FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 2925 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Miłość
Jak odbudować zaufanie u dziewczyny? 
Wyślij odpowiedź [powiadom znajomego]    
Autor "Jak odbudować zaufanie u dziewczyny?"   
 
Basileus23
 Wysłana - 26 kwiecień 2009 10:39        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź swoje BMI

Witajcie! Spotykam się z pewną dziewczyną od paru miesięcy. To drugi związek w który zdecydowałem się zaangażować tak na poważnie. Mój największy problem polega na tym, że za dużo myślę i dopóki jeszcze nie wyrażałem na głos swoich myśli było wszystko ok. Ale w końcu nie wystarczyło mi zwierzanie się kumplowi i chcąc być z nią szczery zacząłem jej stopniowo coraz bardziej odsłaniać swoją duszę. Nigdy mi to nie przeszkadzało, ale zacząłem być zazdrosny o jej byłych, a raczej o jej wogóle przeszłość, bo nie bałem się, że wróci czy coś. Za to ciągle prześladowały mnie wizje tego co robiła z nimi itd. itp.. To było straszne. Zaznaczam, że jej przeszłość jest w porównaniu do mojej krystaliczna... Więc ciężko mi samemu to wytłumaczyć. Zawsze miałem jakieś tego typu natrętne myśli co zatruwały mi życie, ale po raz pierwszy dotyczyły one mojego związku... Dziewczyna uznała to za coś przejściowego, związanego z początkiem nowego związku i postanowiła to przeczekać. jednak takie sytuacje zaczęły się powtarzać. I kłótnie dotyczyły coraz to nowych rzeczy, chociaż motyw "przeszłości" także powracał. Do tego dołączył się nie do końca satysfakcjonujący sex, gdyż po różnych rozmowach ona czuła się niedowartościowana i do niczego nie była zdolna, podobnie i ja, bo bardzo biorę do siebie wszystko. Ciągle się bała, że coś zrobi nie tak, że o coś się przyczepie itd. Czuła, że nie jest kobieca, że jest pełna wad. W końcu zaczęła się zastanawiać dlaczego z nią jestem, skoro tyle rzeczy mi w niej przeszkadza itd. Stwierdziłem, że to nie kwestia dziewczyny, tylko że problem jest we mnie - nigdy nie będę w pełni szczęśliwy, nie ma ideałów, a to jest naprawdę wyjątkowa dziewczyna, wszyscy ją lubią, bardzo pozytywna osoba i mogłem z niej zawsze być dumny. Zacząłem nad sobą poważnie pracować... Czytałem książki o pozytywnym myśleniu, powtażałem pewne formułki, mające mnie wprawić w dobry nastrój itd.. Tak wytrwałem niecały miesiąc. Wszystko było cudownie. Dziewczyna była taka szczęśliwa, zakochana. Sex był cudowny, wszystko było cudowne. Aż do pewnego jednego dnia... Wciąż nie mogę sobie wytłumaczyć, jak do tego doszło.. Czy to poczułem się zbyt pewny siebie czy co? Przez jeden, dwa dni przestałem nad sobą pracować, pozwoliłem się poddać ponurym myślom i wszystko zepsułem!!! Na nowo wszystko zepsułem. Myśli mówiły -"przecież naprawdę nie jesteś szczęśliwy, może to rzucisz, lubisz inny typ kobiet" itp. Zacząłem się zastanwiać - " no tak lubiłem zawsze bardziej kobiece, z dużym biustem itd, też sex był wcześniej lepszy, dzikszy, bardziej namiętny, a z nią trzeba jak z jajkiem, może rzeczywiście..." Na to nałożyło się wiele więcej problemów, egzaminy itd... A zawsze jak wiele rzeczy tak się nakładało to odbijało się to na naszym związku (przykład? nie zdołałem się przygotować do ważnych dla mnie zawodów, a rozmowa schodziła powoli na nas i np. kończyła się na jej byłych - pytania w stylu - " jak mogłaś z kimś tyle być, mieszkać itd.."). Przez te wątpliwości, stres itd. przez całe nasze ostatnie spotkanie miałem fatalny nastrój. Ona była taka szczęśliwa, pewna swoich uczuć, że długo jej się to nie udzielało, aż w końcu naskoczyło to - i tak od słowa do słowa. dawno się nie widzieliśmy i miałem diabelną ochotę na sex... Pojawiła mi się wysypka i myśląc że to jakiś syf zacząłem ją oskarzać. Ona, że to nie możliwe itd. Czy mi nie ufasz? ja stwierdziłem, że w tych sprawach nie powinno się ufać nikomu itd. i że ja przed naszym związkiem się przebadałem, a ona nie - i że nie pogrywała fair. Powiedziałem, że nie przypuszczałem, że jak na ironię od pewnej dziewczyny, co miałem wszelkie podstgawy spodziewać się czegoś złapać nie złapałem nic, a złapie od Ciebie - tak porządnej niby dziewczyny. Więc wiadomo nic z sexu - no może w końcu jakieś pieszczoty - nie było. od tego zacząła się cała kłotnia, zacząłem jej w gniewnie wypowiadać mysli, które mnie prześladowały jeszcze dzień wcześniej. Głównie odnośnie sexu. Ona zaczęła odpowiadać. I z rozmowy wyszło na to, że nie jesteśmy zgrani w łóżku, nie jesteśmy wogóle ze sobą szczęśliwi, choć to nie jest prawda, bo mieliśmy ostatnio wiele pięknych chwil i czuliśmy się szczęśliwi. Zapytała się czy ostatnio nie było cudownie w łóżlu. Odpowiedziałem, że też nie. Ona jak to może być? Bo dla niej było cudownie i ona nie potrafiłaby już lepiej. Ja dalej w gniewie, że no dobra - było w porządku. Ona - tylko w porządku? Ja mówię,że no było ok. potem powiedziałem jej jeszcze parę przykrych rzeczy. Próbowałem to jeszcze tej samej nocy odkręcić, bo naprawdę byo wtedy cudownie itd. Pytałem czemu ty dalej chcesz ze mną być - ona, że dlatego, że Cię kocham. Zrobiło mi się tak ciepło na sercu, przytuliłem się do niej, zasnęliśmy razem. Ale od rana znowu się zaczęło. miałem straszną ochotę, a ona się wymawiała, że nie ma czasu, bo mieliśmy wychodzić - to była prawda, ale akurat szybki numerek byśmy zdążyli. wkurzyłem się, że tak rzadko się ostatnio widujemy i jeszcze fochy robi, może ją nie podniecam i wogóle. Ona, że przez takie moje tego typu gadanie traci zawsze ochotę i czuje się jak kobiecy impotent jak jej wmawiam pewne rzeczy. Wiem o tym, znam teorię postępowania z kobietami, ale chciałem być we wszystkim z nią szczery, pozatym unoszę się łatwo dumą, emocjami, brakuje mi dystansu i to cały problem. odprowadziłem dziewczynę na busa. po drodze było dużo rozmów, analizowaliśmy nasz związek. Uznała, że musimy wszystko przemyśleć i zastanowić się czy ma to dalej sens. minęło parę godzin - włóczyłem się po mieście nie wiedząc co z sobą zrobić. Miałem straszne poczucie winy. W końcu wróciłem do domu, zrobiłem trening z żelastwem, a jak to nie rozładowało napięcia postanowiłem pojechać do niej na rowerze - dobre 40 km. Zajęło mi to dwie godziny. Byłem wykończony. Zadzwoniłem do niej będąc już w jej miejscowości. Nie była zadowolona. Ale zgodziła się spotkać. Podjechałem pod jej dom. Po minie wiedziałem, że popełniłem błąd, że do niej przyjechałem jeszcze tego samego dnia. krótką chwilę nie chciała przyjąć nawet kwiatów. W końcu przyjęłą. Poszliśmy na spacer. Długo milczeliśmy. W końcu usiedliśmy. Była rozmowa. prosiłem ją o jeszcze jedną szansę. Próbowałem objąć, ale nie odwzajemniała, o pocałunkach nawet nie było mowy. " czego się spodziewałeś? że Ci się rzucę na szyję?" zapytała. Sam nie wiem czego się spodziewałem przyjeżdżając, ale liczyłem na to, że doceni to, że przyjechałem z tak daleka, doceni moją skruchę, że ucieszą ją kwiaty... I wreszcie, że uwierzy moim łzom, bo zacząłem płakać tak strasznie jak nigdy... Ona mnie uspokajała, prosiła, żebym nie płakał, ale twarz miała niewzruszoną. przerażała mnie jej twarz - a może przesadzam? Powiedziała, że przecież nie kończy tego, ale że potrzebuje czasu, musi wszystko przemyśleć.Że jak chce możemy pochodzić pare miesięcy, ale nie jest w stanie mi dać narazie takiej bliskości o jaką mi chodzi i wogóle. Wcześniej mówiłem jej jeszcze, że wcale tak nie myślałem, że sex ostatnio był cudowny, że uważam że jest piękna i wogóle, ale teraz nie wiedziała już w co ma wierzyć. Mówiła, że te moje słowa nie wzięły się znikąd itd... W końcu się pożegnaliśmy. To było w poniedziałek. Teraz jest niedziela. przez ten czas prawie wogóle się nie odzywaliśmy. Uznałem, że muszę dać jej czas i wogóle, zresztą tak czy inaczej ma dużo roboty. W czwartek jednak miałem imieniny, więc uznałem, że dobrze będzie dzień wcześniej przełamać lody; zreztą jeszcze w poniedziałek miała ochotę się zobaczyć w czwartek.. Więc w środę rano napisałem do niej. Napisałem, jak bardzo dręczy mnie poczucie winy, jak bardzo mi na niej zależy, jak bardzo ją kocham. Że kocham ją bezwarunkowo, że o nic nie proszę, pozatym, żeby nie myślała o mnie aż tak źle itd... Nie odpisała i wogóle się nie odezwała całą środę. Wreszcie zadzwoniłem pod wieczór. Powiedziałem, że się martwię dlaczego się nei odzywa. Ona, ze cały dzień pisała pracę, że wszystko dobrze. Ale nie było dobrze - przynajmniej pod kątem nas. Powiedziałem, że miałem nadzieję ją jutro zobaczyć, że jest fajny koncert itd. Powiedziała, że ma dużo roboty i że wogóle potrzebuje na razie czasu, żeby od tego odpocząć. Ale to moje imieniny - pomyślałem, ale już nie wypowiedziałem tego na głos. Zabolało mnie to. Ja zawsze jej coś kupowałem, pamiętałem o wszystkich jej urodzinach, naszych miesięcznicach, walentynkach. Zawsze jej pomagałem. Myślałem o niej bezustannie. Wiele zainwestowałem w ten związek, po raz drugi w życiu komuś zaufałem. Teraz myślę,że gdyby się to nie udało to lata miną zanim się pozbieram. Źle znosze rozstania, samotnośc. Źle mi na tym świecie W czwartek rano złożyła mi smsem życzenia - tak dość oficjalnie, ale taki miała częśto styl pisania, więc nie przejąłęm się specjalnie. Opisałem również w tym samym tonie, że dziekuję za bardzo piękne życzenia itd. Potem aż do dzisiaj (niedziela) nie odzywaliśmy sie do sobie... Będzie na uczelni w poniedziałem w moim mieście. Mam coś dla niej do przekazania - jest prestekst do spotkania. Pozatym mam jej coś do pożyczenia, ale głupio mi bo to tak jakbym sie wkupywał w jej łaski. Kumpel radził, żebym zadzwonił do niej wieczorem w niedziele i po głosie wybadał jej anstawienie i wtesy wziąść to ze sobą, zeby jej pożyczyć, albo i nie. Wiem, że to spotkanie może mieć znaczenie decydujące. bardzo was proszę o jakieś rady - jak powinna wygladać moaj rozmowa z nią przez fona- i jak, co ważniejsze ewntualne z nią spotkanie. Jak się zachowywać, co mówić?? Czy zgrywać twardziela, być niewzruszonym, przepraszać, korzyć się, czy Bóg wie co jeszcze? Pomóżcie proszę. Ja chce mieć czyste sumienie, że zrobiłem wszystko, żeby to uratować... BYłem już u spowiedzi, radziłem się wielu osób. ale dalej nie wiem co robić... Naprawdę żałuje tego co zrobiłem i wiem, że wina leży głównie po mojej stronie. Ufam, że mi pomożecie... Pozdrawiam. Basileus

 
flowerbum
 Wysłana - 26 kwiecień 2009 11:14      [zgłoszenie naruszenia]

Koleś-ogarnij się. Nie mogłeś opisać głównych kwestii swojego problemu nie wdawając się w szczególiki?

Sponiewierałeś nią. Oskarżyłeś, że jest latawicą. Że to ona zaraziła Cię chorobą weneryczną. I w dodatku miałeś o wszystko pretensje! A oprócz księdza radziłeś się jakiegoś psychiatry?
_______________________________
 
nigdy nie tęsknij za kimś do kogo nie masz pewności, że śpi tej nocy samotnie

 
fenol_one
gdzie podpis? :(
 Wysłana - 26 kwiecień 2009 11:22      [zgłoszenie naruszenia]

nie chce mi się czytać całości, rozpieprzony ten post, wszystkie myśli w jednym ciągu

ale z tego, co napisał flowerbum to zj3bałeś i to ostro, odpuść sobie, nic z tego nie będzie, na przyszłość trzymaj się reguły: najpierw myśl, później mów, a nie na odwrót
_______________________________
 
Lubię swoje przeciętne życie :-)
Pan Kierownik!

Specjalista -
 
white powe
 Wysłana - 26 kwiecień 2009 11:27      [zgłoszenie naruszenia]

przeczytałem :D
_______________________________
 
Czarno na białym, biało na czarnym Nadzieja głupich matka...

 
Gumis777
 Wysłana - 26 kwiecień 2009 11:28      [zgłoszenie naruszenia]

Ja pit.... kto ci to bedzie czytal.

Skroc to w paru zdaniach
_______________________________
 
American Dream !!! (ten zly) Umoralniacz no.1
--------------------------------
Kiedys dalbym sobie za nia reke obciac.. i wiesz co? I bym teraz k*rwa nie mial reki. %-)

Znawca -
 
agnika
 Wysłana - 26 kwiecień 2009 11:30      [zgłoszenie naruszenia]

Dla mnie, bez sensu dalej brnąc w ten związek.

Jesteś bardzo zazdrosny i roztrząsasz przeszłość. Nie skupiasz się na teraźniejszości i przyszłości, a to źle.
Żyj teraz i ciesz się z tego, jeśli nie potrafisz, daj sobie spokój.
Niepotrzebnie będziecie się ze sobą męczyć.

Zazdrość jest paskudna, musisz na nią popracować.

 
white powe
 Wysłana - 26 kwiecień 2009 11:29      [zgłoszenie naruszenia]

widzisz kolego teraz wiesz że trzeba trzymać język na wodzy, i być pozytywniej nastawionym do wszystkiego a nie ciagle doszukiwać się ideałów bo i tak ich nie znajdziesz.
_______________________________
 
Czarno na białym, biało na czarnym Nadzieja głupich matka...

 
Paco19
 Wysłana - 26 kwiecień 2009 11:31      [zgłoszenie naruszenia]

stary do tego czasu trzeba :) poczekaj aż coś napisze DEAR:)

 
fenol_one
gdzie podpis? :(
 Wysłana - 26 kwiecień 2009 11:41      [zgłoszenie naruszenia]

no dobra, przeczytałem, nie było łatwo, ale się udało

do rzeczy,
1: podtrzymuje to co napisałem w pierwszym poście,

2: dodam jeszcze, że masz coś nie tak z głową, powinieneś się udać do psychiatry/psychoanalityka

3: naszych miesięcznicach co to kvrwa jest miesięcznica, to wy macie po 10 lat?? szczęśliwi czasu nie liczą, a wy świętowaliście każdy miesiąc bycia azem, tak jakby kolejnego miało nie być, chore

4: dostałeś plam na fiucie i oskarżyłeś ją o zarażenie jakimś syfem?? gdzie ty masz głowę, chłopie, co ty w ogóle masz w tej bani??

5: panienka nie kręciła Cię fizycznie, to w jaki sposób się nią zainteresowałeś?? to chyba partner(ka) musi przyciągnąć wyglądem, a zatrzymać charakterem

6: coś tam pisałeś, że przez miesiąc jakąś terapię stosowałeś, czy jakieś inne dziwne coś, przypuszczam, że robiłeś to na siłę, a z tego nigdy nic dobrego nie wyjdzie

i na koniec, odpuść sobie tą panienkę, poboli Cię trochę i przestanie, przy kolejnej postaraj się nie popełniać takich głupot

_______________________________
 
Lubię swoje przeciętne życie :-)
Pan Kierownik!

Specjalista -
 
plasfantas
 Wysłana - 26 kwiecień 2009 12:05      [zgłoszenie naruszenia]

Serio nadajesz sie na wizyte u terapeuty jak tak duzo gadac o problemach lubisz. Uwazam ze spieprzyles totalnie i dzieczyna musialaby byc wspaniałomyślna żeby dać wam kolejną szansę. A przede wszystkim nie wydzwaniaj do niej tylko czekaj az sama sie odezwie, jesli jej zalezy to bd szukac kontaktu a jesli nie to nie warto ciagnac tego zwiazku.

 
kemesO
Analityk
 Wysłana - 26 kwiecień 2009 12:34      [zgłoszenie naruszenia]

Dopóki nie zmienisz się tak, żeby tworzyć zdrowe związki z ludźmi nie będziesz szczęśliwy. Ewentualnie szukaj takiej samej chorej na umyśle baby, z którą się dogracie
_______________________________
 
zielony

Ekspert -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 3 strony.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia | Wyślij odpowiedź

Jak odbudować zaufanie u dziewczyny?

Strony: 1 2 3
 
Warto przeczytać: klamstwo | POTRZEBNA WASZA POMOC - prosze | Dlaczego tak??? | Metlik w głowie;d | Czy to dobrze? | Jak to było z wami | Co robić? | eh... dziewczyny co sądzicie | pytanie do mężczyzn o kobiecą logikę | hmmmm... xD | i Co teraz ? | Nigdy nie ufaj kobiecie ]=) | dziewczyna - kumpela | Alkohole :-) | PROBLEM Z KOBIETĄ - BARDZO PROSZĘ O POMOC !!! | Flirt internetowy będąc z kimś w związku. | redbull | inspekcja transportu drogowego | przepisy na jedzenie | outlook | przepis po angielsku | lektura | dezodorant | bukowski | tia carrere | kobiecy wytrysk | Tomograf komputerowy | Aneta Zając | Płapka przyjaciela | strategia SS | patologia | tomorrowland | mic123 | polskie aktorki nago w fimie | Biznes

 
Polecamy: KSW | Komputery | Nauka

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2014 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0