FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 21174 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Filozofia, Psychologia, Religie
Ateiści są bardziej inteligentni, niż wierzący 
[powiadom znajomego]    
Autor "Ateiści są bardziej inteligentni, niż wierzący"   
 
Tadeknorek
 Wysłana - 18 czerwiec 2010 11:33      [zgłoszenie naruszenia]

heh no własnie to jest ciekawe.Żeby istniała madrośc musi istnieć głupota, bo nie wiedzielibysmy czym jest madrosc.

Wielu ludzi jest głupich, co nie oznacza, że nie mają przy tym dobrych intencji. Nie można przy tym winić takich ludzi za cechy wrodzone, indoktrynację od maleńkości, lub obie rzeczy naraz. Głupota nie musi istnieć- po prostu ma miejsce. Gdy w pokoju widzę same brązowe kolory powiedzmy, to wiem, że wszystko, podłoga, ściany i meble są brązowe- bo znam ten kolor. I nie potrzeba mi tutaj żadnego innego koloru w tym konkretnym pokoju, by rozpoznać brąz.

wiec można przyjać, że Bóg po to nas obdarzył intelektem, bysmy sie stawali coraz mardzejsi...np.te religie to tylko pułapka.

No cóż, można by tak było przyjąć, lecz w takim razie bóg nie byłby sprawiedliwy, bo tak serio to nie obdarzył równym intelektem wszystkich ludzi. Dlaczego do tego nie przyjmuję? Jest jeszcze inny powód- nasza inteligencja to produkt, który zawdzięczamy ewolucji, a ta nie nosi znamion miłosierdzia. Ogólnie rzecz biorąc, np. Biblia wyklucza całą swoją filozofią i opisami, ewolucję. Dlatego... wiara w boga, która nosi chociaż znamiona racjonalności, to taka, która zakłada, że bóg lubi robić ludzi w bambuko i pozwala na to, by pewni ludzie ogłaszali się jego namiestnikami. I na to, by inni pisali bzdury tak nienaukowe i okrutne, (sprzeczne ze sobą także), że później trzba je wybielać i tłumaczyć metaforycznością.

nie wiem, jak to statystycznie wyglada. Ale ludzi odchodzących od Koscioła chyba jest coraz więcej.

Tak, i jest to pozytywne. Ale nie wiem, co to ma do rzeczy. Często sama idea boga wywołuje niepożądane objawy, a usunięcie religii bez amputacji tej idei jedynie tłumi reakcję alergiczną na świat, taki, jakim jest. Problem nie tkwi w tym, że ludzie nie nazywają już niekatolików "błądzącymi owcami". Jest faktem, że zagubionymi, choć nie owcami, a ludźmi, są właśnie ci, którzy postrzegają ludzi jako owce. Człowiek to nie owca. Człowiek to człowiek, czyli istota jak sądzę na tyle inteligentna, że jest w stanie zrozumieć, iż nie ma żadnego pasterza. Są tylko i wyłącznie jego wątpliwi zastępcy, którzy zamiast zmuszać ludzi do myślenia, od lat wychowują do ślepego przekonania, że właśnie u nich jest cała prawda absolutna. Racjonalista wie, jak należy prawdy szukać. Dzięki temu zdąża ku prawdzie, na co dzień i stopniowo odkrywając małe, poszczególne prawdy, które będą łączyły się razem w spójną całość. Jest więc zdążający, ale nie zagubiony. Prawdziwie zagubiony, a właściwie zaślepiony jest ten, któremu wmówiono, że jest owieczką, a rozum można zlekceważyć. W ten sposób człowiek nie staje przy prawdzie, tylko jej etykietce. Wszyscy powinniśmy szukać, i zaakceptować fakt, że czasem może i jest to trudne. Ale po co łudzić się, że już znalazło się prawdę absolutną? Ufff...

Skoro Bóg stworzył idealny świat, to taki w którym ludzie sa szczęsliwi. A nie płaczą i zgrzytaja zębami.Gdyż ideałem jest harmonia. A harmonia jest własnie szczesciem.

Jeśli świat stworzył bóg, to daleko mu do ideału. Harmonia nierzadko zasadza się na krwawej konkurencji, destrukcji i ponownym odradzaniu się. Natomiast harmonia społeczna, ta, w dalszym ciągu, utopia, nie przybliży się do nas, jeśli ludzie wciąż będą woleli zaspokajać się pozorną odpowiedzią i w jej imię być podejrzliwym wobec "szatanów", a czasem i nawet uciekać się do przemocy.

_______________________________
 
Diabeł zakrył mi oczy ogonem.

Ekspert -
 
yetmiyor
 Wysłana - 18 czerwiec 2010 13:27      [zgłoszenie naruszenia]

"Gdy w pokoju widzę same brązowe kolory powiedzmy, to wiem, że wszystko, podłoga, ściany i meble są brązowe- bo znam ten kolor. I nie potrzeba mi tutaj żadnego innego koloru w tym konkretnym pokoju, by rozpoznać brąz."

No własnie. Najpierw musisz sie nauczyć, że dany kolor nazywa sie brązowy.Przychodisz na świat i nie wiesz ze to brazowy, tylko mama Ci mówi.Wtedy juz wiesz, ze szafka jest brązowa, a łóżko niebieskie.Kontrast. Gdyby wszystko na swiecie było białe nikt by tej nazwy pewnie nie wprowadził.
Teraz jako taki noworodek, nie wiesz że twój brat jest głupi, a siostra mądra. Najpierw musisz sie dowiedziec, czym charakteryzuje sie inteligencja a czym głupota. Dziecko widzi różnice w zachowaniu, ale nie wie-co jest czym. Tego sie uczy.Gdyby wszyscy byli jednakowo inteligentni, w ogóle bysmy nie robili zadnych testów IQ, w ogóle nie definiowalibysmy inteligencji- to byłoby cos oczywistego.

Wiec żeby rozpoznac brąz musisz wiedziec o istnieniu innych kolorów, chociac jednego.Po co nadawac nazwe jednemu kolorowi na swiecie.Po prostu byłby-KOLOR.

"No cóż, można by tak było przyjąć, lecz w takim razie bóg nie byłby sprawiedliwy, bo tak serio to nie obdarzył równym intelektem wszystkich ludzi."

gdyby Bóg obdarzył ludzi równym intelektem to swiat byłby nudny, przewidywalny...wszyscy robiliby te same błędy.Każdy był żył tak samo i jak kiedys bodajze ks.Twardowski pisał- nikt nikomu nie byłby potrzebny.

Stwarzanie takiego świata byłoby głupotą.Jeżeli Bóg nas stworzył dla rozrywki, to zanudziłby sie na śmierc.A w naszym swiecie ma film sensacyjny, wzloty i upadki.Ktos klepie biede, ktos sie bogaci, jeden płacze, drugi sie smieje...
Po prostu mozna inaczej interpretować słowo-sprawiedliwość.Jeden został obdarzony intelektem, ale w życiu osobistym mu sie nieukłada. Drugi głoduje, ale mimo wszystko potrafi sie usmiechac, a inny jest dziany,a zycie go zwyczajnie nudzi.

"Człowiek to nie owca. Człowiek to człowiek, czyli istota jak sądzę na tyle inteligentna, że jest w stanie zrozumieć, iż nie ma żadnego pasterza."

Człowiek musi zrozumiec, że sam jest pasterzem. I jesli wierzy w moc stwórcza, to powinien tez zrozumiec, że tylko cieszac sie swoim zyciem, cokolwiek sam zyskuje i Bóg(o ile istnieje).

"Racjonalista wie, jak należy prawdy szukać. Dzięki temu zdąża ku prawdzie, na co dzień i stopniowo odkrywając małe, poszczególne prawdy, które będą łączyły się razem w spójną całość. Jest więc zdążający, ale nie zagubiony."

Nalezy sobie zdac pytanie- czym jest prawda? bo mam watpliwosci, czy istniej jedna absolutna prawda. Czy nie jest czasem tak, ze kazdy z nas ma swoja prawde?
Człowiek, który zna prawde jest szczesliwy. Zatem zarówno szcześliwy katolik jak i szczesliwy ateista znaja prawde.
Wg mnie nasz stosunek do religii nie ma żadnego znaczenia, wyznacznikiem tego, czy tkwimy w błędzie czy zmierzamy ku prawdzie jest osiagniecia zadowolenia z obranej przez nas sciezki zyciowej.

Jeszeli jestesmy swiadomi, ze droga nas prowadzi donikąd, zmieniamy kierunek.Albo zostajemy przy starej, jednoczesnie biadolac nad ciezkim losem.

 
Tadeknorek
 Wysłana - 18 czerwiec 2010 15:21      [zgłoszenie naruszenia]

No własnie. Najpierw musisz sie nauczyć, że dany kolor nazywa sie brązowy.Przychodisz na świat i nie wiesz ze to brazowy, tylko mama Ci mówi.Wtedy juz wiesz, ze szafka jest brązowa, a łóżko niebieskie.Kontrast. Gdyby wszystko na swiecie było białe nikt by tej nazwy pewnie nie wprowadził. () Tego sie uczy.Gdyby wszyscy byli jednakowo inteligentni, w ogóle bysmy nie robili zadnych testów IQ, w ogóle nie definiowalibysmy inteligencji- to byłoby cos oczywistego.

Tak, to oczywiste, lecz miałem na myśli fakt, że ludzie jako cywilizacja rozprawili się już z wieloma kwestiami spornymi, i nie ma już potrzeby określania się, po której jest się stronie- doszło bowiem do konsensusu. Podam przykład- nie ma już niewolnictwa. Nie jest żadnym usprawiedliwieniem, że mądrość może współegzystować jedynie z głupotą. Bo właściwie, takie stwierdzenie jest uproszczone i mija się z prawdą. Czysta głupota to przypadek kliniczny. Większość ludzi może spokojnie nauczyć się samodzielnego, krytycznego pomyślunku. I rzecz jasna, wszyscy popełniają błędy, lecz nie jest to tożsame z typową "głupotą".

gdyby Bóg obdarzył ludzi równym intelektem to swiat byłby nudny, przewidywalny...wszyscy robiliby te same błędy.Każdy był żył tak samo i jak kiedys bodajze ks.Twardowski pisał- nikt nikomu nie byłby potrzebny.

Bóg nie obdarzył nikogo intelektem- przyjmijmy, że wyposażyła nas w mózgi natura, dobrze? Albo ok., załóżmy, że to bóg. Życie jest na tyle złożone, że życiorysy poszczególnych osób różniłyby się tal czy siak- więc nie ma mowy o nudzie i tych samych błędach. Błędy zazwyczaj są z resztą i tak analogiczne. Gdyby wszyscy mieli taki sam poziom intelektu, można byłoby odrzucić prace podrzędne, i wybitne umysły stworzyłyby maszyny, które takie prace załatwiają. A każdy człowiek, niezależnie od intelektu, także potrzebuje spokoju, relaksu, odpoczynku, rozrywki. Stąd wystarczyłoby, że każdy znałby się na jednej dziedzinie i funkcjonowalibyśmy jako wspomniane przez Ciebie społeczeństwo realnie harmonijne. Użytek z równego intelektu byłby również taki, że i rozrywka byłaby bardziej urozmaicona, karmiąca wyobraźnię. Twój argument można przecież doprowadzić do absurdu- jeśli uważasz idiotyzmy i irracjonalizm za coś ubarwiającego życie, to fanatycy Muzułmańscy są w gruncie rzeczy pożyteczni- z nimi z pewnością nie jest nigdy nudno.

Stwarzanie takiego świata byłoby głupotą. Jeżeli Bóg nas stworzył dla rozrywki, to zanudziłby sie na śmierc. A w naszym swiecie ma film sensacyjny, wzloty i upadki.Ktos klepie biede, ktos sie bogaci, jeden płacze, drugi sie smieje...

Bóg, jako twór z założenia wszechmocny, nie powinien odczuwać stanów emocjonalnych, takich, jak choćby nuda. Poza tym jako wszechmocny mógł nas stworzyć takimi, jakimi chciał. Ale nie zostaliśmy stworzeni. Wyewoluowaliśmy i nadal ewoluujemy, co stwarza warunki do doskonalenia się pod wszelkimi względami. I owszem, wiele tematów życiowych, w których mamy do czynienia z patologiami, to dobry materiał na scenariusz filmowy. Ale filmy są po to, by pouczać. Wyciągać wnioski, by unikać zła. Bo z pewnością, każdy z nas, kto był pod wrażeniem dramatu traktującego o biedzie w rodzinie, nie chciałby realnie grać takiej roli.

Po prostu mozna inaczej interpretować słowo-sprawiedliwość.Jeden został obdarzony intelektem, ale w życiu osobistym mu sie nieukłada. Drugi głoduje, ale mimo wszystko potrafi sie usmiechac, a inny jest dziany,a zycie go zwyczajnie nudzi.


Owszem, życie i charaktery ludzkie są złożone. Ale jak zinterpretujesz sprawiedliwość katastrof naturalnych, których nikt się w danym regionie nawet nie spodziewał? Które przewidziano na kilka godzin przed tragedią? Jak wytłumaczyć sprawiedliwość w oparciu o zatrucie gazami, które są naturalne, ale i trujące, a których nie można odczuć żadnymi gołymi zmysłami? Sytuacje ludzi są różne- tak samo wiele przypadków z ich życia. Łatwo podać przypadki, w których choć jeden ma gorzej w tym, ma za to lepiej w drugim. Ale istnieją także inne, które obalają taką linię rozumowania swoją realnością, zamiast hipotetyczności. W jawnej niesprawiedliwości natomiast nie można doszukiwać się tajemniczej sprawiedliwości, lecz domagającej się nadzwyczajnej interpretacji. W ten sposób tylko pogrążamy się w stagnacji, utwierdzamy w bezsilności wobec "wyroków nieba". Nie szanujemy własnego rozumu, a więc i siebie samych.

Człowiek musi zrozumiec, że sam jest pasterzem. I jesli wierzy w moc stwórcza, to powinien tez zrozumiec, że tylko cieszac sie swoim zyciem, cokolwiek sam zyskuje i Bóg(o ile istnieje).

Tak, człowiek jest sam sobie panem i ma boską moc dzielenia się z innymi radą, pomocą i szczęściem.



Nalezy sobie zdac pytanie- czym jest prawda? bo mam watpliwosci, czy istniej jedna absolutna prawda. Czy nie jest czasem tak, ze kazdy z nas ma swoja prawde?

Każdy z nas ma swoje racje, nie ma prawdy absolutnej. Ale nie ma sposobu dochodzenia do prawdy, który wykluczałby rozum.

Człowiek, który zna prawde jest szczesliwy. Zatem zarówno szcześliwy katolik jak i szczesliwy ateista znaja prawde. Wg mnie nasz stosunek do religii nie ma żadnego znaczenia, wyznacznikiem tego, czy tkwimy w błędzie czy zmierzamy ku prawdzie jest osiagniecia zadowolenia z obranej przez nas sciezki zyciowej.

Obranie ścieżki życiowej w dużej mierze zależy od tego, co postawimy sobie jako priorytet. Wiara na pierwszym miejscu zamiast rozumu stwarza ogromne ryzyko, że będziemy postrzegać ludzi nie takich, jakimi są, lecz w kategoriach spiskowych i mitycznych- dzięki demagogii Kościoła itd., skoro już wspominasz o katoliku. Ateista, o ile mi wiadomo, a przynajmniej sam tak czuję, zaczyna swoją drogę od humanistycznego podejścia. Ma takie intencje, by wspólnotą mogli być dla siebie wszyscy ludzie. Natomiast religie stwarzają wspólnoty odrębne, nierzadko przyczepiając niesłuszną, wypaczoną i wręcz metafizyczną etykietkę innym niż ich własna wspólnotom. Ponadto robią tak, biorąc sobie za kryteria rytuały itd. co nie ma realnego wpływu na to, jakimi jesteśmy ludźmi. Dla innych.

Jeszeli jestesmy swiadomi, ze droga nas prowadzi donikąd, zmieniamy kierunek.Albo zostajemy przy starej, jednoczesnie biadolac nad ciezkim losem.


Aby być świadomym, należy świadomość ćwiczyć. Pełna świadomość nie może współpracować razem z niezachwianą, dogmatyczną, ślepą wiarą.

_______________________________
 
Diabeł zakrył mi oczy ogonem.

Ekspert -
 
yetmiyor
 Wysłana - 21 czerwiec 2010 15:18      [zgłoszenie naruszenia]

" Nie jest żadnym usprawiedliwieniem, że mądrość może współegzystować jedynie z głupotą."

Masz racje. Źle to ujęłam. Powinnam to cos okreslić jako niemadrość, a raczej niewiedze.Człowiek sie nieustannie myli. Jest w czyms niemadry, ale za chwilke juz ta niewiedza pokonuje.

"Gdyby wszyscy mieli taki sam poziom intelektu, można byłoby odrzucić prace podrzędne, i wybitne umysły stworzyłyby maszyny, które takie prace załatwiają. A każdy człowiek, niezależnie od intelektu, także potrzebuje spokoju, relaksu, odpoczynku, rozrywki. Stąd wystarczyłoby, że każdy znałby się na jednej dziedzinie i funkcjonowalibyśmy jako wspomniane przez Ciebie społeczeństwo realnie harmonijne. Użytek z równego intelektu byłby również taki, że i rozrywka byłaby bardziej urozmaicona, karmiąca wyobraźnię."


Napisałes wybitne umysły, czyli Twoja wizja idealnego świata- to ludzie obdarzeni wybitna inteligencja.Samowystarczalni. Jezeli na swiecie zyje 90% ludzi przecietnie inteligentnych i 10% wybitnych umysłów, zdaniem tych umysłów jest wpłynieciena te 90%, ułatwienie im zycia, np. poprzez wprowadzenie nowoczesnych technologii.

Jezeli na swiecie zyje 100% geniuszów, nie potrzebuja sie nawzajem.Po co maja sie dzielic, zeby kazdy zajał sie swoja działką? Skoro sami sie moga wszystkim zajac?To bedzie samooszukiwanie sie.czyli wizja Twojego swiata- to taki swiat gdzie kazdy zyje dla siebie.

"Poza tym jako wszechmocny mógł nas stworzyć takimi, jakimi chciał. Ale nie zostaliśmy stworzeni. "

Tak, nie zostalismy stworzeni. Istniejemy od zawsze. Nie moze istniec Bóg bez potencjalnych wyznawców.

"Ale filmy są po to, by pouczać. Wyciągać wnioski, by unikać zła. Bo z pewnością, każdy z nas, kto był pod wrażeniem dramatu traktującego o biedzie w rodzinie, nie chciałby realnie grać takiej roli. "

Życie tez jest po to, by pouczac i wyciagac wnioski.I kazdy z nas zyje w swego rodzaju dramacie. Kazdy z nas czasem jest na górze, czasem na dole.

" jak zinterpretujesz sprawiedliwość katastrof naturalnych, których nikt się w danym regionie nawet nie spodziewał? Które przewidziano na kilka godzin przed tragedią? Jak wytłumaczyć sprawiedliwość w oparciu o zatrucie gazami, które są naturalne, ale i trujące, a których nie można odczuć żadnymi gołymi zmysłami?"

katastrofy sa po to, bysmy pozniej współczuli ofiarom tych katastrof, sa po ty, by wykrzesac z nas te wszystkie dobre, szlachetne uczucia-miłosierdzie. Wiec jak widzisz katastrofa ma zarówno dobre jak i złe strony.

Sam fakt, ze teraz o tym piszesz swiadczy o ty, ze masz w sobie dobro. Ale gdyby tych katastrof nie było, nie ukazałbys tego dobra, nie napisałbys tego posta na forum.

Zawsze po takich katastrofach ludzie zaczynaja sie jednoczyc, organizowac pomoc dla rodzin ofiar itp.

Co do kościoła- owszem, zgadzam sie. Manipuluje nasza moralnoscia. Natomiast wiara sama w sobie nie jest zła.Tym bardziej, ze wiara tez jest niejako czescia rozumu. To rozum stworzył sobie boga,gdy nie mógł wyjasnic, skad sie człek na swiecie wziął.

zadnemu inteligentowi nie udało sie znalezc odp na pytanie- jak to sie naprawde wszystko zaczeło.wiec jak zaufac samemu rozumowi, który sam sie boryka ze swoim ograniczeniem.

"Pełna świadomość nie może współpracować razem z niezachwianą, dogmatyczną, ślepą wiarą."
Jezeli ktos jest swiadomy, ze jego wiara jest slepa i oparta na bezsensownych dogmatach sam ja odrzuca.Wiara bez swiadomosci nie ma racji bytu.

 
Tadeknorek
 Wysłana - 23 czerwiec 2010 16:45      [zgłoszenie naruszenia]

Masz racje. Źle to ujęłam. Powinnam to cos okreslić jako niemadrość, a raczej niewiedze.Człowiek sie nieustannie myli. Jest w czyms niemadry, ale za chwilke juz ta niewiedza pokonuje.

Człowiek nieustannie myli się w kwestiach prostych, względnie banalnych, a czasem myli się całe życie dzięki błędnym, złudnym przekonaniom.

Napisałes wybitne umysły, czyli Twoja wizja idealnego świata- to ludzie obdarzeni wybitna inteligencja.Samowystarczalni. Jezeli na swiecie zyje 90% ludzi przecietnie inteligentnych i 10% wybitnych umysłów, zdaniem tych umysłów jest wpłynieciena te 90%, ułatwienie im zycia, np. poprzez wprowadzenie nowoczesnych technologii.

Wybitny umysł to nie synonim wyrachowanego sztywniaka. Mam na myśli umysł choćby Einsteina, bo bez wątpienia geniuszem był. Ale nie wiem, czy w zakresie gastronomii, lub motoryzacji. Moim zdaniem wystarczy jedna dziedzina dla każdego wybitnego umysłu, który potrafi go eksploatować i pomagać innym, którzy na nim się nie znają. Wybitność to pewien poziom, bo przecież sam mechanizm mniej więcej taki pozostaje. Poza tym większość ludzi ma uczucia. Nie byliby więc to ludzie samowystarczalni.

Jezeli na swiecie zyje 100% geniuszów, nie potrzebuja sie nawzajem.Po co maja sie dzielic, zeby kazdy zajał sie swoja działką? Skoro sami sie moga wszystkim zajac?To bedzie samooszukiwanie sie.czyli wizja Twojego swiata- to taki swiat gdzie kazdy zyje dla siebie.

Pisałem, że nie chodzi o zajęcie się wszystkim. Człowiek tak wybitny, że mógłby zająć się wszystkim to rzecz biologicznie niemożliwa. Tutaj wpychanie w to boga, który mógłby nas skonstruować również i tak, nie ma najmniejszego sensu. Nigdy nie jest tak, że każdy żyje dla siebie.

Tak, nie zostalismy stworzeni. Istniejemy od zawsze. Nie moze istniec Bóg bez potencjalnych wyznawców.

Nie istniejemy od zawsze, chyba, że masz na myśli początek wszechświata, bo koniec końców naszym przodkiem jest materia.

Życie tez jest po to, by pouczac i wyciagac wnioski.I kazdy z nas zyje w swego rodzaju dramacie. Kazdy z nas czasem jest na górze, czasem na dole.

Film jest po coś, bo nakręcili, a wcześniej zaplanowali go ludzie- życie nie jest po coś, bo nikt własnego życia nie planuje. Życie jest takie, a siakie- a my nie powinniśmy przyjmować go takim, jakim jest, tylko próbować je udoskonalać. I fakt, że popełniamy błędy czy jesteśmy na przysłowiowym dole nie oznacza, że taka jest konieczność. Taki jest przypadek, którego unikamy, a gdy się pojawia, zwalczamy go. To, co jest złe, jest naturalne, jest czasem nieuniknione, ale nie jest pożądane, a więc nie jest potrzebne.

katastrofy sa po to, bysmy pozniej współczuli ofiarom tych katastrof, sa po ty, by wykrzesac z nas te wszystkie dobre, szlachetne uczucia-miłosierdzie. Wiec jak widzisz katastrofa ma zarówno dobre jak i złe strony.


Katastrofy są po to, by ludzie współczuli? Jakie rozumowanie. Choroba Alzheimera spełnia więc ten sam cel?
Ludzie współczują ludziom w różnych sytuacjach, na co dzień, a takie katastrofy są przypadkowe, naturalne, lecz nie pożądane, nie są więc potrzebne.

Zawsze po takich katastrofach ludzie zaczynaja sie jednoczyc, organizowac pomoc dla rodzin ofiar itp.

Podobno są już takie społeczeństwa, gdzie jednoczenie i solidarność są na porządku dziennym. Okazjonalność nie jest dobra.

Natomiast wiara sama w sobie nie jest zła.Tym bardziej, ze wiara tez jest niejako czescia rozumu. To rozum stworzył sobie boga,gdy nie mógł wyjasnic, skad sie człek na swiecie wziął.

Wiara jako część rozumu jest w porządku jako etap między niewiedzą a wiedzą. I gdy wiary nie traktuje się jak pewnej wiedzy. Gdy jest inaczej, działanie całego umysły jest wypaczone. Fakt, rozum stworzył boga. Teraz, gdy możemy się do niego odwoływać, bóg traci na znaczeniu.

zadnemu inteligentowi nie udało sie znalezc odp na pytanie- jak to sie naprawde wszystko zaczeło.wiec jak zaufac samemu rozumowi, który sam sie boryka ze swoim ograniczeniem.

Same rozumy borykają się z problemem powstania kosmosu, gdybając, lecz także badając. Chodzi więc o empiryzm. Wymyślenie mitu nic nie wyjaśnia.

Jezeli ktos jest swiadomy, ze jego wiara jest slepa i oparta na bezsensownych dogmatach sam ja odrzuca.Wiara bez swiadomosci nie ma racji bytu.


Nie prawda, zależy to od stopnia indoktrynacji. Gdy wiara jest ślepa, lecz mocno zaszczepiona, zarażony nie zauważa, że coś jest z nim nie tak.

_______________________________
 
Diabeł zakrył mi oczy ogonem.

Ekspert -
 
kasownick
 Wysłana - 9 lipiec 2010 14:31      [zgłoszenie naruszenia]

i ateiści i wierzący charakteryzują się stronniczością.
_______________________________
 
flectere si nequeo superos, Acheronta movebo

 
mrSnickers
 Wysłana - 10 lipiec 2010 00:12      [zgłoszenie naruszenia]


MrSnickers wraca na religijny ring Witam wszystkich po dłuższej nieobecności a przede wszystkim mojego umiłowanego brata Tadka, chyba że nikt mnie już nie pamięta. Tak czy inaczej czas na mocne Chrystusowe uderzenie
Za dużo czytania jak na godzinę 00.06, jutro przejrzę i napiszę co nieco ;)

 
brokenhead
 Wysłana - 10 lipiec 2010 00:32      [zgłoszenie naruszenia]

Ale ,że co?Ja som bardziej inteligentne czy łone?

 
szowar
 Wysłana - 10 lipiec 2010 00:32      [zgłoszenie naruszenia]

kojarzę ostatnio chyba baty zebrałeś od kopta
_______________________________
 
Wolę umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach

 
Tadeknorek
 Wysłana - 10 lipiec 2010 00:55      [zgłoszenie naruszenia]

Witaj, skąd przychodzisz, Mr Snickersie?
_______________________________
 
Diabeł zakrył mi oczy ogonem.

Ekspert -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 30 stron.   poprzednia | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

Ateiści są bardziej inteligentni, niż wierzący

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30
 
Warto przeczytać: wyklady L.Kolakowskiego | milosc a roznica wieku | Idziecie do spowiedzi? | Nic nie daje większej wiary w życia sens | Świąteczne | szaleństwo | ODCHODZI OSTATNI WIELKI AUTORYTET | Przeslanie - dostalem na maila | Ksiega krolowej Saby!! | Czy pieniadze daja szczescie? | Wierzysz ze Bóg istnieje?? | dziwny zbieg okolicznosci??? | >>>-------------------> | KATHARSIS | Numerologia chińska | być czy stawać się? | ojciec cebula | sex syn | ruchanie syna | cebulandia | smarowanie cebulą | Bez bielizny | Szantaż | szantaż nagimi zdjęciami | Liliana | puszcza się | puszcza się dysko | panna daje | panna szmata zdradza | ilu facetów po kolei | opowiadanie wymiana zon | sex historie | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2020 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0