe dziecko, które przeżyło tylko dzięki zupełnemu zaprzeczeniu doświadczanym przez siebie krzywdom, uczuciom i bezradności. Jednakże owo zaprzeczenie rodzi w ofiarach pustkę wewnętrzną. W efekcie większość z nich nigdy nie rozwija zdolności do normalnego, ludzkiego współczucia i dlatego nie ma żadnych skrupułów, lub tylko znikome, by niszczyć życie - innych lub własne, z noszoną w środku pustką.

W mojej opinii, jak i na podstawie moich badań nad historiami dzieciństwa najbardziej bezwzględnych dyktatorów jak Hitler, Stalin, Mao Tse Tung bądź Ceausescu, twierdzę, że terroryzm w ogóle, a w szczególności ostatnie, przerażające ataki na USA są makabrycznym lecz ścisłym odzwierciedleniem cierpienia, jakie pod szyldem dobrego wychowania spotyka miliony dzieci na świecie. Niestety, społeczeństwo udaje, że tego nie widzi. Horrory przemocy terrorystycznej możemy oglądać na ekranach telewizorów. Jednak domowe horrory, w jakich dorasta mnóstwo dzieci, bardzo rzadko są ukazywane w mediach. Dlatego też większość ludzi pozbawiona jest informacji o głównym źródle nienawiści na świecie. Publicznie spekuluje się na temat politycznych, religijnych, ekonomicznych czy kulturowych przyczyn przemocy, jednak spekulacje te błądzą w mroku, ponieważ jej główny powód wciąż pozostaje ukryty: stłumienie i następujące po nim zaprzeczanie wczesnodziecięcej, prawomocnej wściekłości, które przeradza się w nienawiść napędzającą rozliczne ideologie.

Na całym świecie i bez względu na czasy - w Serbii, Rwandzie czy Afganistanie - nienawiść pozostaje nienawiścią, a wściekłość wściekłością. Emocje te są zawsze pokłosiem bardzo silnych uczuć, jakimi reagowaliśmy na zranienia i krzywdy doznawane w dzieciństwie oraz normalnych reakcji naszego ciała, któremu zabroniono bezpiecznej ekspresji siebie. Nikt nie przychodzi na świat z pragnieniem niszczenia i śmierci. Każdy noworodek, niezależnie od kultury, religii czy pochodzenia etnicznego potrzebuje bezwarunkowej miłości, ochrony, troski i szacunku. Takie są jego biologicznie założenia. Jeśli zaznaje maltretowania wskutek okrutnych metod wychowania, rozwinie w sobie bardzo silną nienawiść i pragnienie zemsty. Będzie parł do niszczenia innych lub samego siebie (lub obie opcje na raz), ale zawsze będzie to wynik jego wczesnej historii życia, a nigdy wrodzonych wad czy genów. Teorie o destruktywnych genach są współczesną wersją bajek o "diabelskim nasieniu" sugerujących istnienie złych ze swej natury dzieci, które muszą być karane i bite, żeby były miłe i grzeczne.
()
Wszystkimi możliwymi sposobami musimy rozpowszechniać te wiedzę - wiedzę, że przez poniżanie i wykorzystywanie naszych małych dzieci nieuchronnie tworzymy i użyźniamy glebę, z której wyrasta przemoc i śmierć.

Nowe prawo, chroniące niemowlęta przed przemocą domową, jak to, którego wprowadzenie w Szwecji znacznie zmniejszyło przestępczość w tym kraju, przyniesie bez wątpienia zasadnicze zmiany w każdym społeczeństwie - jeśli nie natychmiast, to w ciągu 20 lat, kiedy dorosną nigdy nie krzywdzone dzieci, które nie będą zainteresowane przemocą i wywoływaniem wojen.

Alice Miller (2001) "Źródło horroru w kołysce"

Czy w tej sytuacji możemy się dziwić, że podobnie wygląda sytuacja społeczeństwa, całkowicie poddanego władzy polityków i dążącego - niczym Wielki Brat - do totalitarnej kontroli nad obywatelami systemu państwowego?

Przez krótką chwilę cieszyliśmy się humanitarnymi prawami obywatelskimi, nota bene permanentnie łamanymi, a przynajmniej zagrożonymi przez różnego rodzaju władze, lecz już coraz bardziej widoczna staje się tendencja do wprowadzania wręcz totalitarnego systemu kontroli. Jeszcze krócej z humanitarnych praw cieszą się dzieci, którym (z wielkimi oporami) przyznano prawo do życia bez bicia dopiero w latach 80. XX wieku, i to tylko w nielicznych krajach. Te przywileje są tak kruche, że w każdej chwili możemy je utracić na rzecz stale czającej się gdzieś w mroku tyranii.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego tyrania wciąż się odradza?

Kończymy kolejną z niezliczonych, krwawych wojen, zamykamy w więzieniach nielicznych zbrodniarzy wojennych, którzy byli na tyle głupi, że dali się złapać lub zostali rzuceni na pożarcie przez swoich mocodawców i naiwnie się cieszymy, że wreszcie nastał pokój i że wreszcie będzie można żyć w harmonii. Czasem ktoś rzuci pytanie, jak to w ogóle jest możliwe, że ci wszyscy sympatyczni i uroczy sąsiedzi, od dziesięcioleci zgodnie współżyjący na danym terenie, mogli w jednej chwili zamienić się w dzikie, krwiożercze, przerażające bestie, ale nie potrafimy znaleźć żadnej sensownej odpowiedzi ani sposobu zaradzeniu złu.

Problem polega na tym, że zawsze dostrzegamy i próbujemy leczyć objawy zamiast poszukać przyczyn i je usunąć. Dopóki nie dobierzemy się do korzeni zła i nienawiści, nie osiągniemy niczego.

Nie jest prawdą, że człowiek jest zły z samej swojej natury i że nic nie można na to zaradzić. Psychoterapeutka Alice Miller już wystarczająco dawno odkryła i ogłosiła światu, jakie są prawdziwe przyczyny ludzkiego okrucieństwa i co należy zrobić, by położyć temu kres. Kolejne bombardowania "złych krajów" ani zamykanie okrutników w więzieniach nie zmienią sytuacji.

Zmienić należy system rodzinny, bo przyczyny zła lęgną się właśnie w domu rodzinnym, a nie na poligonie.

Richard Dawkins twierdzi, że religie są źródłem wszelkiego zła, bo produkują terrorystów. W pewnym sensie ma rację, ale samo zlikwidowanie religii nic nie zmieni, dopóki nie zmieni się mentalność każdego z nas.

Zastanówmy się, jak i dlaczego religie (i nie tylko religie) to robią?

Nad ponad połową świata przejęły władzę dwie potężne religie monoteistyczne: chrześcijaństwo i islam i to właśnie z nich wywodzi się największa patologia społeczna. Cechą charakterystyczną tych religii jest mająca swe źródła w patriarchacie "hierarchia dziobania".

System patriarchalny zaczyna się od boga-ojca, męskiego, straszliwego, mściwego, karzącego, władającego piekłem i wieczystymi karami, siedzącego na samym szczycie i dziobiącego wszystkich, którzy są niżej i którzy są słabsi. Starotestamentowy bóg bezlitośnie poniewiera wszystkimi, którzy nie są bogiem. Pod bogiem jest ojciec, męska "głowa rodziny", który dziobie żonę i dzieci. U boku ojca siedzi matka, która jest dziobana przez ojca, ale może na równi z nim dziobać dzieci i innych słabszych od siebie. Rodzice nie dziobią swoich rodziców, bo chroni ich IV przykazanie. Dzieci mogą skopać psa lub słabszego (siostrę/brata, kolegę, inwalidę).

Ojciec bywa dziobany przez swojego szefa, policjanta, polityka ale raczej stara się to ukrywać przed rodziną i znajomymi.

Taka piramida rodzi frustrację we wszystkich, może z wyjątkiem boga, który jest poza zasięgiem dziobów i dziobania.

Tak jak bóg jest terroryzujący i karzący, tak i rodzice, a szczególnie ojciec, mają władzę i uprawnienia, żeby tyranizować, upokarzać i zamieniać w piekło życie dzieci i podobnie jak bóg jest bezkarny, tak i oni mają społeczne przyzwolenie na okrucieństwo. "Sprawa rodzinna": to hasło do niedawna uniemożliwiało wszelką interwencję policji, gdy sąsiedzi donosili, że w mieszkaniu obok dochodzi do przemocy. Bity dorosły, gdy został napadnięty w domu lub na ulicy, miał prawo wezwać policję, ale maltretowana żona i dzieci zostały tego prawa całkowicie pozbawione.

Bicie w rodzinie przez wieki było "świętą krową", która nie podlegała żadnym uregulowaniom prawnym. Politycy i policjanci również byli bici jako dzieci, uważali więc, że to jest normalne i że tak musi wyglądać życie rodzinne. Nie tylko uważali to za normalne, ale wręcz za konieczne, gdyż, jak wierzyli, bez bicia nie da się wychować dziecka na porządnego człowieka.

Bite dziecko nie miało żadnych praw. Przede wszystkim nie miało prawa do protestu, a okazywanie złości była zbrodnią karaną szczególnie surowo. Złość została uznana za najgorszą rzecz, jaka istnieje na świecie. Inną powinnością dziecka było bezwarunkowe wybaczanie. Rodzic mógł przekroczyć wszelkie granice okrucieństwa, ale nigdy nie był uznany za złego. Złe - i przez wszystkich potępiane - było dziecko, jeśli okazało złość, a szczególnie, jeśli nie wybaczyło (i nie wyparło z pamięci) tego, co mu zrobili rodzice.

Bycie na dole "hierarchii dziobania" wiąże się też z koniecznością odstępowania wszelkich przywilejów tym, którzy byli wyżej, na przykład nielubianej cioci, która przyszła z wizytą. Gdy ciocia wkraczała w drzwi następował koniec rozwalania się w ulubionym fotelu lub na kanapie, oglądania telewizji w salonie, słuchania radia lub innych, radosnych harców. Trzeba było dla cioci zwolnić wygodny i ulubiony mebel, wyłączyć telewizor i usiąść cicho a kącie. Sprzeciw lub jakikolwiek przejaw niegrzeczności wobec cioci był traktowany jak zbrodnia i jeśli kara nie została wymierzona od razu, można było być pewnym, że i tak będzie nieuchronna.

Wychowywanie dzieci w naszej cywilizacji przypomina raczej pełną przemocy i okrucieństwa tresurę. "Dobrze wychowane" dziecko reaguje na dyskretne spojrzenie rodzica, bo wie, że jeśli nie zrobi tego, czego się od niego oczekuje, spadną na nie gromy. A rodzic jest dumny ze swoich sukcesów wychowawczych, więc chwali się w towarzystwie, jaką to ma grzeczną córeczkę - wystarczy jedno spojrzenie i ona już wie, że zrobiła coś nie tak.

Inną metodą jest zawstydzanie. Matka wprost "płonie ze wstydu" lub "zapada się pod ziemię" z zażenowania, po czym cała w pąsach przeprasza wszystkich, że ma tak niewychowanego bachora, który ją kompromituje.

Szczytem okrucieństwa są kary cielesne, wręcz zalecane przez Biblię i dawne podręczniki dla rodziców. Większość z nas doświadczyła takiego traktowania, czy można się więc dziwić, że ustępujemy, wycofujemy się i nie bronimy swoich nawet najoczywistszych praw? Jak możemy zachowywać się asertywnie, gdy każdy sprzeciw, nawet najbardziej uzasadniony, traktowany był jak zbrodnia i natychmiast karany biciem, upokarzaniem i zawstydzaniem?

Skutki tego są tragiczne. Nawyk ustępowania "silniejszemu" staje się automatycznym odruchem, więc nawet nie zauważamy, kiedy robimy bez szemrania wszystko, co władze nam każą.

Ludzie robią dobrą minę do złej gry, zakłamując samych siebie, że mieli cudownych rodziców i bajkowo szczęśliwe dzieciństwo, że są silni, pewni siebie i asertywni, ale niewyrażona złość i skrywane poczucie upokorzenia tlą się pod spodem, gotowe wybuchnąć w każdej chwili w niekontrolowany sposób. Czasem atakujemy bez powodu - bo się nam zdawało, że ktoś krzywo patrzy albo miał coś na myśli. Zamiast spytać, czy rzeczywiście i wyjaśnić nieporozumienie w sposób cywilizowany, skaczemy sobie do oczu wykrzykując urojone zarzuty. Wystarczy komuś delikatnie zwrócić uwagę na jakiś błąd lub niedoskonałość, żeby ten skoczył krytykującemu do gardła niczym harpia i totalnie zmieszał go z błotem. Nie raz doznałam wręcz szoku, gdy różne osoby, które nierzadko miałam za przyjaciół, rzucały się na mnie z dziką furią, po czym wychodziły trzaskając drzwiami lub przestawały się do mnie odzywać. Uraziłam w jakiś sposób czuły punkt tych ludzi, nie mając o tym nawet pojęcia.

Nic więc dziwnego, że między ludźmi stale wybuchają wojny. Od małych wojenek w domu i pracy (trzeba przecież ustalić "hierarchię dziobania"), poprzez wojny w parlamencie, aż do wojen światowych. Gdzieś przecież trzeba tę złość wyładować. Najlepiej znaleźć kozła ofiarnego: jakiś naród, który jest "gorszy", "niewłaściwą" religię, niesłuszną ideę, którą trzeba zetrzeć z powierzchni ziemi lub cokolwiek innego, co usprawiedliwi agresję i nienawiść. Skoro nie możemy zemścić się na naszych rodzicielskich oprawcach musimy znaleźć obiekt zastępczy, na który skierujemy całą swoją skumulowaną przez długie lata i niewyrażoną złość oraz frustrację.

Jeśli nie zrobimy czegoś ze swoją złością będziemy chorować. Stłumiona i niewyrażona złość przejawia się w postaci różnych stanów zapalnych, np. gardła, jeśli nie wolno nam było "pyskować" i musieliśmy w milczeniu wysłuchiwać pełnych wściekłości rodzicielskich tyrad lub zapalenia nerwów, gdy w rodzinie zupełnie brakowało wzajemnego porozumienia. Co wiec zrobić z tymi "złymi" emocjami? Na pewno nie należy ich w sobie dusić. Ale to jest temat na osobną notkę.

[astromaria.wordpress.com/2009/03/22/dlaczego-jestesmy-ulegli-zrodla-biernosci-wobec-tyranii/]





Inne artykuły A. Miller warte przeczytania:

Czym jest nienawiść?
[http://www.koniecmilczenia.ngo.org.pl/art/3amczy.html]

PRAWDA CIĘ WYZWOLI
[http://www.koniecmilczenia.ngo.org.pl/art/4ampra.html]

Jak dotrzeć do przyczyn cierpienia? Jak przerwać ciąg krzywd?
[http://www.koniecmilczenia.ngo.org.pl/art/5amprz.html]

Bunt ciała
[http://www.koniecmilczenia.ngo.org.pl/art/2ambun.html]

Źródło horroru w kołysce
[http://www.koniecmilczenia.ngo.org.pl/art/7amzro.html]

ALICE MILLER - najwybitniejsza współczesna myślicielka w dziedzinie psychiatrii w wywiadzie z Diane Connors
[http://www.koniecmilczenia.ngo.org.pl/art/12amwdc.html]

Zmieniony przez - stefani w dniu 2009-12-12 01:23:35
______________________________
 
Konto zbanowane

 
fazimodo
 Wysłana - 12 grudzień 2009 03:40      [zgłoszenie naruszenia]

Przeczytałem całe... jejciu, ta babka powinna się przebadać. Całe zło świata zrzuca na bicie dzieci, które całkowicie demonizuje i nawet zwykłego jednego klapsa porównuje do całego ciągu bicia i poniżania w rodzinach patologicznych. Już nie wspominając, że zwala na bicie występowanie chorób tj. epilepsja, gruźlica czy zwykłe przeziębienie...
Na argument o różnicach między dwoma braćmi, którzy z tej samej rodziny wyrośli na dwie różne osoby odpowiada 'wrodzonymi usposobieniami', które nie istnieją i o czym jako psycholog powinna wiedzieć.
Na inny argument o kolesiach co wpakowali się w USA do szkoły z bronią, odpowiada tak jakby kompletnie była oderwana od rzeczywistości, z argumentem 'jeden powiedział, że chce wybić całe miasto'. Co niczego zupełnie nie udowadnia.

A i tak największym problemem z takimi artykułami nie jest to, że demonizują nawet pojedynczego klapsa, ale to, że nigdy nie podają żadnej alternatywy. Jest tylko wielki napis STOP i żadnego więcej kierunkowskazu. Co jak można obserwować wśród niektórych bezstresowo wychowanych matołów prowadzi do patologii tak jak i nadmierne bicie.
_______________________________
 
Zdrowy rozsądek - występuje tak rzadko, że jest uważany za super moc.

Znawca -
 
kruchy5
 Wysłana - 12 grudzień 2009 07:33      [zgłoszenie naruszenia]

Można się nauczyć nie bić dzieci.
Fazi pisze:
A i tak największym problemem z takimi artykułami nie jest to, że demonizują nawet pojedynczego klapsa, ale to, że nigdy nie podają żadnej alternatywy. Jest tylko wielki napis STOP i żadnego więcej kierunkowskazu.
Alternatywa jest.Tyle że klapsa można zakazywać rozwieszając banery a nie bić dzieci trzeba się żmudnie uczyć.Łatwiej zakazać niż zorganizować jakieś powszechnie dostępne warsztaty na ten temat dla rodziców.Takie zajęcia są ale trudno namierzyć.Ośrodków i psychologów brak.Kościoły różne jakoś tam działają.Ale to za mało.

Generalnie łatwiej zakazać niż nauczyć i wymagać.

Specjalista -
 
TheKleszcz
 Wysłana - 12 grudzień 2009 08:59      [zgłoszenie naruszenia]

Generalnie łatwiej zakazać niż nauczyć i wymagać.

W rzeczy samej. Łatwiej politykom odwołać się do bycia ojcem i matką wobec zdziecinniałych Polaków, którzy szafują kijem i marchewką, niż odwołać się do dojrzałości i odpowiedzialności obywateli - także z winy obywateli. Artykuły były ok, choć,na tle tego, co przeczytałem, nie jest tak, że człowiek jest determinowany w pierwszych trzech latach życia. Ja byłem bity w młodości i nie widzę nic pozytywnego w tym.

Na argument o różnicach między dwoma braćmi, którzy z tej samej rodziny wyrośli na dwie różne osoby odpowiada 'wrodzonymi usposobieniami', które nie istnieją i o czym jako psycholog powinna wiedzieć.

Może miała na myśli cechy temperamentu, które rzeczywiście w głównej mierze są wrodzone i dość ogólnie określają nasze zachowania.
_______________________________
 
Zacznij żyć tu i teraz.
[www.zacznijzyc.net]

Znawca -
 
stefani
 Wysłana - 12 grudzień 2009 12:11      [zgłoszenie naruszenia]

fazimodo
A i tak największym problemem z takimi artykułami nie jest to, że demonizują nawet pojedynczego klapsa, ale to, że nigdy nie podają żadnej alternatywy. Jest tylko wielki napis STOP i żadnego więcej kierunkowskazu. Co jak można obserwować wśród niektórych bezstresowo wychowanych matołów prowadzi do patologii tak jak i nadmierne bicie.


Autorka nie jest zwolenniczką bezstresowego wychowania , które jest również skrajnością tylko w druga stronę. W jej publikacjach daje alternatywę - traktować dziecko z miłością, szacunkiem, a drugiej strony konsekwentnie.




fazimodo
Na argument o różnicach między dwoma braćmi, którzy z tej samej rodziny wyrośli na dwie różne osoby odpowiada 'wrodzonymi usposobieniami', które nie istnieją i o czym jako psycholog powinna wiedzieć.


Takie zjawisko akurat współczesna psychologia zna, dawno temu zauważono, że każdy człowiek inaczej reaguje na sytuacje stresujące. Zależy to od jego odporności, temperamentu. Nie każdy reaguje tak samo, jedni przeżywają traumę mocniej inni lżej.









TheKleszcz
Artykuły były ok, choć,na tle tego, co przeczytałem, nie jest tak, że człowiek jest determinowany w pierwszych trzech latach życia.

Tego sama nie wymyśliła - współczesna nauka skłania się ku temu poglądowi, ponieważ metody badań pozwoliły zaobserwować zmiany w mózgu u osób przeżywających stres.

"Najgorsze jest właśnie znęcanie się nad dziećmi do trzeciego roku życia. Wtedy kształtuje się mózg. W dorosłym życiu stajemy się tym, co wtedy przeżyliśmy. (...) Na wykładzie Alice Miller opowiadała o badaniach nad maltretowanymi dziećmi rumuńskimi. Tomografia komputerowa wykazała zmiany w ich mózgach. Partie mózgu odpowiedzialne za kontrolę emocji były o 20-30 procent mniejsze niż u innych dzieci, co naukowcy wyjaśniają niszczeniem połączeń nerwowych przez hormony wydzielane w stresie. "

Trwałe niekorzystne zmiany w metabolizmie mózgu są ceną jaką płaci dziecko za prezent w postaci traumatycznego dzieciństwa. Polecam książkę Debry Niehoff "Biologia przemocy", która wyjaśnia to zjawisko.









Ponieważ w Polsce Alice Miller jest słabo rozpoznawana, mimo, że jest naszą rodaczką przybliżę nieco jej sylwetkę. A. Miller urodziła się w 12 stycznia 1923, z zawodu jest psychologiem - jest wszechstronnie wykształcona (doktoraty z filozofii, psychologii, socjologii), prowadzi prace naukowe, na których opiera swoje publikacje. Poglądy, które prezentuje w swojej twórczości nie są żadnymi wymysłami, nie popartymi badaniami naukowymi. Uzyskała międzynarodowe uznanie za jej prace badawcze nad przyczynami i skutkami wczesnodziecięcych urazów.





Zmieniony przez - stefani w dniu 2009-12-12 17:11:50
_______________________________
 
Konto zbanowane

 
TheKleszcz
 Wysłana - 12 grudzień 2009 19:53      [zgłoszenie naruszenia]

Tego sama nie wymyśliła - współczesna nauka skłania się ku temu poglądowi, ponieważ metody badań pozwoliły zaobserwować zmiany w mózgu u osób przeżywających stres.

Spójrz też na to na zdrowy rozum - czy jeśli ktoś przejdzie przez pierwsze lata jak przez pobyt w raju, to oznacza to, że jest zdeterminowany do dobrego funkcjonowania i impregnowany na niekorzystne zmiany w mózgu? Czy jeśli ktoś przeżył tragiczne pierwsze lata, po których nastąpiła korzystna zmiana środowiska, to mimo tego jest spalony? Zastanawiałaś się, dlaczego np. psychologia rozwojowa od około 60 lat bierze pod uwagę nie tylko czasy dziecięce, ale całe życie?

Istnieje takie zjawisko jak neuroplastyka, które jest możliwością mózgu do wytwarzania nowych ścieżek, połączeń i zmiany ilości krążących neuroprzekaźników, występujące niezależnie od wieku i stymulowane przez odpowiednie oddziaływanie. Także efektywna psychoterapia ostatecznie sprowadza się do wywoływania zmian w działalności mózgu, natomiast problemy psychiczne działają na niego odwrotnie.

Zatem zmiany w mózgu osób przeżywających stres w młodym wieku nie implikują tego, że człowiek jest determinowany w pierwszych trzech latach swojego życia, ponieważ na funkcjonowanie mózgu nie wypływa wyłącznie biologia, ale także środowisko. Ze swojej strony polecam książkę Jerome Kagana "Trzy złudne przekonania", w której rozdział 2 odnosi się bardzo krytycznie (dobrze argumentując) do koncepcji zakładających determinację funkcjonowania człowieka w pierwszych latach życia.
_______________________________
 
Zacznij żyć tu i teraz.
[www.zacznijzyc.net]

Znawca -
 
stefani
 Wysłana - 12 grudzień 2009 20:07      [zgłoszenie naruszenia]

TheKleszcz
Spójrz też na to na zdrowy rozum - czy jeśli ktoś przejdzie przez pierwsze lata jak przez pobyt w raju, to oznacza to, że jest zdeterminowany do dobrego funkcjonowania i impregnowany na niekorzystne zmiany w mózgu? Czy jeśli ktoś przeżył tragiczne pierwsze lata, po których nastąpiła korzystna zmiana środowiska, to mimo tego jest spalony? Zastanawiałaś się, dlaczego np. psychologia rozwojowa od około 60 lat bierze pod uwagę nie tylko czasy dziecięce, ale całe życie?

Geny oddziałują na prawdopodobieństwo wystąpienia zachowań opartych na przemocy. Nie tylko same geny, ale też chemia naszego mózgu, nasze środowisko, szeroko pojęte kontakty międzyludzkie. Wszystko to oddziałuje na człowieka, lecz żaden z tych elementów nie stanowi wyłącznego czynnika determinującego. O tym też pisze A. Miller w swoich książkach. Nawet ludzie z problemami związanymi z silnie traumatycznym dzieciństwem mają szansę na "wyjście na prostą" pod warunkiem przejścia odpowiedniej terapii połączonej niekiedy z zażywaniem leków.

W ostatnich 10 latach nastąpiła niemal rewolucja w dziedzinie nauki zajmującej się tą tematyką. Odkryto, że silny stres trwający miesiącami, a czasem nawet latami może powodować trwałe uszkodzenie mózgu u dzieci. Zwłaszcza w pierwszych latach życia dziecka traumatyczne, stresujące przeżycia są wyjątkowo niebezpieczne, bo wtedy kształtuje się mózg.




Pozwolę sobie zacytować fragmenty ciekawego artykułu pt. "Toksyczny mózg"


Substancje chemiczne (neuroprzekaźniki) produkowane w mózgu tworzą skomplikowany układ wzajemnych powiązań, a dany stan układu wpływa na to, czy odczuwamy smutek, radość lub złość, czy potrafimy opanować agresję, odczuwać empatię, jak radzimy sobie z problemami życiowymi, jakie więzi łączą nas z ludźmi, jak traktujemy normy społeczne i jakie decyzje podejmujemy. Z drugiej strony zmiany neurochemiczne kształtowane są przez bagaż doświadczeń życiowych, przebieg procesów psychicznych oraz rodzaj bodźców docierających do mózgu. A dodatkowo działają jeszcze mechanizmy ewolucji i wyposażenia genetycznego. W tak złożonych warunkach tworzy się model zmian neurochemicznych, którego celem jest zapewnienie nam przetrwania, adaptacji i harmonijnego rozwoju biologicznego, psychicznego i społecznego. Nie jest to łatwe zadanie. Czasami zmiany uruchamiane w sytuacjach zagrożenia i konieczne do ratowania życia mogą działać destrukcyjnie.

(...)


Współczesna technologia umożliwia ocenę poziomu neuroprzekaźników w poszczególnych strukturach martwego mózgu. W mózgu osób, które popełniły samobójstwo, odkryto zmniejszoną gęstość komórek w miejscu sinawym.

Może to wskazywać na niedoczynność systemu noradrenergicznego, a tym samym potwierdzać hipotezę o impulsywnych i nieprzemyślanych decyzjach ludzi popełniających samobójstwo. Na prawdziwość tej hipotezy badacze podają jeszcze jeden dowód. Mianowicie w skomplikowanej grze mózgu o przetrwanie uczestniczy jeszcze jeden system - układ dopaminergiczny, z dopaminą w roli głównej. Niedobór dopaminy, którą produkuje istota czarna (w pniu mózgu), wzmaga nastroje depresyjne i także stanowi ważny czynnik ryzyka samobójstwa. Wyniki technik neuroobrazowania mózgu osób po "nieudanych" próbach samobójczych wykazały obniżony przepływ serotoniny w obszarach czołowych, co zaburza kontrolę zachowania, a w konsekwencji pojawiają się impulsywne i bezrefleksyjne działania.

Wielu badaczy reakcji mózgu na niebezpieczeństwo podkreśla rolę kortyzolu - hormonu stresu wytwarzanego przez układ podwzgórze-przysadka-nadnercza - w kształtowaniu wzorca "złej neurochemii". Hormon ten, niezbędny w szybkim reagowaniu na zagrożenie, jest blokowany przez aktywność hipokampa. W warunkach przedłużającego się niebezpieczeństwa następuje negatywne sprzężenie zwrotne i nadmiar kortyzolu zaczyna niszczyć komórki hipokampa (im większy poziom kortyzolu, tym mniejsze stężenie serotoniny w komórkach hipokampa).

Hipokamp przechowuje wspomnienia i umożliwia wybór właściwych reakcji, pamięć przeszłości konfrontując z aktualną sytuacją. Prawidłowe funkcjonowanie tej struktury zapewnia plastyczność i zmienność reagowania na bodźce, w zależności od tego, czy bodziec zostanie oceniony jako przykry, czy jako przyjemny. Nadmiar kortyzolu (nazywanego cichym zabójcą komórek hipokampa) uruchamia głównie reakcje obronne przed niebezpieczeństwem (niezależnie od realnej sytuacji). Hipokamp przestaje pełnić funkcję kontrolną nad przebiegiem reakcji, które stają się sztywne i kompulsywne. Zmniejszenie gęstości komórek hipokampa jest rejestrowane w mózgach większości osób podejmujących próby samobójcze.

Szczególnie duże rozrzedzenie struktury hipokampa występuje w przypadkach samobójstw pacjentów z depresją. Obrazy PET (emisyjnej tomografii pozytonowej) mózgu pacjentów z depresją bez prób samobójczych ukazują nieco mniejszy stopień zniszczeń tej struktury.

(...)

Hipokamp, odgrywający ważną rolę w kształtowaniu pamięci i emocji, stał się przedmiotem badań długotrwałych skutków, jakie na rozwijający się mózg wywiera przemoc fizyczna i psychiczna doznana przez dzieci. Okazało się, że osoby dorosłe maltretowane w dzieciństwie stanowią znaczny procent pacjentów cierpiących na depresję, przewlekły stres, ujawniających agresję i tendencje samobójcze. Zmiany w hipokampie mózgu dzieci maltretowanych to tylko jedno z wielu negatywnych następstw wczesnego działania bodźców stresujących. Zredukowaną objętość mają też spoidło wielkie mózgu i ciało migdałowate, opóźniony jest rozwój kory lewej półkuli, niestabilność w zapisie EEG wykazują struktury układu limbicznego, rejestruje się zredukowaną aktywność robaka móżdżku.

Zdaniem Martina Teichera z Harvard Medical School na wczesne działanie bodźców negatywnych szczególnie wrażliwe są te obszary, które posiadają dużą liczbę receptorów wiążących hormony stresu (np. kortyzol), i te, w których po urodzeniu powstają nowe neurony - należą do nich hipokamp, obszary przedczołowe i robak móżdżku. Proces niszczenia jeszcze nie w pełni rozwiniętych mózgowych obszarów kontroli prowadzi do reorganizacji zachowania, pozwalającej przetrwać w nieprzyjaznym świecie. Koszty tej adaptacji mózgu są wysokie. Dysfunkcje hipokampa prowadzą do głębokiej dezorganizacji procesów pamięciowych, uwagi, myślenia. Zredukowana liczba połączeń w spoidle wielkim utrudnia przekazywanie informacji między półkulami i pogłębia problemy poznawcze. Opóźnienie lewej półkuli zakłóca rozwój mowy i porozumiewania się z ludźmi. Zakłócenie aktywności chemicznej móżdżku wzmaga objawy depresji, hiperaktywności i dekoncentracji uwagi.

(...)

O autorce:
Dr hab. Anna Herzyk jest neuropsychologiem. Kieruje Zakładem Psychologii Klinicznej i Neuropsychologii UMCS. Jej zainteresowania naukowe dotyczą asymetrii funkcjonalnej mózgu, neuropsychologii emocji i nieświadomości oraz diagnozy i terapii neuropsychologicznej. Jest autorką książki "Mózg, emocje, uczucia".



Zmieniony przez - stefani w dniu 2009-12-12 20:54:21
_______________________________
 
Konto zbanowane

 
fazimodo
 Wysłana - 12 grudzień 2009 23:16      [zgłoszenie naruszenia]

"Autorka nie jest zwolenniczką bezstresowego wychowania , które jest również skrajnością tylko w druga stronę. W jej publikacjach daje alternatywę - traktować dziecko z miłością, szacunkiem, a drugiej strony konsekwentnie."
Myślę, że z takimi truizmami to każdy rodzic jest zaznajomiony. Ale nigdy ponad to w tych artykułach nikt więcej nie powie. I kończy się to albo bezstresowym wychowaniem jak ktoś weźmie sobie to do serca ale nie wie co dalej, albo zignorowaniem problemu.

"Takie zjawisko akurat współczesna psychologia zna, dawno temu zauważono, że każdy człowiek inaczej reaguje na sytuacje stresujące. Zależy to od jego odporności, temperamentu. Nie każdy reaguje tak samo, jedni przeżywają traumę mocniej inni lżej."
Czy to przypadkiem nie podważa całkowicie tezy, że wszystkie bite dzieci wyrosną na popieprzonych ludzi katujących swoje dzieci, jaką wystosowała autorka?
_______________________________
 
Zdrowy rozsądek - występuje tak rzadko, że jest uważany za super moc.

Znawca -
 
stefani
 Wysłana - 12 grudzień 2009 23:23      [zgłoszenie naruszenia]

fazimodo
Czy to przypadkiem nie podważa całkowicie tezy, że wszystkie bite dzieci wyrosną na popieprzonych ludzi katujących swoje dzieci, jaką wystosowała autorka?

A gdzie taka teza padła? Konsekwencje bicia dzieci są wielorakie, jedne powielają przemoc w życiu dorosłym, inne cierpią na depresje, myśli samobójcze, mają zaniżoną samoocenę itd. Jest cała gama konsekwencji traumatycznego dzieciństwa. To jak dziecko poradzi sobie w życiu późniejszym zależy od jego osobistej odporności genetycznej i innych czynników. Powyższe artykuły dotyczą pozycji "Zniewolone dzieciństwo. Ukryte źródła tyranii", gdzie autorka akurat skupiła się na aspekcie przenoszenia wzorców przemocy z pokolenia na pokolenie. Pozostałe pozycje będę starała się przybliżyć w przyszłości. Nie brak w nich konkretnych wskazówek.



Dzieła wydane po polsku

* Bunt ciała , przekład Anna Gierlińska, wyd. Media Rodzina 2006, 160 stron, 145x205 mm, miękka okładka, ISBN 83-7278-142-7

Opis Wydawcy: Najnowsza książka Alice Miller po raz kolejny burzy społeczne stereotypy dotyczące powiązań między metodami wychowawczymi w dzieciństwie a późniejszym losem krzywdzonych dzieci. Analizując biografie znakomitych artystów i przypadki własnych klientów, dostrzega, jak destrukcyjną więzią jest związek dziecka, a później dorosłego człowieka z rodzicami, którzy maltretowali go w dzieciństwie. Utrzymywanie takiej relacji, opartej na iluzjach i niespełnionych oczekiwaniach wobec rodziców, odbywa się kosztem zdrowia dziecka, a później dorosłego, bowiem ciało buntuje się przeciwko wymuszonym uczuciom, jak miłość czy wdzięczność. Uświadomienie sobie strachu przed rodzicami i zrozumienie własnych, prawdziwych uczuć może pozwolić na uwolnienie się od niszczących więzi i wykorzystanie tłumionych sił witalnych na rozpoczęcie pełnego i szczęśliwego życia.

* Dramat udanego dziecka , przekład Natasza Szymańska, wyd. Media Rodzina 2007, 108 stron, 145x205 mm, miękka okładka, ISBN 978-83-7278-236-6

Opis Wydawcy: Książka po raz pierwszy ukazała się w 1979 roku i cały czas uznawana jest za najgłośniejszy bestseller Alice Miller. Jest to niezwykle poruszające studium dyskretnej toksyczności rodziców i opiekunów, którzy swoim dzieciom zapewnili [pozornie] szczęśliwe dzieciństwo w pędzie do doskonałości i nieustannych sukcesów. Czy odkrywając zranienia, których doświadczyliśmy w dzieciństwie, zdołamy dotrzeć do naszego prawdziwego Ja? Czy kiedykolwiek potrafimy w pełni wyzwolić się od iluzji, którymi wypełnione jest życie każdego z nas? Czy odkryjemy siebie, by w ten sposób zyskać nową, pełną wolności przestrzeń? To jedyna droga do odzyskania utraconej integralności i skorygowania postawy wobec siebie i życia.

* Gdy runą mury milczenia (wcześniejsze tytuły: Pamięć wyzwolona, Mury milczenia), wyd. Media Rodzina 2006, 111 stron, 144x205 mm, miękka okładka, ISBN 83-7278-142-5

Opis Wydawcy: Zależność małego dziecka od rodziców, jego zaufanie do nich, jego potrzeba otrzymywania i dawania miłości nie mają granic. Zdradę tej tęsknoty, wykorzystywanie zależności i zaufania dziecka - czyli to, co powszechnie nazywa się wychowaniem - Alice Milier potępia jako działanie przestępcze, powodowane ignorancją i niechęcią do zmiany. Jakie tragiczne następstwa może mieć taka obłuda, pokazuje autorka światowego bestselleru "Dramat udanego dziecka" na przykładzie tyrana Nicolae Ceausescu, który swoje wyparte doświadczenia z dzieciństwa, swój tragiczny los zgotował też milionom ludzi, przedstawiając swoją działalność jako zbawienną dla Rumunii. Nadzieją dla dorosłych, którzy cierpią z powodu wypartych urazów dzieciństwa lub są sprawcami cierpienia innych ludzi, jest dostrzeżenie przez nich samych i przez społeczeństwo sygnałów informujących o ich tragedii - dopiero wtedy mury milczenia ukrywające cierpienia dziecka zostaną na zawsze zburzone.

* Ścieżki życia , wyd. Media Rodzina 2000, 150 stron, 145x205 mm, miękka okładka, ISBN 83-7278-008-0

Opis Wydawcy: Jaki jest wpływ pierwszych doświadczeń cierpienia i miłości na późniejsze życie człowieka i jego współżycie z innymi ludźmi? To pytanie przewija się niczym nić Ariadny przez siedem fikcyjnych historii, z których każda rozgrywa się w swoim własnym świecie. Autorka przedstawia ludzi, z których wielu cierpiało w dzieciństwie z powodu przymusu milczenia i samotności. Jako osoby dorosłe ludzie ci, mimo tęsknoty za prawdziwym porozumieniem, trafiali ciągle w ślepą uliczkę wewnętrznej izolacji. Dzięki spotkaniu wrażliwych ludzi, którym dane było szczęście dorastania w atmosferze miłości i szacunku, zrozumieli, że mogą zmienić swoje życie. Alice Miller szeroko omawia dynamikę nienawiści i emocjonalne podłoże ludobójstwa. Autorka jest zdania, że nienawiści i przemocy będzie można zapobiec, jeśli przestaniemy ignorować ich korzenie tkwiące we wczesnym dzieciństwie. Z zapierania się własnego, doświadczonego w przeszłości cierpienia rodzi się nienawiść wymierzona w niewinnych ludzi. Nowe, jednoznaczne ustawy chroniące prawa dziecka, i zakazujące stosowania przemocy wobec dzieci, mogłyby zapobiec dopuszczaniu się aktów przemocy przez osoby dorosłe, co w rezultacie zapewniłoby społeczeństwu lepszą ochronę niż więzienia.

* Zniewolone dzieciństwo. Ukryte źródła tyranii , wyd. Media Rodzina 2000, 282 strony, miękka okładka, ISBN 83-85594-83-3

Opis Wydawcy: W Zniewolonym dzieciństwie Alice Miller demaskuje mechanizm przemocy obecny w metodach wychowawczych stosowanych wobec naszych rodziców i dziadków (tzw. czarna pedagogika), który również dziś nie budzi wątpliwości w wielu krajach świata. Analizując dzieciństwo pewnej narkomanki (Christiany F.), pewnego przywódcy politycznego (Adolfa Hitlera) i pewnego dzieciobójcy (Jürgena Bartscha), którzy jako dzieci padli ofiarą niegodziwości i licznych upokorzeń, autorka kreśli sugestywny obraz zniszczeń, jakich dokonuje w człowieku przemoc, i wynikających stąd zagrożeń społecznych. Póki cała ludzka społeczność nie zda sobie sprawy z faktu, że codziennie popełnia się niezliczone morderstwa duchowe na dzieciach, morderstwa, od których skutków cierpieć będzie cała ludzkość, będziemy błądzić w ciemnym labiryncie - mimo wszystkich podejmowanych w najlepszej wierze planów rozbrojeniowych.


Źródło: Wikipedia



Zmieniony przez - stefani w dniu 2009-12-12 23:49:05
_______________________________
 
Konto zbanowane

 
fazimodo
 Wysłana - 13 grudzień 2009 01:04      [zgłoszenie naruszenia]

"A gdzie taka teza padła? Konsekwencje bicia dzieci są wielorakie, jedne powielają przemoc w życiu dorosłym, inne cierpią na depresje, myśli samobójcze, mają zaniżoną samoocenę itd. Jest cała gama konsekwencji traumatycznego dzieciństwa."
To są konsekwencje notorycznego bicia dzieci bez powodów. Czyli jak napisałaś - traumatycznego dzieciństwa.

Ale w tekście pojawiają się też wzmianki o tym jak dziecko raz dostało w twarz od matki i jak to straszliwie wpłynęło na psychikę jego i matki, że sobie to wypominają od dawien dawna. I to zestawione z przykładami gdzie dzieci były bite non stop tylko żeby rozładować stresy rodziców. Takie zestawienie nie jest przypadkowe zwłaszcza, że pisane przez psychologa - ma ono na celu narzucenie wizji, że jeden klaps jest równie niszczący co patologiczne bicie bez powodu.
_______________________________
 
Zdrowy rozsądek - występuje tak rzadko, że jest uważany za super moc.

Znawca -
 
stefani
 Wysłana - 13 grudzień 2009 10:14      [zgłoszenie naruszenia]

fazimodo
Ale w tekście pojawiają się też wzmianki o tym jak dziecko raz dostało w twarz od matki i jak to straszliwie wpłynęło na psychikę jego i matki, że sobie to wypominają od dawien dawna. I to zestawione z przykładami gdzie dzieci były bite non stop tylko żeby rozładować stresy rodziców. Takie zestawienie nie jest przypadkowe zwłaszcza, że pisane przez psychologa - ma ono na celu narzucenie wizji, że jeden klaps jest równie niszczący co patologiczne bicie bez powodu.

Klaps jest zawsze upokorzeniem dla dziecka i destruktywnie działa na jego psychikę. Weź pod uwagę jeszcze naturalną wrażliwość danej jednostki - nie wszyscy znoszą przemoc jednakowo. Można komuś zniszczyć psychikę jednym aktem przemocy, jeśli trafi się na jednostkę nieodporną i bardzo wrażliwą. Oprócz przemocy fizycznej jest też psychiczna. Ważne jest "natężenie stresu" jakie przeżywa dane dziecko, a to jest kwestia indywidualna.

A. Miller wcale nie narzuca swoich wizji, czy teorii wyssanych z palca - ona po prostu od kilkudziesięciu lat prowadzi badania w tej kwestii i na nich opiera swoje publikacje.

fazimodo, jakie jest Twoje zdanie w kwestii klapsów?

Zmieniony przez - stefani w dniu 2009-12-13 10:24:14
_______________________________
 
Konto zbanowane

[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 11 stron.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia | Wyślij odpowiedź

ALICE MILLER-inne spojrzenie na przemoc wobec dzieci

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11
 
Warto przeczytać: Osobowosc wieloraka | Kim jest Bóg ? | Ateiści-Czy chcielibyście aby na świecie nie obowiązywała żadna religia? | Istota doskonała | CIERPIENIE | Objawienia Vassuli Ryden | Na kolana chamy! | Przemyslonka, powiedzonka, aforyzmy | Neopoganizm | Na jeden dzien jestes pozbawiony strachu... | ciężka sprawa przynajmniej dla mnie... | Tatuś kurde i jego "małe" księżniczki. | Sianecki ma przechlapane | do ateistow | Dalajlama, Chiny, polityka, reinkarnacja, referendum :) | Twoja mapa nie moze byc moja mapa | almera tino | legacy | odwoBanie od reklamacji | goBota saleta | seks w akademiku | lepszego zycia diler full | paluch lepszego zycia diler full | maroko | showuptv asi | asia showuptv | dostawca pizzy | sex z siostrą | sex z bratem | warszawski koks | HOT or not | sex zmamą | chyba odchudzić | Zryte | Biznes

 
Polecamy: KSW | Komputery | Nauka

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2014 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0