FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 119400 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Filozofia, Psychologia, Religie
AUTODESTRUKCJA, czyli pociąg ku śmierci 
Wyślij odpowiedź [powiadom znajomego]    
Autor "AUTODESTRUKCJA, czyli pociąg ku śmierci"   
 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 25 styczeń 2007 08:41        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź swoje BMI

Autodestrukcja



Czym jest?
Autodestrukcja to inaczej zaburzenie instynktu samozachowawczego, to działanie lub szereg działań mających na celu spowodowanie szkody sobie samemu. Mówiąc potocznie to dobrowolne podejmowanie zachowań niekorzystnych, bezpośrednio lub pośrednio zagrażających naszemu zdrowiu i życiu.
Pomysłowość ludzka w wynajdowaniu sposobów szkodzenia sobie jest nieograniczona - od zachowań bezpośrednio zagrażających życiu, takich jak: próby samobójcze, samookaleczenia, uzależnienia, autoagresywne formy odżywiania się ( anoreksja, bulimia ) poprzez łagodniejsze formy - hazard, sporty ekstremalne, zakupoholizm aż do zachowań, które mają częściowo adaptacyjny charakter i przynoszą względne korzyści- wyuczona bezradność, samoutrudnianie, zaniedbania zdrowotne, wyniszczający tryb życia (pracoholizm), zrywanie związków na rzecz innych coraz bardziej frustrujących, seryjne niepowodzenia i porażki, a także nieśmiałość, zachowania sztywne i uporczywe. Cechą wyróżniającą te ostatnie jest dystans pomiędzy zachowaniem, a jego skutkiem, doraźnie przynosi ono korzyść, destruktywne staje się, gdy jest jedyną strategią, uruchamianą bez względu na koszty.



Autodestrukcja i tendencje autodestrukcyjne są w obecnej psychologii różnie tłumaczone, zapędy destrukcyjne różnie też są tłumaczone w różnych religiach. I o ile w religiach pociąg do destrukcji jest zazwyczaj tłumaczony istnieniem zła osobowego, o tyle świat nauki - psychologia, ma na ten temat wiele koncepcji, w zależności od szkoły psychologicznej i kierunku jaki wyznaje dany psycholog.

Problem autodestrukcji jest dość ważnym problemem - żeby nie powiedzieć podstawowym, w zyciu każdego z nas. Bo przecież tendencje autodestrukcyjne mogą nas zaprowadzić na śmierć. Dlatego ważne jest zrozumieć problem autodestrukcji i to z czego ona wynika.

Ja pragne spojrzeć na problem ze strony pewnych nurtów psychologii humanistycznej i transpersonalnej --->
[http://www.insomnia.pl/Psychologia_transpersonalna-t208336.html] . Dominujące w psychologii nurty z chęcią widziałyby problem uproszczony do redukcji psychiki do fizjologicznych reakcji na bodźce albo leczenia klinicznego poprzez środki farmaceutyczne i psychotropy. Psychologia transpersonalna idzie dalej i dobrze zdaje sobie sprawę że człowiek to nie tylko odosobniony organizm zamknięty granicami ciała fizycznego i całość psychiczna ściśle określona osobowością nadaną przez społeczeństwo.


Ale przejdźmy do konkretów. Ja przedstawie problem z punktu widzenia tych nurtów które w psychologii transpersonalnej ukształtowały się z badań nad oddechem Stanislava Graffa i Wilhelma Reicha - czyli z doświadczeń oddechu reichowskiego i oddechu holotorpowego, a także tego nurtu terapii co ukształtował go później Leonard Orr a zwanego rebirthingiem, i metod mu w pewien sposób pokrewnych - regresingu, Integracji Oddechem itp.


Pociąg ku śmierci


Leonard Orr upatruje wszystkich czynników destrukcyjnych, mechanizmów autodestrukcyjnych i zła, w tym co nazywa podświadomym pociągiem ku śmierci. Orr praktykując opracowaną przez siebie metode -rebirthing - zdołał się cofnąć pamięcią aż do okresu prenatalnego i okresu porodu, i jak się okazało to podczas porodu gdy dziecko przezywa traumatyczne przeżycia, często koduje się w jego podświadomości pociąg ku śmierci. Żeby to zrozumieć, trzeba zrozumieć najpierw czym jest podświadomość i w jaki sposób działa. Podświadomość koduje odpowiednie wzorce które wynikają z naszych przekonań i według nich prowadzi nas przez życie (można to porównać do wgranego programu komputerowego). Przy czym podświadomość zawsze kieruje się rzekomym naszym dobrem i troską o nas, jednak sama w sobie jest pozbawiona logicznego myślenia! To częśc nas która działa jak wgrany program komputerowy. Tym samym podczas porodu gdy dziecko doznaje niemiłych emocji - a jest to pierwszy jego kontakt ze światem - nabiera przekonania że swiat jest zły, "świat boli", "świat to płacz i ból" ---- to przekonanie wgrywa się w podświadomość, i stanowi pierwszy program zgodnie z którym dalej człowiek będzie funkcjonował. Jak było źle, strasznie i bolało, to podświadomość może w trosce o nas chcieć nas stąd wyeliminować. Jak to? Ano tak --- skoro tu tyle bólu, to chce nas stąd ratować, uznając że materia to nie miejsce dla nas. Od tego czasu będzie chcieć nas w tym upewnić - materializując wokół nas wydarzenia potwierdzające program - że jest tu źle, że boli, że jest płacz - wszystko po to by przekonać nas że nie warto żyć! (cel: usunąć nas z tego nieprzyjaznego miejsca). To początek tego, co jest źródłem mechanizmów autodestrukcji w nas samych! Od tego czasu w naszym życiu pojawiać się będą co jakis czas- w zależności jak silna drzemie w nas chęć autodestrukcji i jak niską mamy samoocene - wydarzenia mające nas upewnić że nie warto żyć -> każde takie wydarzenie dodatkowo wzmacnia nasze przeświadczenie że jednak naprawde nie warto i w ten sposób robi się zamknięte koło, z którego większość ludzi nie wychodzi już do końca życia. Każde następne nieszczęście lub niemiłe wydarzenie wzmacnia podświadomy program - a to co w podświadomości materializuje się w naszym życiu (zawsze!) ---> to czego sobie nie uswiadomisz, materializuje się w Twoim życiu jako los. Gdy ktoś doświadcza niemiłych sytuacji, obniża się jego samoocena - w skrajnych przypadkach - że jest niegodny, niepotrzebny, nieudany, nielubiany - a to w co uwierzy staje się kolejnym programem w podświadomości - i jak myśli że jest np. nielubiany i niekochany to będzie przyciągał same takie sytuacje i takich ludzi którzy mu to potwierdzą. Powoduje to coraz większe niezadowolenie, niespełnienie i narastającą frustracje z życia, sięgamy po alkohol, narkotyki żeby się znieczulić, a w skrajnych przypadkach nie wytrzymujemy -popełniamy samobójstwo --> wygrywa program z porodu - w końcu nam udowodnił że nie warto żyć!


Jednak naszym problemem nie jest tylko podświadomość, ale także niewiedza! Jak to mówią buddyści - to niewiedza jest przyczyną cierpienia i zła. Bo jak mamy już wiedze jak to wszystko funkcjonuje i jak funkcjonuje nasz umysł i jakie są naprawde jego powiązania z rzeczywistością, to potrafimy nim odpowiedni pokierować. Jak mamy wiedze, możemy przeprogramować negatywny program w podświadomości tkwiący tam od dzieciństwa, na pozytywny. To w co uwierzy podświadomość staje się programem, a to jak wygląda nasze życie - zależy od tego programu --- czy jestem bogaty czy biedny, czy zdrowy czy chory, czy lubiany czy nielubiany, czy odnosze sukcesy czy ich nie odnosze, czy mam pociąg ku śmierci czy go nie mam. Świadoma osoba nigdy nie krzywdzi siebie i innych. A świadoma to taka która ma wiedze.


Najgorszy przejaw autodestrukcji - depresja.

Depresja bierze swe początki poczucia straty czegoś - gdy uroimy sobie że coś straciliśmy, zmarnowaliśmy. Żeby popaść w depresje musimy mieć niezłe zdesperowanie i duży pociąg ku śmierci,dużą motywacje do autodestrukcji. Depresja to stan w którym już praktycznie zwyciężył pociąg ku śmierci - jest już przekonany swoje wygranej, jest przekonany że udało mu się udowodnić nam że nie warto żyć. Czy zwycięży on czy my?

[http://www.inteo.pl/content/view/32/15/]


Depresja wynika czasem też ze złych czynów jakie popełniliśmy, a teraz żałujemy i nie możemy sobie przebaczyć. Ale to że zrobiliśmy coś złego to też przejaw naszego pociągu ku śmierci. Gdyby nie było w nas tego pociągu, nie byłoby też złego czynu! Od złych czynów których nie możemy sobie przebaczyć biorą się także często wszelkie inne formy chorób psychicznych - od schizofrenii po jawne samookaleczenie się, albo i nawet śmiertelne choroby fizyczne - podświadomość domaga się zadośćuczynienia za zły czyn.





Cierpienie

Cierpienie jest głebokim napięciem, napięciem psychicznym. Człowiek niesutannie cierpiący (choćby tu chodziło nawet o "zwykły ból istnienia") jest jak w amoku. Ma nieprzytomny umysł - bo w ciele takiej osoby wytwarzają się i nieustannie utrzymują pewne endorfiny uśmierzające ból. To działa jak narkotyk. Nieprzytomny umysł + pożądanie jeszcze więcej tego samego. A wiadomo narkoman nie postrzega trzeźwo rzeczywistości. Cierpiący traktuje powaznie tylko swoje cierpienie, które staje się dla niego "bezcennym skarbem" - jak mu powiesz że to tylko urojenie, to zapewne zostaniesz zaatakowany - ciężko bowiem gada się z "nawalonym" o przedmiocie jego "narkotycznych" wizji i przekonań. Ludziom którzy długo cierpieli proces trzeźwienia i uleczenia może wydawać się bolesny, niebezpieczny lub niepotrzebny (tyczy się to także zmiany warunków swojego zycia na lepsze- też albo sądzą że to niebepieczne albo niepotrzebne).

Z tych powodów często gdy mówiłem ludziom że mogą uzdrowić swoje Zycie (choćby z pociągu ku śmierci, z bólu istnienia lub z autodestrukcji!) - zostawałem zaatakowany (choć ja rozumiem ich postawe ;) Lepiej im bowiem uwierzyć że to nie jest możliwe. To stąd wynika niemożność uwierzenia w pewne rzeczy lub od razu krytyka i atak na metody które mogłby się okazać skuteczne (ciekawa rzecz - nie ma tu próby przekonania się na własnej skórze czy to działa, tylko "atak z góry", bo nuż okaże się że jednak działa!! aaaa ;)

A już całkiem "skręca" te osoby, jak słyszą coś o miłości! No bo przecież miłość jest zaprzeczeniem cierpienia, a nie o to im chodzi!

Nakręcenie się na adreanline i endorfiny napędza jeszcze mechanizm "wybiórczości" - że z życia wybiera się tylko to co "podnieca" i daje mocne wrażenia, a reszte się odrzuca i wymazuje ze swojej rzeczywistości - reszta nie obchodzi. Stąd taka osoba wybiera wizje Boga i rzeczywistości która jej po prostu pasuje. A przy tym jest ślepa na rzeczywistość.


No i jeszcze.... cytacik: "każda nasza myśl jest cegiełką naszegoprzyszłego zycia..." Nasze myśli nas kształtują. To jeden z powodów dlaczego metody takie które pozwalają nam przeprogramować podświadomość i umysł: afirmacje,wizualizacje, Metody Silvy, rebirthing, Integracja Oddechem, Regresing - działają - pozwalają na zmiane myślenia. Oprócz metod, pomaga tu samo pozytywne myslenie i optymizm! Tyle że niekiedy na pozytywne myslenie jest zapóźni, trzeba sięgnąć po coś "cięższego"i szybszego.



Prawdziwe życie


Prawda jest taka, że prawdziwe Zycie zaczyna się dopiero po przezwyciężeniu pociągu do śmierci. Do tego czasu nasze Zycie jest tylko zabawą w życie. Pełną trudności, bólu, niemiłych sytuacji, rzucania się sami ze sobą, męczenia się, niespełnienia i cierpienia. To wszystko, to całe cierpienie ma nas zmobilizować do tego i nauczyć, że nie warto cierpieć i nie potrzeba cierpieć. Prawdziwe Zycie jest inne od tego które zazwyczaj wszyscy znamy - pełnego stresu i bólu - ale tylko od nas zależy czy zechcemy otworzyć się na to co dobre. Najlepsze jest to, że nie musimy! Jeśli nie czujesz tego co tu napisałem, lub wydaje Ci się dziwne, to znaczy że należysz do tych dla których jeszcze nie czas się zmieniać, bo na razie mają inne zadania. Potrzeba Ci pewnie jeszcze wiele głębokiego cierpienia, by zrozumieć że nie musisz cierpieć.

Każdy z nas ma prawo wyboru...
można żyć pośród chaosu i zamętu
lub też wznieść się ponad ten zgiełk...
tam gdzie powietrze jest czyste i gdzie horyzont szeroki...
tam gdzie można doskonalić dar, jakim jest świadomość,
aby nieść pomoc innym...
którzy także woleliby żyć na szczycie.




Tak Leonard Orr wypowiadał się w jednym ze swoich artykułów o lekarstwie na zło świata:
"Lekarstwo jest zarówno w działaniach wewnętrznych jak i zewnętrznych. Lekarstwo polega na uleczeniu naszego własnego pociągu do śmierci, poprzez uleczenie przyczyn nienawiści i gniewu w nas samych, poprzez inteligentne budowanie i wzmacnianie energii Zycia w naszym ciele i umyśle, oraz poprzez nauczenie się wyrażania uczuć i dzielenia się oświeceniem z naszymi przyjaciółmi i sąsiadami."

"Nowy Jork jest nie tylko centrum finansowym, centrum materializmu, ale jest zdaje się także stolicą pociągu do śmierci Stanów Zjednoczonych. Ideę podświadomego pociągu ku śmierci najlepiej przedstawił Zygmunt Freud. Potem ona z powrotem zapadła w naszą nieświadomość, aż dopiero ja poruszyłem ją w moich książkach. Napisałem jedyną książkę na świecie specyficznie opisującą leczenie pociągu ku śmierci. ()"

Wpływ pociągu ku śmierci na przestępstwa:
"Na przykład, weźmy pod uwagę, że normalny pociąg do śmierci zabija 99.9% ludności świata co 50 lat. To oznacza, że około 2% populacji ziemskiej jest zabijane co roku przez normalną mentalność śmierci. Czy wiecie, że kiedy pierwszy człowiek stawał na księżycu, przez 24 godziny nie popełniono prawie żadnego przestępstwa? Najwyraźniej, wszyscy przestępcy oglądali telewizję."

Śmierć z wyboru:
"Ludzie, którzy wierzą, że śmierć jest nieunikniona i poza ich kontrolą, wszyscy umierają. Ludzie, którzy wierzą, że śmierć jest kwestią wyboru i jest przez nich samych kreowana, przynajmniej dają sobie jakąś szansę. Ale zmiana systemu przekonań może nie być wystarczająca. Pokuta wymaga zmiany stylu życia. To wymaga nauczenia się i wprowadzenia w życie wystarczającej ilości technik duchowego i fizycznego oczyszczania"

Cierpienie i destrukcja jako wyraz pociągu ku śmierci:
"Ofiary pociągu do śmierci nieustannie kreują wszelkiego rodzaju cierpienie i destrukcję. Nie ma wolności od cierpienia, porażki, wojny i śmierci bez duchowego oświecienia, duchowego i fizycznego oczyszczania i duchowej społeczności. ()
Jeśli wydarzenia 11 września zwróciły waszą uwagę i sprawiły, że zaczęliście myśleć, myślcie tak długo, aż osiągniecie oświecenie w sprawach życia i śmierci"

Pociągu śmierci a umysł:
"Tak długo, jak mamy pociąg do śmierci, nasz własny umysł jest najbardziej niebezpieczną rzeczą na ziemi. Nasza własna wiara w śmierć jest podstawowym źródłem terroru. Ale umysł może nas także wyzwolić i stworzyć Niebo na Ziemi, jeśli tak wybierzemy! Jeśli jesteśmy zabijani przez nasze własne umysły, to znaczy że nosimy w sobie terroryzm przez cały czas. Mamy w sobie tykającą bombę terroryzmu. Wszyscy teroryzujemy innych i siebie nawzajem każdego dnia. Wszyscy jesteśmy terrorystami, którzy czekają, by zabić samych siebie."

Zrozumienie swojej doskonałości a pociąg ku śmierci:
"Zwykła, codzienna śmierć jest samobójstwem. A zabójstwo jest tylko drugą stroną tego samego medalu. Smierć i choroba są popularne. Nasze własne przekonania i ignorancja na temat własnej naturalnej doskonałości są tego przyczyną."



Pociąg do śmierci u terrorystów:
"Aby zapobiec terroryzmowi na świecie musimy przejrzeć i naprawić nasz podstawowy system przekonań. Terroryści to drobno myślący ludzie, którzy czują się niekochani i bezradni, i którzy mają nadzieję osiągnąć poprzez swoją śmierć coś czego nie udało im się osiągnąć w życiu."

Wojna jako materializacja zbiorowego pociągu ku śmierci:
"Czy zwróciliście uwagę, że wszystkie wojny polegają na samolikwidacji? Ludzie, którzy wierzą w wojnę, zbierają się razem, zabijają siebie nawzajem i tak kończą wojnę. Ludzie, którzy byli poddani gwałtowi w dzieciństwie, kreują nieustannie to samo cierpienie dla siebie i inych przez całe życie. Rozwiązaniem jest edukowanie dorosłych w Rebirthingu, duchowe społeczności i seminaria jednoroczne. Szkoły powinny być obowiązkowe dla dorosłych, a dobrowolne dla dzieci. A my robimy to na odwrót."

Tajemnica zycia:
"Pamiętajcie tę najpotężniejszą myśl: "Jestem teraz żywy, to znaczy, że mój pociąg do życia jest silniejszy niż mój pociąg do śmierci. Tak długo jak podtrzymuję mój pociąg do życia, a osłabiam pociąg do śmierci, będę żył w coraz lepszym zdrowiu i młodzieńczości."




Autodestrukcja wśród dzieci
Problematyka czynów samobójczych dzieci i młodzieży, mimo wielu opracowań naukowych, jest wciąż mato poznana ze względu na jej złożoność i trudności w uzyskaniu informacji, dokumentów oraz materiałów źródłowych.

Każda decyzja samobójstwa wymaga dogłębnej analizy z uwagi na złożone procesy psychologiczne i społeczne, które do niej doprowadziły. Życie ludzkie jest bowiem wartością samą w sobie i motywy podejmowania czynów samobójczych nigdy nie będą zrozumiałe dla innych ludzi. W przypadku dzieci pozbawiających się życia, samobójstwo jest czymś niepojętym i obciążającym świat ludzi dorosłych. Takie czyny dzieci uświadamiają nam całkowitą bezsilność w zapobieganiu podobnym zdarzeniom.
Zupełnie przypadkowo w naszym posiadaniu znalazły się wyniki badań eksperymentalnych, w których uczestniczyła 12-letnia dziewczynka, późniejsza samobójczyni. Wyniki badań desperatki przyciągały naszą uwagę już w czasie eksperymentu. Różniły się one znacznie poziomem samooceny, sposobem wyrażania myśli oraz sposobem zachowania się od rezultatów badań jej rówieśników z grupy eksperymentalnej i kontrolnej. Z tego powodu czujemy się zobowiązani do ich przedstawienia, mimo wielu niedociągnięć wspomnianych badań. Mamy bowiem nadzieję, że przyczynią się one do opracowania ogólnych postulatów profilaktycznych odnoszących się do omawianego zjawiska.


[http://www.vulcan.edu.pl/eid/archiwum/1996/08/autodestrukcja.html]


Można spotkać się z rozróżnieniem zachowań destrukcyjnych na dotyczące ciała i dotyczące psychiki. Ciało to wszelkie okaleczenia, także tatuowanie i kolczykowanie, zaburzenia jedzenia, eksperymenty z substancjami toksycznymi, nieustanne wystawianie się na ryzyko itp., psychika to chorobliwa nieśmiałość, wycofywanie się z relacji i skazywanie na izolację, ale także wdawanie się w napastliwe, burzliwe konflikty. Przejawem autodestrukcji może być również nadmierna opiekuńczość i poświęcanie się dla innych albo zaniedbywanie swoich uzdolnień i talentów.

[http://www.otie.dgsm.pl/psychoteksty_01.htm]


Pociąg ku śmierci a lęk przed zyciem

To są dwa wspólnie występujące syndromy - syndrom śmierci i syndrom lęku przed zyciem.

[http://www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=679] ;
[http://www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=631] ;


Ciekawostka:
Jak wskazują badania, 100% ludzi którzy popełnili samobójstwo, miało ciężki poród!!


Zmieniony przez - Grundman w dniu 2007-01-25 08:43:11
______________________________
 
Namaste!

Ekspert -
 
Raskus
Biofil
 Wysłana - 25 styczeń 2007 08:42      [zgłoszenie naruszenia]

Zanim zaczniecie czytać, niech was nie zrazi długość tekstu, takie trudne stany leczy się czasem bardzo długo. Dlatego też, czytajcie to wielokrotnie ;).

Zapewne każdy znas miał nie raz ochotę skończyć ze swoim życiem, które było jedynie ciężarem. Tą sytuację niektórzy znają, przechodzili już lub co tyczy się każdego z nas może jeszcze na nas trafić. Dlatego warto uzbroić się przed taką sytuacją, chorobą, która wywołuje 'myśli samobójcze' - poznając samego siebie. Jak pewien mądry człowiek kiedyś powiedział "Lepiej naucz się pływać bo na dno pójdziesz jak kamień", a więc najwyższy czas, aby uzbroić się psychicznie i wziąć za siebie. Myśli samobójcze są zazwyczaj przelotnym pragnieniem "odłożenia swojego ciała do grobu".




Na początek napisze też coś od siebie na temat Podświadomości: Podświadomość ma swoje zasady, których my nie złamiemy, ale możemy je zrozumieć co przyniesie nam wiele korzystnych dla nas jak i bardzo ważne aby także i dla innych. Zdając sobie sprawe czym ona jest, można kierowac swoim zyciem wedle swoich potrzeb, zasad itp. Oczywiście wiele zależy od podświadomości i innych, lecz ona ma wpływ na resztę. Niestety niektórych tutaj muszę rozczarówać i zmienić jego pogląd na podświadomość ludzką. Ludziom jak to w życiu może się albo powodzić, albo nie. Zazwyczaj jest tak, że jest wszystko ok., po czym nagle wszystko się rozpada. I kogo się w takim prypadku wini? Szuka się wymówki, w niektórych przypadkach jest to podświadomość. Ale czy ją nalezy karać? Co prawda to ona jest za to odpowiedzialna, ale my z nią wkońcu "współpracujemy", jak by to powiedzieć kierujemy nią w miare możliwości, i jedyne pretensje jakie można mieć to do samego siebie. Podświadomość to wyłącznie odpowiedź na twoje myśli, prośby, zalecenia. Dlatego należy poznać prawa jej funkcjonowania. Na podswiadomości zawsze można polegać, tylko jak do niej przemówić? Nalezy ominąć bądź oszukać świadomość która uznaje to co jest za prawdę a co za fałsz. Podświadomosć zaś nie ma takiej możliwości jak świadomość w rozpoznawaniu czy coś jest prawdziwe czy nie, ale ma moc ujawniania tych rzeczy które do niej się dopuści. Świadomość ludzka jest najmniej aktywna wieczorem, gdy kładziemy się spać, tak samo i w tym momencie jest najbardziej aktywna podświadomość. Dlatego np. wieczór jest najlepsza porą do wpajania sobie, wizualizacji "filmu", powierzania jakiegoś zadania bądź odmawianie "modlitwy" itp. rzeczy, które wpływają na podświadomość omijając po części świadomość. Wystarczy się tylko skupić, odprężyć i wyciszyć umysł oraz rozluźnić ciało. Wszystko wymaga odpowiedzialności i WIARY - która jest w tym wszystkim najważniejsza, należy mocno wierzyć, że coś się stanie, aby tak było. Cała przyszłość naszego zycia, kryje się w podświadomości, a w przyszłości kryje się także wiele przeszkód i nie powodzeń, które podświadomość jest w stanie wyeliminować. Podświadomość to także nic innego jak rzecz odpowiedzialna za to co pamiętamy, a co nie. Wszystko to co przeżyliśmy, doświadczyliśmy podświadomość ma zakodowane, natomiast świadomość niekoniecznie. Czegoś możemy niepamiętać, ale podświadomość może mieć zakodowane coś, po czym w konsekwencjach tego może nas co podświadomie blokować przy chęci podejmowania decyzji bądź wyboru lub reakcji w danej sytuacji(np. strach przed czymś itp.). W podświadomości ma znaczenie wiele rzeczy, czynnośc jaką wykonujemy, wpływ na to, mysli jak i wyrażanie gestów... Myśli są jedną z tych najważniejszych cech, mogą być myśli pozytywne jak i negatywne. Nienależy nigdy wyrażać negatywnych myśli, wyłącznie pozytywne, albowiem każda myśl to każda nasza decyzja, która może ujawnić się w naszym życiu, ukazać się poprzez podświadomość.
Możliwe także że ktoś komus musi przebaczyć coś. W takich przypadkach nalezy pierw przebaczyć samemu sobie, uświadomić sobię to co jest realne, i to co miało by być naprawdę. Podświadomośc zrobi wszystko, gdy tylko odpowiednio na nią zareagujesz. Nie nalezy obwiniać się z całego serca np. za to że zabiłeś kogoś. Musisz sobie wybaczyć, ponieść tego "odpowiednie" konsekwencje, ale nie pogrążaj się w tym. Wiadomo w takim wypadku następuje szok, ale to normalna reakcja każdego człowieka niepozbawionego uczuć. Ale te wszystkie metody równają sie jak już pisałem z odpowiedzialnościa, poświęceniem czasu jak i oddaniu się trochę Bożej woli. Wielu ludziom może coś niewychodzić, co w takim przypadku robić? Nalezy rozpoznać przyczynę jaka stanowi problem ku drodze do szczęścia. Może to byc złe podejście do podswiadomości, za małe skupienie, za mała wiedza o tym jak z nią postepować, badź odmawianie bardzo dobrze modlitwy która ma służyc dobru, poczym przed i na zakończeniu lub po odrazu pojawiają się te "negatywne" myśli. W tym końcowym przypadku najlepiej właśnie odmawiać takie modlitwy 5 minut przed snem, aż się nie zaśnie, nie ma nawet czasu na przypływ tych złych mysli, co bardzo pomaga podświadomości a ona odwdzięczy Ci się o stokroć. Podświadomość jest wynikiem twojej pracy i wpływu na nią jaki robisz, nikt inny na nią nie ma wpływu. Możliwe że może mieć oczywiśce wplyw na Twoje myśli jakiś kolega, ale to dopiero gdy Ty jego słowom nadasz odpowiednią moc, czyli uwierzysz w to, dopuścisz do swojej świadomości to zaprawdę, co podswiadomośc potem uzna za fakt, poczym może to ujawnić w życiu. Wg Mnie podświadomością powinno się kierować tak, aby każdy był zadowolony, tym nasza podświadomość wystarczająco się potrawi sama zadowolić. Podświadomość jest czymś ogromnym w naszych głowach, nie jest to część mózgu, ale coś czego nie można zauwarzyć...jest to zbiór mysli, rozwiązań, przyszłość...coś co można określić jako ogrom wszechświata. Niemożna zdefiniować dokładnie podświadomości ponieważ nie jest całkowicie mozliwe dojście do źródła prawdy czym ona jest. Zdarza się, że nieświadomość(najczęściej zamiast podąświadomośc używa się takiego określenia) człowieka dąży do śmierci wbrew jego świadomej woli życia. Na szczęście są to rzadkie przypadki. Mówimy wtedy, że nieświadomość ściele łoże śmierci i nie ma sposobu by się z tego wydostać. Podświadomość jest to jak by także i "świadomośc ukryta", "Świadomość subiektywna". Wiele pytan jest tego typu czy można pozbyć się świadomości, a ujawnić podświadomość? Oczywiście jest to mozliwe ale niestety w odwrotny sposób mysle, że jest to dużo trudniejsze. Np. po zażyciu jakiegoś alkoholu, psychotropów, narkotyków bądź innych tego typu specyfików nasza świadomośc ukrywa się totalnie i ujawniona jest wyłącznie podświadomośc, która potrafi wszystko uznać za prawdę, oczywiście po narkotykach jest to dużo silniejsza moc niż po alkoholu, ale to jeszcze zalezy od ilości pobranego środka. Jak widzicie należy lepiej unikac świadomościm aby wpoić coś podświadomości, ale musi pozostać świadomość tego co robimy, dlatego wpajanie sobie czegoś w stanie nieprzytomnym(po % lub narkotykach) nie jest najlepszym rozwiązaniem. Podświadomość najlepiej radzi sobie z myśleniem, rozumowaniem i wprowadzaniem w czyn idei, które są jej dobrze znane. Podświadomość zaś zachowuje się niczym posłuszny niewolnik. Nie osądza, ani nie rozumuje, reaguje na komendy. Podświadomośc potrafi sterować mózgiem, zaś on potrawi sterować resztą organów w naszym organiźmie, skąd można wywnioskować iż podświadomośc odpowiada także za układ naszego zdrowia, przebiegania całego procesu życiowego. Przez sugestię hipnotyczną można wpłynąć na krążenie krwi, przyśpieszyć bądź spowolnić pracę serca, zmienić funkcjonowanie gruczołów i narządów, zaleczyć ranę albo znacznie skrócić czas jej gojenia, podnieść lub obniżyć temperaturę ciała, a więc spowodować wiele różnorodnych zmian w organizmie. Podświadomość jak pisałem jest skarbnicą pamięci, pierwsza myśl to zapamiętuje to co widzimy. A skąd wiedza o tym co i jak smakuje gdy już to próbowalismy? Właśnie także pochodzi z podświadomości. Potrawi ona zrozumieć wszystko, zapamięta zapach, widok, dotyk czy jest szorskie czy nie itp. i wiele innych rzeczy. Jest to odmienny stan niż świadomośc, to co umknie (np.wieczorem, bądź po alkoholu, narkotyku itp.) świadomości może na nas oddziaływać przez podświadomość - ona może zapamietac wszystko, a tego świadomość nie zrobi. Podświadomość wysyła wiele typów sygnałów, znaki bądź innego typu zjawiska drugiej osobie, jak i nam samym. Podświadomośc jest czujna dzień i noc. Nawet gdy śpimy pracuje nasze serce, płuca, i wiele innych organów. Podświadomośc czuwa nad tym wszystkim aby wszystko bywało, daje znaki róznego typu. Może to byc płacz dziecka wysyłany z jego podświadomości, jest to znak do matki bądź ojca lub opiekuna aby przybiegło. Mogą być to bardzo różnorodne znaki. Podświadomosc potrafi szybciej reagować od nas samych. Istnieją typy odruchów, warunkowy i bezwarunkowy. Podświadomość jest odpowiedzialne za te oba. Gdy np. nadepniemy na szkło odruchowo weźmiemy nogę do góry. Co jest przyczyną? Wysyła się impuls nerwowy do mózgu w ciągu bardzo szybkim, po czym podswiadomość wydaje rozkaz nodze, na którą my w ułamkach sekund nie reagujemy, po czym po chwili możemy ocenbić co się stało, gdy podświadomość wykona całe zadanie. Podświadomość wydaje różne znaki, odpowiedzi, sygnały potrzebne bądź przydatne nam w danym celu. U dzieci świadomość jest mało aktywna, dopiero poznają świat, życie, a ich podświadomość właśnie jest bardzo aktywna i zapamiętuje wszystko, co nas dotknęło a co nie, czego się boimy i nabieamy strachu. Świadomość w dzięcięcym wieku jest mało aktywna dopiero się zacznie rozwijać powoli i dlatego często nie jesteśmy świadomi dlaczego się czegoś boimy bądź czujemy strach, gdy widzimy dane zwierzę, przedmiot czy cokolwiek innego.
Oczyszczanie podświadomości... nigdy niewiadomo co się kryje w niej, można ją oczyszczać złych nawyków, z dzieciństwa, przeszkód jakie nam postawiło poprzez różne sytuację np. medytacją, regresingiem. Być może zauwarzycie, że wraz z oczyszczaniem podświadomości, rozwiązywaniem problemów przybywa wam coraz więcej problemów - ale to nie jest tak, po prostu one się pokazują, macie dopiero teraz możliwość ich zauwarzenia!

_______________________________
 
[http://www.insomnia.pl/AUTODESTRUKCJA%2C_czyli_poci%C4%85g_ku_%C5%9Bmierci-t209419.html]

[http://www.****************/temat7346-strona1/] SNY

Specjalista -
 
Raskus
Biofil
 Wysłana - 25 styczeń 2007 08:43      [zgłoszenie naruszenia]


Samobójstwo ma dwie podstawowe cechy: zamiar i wynik. Przy próbach samobojczych wyniki są oczywiste - jednostka albo przeżyje, albo umrze, niestety tego tak łatwo określić się nie da. Niektóre przypadki wyraźnie wskazują na zamiar odebrania sobie zycia: skok z dachu wysokiego budynku, strzał w głowę itp.
Inne, takie jak zażycie kilku dodatkowych pigułek nasennych(po czym natychmiast telefonuje się do przyjaciela, by poinformować go o podjętym działaniu), czy też przecięcie nadgarstków w chwili, gdy partner wraca do domu, to zdaje się wskazywać, że próba samobójcza nie była tu rzeczywistym zamiarem.
Autodestrukcję najlepiej można zrozumieć rozpatrując ją w powiązaniu z czynnikami środowiskowymi - sytuacjami spolecznymi i naciskiem życia - które odgrywają poważną rolę w samobójstwach wielu osób.
Płeć. Kobiety w próbach samobójstw są reprezentowane trzykrotnie liczniej niż mężczyźni. W jednym z badań stwierdzono, że 69% wszystkich usiłowanych samobójstw w Stanach zjednoczonych popełniają kobiety, natomiast próby mężczyzn skuteczniejsze - popełniają oni 70% udanych samobójstw. Wykazano, że wskaźnik usiłowanych samobójstw w starszym wieku są najwyższe, natomiast wskaźnik skuteczności wskazuje, że próby samobójstw sa najczęściej udane. Wywiady z ofiarami nieudanych samobójstw pokazały intensywny strach przed naciskiem ze strony rodziców, poczucie skrajnej beznadziejności, które jest rzutowane na ocenę całej sytuacji społecznej, najczęściej zaś - przytłaczające poczucie samotności.
Najczęściej osoby mające myśli samobójcze są prześladowane poczuciem beznadziejości i bezradności. Uważają, że w ich sytuacji nikt nie może czegoś zrobić, aby im pomóc, tak samo jak i oni. Dlatego odcinają się najchetniej od świata, nieutrzymują kontaktu ze znajomymi pogrążając się w sytuacji. Wszystko właśnie dlatego, ponieważ myślą, że nikt im nie pomoże, a sami rady sobie nie dadzą. W ten sposób najczęściej "odcinają się" od znajomych, którzy akurat w takich problemach potrafia być ważnym czynnikiem decydujacym czy dana osoba przetrwa ten trudny okres. Zależy to od tego, czy myślimy że ktoś może nam pomóc, czy nie. Jak by się nie myślało, sa ludzie, którzy z pewnością są w stanie pomóc takim ludziom jak np. psycholog, psychiatra. Ie wystarczy tutaj jedna wizyta, ale czasem długotrwała terapia.
Komunikacja z dzieckiem: jest bardzo ważna. Nie wystarczy się komunikowac z dzieckiem, aby wszystko było dobrze, należy robić to poprawnie. Miłość także jest bardzo ważna, brak jej i właściwej komunikacji zagraża prawidłowemu funkcjonowaniu rodziny. Rodzice odsuwają się od dziecka, tracą z nim możliwość porozumienia - nie słyszą komunikatów dziecka oraz swoich. Wtedy występuje brak poczucia wspólnoty i bliskości emocjonalnej, brak wspólnych zainteresowań i rozrywek.
Ważną rolę odgrywają tu emocje. Czym jest emocja? Nie można podać jednoznaczej definicji pojęcia "emocji". Jedni traktują ją jako stan, inni jako proces i określenia te można by mnożyć. Źródłem emocji jest obiektywnie istniejąca rzeczywistość, człowiek odzwierciedlając ją ustosunkowuje się do niej: cieszy się, kocha, smuci, gniewa, cierpi. I właśnie to przeżywanie stosunku do siebie samego i do otoczenia to właśnie emocje i uczucia. Emocja powstaje w wyniku zaburzenia równowagi organizmu i jest odzwierciedleniem stosunku osobnika do aktywizujących jego potrzeby przedmiotów i zjawisk świata otaczającego oraz zjawisk zachodzących w nim samym. Emocje, mają charakter subiektywny, ale są i obiektywne. Ich obiektywność polega na:
- zawsze wywołuje je jakaś obiektywna przyczyna
- zawsze treściowo są zdeterminowane przez tę przyczynę
- w pewnych warunkach treściowo zgadzają się z tą przyczyną.
Jak twierdzi Daniel Goleman(autor bestsellera 'Inteligencja Emocjonalna'), człowiek posiada zmysł racjonalny i emocjonalny. Przyczyny samobójtw mogą być różnorodne, ale na wszystko jakoś oddzialujemy i jest bardzo ważne w jaki sposób to robimy, i czy pozbywamy się bądź zwlaczamy dane negatywne emocje. Poczucie złości, gniewu itp. do siebie lub kogo kolwiek jest akurat ujemn emocja. Wiele osób emanuje złością do samego siebie, obwinia się za coś tym samym wymierzając sobie karę. Stosowanie agresji na sobie samym nazywa się "autoagresją", czyli samookaleczanie się. Niektórzy wymierzając sobie karę jak np.gaszenie papierosa na ręce itp. czują również ulgę. Co kolwiek by nie było, nic nie jest usprawiedliwieniem osoby stosującej autoagresję. Jeżeli popełniłeś jakiś błąd, nie musisz za to ponosić winę, to nie jest znak, że pora ponieść karę. Należy taką sytuację odebrać inaczej - przyszedł czas na kolejny, nie pierwszy i zapewne nie ostatni błąd popełniony przez siebie. Właśnie takie błędy uczą człowieka rozumu i ich przestrzegania. Błędem jest ciągle tkwić w błędzie więc naucz się go unikać, rozwiązywać i odnajdywać źródło problemu. Totalną paranają jest popełniać świadomie kolejny błąd przez jede, który się do tego przyczynił.
Człowiek posiada "odporność psychiczną", również odporność na uczucia, emocje. Gdy myślimy o samobójstwie, jaka kolwiek była by tego przyczyna, czujemy się podle, odczuwamy "jakąś" porażkę. W takiej sytuacji jesteśmy bardzo podatni na kolejne smutki, stresy a mniej na emocje pozytywne wywołujące naturalny uśmiech na twarzy. Jest to jeden z problemów do pokonania dla osób w trudnej sytuacji przy czym, gdy doznajemy nowej porażki odbieramy ją silniej niż zwykle wprawiając się w jeszcze gorszy stan niż jesteśmy.
Ludzie o słabej psychice tracą bardzo szybko(w zależności od odporności psychicznej) motywację, chęci do dalszej walki o lepszą sytuację życiową. Jest to bardzo trudne dla samotnej osoby do pokonania, dlatego tak ważne jest aby był ktoś, kto Cię wspiera duchowo, a jeszcze lepiej jak stara się SKUTECZNIE wyjaśniac Twoje problemy i przyczyny ich powstawania. Gdy zrozumie się to, wtedy droga do wyjścia cało z trudnej sytuacji jest prosta. Jeśli jednak nie masz na kim polegać, musisz mimo przeciwności losu stawić czoło przeciwnościom z jeszcze większą chęcią osiągnięcia celu, a chęć w życiu do czegokolwiek jest bardzo ważna.
Jak widzicie wszystko zależy od nas samych, a dokładniej zacytuję: Nie ważne jest to co nas spotyka, ale to jak na to reagujemy .
Emocje nawet te złe mają plusy i minusy. Człowiek zazwyczaj nie potrafi się nimi "posługiwać, wykorzystać itp.", dlatego gdy są to złe emocje najczęściej zostają "tłumione". Ludzie, którzy odczuwają negatywne emocje i "tłumią" (trzymają w sobie), pogarszają jeszcze swoją sytuację. Osoba taka ma swoje ciało jako ciężar, który nosi(mimo, że sam go sobie założył). Ciężar to właśnie te stłumione emocje, razem z przybywaniem tych emocji nasuwa się coraz większa chęc "zrzucenia tego ciężaru z siebie", czyli popełnienie samobójstwa. Oczywiściejest to chory stan umysłu człowieka, a więc popełnienie samobójstwa nie jest tu lekarstwem, a skutkiem tej choroby.
Uczuia wywierają wpływ na zachowanie się człowieka. Jak wiemy, uczucia mobilizują niekiedy do działania i ukierunkowują jego przebieg. W innych wypadkach przeżycia emocjonalne mogą dezorganizowac zachowanie się człowieka. Każdy z nas powinien uświadamiać sobie własne procesy emocjonalne i znać bodźce, które je wywołują Znajomość własnych uczuć i emocji oraz innych ludzi pozwala na świadome(bezpieczniejsze) kierowanie swym zachowaniem. Nie powinniśmy dopuszczać do tego, aby naszym zachowaniem kierowały wyłącznie procesy emocjonalne. Niekiedy musimy podporządkować swojemu uczuciu racjom rozumowym. Jest to konieczne zwłaszcza w tych sytuacjach, gdy człowiek ma świadomość zagrożenia wielkich wartości - utraty uczucia bliskiej osoby, zagrożenia życia itp. Stosunek emocjonalny występującej w danej sytuacji, stosunek człowieka do niej powinien być oparty na jej rozumieniu oraz rozumieniu roli, jaką odgrywa ona w życiu jednostki.

_______________________________
 
[http://www.insomnia.pl/AUTODESTRUKCJA%2C_czyli_poci%C4%85g_ku_%C5%9Bmierci-t209419.html]

[http://www.****************/temat7346-strona1/] SNY

Specjalista -
 
Raskus
Biofil
 Wysłana - 25 styczeń 2007 08:44      [zgłoszenie naruszenia]

Czym jest wolność?
Jak wielu mówi, człowiek może robić co chce, natomiast inni mogą wyciągnąć z tego konsekwencje. Jak pisał Grundman , "Prawdziwa wolność jest wtedy, kiedy dokonujemy najbardziej optymalnego, najlepszego wyboru". Podejmowanie się destrukcyjnych prób nie ma najmniejszego związku z wolnością, bo nie jest to najlepszy, optymalny wybór. Człowiek taki nie jest wolny, taki ktoś jest niewolnikiem samego siebie, jest pod kontrolą swoich negatywnych emocji, pokusy(do popełnienia samobójstwa) itp. Stan ten jest spowodowany brakiem wewnętrznej wolności, a więc trzeba ją znaleźć i być wolnym. "Jedynie potrafienie wybrania tego co najlepsze, daje nam wolność" - Grundman.
Do tych co twierdzą i wierzą w zycie po śmierci, niektórzy z nich trzymają się zdania "Umiera się nie dlatego, by przestać żyć, lecz po to by żyć inaczej" , rzecz w tym, że inaczej znaczy jedyni jeszcze gorzej. Pewien naukowiec mawia: "Jeśli było by Ci lepiej w innym życiu/w cieleniu - byłbyś w nim" . Są tacy, co uważają, że należy się podziw ludziom, którzy wybrali samobójstwo za ich odwagę. Niestety, ale to nie odwaga, a "nie wiedza". Nikt nie jst pewny czy życie po śmierci istnieje, można tylko w to wierzyć. A nawet jak by było to życie po śmierci nie będzie lepsze, jak w tym sobie nie potrafimy poradzić.

_______________________________
 
[http://www.insomnia.pl/AUTODESTRUKCJA%2C_czyli_poci%C4%85g_ku_%C5%9Bmierci-t209419.html]

[http://www.****************/temat7346-strona1/] SNY

Specjalista -
 
Raskus
Biofil
 Wysłana - 25 styczeń 2007 08:45      [zgłoszenie naruszenia]

Stres ... Każdy żył kiedyś w stresie, to zjawisko ma także znaczenie w tej tematyce. Stres jest określany jako stan organizmu, który może wywoływać różne przyczyny, nazywane stresorami. Do licznej grupy stresorów należą czynniki: mechaniczne, chemiczne, infekcyjne, termiczne oraz psychiczne. Odczyn, który pojawia się jako nieswoista reakcja ustroju na działający nań czynnik, nie jest przypadkowym układem objawów, lecz stanowi wyraźny zespół. I ten właśnie zespół jest stresem lub mówiac inaczej - stanem stresu. Przejawia się on ogólnym zespołem adaptacji, który w typowych przypadkach przebiega przez trzy fazy. Pierwszą z nich jest reakcja alarmowa, w trakcie której po początkowym spadku odporności występuje działanie mechanizmów obronnych. W fazie odporności osiąga ona poziom masymalny, jeżeli jednak ustrój nadal pozostaje pod dzialaniem stresora, a trwałe przystosowanie nie zostało osiągnięte, dochodzi do stadium wyczerpania, które charakteryzuje załamanie mechanizmów przystosowania. Organizm reaguje na czynnik powodujący stres pewnymi mechanizmami fizjologicznymi. Tak samo jak w przypadkureakcji emocjonalnych, zaangażowane sa w to ukł.nerwowy i gruczoły wydzielania wewnętrznego. Centrum stresu, czyli podwzgórze, reaguje na alarmujące wydarzenia stwaiając w stan gotowości wegetatywny ukł. Nerwowy i pobudzając gruczoły przysadki mózgowej. W dość złożonym procesie przysadka mózgowa i tarczyca uwalniają hormony, które przygotowują organizm do walki z trudną sytuacją. Organizm w stresie podwyższa wydzielanie pewnej grupy hormonów(tzw.sterydami), jeśli nie jesteśmy odporni na stres, a nasze ciało nieustannie reauje na czynniki stresogenne, to szybko czujemy się wyczerpani ciągłą stymulacją fizjologiczną.
Niektórzy ludzie unikają radzenia sobie ze stresem, sięgająć po alkohol lub narkotyki, albo szukając pocieszenie jedzac czekoladki. Takie samodestrukcyjne ucieczki zazwyczaj tylko pogarszaja sytuację i przyczyniają naszemu ciału dalszych zmartwień. Stres ma także zalety. Han Selye stwierdził, że życie bez stresu było by nudne. Stres dostarcza motywacji i energii potrzebnej do osiągnięcia celu.
Nadmierny stres, może już doprowadzić do stanów, gdzie pojawiają się myśli samobójcze. Obszerną grupę sytuacji trudnych charakteryzuje głównie to, że ZAKŁÓCAJĄ bądź UNIEMOŻLIWIAJĄ działanie zmierzając do osiągnięcia celu, jakim jest przedewszystkim zaspokojenie lub rozwiązanie problemu. Trudne sytuacje bywają również przyczyną pozbawienia człowieka cenionych wartości. Są to sytuacje deprywacji, tj. pozbawienia miłości, opieki, posiadania cennego przedmiotu itd.
Szukając odpowiedzi na pytanie, co stanowi o trudności określonej sytuacji należy uwzględnić: potrzeby człowieka, cele do których zmierza, poziom sprawności intelektualnej, pobudliwość emocjonalną i inne... Z tym, na co wskazano, a więc z subiektywnimi uwarunkowaniami sytuacji trudnych, wiąże się to, w jaki sposób człowiek spostrzega sytuację, a również - jak ocenia siebie samego i swoje możliwości.


Odporność psychiczna!
Zaganienia różnego postrzegania jednakowych sytuacji stresowych przez różnych ludzi wiąże się z pojęciami odrponości psychicznej, odporności na stresor i odporności na stres psychiczny, tj. stan stresu. Odporność na stresor , a więc sytuację trudną, stresową przejawia się stosunkową mała reaktywnością emocjonalną na zagrożenie itp. Człowiek reaguje względnie słabym odczynem emocjonalnym takim jak strach, lęk lub gniew, mimo że sytuację w której się znajduje, spostrzega jako trudną. Odporność psychiczna w drugim znaczeniu to odporność na stresor . Człowiek przeżywa podniecenie emocjonalne, doznaje strachu, lęku, gniewu lub innej emocji o znacznym nasileniu, a jednak "działa przytomnie" - nie daje się ponieść emocjom, ani ich nie tłumi, skutecznie kontroluje swoje zachowanie i zmierza do celu. Dowody odporności psychicznej daje człowiek, który przeżywając silny niepokój skupia swe wysiłki na roważnym pokonywaniu trudności, np. na systematycznym rozwiązywaniu problemów... .
Co do dojrzałości... dojrzewanie biologiczne i związane z nim rozwój psychiczny obejmuje wiek od ok. 11-12 do ok. 19 roku życia, przy odchyleniach indywidualnych tak w jedną jak i w drugą stronę. Wiek dorastania obejmuje dwie fazy, które w przybliżeniu oddziela 16 rok życia.
Faza I - zwana dojrzewaniem, faza biologiczna - charakteryzuje się ogólnym niezrózwnoważeniem, wyrażającym się w nadmiernej reaktywności.
Faza II - o ile procesy biologiczne są ustabilizowane, to charakteryzuje się próbami samodzielnego kształtowania własnego zycia, czyli poszukiwanie wyjścia z chaosu przeżyć i niezrównoważonych przeżyć.
Nie trudno zauważyć, że w okresie dorastania pobudzenie emocjonalne jest bardzo nasilone. Dlatego wiele decyzji jest nie przemyślanych, zrobionych pod wpływem emocji.
Problem powstaje wtedy, gdy przejawy pobudzenia emocjonalnego są masowane na zewnątz. W I fazie intensywniejszy jest rozwój fizyczny, dlatego jest mała zdolność do kontrolowania emocjami, wzmożona pobudliwość nerwowa.


Chęć odnoszenia suckesów.
Każde dziecko odczuwa potrzebę odnoszenia sukcesów i uznawania wyników jego pracy. Brak sukcesów musi w efekcie musi przynieść nie powodzenie w nauce, a to z kolei uniemożliwia dalsze sukcesy. Zatem, gdy młodzi ludzie nieodnajdują zadowolenia w nauce, szkole, bądą go szukały gdzie indziej - często na dordze przestępczej.

Chęć odnoszenia sukcesów.
Każde dziecko odczuwa potrzebę odnoszenia sukcesów i uznawania wyników jego pracy. Brak sukcesów musi w efekcie przynieść nie powodzenie w nauce, a to z kolei uniemożliwo dalsze sukcesy. Zatem, gdy młodzi ludzie nieodnajdują zadowolenia w nauce, szkole, będą go szukały gdzie indziej - często na drodze przestępczej.


Narkotyki ... często ludzie sięgają po nie, uciekając od kłopotów, lub rozwiązując je w ten sposób.
dokładniejsze przyczyny to:
Przyczyny, dla których sięga się po narkotyk po raz pierwszy:
- potrzeba akceptacji;
- własna obrona (bo jak nie wezmę to mnie pobiją);
- ciekawość;
- nuda;
- badanie podobieństw zachowań innych
- chęć podjęcia ryzyka;
- presja grupy (nie będę mięczakiem!);
- bunt przeciw dotychczasowym wartościom;
- naśladowanie (postaci z bajek, filmów; kolegi z podwórka);
- bunt;
- chęć wzbudzenia u kogośzłości(swoim kosztem) np. córka po kłótni z matką;
Powody, dla których młodzież sięga po narkotyki:
- zbyt duże wymagania (nieadekwatne do umiejętności dziecka);
- patologie w rodzinie, oraz konflikty z domownikami;
- niedojrzałość emocjonalna - rozwój biologiczny szybszy od emocjonalnego;
- uwarunkowania genetyczne - zetknięcie z jakimś środkiem powoduje natychmiastowe uzależnienie;
- niekonsekwencja rodziców;
- ustępstwa;
- wpędzanie w poczucie winy;
- chłód względem dziecka;
Narkotyki degradują psychicznie.
Powodują:
- agresję i drażliwość;
- zaburzenia pamięci;
- nieprawidłowy rozwój osobowości;
- utratę hamulców moralnych;
- zaburzenia emocjonalne;
- niedostosowanie społeczne;
- brak wytrwałości w realizowaniu zamierzonych celów;
- trudności w pracy lub w nauce;
Jak rozpoznać, że dziecko używa środki odurzające:
- słabo uczące się, nieśmiałe dziecko zaczyna dużo mówić, nabiera odwagi, staje się krnąbrne ( może zażywać amfetaminę, speed lub ***tasy);
- zwężone sztywno źrenice (opiaty, czyli: heroina, opium, kompot, morfina, kodeina, PCP-fencyklidyna);
- lekko rozszerzone źrenice (środki uspokajające, marihuana, amfetaminy);
- przyśpieszony tok myślenia, słowotok; gwałtowne ruchy, nienaturalnie szybkie (amfetamina);
- nieobecność, bycie w innym świecie (marihuana czyli haszysz lub trawa; halucynogeny, czyli: LSD inaczej kwas, grzybki halucynogenne,i narkotyki autorskie takie jak: DMT, MDA, STP, TMA, MMDA itp.);
- drażliwość, wybuchowość, wrogie nastawienie do otoczenia, nieposłuszeństwo;
- zaniedbywanie obowiązków domowych;
- nieporządek w pokoju (lub nagły "błysk");
- stałe ukrywanie czegoś przed domownikami (skrytki);
- zakaz wstępu rodziców do pokoju dziecka;
- częste wietrzenie pokoju, odświeżacze do powietrza;
- częste spóźnianie się;
- niepowodzenia w szkole (wagary);
- zmiana lub poszerzenie grona znajomych;
- nagłe wyjścia z nowymi znajomymi;
- częste, krótkie telefony (możliwość handlu narkotykami);
- kolekcjonowanie emblematów związanych z subkulturami młodzieżowymi (pacyfki, listki marihuany);
- ślady kleju na ubraniu (inhalanty - czyli rozpuszczalniki)
- drobne szare ziarenka lub tytoń w kieszeniach (crack i marichuana);
- objadanie się lub zaniechanie jedzenia, czasami bardzo nieregularne;
- spadek wagi ciała;
- zaburzenia snu;
- drobne kłamstwa;
- zwiększone zapotrzebowanie na pieniądze;
- wynoszenie z domu rzeczy;
- używanie slangu;
- bełkotliwa niespójna mowa;
- nagłe wybuchy agresji;
- apatia lub senność, ślady po nakłuciach igłą;
- czasami- ostry, "chemiczny" zapach potu.
Pojawienie się tych oznak może oznaczać iż nasze dziecko ma kłopoty z narkotykami, ale może być związane np. z dorastaniem, narastającymi kłopotami w życiu codziennym, itp.
Gdy jednak zaobserwujemy którąś z tych oznak, są one notoryczne, czy jest ich wiele - można skontaktować się z którąś z poradni antynarkotykowych, lub kupić w aptece test na wykrywanie narkotyków w organizmie.
Gdy wykryje się u dziecka narkotyki, zażycie narkotyku, nie należy go oskarżać o co kolwiek, nie mając najmniejszych podstaw. Dziecko mogło wziąć narkotyk całkiem nie świadomie, by rodzice zwrócili w końcu na dziecko uwagę lub z innych wielu powodów, rodzice mogą tu być również winni.

_______________________________
 
[http://www.insomnia.pl/AUTODESTRUKCJA%2C_czyli_poci%C4%85g_ku_%C5%9Bmierci-t209419.html]

[http://www.****************/temat7346-strona1/] SNY

Specjalista -
 
Raskus
Biofil
 Wysłana - 25 styczeń 2007 08:47      [zgłoszenie naruszenia]

Sen życia.
Każdy znas go poszukuje, dla każdego oznacza to co innego, więc definicji "sensu zycia" nie podam. Słysząc od kogoś słowa: "Moje życie nia ma sensu" czy też "Odnalazłem sens życia" zwykle nie mamy problemu ze zrozumieniem tego, co rozmówca wypowiadający powyższe słowa chce nam przekazać. Jednakże tak naprawdę tylko "czujemy" że wiemy, rozumiemy, a w rzeczywistość nic nie wiemy. Owo " niby- rozumienie" ma miejsce za sprawą języka komunikacji, który Kazimierz Obuchowski rozumie jako " jeden z języków, którego ewolucja przebiega w kierunku maksymalizacji znaczeń, na jednostkę wyrazu." ( Obuchowski, 1995, s. 243 - przypisy). Chodzi tu o to, że jeden wyraz może zawierać pewną szeroką treść, której " esencję" rozumiemy , jednak nie potrafimy wyrazić słowami tej treści. Istnieje wiele takich wyrazów , których znaczenie rozumiemy, ale nie potrafimy podać jakichś precyzyjnych definicji tych słów. Tak więc z całą pewnością jesteśmy w stanie stwierdzić , że w słowach naszego rozmówcy tkwi jakaś głębsza treść znaczeniowa, psychologiczna , a nawet filozoficzna.
W tym miejscu rozpocznijmy więc nasze rozważania nad tą treścią słów "sens życia" wychodząc od najprostrzych określeń , czy tez skojarzeń , jakie nasuwaja nam się jako pierwsze zaraz po usłyszeniu lub uświadomieniu sobie tych słów. Są to : celowość istnienia, koncepcja naszej egzystencji, pomysł na życie, plan, który realizujemy dążąc do określonego celu, wspólny mianownik całego życia człowieka.
Obuchowski przytacza słowa Williama James'a, który powiedział: " Marzę o znalezieniu powodu , dla którego można chcieć żyć o godzinę dłużej" ( Obuchowski, 1989, s.74). Stąd kolejne określenie kojarzące się z sensem życia , czyli powód, przyczyna , dla których czujemy , że chcemy trwać.
Wchodząc głębiej w zagadnienie sensu życia prezentowane przez Obuchowskiego stwierdzamy, że ów sens jest nierozerwalnie połączony z jednostką ludzką i odnalezienie go poza nią jest niemożliwe, a poszukiwanie poza jednostką - bezskuteczne. Na potwierdzenie tej tezy Obuchowski podpiera się słowami Sorena Kierkegaarda, które brzmią następująco: " Moje własne życie, moje własne działanie powinno zawierać odpowiedź na to, czy i dlaczego warto żyć. Przecież życie poza człowiekiem i jego działaniem nie ma sensu. Więcej, działanie jest z człowiekiem tożsame w tym znaczeniu, że konstytuuje go." ( Obuchowski, 1989, s. 74 ) . W słowach tych tkwi głęboka myśl filozoficzna, według której chodzi o to, że jednostka ludzka nie mogłaby istnieć bez ustalonego sensu życia, a sam sens nie istniałby bez jednostki. Słowem: sensu życia nie można ustalić nie biorąc pod uwagę człowieka.
Fakt, że sens życia wiąże się nierozłącznie z jednostką ludzką potwierdzają jeszcze inne słowa Obuchowskiego według których ów sens jest pewną prawdą o człowieku, pewną "kategorią poznawczą, konstruktem naszego umysłu, wartością przypisywaną przez nas rzeczywistości, w której żyjemy, wartością, która uzasadnia takie , a nie inne formy naszej egzystencji. Sens życia jest w tym ujęciu wynikiem rozpoznania sytuacji, w jakiej osoba działa, i na tej podstawie stworzenia koncepcji tego, jaki rodzaj życia byłby najbardziej właściwy, godny człowieka, celowy, uzasadniony" ( Obuchowski, 1989, s .75). Prezentowany pogląd jest z gruntu subiektywny , gdyż zakłada, że sens życia rodzi się w umyśle danej jednostki, jest przez nią nadawany i oceniany. Poza tym definicja ta zawiera kolejne określenie , które tłumaczy znaczenie terminu "sens życia". Chodzi tu o utożsamianie sensu z uzasadnieniem dlaczego dany człowiek żyje tak, a nie inaczej. Kontekst sytuacyjny ma więc znaczenie.
W książce zatytułowanej " Przez galaktykę potrzeb" Obuchowski określił swój stosunek do zagadnienia sensu życia i wyraził to następującymi słowami: " Sens życia jest to potrzeba dorosłego człowieka, polegająca na tym, że bez utworzenia własnej, abstrakcyjnej koncepcji życia, w której może on się pozytywnie spełnić do końca istnienia, nie jest możliwy rozwój jego osobowości." ( Obuchowski, 1995, s. 254) Definicja powyższa wskazuje na to , że niezbędnym i koniecznym warunkiem egzystowania człowieka w świecie, a przede wszystkim niezachwianego rozwoju osobowości jest ustalenie własnego scenariusza postępowania , prowadzącego do satysfakcji i totalnego spełnienia. Brak takiego scenariusza może doprowadzić do różnego rodzaju nerwic egzystencjalnych, do załamania i rozpadu osobowości, co może mieć tragiczne i niebezpieczne następstwa. Jednym słowem , jasno określony sens życia człowieka daje mu poczucie stabilizacji.
Jednakże istnieje taka możliwość , że człowiek jest w stanie realizować swój sens życia dopiero w późnym wieku. Nie jest to niczym niestosownym, według Obuchowskiego, ponieważ nie istnieją ramy , czy granice wiekowe określające ściśle kiedy ów sens należy realizować.
W spełnianiu określonego sensu życia Obuchowski dostrzega pewne niebezpieczeństwo. To niebezpieczeństwo , to uprzedmiotowienie człowieka. Uprzedmiotowienie takie ma miejsce w sytuacji, kiedy to człowiek jest " spełniany" przez sens życia, jest mu podporządkowany, a nie odwrotnie, tzn. gdy człowiek jest podmiotem kierującym swoim życiem , panującym nad celami, dążeniami i podejmowanymi działaniami.
Nieco odmienne stanowisko niż omawiany wyżej Obuchowski , jeśli chodzi o rozumienie znaczenia terminu " sens życia", prezentuje Tadeusz Czeżowski. Sens życia przekłada on na cele do jakich dąży jednostka. Wszelkie działania podejmowane w kierunku realizacji tych celów tworzą zwartą dorzeczną całości i ta całość właśnie to sens życia. Cele określone są przez różnorakie potrzeby człowieka. " Cele te nie są między sobą niezależne, lecz układają się tak , iż cele bliższe są środkami do osiągnięcia celów dalszych. Celami, które nie służą jako środki dla osiągnięcia dalszych celów, nazywamy celami dla siebie lub celami ostatecznymi." ( Czeżowski, 1989, s.171). Ważne jest, jak podkreśla autor aby jedne cele nie zakłócały drugich, aby wszystkie one były harmonijnie zgrane oraz aby wzajemnie się wspierały.
Swój pogląd na życie i jego sens Czeżowski bardzo obrazowo oraz symbolicznie ujmuje w słowach , które zostały wykorzystane niniejszej pracy jako motto następującej treści: " życie to jakby zadanie , które człowiek otrzymuje do rozwiązania - sens życia zaś to rozwiązanie, które trzeba znaleźć." ( Czeżowski, 1989, s. 175 ) Życie , które ma prowadzić do rozwiązania tego niezwykle skomplikowanego zadania powinno być wolne od nieprzemyślanych impulsów, kierowanych niskimi popędami, nieokiełznanymi siłą naszej woli. " Życiem bez sensu jest życie kapryśne, z dnia na dzień, od zachcianki do zachcianki, bez jasno wytyczonego celu." ( Czeżowski, 1989, s. 176)
O sensie życia jako ukierunkowaniu celów i działań z nimi związanych pisze Alfred Adler, który jako jeden z pierwszych zajął się rozważaniami nad omawianym zagadnieniem. Zadając sobie pytanie o sens życia trzeba według Adlera uwzględnić " (...) system wzajemnej zależności : człowiek - kosmos" (Adler, 1986, s. 243). Albowiem, jak postuluje dalej autor , życie jednostki jest składową całego kosmosu, dlatego więc musi istnieć ten kosmiczny związek. O tym , że życie jednostki ma sens , jeżeli tworzy część jakiejś całości mówi opisany wyżej Czeżowski, a Adler formułuje to w następujący sposób: " jednostka tylko wtedy postępuje we właściwym kierunku, gdy żyje i dąży do sukcesu jako cząstka całości."( Adler, 1986, s. 254) Tak więc życie danej osoby ma sens, jeśli nie opiera się on jedynie na własnej koncepcji jednostki , lecz jej dążenia i działania są tak ukierunkowane, że tworzą pewien pozytywny wzorzec, zorientowany na dobro wszystkich ludzi. Człowiek powinien dążyć do doskonałości , a nie do mocy czy siły. Jak twierdzi Adler, tą doskonałością może być Bóg: " Nie ulega wątpliwości, że pojęcie Boga zawiera (...) ruch do doskonałości jako cel, i że jako konkretny cel doskonałości najlepiej odpowiada niejasnej tęsknocie człowieka do osiągnięcia doskonałości." ( Adler, 1986, s. 246)
Sens życia wiąże się z wartością, albowiem wszystkie cele należy poddać ocenie wartości zanim przejdzie się do ich realizowania i do podjęcia właściwej decyzji odnośnie środków i narzędzi , jakich użyjemy do ich realizacji . W tym miejscu odejdźmy zatem na moment od rozważań na temat sensu życia, a zajmijmy się wyjaśnieniem co będziemy rozumieli przez wartość życia. Zacznijmy od ogólnego ustalenia terminologii wartości.
Pojęcie "wartość" z pewnością w pierwszym rzędzie kojarzy nam się z ekonomią, gdzie znaczy ono mniej więcej tyle , co "cena", z zastrzeżeniem, że "cena" jest pojęciem bardziej konkretnym i węższym niż "wartość". Do terminologii filozoficznej " wartość" została przyjęta pod koniec XIX wieku za sprawą Fryderyka Nitschego i jego hasła : "przewartościowanie wszystkich wartości." W tym samym wieku wyodrębniona została oddzielna nauka badająca wartości, nazwana teorią wartości lub po prostu aksjologią. Nauka ta jednak nie dostarcza nam jasnej definicji wartości, co wynika z faktu, że zjawisko wartości jest proste i nierozkładalne, a " To, co wygląda na definicję "wartości" jest raczej zastąpieniem wyrazu przez inny wyraz mniej więcej to samo znaczący, na przykład "dobro". Albo jest omówieniem. Omówienie takie ma zwykle jedną z dwu postaci: bądź mówi , że wartość rzeczy jest tą jej własnością, która czyni, iż lepiej jest by rzecz ta była, niż nie była, bądź też mówi, że wartość jest tą własnością rzeczy, ze względu na którą chcemy tę rzecz mieć, ze względu na która jest nam ona potrzebna." (Tatarkiewicz, 1992, s. 76)
Aby zanalizować pojecie " wartości" trzeba najpierw zastanowić się "czy wartość jest treścią doznania, czy przedmiotem poznania?" (Czeżowski, 1989, s. 117), to znaczy , czy wartość jest cechą przedmiotu, rzeczy, czy też stosunkiem do niej. ( Tatarkiewicz, 1992, s. 76) Pytania ta spowodowały powstanie dwóch obozów: subiektywistów i obiektywistów. Ci pierwsi uważają, że " oceny, tj. stwierdzenia wartości , w niczym nie wzbogacają opisu przedmiotu." ( Czeżowski, 1989, s.117). Ocena wartości zatem wyraża jedynie nasz stosunek do danego przedmiotu, jest wtórna w stosunku do składników uczuciowych i powstaje jako ich następstwo.
Subiektywiści stworzyli rodzinę czterech koncepcji minimalistycznych.( Tatarkiewicz, 1992) Pierwszą z nich jest subiektywizm aksjologiczny stricto sensu, wg którego rzeczy nie posiadają wartości tylko my im je nadajemy. Kolejna- relatywizm aksjologiczny- głosi, że rzeczy posiadają wartość nie same przez się , lecz w stosunku do innych rzeczy, są wartościowe dla czegoś lub kogoś, nie są absolutne. Werbalizm aksjologiczny natomiast zakłada , że wartość jest względna, zmienna w czasie i różnych warunkach historycznych ,np. " Pieniądze nie mają wartości na bezludnej wyspie, piękne barwy nie mają jej dla niewidomego." (Tatarkiewicz, 1992, s. 77) . Ostatnia teoria subiektywistów to sceptyzm aksjologiczny, zakładająca, że o wartościach , które są jedynie wyrazem ludzkich odczuć i upodobań nic pewnego powiedzieć nie można.
Według obiektywistów składnikiem pierwotnym jest ocena ,która w następstwie wywołuje takie , a nie inne odczucia; przyjemność, radość, bądź też przykrość, grozę, lęk . Według teorii maksymalistycznych , głoszonych przez zwolenników tego obozu, wartości są zawsze obiektywne i bezwzględne. Opisując stanowisko obiektywistów Czeżowski pisze, że " Dla wyjaśnienia (...) powstania oceny jako stwierdzenia wartości przedmiotu wystarczy przyjąć odpowiednie nastawienie wartościujące, czyli postawę oceniającą estetyczną lub moralistyczną (...), która wraz z przedstawieniem przedmiotu jest warunkiem wystarczającym dla powstania oceny (...).
Warto podkreślić w obliczu istnienia poglądów subiektywistycznych i obiektywistycznych , że nie jest warunkiem koniecznym , aby wartości były w równym stopniu obiektywne czy subiektywne.


Pomoc drugiej osobie.

W pomaganiu osobom w trudnych sytuacjach, prowadząco do jakich kolwiek autodestrukcji, niemoże być miejsca na sztywne reguły i rutynę. Ważny jest tutaj dialog. Często pomoc jest bardzo ograniczona, zwłaszcza gdy osoba od zawsze była sama i mogłap olegać na własnych siłach - takiej osobie będzie trudno zaufać komuś. Wystarczy byćcierpliwym i dawać do zrozumienia, że jest się osobą godną zaufania i chętną do pomocy jak i poświęcenia. Gdy przekona się osobę w trudnej sytuacji, że nie jest sama i może na nas polegać, można nie mal podwoić(jak nie lepiej) siłę, którą miał będąc zupełnie sam. Nie wolno robić czegoś na siłę, przemoc i narzucanie dziecku danej drogi, która mu nie odpowiada nie ma żadnego sensu.

Obserwacja.
Jest to jeden z najlepszych sposobów na rozpoznanie problemów u ludzi. Obserwacja jest najbardziej wszechstronną techniką gromadzenia materiałów, danych drogą postrzeżeń. Gdy już zamierzamy obserwować daną osobę, nie wolno oceniać danych sytuacji, zachowań itd. tylko po to, by tą osobę poznać. Chcąc kogoś poznać należy zaobserwować różne formy jego działalności we wszystkich dziedzinach jego życia i we wszystkich środowiskach, w jakich ono przebywa.
Celem obserwacji jest chęć poznania danej osoby, aby lepiej i skuteczniej pomagać jej w rozwoju.
Obserwacjęjako metodę charakteryzują dwie cechy: uważne przyglądanie i nie ingerowanie w przebieg obserwowanych zjawisk. Obserwowane osoby nie mogą wiedzieć, że są pod obserwacją i muszą dobrze znać osobę obserwującą.
Czyli, gdy jesteś w danej grupi obserwatorem, ważne aby grupa Cię zaakceptowała.

Dla rodziców
ZNACZENIE RODZINY W WYCHOWANIU CZŁOWIEKA.



Rodzina jest małą, naturalną grupą społeczną, w której centralnymi rolami są role matki i ojca, stanowi całość względnie trwałą, podlegającą dynamicznym przekształceniom związanym głównie z biegiem życia jednostek wchodzących w jej skład; opiera się ona na zastanych tradycjach społecznych i rozwija własne tradycje.
Rodzina stanowi intymne środowisko, w którym stosunki między rodzicami a dziećmi powinny być swobodne, bez przymusu. Pogodny nastrój, serdeczność i wzajemne zrozumienie tworzą właściwy klimat rodzinny. Dziecko w takich warunkach rozwija się prawidłowo. Czuje się rozumiane i potrzebne. Jego pozycja w rodzinie zależna jest od struktury rodziny, jej poziomu kulturalnego, osobowości rodziców, postaw rodzicielskich, a także od wzajemnych układów interpersonalnych w rodzinie.
Współcześnie uważa się, że fizyczny, poznawczy i społeczny rozwój dziecka, szczególnie małego, jest w wielkim stopniu funkcją poczynań wychowawczych rodziców. Przejawy energii dziecka, chęć badania i opanowania najbliższego otoczenia, jego samokontrola, kontakty społeczne są uwarunkowane nie tylko genetyczną strukturą, ale i rodzajem kontaktu z rodzicami oraz reżimem wychowawczym, jaki wprowadzają. Możliwości poznawcze dziecka mogą być w pełni rozwijane przez bogate w treść środowisko albo hamowane przez nieodpowiednie, ubogie czy rzadkie stymulacje.
Dziecko już we wczesnych okresach rozwoju wiele zawdzięcza starannemu prowadzeniu przez rodziców. Dzięki temu zdobywa podstawową zdolność: uczy się uczyć. W zabawie uczy się skupienia, wytrwałości, pokonywania trudności w realizacji wytyczonego sobie celu. Odczuwa przy tym przyjemność z rozwijania swych zdolności i sprawności. Nabywane umiejętności mają wpływ na dalsze osiągnięcia. Stopniowo przyzwyczaja się do odpowiedzialności za wykonywane czynności i do pracy dla celów bardziej odległych. Zdobywa więc bardzo ważne podstawy dalszej nauki, pracy i w ogóle działalności.
Małe dziecko uczy się od swych rodziców myśleć, mówić, kontrolować i opanowywać swoje reakcje, a także wpływać na innych ludzi. Dzięki wzorom osobowym, jakimi są rodzice dla dziecka, uczy się ono, jak odnosić się do innych, kogo lubić, kogo unikać, z kim się mniej lub bardziej liczyć, jak wyrażać swoją sympatię i antypatię, a kiedy powstrzymać reakcję.
Rodzina przez zamierzone oddziaływania opiekuńcze i wychowawcze, a także przez niezamierzony wpływ wynikający ze wzajemnych stosunków uczuciowych i zespołu interakcji między członkami oraz wzory osobowe rodziców przyczynia się do fizycznego, psychicznego i społecznego rozwoju dziecka. Dzięki tym oddziaływaniom przygotowuje je do samodzielnego życia w społeczeństwie, które podejmuje jako człowiek dorosły. Równocześnie rodzina przekazuje dziecku wartości, normy, wzory zachowań i obyczaje kulturowe społeczeństwa, do którego przynależy; przekazuje mu zatem - zazwyczaj nie zdając sobie z tego sprawy - znajomość społeczeństwa, którego dziecko staje się członkiem. Dziecko przyswajając sobie umiejętność reagowania na zakazy i nakazy rodziców rozwija pierwsze powściągi i zdobywa początki kierowania swoim działaniem. Ucząc się postępować według norm społecznych, zaczyna je już w wieku przedszkolnym internalizować i tworzyć własny ośrodek dyspozycyjny dla własnego postępowania. Zaczyna budować własny świat wartości. W tym wielostronnym rozwoju dorośli mogą wydatnie pomóc dziecku swym umiejętnym postępowaniem i przykładem. Mogą też utrudniać lub hamować rozwój bądź wpływać na jego dewiację, na kształtowanie się osobowości o cechach patologicznych.
Życie uczuciowe rozwija się i doskonali dzięki doświadczaniu coraz to nowych sytuacji i gromadzeniu tych doświadczeń. Podstawową rolę pełnią tutaj rodzice i rodzeństwo, a później grupa rówieśników. Dzięki kontaktom społecznym zrazu na terenie rodziny, a później poza nią dziecko osiąga pewne poziomy rozwoju uczuciowo - społecznego, określające, ile bierze, a ile i jak daje z siebie, czy wnosi coś do grupy, w której żyje.
Rodzice przez swoją obecność dostarczają dziecku wzorów zachowania. Dzieci zrazu ich naśladują, a później w dużej mierze identyfikują się z nimi i chcą być takie jak oni. Wzrastając w rodzinie pełnej chłopiec może identyfikować się z ojcem, a dziewczynka z matką.
Chłopcy identyfikują się silniej i pełniej z kochającym, serdecznym i "wszechmocnym" ojcem, szczególnie gdy ta "moc" jest dobroczynna dla dziecka, niż z ojcem karzącym i odrzucającym. Również względy okazywane ojcu przez matkę mogą być czynnikiem sprzyjającym identyfikacji się z nim. Kiedy wzajemne stosunki z rodzicami są serdeczne, syn chce być taki jak ojciec, a córka jak matka, żeby otrzymywać dowody uczuć. Wzajemne stosunki rodziców mają wpływ na przyswojenie przez dziecko zachowań związanych z płcią, przy czym może ono przyswoić sobie typ zachowań nieadekwatnych do jego płci.
Identyfikacja w zakresie płci jest jednym z ważniejszych procesów uspołeczniania. Niewłaściwa identyfikacja wywołana brakiem wzoru osobowego odpowiedniej płci lub dominacją w rodzinie osób płci przeciwnej może powodować ujemne skutki w sferze późniejszego życia seksualnego, prowadząc do zaburzeń, takich jak homoseksualizm, impotencja, oziębłość. Przyczynia się też do niepowodzeń, sprzyjając powtarzaniu wobec własnych dzieci niewłaściwych zachowań rodzicielskich podobnych do tych, jakich sami rodzice doznali w dzieciństwie.
W każdym okresie życia rodzice stanowią dla dziecka wzory osobowe. Dzięki temu może ono swoje zachowanie wzorować na zachowaniu osób darzących je uczuciem. Ma to ogromne znaczenie. Okazuje się bowiem, że proces identyfikacji, przejmowanie sposobów zachowań i postaw od rodziców czy też innej osoby jest pobudzony i ożywiony przez to, że osoba ta darzy dziecko uczuciem, a nie przejawia wobec niego dystansu emocjonalnego, nie ignoruje czy odtrąca. Identyfikacja może się więc dokonać dzięki więzi uczuciowej i podziwowi dla rodziców.
Dzięki więzi uczuciowej kochający rodzice mogą od małego wpajać dziecku, co wolno, a czego nie należy; dziecko zaś w miarę rozwoju internalizuje te nakazy i zakazy, tak że stają się one jego własnymi przekonaniami, tworzy więc własny zinternalizowany system wartości. Mogą kształtować zainteresowania dziecka, podsuwać rodzaje dyscyplin sportowych wartych uprawiania, wpływać na dobór przyjaciół, na decyzję co do przyszłego zawodu, urabiać poglądy na życie seksualne oraz postawy społeczne. Mając własny, przejęty od rodziców system wartości dziecko może konfrontować go z wartościami reprezentowanymi przez grupę rówieśniczą. Przy niewłaściwych postawach rodziców nie może się rozwinąć realistyczna ocena samego siebie, dziecko nie może zdobyć samowiedzy, w czym jest dobre i jakie ma niedostatki. Ocena realistyczna umożliwia akceptację samego siebie mimo istniejących braków, niedostatków czy wad, co oczywiście nie wyklucza korygowania ich w miarę możności. Są jednak pewne właściwości, których zmienić nie można, trzeba się zatem z nimi pogodzić, zaakceptować je. I to właśnie mogą ułatwić dziecku rodzice o właściwych postawach rodzicielskich.
Dużo uwagi na temat postaw rodziców wobec dzieci poświęcili psychologowie m.in. M.Ziemska, S.Nowak, J.Rembowski. Ich spostrzeżenia, uwagi i opracowania poprzedziły obserwacje i badania postaw rodzicielskich. Doszli oni do wniosku, iż postawy rodzicielskie zawierają trzy istotne komponenty: poznawczy, uczuciowo - motywacyjny i działaniowy.
Prawidłowe postawy rodzicielskie i związane z nimi sposoby postępowania rodziców wobec dziecka powinny podlegać zmianom w miarę jak rozwija się dziecko. Utrwalenie się postaw rodziców właściwych na pewnym etapie rozwoju dziecka może prowadzić do zakłóceń w stosunku rodzice - dziecko i w ślad za tym do nieprawidłowego rozwoju dziecka. W miarę jak dziecko dorasta, maleje kontakt fizyczny a rośnie kontakt i więź psychiczna dziecka z rodzicami . Tendencja do nadmiernej trwałości postaw rodzicielskich z wcześniejszych etapów rozwoju dziecka jest dość typowa dla rodziców dzieci w wieku dorastania, co stanowi jedną z przyczyn nieporozumień we wzajemnych stosunkach między rodzicami a dziećmi.
W literaturze często spotyka się stwierdzenia dotyczące postaw rodzicielskich jako prawidłowe i nieprawidłowe lub pozytywne i negatywne. Rzadko jednak występują one w postaci czystej, ekstremalnej. Zależy to od zrównoważenia i dojrzałości społeczno - uczuciowej rodziców, a także szeregu doświadczeń w życiu rodzinnym. Wyróżnia się następujące główne typy postaw rodzicielskich:
· akceptacja dziecka
Akceptacja dziecka wyraża się w miłości, dostrzeganiu i zaspokajaniu jego potrzeb fizycznych i psychicznych. Dziecko takie rozwija się prawidłowo, jest aktywne, pewne siebie. Akceptacja dziecka oznacza przyjmowanie go takim, jakim ono jest, z jego uosobieniem, możliwościami, cechami fizycznymi. Rodzice są życzliwi względem dziecka i są z niego zadowoleni. Kontakt z dzieckiem przynosi im zadowolenie i satysfakcję. Rodzice jednak zauważają i krytykują niewłaściwe postępowanie i zachowanie dzieci, nie przekreślają jednak jego osobowości.
· brak akceptacji - odtrącenie dziecka
Rodzice oczekując pierwszego dziecka snują o nim określone wyobrażenia. Pragną np. aby to była piękna dziewczynka o niebieskich oczach. Tymczasem rodzi się chłopiec - rodzice przeżywają rozczarowanie. Brak akceptacji jest powodem chłodu uczuciowego i odtrącenia, gdyż rodzice uważają kontakt z dzieckiem za uciążliwy a nawet odrażający. Wymagają od niego żelaznej dyscypliny, bezkrytycznego podporządkowania wszelkim nakazom. Za najdrobniejsze przewinienia stosują surowe kary - nawet znęcają się fizycznie, izolują dziecko od kolegów a nawet ośmieszają i poniżają. Osiągnięcia dziecka są przemilczane, niedostrzegane, potknięcia - wyolbrzymiane. W takich warunkach jest ono nieszczęśliwe, nie znajdując oparcia w osobach najbliższych szuka zrozumienia wśród osób równie pokrzywdzonych, żyjących czasem na tzw. marginesie społecznym. Może zamknąć się w sobie, stać się nieśmiałe, z trudem nawiązywać kontakt z innymi, a więc nie lubiane, osamotnione lub też odpowiadać buntem, ucieczką z domu, może również trafić wreszcie do zakładu wychowawczego.
· postawa współdziałania z dzieckiem
Współdziałanie z dzieckiem przejawia się w zaangażowaniu rodziców w sprawy dziecka. Rodzice wykazują zainteresowanie jego aktywnością, wciągają dziecko we własne działania. Zawsze jeśli tego potrzebuje - służą mu pomocą. Dopasowują swoje zachowania do poziomu rozwoju i potrzeb dziecka. Nie przedstawiają mu gotowych rozwiązań - jedynie doradzają. Utrzymują stały kontakt z dzieckiem, śledzą uważnie wszystko, co wymaga ich interwencji. Współdziałających rodziców cechuje aktywność w nawiązywaniu wzajemnych kontaktów. Przyjemnością dla nich jest nie tylko wspólne wykonywanie czynności, ale i wzajemna wymiana uwag, zdań, obserwacji.
· unikanie dziecka
Postawa unikająca stanowi lżejszą postać odrzucenia uczuciowego. Charakteryzuje się ubogimi więziami emocjonalnymi w rodzinie. Rodzice w kontaktach z dziećmi są niezręczni a więc ograniczają je do minimum albo też wykazują wierność wobec dziecka, nie interesują się jego aktywnością, nie zaspokajają w sposób wystarczający jego potrzeb, nie przejmują się dzieckiem, zaabsorbowani własnymi sprawami - zaniedbują je. Zamiast rozmowy z nim i zainteresowania się jego sprawami czasami kupują prezenty, dają pieniądze, aby w ten sposób upozorować wywiązywanie się z ról rodzicielskich. Dziecko wcześnie musi sobie radzić samo. Bywa, że takie dziecko znajdzie oparcie w nauczycielach, wychowawcach lub wartościowych kolegach. Może być jednak inaczej - w środowisku szkolnym mogą nastąpić poważne trudności wychowawcze, ponieważ brak oparcia w rodzicach naraża dziecko na niebezpieczeństwa. Chłopak wciągnięty w środowisko wagarowiczów czy narkomanów, łatwo może ulec wykolejeniu ze względu na brak kontroli przez rodziców.
· dawanie dziecku rozumnej swobody
Rodzice rozumieją, że wraz ze wzrastaniem dziecka potrzebuje ono coraz bardziej niezależności i swobody. Darzą je zaufaniem. Mimo, że przyznają dziecku dużą swobodę, potrafią utrzymać autorytet i kierować dzieckiem. Troszczą się o jego zdrowie i bezpieczeństwo, dążą do unikania fizycznych zagrożeń i emocjonalnych urazów.
· postawa nadmiernie chroniąca
Postawa nadmiernie chroniąca przejawia się nadmiernym skoncentrowaniem uwagi rodziców na dziecku, uleganiu mu, bezkrytycznym stosunku do niego. Rodzice usprawiedliwiają wszelkie wybryki i kaprysy dziecka. Przesadna opiekuńczość skłania do traktowania syna jako niezaradnego malucha, którego we wszystkim trzeba wyręczać: w karmieniu, w myciu, w ubieraniu, nie pozwala się mu na zabawę z rówieśnikami, żeby ktoś czasem nie wyrządził mu krzywdy. Dziecko takie długo jest niesamodzielne, niezaradne, niezręczne. Czasami jednak buntuje się, że nie jest już małym dzieckiem, lecz bez rezultatów. Ochraniany przed najdrobniejszymi niebezpieczeństwami, nie potrafi pokonać samodzielnie nawet drobnych przeszkód. Stosunek nadmiernie chroniący wyraża się także przewrażliwieniem na punkcie zdrowia, jego bezpieczeństwa, powodzenia w nauce. Nie może ono swobodnie biegać - bo się spoci, przeziębi, nie może uprawiać sportu - bo złamie nogę, nie może zbliżać się do innych dzieci - bo się zarazi, gdyż niektóre dzieci są chore. W kinie, w środkach lokomocji mogą być bakterie - lepiej z nich nie korzystać. Niepowodzenia w nauce tłumaczą rodzice niesprawiedliwością nauczycieli. Równocześnie matka ulega dziecku, toleruje zachcianki i niewłaściwe wyczyny dziecka, zaspokaja każdy jego kaprys i pozwala panować nad sobą. Rodzice przeceniają osiągnięcia dziecka, uważają je za wzór doskonałości. Brak jest właściwej rozumnej swobody dziecka. Tego typu postawę przejawiają częściej matki i dziadkowie.
· uznawanie praw dziecka
Rodzice uznają prawa dziecka jako równe w rodzinie, bez przeceniania i niedoceniania jego roli. Ustosunkowują się prawidłowo do przejawów jego aktywności, nie ograniczają jej, lecz uczą je odpowiedzialności za własne postępowanie. Nie są wścibscy i dyktatorscy. Kierują dzieckiem przez podsuwanie mu sugestii. Nie narzucają, nie wymuszają, lecz stosują także wyjaśnienia i tłumaczenia. Dziecko wie czego oczekują od niego rodzice i wie, że te oczekiwania są na miarę jego możliwości. Kontakt rodziców z dzieckiem jest aktywny.
· postawa nadmiernie wymagająca
Rodzice nie licząc się z indywidualnymi możliwościami dziecka chcą je ukształtować według z góry założonego wzoru. Nie biorąc pod uwagę jego zainteresowań, zdolności, pragnień, wymagają bezwzględnego podporządkowania stawianym mu wymaganiom. Podstawową metodą kierowania dzieckiem jest przymus. Nie ma ono prawa samodzielnie wybierać zajęć w wolnym czasie, nie może protestować przeciwko nadmiarowi obowiązków. Dziecko musi dążyć do perfekcjonizmu, do wykonywania wszystkiego w sposób doskonały. Bardzo wcześnie traktuje się je, jak gdyby było znacznie starsze, niż jest w rzeczywistości. Rodzice rządzą dzieckiem, nie przyznają mu praw do samodzielności, ograniczają swobodę dziecka i zakres jego aktywności przez narzucanie, zmuszanie, nagany. Wygórowane wymagania stają się dla dziecka utrapieniem, przekreślają radość dzieciństwa. Dzieci bardzo często załamują się, zamykają się w sobie, a nawet czasem popełniają samobójstwa. Dziecko zaczyna cofać się w rozwoju i nabiera przekonania o swej niskiej, niepełnej wartości. Rygorystyczne wymagania mogą doprowadzić do nadpobudliwości nerwowej, która utrudnia skupienie uwagi na wykonywanych czynnościach, zmniejsza odporność psychiczną. Dzieci takie często się buntują i w różny sposób wyrażają swoją agresję.
Prawidłowe postawy rodzicielskie wpływają korzystnie na rozwój społeczno - emocjonalny dziecka, na wyrabianie postaw i cech koniecznych do dobrego przystosowania w grupie rówieśniczej. Dziecko takich rodziców przejawia inicjatywę, współpracuje i współdziała z innymi.
Postawy rodzicielskie nieprawidłowe powodują powstawanie rozmaitych cech i zachowań niekorzystnych: agresywność, kłótliwość, nieposłuszeństwo , zahamowanie, bierność, brak koncentracji i wytrwałości w działaniu, nieufność wobec otoczenia, łatwość wchodzenia w konflikty z innymi, niepewność, brak inicjatywy itp.
Pozycja dziecka w rodzinie zależy w dużej mierze od postaw rodziców względem niego. Rodzice oddziałują na rozwój dziecka, wpajają mu normy współżycia i zachowania, dostarczają wzory zachowania i reagowania w różnych sytuacjach.
Pozycja dziecka w rodzinie wielodzietnej wyznacza jego rolę wśród członków grupy rodzinnej, wpływ na stosunki między członkami, szczególnie między rodzeństwem, warunkuje współżycie rodziców między sobą. Ważne są tu także czynniki, które w znacznym stopniu kształtują rodzinę, jak liczba dzieci, płeć, wiek, itp. W rodzinach o większej liczbie dzieci zmienia się struktura rodziny, która ma wpływ na rozwój całkowicie odrębnego typu osobowości poszczególnych członków rodziny.
Z chwilą przyjścia na świat następnego dziecka i dzieci dalszych rodzice muszą się do nich ustosunkować na płaszczyźnie rodzicielstwa, jako matka i ojciec. Każde następne dziecko, rodząc się wpływa w zasadniczy sposób na postawę swoich rodziców, przede wszystkim wobec dzieci, które już żyją w rodzinie. Mianowicie, zmusza ich do zajęcia się sobą na pierwszym miejscu i pozostawienia niejako z boku dzieci, które już są. Rodzice popełniają wiele błędów wychowawczych, zupełnie niezamierzonych, w imię źle rozumianej miłości do dziecka. Najwięcej tych omyłek popełniają względem pierwszego dziecka a wynika to z ich braku doświadczenia rodzicielskiego.
W rodzinie wielodzietnej zarówno rodzice jak i dzieci rozumieją, że wszyscy są dla wszystkich. Nawet najmłodsze dziecko w rodzinie szybko zrozumie, że do matki i ojca ma prawo także jego starsze rodzeństwo. Rodzice włączają swoje dzieci w pracę i obowiązki domowe. Przez pomoc rodzicom zdobywają dzieci cechy charakteru: pracowitość, obowiązkowość, uczciwość, dokładność, życzliwość a także samodzielność. Rodzice kochając swoje dzieci, są wobec nich bardziej krytyczni i wymagający. Na tle licznego potomstwa, wyraźniej widzą dobre i złe strony każdego ze swoich dzieci. Zdarza się czasem, że traktują swoje dzieci niejednakowo - jedno łagodnie, inne zaś surowo. W ten sposób niszczy się z reguły dobre kontakty między rodzeństwem, utrwala zazdrość o uczucia matki i ojca, wywołując liczne konflikty i napięcia. W rodzinie wielodzietnej dziecko podlega wpływowi i kontroli rodzeństwa, stale się z nim porównuje lub robią to rodzice.
Ponieważ rodzice w rodzinach wielodzietnych są bardziej obciążeni, zajęci, zapracowani, mniej czasu poświęcają swoim dzieciom, dlatego w większym stopniu włączają w różnorodne formy pomocy dla rodziny starsze dzieci. Rodzeństwo starsze opiekuje się a nawet wychowuje młodsze dzieci w rodzinie i bardzo często przykład czerpie od rodziców, stawiając młodszym dzieciom duże wymagania. Dzięki temu między rodzeństwem rodzi się głębokie uczucie, przywiązanie, więź uczuciowa. Możliwość codziennych bliskich kontaktów z rodzeństwem jest dla dziecka bardzo korzystna. Dzieci takie są bardziej uspołecznione, przyjacielskie, serdeczne, mają bogate doświadczenia w kontaktach społecznych, nawet gdy uczęszczają do przedszkola czy szkoły. Rzadziej też niż jedynacy bywają otaczani przez rodziców przesadną opieką, co może wpływa na stałość nastrojów, mniejszą pobudliwość i skłonność do przerzucania uwagi z przedmiotu na przedmiot. Przejawiają też mniej cech dziecka nerwowego. Wśród rodzeństwa rodzi się głęboka przyjaźń, przychylność, które są tym trwalsze i głębsze im większe istnieją różnice wieku rodzeństwa Dzieci z większych rodzin są także bardziej popularne w grupach rówieśniczych. Dzieci w rodzinach wielodzietnych bardziej uwrażliwiają się na sprawiedliwość, ponieważ na każdym niemal kroku słyszy , że wszystko jest do podziału np. słodycze. W rodzeństwie najlepiej zobaczy się wartość drugiego, a to skłania dziecko do opanowania się, wyrzeczenia i ofiary. Rodzi się atmosfera miłości, zamiera miłość egoistyczna i egocentryczne patrzenie na otaczający świat. Nie zawsze jednak dzieci z rodzin wielodzietnych są szczęśliwe. Często narzekają, że muszą się wszystkim dzielić, że noszą ubrania po rodzeństwie, że bawią się starymi zabawkami, że rodzice nie mają dla nich czasu. Jest to związane ze statusem materialnym rodziny wielodzietnej, który zazwyczaj nie jest zbyt dobry. Powierzanie dzieciom w większych rodzinach różnych czynności rozwija w nich zaradność życiową i samodzielność. Po pierwsze dlatego, że rodzice nakładają na dzieci obowiązki, po drugie dlatego, że mniej czasu poświęcają każdemu z nich. Dzieci mają wtedy mniej nadzoru ze strony rodziców - obserwując pragną ich naśladować i stają się samodzielne. Wychowywanie się dzieci wśród licznego rodzeństwa stwarza możliwości większej różnorodności charakterów, bardziej złożonych i bogatszych osobowości.
Pozycja jedynaka w rodzinie różni się od pozycji dziecka posiadającego rodzeństwo pod kilkoma istotnymi względami:
§ rodzina jedynaka jest mniej liczna, a tym samym występuje w niej mniej systemów wzajemnego oddziaływania
§ dziecko jest w niej jedynym niedorosłym członkiem, co czyni jego pozycję w tej rodzinie specyficzną, uprzywilejowaną i podporządkowaną
§ brak rodzeństwa, nie tylko zmniejsza liczbę osób i wzajemnych oddziaływań w rodzinie, ale sprawia, że wzajemne stosunki między członkami cechują się przewagą jednego partnera a w tym przypadku rodzica, matki lub ojca
W jedynaku ogniskują się wszystkie ambicje i oczekiwania rodziców. Wiele jest dziedzin życia, w których musi być dobry, żeby zadowolić rodziców, którzy stale go obserwują i wiele od niego wymagają. Zapewne wiele razy dziecko słyszy te słowa: "pamiętaj, nie możesz nas zawieść, mamy tylko ciebie, itp." Wielkie jest to dla dziecka obciążenie, musi się starać sprostać tym nadziejom. Choć więc jedynak nie musi "donaszać" ubrań po rodzeństwie, często ma własny pokój, nikt nie niszczy mu zeszytów i zabawek, to jednak nie ma on lekkiego życia. Na podstawie literatury, własnych doświadczeń i obserwacji w pracy z dziećmi nasuwają mi się różne wnioski dotyczące dzieci jedynych w rodzinie. Jedynacy nieraz ujawniają pragnienie posiadania rodzeństwa. Nie jest prawdą, że jedynacy są zawsze niespołeczni, bywa tak oczywiście, ale nieraz wręcz wybijają się w tej dziedzinie, dążąc do przebywania z rówieśnikami, których w rodzinie nie mają. Odczuwają w domu jakiś brak. Posiadanie rodzeństwa uczy pewnych rzeczy automatycznie. Jedynak nie musi dzielić się jedzeniem, słodyczami, zabawkami, ale nie ma też okazji do uczenia się w tak prosty sposób pamięci o innych. Nie ma też okazji doświadczenia relacji braterskiej: równego z równym, która ma inny charakter, niż kontakt z nawet najbardziej demokratycznie nastawionymi rodzicami. Bratu można czasem ustąpić, a czasem obstawać przy swoim zdaniu, ale zawsze trzeba liczyć się z jego obecnością i jego innością.
Jedynak nie ma żadnych czynników, które mogłyby wywrzeć na dziecko wpływ albo oderwać je od zagadnień świata dorosłych. Życiowemu doświadczeniu dziecka brak jest rozmaitości: od wczesnego dzieciństwa obcując z dorosłymi, poznaje i naśladuje ich. Nie jest to korzystne dla rozwoju dziecka, gdyż zbyt wcześnie staje się ono dojrzałe i pozbawione dziecięcej naiwności i bezpośredniości. Prawidłowy rozwój dziecka wymaga pewnej równowagi, oddziaływania dorosłych z jednej strony oraz rówieśników i rodzeństwa z drugiej strony. Jedynacy wykazują większe trudności w przystosowaniu społecznym niż dzieci z większych rodzin. Pojawia się większa nerwowość i zawziętość. Jedynak często niezrównoważony uczuciowo, nadmiernie pobudliwy, łatwo popada w konflikty z otoczeniem. Takie dzieci mają stosunkowo małą popularność w zespołach klasowych. Brakuje im przeważnie radości, są bardziej zamknięte w sobie, mało otwarte na środowisko społeczne, a z tego powodu doświadczają samotności. Samotność jest szczególnie boleśnie odczuwana przez jedynaków w tych sytuacjach, które są typowo dziecięce i nie mogą w nich w pełni uczestniczyć rodzice, np. zabawie, która jest potrzebą rozwojową dziecka. Badania psychologów (M.Ziemska, M.Przetacznikowa) wykazały, że aż 78,5% jedynaków narzeka na brak rodzeństwa. Rodzice starają się wyrównywać brak rodzeństwa w sposób zastępczy: towarzyszem zabaw i partnerem związków uczuciowych staje się pies, kot czy lalka. Samotność może też prowadzić do wytworzenia sobie w wyobraźni postaci fikcyjnych, z którymi będzie rozmawiało, bawiło się. Jedynakowi w rodzinie brakuje konkurencji rówieśników, dlatego jego zachowania mogą mieć charakter infantylny, dziecięcy. Często zresztą mówi się do niego, że jest małym dzieckiem wymagającym troski i opieki. Może być też odwrotnie. Dziecko traktowane jest jak dorosły. Z tych powodów jedynacy bywają często pozbawieni prawidłowej świadomości społecznej dziecka na danym poziomie jego rozwoju.
Jedynactwo sprzyja też utrwaleniu negatywnych postaw rodzicielskich, szczególnie u matki. Uważa ona dziecko ciągle za małe i nieporadne wyręczając je w czynnościach, które do niego należą. Rodzice traktują jedynaka jak malutkie dziecko, hamując w nim wszelką inicjatywę i dążenie do samodzielności. Często w swojej pracy obserwuję sytuację, kiedy to matka ubiera dziecku 6 czy 7-letniemu kurtkę, buty, nosi mu tornister czy nawet karmi. Jest on najmłodszy i według rodziców wymaga ciągłej troski. Jego zdrowie jest przedmiotem nadmiernych i nieuzasadnionych obaw: nie może biegać - żeby się nie spocił, nie może się kąpać - żeby się nie utopił, itp. Dziecko takie jest pozbawione najmniejszego ryzyka życiowego. Z drugiej zaś strony, jedynakowi wolno robić wszystko co chce i na co ma ochotę. Wolno mu objadać się czekoladą, lodami - bo lubi, wolno wymagać drogich zabawek - bo mu się podobają, wolno odnosić się ordynarnie - bo ktoś go zdenerwował.
W parze z nadmierną opieką idzie często zbytnia pobłażliwość rodziców wobec jedynaka. Wymagają od nich niewiele, a ponieważ brak im odniesienia i porównania ich z innymi dziećmi w rodzinie, urastają oni w ich przekonaniu do rangi ideałów. Rodzice w tym jednym dziecku chcą widzieć swoje ideały, zrealizować swoje plany życiowe, swoje ambicje. Obraz idealnego dziecka oraz wszelkie nadzieje w nim pokładane prowadzą do tego, że tylko własne dziecko uważane jest za dobre i grzeczne, inne zaś za dokuczliwe i złe. W rodzicach a szczególnie w matce powstaje niechęć i uprzedzenie do przedszkola, szkoły, dzieci z podwórka. Często wtedy starają się odizolować swoje dziecko od wpływu rówieśników. Równocześnie narasta między rodzicami a jedynym dzieckiem postawa silnej współzależności. Na skutek nadmiernej koncentracji na dziecku, jedynak traci samodzielność ale równocześnie podporządkowuje sobie rodziców w pewnych dziedzinach. Miłość i czułość rodzicielska względem jedynaka nacechowane są pewną nerwowością. Często nie zdają oni sobie sprawy, że wychowują egoistę. Szczególnie matki jedynaków są bardziej drażliwe, zdenerwowane, cechuje je lęk o losy i przyszłość dziecka. Owa lękliwość i nadwrażliwość udziela się samemu jedynakowi. Obdarzany zazwyczaj silną miłością i otoczony zbyt troskliwą opieką, rodzi w sobie lęk przed utratą rodziców i formuje się w nim postawa silnej zależności od rodziców
Wychowanie jedynaków jest bardzo utrudnione, ze względu na sztuczne warunki rozwoju, spowodowane brakiem rodzeństwa oraz specyficznym oddziaływaniem wychowawczym rodziców podyktowanym faktem jedynactwa.
Znany badacz problemu jedynactwa w rodzinie A.Adler stwierdził,że jedynactwo predysponuje dziecko do bycia trudnym. Na podstawie badań wielu psychologów (m.in. J.Rembowski, M.Ziemska, Z.Zaborowski ) można jednak stwierdzić, iż to jakie będzie dziecko w rodzinie bez rodzeństwa, zależeć będzie od wielu czynników:
§ od postaw rodzicielskich
§ określonych wzorów postępowania i zachowania
§ od zakresu i intensywności kontaktów z rówieśnikami w domu i poza domem
§ od osobowości rodziców
§ od stosunków rodziców względem dziecka.
Środowisko rodzinne jest najważniejszym środowiskiem wychowawczym dziecka. Wspólnota bowiem, jaką jest rodzina posiada określone cele i wartości, które angażują wszystkich jej członków. W rodzinie, jak w żadnym innym środowisku na pierwszy plan wysuwają się kontakty personalne, a na ich tle dopiero kontakty rzeczowe. Kontakty te mają duży ładunek emocjonalny, wnoszą atmosferę otwartości i bezpośredniości, wzajemnego zaufania i życzliwości, wierności i oddania.
Rodzina normalna, prawidłowo funkcjonująca, w której panuje właściwa atmosfera emocjonalno - wychowawcza, gdzie wszyscy mają swoje prawa i obowiązki jest tym samym środowiskiem wychowawczym dziecka, w którym kształtują się jego postawy: życzliwości i sympatii. Dziecko otaczane w rodzinie rozumną miłością i umiejętnie wychowywane, rozwija w sobie życzliwość, sympatię, współczucie nie tylko w stosunku do swoich najbliższych, ale i każdego człowieka. Unika złośliwości, zadawania przykrości. Dziecko uczy się współżyć i współdziałać w rodzinie poprzez naśladowanie wzorów dostarczanych mu przez rodziców i starsze rodzeństwo. W rodzinie scalonej miłością, realizacja macierzyństwa i ojcostwa daje wiele radości i pełne uznanie. Dziecko czuje się w niej dobrze: jest kochane i akceptowane, jest bezpieczne, pewne siebie, ufa rodzicom, jest otwarte i ufne także wobec innych ludzi, jest aktywne i wytrwałe w działaniu, zna swoje prawa, ale ma też i swoje obowiązki. Jak wykazuje literatura psychologiczna i pedagogiczna, obserwacje a także doświadczenie, iż tylko w rodzinach zdrowych psychicznie i moralnie, w których rodzice ustosunkowują się z rozumną miłością do dziecka, dziecko ma zapewnione warunki dla wszystkich potrzeb rozwojowych. Tylko w nich na ogół wychowują się dzieci zdrowe psychicznie: radosne, ufne, z poczuciem własnej wartości, zdolne do powściągliwości, do wysiłku. Daje się w nich wiele okazji do kochania, a także podziwiania i zachwycania się matką i ojcem.
Nie znaczy to, że w rodzinach normalnie czy mówiąc inaczej zdrowo funkcjonujących brak jest problemów i nieporozumień. Zdarzają się one oczywiście, ale rozwiązywane są na bieżąco i nie osłabiają więzi uczuciowych
Niektóre rodziny są jednak wyraźnie nieporadne w zakresie oddziaływania na własne potomstwo. Kochają wprawdzie swoje dzieci, ale nie umieją nimi kierować. Brakuje im pewnej wiedzy pedagogicznej, nie rozumieją ani rodzicielskich powinności, nie dostrzegają popełnianych błędów. Rodziny te są niezaradne życiowo. Dzieci nie mają wtedy wzorów do naśladowania, lekceważą rodziców, szybko się usamodzielniają. Są też rodziny dysfunkcjonalne, czyli takie, które nie spełniają wszystkich funkcji im przypisywanych. Przyczyną powodującą zachwianie równowagi środowiska rodzinnego jest najczęściej osłabienie więzi uczuciowych łączących małżonków, brak czasu na zajmowanie się dzieckiem i domem, całkowite zaangażowanie jednego lub obojga rodziców w pracę zawodową oraz słabe zainteresowanie rodziną. Dziecko wtedy wzrasta w rodzinie pełnej nieporozumień i konfliktów, w atmosferze uczuciowego chłodu. Prowadzi to często do zaburzeń emocjonalnych dziecka. Dziecko potrafi się zmienić nie do poznania. Zaczyna mieć problemy z nauką, staje się niegrzeczne, sprawia kłopoty, chce zwrócić na siebie uwagę. Bardzo często naganne zachowanie się dziecka jest tolerowane przez rodziców w ramach pozyskiwania jego względów. Chodzi tu zwłaszcza o sytuacje rodzin rozwodzących się rodziców. Każdy z rodziców powstrzymuje się od karcenia dziecka, bojąc się stracić jego przychylność. W małżeństwach skłóconych lub rozwiedzionych dziecko jest często przedmiotem zemsty jednego z rodziców przeciwko drugiemu. Jest ono często przekupywane. Rodzice licytują się chcąc, aby dziecko akceptowało postępowanie jednego z nich przeciwko drugiemu. W niektórych rodzinach występuje też ostra rywalizacja między rodzicami o uczucia dziecka. Nieraz nawet słyszy się słowa np. matki do córki: chodź, kupię ci zabawkę, bo tata żałuje dla ciebie pieniędzy itp. Dziecko traci zupełnie poczucie bezpieczeństwa i równowagi. Jest często wykorzystywane w kłótni między rodzicami. Staje się niepewne, nieufne, zamyka się w sobie, a nawet załamuje.
Najcięższe warunki rozwoju ma dziecko w rodzinie zdemoralizowanej, o niskim poziomie moralnym i kulturalnym. Mam tu na myśli rodziny patologiczne. Wprawdzie rodziny skłócone i rozbite też się do nich zalicza, lecz tworzą one jednak odmienny ich typ. Najczęstszą przyczynę patologii rodziny stanowi alkoholizm. Jest on najgroźniejszym wrogiem prawidłowego rozwoju dziecka, najpoważniejszym źródłem trudności wychowawczych tkwiących w rodzinie. Pogarsza on znacznie sytuację materialną rodziny. Wydatki na alkohol pochłaniają najwięcej środków z budżetu rodzinnego. Rezultatem tego jest, iż dzieci żyjące w tych rodzinach są niedożywione, nie mają ubrań, zabawek, książek, nawet miejsca i czasu do nauki. Nieodpowiednie zaś warunki do nauki obniżają jego wyniki nauczania, a głód zmusza nawet do żebrania lub kradzieży. Alkoholizm może występować u jednego z rodziców (częściej u ojca), czasami jednak u obojga. Przy alkoholizmie ojca, jeśli matka jest zaradna i troskliwa, łatwiej może chronić dzieci przed nędzą i upokorzeniem. Jeśli jednak nie umie walczyć o prawa swoje i dzieci, biernie poddaje się tyranii męża, wówczas sytuacja jest bardzo ciężka. W rodzinach, w których nadużywany jest alkohol, dzieci mają słabe możliwości rozwojowe. Często też bardzo wcześnie alkohol podawany jest także dziecku. Pod wpływem pijackich awantur, bijatyk, maltretowania członków rodziny, dziecko żyje w ciągłym strachu, lęku, staje się znerwicowane, niezrównoważone. Dzieci są bite, maltretowane, niewyspane, głodne, pozbawione radosnego i szczęśliwego dzieciństwa. Często mają żal do rodziców alkoholików, nienawidzą ich, wstydzą się ich.
Bardzo ciężki jest los dzieci, których matki prowadzą rozwiązły tryb życia. W przypadku głębokiego zdemoralizowania, matka porzuca swoje dziecko zaraz po urodzeniu. Bywa jednak i tak, że swój proceder uprawia w mieszkaniu, w którym są dzieci, a nawet znane są praktyki wciągania córek do prostytucji. Córki bywają także zdemoralizowane przez ojców, a sytuacja ich jest wtedy tragiczna.
Niektóre dzieci mają nieszczęście wyrastać w rodzinach przestępczych, wykolejonych z tzw. marginesu społecznego. Zanim rodzice trafią do więzienia, często wciągają dzieci w działalność przestępczą. Po aresztowaniu rodziców, u dzieci często dochodzi do głębokich zmian w psychice i postępowaniu. Dziecko wstydzi się, że ojciec czy matka przebywa w więzieniu, czuje się napiętnowane, nieszczęśliwe, a przez to staje się agresywne.
Innym rodzajem rodzin patologicznych są rodziny o niskim poziomie moralnym rodziców i innych członków rodziny. Dorośli używają wulgarnego języka, tolerują kradzieże, oszukują, nie przestrzegają norm moralnych, nie uczą dzieci właściwego zachowania, ale odwrotnie, chwalą cwaniactwo, kombinatorstwo, cieszą się kiedy dziecko przynosi do domu skradzione przedmioty.
Bardzo groźnym objawem patologii rodzinnej jest używanie przez rodziców (jednego lub obojga) narkotyków. Fakt ten jest zazwyczaj przed dzieckiem ukrywany, ale w rodzinie takiej brak jest równowagi emocjonalnej, brakuje środków do życia, często dziecko pozostawione jest samemu sobie. Narkomani nie są zdolni do systematycznej pracy i do zajmowania się wychowywaniem dzieci. Dziecko w takiej rodzinie jest zagrożone i może sprawiać poważne trudności.
Trudna jest też sytuacja dziecka w rodzinie, gdzie ojciec lub matka są chorzy psychicznie. Ich choroba przyczynia się do tego, iż nie mogą, nie są w stanie normalnie wychowywać swoich dzieci.
Pozycja dziecka w rodzinach dysfunkcjonalnych jest niestabilna, trudna do sprecyzowania. Zazwyczaj jednak rodziny patologiczne stwarzają poważne zagrożenie dla rozwoju dziecka, przysparzają społeczeństwu wiele kłopotów. To w nich najczęściej wzrastają nieletni przestępcy, jednostki nieszczęśliwe, aspołeczne, nieprzystosowane do życia w społeczeństwie.
Amerykańska psychoterapeutka P. Mellody twierdzi, iż wszystkie dzieci rodzą się z pięcioma charakterystycznymi cechami, takimi jak: cenność, bezradność, niedoskonałość, zależność i niedojrzałość. Rodzice w rodzinie funkcjonalnej pomagają swoim dzieciom rozwinąć każdą z tych cech.
W rodzinie funkcjonalnej dziecko jest cenne przez sam fakt, że się urodziło. Rodzice nie cenią żadnego innego członka rodziny lub żadnej osoby spoza rodziny bardziej od swego dziecka.
Dzieci są bezbronne i muszą podlegać ochronie ze strony rodziców. Rodzice uznają i szanują prawa dziecka do jego własnego ciała, myśli, zachowań i uczuć. Nie atakują je fizycznie, seksualnie, intelektualnie ani emocjonalnie.
Rodzice wiedzą, że nikt nie jest doskonały. Oni sami popełniają błędy i rozumieją, że dzieci też mają prawo je popełniać, gdyż niedoskonałość jest atrybutem dziecięcości. Rodzice uczą dzieci jak naprawić błędy i wyrządzone krzywdy.
Dzieci ze względu na niedojrzałość są zależne od rodziców w zaspokajaniu swych potrzeb i pragnień. Rodzice w rodzinie funkcjonalnej nie tylko troszczą się o zaspokojenie potrzeb dzieci, ale w miarę jak dziecko rośnie uczą je, jak ma te potrzeby zaspokajać samodzielnie.
Niedojrzałość dziecka w rodzinie funkcjonalnej jest uznawana za jego naturalną cechę, a rodzice wiedzą czego się spodziewać po dziecku na każdym poziomie rozwoju i pozwalają dzieciom być po prostu dziećmi. Nie oczekują od dziecka, że będzie zachowywało się bardziej lub mniej dojrzale i odpowiedzialnie niż to wynika z jego wieku.
W rodzinach dysfunkcjonalnych rodzice nie reagują właściwie na pięć wrodzonych cech dziecka: cenność, bezradność, niedoskonałość, zależność i niedojrzałość. Zamiast dziecko wspierać i ochraniać rodzice ignorują je, stale mają pretensje o to, iż dziecko takie właśnie jest.
Cenność dziecka w rodzinie dysfunkcjonalnej nie jest mu uświadamiana, dziecko natomiast jest zasypywane uwagami podkreślającymi jego mniejszą wartość niż innych członków rodziny. Dziecko często wyśmiewane ma poczucie niskiej wartości i czuje się gorsze od innych.
Bezbronność dziecka w rodzinie dysfunkcjonalnej jest nadużywana. Rodzice nie chronią dziecka i nie uczą je, jak unikać wykorzystywania i poniżania przez innych. Dzieci są więc nadmiernie bezbronne, narażone na zranienia.
Niedoskonałość dziecka w dysfunkcjonalnej rodzinie nie jest uznawana ani szanowana. Dzieci są stale atakowane za swą niedoskonałość, a nawet wierzą że niedoskonałość jest czymś nienormalnym. Rodzice podchodzący w niewłaściwy sposób do niedoskonałości swych dzieci, często nie potrafią również swojej niedoskonałości. Dzieci atakowane przez rodziców za swoje błędy stają się często w wieku dorosłym albo perfekcjonistami przesadnie wymagającymi wobec siebie i innych albo osobami zbuntowanymi, nie zwracającymi uwagi na swoje zachowanie i mającymi trudności w doświadczaniu i wyrażaniu swojej niedoskonałości.
W rodzinie dysfunkcjonalnej rodzice inaczej podchodzą do zależności dziecka niż w rodzinach funkcjonalnych. Dzieci nie są stopniowo wdrażane przez rodziców do samodzielności gdyż rodzice z jednej strony troszczą się o wszystko nie pozwalając dziecku na samodzielność, z drugiej zaś strony atakują dzieci za posiadanie i wyrażanie swoich myśli i pragnień lub też je ignorują.
W rodzinie dysfunkcjonalnej rodzice nie rozumieją, iż dzieci są niedojrzałe. Domagają się od dzieci zachowań bardziej dojrzałych albo pozwalają dzieciom zachowywać się bardziej dojrzale niż przystało na ich wiek.
Dysfunkcjonalny dom rodzinny staje się źródłem przykrości, podłożem napięć zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci. Sposób w jaki rodzice traktują swoje dzieci prowadzi często do deformacji jego rozwoju, negatywnych skutków emocjonalnych, niskich osiągnięć edukacyjnych, aspiracji, kariery zawodowej i osobistej.
Rodzicielstwo to odpowiedzialność. Rodzice muszą sobie zdawać sprawę, że prawidłowe wychowanie dziecka, ich stosunek do dziecka, odpowiednie postawy rodzicielskie, są ich podstawowym obowiązkiem a nie tylko dobrą wolą. Z wychowawczego punktu widzenia, brak prawidłowego stosunku do dziecka, charakteryzującego się akceptacją, uznaniem jego praw, a także współdziałaniem z nim i dawaniem rozumnej swobody, prowadzi do zaburzeń w rozwoju dziecka. Należyte wypełnianie ról rodzicielskich, zapewnienie dziecku warunków wszechstronnego rozwoju decyduje o wysokiej wartości rodzinnego środowiska wychowawczego. Mogą w nim rozwijać się i wzrastać wartościowi ludzie, bez zahamowań i uprzedzeń, radośni i otwarci na świat.
Niestety rzeczywistość wygląda nieco inaczej. Obecnie daje się zaobserwować nowy trend w życiu rodzinnym. Gwałtowny rozwój masowej kultury konsumpcyjnej, wygodnictwo, życie dla przyjemności, kult pieniądza, przywiązywanie dużej wagi do pracy oraz rozwoju własnej kariery zawodowej kształtuje oblicze współczesnej rodziny. Równocześnie postępuje rozwarstwienie ekonomiczne społeczeństwa. Z jednej strony mamy ludzi zamożnych a z drugiej strony ludzi o bardzo niskich dochodach. Problemem społecznym jest dzisiaj bezrobocie oraz trudna sytuacja mieszkaniowa młodych małżeństw. W wielu rodzinach mniej zamożnych posiadanie dziecka staje się dużym wyzwaniem a nierzadko nawet wyrzeczeniem ze względu na ich trudną sytuację ekonomiczną. Z kolei dla rodzin zamożnych dziecko staje się często przeszkodą w rozwoju kariery zawodowej, bądź w prowadzeniu przez nich hedonistycznego trybu życia.
Współcześni rodzice coraz mniej czasu poświęcają swoim dzieciom, ich wzajemne stosunki opierają się na nakazach i zakazach. Więzi uczuciowe i emocjonalne między rodzicami a dziećmi słabną. Prasa, telewizja i inne środki masowego przekazu, coraz częściej informują o przemocy rodziców względem dzieci, o ich biciu, karaniu, maltretowaniu, wykorzystywaniu seksualnym, a nawet o porzucaniu. Są to tragiczne zdarzenia świadczące o brutalizacji życia w rodzinie. Czyż można więc nazwać kończący się XX wiek stuleciem dziecka? Na to pytanie nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Nie można też o wszystkich rodzinach mówić, iż są złe. Są rodziny, w których wzajemne stosunki między rodzicami a dziećmi oparte są na miłości i zrozumieniu. W domu rodzinnym panuje atmosfera wzajemnego zaufania i serdeczności. Dzieci czują się bezpieczne, są radosne i szczęśliwe. Oby takich rodzin z mądrymi i wyrozumiałymi i sprawiedliwymi rodzicami było coraz więcej.


BIBLIOGRAFIA

1. Brągiel J. Zrozumieć dziecko skrzywdzone. 1996
2. Dyczewski L. Rodzina polska i kierunki jej przemian. Warszawa 1981
3. Han- Ilgiewicz N. Dziecko w konflikcie z rodziną. Warszawa 1969
4. Mellody P. Toksyczne związki. Anatomia i terapia współuzależnienia. Warszawa 1934
5. Rataj M. Szkoła - dzieci - rodzice. Warszawa 1979
6. Rembowski J. Rodzina w świetle psychologii. Warszawa 1978
7. Szczodrak M. Elementy pedagogiki. Warszawa 1984
8. Tyszka Z. Rodzina w świecie współczesnym. Rodzina polska u schyłku XXI wieku. Red. H. Cudak Łowicz 1997
9. Wroczyński R. Wprowadzenie do pedagogiki społecznej. Warszawa 1966
10. Ziemska M. Rodzina a osobowość. Warszawa 1975
11. Ziemska M. Rodzina i dziecko. Warszawa 1986
12. Ziemska M. Postawy rodzicielskie. Warszawa 1969


Na tym kończymy nasz artykuł. Zapraszamy do wypowiadania się i przedstawiania problemów, razem można więcej

Dziękuje Dawid za pomoc.

_______________________________
 
[http://www.insomnia.pl/AUTODESTRUKCJA%2C_czyli_poci%C4%85g_ku_%C5%9Bmierci-t209419.html]

[http://www.****************/temat7346-strona1/] SNY

Specjalista -
 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 25 styczeń 2007 09:06      [zgłoszenie naruszenia]

Również dziękuje Piotrze za wspólprace i napisanie tekstu Poszukam wolnego miejsca w innym dziale by dać Ci soga, bo tu już nie moge

Pozdrawiam!
_______________________________
 
Namaste!

Ekspert -
 
magda_lena
 Wysłana - 25 styczeń 2007 10:04      [zgłoszenie naruszenia]

Been there, done that

Ja naszczęście mam już to za sobą i robię wszystko, by taki stan nigdy nie wrócił.

prawdziwe Zycie zaczyna się dopiero po przezwyciężeniu pociągu do śmierci TRUE

 
Raskus
Biofil
 Wysłana - 25 styczeń 2007 11:10      [zgłoszenie naruszenia]

Grundman, nie trzeba było ale mimo to dziękuje, skoro już dałeś

Madziu, jak możesz, opisz może jak z tego sięuwolniłaś(jeśli chcesz).

Zatsrzeżam sobie wszystkie prawa autorskie

Więc, przestrzegać ich, żeby sie nie okazało, że autorów tekstu ejst więcej niż ja i Dawid
_______________________________
 
[http://www.insomnia.pl/AUTODESTRUKCJA%2C_czyli_poci%C4%85g_ku_%C5%9Bmierci-t209419.html]

[http://www.****************/temat7346-strona1/] SNY

Specjalista -
 
look83
 Wysłana - 25 styczeń 2007 12:11      [zgłoszenie naruszenia]

:Ciekawostka:
Jak wskazują badania, 100% ludzi którzy popełnili samobójstwo, miało ciężki poród!!:

Ja tlyko to skomentuje ,bo nie mam czasu przeczytać tego całego, zgadza sie to z moim doświadczeniem miałem cięzki poród , prawie bym sie nei urodził i miałem próby samobójcze kiedyś;)

A teraz żyję i jeszcze pożyję długo ;)

 
Raskus
Biofil
 Wysłana - 25 styczeń 2007 13:40      [zgłoszenie naruszenia]

Zastrzegam*


_______________________________
 
[http://www.insomnia.pl/AUTODESTRUKCJA%2C_czyli_poci%C4%85g_ku_%C5%9Bmierci-t209419.html]

[http://www.****************/temat7346-strona1/] SNY

Specjalista -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 19 stron.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia | Wyślij odpowiedź

AUTODESTRUKCJA, czyli pociąg ku śmierci

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19
 
Warto przeczytać: Pytanie do ateistow | Poczucie wiary | Opisy gg miłosne a zarazem filozoficzne | Kto kopnie piłkę...? brak motywacji | Autoagresja-samookaleczenia. | Jak minął dzień? | Hinduizm | Bajka... | Czy różnimy się od pokolenia naszych dziadków?? | PROFILE INSOMNIA | refleksja? | Jakimi ludźmi jesteśmy? | serce czy rozum....?? | Stańczyk | Koserwatsysta - Konserwatyzm | DMT a porwania przez UFO | bilirubina | wózki widłowe | malutki penis | fetysz stóp | dziennik praktyk fizjoterapia | gdy miałem 9 lat | julia kamińska ckm | nr vin | okres założenia sprawy cywilnej | katarzyna obara | kurestwo wśród waszych znajomych | napój który oszukuje alkomat | Borderlands 2 pc na jednym ekranie | moje foty spod żagli | jak postawić system | świątek | uwm geodezja | rozmowy na komorke przez internet do niemiec | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2018 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0