FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 2681 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Filozofia, Psychologia, Religie
Dalajlama, Chiny, polityka, reinkarnacja, referendum :) 
[powiadom znajomego]    
Autor "Dalajlama, Chiny, polityka, reinkarnacja, referendum :)"   
 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 23 marzec 2008 08:11        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź swoje BMI

Taki "luźny" temacik przed śniadankiem Wielkanocnym :P
Ciekawe kwestie.
_________________________________________________________________


Reinkarnacja po referendum
Jeśli ktoś myśli, że przynajmniej po śmierci polityka już mu nie zagraża, może być w błędzie
Zwłaszcza jeśli chce się powtórnie narodzić.


[wiadomosci.onet.pl/1458965,240,1,kioskart.html]


"W przypadku większości ludzi sposób ponownych narodzin można uznać za sprawę prywatną. Ale w życiu Tenzina Gjatso, Dalajlamy XIV, jednego z najbardziej rozpoznawalnych ludzi na świecie, rzeczywistość geopolityczna zawsze rzutowała na to, co boskie i to, co ludzkie. Nie powinniśmy zatem być zaskoczeni jego zapowiedzią, że chce zorganizować referendum, by zapytać swych rodaków, jak ma się odrodzić i czy jego reinkarnacja jest w ogóle potrzebna.

Ale od razu rodzą się wątpliwości. Czy może on odwołać się od werdyktu w razie, gdy głosowanie wypadnie na "nie"? Czy w niebie uwzględnią te wyniki? Czy przyszli buddowie mogą przyjmować fundusze od biznesmenów?

Sprawa nie jest łatwa. Ale na tym nie koniec kłopotów, bo do akcji wkroczyły komunistyczne władze Chin, które jako chyba jedyne mają nieprzejednanie wrogi stosunek do Dalajlamy i jego poczynań. I orzekły, że ta decyzja nie zależy od niego. Od września tego roku to one aprobują lub wetują reinkarnację wszystkich lamów. Outsiderzy tacy jak pewien budda żyjący na wygnaniu nie mają tu nic do gadania. Ludzie z Pekinu może i są ateistami, ale jeśli chcą, żebyś wrócił z zaświatów, to tak się stanie, czy ci się to podoba, czy nie.

Jeśli jest się Tybetańczykiem, chodzi tu o coś więcej niż o kwestię życia i śmierci. Dla buddystów tybetańskich, czy to modlących się w klasztorach, czy przemieszczających się między światowymi stolicami, obeznanych z mediami religijnych guru, to sprawa ich przyszłości. Czy o losie Tybetańczyków decydować będzie chiński reżim, czy ich nieobecny król-bóg?

Jest to również kwestia czasu. Dalajlama przekroczył już swoje trzy dwudziestki i dziesiątkę, ma 72 lata, i jest rzeczą naturalną, że jego umysł zwraca się ku reinkarnacji. Wielowiekowa tradycja nakazuje, by przy wyborze kolejnego lamy mnisi przeczesywali doliny, miasta i wioski poszukując dziecka, które jest wcieleniem duszy ostatniego rinpocze. Lamowie posiadają swój tytuł od wczesnego dzieciństwa: obecny Dalaj został wybrany, gdy miał dwa lata i od tamtego czasu jest najważniejszą postacią w buddyzmie gelug wyznawanym przez około sześć milionów Tybetańczyków i siedem milionów Mongołów.

Tybet pozostaje jednak pod kontrolą chińskiej partii komunistycznej od 1950 roku. Nad zasadnością tego można długo dyskutować, ale pewne jest, że chińskie władze uważają, iż mają prawo decydowania także w sprawach religii. Pekin świetnie zdaje sobie sprawę, że choć niektórzy Tybetańczycy deklarują lojalność wobec Chin i partii, większość z nich tego nie czyni. Dalajlama, który od czasu swej ucieczki podczas powstania w 1959 roku żyje na wygnaniu w Indiach, jest wciąż czczony, na ogół skrycie i w zaciszu domostw, ale czasami też otwarcie. Co Chiny mogą zrobić z tak zawziętym oporem?

Ponieważ ośrodkami rozsiewania niepodległościowych herezji są klasztory, to one stały się pierwszym celem. Mnisi zmuszani są do odbywania "szkoleń", podczas których zaszczepia się im ideologię partii komunistycznej.

Kiedy byłem w tym roku w Lhasie, stolicy Tybetu, pewien mnich odważnie zgodził się ze mną spotkać. Twierdził, że każde takie szkolenie kończyło się żądaniem potępienia Dalajlamy. - W moim klasztorze mieszkało 20 policjantów - opowiadał. - Mówili nam, że musimy się mu przeciwstawić. Nie możemy tego zrobić. Wszyscy czcimy Dalajlamę. Pięciu lamów, którzy odmówili, zostało aresztowanych i wciąż pozostają w więzieniu.

Ale to za mało. Potępienia, nawet jeśli się pojawiają, są nieszczere. Władze kontrolują przełożonych klasztorów za pośrednictwem wyznaczonych przez partię "komitetów".

Wzięcie na cel lamów będących centrum kultu i życia duchowego to oczywisty kolejny krok. Panczenlama, druga pod względem znaczenia postać w buddyzmie tybetańskim, wybrany przez Dalajlamę, "zniknął" w 1995 roku, a jego miejsce zajął człowiek wychowany w Pekinie przez nauczycieli wyznaczonych przez rząd. Jest to powielenie praktyk reżimu polegających na mianowaniu biskupów w Kościołach protestanckim i katolickim - dlatego właśnie Watykan nie uznaje Chin.

Próba zapewnienia lojalności lamów to jedna rzecz. Ale Dalajlama to ważna figura, zwłaszcza w obliczu zbliżających się igrzysk olimpijskich. Pekin obawia się wielu potencjalnych zagrożeń: amerykańskiej potęgi militarnej, dysydentów w kraju i za granicą oraz charyzmatycznego ruchu Falun Gong, prześladowanej sekty medytacyjnej. Ale żadna z tych kwestii nie dzieli tak mocno Chin ze światem jak Dalajlama. Ten laureat Nagrody Nobla jest niemal powszechnie uważany za krzewiciela pokoju i mądrości.

Jednak dla chińskiego rządu to "wilk przebrany za mnicha". Gdyby umarł nie mając następcy, Chiny chętnie namaściłyby kogoś takiego, nawet jeśli nie akceptowaliby go zwykli Tybetańczycy. Czyjego przywództwa poszukaliby wówczas wierni?

Takie jest tło decyzji, jaką ma podjąć Dalajlama. Już postanowił, że jego następca musi pochodzić spoza obszaru pozostającego pod chińskim panowaniem, być może ze społeczności uchodźców żyjących w Indiach. Na ile jednak wiarygodny byłby następca, którego noga nigdy nie postała w Tybecie?

Jednym ze sposobów sprawdzenia tego byłoby referendum. Doradcy Dalajlamy twierdzą, że zdaje on sobie sprawę, jak dziwne wydawać się to może ludziom Zachodu - zwłaszcza że Dalajlama mógłby wybrać swego następcę niedomagając wprawdzie na zdrowiu, ale żyjąc. Znawcy tematu wskazują jednak, że reinkarnacja to nie tyle powrót człowieka do życia, co realizacja jego misji w nowej osobie. - Wszystkie oświecone istoty potrafią wybrać sposób, charakter i moment swego odrodzenia i sukcesji - mówi Lodi Gjaltsen Gjari, specjalny wysłannik Dalajlamy.

Mimo możliwych kłopotów ze zrozumieniem tej teologii, rządy zachodnie na nowo zainteresowały się Chinami i Tybetem. Kraje kierowane do niedawna przez polityków gotowych nadskakiwać Pekinowi wybrały bardziej sceptycznych przywódców, jak Angela Merkel. Niedawne spotkanie pani kanclerz z Dalajlamą rozwścieczyło Chiny. Ale Pekin zdaje sobie sprawę, że w okresie napięć związanych z przerzucaniem do Chin miejsc pracy europejscy przywódcy mają niewiele do stracenia wysłu****ąc obrońców praw człowieka.

Tymczasem rozmowy między Pekinem a wysłannikami Dalajlamy, które nigdy nie były łatwe, spełzły na niczym. - Odrzucili propozycję zaakceptowania Dalajlamy jako postaci religijnej - mówi Tsering Shakya, tybetański naukowiec z University of British Columbia.

Jeśli twarda linia Pekinu wobec Tybetu utrzyma się, a niedawno na północy "Autonomicznego Regionu" doszło do kolejnych antychińskich zamieszek, inni mogą być zmuszeni do zajęcia stanowiska w tej sprawie.

Dotyczy to również Brytyjczyków. Tony Blair nigdy nie spotkał się z Dalajlamą, ale Tybetańczyk przybywa w przyszłym roku do Wielkiej Brytanii i Gordon Brown będzie musiał podjąć decyzję, czy obierze ten sam kurs. Obrońcy wolnego Tybetu pytają, czy jest on po stronie autorytarnych, ale nastawionych na biznes Chin, czy popularnego, lecz bezsilnego demokraty.

Fakty:

* Dalajlama urodził się jako Tenzin Gjatso w 1935 roku, dwa lata później został wybrany na duchowego przywódcę.

* W teologii lamaistycznej lamowie są inkarnacjami swych poprzedników. Dalajlama jest czternastym wcieleniem.

* W 1950 roku Chiny zajęły Tybet. Dalajlama z początku zaakceptował chińską władzę, ale po powstaniu w 1959 roku udał się na wygnanie.

* Rząd na emigracji twierdzi, że podczas represji i rewolucji kulturalnej zginęło 1,2 miliona Tybetańczyków.

* Według ich własnych szacunków wyznawcy Dalajlamy to sześć milionów Tybetańczyków i siedem milionów Mongołów.

* Dalajlama nie upomina się o niepodległość, ale nie wróci z wygnania, dopóki Tybet nie uzyska "autonomii kulturalnej". Władze Chin twierdzą, że zamierza on oderwać Tybet od macierzy i nie mogą tego tolerować.

______________________________
 
Namaste!

Ekspert -
 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 24 marzec 2008 07:23      [zgłoszenie naruszenia]

Dla ciekawostki (przed śniadaniem świątecznym ):

Dla ludzi kultury Europejskiej reinkarnacja może zdawać się czymś dziwnym, niezrozumiałym (prostą reakcją może być: strach, agresja, wyśmiewanie lub odizolowanie od obcych treści (wymazanie ich z pamięci, świadomości, niezastanawianie się nad nimi patrz>>> szok kulturowy [pl.wikipedia.org/wiki/Szok_kulturowy] ).

Zwłaszcza w Polsce trudno rozmawiać o reinkarnacji, nie narażając się na dziwność (niestety - taki mamy poziom "intelektualny")... Na szczęście nie wszędzie jest tak jak w Polsce! (my jesteśmy 100 lat za murzynami - sorki, nawet z murzynem na te tematy pogadasz, jesteśmy za australijczykami - bo to u nich do niedawna groziły srogie kary za "niekonwencjonalne" "nieprawomyślne"). Ale mówię, nie wszędzie tak jest - w cywilizowanych bardziej od nas krajach jest o niebo lepiej! Aż 49% obywateli USA wierzy w reinkarnacje! (w/g badań Uniwersytetu z Chicago z 2005 roku - źródło: Newsweek z 20.03.2005). Zupełnie inaczej rozmawia się w takim społeczeństwie, w którym co druga osoba dopuszcza możliwość wspomnień karmicznych! A teraz pomyśleć, że są społeczeństwa gdzie niemal 100% dopuszcza taką możliwość!:) O wiele lepiej wygląda kwestia także w zachodnich krajach Uni Europesjkiej - gdzie według innych badań sporo ponad 30% katolików dopuszcza reinkarnacje :))) Nie dziwi więc fakt że to na Zachodzie bądź w USA rozwinęło się większość terapii reinkarnacyjnych bądź regresywnych - skoro tam mogą legalnie i bez presji. W Polsce nie mają one szans na uznanie przez oficjalną społeczność psychologów, a tam bywają nawet tematem nauczania przy różnych uczelniach bądź instytutach. Tam może też nie wszystko jest akceptowane, ale przynajmniej nikt nie utrudnia:)
_______________________________
 
Namaste!

Ekspert -
 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 25 marzec 2008 09:21      [zgłoszenie naruszenia]

W ramach tego co dzieje się ostatnio w Tybecie, zachęcam do brania udziału w akcjach Amnsety International i na rzecz Tybetu: czasem wystarcza swój podpis pod petycją jako gest sprzeciwu:


1. Akcja Amnesty International: Uwolnić Mnichów:
Czyli akcja po to by zwrócić wolność dziesięciu mnichom w wieku od 17 lat do 30 lat - którzy zostali ostatnio aresztowani, więcej tu: [[www.amnesty.org.pl/archiwum/aktualnosci-strona-artykulu/article/6030/63.html?cHash=00bf4e0feb]]

2. PETYCJA DO MIĘDZYNARODOWEGO KOMITETU OLIMPIJSKIEGO:
[[www.actionnetwork.org/campaign/tibet_IOC]]

Apelujemy o:
1. jak najszybsze zajęcie oficjalnego stanowiska przez Polskę i potępienia brutalności władz Chin wobec Tybetańczyków.
2. wezwanie władz Chin do uwolnienia wszystkich pokojowo protestujących,
3. wyjaśnienia wszystkich przypadków śmierci Tybetańczyków i dokładnej ilości zabitych;
4. poparcie apelu Rządu Tybetańskiego i Dalajlamy o wysłanie międzynarodowej misji obserwacyjnej do Tybetu;
5. wezwanie władz Chin do rozpoczęcia poważnych rozmów z Dalajlamą;
6. nie uczestniczenie przedstawicieli władz RP w Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie.

3.
POPARCIE DLA DZIAŁAŃ PARLAMENTARNEGO ZESPOŁU NA RZECZ TYBETU:
Poparcie jest bardzo ważne, dla dalszych prac Zespołu. Pisząc, dziękuj za wystosowanie pisma do Ambasadora ChRL w dniu 15 marca, i proś o dalsze zaangażowanie w działania na rzecz Tybetu, oraz przekazywanie poparcia dla Tybetu innym posłom.

Przewodnicząca Pani Poseł Beata Bublewicz beata@bublewicz.eu
Wiceprzewodniczący:
Pan Poseł Waldemar Andzel waldemar.andzel@sejm.pl
Pan Poseł Jarosław Wałęsa jaroslaw.walesa@sejm.pl


4.
ROZPRZESTRZENIAJ INFORMACJĘ
Uruchamiamy specjalną domenę poświęconą wydarzeniom w Tybecie: [[www.tybet.org.pl]]

5.

[[www.panczenlama.pl/dzialaj]]
_______________________________
 
Namaste!

Ekspert -
 
Researcher
 Wysłana - 25 marzec 2008 21:09      [zgłoszenie naruszenia]

Kocham twoje tematy.


Zmieniony przez - Researcher w dniu 2008-03-25 21:09:29
_______________________________
 
Hokus Pokus czary mary Maciuś z klanu to twój stary. %-)

 
OloKK
Dżony Dep
 Wysłana - 26 marzec 2008 00:17      [zgłoszenie naruszenia]

Świetny temat
Zaiste paradoksalna historia

Tak, racja. W cywilizowanych państwach więcej osób dopuszcza do siebie buddyjskie historie, zdecydowanie więcej jest też zupełnych ateistów... I tutaj bym polemizował z Tobą Grundziu! Dlaczego sugerujesz, że człowiek wierzacy w reinkarnację jest lepszym rozmówcą? Poza wspólnymi tematami na jakie możesz z nim dyskutować
_______________________________
 
Bądź silny, o człowieku! Pożądaj, raduj się wszystkimi rzeczami
zmysłów i uniesienia: nie bój się, że jakikolwiek bóg wyprze się ciebie za to.
ZAPRASZAM: [www.olokk.pl] // [www.bng-studio.pl]
[www.facebook.com/olokk]

Ekspert -
 
om
 Wysłana - 26 marzec 2008 01:22      [zgłoszenie naruszenia]

nie chce mi sie czytac, ale sprawa młodego Panczelamy jest naprawde bulwersująca...

 
hulio
 Wysłana - 26 marzec 2008 01:26      [zgłoszenie naruszenia]

ja tam sie nie bede pytał nikogo poprostu sie zreinkarnuje czy sie komus podoba czy nie, i z takim wyrazem twarzy sie pojawie w nowym wcieleniu ----> :)

Specjalista -
 
Fluff.y
 Wysłana - 26 marzec 2008 03:04      [zgłoszenie naruszenia]

A ja nie chcę już się inkarnować - to boli. ;p
_______________________________
 
'Hen, tam wysoko już jest z niebem jesiennym góra Fuji'

Znawca -
 
dragon7
 Wysłana - 26 marzec 2008 15:04      [zgłoszenie naruszenia]

Spokojnie z ta reinkarnacją. W reinkarnacje nie powinno sie tyle "wierzyć" co ją ROZUMIEĆ. Jesli ktos deklaruje ze wierzy w reinkarnacje a nigdy nie mial nic wspolnego z buddyzmem, a nawet w ogole z jakakolwiek filozofią tylko coś tam poczytal "sensacyjne" artykuly o zyciu po zyciu, to trudno taką deklaracje brać na powaznie.

Znawca -
 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 26 marzec 2008 20:37      [zgłoszenie naruszenia]

Researcher:
Kocham twoje tematy.

Uważaj, bo kochając moje tematy kochasz mnie
ja i moje tematy jedno jesteśmy :D


Dżony Depie

Tak, racja. W cywilizowanych państwach więcej osób dopuszcza do siebie buddyjskie historie

Tak, bo buddyzm pasuje ludziom nakierowanym na umysł i intelekt.
Dodam że to nie ja pierwszy stwierdziłem że buddyzm jest bliski nauki, to Einstein zrobił przede mną :P


, zdecydowanie więcej jest też zupełnych ateistów... I tutaj bym polemizował z Tobą Grundziu! Dlaczego sugerujesz, że człowiek wierzacy w reinkarnację jest lepszym rozmówcą?

Nie sugeruję W końcu i buddystów uznaje się za ateistycznych często (co jest półprawdą i tak - bo oni w tej kwestii są po prostu bez nastawień - buddyzm Zen to już wogle wyższa szkoła jazdy - zen są bez nastawień do wszystkiego: boga, seksu, bycia - są sobie po prostu bez zbędnych utrudnień :)

Nie ma ateistów, nie ma nie-ateistów, nie ma agnostyków, sryków tyków - jest tylko umysł który w to gra i wikła w kolejne schematy, umysł musi dzielić, nazywać - oni porzucają umysł a tam odnajdują błogą rzeczywistość, pozbawioną neurozy :)

P.S. Ostatnio śpiewałem u buddystów Zen Sutre Serca bo koreańsku Ale jazda - śpiewnik mi dali i jechane ;p Polecam ją - ale po polsku! Zwłaszcza jak ktoś lubi głęboką filozofię w prostych kilku słowach. Uwaga - sutry mogą czytać tylko osoby w pełnizdrowe psychicznie. Ale zejdźmy już z buddystów Zen bo to nie temat o Japonii a o Tybecie


om

nie chce mi sie czytac,

jak zwykle

ale sprawa młodego Panczelamy jest naprawde bulwersująca...

To fakt, z Panczelamą zagrali ostro. Żeby dziecko więzić? Ciekawe czy wogle żyje? Stawiam że tak, tyle że pranie mózgu mu zrobili i jest komunistą ;p


hulio


ja tam sie nie bede pytał nikogo poprostu sie zreinkarnuje czy sie komus podoba czy nie, i z takim wyrazem twarzy sie pojawie w nowym wcieleniu ----> :)

Heheh. A tak między nami świadome odradzanie nie jest wcale takie trudne, podobnie świadome umieranie. Techniki są łatwe. Buddyści mają mnóstwo tulku współczesnych - świadomie odrodzonych i rozpoznanych. Pewien Polak kiedyś coś tam sobie przypomniał, i poprosił znajomych buddyjskich o wypowiedzenie się. Sprawa trafiła do najwyższych lamów, po miesiącu drobiazgowych badań, przyszła odpowiedź że jest inkarnacją takiego a takiego lamy i tu padło nazwisko zmarłego lamy :) A w książce Żyjąć wśród himalajskich mistrzów są fajne opisy jak jogini od Swamiego Ramy świadomie opuszczali ciała w medytacji gdy te przeszkadzały w dalszej realizacji celów - starzały się bądź chorowały :))

hulio - mam tylko nadzieję że z tym wyrazem twarzy ":)" nie będziesz czekał aż do następnego bo szkoda, i że już teraz masz taki rogal na twarzy :)


Fluff.uś :)

A ja nie chcę już się inkarnować - to boli. ;p

Boleć może tylko ego, naprawdę! ;) Poza ego nie może być bólu i krzywdzenia siebie. Poza tym... jak boli to tylko do czasu gdy na to pozwalamy :))))

Potem się do Ciebie na priv odezwę, albo jutro.


dragon7

Spokojnie z ta reinkarnacją. W reinkarnacje nie powinno sie tyle "wierzyć" co ją ROZUMIEĆ. Jesli ktos deklaruje ze wierzy w reinkarnacje a nigdy nie mial nic wspolnego z buddyzmem, a nawet w ogole z jakakolwiek filozofią tylko coś tam poczytal "sensacyjne" artykuly o zyciu po zyciu, to trudno taką deklaracje brać na powaznie.




No dokładnie. już sama wiara w buddyzm to absurd. wogle wiara to absurd. To się wie, czuje, zna, albo nie. Czasem mnie sie ktoś pyta czemu on ciągle czuje z poziomu ego - jak czujesz z poziomu ego, to ok, nie oszukuj się że jest inaczej - przyjdzie czas sam poczujesz z poziomu innego. Czasem ktoś się mnie pyta czemu on jeszcze czuje lęk - "Przecież mówisz że albo lęk albo miłość". W porządku, ale jak czujesz lęk to nie tłum go, nie oszukuj się - odczuwaj i obserwuj. Yyyy... co to ma do reinkarnacji? Co to ja chciałem powiedzieć?

______________________________________

Dobra ziomki - my tu gadu gadu, ale teraz szczerze kto włączył się do jakiejś akcji i złożył choć jeden podpis pod jakąś petycją?
_______________________________
 
Namaste!

Ekspert -
 
dragon7
 Wysłana - 26 marzec 2008 22:55      [zgłoszenie naruszenia]

No dokładnie. już sama wiara w buddyzm to absurd. wogle wiara to absurd. To się wie, czuje, zna, albo nie. Czasem mnie sie ktoś pyta czemu on ciągle czuje z poziomu ego - jak czujesz z poziomu ego, to ok, nie oszukuj się że jest inaczej - przyjdzie czas sam poczujesz z poziomu innego. Czasem ktoś się mnie pyta czemu on jeszcze czuje lęk - "Przecież mówisz że albo lęk albo miłość". W porządku, ale jak czujesz lęk to nie tłum go, nie oszukuj się - odczuwaj i obserwuj. Yyyy... co to ma do reinkarnacji? Co to ja chciałem powiedzieć

no wlasnie nie wiem co chciales powiedziec. To chyba pisane z innego "poziomu" swiadomosci. Tez mam tak czasem

Znawca -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 2 strony.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

Dalajlama, Chiny, polityka, reinkarnacja, referendum :)

Strony: 1 2
 
Warto przeczytać: | | zboczenia | zwierz | zwierzu | antonio | popers | poppers | papież | zegarki | nago aktorki | endrju135 | policja konna | jasminelle | młodzi wykształceni | Q_bert | loura45 | abw | kicia188 | aussiebum | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2020 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0