FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 3950 razy ¬
 
ROZRYWKA | Seks
Jak się odkochać ? 
Temat zamknięty [powiadom znajomego]    
Autor "Jak się odkochać ?"   
 
Virescens
 Wysłana - 11 kwiecień 2006 13:03        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź swoje BMI

Wszystko wali się na głowę. Jakiekolwiek wartości, życie, wszystko, co dotąd robiłeś(aś), przestaje mieć sens. Pojawia się chęć ucieczki przed tym wszystkim, albo głupie myśli samobójcze. Najgorsze jest jednak przeświadczenie, że właśnie straciłeś coś, czy kogoś i że to, co było dotąd już się nigdy nie powtórzy - że już nikogo nie można i nie będziesz tak kochał, że nikt już nie będzie Ci się tak podobał, że to już niemożliwe, żebyś był tak szczęśliwy. Po prostu wszystko się skończyło i nie wróci.
Czujesz fizyczny ból w piersiach, łzy same lecą z oczu, a jak do tego puścisz sobie jakąś nastrojową, romantyczną piosenkę (nie daj Boże tę, której kiedyś razem słuchaliście), to płacz murowany... Jesteś w stanie zrobić wszystko - spać pod drzwiami tego kogoś na wycieraczce, błagać na kolanach, zgodzić się na wszystko, czego kiedyś ta osoba od Ciebie oczekiwała. Przychodzą Ci go głowy wszystkie sytuacje, w których on, ona była dla Ciebie taka dobra, a Ty tą dobroć odrzucałeś - nie możesz sobie wybaczyć, że nie chciałeś iść raz czy drugi na spacer - przecież teraz dałbyś za to wszystko.
Dobra, dotąd były złe nowiny - pisałem to po to, drogi Czytelniku, abyś wiedział, że ten kawałek pisze ktoś, kto kochał - kochał nieszczęśliwie, wył po nocach z żalu - przez tygodnie, czy nawet miesiące chodził po świecie nieprzytomny i...
...i żyje. I ma się dobrze. Właściwie, to świetnie - jest szczęśliwy, kocha tak, jak jeszcze nie kochał, a co więcej - gdyby nie te wcześniejsze, nieszczęśliwe miłości, może by nie umiał docenić szczęścia, które teraz go spotyka?

Ok., czas na dobre nowiny.

* Pierwsza, najważniejsza rzecz. TO PRZEJDZIE. Wiem, że teraz sobie tego nie wyobrażasz. Nie myślisz o niczym innym. Ale uwierz mi - z biegiem czasu to przejdzie. Może trwać tygodnie, miesiące, może i półtora roku (tak, to było długie półtora roku ;)). Ale przecież wszystko można znieść, jeżeli się wie, że kiedyś to po prostu przejdzie - będziesz znowu szczęśliwy, będziesz potrafił się cieszyć życiem i powoli, ale NA PEWNO dojrzejesz do tego, żeby znowu pokochać. Czas, czas, czas - czas wszystko wyleczy. Nie będzie łatwo, to nie przejdzie szybko, ale chyba najważniejsze, że to minie. Trzeba się tylko trzymać.
* Co zrobić, żeby było łatwiej? Jeżeli chcesz naprawdę przez to przejść, to podstawowa zasada - zero kontaktów z ukochaną osobą - żadnych układów, typu: "ok., nie jesteśmy razem, ale się przyjaźnimy, więc się spotykamy raz na jakiś czas, dzwonimy do siebie, no bo przecież można to wszystko kulturalnie załatwić i nie tracić ze sobą kontaktu". Jasne, można. Ale zacznijcie się kulturalnie ze sobą kontaktować po dwóch latach, dobra? Wiem, to jest cholernie trudne, ale uwierz, że nie ma innej rady. Czasami jest tak, że chcąc nie chcąc, spotykasz tę osobę - ok., wtedy jest trudniej - ale pamiętaj, musisz ją po prostu wyrzucić ze swojego życia - każde spotkanie, rozmowa z tą osobą, spojrzenie jej znowu w oczy, zaczyna sprawę od początku. Po spotkaniu przygotuj się na powrót do domu, zaciskanie pięści z niemocy, płacz i... wszystko od początku.
* Kolejna rzecz - nie zamykaj się w pokoju - nie rozpamiętuj, nie wspominaj. Rozmawiaj z rodzicami (jeżeli potrafią zrozumieć), przyjaciółmi. Nie chowaj wszystkiego w sobie, tylko się wygadaj. Nie jeden raz, bo taką potrzebę będziesz miał ileś razy. Wierzysz w Boga? Chodź do kościoła - módl się, rozmawiaj z Bogiem - wchodząc do kościoła można zostawić za sobą wiele trosk, to inny świat - odetchniesz trochę i nabierzesz sił na kolejne dni. W każdym razie - dziel się z najbliższymi swoimi troskami - rozmowa, wyżalenie się, czasem wypłakanie - pomagają.
* No właśnie - płacz. Zbiera ci się? Ale Ty jesteś twardziel, macho i taki tam? W sumie nawet zapomniałeś płakać? Na to nie ma mocnych - płacz, zobaczysz, ze Ci ulży.
* Czas. Generalna zasada (może słowo "zasada" średnio tu pasuje, bo tego wszystkiego nie da się określić naukowo), brzmi: MASZ NIE MIEĆ WOLNEGO CZASU, a więc i siły na rozpamiętywanie. Musisz znaleźć sobie coś, jakieś zajęcie, hobby, pasję, dzięki której będziesz mógł częściowo zapomnieć. Załóż sobie jakiś cel i dąż do niego za wszelką cenę. Uprawiaj intensywnie sport - zobaczysz, jak po dobrym, półtoragodzinnym treningu nie ma siły na myślenie i zamartwianie się. Chodź do kina, udzielaj się, poświęć się jakimś zainteresowaniom. To Ci pomoże w dwojaki sposób - po pierwsze, nie będziesz miał czasu myśleć o miłości, po drugie, nie będziesz wpadał w depresję, sam się przekonasz, ze Cię stać na sprostanie wyzwaniom, że jesteś coś wart...
* Dobre uczynki. Wiesz, jak to pomaga? To się trochę wiąże z poprzednim punktem - chodzi o to, żebyś miał poczucie, ze jesteś potrzebny na tym świecie, że możesz pomagać innym, że się przydajesz, że ktoś jest Ci wdzięczny... Autor niniejszego tekstu w dzień, kiedy dowiedział się, że dziewczyna, z którą chciał się zaręczać, właśnie mu "podziękowała", szedł po nocy w parku, wypłakując się przyjacielowi. Nagle dał się słyszeć krzyk jakiejś kobiety i uciekającego człowieka z torebką przerażonej dziewczyny. Nasz autor (czarny pasek w sztukach walki), zanim zdążył pomyśleć, dogonił gościa i po paru sekundach gość leżał grzecznie na asfalcie (no trochę jęczał) i czekał na policję. Jak zobaczyłem w świetle dziennym na rozprawie sądowej tego gostka, o 10 cm wyższego, o 20 kg cięższego, to nie wiem, czy tak bym jeszcze raz... Ale co robi niespełniona miłość i potrzeba... zrobienia dobrego uczynku? ;) A podziękowania tej kobiety naprawdę pozwoliły poczuć, że będąc samemu nieszczęśliwym, można pomóc innym. I choćby po to warto żyć, starać się i coś robić.
* Fale. Jednego dnia czujesz, że jest już całkiem ok. - jakoś to przechodzi, przekonujesz się, że nie jesteś taki zły, wmawiasz sobie, że ta druga osoba w sumie trochę straciła i przypominasz sobie sytuacje, w których też nie do końca była wobec Ciebie w porządku. To już niezły etap - pamiętaj tylko o jednym. To wraca. I znowu wydaje Ci się, niemal z chwili na chwilę, że wszystko legło w gruzach. Co ja na to? Musisz wytrzymać - takie fale przychodzą coraz rzadziej i są coraz słabsze - trzeba tylko robić swoje...


Na zakończenie. Co po tym wszystkim? Przekonasz się, że wiele się nauczyłeś. Że bardzo dojrzałeś. Nieszczęścia hartują i rzeczywiście coś w tym jest. A Ty, spotykając tego kogoś, kogo nie jesteś teraz w stanie sobie w ogóle wyobrazić, będziesz mógł dojrzalej i pełniej... znowu pokochać

[http://www.nastolatek.pl/pokaz.php?a=art&ida=2053]
______________________________
 
Panie,takie rzeczy to tylko w Erze %-)

 
Regggie
PUMBUS
 Wysłana - 11 kwiecień 2006 13:06      [zgłoszenie naruszenia]

zaraz wpadnie tu najwiekszy nastolatek dzialu vlad i bedzie polemizowal
a ja tego nie czytam, bo za dlugie i zobaczylem na dole adres, to starczylo
_______________________________
 
"Wiedzie mnie po wlasciwych sciezkach, przez wzglad na Swoje imie.
Chociazbym chodzil ciemna dolina, zla sie nie ulekne, bo Ty jestes ze mna"

"Pozwol mi zwyciezyc, a jesli nie zdolam, pozwol mi byc dzielnym w mej walce."

Ekspert -
 
Methos
 Wysłana - 11 kwiecień 2006 13:11      [zgłoszenie naruszenia]

ogólnie znane motywy... ale zycie i problemy przewaznie nie są tak proste, jak to co wyżej jest napisane...

gdyby to było takie proste to nie mielibysmy tylu problemów...
każdy przeżywa to na swój sposób....
nie da sie komus powiedziec... "ej stary weź jej nie rozpamietuj, idż na impreze, poznaj nowych znajomych i zobaczysz będzie dobrze, przejdzie ci" bo takie "coś" daje efekt wręcz odwrotny...

powiedzenie Czas leczy rany nie jest do końca prawdziwe (no bynajmniej nie dla wszytskich)... niektóre osoby pewnie wiedzą o czym mówię...

sfera uczuc jest duzo duzo bardziej skomplikowana, niż obieranie ziemniaka... do którego to ziemniaka mozna by napisac takie porady w punktach...

Znawca -
 
Virescens
 Wysłana - 11 kwiecień 2006 13:11      [zgłoszenie naruszenia]

Zamieściłem bo czasem te rady każdemu mogą okazać sie bardzo pomocne.
Pamietajcie najważniejszą zasadę - "ZERO KONTAKTU"
No i Czas oczywiście: rok moze dwa albo trzy ...



Zmieniony przez - Virescens w dniu 2006-04-11 13:13:37
_______________________________
 
Panie,takie rzeczy to tylko w Erze %-)

 
Methos
 Wysłana - 11 kwiecień 2006 13:13      [zgłoszenie naruszenia]

co do ZERO KONTAKTU to doskonale wiem ze to musi byc spełnione... ale czasem ciezko to zastosowac mimo ze chcemy... ot zycie



a co do tego

Uprawiaj intensywnie sport - zobaczysz, jak po dobrym, półtoragodzinnym treningu nie ma siły na myślenie i zamartwianie się.


praca, praca, praca, studia, kumple, 2 - 3 godziny katowania sie dzień w dzień na siłowni, wydawało by sie zero czasu... a potem tylko usłyszy się np. radiu dosłownie kawałek piosenki z która łaczy się wiele wspomnien i wszytsko odżywa na nowo Tak mozna w nieskończoność

Zmieniony przez - Methos w dniu 2006-04-11 13:20:36

Znawca -
 
Andromedaa
 Wysłana - 11 kwiecień 2006 13:58      [zgłoszenie naruszenia]

Były już podobne artykuły Na razie znalazłam tylko ten [http://www.insomnia.pl/temat183025/]. Poza tym każdy post o rozstaniu zawiera wiele rad od Forumowiczów jak sobie radzić z pustką

Ekspert -
 
Andromedaa
 Wysłana - 11 kwiecień 2006 14:01      [zgłoszenie naruszenia]

Ekspert -
 
cinekcool
 Wysłana - 11 kwiecień 2006 14:01      [zgłoszenie naruszenia]

a ja znam lekarstwo na niechciana miłość :P jest nia druga miłosc...inaczej to raczej ciezko zeby samo przeszlo

 
Methos
 Wysłana - 11 kwiecień 2006 14:05       [zgłoszenie naruszenia]

lekarstwo jest OK... tyle ze jakos zdobyc je trudno...


miłość jest czymś co rzadko sie zdarza na tym swiecie... niemylic z zauroczeniem

Znawca -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


 
Przegląd tygodnia Temat zamknięty

Jak się odkochać ?