FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 3730 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Miłość
A tak sobie napisze... 
[powiadom znajomego]    
Autor "A tak sobie napisze..."   
 
teq77
 Wysłana - 27 styczeń 2008 20:46        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź swoje BMI

Witam.
Ten forum, a szczególnie ten dział czytam juz jakos od świąt, czyli około miesiąca. Nigdy nie zakładałem konta bo i i tak nie mogłem nikomu pomóc. Teraz naszła mnie taka ochota bo tak czytam i czytam.
Nie zależy mi na tym żeby ktoś mi jakoś pomagał bo wiadomo, każdy człowiek jest inny, ma inne poglądy itp. Chce to tylko gdzieś napisac i moze bedzie mi lepiej. Przeczytają to obce osoby których w ogóle nie znam i pewnie nie poznam. W normalnym życiu mam paru przyjaciół z którymi mógłbym o tym porozmawiac, jednak troche sie przy tym denerwuje i chce sie nikomu gadac jakis głupstw.

No ale tak czy siak, poszła armata:
Będac pare lat temu w gimnazjum poznałem przez kolege pewną dziewczyne. Od początku wpadła mi w oko. Fajnie się z nią rozmawiało, czasami jakis sms, troche na gg itp. No ale wiadomo, ja miałem 14 czy tam 15 lat a ona jest rok młodsza. Musicie przyznac, byłaby to paroda zaczynac jakis zwiazek gdy ja miałem 14 lat a ona 13 - 'Mamo, zawieziesz nas na lody i odbierzesz nas o 17?'
Zresztą nawet wtedy dokładnie nie wiedziałem do czego jeszcze służy wacek oprócz sikania a każde słowo dziewczyn w stylu 'ładny jesteś' czy 'lubię Cię' sprawiało że zaraz sie czerwieniłem, odwalało mi coś i w ogóle. Co tu sie okłamywac - byłem młody i głupi (co do tego drugiego to chyba dalej tak jest).
Dalej. Skończyło sie gimnazjum, każdy poszedł do innej szkoły. Ja w ogóle do innego miasta niż ona. Jako że dziewczyna jest bardzo bystra, mądra często po szkole zostaje na jakieś dodatkowe kółka, zajęcia itp. Ja leń jestem wiec zaraz po szkole pedze do domu. Mniejsza z tym.
Już wtedy widziałem że kontakt sie urywa. Prawie w ogóle sie nie widujemy. Dziewczyna oczywiście chodzi na jakieś imprezki, spotyka sie ze znajomymi itp ale czesto w innym gronie niż ja. Ja mam swoich znajomych, ona swoich. Tak przynajmniej było do jakiegoś czasu, ale o tym troche później. Przez ten czas jakos mało sie widywaliśmy, sms prawie w ogóle, telefon też nie. No ale jakos mi to nie przeszkadzało (a może powinno?). Wiadomo jak jest w innej szkole. Nowi ludzie, nowe znajomosci itp. Zawsze jednak jak ją spotykałem to z uśmiechem na twarzy podawałem ręke, mówiłem 'czesc' bo wiedziałem że jest to super dziewczyna. Zawsze zamieniłem przynajmniej pare zdan, nawet czesto głupich ale jak pisałem, do mądrych nie należe . Nigdy na dziewczyne nie powiedziałem ani nawet nie pomyślałem złego słowa. Wręcz przeciwnie, zawsze mówiłem że jest naprawde ładna, bysta, sympatyczna itp. Nie ukrywałem się z tym. Jeśli ktoś sie mnie pytał co myśle o tej dziewczynie, zawsze mówiłem to co napisałem wcześniej. Pare ludzi mówiło mi że gdy byłem w gim ze jest we mnie hmm... zakochana? Może inaczej - że wpadłem jej w oko. No ale jak pisałem, mieliśmy po 14, 13 lat wiec nawet mnie to nie ruszało, młody byłem więc nie mogłem tego pojąc. Nie wiedziałem co to tak naprawde znaczy i co robic.
2 lata temu był meksyk. Przypadkowo na jakieś imprezie poznałem jej siostre która jest w moim wieku. Wtedy to mi ****a od***ało! Miałem się za przeproszeniem za nią zesrac. Co chwile sms'y, jeśli rozmowa na gg to przez pare godzin. Naprawde, jej siostra wpadła mi w oko. Na imprezie jakis buziak, siadała na kolankach itp. Dosłownie, odwaliło mi bo była to pierwsza dziewczyna która tak mnie traktowała. Widziałem że jej młodszej siostrze z którą miałem taki dobry kontakt w gim się to nie podobało, ale nic sobie jakoś z tego nie robiłem. Po jakimś czasie zauważyłem że starsza siostra nie jest dla mnie. Przez rok non stop za nia latałem, ona ze mną rozmawiała, sms'y, rozmowy przez tel itp. Po jakimś czasie zauwazyłem ze zaczyna sie tak samo bawic z moimi kumplami. A co gorsze, do mnie odzywała sie już o wiele mniej. Nigdy nie powiedziałem na nią złego słowa. W odpowiednim towarzystwie z kumplami jeśli wchodził jej temat, zawsze powiedziałem swoje ale nigdy na pewno nie było to nic obraźliwego. Do teraz sie czasami spotykami, wspólnie imprezujemy i jest ok. Jest dobrą koleżanką. Aha, i jest w moim najlepszym kumplem. Pasują do siebie, bardzo sie z tego ciesze.
Wracając do młodszej z sióstr. Przez ten rok jak latałem za jej starszą siostrą kontakt całkowicie się urwał a dodatkowo zaczęła się w stosunku do mnie dziwnie zachowywac. Zero sms'ów, zero rozmów przez telefon czy przez gg. Jak czasami ją gdzieś spotkałem, oczywiście zawsze czesc, zamieniałem dwa, trzy zdania i koniec. Jak pisałem wcześniej, zaczęła sie w stosunku do mnie dziwnie zachowywac. Teraz pewnie myślicie 'latałeś za jej starszą siostrą a ona była na Ciebie zła, normalne że Cie olała'. Ale tak jednak nie jest.
Spotykam ją np w piątek. Siedziemy obok siebie, gadamy, śmiejemy się i jest za***iście. Naprawde uwielbiam tą dziewczyne. Bawimy się z jakimś klubie, odprowadzam ją do domu czy podrzucam samochodem to nawet buziaka dostane. Jest ok. Jednak, spotykam ja pare dni później i wtedy się zaczyna. Podaje jej reke, rozkręcam rozmowe a ona jakby mogła to zapadłaby się pod ziemie, takie mam przynajmniej uczucie. Odwraca ode mnie wzrok, nie ciągnie dalej rozmowy co robiła super tydzien wcześniej itp. Zachowuje się tak jakby od naszego ostatniego spotkania (w tym przypadku przez tydzien) Bóg wie co jej zrobił. A przecież przez tydzien się nie widzieliśmy, nie rozmawialiśmy na tym zasranym gg, nie pisaliśmy sms'ów, z nikim nie rozmawiałem na jej temat wiec nawet nie miałem okazji czegoś głupiego powiedziec. Postanowiłem się zapytac dlaczego tak sie zachowuje, to powiedziała mi że przeprasza, ale źle sie czuje, ma swoje dni itp. Ok, rozumiem. Ale takie cos chyba moze sie stac kilka razy ale nie przez rok non stop. Jeden dzien ze sobą rozmawiamy, bawimy sie itp a 5 dni później jest juz zupełnie inaczej. Wtedy mam wrażenie że jakby mogła to by ze mną w ogóle nie gadała. Jeśli faktycznie jest na mnie zła że latałem jak debil za jej siostrą, chyba za każdym razem powinna mnie traktowac chłodniej?
Pod koniec wakacji znowu ją spotkałem. Oczywiście to był ten lepszy dzien bo rozmawialiśmy, śmialiśmy się itp. Powiedziała mi że jej rodziców nie ma w domu, że bedzie sama i ze moge u niej zostac na noc jak chce. Wiadomo co teraz myślą faceci - 'poleciał i zrobił swoje', otóz... NIE! .
Powiedziałem coś że nie moge bo rano ide do pracy czy coś. Jednak gdy to mówiłem myślałem sobie 'teraz zapraszasz mnie do siebie na noc, a tydzien temu jak sie widzielismy najlepiej poszłabyś w inną strone w ogóle ze mną nie rozmawiając. Coś tu jest nie tak'. Jestem człowiekiem który lubi miec wszystko jasno, kawa na ławe i który zawsze obmyśla wszystkie możliwe scenariusze. Jest dla mnie dziwne takie zachowanie o jakim pisałem wcześniej, nigdy sie z takim czyms nie spotkałem. Albo mnie olewasz albo dobrze się ze mną bawic. W naszym przypadku zmienia się to co spotkanie (czyli co tydzien, dwa, zależy) i to ona tak sie zachowuje.
Co do tej nocy, to nie zależy mi na tym aby pójsc do niej i kochac się całą noc. Inny facet poszedłby i zrobił swoje, szczególnie że dziewczyna jest naprawde bardzo śliczna. Jak pisałem wczesniej, ja wolałbym miec najpierw czystą sytuacje o co tak naprawde chodzi.
Tak mijały kolejne tygodnie, w jeden dzien super sie bawilismy, fajnie tam sie gadało a nastepnym razem zachowywała się tak jak pisałem wczesniej - jakbym Bóg wie co jej zrobił.
W ciagu tego roku poznałem pewną dziewczyne z którą tam dwa, trzy razy poszedłem na jakis sok czy tak piwko. Jest również bardzo ładną i sympatyczną dziewczyną, jednak nie mysle o niej jakoś przyszłościowo. Lubie z nia pogadac, lubie do niej zadzownic, wyjsc na sok, pogadac na gg, wysłac jakiegos sms'a itp.
Z dobrą koleżanką z gimnazjalnych lat kontakt prawie całkowicie się urwał. Gdy wreszcie po miesiacu czu nawet dłużej gdzies ją spotykałem, myślałem sobie 'o jest, pójde z nią pogadac bo przecież zawsze tak fajnie tam sie rozmawiało'. I ****a pojawił sie taki koleś. Kolega w jej wieku który lata za każdą dziewczyną i zawsze w******la swoje trzy grosze. Rozmawiam ze swoją koleżanką którą nie widziałem bardzo długo, zamienie dwa, trzy zdania a on juz przyłazi i się w******la. Zawsze musi ją zaczepic, jakoś stara się jej na jaja dokuczyc mówiac np 'blee, tą pizze którą wczoraj zrobiłaś nie była dobra' itp. Rozumiecie, jak małe dziecko zeby tylko zwróciła na niego uwage. Strasznie mnie to w****ia. Nie mam nic przeciwko temu żeby sobie z nią rozmawiał, ale jak widzi że ja z nią rozmawiam i słyszy że gadamy o swoich rzeczach na tematy które raczej nie są przeznaczone do wiekszej grupy ludzi to po co się w******la? Strasznie mnie to denerwuje, ale z racji tego że jest to jej dobry kumpel nie chce nic gadac. Mógłbym wybuchnac, powiedziec cos nie tak i to mogłoby ją wkurzyc. Boje sie tez tego że może mi powiedziec 'a niech sobie z nami gada, mnie to nie przeszkadza'. Wtedy wyglądałoby to troche dziwnie. Wiec gdy widze że już nam się w******la, wole powiedziec coś w stylu 'dobra ide, pogadamy jeszcze później, ide do swojego stolika' czy coś takiego. Chce z nią pogadac samemu. Chociaż rozmawiamy o szkole i o innych takich tematach które jednak nie są jakos bardzo uczuciowe, chce byc jednak z nią sam i porozmawiac.
Jakoś w październiku naszło mnie na to aby zaprosic ją do kina. Pomyślałem sobie że co mi szkodzi? Siedze w domu, nudzi mi się wiec pojade do tego kina. Może bedzie miała ochote ze mną pojechac? No i pojechaliśmy. Jednak to nie było to. Miałem wrażenie że wyskoczyła ze mną do tego kina tak nie wiem, z łaski? W samochodzie jakos dziwnie nam sie gadało. Ja to zauważyłem i ona też. Praktycznie ja ciągle rozkręcałem tematy a ona odpowiedała tylko 'tak, nie' a jak juz powiedziała coś wiecej to jednak nie dało sie dalej pociągnac tego tematu. Kilka razy nastapiło to czego nie lubie, tzw 'krępująca cisza'. Skończyły mi sie wszystkie ciekawe tematy, jedziemy tym samochodem, w tle gra rmf fm i ja i ona siedzimy jak żelbetonowe kloce . Nic, zero. Ona coś tam poprawia włosy, ja niby sprawdzam godzine na telefonie (zegarek w samochodze mam na desce rozdzielczej, no ale coś musiałem zrobic). Nie bede z nia przeciez rozmawiac o psie który biegnie chodnikiem.
Tak czy siak, byliśmy w tym kinie. Chciałem jej kupic bilet, popcorn, cole. Nie pozwoliła mówiąc że zapłaci sobie za bilet sama a coli i popcornu nie lubi. Nie wiem jak ona odbiera takie sprawy, ale według mnie kupno biletu koleżance raz w zyciu którą zna sie od wielu lat to przeciez nic złego, szczególnie ze taki bilet nie kosztuje 100zł tylko tam 10 czy ileś, nie pamietam. Jakos jednak kupiłem jej ten bilet. Coli i popcornu nie chciała. Nie chciała nic. No dobra, nie bede jej kupowac na siłe. Film sie skonczył, odwiozłem ją do domu, papa i krótko. Oczywiście w drodze powrotnej podobne sytuacje jak w drodze do kina. Nie wiem, może te tematy które ja rozkręcałem ją nie interesują? W gimnazjum albo jeszcze wczesniej jak sie spotykalismy to było ok, a teraz nie. Nie wiem, moze nawet nie chce jej się ze mna gadac?
Tak czy siak od czasu tego kina postanowiłem sobie że nie bede jej wchodzic w parade. Przez wakacje jeden dzien traktowała mnie super, a na następny zupełnie inaczej (jak pisałem wcześniej). Teraz koniec szkoły, matura itp. Jeśli widzimy się to tylko raz na miesiac. Wtedy oczywiście zamienie z nią pare zdan, ale jeśli jest sama. Jeśli widze ze ktos obok niej siedzi to nie bede sie w******lac w rozmowe. Ja tego nie lubie i inni chyba też nie. Niestety, czasami jest tak że ktos lata obok niej cały czas i w ogóle oprócz 'czesc' nie zamienie z nią nawet słowa. Trudno, ale ja na pewno na siłe nie bede sie w******lac jeśli ona z kims rozmawia. Jeśli jednak mi się uda, rozmowa jest nudna. Zamienimy dwa trzy zdania o jakis głupotach i rozmowa sie urywa. Zresztą, co chwile ktoś ją woła itp.
Od października, od tego kina powiedziałem sobie koniec. Widze że rozmowa między nami jakos sie nie układa. Jeszcze 3 miesiace wcześniej przez wakacje jednak jak rozmawialiśmy to było za***iście (oczywiście tydzien później znana już Wam sytuacja) no ale jakos sie udawało. Teraz widze że rozmowa ze mną ją męczy, widze że jej sie nie chce i siedzi tam tylko dlatego ze ktos ją tam zaprosił albo są tam jej koleżanki. Powiedziałem że nie bede z nią gadac na siłe. Sam wiem jakie to jest wkurzające, bo czasami spotykam taką zupełnie inną dziewczynę która do mnie zagaduje. Zaczyna coś tam gadac a ja mam dosc. Tylko kombinuje co by tutaj zrobic aby przestała gadac. Pewnie moja młodsza koleżanka myśli tak samo. Wiec obiecałem sobie (wiem, powtarzam się ale coraz bardziej sie denerwuje jak to pisze ) że nie bede sie w******lac. Jak ją spotkam, czesc, czesc i krótko. Jest mi z tego powodu troche smutno i głupio, ale wieksza wina lezy w jej dziwnym zachowaniu które można porównac do zapalającej się i zaraz gasnącej żarówki.
No i tak leciały tygodnie, miesiace. Zawsze jak ją widziałem coś mnie ściskało. Jak pisałem, naprawde mi się podoba . Jak sie do mnie odezwała to zawsze też tylko czesc, czesc i zaraz przychodził ktos kto przerywał nam rozmowe. Jakis czas temu zrobiłem coś czego boje się że moge troche żałowac, ze względu na nią. Pomyślałem sobie że co mi szkodzi żeby zaprosic ją na studniówke. Mam pare innych kolezanek z ktorymi móglbym pójsc, które nie narobią mi wstydu i z którymi bede sie bawic. Jednak wiem że z nią bede bawic sie najlepiej. Może jak bedziemy sami i nikt nie bedzie za nią latał i przerywał nam rozmowy jakos ze sobą pogadamy. Co mnie zdziwiło, zadzowniłem do niej i zgodziła sie w 3 sekundy! Zaskoczyło mnie to i powiedziałem jej że moze lepiej niech zapyta rodziców, możliwe że ma w tym czasie jakąś impreze rodzinną, 100 urodziny babci czy coś. Powiedziała mi że nic takiego nie ma i że ze mną pójdzie. Wyczułem przez telefon że się cieszy, że jest uśmiechnięta ale też i zaskoczona. Naprawde, bardzo sie cieszyłem z tego powodu. Spotkałem ją dwa tygodnie później i jak to przy takich imprezach jak studnówka należy wręczyc partnerce zaproszenie. Powiedziałem jej że mam już wypisane zaproszenie, że jeśli znajdzie troche czasu chciałbym wpasc i jej wręczyc. Oczywiście powiedziałem też że bardzo sie ciesze że ze mną pójdzie, że mam nadzieje że bedzie się bawic równie dobrze jak ja. Wiadomo, takie gadki. Powiedziała mi że nie musze jej dawac zaproszenia bo jej wcale na tym nie zależy. To mnie troche zaskoczyło, nie zalezy? Z tego co mi wiadomo dziewczyny są bardziej sentymentalne niż faceci. Chyba bedzie jej miło jak za pare lat bedzie grzebac na strychu w pudłach i znajdzie te zaproszenie. Dwa lata temu sam zostałem zaproszony na studniówke przez inną koleżanke. Zaproszenie dostałem miesiac po (jakos tak wyszło) ale do dziś wisi nad biurkiem i miło wspominam tą impreze. Zapytałem głowną bohaterke mojego wyrzutu na to forum (młodszą siostre, koleżanke z gim, tą o której jest 99% tego postu) jaki ma kolor sukienki bo chciałbym dobrac koszule, krawat. Odpowiedziała mi i ok. Powiedziałem jej że bardzo sie zdziwiłem że tak szybko mi odpowiedziała, myślałem że bedzie musiała sie troche zastanowic. Oczywiście tradycyjnie na końcu dodałem że bardzo się z tego ciesze. Ona powiedziała 'Zdziwiłam się że mnie zaprosiłeś, nie mamy juz tak dobrego kontaktu. Ale co miałam Ci powiedziec? Że w Tobą nie pójde? Jakby to wyglądało'.
Co do pierwszego zdania to ok, też sie z tym zgadzam.
Ale dalej? No sorry, idziesz ze mną z laski? Nie chce żebyś siedziała na tej imprezie z zegarkiem w ręku i myslała 'niech to gówno już sie konczy, chce isc do domu'. Chce zeby się ze mną dobrze bawiła i naprawde chciałbym żeby czuła sie dobrze. To co powiedziała naprawde mnie zaskoczyło. Rok temu zostałem zaproszony na dwie studniówki. Odmówiłem i tu i tu dlatego że nie czuje się jakos super w towarzystwie tych dziewczyn i wiedziałem że na pewno nie bede sie dobrze bawic. Wolałem żeby poszły z kimś z kim będą się bawic o wiele lepiej niż ze mną i na którego nie będą musiały patrzec jak siedzi na krześle i się nudzi.
Myślałem że moja koleżanka myśli tak samo. Jak pisałem, nie chce zeby poszła na tą studniówke z łaski, ze względu 'na stare lata'. Teraz już za późno bo przecież jej tego nie powiem.
Jeśli bedziemy na tej imprezie i zauważe że jakos nie ma ochoty zeby się ze mna bawic, zauważe że faktycznie jest tutaj tylko zeby nie zrobic mi przykrosi to zadzwonie po kolegi i jedziemy do domu. Nie bede jej tam trzymac na siłe.
Pomyślec że pół roku wczesniej zapraszała mnie to siebie na noc, dawała buziaki i mówiła ciepłe słowa, a teraz mówi takie coś. Tymbardziej że nigdy nie powiedziałem ani nawet nie pomyślałem o niej złego słowa.
To co tutaj napisałem mam zamiar powiedziec jej na studniówce. Oczywiście delikatniej, bez przekleństw itp. Mam nadzieje że jakos uda się to naprostowac i zacznie sie w stosunku do mnie zachowywac ok, albo przynajmniej powie że ma mnie w dupie i nawet nie chce ze mną gadac a ta studniówka jest z łaski. Przynajmniej bede miał czystą sytuacje, chociaż nie ukrywam że chciałbym aby nasze stosunki koleżańskie powróciły na taki tor na jakim były w gimnazjum te pare lat temu.
Prosze nie myslec że jestem z niej niewiadomo jak zakochany. Uwazam ją za ładną kobiete, śliczną, sympatyczną, mógłbym tak długo pisac. Jednak z tego co kiedys mi mówiła, wyjeżdża na studia na prawie drugi koniec Polski a ja wtedy jeśli bym sie rozkochał to na pewno bym tego nie wytrzymał.



Ok, dzieki . Od razu mi lepiej. Nie musicie czytac, nie musicie komentowac, nie musicie mi doradzac bo ja i tak zrobie swoje (czy dobrze czy źle to wyjdzie w praniu).
Papatki

 
teq77
 Wysłana - 27 styczeń 2008 20:48      [zgłoszenie naruszenia]

Może ktoś przyzna że sytuacja jest troche dziwna.
Jeśli ktoś uważa że to ja przesadzam - prosze napisac
A może takie są kobiety?

 
.ukasiu.
 Wysłana - 27 styczeń 2008 20:49      [zgłoszenie naruszenia]

pojde po kawe, wypije, przeczytam i zobaczymy co cie boli
a tak profilaktycznie:
olej suke
lekko zerkajac mamy podobne problemy, zobaczymy jak przeczytam

Zmieniony przez - .ukasiu. w dniu 2008-01-27 20:50:30
_______________________________
 
Forget your problems and be free, enjoy this moment, come with me ;)

 
teq77
 Wysłana - 27 styczeń 2008 20:56      [zgłoszenie naruszenia]

Nie no prosze Cie. Akurat ta dziewczyna jest inna i na pewno nie mógłbym tego zupełnie olac, a szczególnie nazywac ją suką

 
kemesO
Analityk
 Wysłana - 27 styczeń 2008 21:01      [zgłoszenie naruszenia]

nie zależy mi na tym aby pójsc do niej i kochac się całą noc. Inny facet poszedłby i zrobił swoje, szczególnie że dziewczyna jest naprawde bardzo śliczna. Jak pisałem wczesniej, ja wolałbym miec najpierw czystą sytuacje o co tak naprawde chodzi.
Przeczytałem do tego fragmentu i zauważyłem dwie rzeczy. Po pierwsze czekało mnie jeszcze 4x tyle tekstu Po drugie - wiesz, że z***ałeś w tej sytuacji i sam sobie szukasz dziwnych wymówek, że "takie rzeczy to nie Ty, Ty jesteś inny"

Ogólnie - powiem tylko, że to normalne, że dziewczyny są czasem (czasem ) cholernie niezdecydowane, ale co Ty do licha robiłeś przez te wszystkie lata, że wciąż w głowie siedzi Ci jedna
_______________________________
 
zielony

Ekspert -
 
bf_stan
 Wysłana - 27 styczeń 2008 21:02      [zgłoszenie naruszenia]

Nie musicie czytac, nie musicie komentowac, nie musicie mi doradzac bo ja i tak zrobie swoje (czy dobrze czy źle to wyjdzie w praniu).


dzieki, juz myslalem ze musze czytac


o kemes0 cos naskrobal, to w takim razie sie z nim zgadzam

Zmieniony przez - bf_stan w dniu 2008-01-27 21:02:43
_______________________________
 
⇔⇔⇔⇔⇔⇔⇔⇔⇔⇔⇔
 ⇔⇔Z⇔⇔Ł⇔⇔O⇔⇔
⇔⇔⇔⇔⇔⇔⇔⇔⇔⇔⇔

Ekspert -
 
Sweet69
 Wysłana - 27 styczeń 2008 21:15      [zgłoszenie naruszenia]

doczytałam do połowy

btw. dlaczego ludzie jak dobiegają do 20 piszą : "swoje przeżyłem", "młody już nie jestem" itd??

Ekspert -
 
teq77
 Wysłana - 27 styczeń 2008 21:18      [zgłoszenie naruszenia]

kemesO nie siedzi mi w głowie tylko ta jedna. Nie ukrywam że jest ładna i w ogóle, co juz napisałem wczesniej. Ja tylko nie lubie jak cos sie wokół mnie dzieje a ja nie wiem co. A jeszcze bardziej jeśli nie chce mi ktoś tego powiedziec.

 
.ukasiu.
 Wysłana - 27 styczeń 2008 21:20      [zgłoszenie naruszenia]

Bo im sie generalnie dużo wydaje
a z suką to był dżołk taki jakbyś nie załapał..
_______________________________
 
Forget your problems and be free, enjoy this moment, come with me ;)

 
Lunar
 Wysłana - 27 styczeń 2008 21:34      [zgłoszenie naruszenia]

hm.. może to dlatego, że to więcej niż mniej
_______________________________
 
"Pieprzyć to ja się chcę z tysiącem kobiet, ale kochać tylko z tobą."
[www.alterkino.org] - kino ludzi myślących

Ekspert -
 
MisugiJun
 Wysłana - 27 styczeń 2008 21:38      [zgłoszenie naruszenia]

"..ale jak pisałem, do mądrych nie należe" - akurat to zdanie potwierdza, ze jestes madrzejszy niz ci sie wydaje :) Wiec jedyne co ci chce poradzic w tej sytuacji to to, ze mozesz spokojnie sobie zaufac.
Widac, ze ciezko jest zyc fair wobec innych i w zgodzie ze soba ;)

[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 5 stron.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

A tak sobie napisze...

Strony: 1 2 3 4 5
 
Warto przeczytać: kłótnia przed walentynkami | Co robić??? ._. | Pomocy... naprawde jej potrzebuje. | wierna ? | zdrada której nie było.. | Jak poderwać "zajętą" ? | Ehh problem z miłością | KŁAMSTWO SCIEMA OMIJANIE PRAWDY | facet olewa, jak mu sie odpłacić tym samym? | ostra rozkmina | separacja.... | WAŻNE - PROSZĘ O ODPOWIEDZI | POMOCY | Mój chłopak niechce mnie zabierać na imprezy - co robić? | miłość, wyjazd, wątpliwości | Porady dla kobiet - ważne! | PCMCIA karta | miss mokrego podkoszulka | bsp | wok | test 2 | ludzie godni | studniowka | korzewski | the walking dead | honda prelude | walking dead | billboard | shark | kuchnia mazowiecka | edyp | czlowiek istota nieznana | plan | ocimum gratissimum | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2019 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0