FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 21175 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Filozofia, Psychologia, Religie
Ateiści są bardziej inteligentni, niż wierzący 
[powiadom znajomego]    
Autor "Ateiści są bardziej inteligentni, niż wierzący"   
 
psyrel
 Wysłana - 16 marzec 2010 17:06      [zgłoszenie naruszenia]

Kopt, rowniez wydaje mi sie ze odpowiedz jest lub bedzie podana przez psychologie. Zgadzam sie ze tresci religijne sa/moga byc katalizatorem przezyc. tych funkcji religii jest wiecej. Wiele z nich jest pozytywnych.

Znam Junga i Frueda ale nie zgodzilbym sie z Toba aby odwolywac sie do tego co nazywali (pierwotnym) doswiadczeniem religijnym. Glownie dlatego ze status ich twierdzen jest na tym samym poziomie co twierdzenia religijne: nieweryfikowalne. Dla mnie Freud i Jung, pomimo ich duzego wplywu na rozwoj psychologii, byli bardziej filozofami, w sensie nie werefykowania swoich twierdzen empirycznie - OK, nie mogli bo nie mieli metodologii, ale to wciaz nie czyni ich twierdzen silnymi. Bylbym bardziej sklonny do szukania odpowiedzi w bardziej wspolczesnej psychologii, poslugujacej sie eksperymentem i neurologia. To co oni nazywali 'doswiadczeniem religijnym' bylo dla jednostki doswiadczeniem emocjonalnym zawierajacym tresci religijne. Autorzy wybrali interpretacje tych wydarzen jako dosw. religijnego co wcale nie znaczy ze bylo ono religijne tzn. ze wiazalo sie z kontaktem z istota transcendentalna. Ogolnie jestem dosc ostrozny z psychologia sprzed roku 70-80 ze wzgledu na slaba metodologie a obserwacje Freuda i Junga i innych 'ojcow' psychologii bralbym jako inspiracje niz fakty, bo zadna z nich nie spelnia wymogow, ktore stawiamy teorii naukowej.
_______________________________
 
Miarą odwagi jest konfrontacja z własnymi lękami.

 
kopt
Diabeł
 Wysłana - 17 marzec 2010 09:01      [zgłoszenie naruszenia]

"Autorzy wybrali interpretacje tych wydarzen jako dosw. religijnego co wcale nie znaczy ze bylo ono religijne tzn. ze wiazalo sie z kontaktem z istota transcendentalna."
Ależ Jung nigdy nawet nie sugerował jakiegokolwiek kontaktu z "istotą transcendentalną". "Religijność" traktował etymologicznie wywodząc ją od słowa "religere", co znaczy baczne zważanie na coś.
Argument z weryfikowalnością również jest chybiony, ponieważ Jung w swoich najważniejszych pracach jak "psychologia i alchemia", "typy psychologiczne" czy "psychologia a religia" skupiał się niemal wyłącznie na stronie czysto fenomenologicznej niemal zupełnie rezygnując z dociekań natury ontologicznej. Jung stwierdzał pewne fakty, jak np to, że w obrębie każdej kultury da się zaobserwować podobne archetypy. Nie rozstrzygał natomiast o ich ontologicznym statusie. Podkreślał jedynie, że dla pacjenta, taki archetyp jest faktem niezależnie czy jego istnienie jest samodzielne czy też nie. Stąd zresztą termin "faktu psychicznego". Archetypy są żywe, działają i warunkują osobowość. Dlatego niezależnie od statusu psychologicznego są ważne. "Religijna dbałość" o nie wyraża się wg Junga w "pierwotnym przeżyciu religijnym", które jest tym samym co np Maslow nazywał "doświadczeniem szczytowym", ale bywa obecne również np w snach.
To przeżycie "religijne" czy też doświadczenie szczytowe z całą swoją użyteczną zawartością, zostało wg Otto skodyfikowane i zdogmatyzowane w formie systemów religijnych. I tu Jung sugeruje, że takie odindywidualizowane i usztywnione przeżycie... nie jest już przeżyciem a tylko wyznaniem i jako takie nie ma prawa działać. Potrzeba terapeutycznej zawartości takiego przeżycia wciąż istnieje, trudno się zatem dziwić, że jednostka od małego nauczona szukać go w skodyfikowanym systemie zamiast w sobie, będzie zębami i pazurami broniła ukrytych tam archetypów. I tak na prawdę nie w tym problem. Nie ma bowiem nic złego czy niewłaściwego w indywidualnej regulacji psychiki poprzez archetypy. Problem zaczyna się, gdy skodyfikowany i zdogmatyzowany system zaczyna sprzedawać to, co z natury indywidualne, jako prawdę powszechną i jednakową dla każdego.
_______________________________
 
[www.facebook.com/poprawskimagicalphotography]

Ekspert -
 
kopt
Diabeł
 Wysłana - 17 marzec 2010 10:16      [zgłoszenie naruszenia]



.

Zmieniony przez - kopt w dniu 2010-03-17 10:16:47
_______________________________
 
[www.facebook.com/poprawskimagicalphotography]

Ekspert -
 
psyrel
 Wysłana - 17 marzec 2010 10:35      [zgłoszenie naruszenia]

Kopt, dziekuje za do-edukowanie mnie :)Wroce do Junga, bo widze, ze rzeczy nie sa takimi jakimi sie wydaja :).

Czy Jung wyjasnia jakie jest zrodlo archetypow i dlaczego przybieraja one tresci o zabarwieniu, ktory dzisiaj bysmy nazwali religijnym?

Jak rozumiem, dzisiejsza psychologia potrafi mierzyc zjawiska na poziomie jednostki i subiektywnym/fenomenologicznym np testy projekcyjne. Nie rozumiem powodu, dla ktorego ow archetypy mialyby byc poza pomiarem jesli mozna je opisac. Czy znasz kogokolwiek kto wzial idee Junga na systematyczny grunt pomiaru.

Trudno mi znalezc jakikolwiek powod dla ktorego mialbym postawic idee/interpretacje Junga jako bardziej prawdopodobne niz np Edyty Stein czy innych fenomenologow.
_______________________________
 
Miarą odwagi jest konfrontacja z własnymi lękami.

 
kopt
Diabeł
 Wysłana - 17 marzec 2010 10:59      [zgłoszenie naruszenia]

- "Czy Jung wyjasnia jakie jest zrodlo archetypow"
Jung jednoznacznie deklaruje, że nie ma takich aspiracji. Ogranicza się do stwierdzenia faktu i wyciągnięcia z niego użytecznych w terapii wniosków. I tu jest zasadnicza różnica pomiędzy naukowymi pracami Junga, a "jungizmem" skupiającym się nie tyle na fenomenologii, co na filozoficznej interpretacji przedstawionych przez Junga fenomenów. To częste źródło nieporozumień.
- "...i dlaczego przybieraja one tresci o zabarwieniu, ktory dzisiaj bysmy nazwali religijnym?"
To co nazywasz "zabarwieniem religijnym" nie wynika z transcendencji przedmiotu zagadnienia, ale z "bacznego zważania" na nie (religere) przez podmiot. Tak więc treści są religijne czy święte nie same z siebie, ale dlatego... że tak właśnie je odbieramy.
- "Nie rozumiem powodu, dla ktorego ow archetypy mialyby byc poza pomiarem jesli mozna je opisac. Czy znasz kogokolwiek kto wzial idee Junga na systematyczny grunt pomiaru."
Przykro mi. Niestety nie interesuję się specjalnie psychologią, więc nie mam bladego pojęcia. Jung mnie interesował wyłącznie ze względów filozoficznych i religioznawczych. Dzisiaj po latach do niego wracam ze względu na ciekawe korelacje jego obserwacji i wniosków z filozofią fizyki Bohma czy filozofią buddyjską.
- "Trudno mi znalezc jakikolwiek powod dla ktorego mialbym postawic idee/interpretacje Junga jako bardziej prawdopodobne niz np Edyty Stein czy innych fenomenologow."
I słusznie. To jest godny pochwały sceptycyzm. Również nie widzę takiego powodu, zwłaszcza, że w dziedzinie interpretacji Jung moim zdaniem miał skłonność do dorabiania sobie ideologii Za to był jak sądzę świetnym obserwatorem i trafnie wychwytywał fenomeny, co wiązało się z jego ogromną skutecznością jako terapeuty. I te właśnie przedstawione bez interpretacji fenomeny wydają mi się ciekawą wskazówką dla psychologicznego uzasadnienia potrzeby religii.
Reasumując podzielam pogląd, iż "pierwotne doświadczenie religijne" ma wielką ewolucyjną wartość, ponieważ jest swoistym gwarantem psychicznej stabilności jednostki. Niestety skutkiem ubocznym "pierwotnego doświadczenia religijnego" była jego unifikacja na gruncie społecznym, która doprowadziła do powstania zinstytucjonalizowanej religii. Podzielam też pogląd, że zinstytucjonalizowana religia zabija pierwotne doświadczenie zastępując je zunifikowanym dogmatem, przez co jesteśmy świadkami, obserwatorami i uczestnikami kompletnie niezrównoważonego świata, w którym ludzie mordują się w imię boga, wysadzają się w powietrze dla boga i bogiem usprawiedliwiają wszelkie wyobrażalne i niewyobrażalne niegodziwości.


_______________________________
 
[www.facebook.com/poprawskimagicalphotography]

Ekspert -
 
jdcho
 Wysłana - 17 marzec 2010 16:58      [zgłoszenie naruszenia]

@psyrel: Gupio mi sie tłumaczyc, ale napisałem, że zgadzam sie z arol1983 dlatego że mam podobny pogląd na zdanie będace tematem tego wątku. Jeśli chodzi o samego Einsteina, to był on najprawdopodobniej agnostykiem, gdyż samo odrzucenie koncepcji boga osobowego nie kwalifikuje danej osoby do grona ateistów.
Ok odniose się bardziej rzeczowo do artykułu Larsen i Witham (1998) z Nature. Tutuł artykułu na twoim blogu w którym powołujesz się na ww. badania jest taki: "Ateiści są BARDZIEJ inteligentni od wierzących". Rozumiem, ze przywolales je jako agrumento potwierdzajacy teze zawarta w tytule. Chodzi o to, ze badania byly przeprowadzone na grupie uczonych i tylko uczonych. Badania pokazaly, ze wiecej naukowcow w badanej grupie, albo nie wierzy albo ma co do tego watpliwosci. Mala grupa badanych zadeklarowala ze sa osobami wierzacymi. Samo badanie dotyczy wiec ilosci i wnioskowanie jakosciowe (czyli takie jak tutul twojego artukulu) jest nieuzasadnione. Zapewne stwierdzenie swoje oparles na niedopowiedzianym zalozeniu ktore przyjales, mianowicie, że naukowcy sa grupa inteligentniejsza niz przecientny obywatel, oczywiscie trudno dyskutowac z takim rozumowaniem, bo rzeczywiscie tak moze byc. Gdzie wiec jest blad? Chodzi o to, ze badanie nie mowi jak ksztaltuje sie inteligencja w tej grupie i jak wyglada ta inteligencja na tle spoleczenstwa, rzeczywiscie mozna przypuszczac, ze inteligencja jest wyzsza. To ciche zalozenie czyli, uznawanie naukowcow za pewna grupe reprezentatywna (z punktu widzenia inteligencji) niekoniecznie jest prawda. Owszem bardzo latwo (intucyjnie wrecz) posluzyc sie wynikami tych badan na potrzebe forsowania tezy zawartj w temacie twojej pracy, ale nie moze to byc uznane za argument mocny. Zauwaz, ze istnieje mozliwosc znalezienia grupy osob (np. zwiazanych z nauka) w ktorych proporcje wierzacych do niewierzacych bylyby odwrotne, w dodatku inteligencja (zakladan ze bysmy ja zmierzyli) bylby na identycznym poziomie. Takie badania moglby byc uznane za argument w dyskusji o tym, ze wierzacy sa bardziej inteligentni, jednak bylby to argument bez odpowiedniej mocy (aczkolwiek mocniejszy niz powolywanie sie na badania Larena i withama, bo bez "cichego" zalozenia).
Jesli chodzi o 3 argument podany na twojej stronie to niestety nie mam dostepu do artukulow, ktore polecasz wiec nie moge sie odniesc bezposrednio do nich. Tak jak napisalem poprzednio, rosnaca inteligencja w okresie dojrzewiania nie jest czyms niesamowitym i wnioskujac na podstawie twojej wypowiedzi zgadzamy sie co do tego. Korelacja miedzy rosnaca inteligencja a malejaca religijnoscia w grupie natolatkow lub dzieci rzeczywiscie moze istniec, jednak korelacja wieku i religijnosci nie dowodzi zadnego zwiazku przyczynowo-skutkowego miedzy tymi zjawiskami.

Religijnosc mogla spadac z wielu powodow, zaznaczam jednak, ze uznajesz zmniejszanie sie religijnosci wraz z wiekiem jako argument uzasadniajacy tytul swojego artykulu. zauwaz pondto, ze oba badania na ktore sie powolujesz odnosza sie do dzieci lub nastolatkow, wiec jesli uznamy ze korelacja i awiazek przyczynowo skutkowy istnieje to odnosi sie on tylko do tych badanych grup i nie mozna go przenosic na cala populacje. Np. w grupie osob starych w ktorej inteligencja mogalby spadac (ze wzgledy na choroby ukladu neurologiczne) religijnoc moglabybyc rosnaca (nie wiem jak jest bo nie wiem czy ktos przeprowadala taie badania), ale nawet jesli by tak bylo to istnienie zwizku przyczynowo skutkowego miedzy malejaca inteligencja a rosnaca religijnoscia bylo byc dosc naciagane nie sadzisz?
Nie rozumiem ponadto tego czemu zwiazek liniowy jest malo istotny statystycznie?
Ponadto jeszcze jedna sprawa, nie wiem jak wygladaly badania (niestety), ale statystyka pokazuje ze generalnie wiecej jest osob, ktore sa wierzace, wiec zakladam, ze rozklad prawdopodobienstwa znalezienia osoby wierzacej w szkole byl podobny do rozkladu w danym panstwie. Czemu religijnosc mogla malec? Jesli badaniu poddano osoby mlode, wychowane w "wierze" to wraz z poszukiwaniem nowych doznan w tym intelektualnych (zwiazanych ze wzrostem inteligencji) osoby takie sklonne sa do poddawania w watpliwoc reczy ktore wpajane im byly np. przez rodzicow, tymbardziej jesli rzeczy te odnosza sie do tak niesprawdzalnych idei jak bog. spadek religijnosci w okresie dojrzewania jest wiec niczym innym jak jednym z przejawow tak popularnego dal okresu dojrzewania "kwestionowanie autorytetow" i jest to proace najzupelniej normalny. Pojawia sie pytanie czy, czy jesli taki badania przeprowadzic u dzieci ktore wychowane byly na gruncie idei ateistycznych lub agnostycznych te nie zaczelyby kwestionowac rowniez tych idei, tego nie wiem, i to w zasadnie takie moje luzne rozwazania na ten temat.

Argument 4: "Spadek odsetka wierzących w ostatnim stuleciu". Tak masz racje, generalnie nie moge wykazac, ze korelacji nie ma, ale jak widzisz wstrzymuje sie od jakosciowych wnioskow na ten temat. spadek religijnosci wiazac moze sie z ogolnym spadkiem zainteresowanie splecznego sprawami religijnosci i religii (co uwazam za postep w tej dziedzinie). Po prostu wspolczesny model zycia nie wspiera rozwazan religijnych, sprawy religijne sa z roku na rok marginalizowane (i to zapewne udowadnija badania Zuckermana na ktore sie powolales). to czy Bog istnieje, czy ktos jest wierzacy czy nie stalo sie po prostu malo uzyteczne we wspolczesnym swiecie. Ludzie powoli zaczynaja rozumiec, ze sprawa tak graniczne jak istnienie boga czy wyznanie nie sa w zaden sposob cechami waznymi we wspolczesnym modelu co wiecej sa to rzeczy osobiste a czasami wrecz intymne i jako takie powinny byc traktowane. to podejsce widac w ronych dziedzinach np. podejciu do homoseksualizmu, podejsciu do praw czlowieka, czy mniejszosci we wspolczesnej demokracji. tak czy inaczej jest to budujacy efekt, ale dalej nie uprawnia (z logicznego punktu widzenia) do jakosciowych sadow na jak w tutle twojego artykulu.

ad. 5. komentarze ktore przeczytales wyjasniaja czemu tego typu badanie nie do konca jest merytorycznie poprawne, nie trudno udowodnic, ze poziom inteligencji w np. Sensgalu jest nizszy niz w UK, wiaze sie to jednak nie tyle z pogladami religijnymi co z nazwyklejszym dostępem do wiedzy. To nie problem pokzac, ze w krajach np. 3 swaiata poziom srednio inteligencji jest mniejszy od kajow europy pytanie tylko, czy nalezy wiazac ten fakt z iloscia ateistow. Problem polega na tym, ze do badan wzieto kraje o roznym poziomie cywilizacyjnym, ktory w sposob olbrzyumi wplywa na srednia inteligencje obywateli. Pytasz czy obiektywnie jestesmy w stanie cos stwierdzic, to juz inny temat bo zalezy od przyjetej filozofii :) tak czy inaczej musimy uznac pewne rzeczy za obiektywne, prawdziwe, gdy nie mamy zadnych przeslanek falsyfikujacych nasz poglad.

ad 6. Nie przeczytalem artykułu, i byc moze przeczywiscie relacje tam opisane (przeczytalem to co napisales na blogu) maj miesce i sa przekonuwujace statystycznie, nie zastanawialem sie nad tym, wiec sie nie wypowiem. badanie takie otwiera pole do calkiem odrebnej dyskusji na temat wyborow w zyciu czlowieka i czynnikow, ktore wplywaja na te wybory. Do czego daze, wybory ktorych dokonuja ludzie sa zdeterminowane najczesciej maksymalizacja uzytecznosci lub minimalizacja kosztu alternatywnego wynikajacego z decyzji (patrz mikroekonomia). Byc moze Nyborg ma rację mowiąc ze dane dziedziny przyciagaja dane jednostki, nie mowie ze tak nie jest, jesli czas pozwoli to postaram sie przemyslec sprawe i zabrac bardziej rzeczowy glos w tej kwestii. To co mi sie podoba to schemat procesu naukowego :) jest naprawde spoko :)

@kopt: Dzieki za dooedukowanie, to co piszesz jest bardzo ciekawe, szczegolnie: "Tak więc treści są religijne czy święte nie same z siebie, ale dlatego... że tak właśnie je odbieramy". Czy ten swoisty relatywizm postrzegania świętosci byl rozpatrywany w kontekscie pytania o hmm "boskość"? Popraw mnie jesli sie myle, ale powyzsze stwierdzenie pokazuje, ze sam fakt stoworzenia idei boga lub przekonie ze dana istota jest bogiem bylby wystarczajacy do uznania jej boskosci (przez danego czlowieka).

@Biały19894: Cytaty podane w watku nie sa w zadne sposob dowodem na cokolwiek, pokazuja tylko opinie naukowcow na temat boga. To, co jest dosc ciekawe, to fakt, ze wiekszosc chemikow lub lekarzy podkresla i odwoluje sie do prawdopodobienstwa zaistnienia zycia. Nie wiem jak obecnie wyglada stan wiedzy fizyki i chemii w tej kwestii, ale jesli dalej nie jestesmy w stanie podac tego prawdopodobienstwa to, mimo, ze wypowiedz Wernera Arbera: "Możliwość istnienia Stwórcy, Boga, stanowi dla mnie satysfakcjonujące rozwiązanie tego problemu" nie stanowi zadnego dowodu w jakiejkowiek kwestii i jest tylko wyrazeniem pewnej opinii, sadze ze opinia ta jest dosc ciekawa. Ciekawa tymbardziej, iz pokazuje, ze w obliczu pewnych granic, ostatecznych problemow ludzie zgodnie ze swoim switopogladam sklonni sa przyjac pewne uproszczenia. Jedyne co moge sadzic, to ,to, ze dla pana Arbera kwestia istnienia boga jest kwestia marginalna, jesli tylko istnialyby pewne ważkie dowody za lub przeciw, ludzie tacy jak on (i ja) byliby sklonni do tych dowodow sie dostosowac wiec nie ma nic zdroznego w takim podejsciu do tematu. Faktem jest ze ludzie nauki, ktorzy poswiecili czesc swojego czasu na rozwazania kwestii swojej wiary lub nie i swojej koncepcji boga raczej nie wypowiadaja sie jednoznacznie w kwestii jego istnienia, a jesli juz, to w swych wypowiedziach odnosza sie do swojego osobistego bostwa powstalego w wyniku tych rozwazan. Opieranie sie na pojedynczych cytatach pozostawaia zatem ogrome pole do wszelkiego rodzaju nadinterpretacji i misinterpretacji w zaleznosci od tego jaki poglad chcemy forsowac (np. ateizm Einsteina).
_______________________________
 
"...to by było na tyle..."

 
kopt
Diabeł
 Wysłana - 18 marzec 2010 09:09      [zgłoszenie naruszenia]

- "Jeśli chodzi o samego Einsteina, to był on najprawdopodobniej agnostykiem, gdyż samo odrzucenie koncepcji boga osobowego nie kwalifikuje danej osoby do grona ateistów."
Proponuję zapoznać się z listami Einsteina. Tam jest wszystko. Nie był żadnym agnostykiem. Można by go raczej określić jako uduchowionego ateistę pełnego niemal religijnego zachwytu nad porządkiem samoorganizującego się wszechświata.
- "Zapewne stwierdzenie swoje oparles na niedopowiedzianym zalozeniu ktore przyjales, mianowicie, że naukowcy sa grupa inteligentniejsza niz przecientny obywatel"
Nie no, wiadomo, że hodowcy kur w Liszkach Dolnych są inteligentniejsi. Spytaj ich to Ci powiedzą Tak serio, skoro nie przekonuje Cię odniesienie do inteligencji, to uwzględnij FAKT, że im wyższe wykształcenie tym mniejsza religijność (w sensie religijności zorganizowanej bądź wiary w boga oferowanego przez dowolną religię). I teraz wyciągnij z tego wnioski.
- "Czy ten swoisty relatywizm postrzegania świętosci byl rozpatrywany w kontekscie pytania o hmm "boskość""
Nie wiem czy dobrze rozumiem pytanie. Ja mówię wyłącznie o fenomenologicznym punkcie widzenia z perspektywy Junga. Mamy pewien zbiór treści znajdujących się poza obrębem świadomości, a manifestujących się w snach, wizjach, transach itp. Treści te nie są z konieczności "boskie" jak to nazywasz. Przybierają pewne cechy w pewnych kontekstach. Np doświadczenie archetypu animy w pewnym kontekście może być doświadczeniem sacrum, a w innym misterium tremendum. Nie są to transcendentne byty, ale fakty psychiczne. Pytanie o ich status ontologiczny to pytanie za 100 punktów Są to składowe naszej psychiki bądź też duszy jak wolisz, ale też składowe bardzo dyskusyjnej jungowskiej nieświadomości kolektywnej. Teza o nieświadomości kolektywnej pozostawia bardzo dużo do życzenia na dzień dzisiejszy, ale z drugiej strony bardzo mało wiemy o zasadzie zachowania informacji, roli świadomości w zjawiskach kwantowych i o statusie ontologicznym samej materii. Mechanika kwantowa dopiero dała nam podstawowy zasób narzędzi do wglądu w te sprawy. Ale sorry, za bardzo się rozpędziłem
- "Popraw mnie jesli sie myle, ale powyzsze stwierdzenie pokazuje, ze sam fakt stoworzenia idei boga lub przekonie ze dana istota jest bogiem bylby wystarczajacy do uznania jej boskosci (przez danego czlowieka)"
Zależy jak zdefiniujesz boga. Jeśli po jungowsku jako "fakt psychiczny" i jeśli nie będziesz go aksjologizował, to tak. Bo trzeba pamiętać, że synonim duszy czyli anima lub animus w przypadku kobiet manifestują się zarówno jako pierwiastek sacrum, jak i odpowiadają za nasze najbardziej irytujące cechy czy stany emocjonalne. Nie są jednoznacznie dobre czy złe, bo... są w pewnym sensie nami tylko w warstwie nieświadomej
- "Faktem jest ze ludzie nauki, ktorzy poswiecili czesc swojego czasu na rozwazania kwestii swojej wiary lub nie i swojej koncepcji boga raczej nie wypowiadaja sie jednoznacznie w kwestii jego istnienia, a jesli juz, to w swych wypowiedziach odnosza sie do swojego osobistego bostwa powstalego w wyniku tych rozwazan."
Myślę, że człowiek światły prędzej czy później pokonuje kartezjański rozłam substancji myślącej i rozciągłej i dochodzi do wniosku, czy wręcz wglądu, że umysł i materia to dwa aspekty tej samej substancji. Z tego zaś wynika, że nie ma potrzeby szukać transcendentnych bogów stworzycieli, skoro świat, którego jesteśmy częścią sam w sobie ma wszystko co potrzeba alby się stwarzać, odtwarzać i stwarzać na nowo a wszystko co określamy jako "święte" po prostu jest w nas Koncepcja boga transcendentnego była takim punktem Archimedesa, który na pewnym poziomie działał, ale na wyższym poziomie działać przestaje. Tak przynajmniej to widzę.



_______________________________
 
[www.facebook.com/poprawskimagicalphotography]

Ekspert -
 
kruchy5
 Wysłana - 18 marzec 2010 09:31      [zgłoszenie naruszenia]

umysł i materia to dwa aspekty tej samej substancji
No dobra ale jakim sposobem wynika z tego,że:
świat, którego jesteśmy częścią sam w sobie ma wszystko co potrzeba alby się stwarzać, odtwarzać i stwarzać na nowo ???

Wynika z tego jedynie to ,że i umysł i materia ożywiona są albo peryferyjną osobliwością bez jakiegokolwiek znaczenia albo ,że się tak jak najmniej konfliktowo wyrażę, czyimś dziełem.

Specjalista -
 
kopt
Diabeł
 Wysłana - 18 marzec 2010 09:44      [zgłoszenie naruszenia]

Kruchy, istnienie tylko jednej substancji nieubłaganie implikuje, że to co nazywasz "stworzeniem" i "stworzycielem" jest tożsame. Mnogość, którą obserwujemy nie jest zaś skutkiem odrębności, ale wieloaspektowości. I to wieloaspektowości podlegającej ciągłej zmianie jak w koncepcjach Bohma.
Mówiąc językiem fizyki chodzi po prostu o to, że wszechświat jest samowystarczalny. W którymś temacie dyskutowaliśmy o tym. Mówiłem tam o wykresach Feymana, względności czasu i absurdzie koncepcji stworzenia wynikającej z tej względności. Nie potrafiłeś zakwestionować samowystarczalności świata, która czyni koncepcję zewnętrznego stworzyciela niepotrzebną więc uciekłeś w mit. Możesz sobie poszukać.
Na koniec dodam jeszcze, że ważką różnicą między nami jest to, że moje poglądy na ten temat uważam tylko za poglądy i chętnie je zmienię jeżeli ktoś przedstawi mi koncepcję bardziej przekonującą, pomimo, że mają dość solidną, naukową podstawę. Tymczasem Twoje poglądu z nauką rażąco się kłócą od wieków, ale nie zmienisz ich choćbyś miał naoczny dowód na ich absurdalność (co zresztą pokazał przykład rzeczonej wyżej dyskusji). Tu też się kryje niebezpieczeństwo religii... intelektualna odporność na argumenty zwana "niewzruszoną wiarą"

Zmieniony przez - kopt w dniu 2010-03-18 09:45:10
_______________________________
 
[www.facebook.com/poprawskimagicalphotography]

Ekspert -
 
kruchy5
 Wysłana - 18 marzec 2010 09:59      [zgłoszenie naruszenia]

istnienie tylko jednej substancji nieubłaganie implikuje, że to co nazywasz "stworzeniem" i "stworzycielem" jest tożsame.
Odwrotnie.Jedna substancja w wielu aspektach samym faktem swego istnienia nieubłaganie implikuje albo odrębność stworzyciela albo serię nieprawdopodobnych przypadków(która nie wiadomo dlaczego nazywana jest przez tych którzy się ogłosili "inteligentniejszymi" przedstawicielami naszego gatunku "solidną naukową podstawą).

Specjalista -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 30 stron.   poprzednia | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

Ateiści są bardziej inteligentni, niż wierzący

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30
 
Warto przeczytać: Czy istnieje naukowy dowód na to, że religia szkodzi? | Kościół na rozdrożu | Dlaczego dla Judaistów Jezus nie jest Mesjaszem? | OPĘTANIE | Czy Allach widzi przez ściany? | Inteligencja emocjonalna | Ku... w filozoficznym ujęciu i sofizmaty | Niemoc w snach | cuda, objawienia ... inne religie niż katolicyzm | Ewangelia Według Judasza | Ateizm-Katolicyzm - ankieta/badanie | Z gejów, na boga! | idealny dzień | Tai Chi | Komunizm jako religia | Gdzie jest krzyż! Gdzie jest krzyż! %-) | kurtka m65 | monety | raz | pobić | guru | m jak miłość 1073 | seksuolog | Manipulowanie w związku | korpus odlewany | nie dziala predkosciomierz w 406 | predkosciomierz 406 | 406 predkosciomierz | predkosciomierz 406 | piliście | aktorka porno | jak zostać gwiazdą porno | kłopoty z erekcją po narkotykach | słodki smak w ustach podczas palenia | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2020 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0