FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 3261 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Miłość
Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 
[powiadom znajomego]    
Autor "Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa?"   
 
wicius
 Wysłana - 1 sierpień 2010 20:22        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź ile procent masz tłuszczu

Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa?

Dla mężczyzny ślub to inwestycja coraz mniej opłacalna. Ociągają się zwłaszcza mili chłopcy, za których chętnie byśmy wychodziły. Co ich powstrzymuje?

Znajomy czterdziestolatek na pytanie, czy uważa swoje małżeństwo za udane, odparł: "Dla mojej żony z pewnością". Mężczyźni z młodszego pokolenia, by uniknąć tego rodzaju gorzkiej konstatacji, odwlekają ślub, jeśli w ogóle zamierzają go brać. Tymczasem, jak wynika z badań, zdecydowana większość młodych kobiet lubiłaby wyjść za mąż, i to niekoniecznie dlatego, że męskie szowinistyczne społeczeństwo poddało je od dzieciństwa ukierunkowującemu treningowi (gumowy słodki dzidziuś, kuchenka, mebelki jak prawdziwe), ale raczej ze względu na to, że są bystre i widzą, jak jest: małżeństwo jest układem dobrze zaspokajającym potrzeby kobiety, jeśli tylko umie się ona w nim przytomnie umościć.

Matrymonialny odwrót


Z kolei dla mężczyzny ślub to inwestycja coraz mniej opłacalna. Jeśli wierzyć antropologom, małżeństwo monogamiczne samo w sobie jest porażką podstawowej strategii prokreacyjnej samca bazującej na zapłodnieniu maksymalnej liczby partnerek. Mężczyźni byli zmuszeni z tego wzorca zrezygnować, bo nadprodukcja przypadkowo poczętych dzieci przestała być akceptowalna moralnie, społecznie i ekonomicznie. Przestawili się zatem z ilości na jakość i zaczęli dbać o mniejszą liczbę dzieci poczętych z jedną partnerką, a nie z wieloma. To sytuacja dla kobiet bardzo korzystna.

Niestety, od jakiegoś czasu mężczyźni są w matrymonialnym odwrocie. Wprawdzie nie wszyscy - życie pokazuje, że tradycjonaliści, którzy w razie czego posłuch w łóżku i w domu wymuszą pięścią, żenią się akurat dość chętnie i bez obaw. Ociągają się raczej mili chłopcy, za których chętnie byśmy wychodziły, ci, którzy szanują i lubią kobiety i zostali wyedukowani w kulturze związku partnerskiego.
Co ich powstrzymuje?


Pit bez zobowiązań

W dzisiejszych czasach seks jest dostępny bez ślubu, dzieci przestały się dzielić na małżeńskie i inne, a legalna żona nie jest gwarantowanym bezpłatnym robotnikiem do obsługi wspólnego gospodarstwa. Mężczyzna może mieć więc poważną wątpliwość, czy małżeństwo jest mu do czegokolwiek potrzebne.

Zwłaszcza że kandydatki na żony wymagają dużo, a dają nie tak znów wiele. Chcą dla siebie jednocześnie przywilejów tradycyjnie męskich (wolność, autonomia, samorealizacja), ale też tych uznawanych za raczej kobiece (bezpieczeństwo materialne i społeczne, oparcie). W dodatku trudno im się zgodzić na koszty związku: konieczność dostosowania się do drugiej osoby, obowiązki, odpowiedzialność. Nie muszą i nie chcą prasować koszul, gotować codziennych obiadków, mieć wyłączności na reprezentację rodziny na wywiadówkach i być dyspozycyjne seksualnie na żądanie. Ale z drugiej strony oczekują, że mąż wypełni PIT, naprawi pralkę, da w prezencie najnowszy krem odmładzający za 700 zł i zawsze obiegnie samochód dookoła, by otworzyć drzwi.

My, współczesne kobiety, chcemy mieć wszystko natychmiast, bez wysiłku i poświęceń. Zastawiamy więc na naszych mężczyzn liczne pułapki, tyle że w ostatecznym rozrachunku same w nie wpadamy.

Politykę finansową ustalamy w duchu zasady: "Co moje, to moje, a co twoje, to jeszcze zobaczymy". Żądamy szacunku dla naszej pracy zawodowej ("Zrób dzieciom kolację, bo ja mam raport do zrobienia na jutro"), ale jej finansowe owoce traktujemy jako prywatny dochód, który zagospodarowujemy zgodnie z naszymi potrzebami, podczas gdy zarobki męża mają być pod naszą kontrolą.

W zakresie prokreacji wyznajemy bezkompromisową formułę: "Mój brzuch należy do mnie". Chcemy rozstrzygać o zajściu w ciążę, a nawet jej utrzymaniu lub nie, ale mężczyźnie nie dajemy prawa do decyzji o poczęciu ("No tak, to fakt, mówiłam, że biorę pigułki, bo od dwóch lat biorę. Ale zapomniałam, że akurat zrobiłam przerwę, bo mi lekarz zalecił. No i stało się. Co, nie jesteś zadowolony? Jak nie chcesz, to sobie poradzę, sama urodzę i wychowam"), ani o tym, czy dziecko ma się urodzić ("Jak będę chciała, to usunę, a tobie nic do tego").

Nie chcemy być traktowane jak zabawki seksualne - laleczki dostępne na życzenie dla rozładowania rozmaitych męskich napięć, ale same traktujemy naszych partnerów jak misie pluszaki, w których ramiona wtulamy się, gdy jest nam zimno, smutno i źle, szepcząc przy tym: "Chcę się tylko przytulić... Taka jestem nieszczęśliwa... Na nic nie mam siły". Żądamy, by nasz nowoczesny partner rozumiał, że bliskość fizyczna może być wyrazem nie tylko pragnień seksualnych, ale i czułości, natomiast same nie zamierzamy uznać, że konstrukcja typowego mężczyzny uniemożliwia wytrzymanie dwóch tygodni czysto platonicznych przytulanek. Otóż takie numery wypada robić tylko tatusiowi, który musi znieść stoicko, że w pełni rozwinięta nastolatka pakuje mu się do łóżka, szlochając: "Tato, boję się, miałam taki zły sen...". Jednak na tatusia miało się tylko jedną szansę w życiu, a mąż zasadniczo służy do czego innego.

Oczekujemy, że - zgodnie z zaleceniami tygodników kobiecych - nasz partner zapewni nam po kilka orgazmów na życzenie, znajdzie punkt G i wszystkie inne punkty, rozbudzi w nas nieznane nam dotąd pokłady seksualności, a przy tym będzie jak po viagrze (chociaż poczułybyśmy się zdradzone i oszukane, gdyby rzeczywiście ją zażywał), ale nie zamierzamy w najmniejszym stopniu zachowywać się uwodząco, bo przecież erotyczna prowokacja poniża kobietę i czyni z niej podległą samicę. Bez fałszywego wstydu pokazujemy partnerowi nasze fizyczne defekty, bo jeśli kocha, to musi akceptować nas w pełni.

Nękanie codzienne

Uważamy, że mężczyzna powinien uczestniczyć we wszystkich obowiązkach domowych, również (a może zwłaszcza) tych, których nie lubi: zmywaniu, praniu czy zmianie pieluch, a same się obruszamy, gdy wyraża zdziwienie, że nie pojechałyśmy do wulkanizatora z przebitą przez nas oponą ("Ja miałam to zrobić? Chyba żartujesz! Przecież nie dałabym rady, zresztą nawet nie wiem, gdzie jest warsztat").

Chcemy, żeby nam opowiadał o swoich sprawach zawodowych, a nie lekceważąco zbywał: "Przecież i tak to cię nie interesuje", ale po trzech minutach relacji o negocjacjach, gdzie odegrał pierwszoplanową rolę, wykrzykujemy: "To Marek też tam z tobą był? Nic mi nie mówiłeś, że już wrócił. A wiesz, że jego żona chyba kogoś ma?".

Sądzimy, że powinien spędzać więcej czasu z rodziną, nie pracować wieczorami i w weekendy, ale gdy mówi, że wobec tego zrezygnuje z dodatkowego zlecenia i zarobi mniej, niepokoimy się: "A co z naszą działką? Przecież mieliśmy ją w tym roku ogrodzić, wykarczować i rozejrzeć się za jakimś niedrogim projektem". Gdy znękany małżonek próbuje nas przekonać, że nie da się jednocześnie pracować mniej i zarabiać więcej, mówimy znacząco, że inni jakoś potrafią, pozostawiając jego domyślności, czy uważamy go za niedołęgę, czy raczej za cwaniaczka sprytnie wymigującego się od bycia z dziećmi.

Chyba nigdy nie miałyśmy takiej szansy stworzenia korzystnego dla kobiet modelu relacji męsko-

-damskich jak teraz. I tę właśnie szansę krok po kroku marnujemy. Za kilka pokoleń nasze następczynie będą się mogły rozkoszować towarzystwem damskich bokserów oraz mężczyzn homoseksualnych z wyboru rozmnażających się przez klonowanie.

Zofia Milska-Wrzosińska psycholog, psychoterapeuta z Laboratorium Psychoedukacji. Wydała książkę "Bezradnik. O kobietach, mężczyznach, miłości, seksie i zdradzie"


Źródło: [http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,1229406.html]


========================================

Co sądzicie o tym artykule? Moim zdaniem wspaniale opisuje zachowanie wielu dzisiejszych kobiet/dziewczyn. Szkoda, że przez swoje błędy, jak i "syndrom ksienżniczki " bardzo często tracą okazję na fajnego faceta (nie jedna znajoma przyznała mi się, że straciłą jakiegoś chłopaka, bo "nie pokazywałam po sobie, że coś do niego czuję, niech nie myśli, że jestem łatwa, tak poradziła mi koleżanka".

A faceci często biorą potem tzw. "szare myszki" (które potem okazują się wesołymi, sympatycznymi i wiernymi dziewczynami, a nie svkami którym się w dvpie przewraca).

I nagle wielkie zaskoczenie u ksienżniczek , bo zostały same ochłapy, którym jak coś nie pasi, to sprzedadzą bułę na mordę, polecą najevać się z ziomami a potem na tanie svki.

O dziwo, sprawdzone u kilku panien, które teraz narzekają, że "nie ma gdzie teraz porządnego faceta poznać", a tu niemal 30 na karku. I pytania po kilku imprezach, "czemu takie fajne ciacha są z takimi nudziarami?".
______________________________
 
Może ty wypjerdolisz do Palestyny, tu jest POLSKA tu się czci POLSKICH BOGÓW a nie ŻYDOWSKICH .
Stawiaj sobie krzyże na Golgocie zdrajco, żydowski sekciarzu
my tutaj wierzymy w Światowida, Peruna i Swaroga, a nie w tego twojego Yahwe obrzezanego. %)
//by kukułek

Znawca -
 
Daer
 Wysłana - 1 sierpień 2010 20:36      [zgłoszenie naruszenia]

Dawno nie czytałem tak długiego tekstu w tym dziale.
Art mi się spodobał.
_______________________________
 
[foty.ifd.pl/sb.asp?w=520&p=2/images2009/20090826172846.jpg] :-D

Ekspert -
 
Oski_m
 Wysłana - 1 sierpień 2010 20:42      [zgłoszenie naruszenia]

Długie. Czy z tego tekstu jednoznacznie wynika że nie potrzebuje? Jak tak to przeczytam.
_______________________________
 
Do ut des.
GT na zawsze w sercu mym.

 
wicius
 Wysłana - 1 sierpień 2010 20:50      [zgłoszenie naruszenia]

Długie, długie, ale czyta się świetnie, dlatego wkleiłem to tutaj, myślę, że ten tekst (pisany przez kobietę o dziwo) pozwoli wielu zrozumieć i rozpoznać typowe gwiazdeczki niejednemu facetowi, a być może i niektórym kobietom przemówi trochę do rozumu (tak, tak, naiwny jestem ).
_______________________________
 
Może ty wypjerdolisz do Palestyny, tu jest POLSKA tu się czci POLSKICH BOGÓW a nie ŻYDOWSKICH .
Stawiaj sobie krzyże na Golgocie zdrajco, żydowski sekciarzu
my tutaj wierzymy w Światowida, Peruna i Swaroga, a nie w tego twojego Yahwe obrzezanego. %)
//by kukułek

Znawca -
 
Marcinkas
 Wysłana - 1 sierpień 2010 20:54      [zgłoszenie naruszenia]

aż trudno uwierzyć że pisała to baba

na szczęście mi małżeństwo nie grozi

 
iLight
świetlisty
 Wysłana - 1 sierpień 2010 20:54      [zgłoszenie naruszenia]

Niestety, bądź stety, ale dokładnie tak myślę.

Znawca -
 
wicius
 Wysłana - 1 sierpień 2010 20:55      [zgłoszenie naruszenia]

Polecam również poczytać komentarze (przy źródle), dużo narzekania w stylu "tak, tak, wszystkie moje koleżanki są takie, ale ja jestem inna", jednak jest też kilka bardzo spostrzegawczych, np.:

"Choć jestem kobieta to musze zauwazyc ze w naszym społeczenstwie istniej wsrod
kobiet obsesja białej sukni. slub bierze sie nie dlatego, zeby z kims sie
zwiazac ale zeby sie zestroic i przeparadowac przez kościół tak zeby wszystkim
kolezankom ( niezamężnym jeszcze) gul skoczył. wesele tez na pokaz na zasadzie
zastaw sie a postaw sie, koniecznie na 300 osób. i to niestety kobietom głównie
na tym zalezy, a faceci ulegają, choc nie wiem dlaczego. i jak potem taki jeden
z drugim ma byc zadowolony z małżenstwa? "

_______________________________
 
Może ty wypjerdolisz do Palestyny, tu jest POLSKA tu się czci POLSKICH BOGÓW a nie ŻYDOWSKICH .
Stawiaj sobie krzyże na Golgocie zdrajco, żydowski sekciarzu
my tutaj wierzymy w Światowida, Peruna i Swaroga, a nie w tego twojego Yahwe obrzezanego. %)
//by kukułek

Znawca -
 
skowix
 Wysłana - 1 sierpień 2010 21:14      [zgłoszenie naruszenia]

Dobry tekst.
Sporo w nim jest prawdy.
Z perspektywy osoby w "ślubnym" wieku mogę powiedzieć, że nie jest mi on do niczego potrzebny.

 
Marcinkas
 Wysłana - 1 sierpień 2010 21:17      [zgłoszenie naruszenia]

jaki wiek jest teraz wiekiem ślubnym?

 
skowix
 Wysłana - 1 sierpień 2010 21:20      [zgłoszenie naruszenia]


Powiedzmy, że przed 30tką

 
Marcinkas
 Wysłana - 1 sierpień 2010 21:21      [zgłoszenie naruszenia]

ale od ilu?

bo w październiku kończe 24 i nie wiem czy już sie łapie

[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 2 strony.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa?

Strony: 1 2
 
Warto przeczytać: " Każdy facet zdradza" | Miłość, nienawiść, adrenalina, bezpieczeństwo, ognisty seks. | Nieporada | brak pomyslu by zdobyc dziewczyne(desperat) | Ponowne zakochanie sie ... | Jak zdobyć jej numer? | Niespełniona miłość | Solidarna spiewka "Chcesz"? | laska podpaska ci trzaska | hmmm | Ona mnie olewa!!! | Więcej niż przyjaciel? | Duzy problem | Dlaczego ona nie odpowiada | Syndrom Księżniczki | rozwiniecie znajomosci po 1 spotkaniu+pare pytan | miami | pierwsza milosc nie ostatnia | saletra amonowa | straszne opowiesci | straszne opowieści | kod ograniczeA nokia 6300 | zdjecia gwiazd | jorrgus | zwi | Kobiety lubia koksów | antywirus | firewall | więznienie | podryw na ulicy | httpwwwyoutubecomwatchv=8ZBkTM ATRs | hernegild | Frisqn | agnes0696 | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2020 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0