FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 23047 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Uzależnienia i Używki
Esperal - warto ? 
Wyślij odpowiedź [powiadom znajomego]    
Autor "Esperal - warto ?"   
 
metanadren
 Wysłana - 14 lipiec 2008 11:55      [zgłoszenie naruszenia]

PS. Esperal nie pomoże. Bez względu na to co myślą i piszą inni. Naprawdę wiem co mówię.
100 racji, sog ode mnie
_______________________________
 
DO ROBOTY A NIE PRZED KOMPUTEREM !!

Specjalista -
 
natalia_21
 Wysłana - 14 lipiec 2008 14:16      [zgłoszenie naruszenia]

Nadal powszechna jest opinia, że ktoś, kto wszywa sobie esperal, nie jest chory na alkoholizm, tylko chwilowo nie może pić. Jest nadal akceptowany zarówno w środowisku niepijących, jak i pijących, wie, że robi sobie chwilową przerwę w piciu. Pozostaje więc z nienaruszonym obrazem własnej osoby. Nie musi konfrontować się z rzeczywistością i w zasadzie niczego nie musi zmieniać w dotychczasowym stylu życia. Jakie więc są skutki takiej wymuszonej abstynencji?
W opinii własnej i społecznej, w tym i rodziny, człowiek uległ swoistemu wypadkowi, czyli za dużo i nieumiejętnie pił, musi więc zrobić przerwę, podkurować się i potem wszystko będzie w porządku (ale co to konkretnie znaczy?). Tak jakby coś się na moment zepsuło w samosterownej maszynerii organizmu, jakby dostał się do niego wirus "alkoholowej grypy". Ale kiedy człowiek podejmuje leczenie odwykowe, to oznacza, że już z nim jest niedobrze, że ma jakiś defekt, jest gorszy. A więc wymaga większej pomocy, nie ma zdolności samo naprawiania i trzeba mu poświęcać o wiele więcej uwagi i wysiłku, bo zmianie ma ulec całe jego dotychczasowe życie. Na taką zmianę zaś nie ma ochoty i siły ani osoba pijąca, ani jej otoczenie.
Dalsze powody, jakie podają pacjenci, dla których wolą "wszywkę", a nie leczenie, to: naciski rodziny - żeby przestał pić, jak odpocznie, to wróci do normy, czyli będzie pił jak człowiek nieuzależniony, będzie w stanie kontrolować swoje picie; naciski pracodawcy: "żeby nie pił w pracy, bo będę musiał go zwolnić, a dobry fachowiec. Nie obchodzi mnie, czy pije po pracy i ile, to jego prywatna sprawa".
Wielu ludzi decyduje się na "wszywkę" bez wiary w jej skuteczność. Nie może przebrnąć przez barierę, jaką jest podjęcie terapii odwykowej. Picie jest jedynym pomysłem na życie, a terapia oznacza trud zmiany i dojrzewania, podejmowania odpowiedzialności i naukę innych sposobów życia.
Co się więc dzieje w człowieku po dokonaniu "wszywki"? Najpierw pojawia się ulga: "Mam wszywkę, nie muszę pić, bo nie mogę". Świadomość posiadania w sobie esperalu-strażnika daje poczucie ulgi jak przy piciu, wrażenie natychmiastowej zmiany, poprawy sytuacji. Potem przez jakiś czas "zaszyty" człowiek jest w nieco lepszym nastroju, tylko gdzieś w tyle głowy nieustannie pamięta, przez jaki czas będzie działać ta wszywka. Daleko mu do wewnętrznego spokoju, chociaż często zaprzecza, że naprawdę nie czuje się wcale dobrze. Dość szybko dają o sobie znać objawy głodu alkoholowego, huśtawka nastrojów, częste rozdrażnienie.
Wymagania pracodawcy i rodziny nie zmieniły się, a wręcz wzrosły - "bo skoro już nie pije, to powinien więcej móc" - natomiast możliwości sensownego uczestniczenia w życiu nie stały się większe. Paradoksalnie, często zmalały. Myśli kogoś takiego coraz częściej koncentrują się na piciu i zaczyna się wielkie odliczanie: ile dni zostało do końca działania esperalu. Człowiek "zaszyty" przeżywa horrory, nie wie, co się z nim dzieje, czasem ma myśli samobójcze albo wrażenie, że zwariuje. Niektórzy jak w wojsku zaznaczają dni w kalendarzu, skracają centymetry do dnia "wyjścia na wolność". Część ludzi, którzy prawie od pierwszej chwili po "zaszyciu" rzucili się w wir pracy, "żeby nie myśleć, żeby nie kusiło", w końcówce ustalonego terminu już tego nie wytrzymują: praca lub inne kompulsywne czynności tracą moc zagłuszania potrzeby napicia się.
Rzadko zdarza się, żeby "konsumentom" esperalu porządnie wyjaśniono jego działanie i poinformowano, że nie leczy on choroby alkoholowej. Wręcz odwrotnie: wszywający esperal podtrzymują fikcję, że ten środek spowoduje zanik chęci picia, a jeszcze rzadziej mówią, gdzie i jak prawdziwie leczy się uzależnienie. W efekcie więc bliżej daty końca działania esperalu człowiek czuje się coraz gorzej, coraz mniej rozumie z tego, co się z nim dzieje, i tylko myśl, że w określonym dniu będzie mógł się napić, daje nadzieję na ulgę. Aż wreszcie przychodzi upragniony dzień i rzeczywiście następuje wielka ulga: "Nareszcie coś zrozumiałego i jasnego. Wiem, co się ze mną dzieje. Może to, co robię, nie jest najlepsze, ale znane i zrozumiałe". Człowiek wie, jak się poruszać w tzw. alkoholowym życiu. I pije dalej.
Oczywiście bywają - chociaż są nieliczne - sytuacje, w których pacjent z wszytym esperalem jednocześnie podejmuje leczenie odwykowe. Zdarza się to niezmiernie rzadko, a i tak najczęściej przerywa leczenie uważając, że esperal wystarczy. Jest to dla mnie dowód na to, że esperal (i podobne leki) przedłuża jedynie ostry stan chorobowy pacjenta. Jak mówią sami alkoholicy, pozwala wziąć urlop dziekański od studiowania picia.

 
PROZAiC
 Wysłana - 14 lipiec 2008 17:45      [zgłoszenie naruszenia]

Brawo Natalia. Czyżbyś zgłębiała psychologię uzależnień?
Podstawowym problemem klientów esperalowych szwaczy, jest absolutny brak motywacji własnej do zaprzestania picia. W niemal 100% jest to impuls z zewnątrz - najczęściej rodzina: zdesperowana żona, załamane dzieci, niewidzący rozwiązania rodzice. Tymczasem absolutnie, ale to absolutnie nikt nie zmusi alkoholika do, co najmniej, abstynencji (nie mówiąc o trzeźwieniu) poza nim samym.
Równie dobrze, można alkoholikowi zabierać pieniądze, wąchać oddech, wylewać alkohol. Efekt będzie podobny. Chcący pić alkoholik (zdecydowana większość) będzie pił.
Króciutki scenariusz:
dzień 1: wszywanie esperalu. Ekstaza. Wreszcie wszystko będzie dobrze. Żona będzie szczęśliwa, dzieci uśmiechnięte, szef zadowolony. No i ja chyba (sic!) też.
dzień (powiedzmy) 4: a może spróbuję KARMI.
dzień 6: KARMI wypite. I nic!
Dzień 11: kolega po pracy idzie na piwo. Dobra, co tam. Kupię niskoprocentowego ŻYWCA. W końcu to tylko 1,1%.
Dzień 12: ŻYWIEC tylko mnie rozjuszył. Smakował jak popłuczyny po browarze. Ale nic się nie stało a procenty przecież były. No to może tradycyjnego Żywego.
Dzień 13: Wysypka! Noż kurde, wysypka! Śmiechu warte. Też mi konsekwencje. Dzisiaj pękły 4.
Dzień 14: Żołądkowa gorzka.
Dzień 15: itd...

Lekarze z obawy przed konsekwencjami wolą wszyć placebo niż faktyczny disulfiram. A nawet jeśli, to czy strach przed np. drgawkami czy utratą przytomności, wymiotami, biegunką etc. miałby większą moc niż strach przed utratą pracy, żony, dzieci?

Konkludując (przedwcześnie nieco, ale nie mam zapału Natalii), esperal daje tylko jedno - złudzenie normalności. Nie dość, że złudzenie, to krótkotrwałe niestety.

pozdrawiam
PROZAiC
prozaic@gazeta.pl





_______________________________
 
Jeśli nie umiesz innych olśnić swoją inteligencją, oszołom ich swoją głupot±

 
olciacnt
 Wysłana - 5 sierpień 2008 16:45     
 Usunięta przez DISKOPOLO za naruszenie Pkt1 regulaminu forum.
[zgłoszenie naruszenia]

 
 
himercia
 Wysłana - 11 wrzesień 2008 12:27      [zgłoszenie naruszenia]

moj facet sobie wszyl po 2 tygodniach bez zadnych problemow to przepil,tak samo jego kolega,podja sie mawet drastycznych metod i po drugim dniu wszycia wydlubal sobie lyzeczka czesc tabletek,nie wiem co mam juz robic,alkohol w mojej rodzinie byl od zawsze,ja sama nigdy nie prubowalam alkoholu .chyba jedynym rozwiazaniem bedzie rozwod bo nie chce by moje dzieci przezywaly to co ja w dziecinstwie

 
110rumba
 Wysłana - 11 wrzesień 2008 13:07      [zgłoszenie naruszenia]

ESPERAL od wczoraj przestał być produkowany
_______________________________
 
chce Cię ostrzec nie wyważaj drzwi otwartych na oścież

 
booe
biały miś
 Wysłana - 11 wrzesień 2008 15:26      [zgłoszenie naruszenia]

czyli nie ma juz ratunku dla nas?

Ekspert -
 
PROZAiC
 Wysłana - 21 wrzesień 2008 15:25      [zgłoszenie naruszenia]

Do "himercia"

Piszesz:
"moj facet sobie wszyl po 2 tygodniach bez zadnych problemow to przepil,tak samo jego kolega,podja sie mawet drastycznych metod i po drugim dniu wszycia wydlubal sobie lyzeczka czesc tabletek,nie wiem co mam juz robic,alkohol w mojej rodzinie byl od zawsze,ja sama nigdy nie prubowalam alkoholu .chyba jedynym rozwiazaniem bedzie rozwod bo nie chce by moje dzieci przezywaly to co ja w dziecinstwie"

Może spróbuj go namówić na terapię w ośrodku. Taka terapia trwa na ogół 6 tygodni i jest finansowana przez NFZ. (prywatnie w ośrodku w którym ja się leczyłem płaciłem 150 zł dziennie).
Na takiej terapii nauczą go szukać własnej mobilizacji do niepicia. Pokażą, że życie na trzeźwo może być piękne. I uzbroją go w narzędzi pomagające przetrwać tak zwane głody alkoholowe.
Ja dzięki takiej terapii wygrywam.
Powodzenia
PROZAiC
_______________________________
 
Jeśli nie umiesz innych olśnić swoją inteligencją, oszołom ich swoją głupot±

 
Slka
 Wysłana - 2 listopad 2008 22:24      [zgłoszenie naruszenia]

Witam mamy problem z wujem ma juz 60 lat, od kąd tylko pamietam pije. z przerwami... niestety wczesniej nalezał do AA był na leczeni psychiki to wystarczylo na jakies 2lata, rok temu mial robioną koronografie - ma bardzo wysokie cisnienie. kusynka nie wie co ma robic bo przeciez ile mozna wytrzymać. wuja żona tez jest chora psychicznie i bierze jakies psychotropy ale od dawna juz nie byla w szpitalu na dłużym leczeniu, czy jest jakis sposób zeby wuja zmusić dl leczenia?? moja babcia ma juz 80 lat i parkinsona ona ma juz dosyc machneła ręką, bo ile mzna do tego syn wuja robi to samo.... moja kuzynka szuka pomocy bo ma juz dosyc zycia w takiej rodzinie.. niestety nie wiemy gdzie sie ruszyć i jak sie za to zabrać. chcialybysmy zeby go zmusić do sądownego leczenia ale nie wiemy jak to zrobić i gdzie?? a moze mozna go "ZASZYĆ"?? zaczął pić od 20 wrzesnia '08 od mojego wesela, zadne prosby ni epomagały - grożby i przyjazd ciotki dał skutek odwrotny :/ 20 paź. zgłosił sie na leczenie w szpitalu babińskiego, dzis kuzynka zadzwoniła i powiedziala ze pił piwo i cos jeszcze... prosze pomóżcie nam bo nie wytrzymamy dłużej... :(

 
metanadren
 Wysłana - 7 listopad 2008 00:06      [zgłoszenie naruszenia]

Musi sam byc pewien ze nie chce pic, i ze to powoduje tylko ze jest z nim coraz gorzej, dopoki SAM tego nie zrozumie nie da mu sie pomóc. Walka z tą choroba to naprawde nielatwa sprawa i wymaga bardzo duzo determinacji...
_______________________________
 
DO ROBOTY A NIE PRZED KOMPUTEREM !!

Specjalista -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]

Odpowiedzi jest na 4 strony.   poprzednia | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia | Wyślij odpowiedź

Esperal - warto ?

Strony: 1 2 3 4
 
Warto przeczytać: Mega extasa :))) | Najlepsze uzywki dla was ? | efekt uboczny ganji? | PYTANIE | kolegujecie sie z psami????? | jak długo tabletka zostaje w organiżmie?? | Speedball | Marsz Miliona Jointów | nie jestem sobą.... | problem z penisem | Trudne dziecko Hofmanna | Kokaina czy amfetamina ? | używki - podstawy, oraz własne przeżycia | Resume about drugs | alkohol=seryjny zabójca | Tibia | żaba pokój | facebook to | _lauviah_ | chomikuj | podryw | uwodzenia | legalizacja | rrk6egq0b11u5y | azteka | KAROLINA MOTYLEWSKA | joanna brodzik | waga kuchenna | KAROLINA | aqua di gio | buty na balety | loreal men expert | tapety na pulpit | SlodkaNutella | Biznes

 
Polecamy: KSW | Komputery | Nauka

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2014 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0