FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 2867 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Filozofia, Psychologia, Religie
JP II dlaczego nie reagował? 
[powiadom znajomego]    
Autor "JP II dlaczego nie reagował?"   
 
mm90
 Wysłana - 25 lipiec 2008 18:31        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź ile procent masz tłuszczu

Jan Paweł II nie reagował stanowczo, przez długi czas, wobec skandali pedofilskich w amerykańskim Kościele katolickim. Już 1985 roku biskupi amerykańscy po przeprowadzeniu badań, na użytek wewnętrzny Kościoła, zorientowali się, że problem pedofilii jest poważny. Wydali w tej sprawie dokument " Iść w świetle". Tymczasem
Jan Paweł II przyjął bardziej zdecydowane stanowisko wobec tego problemu dopiero po 2000 roku, kiedy to opinia publiczna spowodowała, że w Stanach Zjednoczonych wzięła górę opcja zera tolerancji dla księży pedofilów. Należy głęboko ubolewać, że Jan Paweł II krytycznie odniósł się do propozycji biskupów amerykańskich, którzy chcieli zawieszać duchownych w pełnionych funkcjach w przypadku wysunięcia w stosunku do nich oskarżeń o pedofilię.


Pomijając reszte jego niecodziennych i wg mnie złych poglądów PYTAM sie głównie pokolenia JPII dlaczego nie podjął on stanowczych kroków w walce z pedofilią?

Polał tylko troche wody. Dla mnie nie jest on żadną uwielbioną ikoną (chyba że zacofania i mieszania się kościoła w sprawy państwa) dlatego nie uważam zadawania takich pytań za coś wręcz zakazanego.

Założe się, że zaraz zleci się bana dzieci idących z szarą masą mówiąc, że to bzdury. Fakty mówią same za siebie.

Pytam sie - DLACZEGO?

Czy polski papież nie miał uprzedzeń co do pedofilów? Dlaczego tego nie zwalczał? Czy sam był jednym z nich?

Zapraszam do dyskusji.

Zmieniony przez - mm90 w dniu 2008-07-25 18:35:57
______________________________
 
"I walk a higher path son."

 
Meekhail
 Wysłana - 25 lipiec 2008 19:03      [zgłoszenie naruszenia]

Podaj źródło cytatu, który wkleiłeś. Wtedy zaczniemy dyskusję.

 
Zamroczony
 Wysłana - 25 lipiec 2008 19:04      [zgłoszenie naruszenia]

niestety zaraz zostaniesz zmieszany z błotem itp.bo ludziom łatwiej słuchać mediów niż samemu pomyśleć że może papież wcale nie był tak wielki na jakiego go kreują,nie powiem że był złym człowiekiem ale to jak się go wychwala to przesada
na razie sog dla ciebie za temat

Zmieniony przez - Zamroczony w dniu 2008-07-25 19:05:17
_______________________________
 
traktuje internet smiertelnie powaznie
"człowiek stworzył boga na swój obraz i podobieństwo"

 
mm90
 Wysłana - 25 lipiec 2008 19:09      [zgłoszenie naruszenia]

Meekhail poszukaj w GOOGLE

informacje wiarygodne

nawet w BBC o tym było

może bez takich wniosków, te wysnułem sam

są zreszta logiczne

pomijam reszte poglądów papieża które wg mnie sa wrecz idiotyczne lub zacofane
_______________________________
 
"I walk a higher path son."

 
Tadeknorek
 Wysłana - 25 lipiec 2008 19:15      [zgłoszenie naruszenia]

Bardzo bliski tematowi jest ten art- sory, że znowu wklejam cały, ale tylko biorę przykład z Methosa- art z onetu itd.

Wielu mówi o tym jak Jan paweł 2. był tolerancyjny i wyrozumiały. Powtarzają utarte slogany, nie znając nawet faktów do których się odnoszą. W Polsce istnieje katolicka cenzura w mediach oraz propaganda pewnych wizerunków, przez co o takich osobach jak JP2. mówi się w samych superlatywach. O czym powszechnie w Polsce się nie mówi?

Ewangelizacja Indian

JP2. jest idealizowany jako tolerancyjny, wyrozumiały, wykształcony. W obchody 500 lecia ewangelizacji Ameryki Łacińskiej postępowe środowiska chrześcijańskie domagały się aby papież wykorzystał tę rocznicę do przeproszenia za zbrodnie wobec Indian. JP2. jednak w porywach swojej ignorancji i arogancji zrobił cos innego. Podczas otwarcia "Latarni Kolumba" kształcie wielkiego krzyża na w Santo Domingo pochwalił ówczesną ewangelizację tych ziem - czyli masowe wybijanie indian i niszczenie ich kultury, która w oczach chrześcijaństwa była zła.
Dla Indian było to czymś takim, jak dla Polaka byłaby wizyta w rocznicę rozpętania drugiej wojny światowej i przypominanie o korzyściach płynących z obozów koncentracyjnych - wypowiadane jakby nic się nie stało. Czy papież nie był świadomy tego co mówił? A może nie widział nic złego w nawracaniu poprzez wybijanie opornych?
W odpowiedzi na te obchody pewna Indianka powiedziała, że od czasów Kolumba zaczął się "proces eksterminacji, który nigdy nie ustał", a rok 1992 nie jest żadnym powodem do świętowania, bo "Holocaustu popełnionego na Żydach też się przecież nie celebruje, tylko oddaje cześć pamięci ofiar ludobójstwa".

Teologia wyzwolenia

JP2. zwalczał zaciekle kościół ubogich (teologię wyzwolenia) w Ameryce Południowej. Duchowni, którzy stawali w obronie biedoty, byli dla niego marksistami, komunistami i wrogami kościoła. Kongregacja Nauki Wiary kierowana przez Josepha Ratzingera wydała Instrukcję o niektórych aspektach teologu wyzwolenia. Potepiała ona odstępstwa od doktryny kościoła i mieszanie religii z polityką, co miało wg. niego służyć rewolucjonistycznym zapędom. Kośiół miesza się ciągle w polityce a tu coś takiego? Kościołowi najwyraźniej nie odpowiadało przeciwstawianie się tamtejszej dyktatorskiej władzy, z którą współpracował.
"Dla katolików chilijskich i dla wielu katolików z całego świata fakt, że papież pojawił się u boku krwawego dyktatora na balkonie pałacu prezydenckiego, pozostaje niezrozumiały i nie do przyjęcia. Papież był bezwzględnie twardy w stosunku do reżimów komunistycznych Europy Wschodniej i bardziej pobłażliwy w stosunku do dyktatur Ameryki Łacińskiej." (watykanista, Marco Politi, Polityka, nr 52/2000)

Niedługo po wybraniu JP2. na papieża przybył do niego arcybiskup San Salvador - Oskar Arnulf Romero prosić o pomoc: "Romero przybywał z kraju nękanego wojną domową, groziła mu śmierć i bardzo chciał wytłumaczyć Karolowi Wojtyle wybranemu na papieża pół roku wcześniej, że reżim salwadorski ponosi winę za wiele krzywd i zbrodni, między innymi za zamordowanie księdza Octavia Ortiza. "Zabili go mówiąc, że jest partyzantem" - wyjaśniał Romero papieżowi owego dnia i pokazał mu zdjęcie zamordowanego kapłana. Odpowiedź była sucha: "A może nim był?" Romero przyniósł grubą teczkę materiałów na ten temat. Ale Wojtyła go powstrzymał: "Nie mam czasu na czytanie tylu papierów".
Zachęcił Romero przede wszystkim, by utrzymywał on lepsze stosunki z oligarchicznym rządem (na żołdzie "14 rodzin"). A Romero przybył, by ujawnić jego nieprawości." (Valli, La Republica, 13 maja 2001: Kto rządzi za Spiżową Bramą).
Rok później Romero został zastrzelony podczas mszy przez przez zamaskowanych ludzi z pistoletami automatycznymi. Kilka lat po tym wydarzeniu zabito zwolenników Romero. Odchodzących biskupów JP2. obsadzał oddanymi mu członkami Opus Dei - zaprzyjaźnionych ponadto z rządzącymi.
Jakiś czas po śmierci Romero rozpoczęto jego proces beatyfikacyjny. Człowiek będący niewygodą dla kościoła, miał stać się wabikiem na ludzi, którzy byli uważani za wrogów kościoła, tak więc - jak nie można zniszczyć, to należy wchłonąć by zawładnąć - taka jest taktyka kościoła.

Opus Dei

Wspomniane wyżej Opus Dei, było ważnym narzędziem JP2. Samo Opus Dei to prałatura personalna kościoła (JP2. dał mu ten przywilej) założona z inicjatywy Josemarii Escrivá de Balaguera, która podlega jedynie papieżowi. Escriva był określany przez starych członków Opus Dei jako megaloman, antyfeminista, pronazista, antysemita, człowiek zarozumiały, łatwo wpadający w gniew i kłamliwy, związany ponadto z reżimem frankistowskim. Nie było to jednak przeszkodą dla JP2. (który wręcz go czcił) by go pośpiesznie beatyfikować, co było kontrowersyjne nawet dla samego kościoła.

Opus dei nie przywiązuje wagi do moralności, filozofii, tolerancji itp. Kościół starał się pokazać swoją otwartość i tolerancję - JP2. i Opus Dei szło w przeciwnym kierunku. Jawnie umacniali się w ortodoksyjnym fanatyzmie i agresji wobec wszystkiego co inne.

"Droga" - książka napisana przez Escrivę mówi: "Plan zbawienia, którego żąda od nas Pan, opiera się na trzech punktach: świętej nieustępliwości, świętym przymusie i świętym bezwstydzie" a ponadto - "ustępliwość jest oznaką nieposiadania prawdy". Tak więc Escriva (a za nim Opus Dei) za nic ma dążenie do prawdy, ważne jest umacnianie się w przekonaniu, że się ja posiada i narzucanie jej innym. Escriva w pisze też: "Być posłusznym to droga bezpieczna. Być ślepo posłusznym przełożonemu to droga do świętości". Tak więc Opus Dei opiera się na ślepym posłuszeństwie i fanatycznym oddaniu narzuconym "prawdom".
Zdaniem wielu byłych członków Opus Dei ce****ą metody działania, werbowania i formacji, bardzo podobne do metod niektórych znanych negatywnych sekt religijnych. Członkowie są zobowiązywani do przekazywania części zarobków i sporządzenia testamentu na rzecz Opus Dei, są kontrolowani, nakłaniani do zrywania zewnętrznych kontaktów (np. z rodziną). W placówkach oświatowych, kierowanych przez Opus Dei prowadzi się agresywny werbunek. Ludzie chcący natomiast odejść z Opus Dei są mocno naciskani psychicznie ze strony organizacji.

Opus Dei dąży do szerzenia wiary katolickiej przy pomocy władz państwowych i manipuluje przez nacisk polityką międzynarodową.
Zdaniem wielu dyplomatów, strategią Opus Dei jest osadzanie swoich ludzi na kluczowych stanowiskach państwowych. Dotyczy to m.in. Hiszpanii, Portugalii i Polski.

JP2. dał więc przywileje i rozwinął organizacje, która będzie od strony polityki narzucała "jedyną słuszną religię" i to w najbardziej zawistnym i ortodoksyjnym wydaniu. Efekty najprawdopodobniej właśnie tego, są ostatnio w Polsce widoczne.

Przeprosiny

Jan Paweł 2. uznawany jest przez wielu, za papieża, który wreszcie przeprosił za zbrodnie wyrządzone przez Kościół Katolicki. 12 marca 2000 roku - ogłoszono dniem przebaczenia pod hasłem - "przepraszamy i prosimy o przebaczenie".

JP2. co prawda przyznał, że Kościół jest winny i prosił o przebaczenie, ale jednocześnie zaznaczył, że dopuszczono się tego w słusznej sprawie. Zaraz po tym zaś zaczął wymieniać zbrodnie wymierzone przeciwko chrześcijaństwu. JP2. nie mógł przeprosić z resztą - jak niektórzy sugerują - za błędy i winy Kościoła, bo jest on wedle katolickiej doktryny święty i nie popełnia błędów! Papież chciał ponoć podkreślić, że celem tego aktu skruchy ma być oczyszczenie pamięci i pojednanie między Kościołem i ludzkością. Niestety - papież może chciał spróbować wyciągnąć Kościół spod pewnego ciężaru win, ale bez żadnego przekonania, że rzeczywiście było to złe. JP2. szedł w przeciwnym kierunku - beatyfikując np. Anchietę, czy Stapanića pokazał, że wręcz chwali sobie zbrodnię "w imię Chrystusa".

Rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-Valls powiedział, że papież "prosił o wybaczenie Boga, nie zaś poszczególne grupy, które ucierpiały z winy chrześcijan" - czyżby Watykan wiedział, ze sporo ludzi może nie uwierzyć w papieskie słowa?


Kult zbrodniarzy i manipulantów

Jan Paweł 2. produkował masowo świętych. Wyświęcił ok. 480 osób.
Aby było łatwiej produkować kolejnych świętych, uprościł procedurę kanonizacyjną - obniżył wymagania dla potencjalnych świętych i skrócił wymagany okres od śmierci kandydata do rozpoczęcia procedury beatyfikacyjnej.

JP2. który jest opisywany jako siewca pokoju, miłości itp. pokazał, że taki nie był - wyświęcając pewnych ludzi. Między innymi byli to:

Alojzije Stepinac - po wojnie został skazany przez sąd w Zagrzebiu na 16 lat więzienia za współpracę z ustaszami i współudział w przymusowym nawracaniu niekatolickich Serbów na katolicyzm. Po pięciu latach został zwolniony z więzienia, a karę zamieniono na zakaz opuszczania parafii w Kraąiciu. W 1952 roku został kardynałem.

Stepinac poparł utworzone przez ustaszów Niepodległe Państwo Chorwackie, zależne od Niemiec i Włoch. Na jego czele stanął Ante Pavelić, który deklarował wierność religii katolickiej i prowadził politykę eksterminacji mniejszości w celu stworzenia państwa jednolitego religijnie.

16 kwietnia 1941 roku Stepinac złożył wizytę Paveliciowi, zapisując po niej w dzienniku, że nowy przywódca nie będzie tolerował cerkwi prawosławnej i uznając, że jest "szczerym katolikiem". 28 kwietnia w kościołach odczytano list Stepinaca, wzywający księży i wiernych do poparcia nowej władzy.

W zbrodniach uczestniczyło wielu katolickich duchownych (według historyka Williama Doricha, 953 katolickich duchownych osobiście brało udział w zbrodniach), zwłaszcza franciszkanów, którzy kierowali prawie połową spośród 22 chorwackich obozów koncentracyjnych.
Aby przybliżyć obraz ówczesnej sytuacji - przykład: Miroslav Filipović-Majstorović - franciszkanin, komendant obozu zagłady w Jasenovacu - zwany "szatanem", chętnie uśmiercał ludzi posługując się motyką. Dla oszczędzania kul ucinano ludziom
Głowy. W zawodach urządzonych w obozie 28 sierpnia 1942 zwyciężył Petar
Brzica, który w jeden dzień, specjalnym nożem zabił 1360 ludzi.
Okrucieństwo ustaszy było takie, że nawet Niemcy rozbrajali ich oddziały, a Włosi ratowali w swojej strefie cywilów.

W 1941 roku kontrolowany przez Stepinaca "Katolicki List" - oficjalnie przedstawiający opinie kurii arcybiskupiej w Zagrzebiu, wspiera ideę czystki etnicznej (i domaga się przyśpieszenia procesu nawracania siłą), a okólnik urzędu Stepinaca uznaje Serbów za renegatów Kościoła katolickiego i akceptuje użycie przemocy przy nawracaniu prawosławnych na katolicyzm.

W 1998 roku papież Jan Paweł 2. ogłosił Stepinaca męczennikiem (za więzienie i wyrok, którego większości nie odsiedział) i beatyfikował go.

José de Anchieta - jego dewiza: "Miecz i żelazny pręt to najlepsi kaznodzieje".

Anchieta, pisząc w 1555 roku do Ignacego Loyoli, wyraża nadzieję, że król portugalski zdecyduje "wysłać tutaj siłę zbrojną i liczne armie, które uporają się ze wszystkimi złoczyńcami stawiającymi opór głoszeniu Ewangelii i zaprzęgną ich do jarzma niewolnictwa, a uszanują tych, którzy przybliżą się do Chrystusa"

Jednym ze świadectw ówczesnych masakr i postawy Anchiety są jego apologetyczne opisy umieszczone w poemacie "De Gestis Meni de Saa" o gubernatorze Brazylii Mem de Sá.

Podczas beatyfikacji 1980 roku papież Jan Paweł 2. nazwał go apostołem Brazylii, wzorem dla całej generacji misjonarzy i siebie samego.

Pius 9. Potępił w encyklice Quanta cura rozdział Kościoła od państwa, laickie nauczanie oraz wolności prasy i sumienia. Do tej encykliki dołączył Syllabus, w którym wskazał 80 "błędnych" tez, doktryn i idei, m.in. racjonalizm - nauka nie może być ponad ani nawet stać na równi z religią. Potępił wolność wyboru wyznania oraz odpaństwowienie religii katolickiej, wolność polityki państw względem Watykanu i wolność w prawotwórstwie (prawo musiało podlegać doktrynie KK). W czasie 1. Soboru Watykańskiego ogłosił dogmat o nieomylności papieża w sprawach religijnych i moralnych.

W encyklice Qui pluribus pisze: "Skoro zaś "wielkim jest aktem pobożności ujawniać kryjówki bezbożnych i zwalczać w nich diabla samego, któremu ci służą", to zaklinając Was, napominamy, byście zechcieli z pomocą wszelkich środków i na każdy sposób ujawniać ludowi wiernemu wielorakie zasadzki oszustwa, błędy, kłamstwa i knowania ludzi nieprzyjaznych, pilnie odwracać go od niosących zarazę książek i wytrwale zachęcać, by stroniąc od bezbożnych sekt i stowarzyszeń, jak od jadowitego węża, najstaranniej unikał wszystkiego, co się sprzeciwia nieskazitelności wiary, religii i obyczajów."

"Beatyfikację Piusa IX ostro skrytykowali włoscy liberałowie i republikanie. W miejscach straceń patriotów odbyły się manifestacje. Pomniki Garibaldiego i Mazziniego udekorowano czarnymi wstążkami. Na murach, pod którymi rozstrzeliwano patriotów, wywieszono też transparenty z napisami: "Dzieło błogosławionego Piusa". Nawet żarliwi katolicy twierdzili, że beatyfikacja Piusa IX jest dla nich niezrozumiała: "Sądziłem, że wygłaszając "mea culpa" za grzechy Kościoła, Jan Paweł II przepraszał głównie za grzechy Piusa IX" - powiedział watykanolog Vittorio Messori" (Wprost)

3 września 2000 roku został ogłoszony przez Jana Pawła 2. błogosławionym.

Jan Sarkander - zasłynął przez swoją działalność kontrreformacyjną.
Katolicy w Czechach, będący w mniejszości, chcąc podnieść swoją pozycję społeczną starali się o wsparcie wojsk papiesko-cesarskich.
Jan Sarkander napisał w takiej sprawie list do polskiego króla Zygmunta 3. Wazy, prosząc o zbrojne wsparcie czeskich katolików. Prośba została spełniona i do Czech wysłano lisowczyków, którzy palili i rabowali, a ostatecznie też przyczynili się do rozbicia szlachty czeskiej, w bitwie pod Białą Górą, po której wymordowano wziętych do niewoli jeńców czeskich.

Ich wyczyny uwiecznił ks. Wojciech Dembołecki, w dziele pod tytułem: "Przewagi Elearów Polskich, co ich niegdy Lisowczykami zwano, które czynili w Państwach Cesarskich przeciwko heretykom za czasów Niezwyciężonych Monarchów Ferdinanda II, Cesarza Chrześcijańskiego, i Zygmunta III, Króla Polskiego i Szwedzkiego, w Leciech Pańskich od 1619 aż do 1623, krotko na prędce zgromadzone przez Wielebnego X. Wojciecha Dombołęckiego z Konojad, Franciszkana S.T. Bacc. i z rozkazania Ojca S. ichże Capellana" (Poznań 1623).

Papież Pius 9. ogłosił Sarkandera błogosławionym w 1859.
21 maja 1995, w Ołomuńcu Jan Paweł 2. kanonizował go - co negatywnie odebrali Czesi, również katoliccy.

Josemaría Escrivá de Balaguer - założyciel i pierwszy prałat Opus Dei.
Escrivá był określany przez starych członków Opus Dei jako megaloman, pronazista, antysemita, zarozumialec, łatwo wpadający w gniew i kłamliwy, związany ponadto z reżimem frankistowskim. Nie było to jednak przeszkodą dla JP2., który wręcz go czcił, by pośpiesznie go beatyfikować - co było kontrowersyjne nawet dla samego Kościoła.

"Droga" - książka napisana przez Escrivę mówi: "Być posłusznym to droga bezpieczna. Być ślepo posłusznym przełożonemu to droga do świętości". Zdaniem wielu byłych członków, Opus Dei ce****ą metody działania, werbowania i formacji, bardzo podobne do metod niektórych znanych z manipulacji sekt religijnych.

Samo Opus Dei miało szerzyć i narzucać poprzez politykę,
doktrynę katolicką. Jak stwierdził JP2. "jedyną organizacją kościelną całkowicie mi wierną jest Opus Dei" (El Pais, 16.08.2001).

JP2. beatyfikował, a 6 października 2002 roku, w 27 lat po śmierci, kanonizował Escrivę. Beatyfikacja została przeprowadzona wręcz w pośpiechu.

Matka Teresa z Kalkuty - jej działalność została przereklamowana ona sama zaś charakteryzowała się bardziej gwiazdorstwem niż miłosierdziem. Należy zacząć od tego, że w Kalkucie są dużo skuteczniejsze instytucje charytatywne - Związek Kobiet Bengalu czy Ratownicy Kalkuty.

O Matce Teresie mówiono, że była katolicką fanatyczką, która chrzciła nieświadomych nędzarzy na siłę, zanim umarli. Umierającym w cierpieniach odmawiano pomocy lekarskiej, a nawet podawania środków przeciwbólowych bowiem Matka Teresa uważała, że cierpienie jest piękne (niemiecki "Stern" z 1998 roku).

Pisarka z Lipska Else Bushheuer włączyła do swojej książki "Calcutta - Eilenburg - Chinatown" swój pamiętnik w którym pisze o przytułku Matki Teresy w którym pracowała: "Kobiety czołgają się po kamiennej podłodze jak dżdżownice, ze czterdzieści naraz, jak zwierzęta, półnagie, oblepiając się brudem, z ogolonymi głowami. »Nieważne co robimy, jeśli robimy to z miłością« - powiedziała Matka Teresa. Ale tu nie ma śladu miłości. Gdybym miała aparat, zrobiłabym teraz zdjęcie i wysłała je do Amnesty International".

Londyński lekarz Arouop Chatterjee interesujący się jej działalnością wylicza kłamstwa i manipulacje Matki Teresy. Twierdzi np., że jednym z głównych celów ośrodków, które Misjonarki Miłości prowadzą jest nawracanie ludzi na katolicyzm. Oskarża też Misjonarki Miłości o brudną działalność finansową (pieniądze mające iść na cele charytatywne idą na cele polityczne itp.).

Obłudę Matki Teresy (i preferowanie bogatych) ma ukazywać fakt iż w Irlandii w 1996 roku, przed referendum agitowała przeciwko prawu dopuszczającemu rozwody, natomiast przyjaźniąc się na z księżną Dianą. poparła jej rozwód, mówiąc: "to dobrze, że już po wszystkim. I tak nikt nie był szczęśliwy" (Ladies Home Journal).

Fanatycznie walczyła z aborcją. Krytykę prasy sprowadziła na nią jej reakcja w sprawie tysięcy kobiet z Bangladeszu gwałconych przez pakistańskich żołnierzy. Te, które przeżyły usłyszały od niej zamiast pocieszenia jedynie moralne treści potępiające aborcję.

Christopher Hitchens (brytyjski dziennikarz) twierdzi, że część datków, ofiarowanych przez darczyńców na budowę ośrodków medycznych, Matka Teresa przeznaczała na cele misjonarskie. Od czasu filmu Hitchensa zakonnice nie rozmawiają z niekatolickimi dziennikarzami.

Jan Paweł 2. beatyfikował ją 19 października 2003

_______________________________
 
Diabeł zakrył mi oczy ogonem.

Ekspert -
 
Zamroczony
 Wysłana - 25 lipiec 2008 19:28      [zgłoszenie naruszenia]

większość ludzi nie zastanawia się nad tym co robią łatwiej jest przecież myśleć tak jak inni
_______________________________
 
traktuje internet smiertelnie powaznie
"człowiek stworzył boga na swój obraz i podobieństwo"

 
Meekhail
 Wysłana - 25 lipiec 2008 20:51      [zgłoszenie naruszenia]

JP2 jest kochany przez ludzi za jego miłość do bliźniego. Żaden wcześniejszy papież nie wychodził do wiernych, nie brał dzieci na ręce, nie całował ich po główkach. Był to człowiek pełen ciepła i miłości.

Jednak jak każdy człowiek popełniał błędy. Błędy które wymieniliście powyżej. Nie wiem z czego one wynikały. Być może na starość zaczęto nim manipulować. Choroba odbierała mu siły i stał się marionetką?

Ludzie w Polsce go kochają bo widzieli jego dobre uczynki. Nikt nie widział tych złych o których piszecie, bo jakaż stacja w naszym kraju odważyła by się podnosić rękę na JP2?

 
Tadeknorek
 Wysłana - 25 lipiec 2008 21:55      [zgłoszenie naruszenia]

Żaden wcześniejszy papież nie wychodził do wiernych, nie brał dzieci na ręce, nie całował ich po główkach. Był to człowiek pełen ciepła i miłości.

Nie chcę być odebrany źle, ani też sugerować skrajnych wniosków, ale czy Hitler nie był w obyciu niezwykle miłym, uprzejmym i sympatycznym gościem, który także brał dzieci na ręce, całował je, przyznawał, że je kocha? Albo Stalin, który jest pieszczotliwie zwany "wujaszkiem"? Nie chodzi mi o to, żeby pod względem zbrodni te postacie stawiać na równi- po prostu chcę przez to powiedzieć, że takie zachowania to często pozory i na ich podstawie nie wolno oceniać człowieka. Ludzie są manipulowani właśnie emocjonalnie, i dlatego nie są w stanie poddać papieża nawet najdrobniejszym krytykom. Media im to ułatwiają. Kościół napomina i grzmi, aby papieża nie kojarzyć jedynie z kremówkami i uśmiechem. Chodzi o to, aby słuchać jego słów. Co jednak głoszą jego niezwykłe słowa? Co nowego wnoszą? Czy nie są po prostu esencją katolickich wartości- czyli kolejnym atakiem nowoczesnego świata, obroną tzw. "Cywilizacji życia"? Tyle decyzji, ile on podjął- tyle błędnych- to nie mógł być efekt schorowania- dezorientacji, a nawet jeśli- to jak papież może być nieomylny? Skoro wyświęcał ludzi odstających od wypełniania nawet uniwersalnych wartości? A może te uniwersalne były w mniemaniu papieża nawet gorsze od typowo katolickich? W końcu mógł o tym powstać nawet nowy dogmat- tam ten dogmat wszystko reguluje. Nieomylność papieża. I jak dogmat jest bezsensowny, ostatni jego przykład pokazuje najlepiej.

Jednak jak każdy człowiek popełniał błędy. Błędy które wymieniliście powyżej. Nie wiem z czego one wynikały. Być może na starość zaczęto nim manipulować. Choroba odbierała mu siły i stał się marionetką?

Co jak co, ale świadomości raczej nie zatracił. Poza tym ile decyzji wydał zanim choroba dała mu się we znaki? Autor nie wspomina nawet o Ojcu Pio, którego JPII uświęcił bez wahania, podczas gdy jego poprzednik miał bardzo duże wątpliwości. Po prostu Pio już nie żył, więc jego wszystkie "nadprzyrodzone" właściwości typu stygmaty były już tylko kwestią wiary. Jak dla mnie papież ratował wizerunek religii ogólnie- ale co tu ratować, jak ją ratować zmieniając ją? Nie zwracając uwagi na fanatyków, szczerze zaangażowanych w religię niezmienną ( w końcu to słowo boże dla prostaczków)? Wolałbym postawić na szerzenie etyki, pisanie o tym dzieł, a papież dar pisania miał. No i jeszcze raz- to kościół ustala swoje regulacje- czy to nazwiemy dogmatem, czy przepisem- i jedno i drugie zawodzi, czyli jest równie wiarygodne. I tak, jak tutaj mógłby pomóc zwykły przepis- emerytura papieża- tam nie pomógł, bo go nie było, a to ujawniło absurd dogmatyzmu.

Ludzie w Polsce go kochają bo widzieli jego dobre uczynki. Nikt nie widział tych złych o których piszecie, bo jakaż stacja w naszym kraju odważyła by się podnosić rękę na JP2?


Jakie dobre uczynki? Obalenie komuny? To tak samo wiarygodne przesłanie, jak to, że to Solidarność była ruchem, który Polskę uratował. Moi rodzice walczyli z komuną i dziś zauważają fakty trzeźwo. Inwigilacja prowadzona przez SB była tak szeroko zakrojona, że powodzenie takiej wyzwoleńczej operacji było po prostu niemożliwe. Nad tym był nadzór, dzięki temu też Krause jest dziś milionerem, a mordercy księży, którzy mieli swoje racje żyją na wolności i zapewne mają fajne posady. To taka nieuczciwość, że żal dupę ściska. Dekomunizacja i lustracja były natychmiastowe np. w Czechach. Co dziś reprezentuje to państwo? Wysoki poziom życia i największą ateizację. A u nas co? Lustrację wyśmiano, przy okrągłym stole zasiedli kolesie i się podzielili władzą. Dziś słyszy się, że kościół był ostoją wolności- bo paru księży niewinnie zginęło, za to, że przeciwstawili się komunizmowi. Respekt dla nich, ale ilu więcej działało w SB? Po prostu- w naszym poczciwym sejmie nie ma wyważonych partii, jedni nie chcą lustracji, pewnie w obawie o własne dupska, inni jej chcą, ale z kolei ci chcą zrobić z Polski państwo wyznaniowe. Żal bierze.

Z kolei masz rację- która telewizja? Hmm

_______________________________
 
Diabeł zakrył mi oczy ogonem.

Ekspert -
 
Meekhail
 Wysłana - 25 lipiec 2008 22:21      [zgłoszenie naruszenia]

Trudno się z Tobą nie zgodzić :) Ja kontrargumentów nie posiadam i nie mam zamiaru bronić JP2. Przyznam się nawet, że o tych uchybieniach z jego strony nie miałem pojęcia. Do religii chrześcijańskiej mam stosunek obojętny. Znam jej historię oraz wiem, że rozpowszechniana była ogniem i mieczem. Obecnie na jaw wychodzi pedofilia, oszustwa, seks. Znam księdza, który fałszował pieniądze i wydawał je na dziwki. Kościół gnije od środka i chyli się ku upadkowi. Jednak w tym wszystkim medialny wizerunek JP2 przemawiał do mnie i nabrałem sympatii i szacunku dla tego człowieka. Jeżeli pokazano by tą drugą stronę papieża Polaka pewnie byłoby inaczej. Teraz już ten człowiek nie żyje i wydaje mi się, że należy uczcić jego pamięć i przestać wyciągać brudy jego życia. To czy ktoś ujawni hipokryzję JP2 i jego błędy już i tak niczego nie zmieni. Większość ludzi na tym globie zapamiętało go z tej dobrej strony. A my Polacy powinniśmy mieć świadomość, że na świecie jesteśmy kojarzeni właśnie z JP2. Zapytasz bardziej rozgarniętego Amerykanina: Z czym kojarzy Ci się Polska odpowie JP2. Ewentualnie doda do tego jeszcze Solidarność i Lecha Wałęse.

Powtarzam jeszcze raz. Uczcijmy pamięć zmarłego człowieka, papieża Polaka. Niech spoczywa w pokoju. Krytykowanie jego życia po śmierci już nie ma żadnego znaczenia. Tych ludzi, którzy ubóstwiają JP2 nie przekonacie, a tych, którzy mieli do niego pewien dystans, nie będzie to obchodzić.

 
Tadeknorek
 Wysłana - 25 lipiec 2008 23:01      [zgłoszenie naruszenia]

Teraz już ten człowiek nie żyje i wydaje mi się, że należy uczcić jego pamięć i przestać wyciągać brudy jego życia.

No i o tej pamięci piszesz i o rozpoznawaniu Polski za granicą... obawiam się jednak, że coraz więcej brudu będzie wyłazić na wierzch, bo to jest celem ludzi, którzy chcą udokumentować rzeczywistą prawdę historyczną. Dlatego napisano książkę o Wałęsie. Prawda to prawda i ona wychodzi na jaw, to ona nas wyzwala, że tak powiem górnolotnie. Wyzwala od przesądów, uprzedzeń, mitów, wszystkich bzdur i POZwala wyciągać wnioski. Wnioski na przyszłość. Dlatego jeśli mamy być kojarzeni tylko z osobami, których przeszłość (czyli życie) okazuje się niezbyt chwalebne, to lepiej zacznijmy coś robić, abyśmy mieli pochwalić się czymś innym.
_______________________________
 
Diabeł zakrył mi oczy ogonem.

Ekspert -
 
Meekhail
 Wysłana - 25 lipiec 2008 23:04      [zgłoszenie naruszenia]

Dlatego jeśli mamy być kojarzeni tylko z osobami, których przeszłość (czyli życie) okazuje się niezbyt chwalebne, to lepiej zacznijmy coś robić, abyśmy mieli pochwalić się czymś innym.

Jestem przekonany, że o niechwalebnych czynach mało kto słyszał. Ja do dziś o nich nie wiedziałem. Ale masz rację. Historia musi mówić prawdę, nawet tą gorzką. JP2 ma na sumieniu grzeszki więc trzeba ludziom uświadomić, że nie jest on taki "Subito Santo" jak go malują.

[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 5 stron.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

JP II dlaczego nie reagował?

Strony: 1 2 3 4 5
 
Warto przeczytać: Szambo i perfumeria | Czym jest świadomość? | Problemy interpretacji - na Piśmie | Witamy nowego doradcę | Akcja edukacyjna o telefonach komórkowych | Koniec z Jahwe | problem z okazywanaiem uczuć? | Jesteśmy szcześciarzami ? | Humanitarne sposoby zabijania czy istnieją ? | Nowa, świetna gra! :) | Jak sie zmobilizowac? | Gra a Nauka. | Język obcy %) | Rozważania o absolucie | Czy może ktos pomóc ? | wysoka inteligencja = szczescie? | audi a8 42 d4 disel 2012 | wasze stanowisko hakowania | seks w rodzinie | pani paulina | zapłodnił | pisior woda | pizda ogien | redx | przetakiewicz | kurs eplan | No to kolej na mnie t645655 s69html | kosteniuk prymitywne tatuaze | mięśnie | grimm | peklowanie mokre | ankieta masturbacja | ankieta masturbacja 2017 rok | Pompowanie Cipki zdjęcia | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2020 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0