FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 19974 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Filozofia, Psychologia, Religie
Ateiści są bardziej inteligentni, niż wierzący 
[powiadom znajomego]    
Autor "Ateiści są bardziej inteligentni, niż wierzący"   
 
Tadeknorek
 Wysłana - 14 marzec 2010 21:30      [zgłoszenie naruszenia]

Czy może np istnieć życie nieoparte na białku? Biorąc pod uwagę fakt, że cały kosmos to kwintesencja jednej gwiazdy, to nie ma chyba w nim pierwiastka, którego nie byłoby na Ziemi, a tu nie zaobserwowaliśmy żadnego przejawu życia funkcjonującego nie na białku. Tak więc możliwość występowania życia we wszechświecie jest mała, ale nie jest to niemożliwe.

a jeśli chodzi o agnostycyzm to możecie mówić co chcecie ale całkowite wykluczanie istnienia boga jest dla mnie skrajnością,,kiedyś byłem zdecydowanym ateistą ale pod wpływem wielu przemyśleń zmieniłem zdanie na ten temat

Dawkins wymyślił fajną, 7 stopniową skalę agnostycyzmu, na której pierwszym punktem było "wiem, że bóg istnieje" a na siódmym "wiem, że bóg nie istnieje". Oba stwierdzenia są zbyt zadufane, bo nie możemy tego wiedzieć. Punkt w samym środku był jednak bardzo głupim stanowiskiem, bo był sugestią, że prawdopodobieństwo istnienia i nieistnienia boga wynosi 50 na 50.

Bóg nie jest bytem, o którym się cokolwiek wie, ale w którego można wierzyć, lub nie wierzyć. Moim zdaniem definicja boga jest taka, jak ją przedstawił Dawkins: "inteligentna siła, która stworzyła cały wszechświat i która potrafi ingerować w jego działanie". Biorąc pod uwagę dotychczasowe wyobrażenia boga, nietrudno dojść do wniosku, że tak brzmi jego definicja. Tak jak pisał pająki dwa, nieodłączna jest antropomorfizacja. Wątpię, by odmówienie bogu antropomorficznych cech miało jakikolwiek sens. To właściwie odbiera mu boskość, ponieważ niemal zawsze symbolizował on dobroć, a nie obojętność.

Więc sam Dawkins się umieścił na tej skali na 6 punkcie- wiadomo, że nie może dowieść, iż bóg nie istnieje, więc nie stwierdza "wiem, że on nie istnieje", ale "sądzi, że jego prawdopodobieństwo jest tak małe, jak w przypadku jednorożców i żyje z przekonaniem, że niemal na pewno go nie ma." To też jest jakby stanowisko agnostyczne, ale nie do końca. Agnostycyzm najmocniej kojarzy się z punktem środkowym skali. Mówiąc "nie wierzę w boga" nie mówię "wiem, że boga nie ma", ale po prostu że jest to tak mało prawdopodobne, że nie jestem skłonny do wiary w niego.

Sorry, że znów się tak rozpisałem.
_______________________________
 
Diabeł zakrył mi oczy ogonem.

Ekspert -
 
Mediocre
 Wysłana - 14 marzec 2010 22:00      [zgłoszenie naruszenia]

Mylisz wiedzę z inteligencją, to bardzo poważne nadużycie i obraza

Mądrzy ludzie z przed lat też byli inteligentni dla swoich czasów, mimo, że tobie wydaje się, że byli głupcami. Sugerujesz, że ludzie naprawdę inteligentni zaczęli się rodzić dopiero niedawno? Może to wg ciebie wynik tego, że mamy google'a? A może po prostu żeby wynaleźć coś/stworzyć wystarczy być 'mądrym' (czyt. mieć wiedzę)?
Inteligencja to 'sprawność umysłowa', a odmawiasz jej ludziom niewątpliwie wielkim, bo wierzyli w boga (z różnych powodów)?

Zmieniony przez - Mediocre w dniu 2010-03-14 22:01:40

 
Tadeknorek
 Wysłana - 14 marzec 2010 22:05      [zgłoszenie naruszenia]

Ale do kogo pijesz?

Jeśli do mnie, to napomknę jedynie, że kiedyś było niemożliwym nie wierzyć w boga. Ze względu na wszechmocny KrK.

Zmieniony przez - Tadeknorek w dniu 2010-03-14 22:06:44
_______________________________
 
Diabeł zakrył mi oczy ogonem.

Ekspert -
 
Mediocre
 Wysłana - 14 marzec 2010 22:12      [zgłoszenie naruszenia]

Do Alayasa. Przepraszam za brak odniesień.

 
pajaki dwa
 Wysłana - 14 marzec 2010 22:39      [zgłoszenie naruszenia]

Co mi sie przypomnialo; do niedawna byly jakies bajki, ze zycie moze istniec jedynie tam gdzie jest woda, teraz juz zdanie zmieniono i moze powstac nawet w kwasie, w jakiejs cieczy, zresztą dzieje sie u nas nawet.

Swoją drogą to nie wiadomo w jakich warunkach i gdzie moze powstac zycie, ludzie okreslajac warunki w jakis moze zajsc "to zjawisko", kierowali sie wynikami badan uzyskanych z naszej malutkiej ziemii. Co do mozliwosci zycia jedynie tam gdzie woda, to zawsze bylo to nieco głupawe.

Tak zachwalacie fizyke... wiec i ja sie zainteresuje...

Zmieniony przez - pajaki dwa w dniu 2010-03-14 22:43:59

 
jdcho
 Wysłana - 14 marzec 2010 23:25      [zgłoszenie naruszenia]

Tak sobie czytam ten wątek i postanowiłem wrzucić swoje 3 grosze.
Definicja boga, czy napawdę istnieje? Dawkins podał "swoja" definicje, co nie oznacza, ze jest ona poprawna. O definicje boga trudno, bo nie dość ze każda religia tworzy swoje pojecie boga to dodatkowo każda z osób które zastanawiają się nad "boskością" i zaczynają drogę ku ateizmowi lub agnostycyzmowi tworzy swoje osobiste idee boga, najczęściej dając mu pewne atrybuty lub identyfikując go z pewnymi zjawiskami lub prawami przyrody, etc...Nie ma więc jednoznacznej definicji boga, jednak każdy ma (lub miał) idee boga gdzieś w głowie. Dla mnie osobiście werbalizacja tej idei jest raczej niemożliwa, bo nie potrafię dobrać odpowiednich słów (ostatnio zastanawiam się czy problem tkwi rzeczywiście w doborze słów czy nie w tym, że pewnych idei po prostu nie da się wyrazić językowo).
Tak, czy inaczej mimo, że samo pojecie bog jest z gruntu subiektywne (nawet wśród wyznawców tej samej religii), nie sadze ze należy definitywnie wykluczyć istnienie Boga. Wogole uwazam ze definitywne sądy typu "Bog istnieje", "Bog nie istnieje" nie sa naukowe, poniewaz niestety nie dysponujemy zadnymi dowodami przeczacymi lub potwierdzajacymi jego istnienie. Oczywiscie ktos powie, ze to osoby wierzace sa odpowiedzialne za przkonanie innych ze bog istnieje i dotarczenie dowodow. Nie jest to do konca prawda bo rownie dobrze mozna poprosic ateiste zeby udowodnil ze bog nieistnieje, zapewne odwola sie on do konkretnego boga, ale zawsze jestesmy w stanie stworzyc taka defnicje boga ktorej nieistnienia nie da sie udowodnic. Dlatego jakiekolwiek udowadnianie sobie czegokolwiek jest bezcelowe. Nalezy zaznaczyc, ze wiara z definicji jest dziedzina odrebna od logiki, wiec udowadnie twierdzen dotyczacych boga na gruncie logiki nie jest do konca trafionym pomyslem.
Do czego zmierzam, sadze, ze nie wszystkie zjawiska, mimo, ze jestesmy w stanie wyjasnic je naukowo, dadza sie jednoznacznie sklasyfikowac jako zjawiska naukowe.
Prostym przykladem sa emocje, mimo, ze mamy naukowe podstawy do opisu emocji, czyli jak powstaja i co je powoduje to brakuje naukowego opisu emocji, dalej jest to raczej domena poetow niz naukowcow. Opieranie sie na naukowych dowodach w sprawie boga ma jeszcze inne slabe strony.
Po pierwsze naiwnoscia jest sadzic, ze wiemy "wystarczajaco duzo" o swiecie zeby idee boga radyklanie odrzucic, oczywiscie mozna to zrobic, ale tak jak osoby wierzace w plonacy krzak mozemy popelnic ten sam rodzaj bledu, czyli blad wynikajacy z niewiedzy. Oceniajac boskosc uzurpujemy sobie prawo do wiedzy o swiecie, ktorej tak naprawde nie posiadamy i nie do konca wiadomo czy kiedykolwiek posiadac bedziemy. Ponadto jesli przyjac, ze bog obdarzony jest inteligencja to naiwnie zakladamy ze owa inteligencja w pewien sposob musi manifestowac swoja obecnosc, tymczasem owa boska inteligencja moze po prostu tego nie robic. Jeśli ta inteligencja jest dosc rozwinieta, to moze ponadto znac sposoby na ukrycie swojej obecnosci lub dzialalnosci. Obserwacja wiec może być z gruntu niemozliwa. Podobne scenariusze można mnożyć, jednak wniosek nasuwa się sam.
Jednoznaczne stwierdzenie "Boga nie ma" jest dosc naciagane, bo zawsze tak czy inaczej dochodzi do subiektywnej definicji boga (ktora z zalozenia moze byc niepoprawna), owszem mozna powiedziec, Zeusa nie ma, zapewne latwiej w to uwierzyc, bo zeusowa defnicja jest dosc skromna w porownaniu z np. definicja chrzescijanska. To co mozna powiedziec to, ze nie wierze w boga X czy Y. Mozna tez oczywiscie stwierdzic arbitralnie ze "zadnego Boga nie ma", jednak jak juz wspominalem nie jest to podejscie naukowe (a za takie osoby czesto uwazaja sie ateiści a mimo to popełniają ten blad). Generalnie dowodzenie istnienia boga lub jego nieistnienia mija sie z celem z racji braku konkretnej definicji, braku wystarczajcej wiedzy o swiecie (tutaj pojawia sie problem bo trudno stwierdzic kiedy owa wiedza bylaby wystarczajaca) i braku wiarygodnej metody naukowej pozwalajacej badac Boga. Istnieje jeszcze jeden argument, ktory sadze ze jest najwazniejszy, mianowicie ludzkie dazenie do racjonalizmu zaklada, ze Bog jest rowniez tworem racjonalnym i da sie go opisac, tymczasem tego tez nie wiemy...Znow scenariusze można mnożyć
Kilka postow wczesniej ktos napisal, ze agnostycy sa jak choragiewki na wietrze, nie moge sie z tym zgodzic. Po pierwsze przyznanie sie do niewiedzy nie jest w zaden sposob ujmujace. Temat ktory zostal tu poruszony nie jest tematem typu "jestes z nami lub przeciwko nam", czyli nie wymaga jednoznacznego opowiedzenia sie po jednej ze stron. 3 mozliwosc jest taka, ze ktos po prostu nie wie. Osobiscie jestem agnostykiem (dokladniej ignostykiem [pl.wikipedia.org/wiki/Ignostycyzm] ) przy czym tak jak pisalem wczesniej, sadze ze jednoznacze dowody nie moga byc dostarczone przez zadna ze stron.
Odniose sie jeszcze do badan przytoczonych na poczatku tematu. Wielokrotnie widzialem zestawienia mowiace ze ateisci sa mądrzejsi lub inteligentniejsi. OK, generalnie badania sa, fajnie. Po pierwsze w badaniach takich najczescie mowiac o inteligencji mowi sie o inteligencji kognitywnej oraz werbalnej, zapomina sie natomiast o innych rodzajach inteligencji, wiec sam ten fakt powoduje ze wydzwiek atrykulu jest ciut przekoloryzowany. Po drugie, jesli zrobic badania np. w pl jaki kolor lubią ludzie i wyszlo by ze osoby wyksztalcone lubia np. niebieski to swiadczyloby to tylko o tym ze badane osoby z okresonym wyksztalceniem lubily niebieski a nie tym, ze osoby ktore go nie lubily bylby by mniej inteligentne. Pewne wnioski mimo, ze wydaja sie byc zupelnie intuicyjne nie koniecznie moga (i nie koniecznie powinny) byc przeniesione na wieksza populacje. Badania takie niestety, spełniają odwrotna funkcje do zamierzonej. Sadze ze kluczem do wzajemnego porozumienia ateistow i teistow będzie proste zaakceptowanie faktu ze ludzie sa rozni i ze przekonywac do wiary bądź nie wiary nikogo nie trzeba.
pozdrawiam
sorki ze sie tak rozpisalem i sorki za literowki i ewentualne bledy...
_______________________________
 
"...to by było na tyle..."

 
Tadeknorek
 Wysłana - 14 marzec 2010 23:27      [zgłoszenie naruszenia]

To jest chyba bardziej biochemia

Co Ty masz z tą wodą? Nie tylko o nią prze chodzi. Kwasy takie jak DNA zapisują informację genetyczną, czyli ilość aminokwasów w białkach, a oprócz aminokwasów, czyli składników białek, nic raczej nie może być taką matrycą. Przeprowadzono w 1952 eksperyment, w którym wykorzystano tzw. "bulion", zbiór pierwiastków jakiego oczekiwałoby się od pierwotnej zupy- mieszanina metanu, amoniaku, wodoru i tlenu i potraktowano to wyładowaniami elektrycznymi, w wyniku czego wytworzyły się proste aminokwasy właśnie. No, ale ten skład w części stanowiła przecież woda. To chyba nie przypadek, czy zła wola, że nie próbowano uzyskać życia bez pomocy wody, ani że jeszcze nigdy się z takim życiem nie zetknięto.
_______________________________
 
Diabeł zakrył mi oczy ogonem.

Ekspert -
 
Tadeknorek
 Wysłana - 14 marzec 2010 23:51      [zgłoszenie naruszenia]

Jdcho, pozwól, że Ci odpowiem. Przeczytałem całość i mam nadzieję że nic mi nie umknie, a nie chce mi się kopiować wszystkiego.

Otóż próbujesz wejść w problem bardzo logicznie, ale gdy tak czytałem Twój post, to w oczywisty sposób jesteś skażony przyzwyczajeniem kulturowym, w którym słowo "bóg" jest wszechobecne. A na obecnym etapie wiedzy, w tym historycznej, tak samo jak wszechobecne, jest ono niezrozumiałe. Jeżeli przyznajemy, że istnieją różne wyobrażenia o bogu, to ludzie po prostu wierzą w innych bogów. Każdy z nich wierzy w boga, ale mianownikiem wspólnym jest sam "bóg". A zatem, czy operujemy tym terminem zupełnie bezmyślnie, czy jednak coś leży u definicji boga? Czy można go zamknąć w jakichś słowach? Sądzę, że tak. Bóg odpowiada za stworzenie wszystkiego wokół (wiem, że nie do wszystkich bogów politeistycznych to pasuje), bóg ma specjalne moce, może więc praktycznie wszystko, gdyż sam stworzył prawa fizyki, tak że może je sobie na życzenie zawiesić. I to jest wspólna definicja boga, ozdabiana w szczegóły przez różnych ludzi i różne instytucje. I tu dochodzimy do wniosku, że od samego początku bóg był stworzony na ludzkie podobieństwo i logiczne sprzeczności panoszą się już wśród jego podstawowych, intuicyjnych atrybutów (nad czym musi się głowić teologia). Słyszałeś zapewne o paradoksie omnipotencji. Towarzyszy nam już od czasów starożytnych. Taki natomiast bóg panteistów to już nie bóg, choć nazywany jest bogiem. My pochodzimy od płazów, wyewoluowaliśmy także z nich, ale płazami już nie jesteśmy. Przestaliśmy spełniać ich definicję, tak, jak czasem traci ją bóg w umyśle ludzkim. A skoro idea ta podlega takim wahaniom i zmianom, jest tak niespójna sama w sobie w każdej formie i z faktem, że każdy w zasadzie ma swoją jej wersję, czyni ją ludzkim wymysłem. Prześledź historię religii, poczytaj o obserwacjach Boyera, zainteresuj się religią dogłębnie i poznasz przyczyny powstania boga. Sam widzisz, że biorąc pod uwagę wszelkie wyobrażenia o bogu, chcąc negować prawdopodobieństwo jego istnienia odwołujemy się tylko do jednego z nich, a więc tak, jakby nie wiedzieli, co mamy negować. To jedno z odbić tej absurdalności, nic więcej. To nie jest szeroki wachlarz, na jaki ten konkretny, jedyny bóg nam pozwala, skoro każda z religii postuluje swoją jedyną prawdziwość. Nie udowodnimy nieistnienia boga, bogów, elfów, wróżek itd, ale jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że coś takiego istnieje. Jeśli chodzi natomiast o logikę, a wiarę, i wiara musi być choć troche logiczna. Gdy zauważamy w tej logice braki, wtedy dopiero powtarza się formułkę, że "w wierze chodzi tylko o wiarę". Logika i wiara zachodzą na siebie. Zachodziły kiedyś, zachodzą teraz i nadal będą. Gdy przekonania religijne kłócą się z nauką (logiką), gdy wole bogów różnią się między sobą i logicznym skutkiem jest konflikt. Nic nie jest od siebie zupełnie oderwane, tak więc i wiara i logika nie są. A gdy próbują się rozrywać, w ludzkiej głowie, nie wychodzi z tego nigdy nic dobrego. Gdy chodzi o agnostycyzm, napisałem już, że nikt rozsądny nie powie "WIEM, że boga nie ma". A chorągiewką na wietrze jest tylko ten, kto dzieli to 50 na 50, ponieważ zbyt wiele jest przesłanek przeciwnych koncepcjom bogów.
_______________________________
 
Diabeł zakrył mi oczy ogonem.

Ekspert -
 
jdcho
 Wysłana - 15 marzec 2010 00:59      [zgłoszenie naruszenia]

witam, w zasadzie zgadzam sie z tym co napisales, ale nie do konca, po pierwsze to ze czlowiek stworzyl ideę boga nie oznacza, że boga nie ma. Idee moga powastawac jako wyniki obserwacji rzeczywistosci lub w wyniku czystego abstrakcyjnego myslenia. Nie jestesmy w stanie stwierdzic czy dana wymyslona idea nie jest prawdziwa tylko daltego ze jej nie obserwujemy. Jesli natomiast obserwujemy cos co jest sprzeczne z pewnymi ideami lub wyobrazeniami o swiecei to kierujac sie logika odrzucamy to lub przyjmujemy. bog powstal jako pewna idea w glowach ludzi, ale po pierwsze nie wiemy czy byla to idea oprta na obserwacjach rzeczywistosci (np. plonacy krzak dla pewnych ludzi mogl byc manifestacja boga i faktem potwierdzajacym jego istnienie) czy byla to idea czysto ludzka czyli zrodzona tylko i wylacznie z mysli ludzikiej. Tak czy inaczej to akurat nie ma zanczenia bo przypomina to rozwazania co bylo pierwsze kura czy jajko.
Chodzi o to, że zrodlo idei nie ma znaczenia i nie wplywa na prawdziwosc tej idei w zaden sposob. To nie jest wazne ze to czlowiek stworzyl idee boga, wazne jest to ze ta idea istnieje i w pewien sposob funkconuje. Jako, ze wg. moich przemyslen idei boga nie da sie ani udowodnic ani obalic musze wiec zajac stanowisko po srodku, czyli przyznac sie swiadomie do swojej niewiedzy.
Piszesz ponadto, ze wiara i logika maja punkty wspolne, definicyjne rzecz ujmujac wiara nie musi byc logiczna, co wiecej logiczna wiara opatra na dowodach nie bylaby wiara lecz nauka. To co zachodzi na siebie to realizacje wiary i logiki we wspolczesnym swiecie.
Jesli zas chodzi o defnicje boga to owszem sa punkty wspolne miedzy poszczegolnymi defnicjami, ale punkty wspolne nie sa wystarczajace do zdefiniowania boga, zauwaz ze kazdy z nas tak czy inaczej jest w stanie wymyslic sobie istote ktora mimo, ze nie posiada atrybutow bedacych czescia wspolna swoich definicji moga byc uznane za boskie.
Interesuje mnie jeszcze jedna sprawa; czemu szanse na istnienie lub nieistnienie boga sa rozne od 50/50? jesli sa rozne to znaczy, ze pewien poglada jest bardziej prawdopodobny, zastanawiam sie czemu? zauwaz, ze wiekszosc takich proporcji odnosi sie nie tyle do problemu istnienia badz nieistnienia boga lecz do naszej subiektywnej oceny argumentow przemawiajacych za dana strona. Dla kogos sznase moga byc jak 1 do 1000 czy 1 do 1000000 za istnieniem boga, czyli male, ale tak naprawde to ze dna osoba ma takie a nie inne wyobrazenia swiadczy tylko o tym ze dane argumenty ja w pewien sposon przekonaly do danego stanowiska. Nasze wyobrazenie o tym jak naprawde jest, jest subiektywne. Obiektywnie rzecz biorac nie mamy dowodow (obiektywnych) potwierdzajacych lub zaprzeczajacych istnieniu boga (za boga przyjmijmy boga majacego atrybuty wspolne, ktore wymieniles) wiec szanse sa 50/50.

Edit:

Dodam jeszcze cos odnosnie konfliktu wiara-logika. Owszem konflikt ten jest obserwowalny, ale tak naprawde konflikt ten jest albo konfliktem wierzenia-logika, albo "nasze wyobrazenie o bogu"-logika, wiec nie odnosie sie do samgo faktu istnienia boga. Wlasnie z racji tego niezrozumienia istoty problemu niektorzy ludzie wysuwaja wnioski na temat istnienia lub nieistnienia boga co prowadzi do ogolnego chaosu i wzajemnego niezrozumienia samej istoty problemu. konflikt ten jest pozorny, rozwoj nauki wydaje sie wyrywac coraz to nowe obszary z boskosci i na tej podstawie niektorzy sa formuluja wnioski dotyczace boga, jest to blad. Konfliktu wiara-logika nie ma bo obie te rzeczy sa z gruntu inne, wiara nie wymaga dowodow przy czym logika jak najbardziej. PO prostu 2 pojecia oznaczajace co innego...

Zmieniony przez - jdcho w dniu 2010-03-15 01:24:30
_______________________________
 
"...to by było na tyle..."

 
Tadeknorek
 Wysłana - 15 marzec 2010 02:03      [zgłoszenie naruszenia]

Jako że jeszcze siedzę przy necie, to odpowiem Ci pokrótce, a więcej być może jutro, bo umysł nie działa już jak należy.

Otóż coś, co powstaje w umyśle, ZAWSZE ma źródło w percepcji, a percepcja jest odzwierciedleniem rzeczywistości, chyba, że w grę wchodzą zaburzenia (choć nawet halucynacje nie zawierają czegoś, czego wcześniej chory nie widział w normalnym stanie, dlatego katolicy widzą w "wizjach" Maryję, a nie Sziwę). Początki idei boga wytłumaczyć jest więc bardzo łatwo przyglądając się choćby starym wierzeniom i spoglądając na obecne. Bogów wymyślono po to, by wytłumaczyć sobie jakoś realia i to na jakich zasadach działają. I dziś niewytłumaczone jak dotąd zjawiska (których jest co logiczne coraz mniej) są tłumaczone przez religie jako boska interwencja. Zdecydowanie przeceniasz moim zdaniem różnorodność wierzeń, jakoby kłamstwo powtarzane milion razy mogło stać się prawdą, a setki sposobów bazowania na ignorancji lub niewiedzy były godne podziwu i osobnego, wnikliwego rozpatrzenia. Piszesz, że musimy się w tym przypadku przyznać do niewiedzy. Owszem, a ja przy okazji przyznaję się do niewiary, ponieważ logika od wiary nie jest oderwana, o czym za chwilę. Tymczasem, sporo wiedzy o człowieku i jego umyśle daje nam właśnie idea boga. Natomiast fakt, że dana koncepcja funkcjonuje, nie oznacza, że jest prawdziwa. Podobnie mamy do czynienia z astrologią, której żaden inteligentny człowiek z pewnością nie bierze na serio.

A teraz: wiara dotyczy nie tylko istnienia boga, choć jeśli zakładamy, ze istnieje, trudno nie dopisać mu jakiejś woli i cech. I robią to wszyscy, którzy boga wierzą, tak samo religie- bo kto chciałby wierzyć w boga o imieniu Whatever? A skoro każdy jest w stanie stworzyć (wymyślić) własną ideę boga i jego wolę, to można próbować ją przeforsować w realiach. To logiczne i robią to ludzie wierzący. Mimo, że wszyscy bogowie razem z ich całą otoczką zostali wymyśleni, bo jeszcze ani razu żaden bóg nigdy nie zareagował w trakcie wyłonienia się jego nowej wersji, po prostu nic, kompletnie nic nie stoi za słusznością tego, czy innego wymysłu. To, co dla nas wszystkich kluczowe, jak widać, najwyraźniej nie obchodzi boga. Więc jakie jest prawdopodobieństwo, że istnieje?

To z wiary religijnej i parareligijnej wychodzą tego typu absurdy. Mogę wymyślić sobie jakiegokolwiek boga o jakichkolwiek cechach i zawsze nazwę go bogiem, znajdę usprawiedliwienie dla swojej idei i będę pomijał błędy logiczne. A jeśli ktoś mi je wytknie, to powiem, że i tak nie udowodni że boga nie ma, bo BÓG jednak może być zupełnie inny- wtedy wymyślę nowy zestaw Happy Meal. Właśnie z tego powodu, że wiara religijna jest uznana za inny rodzaj wiary, którego zewnętrzna logika (ponoć) nie musi obowiązywać, mamy do czynienia z absurdami i okrucieństwami, choć te drugie w zasadzie to też absurd. I to ogromny. Z tego powodu mamy zatrzęsienie najróżniejszych zabobonów i każdy wierzący myśli, że to on ma rację. W każdym innym przypadku WIARA jest z logiką powiązana BARDZO MOCNO.

Możesz wierzyć, że wygra ten a nie inny kandydat w wyborach i posługujesz się pewnymi przesłankami, dowodami pośrednimi. Możesz wierzyć w jakikolwiek przebieg zdarzeń, i logika pomaga w tym także. Wierzyć w swoje możliwości, bo próbki zauważyłeś. W każdej takiej wierze jest wiele logiki. To te przesłanki, dowody pośrednie- skłaniają mnie do niewiary w powszechnie rozumianego boga, których jest zbyt wiele, żebym nagle zmienił zdanie, gdy ktoś mi się pochwali, że wyszedł cało z wypadku, bo się pomodlił, lub coś w tym stylu. Tutaj ilość przesłanek przeczących dyskwalifikuje przesłanki pozytywne, bo jest ich po prostu mniej i mają charakter luźnych korelacji. Natomiast dla zindoktrynowanego człowieka takie przesłanki przeczące nie liczą się wcale- choć niby potwierdzające będzie chłonął z chęcią, co ukazuje tylko słabość i niekonsekwencję.

Tak więc przy tym, co wiem teraz, mam inną świadomość, po prostu nie przemawia do mnie żadna nadnaturalna koncepcja; TOTALNIE. Nawet przyjęcie, że może bÓg istnieje, tyle, że jest obojętnym ********em. Nawet taka idea nie jest dla mnie 50/50. Zdaje mi się, że to dzięki faktom, które poznałem, wiedzy, którą wchłonąłem, i refleksjom nad nimi. To wszystko oczywiście byłoby niemożliwe, gdyby nie logika, ale mam nadzieję, że wyżej już wykazałem iż takie stawianie logice zakazu wstępu jest niebezpieczne i destruktywne. Nawet dla samej jednostki. Nie ma szufladki na wiarę religijną. Ludzie są przekonani, że są to idee nie podlegające logice ze względu na świętość, a więc boskie namaszczenie, a ja myślę, że jeśli bóg namaszczał tak różnie i często dziwnie, to jest to tylko ludzki artefakt eksperymentalny.

Oj, dużo można byłoby pisać.


_______________________________
 
Diabeł zakrył mi oczy ogonem.

Ekspert -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 30 stron.   poprzednia | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

Ateiści są bardziej inteligentni, niż wierzący

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30
 
Warto przeczytać: Cierpienie na świecie, po której stronie stoi Bóg? | Agresja i przemoc w szkole | Nie ma szydełkujących ateistów - mały cios w ateizm | biblia nie przyszła faksem z nieba - mały cios w biblie | Histora filozofii | ateizm a konformizm | błąd lekarski a przestępstwo | Nastolatka - taka sobie sprawa | Muzeum Azji i Pacyfiku | nadopiekuńczość jako nieświadome zagrożenie | ankieta- rasizm | Dowód na istnienie Boga | Kto jest chrześcijaninem ? | Dowód na to, że Bóg to Latający Potwór Spaghetti | Zakaz i potępienie samobójstwa | Choroby i zaburzenia psychiczne. | będzie siwy gęsty dym, ubralem sie, machnolem pare pompek co by forme | ide kurwy | johnyb | prozac | prozac apteki zagraniczne | ohio | puA,apka przyjaciela | męskie pośladki | męska pupa | prywatne wiadomoA]ci | lewis | levis | dziwki trzeciej rzeszy | ccor72z | mm3203 | metalklo | trzech chamów | pablo francisko | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2019 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0