FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 65970 razy ¬
 
ROZRYWKA | Filozofia, Psychologia, Religie
Czy wierzycie w Boga? 
[powiadom znajomego]    
Opcja Wyniki Głosuj
TAK, wierze w Boga 
NIE, to nie dla mnie 
wyniki ankiety dostępne po głosowaniu
wyniki ankiety dostępne po głosowaniu
Autor "Czy wierzycie w Boga?"   
 
intimagaja
 Wysłana - 2 listopad 2005 13:04      [zgłoszenie naruszenia]

no poważna rozmowa sie kręci a mnie nie było.
to ja mam takie coś.
Kiedyś spytalismy księdza na religii czy ludzie którzy wierzą w innego boga pojdą do nieba?? Ksiądz odpowiedział że oczywiście jeśli ktoś postępuje według zasad religii, którą wyznaja jego przodkowie to bedzie zbawiony nawet jesli bedzie to jakas pogańska religia z ludozerstwem włącznie. Taki człowiek z jakiegoś plemienia nie ma mozliwości wiedzieć o innych bogach to nie jego wina że akurat wierzy w duzy kamień itp. Ważne że sie wierzy w boga, on jest jeden i nie ważne jak się go wyznaje ważne że sie wyznaje. wszelkiej maści katolicy odpowidali mi podobnie.
Wiec skoro każda religia jest dobra i każda prowadzi do życia wiecznego dlaczego w tym dziale nie dyskutujemy przez pryzmat mitologii czy wierzeń plemienia Tsuhilima.
po 2 jesli prawda jest to co wyzej to załózmy kosciół który wierzy w boga który nie daje przykazan nie wymaga modlitwy nie ingeruje nic nie chce itp.Wierzmy w niego gorąco i mamy spokuj.
i ten durny przykład pokazuje jak to wszystko jest naprawde tak mi sie wydaje

 
shreeve
 Wysłana - 2 listopad 2005 13:22      [zgłoszenie naruszenia]

intimagaja, czyli wg tego co mówisz, ja jako ateista, tez zostanę zbawiony (jeśli okaże się, że Bóg istnieje) bo wierzę w stwórczą i destrukcyjną siłę natury? Nie jest to Bóg taki, jakiego postrzegają inni, ale jednak, jest to pewna forma wiary?
Znajomy w średniej powiedział, że nie ma 100% ateistów, gdyż każdy w coś wierzy. Ja nie wierzę w Bogów, ale wierzę w siebie i prawa fizyki, które wg mnie to wszystko co nas otacza stworzyły...

A może my jesteśmy sami Bogami? Potrafimy kreować, budować, ale także i niszczyć... ? Posiadamy silną, wolną wolę... Możemy więc nazwać się Bogami?

Czekam na wyczerpujące odpowiedzi i dalsze rozważania.
_______________________________
 
Żeby coś zrozumieć, trzeba to przeżyć.

 
intimagaja
 Wysłana - 2 listopad 2005 13:38      [zgłoszenie naruszenia]

uuuuuuuuu no nie wiem to był taki głupi przykład.
ale ogolnie to mysle ze mozna byc 100% ateista nie wierze w nic co boskie i tyle. to ze wierze ze swiat powstał np z wielkiego wybuchu to juz nie kwestia wiary jako takiej w boga.
wierze tez ze o 10:40 przyjedzie autobus i nadal jestem ateista.

 
intimagaja
 Wysłana - 2 listopad 2005 13:42      [zgłoszenie naruszenia]

hitler napewno był bogiem i bynajmniej nie ma sie co sprzeczać ze istniał.
a jak sie przed nim klękło to jeszcze dłon podał pod warunkiem ze byłes rasy aryjskiej ale i bóg wybrał sobie naród synów abrahama.

 
Andr2ej
 Wysłana - 2 listopad 2005 14:33      [zgłoszenie naruszenia]

shreeve
Rozumiem... ale ton, w jakim odbywa się cała msza, brzmi jak pranie mózgu... monotonne powtarzanie tych samych tekstów... ciągle to samo... > zazwyczaj prowadzi to do hipnozy.

Sorki ale tym teksem właśnie udowodniłeś że nic z tego nie rozumiesz.

shreeve
Nie powiedziałem, "spełnij moje życzenia" tylko "pomóż mi na egzaminie",... a jesli nie potrafi pomóc... to na co mi taki Bóg? Po co mam w niego wierzyć Ehh... A może nie miałem czasu i dlatego poprosiłem "mojego kochającego i wszechmocnego Boga", tylko Bóg akurat wtedy miał wypad z kumplami po fachu na piwo?

Nie powiedziałeś tego dosłownie w formule, którą opisuje, mówisz to całością swojej wypowiedzi. - "Nie pomógł na egzaminie to na co mi taki Bóg". To stwierdzenie pokazuje że Boga traktujesz jako spełniacza życzeń. Spełni życzenie - to jest. Niespełni to jestem obrażony i na pewno Go nie ma. No i to ostatnie stwierdzenie znowu ukazuje iż Boga jakiego sobie wyobrażasz po prostu nie ma. O co Ci chodzi z tym piwem z jakimi kumplami ?

shreeve
Czemu nie dopuszczasz do siebie myśli, że to może być zasługa chemii, fizyki i wogóle, całej natury, tylko od razu trzeba przypisywać wszystko Bogu?

Nic samo z siebie nie powstaje. Wszystkie prawa są dokładnie przemyślane i dopasowane do siebie. Natura stworzyła naturę, chemia stworzyła chemie ? Nie dostrzegasz w tym absurdu. Przykładzik : Jako efekt końcowy widzisz dom. Czy dom urósł jak grzyb czy też ktoś go zbudował ? Czy budowniczowie budowali jak im się w danej chwili podobało czy też trzymali się jakiegoś planu. Aby wybudować dom trzeba najpierw wszystko dobrze ustalić, wytyczyć, przemyśleć biorąc pod uwagę różne sytuacje i potrzeby. Świat i wszechświat również miał swojego konstruktora bo jest zbyt skomplikowany i wzajemnie dopasowany aby mógł być dziełem przypadku albo jakiegoś ślepego trafu.

shreeve
Ty również stworzyłeś swojego Boga, i przedstawiasz wersję, w którą Ty wierzysz... Mnie interesuje zdanie obiektywne... a nie fanatyka religijnego, który za nic w świecie nie potrafi spojrzeć na to z innej
strony...


Moja wersja jest wersją całego kościoła katolickiego, który trwa już blisko 2000 lat. Czy Ty masz mnie za fanatyka ? Ja rozumie Twoją stronę ale jednocześnie ukazuje Ci jej absurd. Ateizm nie tłumaczy najważniejszych dla człowieka spraw a trwanie w nim to oszukiwanie samego siebie. Wcześniej czy później będziesz musiał odpowiedzieć sobie na podstawowe pytania. Ateizm Ci ich nie udzieli.

shreeve
-" Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie" --- to po co mi Bóg i modlitwa, skoro wszystko i tak będzie zależało ode mnie samego?

Jest w tej sentencji taki wyraz "jakby" jest on bardzo ważny do prawidłowego jej zrozumienia.

shreeve
Dlaczego miałbym wybaczyć komuś, kto niszczy coś, o co tak walczyłem? Przebaczenie nie zabije Twojego cierpienia.

Wybaczam bo Bóg chce abyśmy sobie nawzajem wybaczali. Trzeba też zrozumieć tego który nas napadł. Postąpił tak bo nie poznał Boga bo nikt mu o nim nie powiedział bo nie ma świadomości sensu i celu swego życia, bo nie zdaje sobie sprawy z tego że ten czyn przybliża go bardziej do piekła itd., itp. Po prostu przyczyn jest wiele. Jest przykazanie miłuj bliźniego swego a Jezus mówi - miłuj swoich nieprzyjaciół.

shreeve
Dzieci umierają na pewno nie z jakiegoś widzi misię Boga, tylko z powodów biologiczno-chamicznych. Nie są w stanie przeżyć.

No i dobrze napisałeś.

shreeve
A skoro nie są, takie małe, niewinne ludziki w stanie przeżyć, to czemu ten wspaniały Bóg ich nie chroni? Bo go życie ludzi Go nie obchodzi ?

No dobrze ... ale miałeś mi to wyjaśnić z punktu widzenia ateisty a Ty znowu wplątujesz i obarczasz o coś Boga. Skoro w Niego nie wierzysz to nie obarczaj Go o wszystko tylko tłumacz świat i wszystko bez odniesienia do Niego.

Andr2ej --->Czy relacje osób, które przeżyły tzw. śmierć kliniczną nie przekonują Cię i dla Ciebie nic nie znaczą ? shreeve-->A wg mnie Boga nie ma... i też nie ma się czego obawiać

Znowu mi nie odpowiedziałeś na pytanie. Czy słyszałeś kiedykolwiek o, ludziach, którzy doświadczyli śmierci, byli po tamtej stronie i z niej wrócili.

shreeve
w św. Mikołaja też wierzysz?

W początkach IV wieku św. Mikołaj był biskupem Miry w Azji Mniejszej. A wierzę w Boga.
_______________________________
 
Bóg jest miłością

Jeżeli zło jest nienapiętnowane - rozzuchwala się.

 
shreeve
 Wysłana - 2 listopad 2005 15:12      [zgłoszenie naruszenia]

Sorki ale tym teksem właśnie udowodniłeś że nic z tego nie rozumiesz.
> Rozumiem, i wiem, że to pranie mózgu... wsłuchaj się w modulacje i
> intonacje prowadzącego

Nie powiedziałeś tego dosłownie w formule, którą opisuje, mówisz to całością swojej wypowiedzi. - "Nie pomógł na egzaminie to na co mi taki Bóg". To stwierdzenie pokazuje że Boga traktujesz jako spełniacza życzeń. Spełni życzenie - to jest. Niespełni to jestem obrażony i na pewno Go nie ma. No i to ostatnie stwierdzenie znowu ukazuje iż Boga jakiego sobie wyobrażasz po prostu nie ma. O co Ci chodzi z tym piwem z jakimi kumplami ?
> Z tymi kumplami to tak dla żartu ;)
> A jak Ty się więc modlisz? Skoro prosiłem i mnie nie wysłuchał, to
> dlaczego mam nadal ufać, że innym razem mi pomoże? Skoro mnie nie słucha
> to jaką mam gwarancję, że po mojej śmierci (jeśli wogóle istenieje) mnie
> wysłucha? Skoro Bóg ma być po to, żeby w niego wierzyć i prosić go o
> pomoc i wsparcie w trudnych sytuacjach, a on tego nie okazuje, to
> co mi z takiej wiary i Boga?

Nic samo z siebie nie powstaje. Wszystkie prawa są dokładnie przemyślane i dopasowane do siebie. Natura stworzyła naturę, chemia stworzyła chemie ? Nie dostrzegasz w tym absurdu. Przykładzik : Jako efekt końcowy widzisz dom. Czy dom urósł jak grzyb czy też ktoś go zbudował ? Czy budowniczowie budowali jak im się w danej chwili podobało czy też trzymali się jakiegoś planu. Aby wybudować dom trzeba najpierw wszystko dobrze ustalić, wytyczyć, przemyśleć biorąc pod uwagę różne sytuacje i potrzeby. Świat i wszechświat również miał swojego konstruktora bo jest zbyt skomplikowany i wzajemnie dopasowany aby mógł być dziełem przypadku albo jakiegoś ślepego trafu.
> To z czego powstał Bóg? Nie powiesz mi przecież, że Bóg istniał zawsze,
> bo przecież "nic samo z siebie nie powstaje" a wszystko co ma początek,
> ma też koniec.

Moja wersja jest wersją całego kościoła katolickiego, który trwa już blisko 2000 lat. Czy Ty masz mnie za fanatyka ? Ja rozumie Twoją stronę ale jednocześnie ukazuje Ci jej absurd. Ateizm nie tłumaczy najważniejszych dla człowieka spraw a trwanie w nim to oszukiwanie samego siebie. Wcześniej czy później będziesz musiał odpowiedzieć sobie na podstawowe pytania. Ateizm Ci ich nie udzieli.
> Ale nie będę szukał odpowiedzi w miejscu lub u kogoś, którego istnienia
> nie udowodniono.

Jest w tej sentencji taki wyraz "jakby" jest on bardzo ważny do prawidłowego jej zrozumienia.
> Ano jest :], zgadza się... To "jakby", oczywiście w mojej interpretacji,
> znów możnaby wykorzystać na niekorzyść Boga :]

Wybaczam bo Bóg chce abyśmy sobie nawzajem wybaczali. Trzeba też zrozumieć tego który nas napadł. Postąpił tak bo nie poznał Boga bo nikt mu o nim nie powiedział bo nie ma świadomości sensu i celu swego życia, bo nie zdaje sobie sprawy z tego że ten czyn przybliża go bardziej do piekła itd., itp. Po prostu przyczyn jest wiele. Jest przykazanie miłuj bliźniego swego a Jezus mówi - miłuj swoich nieprzyjaciół.
> A ludzka natura mówi, żebyś ich nienawidził. Tracą do Ciebie szacunek, w
> konsekwencji tracisz szacunek sam do siebie co dalej prowadzi Cię do
> samobójstwa, czyli grzechu :]. Jezus kochał swoich bliźnich i został za
> to zabity i cierpiał. Nie wiem czy było to warte, chociaż z drugiej
> strony, gdybym miał wyleczyć cały świat, zabijając jedno małe niewinne
> dziecko to chyba bym to zrobił. Nie wiem, czy poświęciłbym siebie, ale
> raczej nie.
> Jestem pewny w 99%, że nie wybaczyłbyś mi krzywdy, jaką wyrządziłbym
> Twojej rodzinie. Na szczęście, nie obawiaj się, jestem przemiłym
> człowiekiem :]

No i dobrze napisałeś.
> Dziękuję ;] wreszcie się zaczynami zgadzać, w niewielu kwestiach, ale na
> dobry początek i to dobre ;)


No dobrze ... ale miałeś mi to wyjaśnić z punktu widzenia ateisty a Ty znowu wplątujesz i obarczasz o coś Boga. Skoro w Niego nie wierzysz to nie obarczaj Go o wszystko tylko tłumacz świat i wszystko bez odniesienia do Niego.
> OK, ale ja próbuję udowodnić, że Boga nie ma, Ty się upierasz, że jest.
> No to skoro jest, to dlaczego dzieje się tyle złego wśród istot, które
> w niczym nie zawiniły. Nie mów mi o grzechu pierwszych rodziców, bo w
> tym wypadku możnaby powiedzieć: "To dlaczego wszyscy żyjemy?"

Znowu mi nie odpowiedziałeś na pytanie. Czy słyszałeś kiedykolwiek o, ludziach, którzy doświadczyli śmierci, byli po tamtej stronie i z niej wrócili.

> Słyszeć, słyszałem, ale nie widzę w tym żadnej ingerencji Boga... Może
> po prostu to chcieli zobaczyć? Tak jak Ty chcesz wierzyć w Boga, tak oni
> chcieli go zobaczyć, i zobaczyli?

W początkach IV wieku św. Mikołaj był biskupem Miry w Azji Mniejszej. A wierzę w Boga.
> A przynosił grzecznym dzieciom prezenty? ;]

Wydaje mi się, że wierzysz w Boga, bo się boisz tego, co może Cię spotkać. Nie czujesz się pewnie w tej sytuacji, w któej jesteś teraz i potrzebujesz jakiegoś wyjaśnienia (nie zawsze logicznego), aby Twój umysł nie czuł się zagubiony...

OKi, kończę, dalszy Ciąg po Waszych opiniach. Fajnie by było, aby ktoś jeszcze przyłączył się do dyskusji. Masz pomysł, jak takich ludzi wyszukać? :]

Andr2ej, czy Ty może jesteś katechetą?
Miałem kiedyś, rewelacyjnego gościa, uczył nas "religii"... aczkolwiek, gość miał filozoficzne podejście do życia (i to też de facto ukończył)... Z nim to można było porozmawiac tak, że my to przy nim głupie, nic nie wiedzące wyrostki :]




_______________________________
 
Żeby coś zrozumieć, trzeba to przeżyć.

 
intimagaja
 Wysłana - 2 listopad 2005 19:07      [zgłoszenie naruszenia]

Jeśli jest we mnie ludzka dusza pchnij ją w nową kukłe i baw sie nią

 
Andr2ej
 Wysłana - 3 listopad 2005 15:11      [zgłoszenie naruszenia]

shreeve
Wydaje mi się, że wierzysz w Boga, bo się boisz tego, co może Cię spotkać.

Jakoś zawsze wierzyłem i nie było w mojej wierzę żadnego strachu jedynie Bóg był mi jakiś daleki. Jakieś 5 lat temu przeżyłem swoje nawrócenie i teraz stał mi się bardzo bliski. Tam gdzie jest prawdziwa miłość nie ma strachu ani obawy.

shreeve
Andr2ej, czy Ty może jesteś katechetą?
Miałem kiedyś, rewelacyjnego gościa, uczył nas "religii"... aczkolwiek, gość miał filozoficzne podejście do życia Z nim to można było porozmawiac ...


Nie . Nie jestem katechetą. Jak człowiek przeżyje coś takiego jak nawrócenie to chciałby wszystkim ludziom opowiadać o tym że jest Bóg i bardzo nas kocha. A czy ten Twój superowy katecheta niczego nie zmienił w Twoim myśleniu ?

shreeve
A jak Ty się więc modlisz? Skoro prosiłem i mnie nie wysłuchał, to dlaczego mam nadal ufać, że innym razem mi pomoże? Skoro mnie nie słucha to jaką mam gwarancję, że po mojej śmierci mnie wysłucha?

Modlitwa to szczera, naprawdę szczera rozmowa z Bogiem. Nie jest czymś osobnym w życiu ale jest jego kontynuacją. Trzeba być w wielkiej zarzyłości z Bogiem aby odczuwać jego działanie i obecność w życiu. Przykład. Jakiś wielki grzesznik : morderca i złodziej modli się żeby mu się udało zabić kolejną ofiarę albo bezproblemowo okraść bank. Bóg nie spełni jego modlitwy a on później mówi - skoro Bóg mnie nie wysłuchał to nie ma Boga. To taki skrajny przykład i nie odnoś go zaraz do siebie. Chodzi mi o to że przed Bogiem ważna jest cała postawa a nie ta podczas 3 minutowej modlitwy.

shreeve
To z czego powstał Bóg? Nie powiesz mi przecież, że Bóg istniał zawsze, bo przecież "nic samo z siebie nie powstaje" a wszystko co ma początek, ma też koniec.

Widzisz ... wiele naszych ludzkich określeń nie da się zastosować aby określić Boga. Często na forach spotykam się z pytaniami typu - co było przed Bogiem ? kto stworzył Boga ? Albo kamień, którego Bóg nie może podnieść. To są próby sprowadzenia Boga do ludzkich pojęć i określeń ale tak naprawdę nie da się tego zrobić. Bóg jest po za czasem i wszelkie określenia z tym związane go nie dotyczą. Będąc Stwórcą sam nie podlega prawu stworzenia. Same określenia - Wszechmocny, Wszechmogący, Wszechobecny są tylko przymiotnikami, którymi człowiek usiłuje nazwać coś - czego i tak nie jest w stanie doświadczyć ani przeżyć. Wszelkie określenia są próbą ogarnięcia czegoś nieogarnionego. Podejmij próbę zważenia wody w oceanach albo policz wszystkie gwiazdy. Stracisz na to całe życie a i tak niczego nie osiągniesz.

shreeve
Ale nie będę szukał odpowiedzi w miejscu lub u kogoś, którego istnienie nie udowodniono.

Jest taka historyjka w której nauczyciel ateista przekonywał dzieci że nie ma Boga. Widzicie Go - nie. Słyszycie Go - nie. Możecie Go dotknąć - nie. To jest dowód że Boga nie ma. Wtedy wstał Jasiu i przedstawił swój dowód. Widzieliście rozum naszego nauczyciela - nie. Słyszeliście rozum naszego nauczyciela - nie. Możecie dotknąć rozumu naszego nauczyciela - nie. Oto dowód że nasz nauczyciel nie ma rozumu.

Chodzi o to że bardzo wielu rzeczy nie jesteś w stanie udowodnić a są i istnieją a doświadczając ich wiemy że są. Określa się ich istnienie ze względu na rezultat działania, na efekt, choć samego elementu nie sposób dostrzec. Tak jest na przykład w fizyce kwantowej. Chyba mi nie powiesz że każdą rzecz i miejsce potrafisz udowodnić ?

shreeve
to dlaczego dzieje się tyle złego wśród istot, które w niczym nie zawiniły. Nie mów mi o grzechu pierwszych rodziców, bo w tym wypadku możnaby powiedzieć: "To dlaczego wszyscy żyjemy?"

Mi chodzi o to że ateiści mówią że nie ma Boga ale kiedy przychodzi tłumaczyć trudne i skomplikowane sprawy związane z naszą egzystencją to zaraz obarczają o wszystko Boga. Skoro się nie wierzy to trzeba starać się tłumaczyć te sprawy bez Boga. Po prostu sam mi to wytłumacz bez odniesienia do Boga, skoro Go nie ma.

Andr2ej
Czy słyszałeś kiedykolwiek o, ludziach, którzy doświadczyli śmierci, byli po tamtej stronie i z niej wrócili.
shreeve
słyszałem, ale nie widzę w tym żadnej ingerencji Boga... Może po prostu to chcieli zobaczyć? Tak jak Ty chcesz wierzyć w Boga, tak oni chcieli go zobaczyć, i zobaczyli?

A jeżeli ktoś nie chciał, żył tak jakby Boga nie było albo był po prostu ateistą. Wiele jest takich przypadków. Ateiści, którzy po takim doświadczeniu nawracają się i zupełnie zmieniają swoje życie. Czego takiego doświadczyli że chcą się zmieniać. Czy nigdy Cię to nie interesowało ?

_______________________________
 
Bóg jest miłością

Jeżeli zło jest nienapiętnowane - rozzuchwala się.

 
Akon
 Wysłana - 3 listopad 2005 20:31      [zgłoszenie naruszenia]

"BóG" niby wierze choć powoli zatracam wiare ..:( gdzie on jest jak go potzrebuje? jeszcze chyba ani razu nie widzialem żeby mi w czymś pomógł, jeszcze nic mi nie "spadło" z nieba, jedyne co mi spada to pech!! Tak nie mam szczęscia w życiu i "BóG" jak na razie mi nie pomogł nigdy a pzrewaznei to wręcz odwrotnie. Wszytko mi sie ******li i to juz od samego dzieciństwa wszytkie moje plany szlak trafia, nawet jesli cos sie udaje to tylko z mojej zaslógi a i tak na dłuższa mete dalej bania!! CZEMU ?? Ku.... za co ? co ja mu takiego zrobilem?? hę? życie mi sie pier.. na całej linii i we wszytkich sferach!! DLACZEGO?? Zastanówmy sie tak czasem niby Bóg jest choc tak na prawde w życiu nam nie pomaga mówi sie ze po śmierci.. ale czy na pewno? a jesli tak naparwde to tylko zabobony? i "jego" tam nie ma to co wtedy? NIC! Dlatego osatstnio przyjąłem dewizę "żyje sie tylko raz" i tzreba to życie wykorzystać w każdym stopniu mam to wszytko gdzieś zaczynam sie bawic PIER.. System!
_______________________________
 
Walcz walcz walcz! ty walczysz ja walcze :]

 
shreeve
 Wysłana - 3 listopad 2005 22:23      [zgłoszenie naruszenia]

Akon.... zapamiętaj sobie:
Żyj Dniem Tak Jakby To Był Ostatni Dzień Twojego Życia.
Mi jak do tej pory przynosi szczęście to co wyżej napisałem. I mam zamiar żyć tak nadal... Nie pokładając nadziei w Bogu...

Andr2ej... Opisujesz wszystko ładnie i pięknie, lecz owijasz w bawełne... Mówisz, że Bóg istnieje, ale nie potrafisz mnie do tego przekonać... Na każdy argument można znaleźć kontrargument (w drugą stronę to samo). To, że Bóg istnieje, to jest tylko i wyłącznie Twoje zdanie...

A co do mojego katechety, to zmusił mnie do myślenia...

A Jezus był białym, mulatem, czy czarnym człowiekiem?
_______________________________
 
Żeby coś zrozumieć, trzeba to przeżyć.

[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 94 stron.   poprzednia | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

Czy wierzycie w Boga?

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94