Palenie fajki to zlozony proces ktory wymaga kilku chwil poswiecenia i jest niepraktyczne w zyciu codziennym. Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji zebym czekajac na przystanku, prowadzac samochod, albo na pelnym wku***eniu mial wyciagac osprzet, czyscic go, nabijac i rozpalac. Fajka nie jest dla mnie zadnym substytutem papierosa. Fajki nie da sie palic w 5min na przerwie. To caly rytual zwiazany przedewszystkim ze spokojna atmosfera, ktora ma sie nijak do codziennosci. Po za tym ,tytoniem fajkowym sie nie zaciaga, a gdy nawet sie to zrobi to zazwyczaj odchodzi juz cala ochota na palenie. Jezeli ktos sie zdecyduje na rzucenie nalolgu, to automatycznie nastawia sie na rezygnacje ze wszystkich form dymu i zawartej w nim nikotyny pod rozna postacia (gumy i plasty rowniez, bo to sciema). Nie ma sie co oszukiwac, wiekszosc z nas palony przez kogos tyton smakowy drazni, a ja osobiscie zawsze mam ogromna ochote udusic typa ktory mi takowym dziadostwem kopci w barze i zmusza mnie do siedzenia w smrodzie swojej przyjemnosci (co prawda dym papierosowy nie pachnie rozami, ale wiekszosc z nas poprostu do niego przywykla). Tak wiec fajka jak najbardziej, ale raz na ruski rok i w sprzyjajacych ku temu okolicznosciach.
EDIT
a dla tych co chca rzucic palenie ,polecam lekture z tego tematu [http://www.insomnia.pl/Prosta_metoda_jak_skutecznie_rzuci%C4%87_palenie-t575436.html]
Bez bicia przyznam ze przeczytalem ja do polowy ,co pozwolilo mi na zrozumienie kilku mechanizmow i od ponad tygodnia podswiadomie zszedlem z 1,5 paczki dziennie do 1 na 3 dni bez bolu i wyrzeczen
Zmieniony przez - arachno w dniu 2008-02-21 23:59:42
_______________________________
Always Hardcore!