FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 22908 razy ¬
 
ROZRYWKA | Seks
Dlaczego kobiety zniszczyły moje życie 
[powiadom znajomego]    
Autor "Dlaczego kobiety zniszczyły moje życie"   
 
Ostatni
 Wysłana - 22 styczeń 2007 13:46        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź ile procent masz tłuszczu

Dlaczego kobiety zniszczyły moje życie.

Wszystko ma swój początek i w moim przypadku oczywiście też tak jest. Początek końca mojej psychiki zapewne leży w dzieciństwie, na pewno ma olbrzymi wpływ na całe dalsze życie. Jestem jedynakiem i od samego początku byłem raczej nieśmiały (co na szczęście jakiś czas temu się całkowicie zmieniło) i z tej racji że kiedy byłem mały nie potrzebowałem tego, nie utrzymywałem żadnego kontaktu z płcią przeciwnąNie miałem żadnej koleżanki, nie potrafiłem swobodnie rozmawiać nawet z kuzynkami- mój kontakt z dziewczynami był teoretyczny- nawet z matką nie miałem dobrego kontaktu, po prostu kobiety były dla mnie czymś tajemniczym, niezwykłym i innym niż ja. No właśnie ten okres (trwający do 14-15 roku życia) stworzył moje podłoże psychiczne na płaszczyźnie damsko-męskiej, której niestety już nie zmienię a jest tragiczne w skutkachDlaczego? Ponieważ wychowany na bajkach, opowieściach, sporadycznie oglądanych filmach romantycznych itp. Ukształtowała mi się w samym środku głowy opinia że kobiety są :czułe, wrażliwe, zasługują na szacunek , są kochane, cudowne trzeba je traktować jak skarb, okazywać uczucia i w ogóle cudowne księżniczki, boginie które są wspaniałe, są czymś dużo lepszym niż ja, sprawiedliwe i jeśli okaże się im dobro i dobrze się je traktuje to wtedy to doceniają (dlatego że żadnej dobrze nie znałem, jakbym miał choćby siostrę to pewnie bym tak nie myślał)I ta część moich poglądów, mimo doświadczeń nie zmienia się (a uwierzcie że już w ogóle w to nie wierze i baaaardzo tego żałuje i chciałbym to zmienić-chciałbym potrafić traktować dziewczyny jak cham i prostak- bez szacunku a nie mogę,nie potrafie).A jak łatwo się domyślić w praktyce takie podejście okazało się ogromnym rozczarowaniem.
Nie chce przynudzać i się zwierzać ale musze podać przykłady. Najpierw było kilka znajomości z których nic nie wynikło (to był jeszcze czas mojej niewątpliwej nieśmiałości).Opisze więc te które były dla mnie ważne(nie podaje imion bonie). Na pewnych wakacjach pojawiła dziewczyna nr.1, wszystko fajnie- problem polegał na tym że mieszkała daleko ode mnie-ale trudno po wakacjach miałem do niej jeździć-bardzo tego chciała. Miesiąc potem pojechałem te 300km(zebrałem sianko:)) i niestety mimo że byłem tam 4 dni spędziła ze mną 3 godz- jeden spacer (cały czas coś wymyślała żeby się ze mną nie zobaczyć).Jak wróciłem do domu to się do mnie nie odzywała-po miesiącu smsowania i dzwonienia (bez skutku) dowiedziałem się od jej koleżanki że kręci z żołnierzami z okolicznej jednostki (serio) i zawsze tak robiła a teraz przyjechał jakiś jej byłyTrochę się dolinowałem , ale bez załamki (mała igiełka wbita w serce i psychike).Później poznałem nr.2 - po miesiącu okazało się że ma chłopaka (hehe- siedziałem z nią przytulony pod drzewem a ona z nim rozmawiała przez kom. Potem się zorientowałem że to on).Potem nr.3 czyli piękna dziewczyna której osobowość mnie tak urzekła że rozmawialiśmy po 6-8h bez przerwy- a ja nie mogłem się doczekać kiedy ją znowu zobaczę (ona niby też) ale po 1,5 miesiąca powiedziała że nie chce się z nikim wiązać i możemy zostać przyjaciółmiWpadłem do niej miesiąc później na herbatkę (z zaskoczenia-byłem w pobliżu) ale okazało się że już ją ktoś odwiedzał- jak się okazało nowy chłopakfajnie. Zacząłem się wtedy powoli zastanawiać o co chodzi? dlaczego? Przecież nic źle nie zrobiłem (serio).Kilka miesięcy później nr.4 i znowu powtórka ,wręcz podręcznikowa "Po ostatnim związku chyba nie potrafię się już z nikim poważnie związać, a nie chce Cię zranić" .Fajnie, z tym że teraz minęły 2 dwa miesiące i w wakacje już kogoś miała, ale na szczęście teraz byłem już gotowy na takie rozwiązanie.Nr.5 to przygoda wakacyjna i 3tygodniowa znajomość w której wszystko by było super (nie robiłem sobie żadnych nadziei) gdyby nie to że 3 dni przed jej wyjazdem dowiedziałem się od jej siostry że ma tam u siebie faceta od ponad pół rokuNie powinno mnie to już obchodzić ale jednak to co razem robiliśmy ,co mi mówiła , jaką to miało wartość, co myślał w tym czasie tamten koleś, co jeśli moja dziewczyna by tak zrobiła? Lekka załamka światopogląduPotem nr.6 ekscentryczna, dzika dziewczyna nie z mojego świata o wyglądzie aktorki porno (serio fajna była:) imprezy, dragi i BMW tyle miała w głowie:) A oprócz mnie spotykała się równocześnie z dwoma innymi-z jej świata. A po miesiącu mnie olała-trudno, nie zrobiła mi krzywdy przynajmniej:) Następnie nr.7 absolutnie super dziewczyna pod każdym względem ale niestety spotykała się ze mną miesiąc po rozstaniu z kolesiem z którym była 6lat i bardzo szybko postanowiła do niego wrócićPotem nr.8 fajna blondynka która po miesiącu doszła do wniosku że jednak ma mnie gdzieś. Wtedy taki punkt przełomowy, zacząłem się nad tym wszystkim poważnie zastanawiać i doszedłem do wniosku że to wszystko chyba raczej bez sensu i lepiej będzie jak będę sam .I jak to bywa w takich momentach poznałem nr.9 która wydała mi się trochę inna niż reszta- postanowiłem że tym razem niczego nie zepsuje-postanowiłem trzymać ją na dystans (a w zasadzie tak naprawdę to nie mogłem za bardzo się już przed nikim otworzyć-nie potrafiłem).Ale tak się jakoś złożyło że traktowała mnie inaczej, była czuła, opiekuńcza - dobrze mi z nią było. Po 3 miesiącach zaczęła mi mówić że mnie kocha- coś się we mnie wtedy przełamało (nikt wcześniej mi tego nie powiedział) Z trudem, bo było mi bardzo ciężko ale się otworzyłem, zdałem sobie sprawę że coś do niej czuje. W 4 miesiącu byłem już totalnie zakochany i zrobiłbym dla niej wszystko. Problem polegał na tym że właśnie wtedy, kiedy jej okazałem uczucia, kiedy to powiedziałem- w ciągu 2 tygodni odsunęła się ode mnie- olała mnie, wróciła do swojego byłego (który traktował ją jak szmatę - bił i zdradzał- a mimo to wolała jego ode mnie) a ze mną całkowicie zerwała kontakt- potraktowała jak śmiecia i zabawkę. To nie ukrywam mnie totalnie załamało- to była jedyna dziewczyna jaką kochałem a potraktowała mnie tak a nie inaczej(dodam że przez prawie 3miesiace o nią jeszcze walczyłem-to był błąd bo mnie dobiło to do końca). Wtedy prawdziwa refleksja- przez pół roku załamka ale wiedziałem że tak naprawdę jedyne co może mi pomóc to ktoś nowy. Więc była nr.10 kolejna wakacyjna przygoda bez żadnych perspektyw (dziewczyna szukająca wrażeń).Potem nr.11 szalona imprezowiczka która jak się okazało kręci z tyloma facetami równocześnie ile to tylko możliwe- widocznie bycie adorowaną przez wielu mężczyzn było dla niej sposobem na szczęście. Następnie nr.12 ciekawa, ładna dziewczyna ale niestety na tym poziomie mojej zniszczonej już psychiki nie pasowała mi w ogóle, była zbyt spokojna i zbyt szybko zaczęło jej zależeć- to była jedyna dziewczyna z którą ja zerwałem- ale nie żałuje bo nie była po prostu w moim typie.. No i oczywiście kolejne postanowienie i refleksja żeby być samemu i poznałem nr 13Pomyślałem że już nie mogę się wkręcić ale wyszło na to że to w zasadzie mój ideał- fizycznie i z charakteru. Mówiła że straciła dla mnie głowę że jestem super, ale nagle zaczęła się dziwnie zachowywać- nie odpisywała, nie odbierała- od czasu do czasu pisała że jest we mnie zakochana ale się boi że ją skrzywdzę- nie dawałem za wygraną dzwoniłem, pisałem- baardzo mi zależało, kilka razy byliśmy już umówieni ale nie przychodziła, nie odzywała się i nie odbierałaW końcu dowiedziałem się że wróciła do swojego byłego, którego zostawiła bo ją biłSłodko. No i teraz mija miesiąc jak jestem całkiem sam, pisze ten art. Żeby to wszystko z siebie wyrzucić. Pewnie wiele osób które to przeczytają pomyślą- gdzie tkwi problem- przecież bez problemu możesz znaleźć nową, gdzieś tam jest dziewczyna dla CiebiePuste gadanie, jestem w tej chwili zniszczony psychicznie, wypatroszony w środku. Mój światopogląd jest tragiczny. Mogę w pełni świadomie powiedzieć że nienawidzę kobiet (nie jest to i nigdy nie będzie widoczna nienawiść- żadnej nie zrobię krzywdy i nie będę się nigdy zachowywał w taki sposób- bo mam bezsensowne i fikcyjne wartości wryte w głowę od dzieciństwa- nienawidzę ich w środku - za to jakie są naprawdę, za to że na całym świecie tylko one mogą mnie zranić-NIC więcej).Wydać się może że te ostatnie 4 lata które opisałem (tyle to trwało mniej więcej) teraz mam 22 nie mają dużego znaczenia-ale dla mnie ogromne-na zdecydowanej większości mi zależało i naprawdę, ale to naprawdę żałuje że je poznałemNie potrafię myśleć o tym co było dobre, o dobrych wspomnieniach bo zawsze po chwili przychodzą te najgorsze i tylko one zostają- więc nie mam co wspominać tak naprawdę. Dlaczego kobiety mnie zniszczyły? Bo nie mogę bez nich żyć, bo nie radze sobie z samotnością ale kataklizm jaki wywołały w mojej osobowości, w moim życiu sprawia że nie mogę już z nimi się wiązaćDlaczego? Bo nie podejmę więcej ryzyka- bo to niewinnie wygląda jak się to przeczyta ale od dwóch lat mam myśli samobójcze które się bardzo nasilają od pół roku, codziennie myślę żeby ze sobą skończyć ale nie mam odwagi-skąd to się wzięło? Stąd że wszystkie osoby na jakich mi zależało potraktowały mnie jakbym był nikim i teraz chcąc nie chcąc tak się czuje-jak śmieć (i nie mówcie mi o rodzinie itp. Bo sami wiecie że to nie ma znaczenia w takich sytuacjach).Miałem oparcie w przyjaciołach ale od kiedy są w związkach nie mają dla mnie czasu. Jestem naprawdę wykończony i jeśli czeka mnie jeszcze jedno rozczarowanie to nie dam rady i ze sobą skończę. Nie podejmę ryzyka- nawet jeśli miałbym 99% pewności że to będzie ta jedyna (a tak w ogóle to w taki ******ły nie wierze) bo jeśli znowu mnie tak potraktuje to nie dam rady. Jak widzicie mam problemy z głową- nic nie mogę poradzić. Możecie napisać że źle trafiałem- wiem o tym ale takie stwierdzenie mi wcale nie pomaga, jeśli nie ciąży nade mną jakaś klątwa to widocznie tak miało być. Możecie napisać że jestem przewrażliwiony- też to wiem, nie ma dla takich ludzi jak ja miejsca w dzisiejszym świecie .Zastanawiam się tylko czy gdybym od zawsze wiedział że prawie wszystkie dziewczyny to egoistki, bambery lub szmaty (a nie to co mi wpajano w dzieciństwie-traktowałbym je tak jak na to zasługują a nie potrafię) to teraz moje życie wyglądało by lepiej. Nie chce żeby ktoś się nade mną użalał, nie uważam żeby przeżył jakieś straszne męczarnie-na pewno inni mają gorzej - ale mi akurat to wystarczyło żeby mnie zniszczyć totalnie. Dzięki jeśli ktoś dał rade to do końca przeczytać- po napisaniu tego czuje się trochę lepiej, pokazuje to światu bo może ktoś ma ochotę przeczytać historie miłosnego nieudacznika;):);) Pozdrawiam

 
PanMarcin
 Wysłana - 22 styczeń 2007 13:57      [zgłoszenie naruszenia]

Daje soga każdemu kto to przeczyta i streści o co chodzi

Znawca -
 
Danielloo
 Wysłana - 22 styczeń 2007 13:58      [zgłoszenie naruszenia]

no i co ci napisac ? Za bardzo uczuciowy z ciebie chlopak i do wszystkiego zbyt powaznie podchodzisz. Po prostu zostaniesz kawalerem- nie ty jeden
takie zycie.
ewentualnie przezuc sie na chlopcow. w motoryzacji juz jeden taki jest
_______________________________
 
Sześć cylindrów mnie napedza , a w chacie głód i nedza.
Dużo gazu i sprzęgło od razu
Zamiast krwi etylina, zamiast serca turbina.

 
-Neal-
 Wysłana - 22 styczeń 2007 14:03      [zgłoszenie naruszenia]

Za długi tekst, 105 linijek to stanowczo za dużo - można w jednym zdaniu kobiety wszytkie określić. =D

A tak 'zawiasem' mówiąc to trzeba dla kobiety być s.k.u.r.w.y.s.y.n.e.m tylko wtedy masz jakieś szanse.
Pamiętaj, że kierują nami te same instynkty co parenaście tysięcy lat temu - jedzenie i reprodukcja - to jest sens naszego życia.
Więc lepiej się ogarnij i nie bądź pussy, jak nie portrafisz to lekarz Ci pomoże.

Zmieniony przez - -Neal- w dniu 2007-01-22 14:07:41

 
rafee
 Wysłana - 22 styczeń 2007 14:08      [zgłoszenie naruszenia]

probuj dalej. Najlepiej jak za kazdym razem bedziesz podchodzil do tego na luzie. Nie napinaj sie, ze ta kobieta to wlasnie ta dla ktorej bedziesz chcial poswiecic swoje zycie. Pozwol sobie i jej na odrobine luzu, niech samo sie potoczy.....

Wydaje mi sie, ze w poprzednich zwiazkach to bylo najwiekszym problemem. Za bardzo chciales
_______________________________
 
"Cześć kle0 jestem nie wiem czy mnie kojarzysz byłam pare lat z deberem z forum"

Ekspert -
 
INSOMNIA
 Wysłana - 22 styczeń 2007 14:11      [zgłoszenie naruszenia]

A tak 'zawiasem' mówiąc to trzeba dla kobiety być s.k.u.r.w.y.s.y.n.e.m tylko wtedy masz jakieś szanse.

Mnie interesuje, jak on sobie ogolnie w zyciu radzi, bo z takim podejsciem jakie ma do kobiet, to trudno utrzymac jakiekolwiek relacje z otoczeniem. W jakiej pozycji dasz sie ustawic, tak zostajesz zaszufladkowany.

 
searme
 Wysłana - 22 styczeń 2007 14:12      [zgłoszenie naruszenia]

Wymiękłam juz przy tej koszarówce z nr 1
Trochę krytycyzmu przy wyborze romantycznych obiektów...
A życie z reguły niszczymy sobie sami, na własne życzenie.
_______________________________
 
'Zamknij się! - warknęła zjawa - od patosu chce mi się rzygać'


Znawca -
 
socios
 Wysłana - 22 styczeń 2007 14:17      [zgłoszenie naruszenia]

nie trzeba byc zadnym skur...synem dla kobiet! bledne myslenie.....autor art. to zwykla ciapa, nie dawal kobietom tego czego chcialy,,,,to ze wracaly do swoich bylych nie znaczy ze chcialy byc poniewierane, bite i zdradzane....mnie sie wydaje ze podstawa wszystkiego jest dobrze zerznac kobiete....kobieta nie chce byc bita, zdradzana... przeciez to zadna przyjemnosc dla nich.....ale chce miec dobrego partnera seks. a nie cieple kluchy...i wlasnie na tym polu trzeba wykazac sie pewnego rodzaju skur...synstwem (raz na jakis czas kobieta musi dostac smykiem po rapsodii, tak zeby az uciekala z wyra;););)

Tak wiec drogi autorze: wez sie w garsc i albo zaliczaj po kolei panienki jak leci, ale tak zeby w seksie dawac a nie brac (tak by zapamietaly na dlugo jak je dojechales;), albo znajdz jedna, porzadna dziewczyne i badz jej partnerem w zyciu, ale Panem i wladzca w sypilani.....


Ale zapamietaj jedno: kobiety nie wolno poniewierac!

 
INSOMNIA
 Wysłana - 22 styczeń 2007 14:21      [zgłoszenie naruszenia]

Oczywiscie, ze nie chodzi o to, ze maja byc poniewierane, bite etc. Tyle tylko, ze jak spotkaja takiego zapatrzonego w nie dupowlaza, to nie wiem gdzie maja widzec, ten pierwiastek meski, ktory ma je podniecac.

 
Busterje
 Wysłana - 22 styczeń 2007 14:26      [zgłoszenie naruszenia]

looseeeer

******l te mysli samobójcze i korzystaj z życia <yes> mścij się na panienkach <yes> jak pewien asfalt %-0
_______________________________
 
Ouch Dream Team
Bunny Kozak Team
If I wait to wake you I'll never ask you Would you take my hand? In the deepest end Would you stay and drown in me?

Specjalista -
 
varna
 Wysłana - 22 styczeń 2007 14:29      [zgłoszenie naruszenia]

dostałeś kiepskie geny, biologia pilnuje żebyś ich nie powielił;

[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]

Odpowiedzi jest na 20 stron.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

Dlaczego kobiety zniszczyły moje życie

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20