FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 3543 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Filozofia, Psychologia, Religie
Biologia moralności 
[powiadom znajomego]    
Autor "Biologia moralności"   
 
bezemocji
 Wysłana - 7 marzec 2008 11:13        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź ile procent masz tłuszczu

Nauka zaczęła pytać o problemy uważane dotąd za domenę filozofii, w tym także o zmysł moralny powodujący, że wszystkie ludy świata wiedzą, co dobre, a co złe.
I wiedzą to nie dlatego, że inni tak mówią, ale jakoś same z siebie.
Znakomita większość ludzi, niezależnie od rasy, wyznania, płci i cywilizacji, tak samo rozwiązuje dylematy moralne, ale że badani często bardzo różnie tłumaczą swój wybór. Działamy moralnie i próbujemy to racjonalizować, lecz naprawdę nie bardzo wiemy, dlaczego tak postępujemy.
Nowe techniki obrazowania pracy mózgu, PET i fMRI, pozwalają badać na bieżąco, które jego części aktywują się podczas rozwiązywania różnych problemów. Stosując je wykazano, że aktywują się wtedy zarówno struktury odpowiadające za procesy racjonalne, jak i emocjonalne, często ze sobą rywalizując. Decyzja o wyrządzeniu krzywdy danej osobie jest poprzedzona wzrostem aktywności w obszarach kontrolujących emocje, natomiast wiele obszarów kory czołowej i ciemieniowej - nasza ostatnia zdobycz ewolucyjna umożliwiająca nam racjonalne i abstrakcyjne myślenie - wzmaga swą aktywność w czasie podejmowania wyboru bezosobowego, np. użycia urządzeń czy środków trafiających ludzi na odległość. Stąd tak krwawe obecne konflikty zbrojne. Osobowe pogwałcenie norm moralnych powoduje przemożnie negatywne odpowiedzi społeczno-emocjonalne, które sprawiają, że ludzie rozwiązania takie uważają za niewłaściwe. Znakomita większość ludzi godzi się na bezosobowe pogwałcenie norm moralnych, ale odrzuca pogwałcenie osobowe. Tę niechęć do pogwałcenia osobowego norm moralnych, do dobrowolnego spowodowania śmierci lub poważnego urazu innej osoby dzielimy z innymi wyższymi naczelnymi - małpami.

Badacze małp człekokształtnych zgodnie twierdzą, że prowadzą one intensywne życie społeczne kierowane przez takie emocje jak empatia, gniew, wdzięczność, zazdrość, radość, miłość, a nawet poczucie sprawiedliwości. I wszystko to pod nieobecność rozumowania. Tak zapewne żyli też nasi wspólni przodkowie. W ewolucji człowieka rozwinęła się zdolność do rozumowania abstrakcyjnego i została ona wprzęgnięta w proces podejmowania decyzji moralnych. Ale rozumowanie skomplikowało nam rozwiązywanie dylematów moralnych - znikły proste rozwiązania czysto emocjonalne. Nasi przodkowie zostali stworzeni emocjonalni i niewinni. Zdobywszy rozum - po spożyciu fatalnego biblijnego jabłka - straciliśmy niewinność i wpadliśmy w typowo ludzkie konflikty moralne.
Nasi przedludzcy przodkowie byli, nie wiedząc o tym, moralni.
Ich moralność nie wynikała z przyczyn rozumowych (jak o podstawach moralności sądzili Arystoteles, Kant czy Mill), ale z uczuciowych.

Ważne okazało się odkrycie neuronów lustrzanych. Może stać się dla psychologii tym, czym było odkrycie DNA dla genetyki. Jedną z najważniejszych ich funkcji jest rozpoznawanie nastrojów, uczuć i myśli innych. Dzięki nim większość z nas dobrze potrafi czytać nastroje i myśli z twarzy rozmówców. Neurony lustrzane pozwalają też na uczenie się - obserwacja ruchów drugiej osoby wywołuje naśladowanie ich, co zwłaszcza widać u dzieci. Dla problemu moralności neurony lustrzane pełnią ważną rolę jako podstawa zachowań empatycznych. Współczucie i pomoc w biedzie innym to cecha wykazywana już przez małpy (które przecież mają neurony lustrzane).
Trudno nie zapytać przy tym temacie o relacje między moralnością a religijnością. Fakt, że człowiek, podobnie jak jego wygasły kuzyn neandertalczyk, jest gatunkiem religijnym (o czym świadczą groby), wskazuje, że nasz mózg został tak ukształtowany czy stworzony, iż religijność wypływa z jego budowy.
Teoria lewopółkulowego interpretatora - układu tłumaczącego nam racjonalnie rzeczy niewyjaśnione - sugeruje, że normy etyczne i moralne wytworzone w procesie ewolucji były wcześniejsze niż wierzenia religijne, które powstały właśnie dla racjonalizacji naszej moralności. Ale to tylko jedna z hipotez niewykluczająca zresztą prawdziwości różnych wierzeń religijnych.
Hans Kung, teolog niemiecki wydzielił kilka zasad etycznych wspólnych wszystkim ludziom na ziemi. Takie pojęcia jak kradzież, morderstwo, kłamstwo, świadome krzywdzenie innego są dobrze znane Inuitom, Aborygenom, czy Papuasom. Niezależnie od czasów, kultur czy wierzeń. Zdaje się, że moralność to zestaw reguł o bardzo dalekim rodowodzie dla kształtowania relacji w życiu społecznym.

Przy okazji zapraszamy chętnych do udziału w Tygodniu Mózgu Warszawa 10-16 marca 2008
Wykłady: godz. 17.30, redakcja Polityki, ul. Słupecka 6, Warszawa
(- tematy wykładów na stronach Polityki)





Specjalista -
 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 7 marzec 2008 13:33      [zgłoszenie naruszenia]

Fajny tekst
, ale...


"Nauka zaczęła pytać o problemy uważane dotąd za domenę filozofii"

>>> To dla mnie dziwne stwierdzenie. Przecież nauka powstała na filozofii, a filozofia jest też nauką - jak dla mnie są to nieoddzielne sfery.



"Badacze małp człekokształtnych zgodnie twierdzą, że prowadzą one intensywne życie społeczne kierowane przez takie emocje jak empatia, gniew, wdzięczność, zazdrość, radość, miłość, a nawet poczucie sprawiedliwości."




" I wszystko to pod nieobecność rozumowania. Tak zapewne żyli też nasi wspólni przodkowie. W ewolucji człowieka rozwinęła się zdolność do rozumowania abstrakcyjnego i została ona wprzęgnięta w proces podejmowania decyzji moralnych. Ale rozumowanie skomplikowało nam rozwiązywanie dylematów moralnych - znikły proste rozwiązania czysto emocjonalne. Nasi przodkowie zostali stworzeni emocjonalni i niewinni. Zdobywszy rozum - po spożyciu fatalnego biblijnego jabłka - straciliśmy niewinność i wpadliśmy w typowo ludzkie konflikty moralne."

Ludzie zupełnie nieświadomie tęksnią za tym stanem, chcieliby do tego wrócić - stąd motyw "Raju utraconego", tęsknoty za czymś "straconym". motyw utraconej krainy szczęścia czy topos "powrotu do swojej Itaki" charakterystyczny jest dla całej ludzkości, i to nie tylko dla naszej europejskiej kultury, bo przejawia się na różne sposoby także w innych kulturach. Okazuje się że dla każdego człowieka, charakterystyczna jest tęsknota za stanem, w którym nie był za bardzo świadomy sam siebie, a co ważniejsze - nie przeżywał rozterek egzystencjalnych, zwątpień itp. Pewien filozof, Kierkegaard, wysnuł kiedyś tezę, że ludzie tęskniąc za Rajem, tęsknią tak naprawdę za swoim zwierzęcym stanem, kiedy to nie mieli takich "narzędzi świadomości" by robić sobie wyrzuty za swoje instynkty, nie nieśli ciężaru osobistej odpowiedzialności za drogę którą podejmą, nie odczuwali tzw. wewnętrznego bólu istnienia, nie zastanawiali się nad znaczeniami, nie musieli poszukiwać sensu.

Jednak nie ma już powortu do tego stanu. Powrót jest mozliwy jedynie przez nadświadomość - to coś jakościowo wyżej (to oferuje też rozwój duchowy - połączenie się z tym z czym czujemy się oddzieleni, jednak przy odrzuceniu/przekorczeniu ego. To bardzo ciekawe, lecz bardzo deliktane sprawy :) Ten stan osiąga się np w buddyźmie Zen poprzez "przkroczenie umysłu" (który jest skonstruowany tak by wciąż analizować, kontrolować, rozmyślać).


"Nasi przedludzcy przodkowie byli, nie wiedząc o tym, moralni.
Ich moralność nie wynikała z przyczyn rozumowych (jak o podstawach moralności sądzili Arystoteles, Kant czy Mill), ale z uczuciowych."


To tak jak u dzieci


"Hans Kung, teolog niemiecki wydzielił kilka zasad etycznych wspólnych wszystkim ludziom na ziemi. Takie pojęcia jak kradzież, morderstwo, kłamstwo, świadome krzywdzenie innego są dobrze znane Inuitom, Aborygenom, czy Papuasom. Niezależnie od czasów, kultur czy wierzeń."

Niestety, to nie jest do końca tak... :/ Dla przykładu istnieje np w Ameryce plemie Indiańskie (chyba dość spore?) u którego nie istnieje pojęcie "wojna" - nie jest mozliwe z nimi o tym poromzawiać, ich umysł nie ogrania tego - brak im po prostu takiego WZORCA KULTUROWEGO.
[portalwiedzy.onet.pl/73185,,,,wzor_kulturowy,haslo.html]

Zmieniony przez - Grundman w dniu 2008-03-07 13:34:07
_______________________________
 
Namaste!

Ekspert -
 
bezemocji
 Wysłana - 7 marzec 2008 17:04      [zgłoszenie naruszenia]

Odnośnie filozofii - (phileo sophia...) - owszem nauka bierze z niej początek. Fragment dotyczył raczej prób odpowiedzi na podstwowe pytania nawet natury egzystencjalnej, będące już domeną filozofii czy etyki. Dane naukowe nie przekładają się na normy etyczne. Tu - znalezienie odpowiedzi dlaczego ludzie są dobrzy, źli, skąd są moralni, albo zajęcie się samym pojęciem moralności. Do tych badań włączono rezonans, tomograf czy kapitalne eksperymenty mostka i zwrotnicy (poświęcenie człowieka dla ocalenia wielu) prof. Marca Hausera, psychologa z Harvard University i innych.
Według Hausera zasady moralne nie są zesłanymi z nieba nakazami ani rezultatem jakiegoś racjonalnego namysłu.
W wydanej niedawno książce "Moral Minds" Hauser pisze, że ludzie dysponują zakodowanym w toku wielu milionów lat ewolucji uniwersalnym zmysłem moralnym. Porównuje on swoją koncepcję z teorią amerykańskiego lingwisty Noama Chomsky'ego, według której przychodzimy na świat, posiadając wrodzoną uniwersalną gramatykę języka. Ona stanowi fundament dla dziecka uczącego się języka otoczenia. Według Hausera podobnie jest z moralnością - rodzimy się z wpisaną w nasz umysł podstawową zdolnością rozróżniania tego, co dobre i złe, ze swego rodzaju bazową gramatyką moralną, na której fundamentach powstają zależne od danej kultury systemy etyczne. Z tego zaś płynie wniosek, iż moralne osądy i wybory są w dużym stopniu rezultatem nieświadomych procesów zachodzących w mózgu.
Co do związków z religią - amerykański socjolog Phil Zuckerman w wydanej niedawno książce "Atheism: Contemporary Rates and Patters" dowodzi, że społeczeństwa religijne wcale nie są moralniejsze od tych, w których jest wielu niewierzących. Zasady wiary czy niewiary nie mają przełożenia na nasze wybory moralne. Co ciekawe bardziej skłonni do pomocy i poświęcenia byli lekarze amerykańscy, deklarujący się jako niewierzący od ich religijnych kolegów.

Tęsknota za rajem utraconym przewija się ciągle jako mitycznym miejscu wiecznej szczęśliwości, które już dawno opuściliśmy. I religie, literatura i sztuka powracają do niego od setek lat a Kirkegaard być może wyczuł te atawistyczne marzenia.

Co do plemienia indiańskiego, które nie zna wojny - Grund, zwróć uwagę, że Kung wyłonił owe zasady wobec właśnie osobowych norm etycznych. Wojna z natury masowa (w skali plemienia) hamuje oddziaływanie osobowych norm moralnych, jak wyżej.... Łatwiej nacisnąć guzik odpalający rakietę niz wbić dzidę przeciwnikowi w brzuch.
Ciekawszym byłoby wyjaśnienie, jak doszło w tym plemieniu do takiego współżycia z sąsiadami, które pozwoliło im obywać się bez wojny i rozstrzygania nieuniknionych sporów na tej drodze. Dopiero taki stan pozwolił im kształtować wzorzec kulturowy. Kultura tworzy się w istniejących społecznościach jako ogół wytworów ludzi, zarówno materialnych, jak i niematerialnych: duchowych, symbolicznych - takich jak wzory myślenia i zachowania, w takiej kolejności.
(Dla mnie przeciekawe apropos wzorców kulturowych jest niemożność stosunku Murzyna z Eskimosem, bez podtekstów, chodzi o nację (nie ze względów anatomicznych rzecz jasna i niemożności spotkania) a podjęto takie próby....)

Specjalista -
 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 9 marzec 2008 19:21      [zgłoszenie naruszenia]


Ciekawie napisałeś :)
Mimo że z większością się zgadzam, a pewne kwestie nawet mnie zaciekawiły, to i tak sobie pokomentuje


"Tu - znalezienie odpowiedzi dlaczego ludzie są dobrzy, źli, skąd są moralni, albo zajęcie się samym pojęciem moralności. Do tych badań włączono rezonans, tomograf"

Mi się wydaje że najwłaściwsze jest podejście współczesnych psychologów humanistycznych - że człowiek po prostu ze swej natury jest dobry :))) (wiem, brzmi banalnie, ale poszukiwanie rezonansami, tomografami tego dlaczego człowiek jest czy chce być dobry wydaje mi się wyważaniem otwartych drzwi - zwłaszcza gdy wrócimy do philo sophia ;) ----> świat się rozwija, a więc powstał po to by się rozwijać - zaprzeczeniem rozwoju jest destrukcja, zło jest przypisane destrukcji, dobro rozwojowi - skoro domeną swiata jest rozwój, to człowiek będący częścią tego świata też nacechowany jest z racji swej natury na rozwój - czyli w najgłębszej wartswie rozwój=dobro; człowiek stworzony do dobra, człowiek z natury dobrey - tyle filozofowanie

Wogle uważam, że jak będziemy spłycać pewne problemy do rpocesów fizycznych i mózgu - to staniemy przed ścianą, gdzie nie da się dalej pójść, nawet filozoficznie. A ta ściana przestanie być ścianą gdy wyjdziemy z innych założeń - mózg zastąpimy UMYSŁEM. Wtedy otwiera się wiele nowych dróg, spojrzeń, rozwiązań, i choćby dociekań filzoficznych ;)

A jeszcze mój ulubiony buddyzm - gdzie też zakłada się naturalną dobroć człowieka, naturalną najgłębszą naturę umysłu jako dobrą - przykrytą jednak "zasłonami" umysłu, iluzjami, niewiedzą.




"czy kapitalne eksperymenty mostka i zwrotnicy (poświęcenie człowieka dla ocalenia wielu) prof. Marca Hausera"

Brzmi psychopatycznie :D Tak, wiem, psychologowie robili dużo psychoaptycznych lub sadystycznych eksperymentów :P


"Z tego zaś płynie wniosek, iż moralne osądy i wybory są w dużym stopniu rezultatem nieświadomych procesów zachodzących w mózgu."

Jak już mówiłem, wolę określenie "w umyśle"


"Co do związków z religią - amerykański socjolog Phil Zuckerman w wydanej niedawno książce "Atheism: Contemporary Rates and Patters" dowodzi, że społeczeństwa religijne wcale nie są moralniejsze od tych, w których jest wielu niewierzących."

To jest prawda ;) Co ciekawe nawet wcale nie koniecznie te religijne społeczeństwa są bardziej uduchowione od tych niereligijnych (biorąc pod uwage moje rozumienie "duchowości" - jako rozwoju świadomości)


" Co ciekawe bardziej skłonni do pomocy i poświęcenia byli lekarze amerykańscy, deklarujący się jako niewierzący od ich religijnych kolegów."

Tak, znam to z własnego doświadczenia - chyba gdzieś już o tym nawet wspominałem. W Angli jak byłem to trafiłem w rejon że wogle do kościoła nie chodzili, a bardziej ludzccy, pomocni i uśmiechnięci niż nasi katolicy. I na dodatek bardziej szcęśliwi i wyższy poziom życia - nic tylko większa świadomość :)


"Co do plemienia indiańskiego, które nie zna wojny - Grund, zwróć uwagę, że Kung wyłonił owe zasady wobec właśnie osobowych norm etycznych. Wojna z natury masowa (w skali plemienia) hamuje oddziaływanie osobowych norm moralnych, jak wyżej.... Łatwiej nacisnąć guzik odpalający rakietę niz wbić dzidę przeciwnikowi w brzuch."

Tak, rozumiem:) Ja miałem tylko cel pokazać, że więcej zależy od wzorca kulturowego niż to sobie na codzień uświadamiamy! Czyli wartości moralne danej społeczności bardziej zależą od obecnego w niej wzoru kulturowego (archetypu? memu? kto to wie...). Jasne że zalążki pewne są wpisane genetycznie - drobne zalążki np tenedncji do podstaw moralnych, tendencji do seksu czy odżywaiania się - ale ludzie w przeciwieństwie do zwierząt są skrajnie niezależni od tych zalążków - rozwija je w odpowiednie typy dopiero kultura - nie ma czegoś takiego jak norma np seksualna dla gatunku ludzkiego - są za to seksualne normy kulturowe. Podobnie myślę że jest z morlanością, odżywianiem, myśleniem a nawet postrzeganiem.


"Ciekawszym byłoby wyjaśnienie, jak doszło w tym plemieniu do takiego współżycia z sąsiadami, które pozwoliło im obywać się bez wojny i rozstrzygania nieuniknionych sporów na tej drodze."

Yhym, to bardzo interesujące zagadnienia i problemy! Innym jest to, że jednak WOJNA nie jest czymś aż tak ludzkim i przypisanym naturze jak to się wydaje (nie nieodzownym)


"(Dla mnie przeciekawe apropos wzorców kulturowych jest niemożność stosunku Murzyna z Eskimosem, bez podtekstów, chodzi o nację (nie ze względów anatomicznych rzecz jasna i niemożności spotkania) a podjęto takie próby....)"

Można coś więcej? Bo pierwszy raz się chyba z tym spotykam. A ciekawe.
______________________

No i dzięki za "uczte intelektualną" ;) jaką jest ten temat - bo tyle zagadnień różnych co poruszasz, tyle problemów co sygnalizujesz, tyle tytułów czy nazwisk, ile razy zmuszasz żeby na coś spojrzeć inaczej - to jest dla mnie prawdziwa uczta:) Coś na poziomie

Zmieniony przez - Grundman w dniu 2008-03-09 19:29:40
_______________________________
 
Namaste!

Ekspert -
 
bezemocji
 Wysłana - 10 marzec 2008 09:12      [zgłoszenie naruszenia]

Nie mam czasu więcej napisać zatem:

- O psychopatycznych i sadystycznych eksperymentach
Nikogo nie zrzucano z mostka! Wykazano za to, że przy wyrządzaniu krzywdy konkretnej osobie włączają się oceny i hamowania moralne - kierowane emocjami, przy bezosobowych - przekierowaniu zwrotnicy, racjonalne, kalkulacyjne, mniej emocjonalne.

- O plemieniu bez wojny
Nie sądzę, żeby wogóle takie plemię w swojej historii nie toczyło wojen. Widocznie jakieś okoliczności spowodowały niepotrzebność takiego rozwiązania. Może zwykła kalulacja nieopłacalności, częsta w świecie przyrody. Nie warto się zabijać, lepiej kooperować, oczywiście w swoistym pakcie z innymi plemionami. Z drugiej strony plemię pozbawione możliwości obrony staje się celem ataku i zawładnięcia przez to bardziej agresywne i wojownicze. Jak w przypadku (już pod wpływem kultury i teokracji) Tybetu, który sam pozbawił się armii. A byli to bitni i siejący postrach Kampowie. Skutki znamy, choć i oni nie uchronili by przed chińską agresją.

- O Eskimosach
To właśnie kulturowe kody seksualności nie pozwalają na odbycie stosunku z Murzynem. Niemożliwe jest odbycie wszystkich faz prowadzących do zbliżenia, gra wstępna, z powodu zbyt dużych różnic ogólnie w seksualności tych nacji i na poszczególnych etapach, które umożliwiają stosunek.

Ale dzięki, za podzięki i jak piszesz "ucztowanie" choć jak mogę upraszczam wypowiedzi z braku czasu, niefaszerowania terminologią no i mając świadomość aby to było jakoś przyswajalne - w końcu to portal "Rozrywka"....

Specjalista -
 
hulio
 Wysłana - 13 kwiecień 2011 13:23      [zgłoszenie naruszenia]

Zauważyłem, że niektórzy, szczególnie katolicy, twierdzą, że człowiek jest z natury zepsuty i dla wytworzenia w nim kręgosłupu moralnego, zamiast etyki, potrzebna jest religijna indoktrynacja.
Chciałem założyć temat przedstawiający alternatywne założenie, ale skoro zrobił to wcześniej Bezemocji, to w ramach uzupełnienia tego tematu wkleje pewien tekst.



"Jedną z interesujących neurobiologicznych hipotez powstania wierzeń religijnych jest tzw. "Hipoteza lewopółkolowego objaśniacza świata" Michaela Gazzanigi. Już Zygmunt Freud zwrócił uwagę na rolę nieświadomości - tylko mała część wrażeń i procesów zachodzących w naszym mózgu przebija się do poziomu świadomości. Jeżeli jednak do tego poziomu dochodzi, koniecznie chcemy je wytłumaczyć, a w takie wytłumaczenia mocno wierzymy. Freud opisał pacjentkę, której w czasie hipnozy polecił, aby po obudzeniu się otworzyła parasolkę w pokoju. Oczywiście zrobiła to, nie wiedząc dlaczego, ale zapytana o przyczynę odpowiedziała, że chciała sprawdzić naciąg drutów. Gazzaniga prowadził badania na pacjentach z przeciętym spoidłem wielkim, u których półkule mózgowe nie komunikują się i chociaż obie pracują, do świadomości dochodzą tylko wyniki pracy połowy dominującej, zazwyczaj lewej. W doświadczeniu prawa półkula otrzymuje z lewego oka - obraz kurzej łapy.
Badany ma wybrać prawą i lewą ręką kojarzące się mu obrazki. Prawą ręką wybiera głowę koguta, a lewą szuflę. Zapytany o przyczynę wyboru, widząc, co wybrał , odpowiada, że kogut kojarzy się mu z łapą, a łopata z tym, że kurnik trzeba posprzątać. Nie wiedząc o rzeczywistej przyczynie wyboru, badany znajduje wytłumaczenie kojarzące mu się z obrazkiem, który pozostał w świadomości. Mechanizm sterujący takim zachowaniem Gazzaniga nazwał "lewopółkulowym interpretatorem świata".


Tysiące, a może miliony, aktywności mózgowych biegnie niezależnie od siebie, poza obszarem świadomości. Kierują one ruchem ciała, emocjami, myśleniem. Kiedy skutki tych aktywności ujawniają się, interpretator musi je wyjaśnić, tworząc teorie tłumaczące, dlaczego tak się zachowujemy, jak się zachowujemy. W gruncie rzeczy interpretator tworzy naszą świadomą rzeczywistość na podstawie często ograniczonych i fragmentarycznych danych, którymi dysponuje. Nasza świadomość jest refleksją nad światem zbudowaną przez interpretatora.

Wśród wielu rzeczy, które nasz interpretator musi wyjaśnić, jest też fakt naszej moralności. Zanim jeszcze wzięli się do tego filozofowie, nasz interpretator uznał, że jest to związane z istnieniem wyższego porządku, któremu musimy się podporządkować. Wygląda na to, że to nie religia stworzyła moralność, ale wytworzył ją nasz mózg, w toku ewolucji, a wierzenia religijne wymyślił, aby usprawiedliwić istnienie moralności. Co oczywiście nie zmienia faktu, że wierzenia religijne mogą być prawdziwe (chociaż wiele z nich się wzajemnie wyklucza). Znajdują się jednak poza zasięgiem zainteresowania nauki.

Na koniec warto wspomnieć, że to tylko niektóre normy moralne mają charakter uniwersalny, a są to te, które wynikają z wrodzonego sprzeciwu wobec gwałcenia osobowych norm moralnych.

Patrząc na dekalog, zbiór norm moralnych akceptowanych przez trzy wielkie monoteistyczne religie świata, zauważymy, że jego pięć pierwszych przykazań ma charakter bardzo związany z naszym naturalnym zmysłem moralnym. Dekalog "od pasa w dół" jest już ściśle związany z kulturą, w której został objawiony - kulturą surową, rygorystyczną - mimo poligamizmu - jeżeli chodzi o obyczaje seksualne, silnie akcentujące prawa własności i zasady uczciwości".

Powyższy tekst jest fragmentem książki Jerzego Vetulaniego - "Mózg: fascynacje, problemy, tajemnice".

Specjalista -
 
kopt
Diabeł
 Wysłana - 13 kwiecień 2011 13:40      [zgłoszenie naruszenia]

"Patrząc na dekalog, zbiór norm moralnych akceptowanych przez trzy wielkie monoteistyczne religie świata, zauważymy, że jego pięć pierwszych przykazań ma charakter bardzo związany z naszym naturalnym zmysłem moralnym."
Z moim nie bardzo. Mój zmysł moralny mówi mi, że "nie będziesz miał bogów cudzych przede mną", "nie będziesz brał imienia boga na daremno", "pamiętaj abyś dzień święty święcił" są o kant dupy potłuc. "Czcij ojca swego i matkę swoją" w zasadzie jest zbędne, bo naturalne ludzkie reakcje miłości i przywiązania same to regulują, a zawodzą zazwyczaj wtedy, gdy rodzice okazują się niegodni żadnej czci. Dopiero na 5 miejscu zaś znajduje się cokolwiek znaczące przykazanie, dla którego zresztą religie wymyśliły rozliczne wyjątki. Innymi słowy dekalog jest miałki i żałosny. Dziecko napisałoby lepszy zbiór norm.
_______________________________
 
[www.facebook.com/poprawskimagicalphotography]

Ekspert -
 
hulio
 Wysłana - 13 kwiecień 2011 14:24      [zgłoszenie naruszenia]

Jak dowiodły badania, zmysł moralny jest wrodzony i zdecydowana większość ludzi mimo różnic kulturowych, rasowych, wyznaniowych, płciowych, cywilizacyjnych i religijnych, podobnie rozwiązuje problemy moralne, choć w różny sposób racjonalizuje swoje wybory.
Natomiast religie wg hipotezy Gazzanigi są efektem tej wrodzonej moralności, a nie przyczyną, jak niektórzy twierdzą i to jest puentą tego tekstu.
Nie wiem czemu Jerzy Vetulani naturalny zmysł moralny (niechęć do pogwałcenia osobowych norm moralnych), skojarzył z pierwszymi pięcioma przykazaniami dekalogu.

Specjalista -
 
kopt
Diabeł
 Wysłana - 13 kwiecień 2011 14:26      [zgłoszenie naruszenia]

Może jest katolikiem

Zmieniony przez - kopt w dniu 2011-04-13 14:27:01
_______________________________
 
[www.facebook.com/poprawskimagicalphotography]

Ekspert -
 
kopt
Diabeł
 Wysłana - 13 kwiecień 2011 14:42      [zgłoszenie naruszenia]

BTW:
Art. 257.
"Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowościowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3"
Twierdzenie, iż religia jest jest źródłem moralności implikuje twierdzenie, że ludzie niewierzący są niemoralni. Podpada to zatem pod znieważanie grupy ludności ze względu na bezwyznaniowość A zatem co? Chyba ban za takie sugestie, bo trzeba pilnować przestrzegania prawa na forum
_______________________________
 
[www.facebook.com/poprawskimagicalphotography]

Ekspert -
 
hulio
 Wysłana - 13 kwiecień 2011 14:46      [zgłoszenie naruszenia]

Sprawdziłem. Pochodzi z rodziny katolickiej, ale jest 'czarną owcą'.

[vetulani.wordpress.com/2010/11/28/wywiad-o-okresie-buntu-smierci-brata-i-poczatkach-pracy-naukowej/]

Specjalista -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 2 strony.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

Biologia moralności

Strony: 1 2
 
Warto przeczytać: porażnie wojną | [ciało] po śmierci | Sen-wpływ na człowieka podczas snu | iluzja dźwięku? | Generator fal mózgowych | Czytanie z dłoni | 20 mln zł na Świątynię Opatrzności | Nie móc wytrzymać | Typ Sentymentalny | Rozstanie z facetem...czy dobrze zrobilam? | Czy znasz Boga? | Dobry psycholog czyli jaki? | SWPS | Akceptacja siebie | Precz z okowami norm | Frustracja, obecny swiat | waginna papina | Sezon | nikki19 | nokaut | marketign wielopoziomowy | robiła loda | trzewiowy | uprawiała sex oralny z byłym | olsztyn | Eska | kibice | wi rach inso | aniolek | wyznaczyć średnicę wału | chomik | soczewki | konick | Evo | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2019 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0