FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 6764 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | HYDEPARK
Jan Paweł Wielki 
Wyślij odpowiedź [powiadom znajomego]    
Autor "Jan Paweł Wielki"   
 
N-e-o
 Wysłana - 4 kwiecień 2005 02:35        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź ile procent masz tłuszczu



Jako że wcześniej nie miałem dobrego zdania o papieżu, chciałbym przedstawić takim ludzią jak JA - ateistą, oraz wszystkim innum, którzy w to wątpili, że Jan Paweł II był naprawdę wielkim człowiekiem i wzorem godnym do naśladowania !!!
______________________________
 
"Nie dyskutuj z debilem: najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"

Ekspert -
 
N-e-o
 Wysłana - 4 kwiecień 2005 02:36      [zgłoszenie naruszenia]



W Watykanie już za życia mówiono o nim "Jan Paweł Wielki". A Watykan nie jest skłonny do emfazy. Powiedziano też: "Pontyfikat, który zmienił świat" - i tej ocenie trudno po namyśle nie przyznać racji.

Jan Paweł II, następca wielkich papieży ostatniego stulecia, stał się moralnym autorytetem i punktem odniesienia dla świata. Dodajmy: w epoce, która autorytety odrzuca i w której wielu pretenduje do roli "punktu odniesienia". Jak to zrobił? Jak osiągnął taką miarę obecności w świecie i wśród ludzi?

Kiedy inaugurował pontyfikat, przyciągnął uwagę swą innością. Nie tylko tym, że był papieżem da un paese lontano (z dalekiego kraju), ale też zaskakującą wolnością ducha, dzięki której - jak mówiono wtedy - zachowywał się tak, jakby był papieżem od zawsze. Łamiąc obyczaje poprzedników przemówił podczas pierwszego ukazania się wiernym, zgromadzonym przed Bazyliką św. Piotra. Przyciągnął uwagę świata, kiedy podczas Mszy św. inauguracyjnej potężnym głosem wezwał do wyzbycia się lęku przed otwarciem drzwi Chrystusowi. Przemówienie programowe było zarysem tego, co stało się później.

Nie sposób tu wyliczać wszystkich wielkich wydarzeń minionych 27 lat. Książek o Janie Pawle II już powstało tysiące, co znaczy, że nie przestał intrygować, prowokować, a nade wszystko pociągać współczesnych do siebie. Tak - do siebie także, ale nade wszystko do Chrystusa. Bo tajemnicą tego pontyfikatu było bezgraniczne zawierzenie Chrystusowi, zawierzenie naznaczone głębokim, osobistym związaniem się z Matką Zbawiciela. "Totus Tuus" było bardzo realnie jego życiową dewizą i programem. "Totus Tuus ego sum, et omnia mea tua sunt"... Tego pontyfikatu nie da się zrozumieć, jeśli weźmie się w nawias jego dziecięcą wiarę. Tajemnicą siły Karola Wojtyły - człowieka, kapłana, biskupa, kardynała i wreszcie papieża - była bowiem modlitwa. Kto był na prywatnej Mszy św. w jego watykańskiej kaplicy, ten bez trudu zrozumie, o czym mówię. Kiedy po przyjęciu Komunii św. długo modlił się w ciszy, robił wrażenie człowieka do cna udręczonego. Kiedy po Mszy św. wychodził do oczekujących go w sąsiadującej z kaplicą biblioteki, promieniał spokojem, życzliwością i wewnętrzną siłą.

Młody Papież wstępował na Stolicę Piotrową jako człowiek pełen energii. Włosi nazwali go "atletą", a także "papieżem pewności" - bo niósł wierzącym poczucie bezpieczeństwa wiary. Ujął w ręce stery Kościoła, który po Soborze Watykańskim II przypominał nieco łódź miotaną rozkołysanymi falami. Ktoś powiedział, że gdyby nie on, Kościół katolicki rozproszyłby się po różnych sektach protestanckich. Pewnie by się nie rozproszył, ład jednak był potrzebny. Jan Paweł II - papież soborowy do szpiku kości - był czasem oskarżany o dążenie do "restauracji", czyli powrotu do stanu sprzed Soboru, co jest szczególnie krzywdzącą bzdurą.

W pierwszej encyklice rozwinął swój program: Drogą Kościoła - napisał - jest człowiek. Było to właśnie dalszym ciągiem soborowej "rewolucji", bo wielu nadal sądziło, że odwrotnie: Kościół jest drogą człowieka i że nie Kościół człowiekowi, a człowiek Kościołowi ma służyć.

Wiedział, że "kapłan z ludzi wzięty, dla ludzi jest postanowiony". Był dla ludzi. Nie dla Kurii Rzymskiej (do wielu spraw administracyjnych od początku delegował kompetentnych współpracowników), ale dla ludzi. Wiedział, że Chrystus powierzył Piotrowi "umacnianie braci", a nie administrowanie ważnymi skądinąd dziełami, które w ciągu wieków podejmował Kościół.

Jako pasterz przewodniczył modlitwie Kościoła. W swojej rzymskiej diecezji, którą - rzecz niesłychana od stuleci - wytrwale wizytował parafia po parafii, na wielkich zgromadzeniach liturgicznych w Bazylice św. Piotra, w innych rzymskich bazylikach oraz podczas wszystkich podróży apostolskich. Bywało, że po trwającym kilkanaście godzin locie, nie bacząc na zmianę czasu, prosto z samolotu udawał się tam, gdzie oczekiwali go wierni i przewodniczył Mszy św.

Niestrudzenie głosił słowo Boże. W profesorskim stylu co środa wygłaszał katechezy, co niektórych dziwiło, jako że poszczególnych tekstów z następujących po sobie cyklów słuchali przecież coraz to inni wierni. Katechezy te, zebrane dziś w osobne tomy, stanowią jednak ważny i przystępny wykład wiary.

Kierował Kościołem przy pomocy Kurii Rzymskiej. Niemal cała ta instytucja składa się dziś z ludzi przez niego mianowanych, większość biskupów świata zostało przezeń ustanowionych, nie mówiąc o Kolegium Kardynalskim. W pierwszych latach szukał współpracowników wśród Ojców Soboru, z upływem czasu, kiedy ich ubywało - zapraszał młodych. Pracom Synodu Biskupów nadał stały rytm, wzbogacony zwoływanymi w razie potrzeby synodami specjalnymi, poświęconymi szczególnie pilnym kwestiom lub obejmującymi jeden kontynent, region świata czy nawet jeden Kościół lokalny.

Styl pontyfikatu

Każdy papież przynosi swój własny styl. Styl Jan Pawła II, odznaczający się wyjściem do ludzi, aż do końca, przekraczał wszystko, co do tej pory zna historia. Papieskie podróże... Owszem, już Paweł VI inaugurował ten model sprawowania papieskiej posługi, lecz to Jan Paweł II sprawił, że podróże stały się niemal rutynowym sposobem jej wykonywania. My wiemy, czym były dla Polski papieskie wizyty w kolejnych stadiach najnowszej historii. Warto sobie wyobrazić, czym były dla innych: dla dalekiej Afryki, dla krajów Ameryki Południowej, dla Stanów Zjednoczonych, dla Czechosłowacji, Kazachstanu, Grecji, Holandii, Niemiec, a czym dla niewielkich wysp, jak Trynidad i Tobago. Jan Paweł II wiedział, że żadna encyklika, żadne radiowe orędzie czy transmisja telewizyjna nie są tym, czym żywa obecność. Każda z tych wizyt niosła inne owoce, jak ewangeliczny zasiew: plon pięciokrotny, dziesięciokrotny i tak dalej. Pierwsza podróż do Polski stała się początkiem upadku reżimu. Czy następca Jana Pawła II będzie mógł nie podróżować?

Zawsze starał się iść do chorych. Widziałem, jak w którymś z krajów afrykańskich pochylał się nad trędowatymi i kiedy sam stał się jednym z chorych, swoim cierpieniem chciał umacniać innych. Wobec świata, który lansuje fizyczną tężyznę i zdrowie, stawał w poniżeniu swej choroby. Kolejny raz złamał watykański obyczaj, już po zamachu pozwalając, by jego fotografia z kroplówką, na łóżku szpitalnym była dla wszystkich dostępna w watykańskim zakładzie fotograficznym Artura Mari. I kiedy w ciągu ostatnich dziesięciu lat on, Boży atleta, coraz bardziej uginał się pod ciężarem krzyża choroby, nie wycofał się, jak przegrany król, w zacisze Watykanu, lecz przeciwnie: był do końca z tymi, którym chciał służyć.

Był pasterzem wszystkich: bogatych i ubogich, choć tym ostatnim pragnął zawsze okazać pierwszeństwo. Pierwszym budynkiem, który wzniósł w Watykanie, był dom dla ludzi bez dachu nad głową, powierzony siostrom - beatyfikowanej przez niego kilkanaście lat później - Matki Teresy z Kalkuty. Szedł do biednych w fawelach Ameryki Południowej. Szedł do Indian. Byłem świadkiem, jak w Togo odwiedził zbudowaną z liści i błota murzyńską chatkę. Ale szedł też do wielkich tego świata, by mówić im o ubogich i potrzebujących, by przypominać im o ich obowiązkach i dobru wspólnym.

Rozmawiał ze wszystkimi. Przyjmował ludzi, którym daleko było do doskonałości, rozmawiał z dyktatorami i przywódcami, których ręce były splamione krwią - Pinochetem, Arafatem - bo wiedział, że spotkaniem, rozmową więcej można dobrego zdziałać, aniżeli wzgardliwym osądzeniem i odepchnięciem.

Porywał młodych. Od pierwszego dnia, kiedy zapewnił, że są jego i Kościoła nadzieją. Wszędzie, gdziekolwiek był, garnęli się do niego. Stawiał wysokie wymagania, na które - czasem ku zaskoczeniu miejscowych pasterzy - młodzież reagowała z entuzjazmem, może czując, że ten, który do niej mówi, kocha ją i w nią wierzy. Kto mógł przypuszczać, że zainicjowane przez Jana Pawła II Światowe Dni Młodzieży znajdą tak szeroki odzew i tak szybko wpiszą się w normalny rytm życia Kościoła? Od Papieża wielu biskupów uczyło się odkrywać pracę z młodymi. To, co w tej dziedzinie dziś wydaje się oczywiste - w wielu miejscach świata było rewelacją i nowością.

Pontyfikat, który przemienił świat

Wiedział, że jeśli Bóg powołał "słowiańskiego papieża", że jeśli przychodzi on z "Kościoła milczenia", to musi być tego Kościoła, tych narodów głosem. I był. Mówił w imieniu tych, o których wolny świat wolał zbyt wiele nie wiedzieć. W historycznym przemówieniu w ONZ (1979 r.) ani razu nie wypowiedział słowa "komunizm", lecz to, co mówił, było tak mocne i tak jasne, że - jak zapisał naoczny świadek - sowiecka delegacja po raz pierwszy się nie nudziła, ale drżała zdjęta strachem.

Patronował duchowo "Solidarności" i wierzył, że w jego Ojczyźnie rodzi się wielka propozycja dla rozdartego świata. Nie dopuścił, by Kościół w Polsce zwątpił w tę ideę. Głosił prawa człowieka, prawo do wolności. O suwerenność naszego kraju upominał się w słynnym liście do Breżniewa z 16 grudnia 1980 r. i nikt dziś nie ma wątpliwości, że to on, Papież z Polski, walnie przyczynił się do upadku komunizmu. Owszem: nie był zachwycony dalszym ciągiem wydarzeń w naszym kraju, ale się nie oburzał, lecz cierpliwie, podczas kolejnych wizyt uczył, jak przyjmować trudny dar wolności, która jest dana i zadana - by na koniec dać nam jako drogowskaz Boże Miłosierdzie.

Był zawsze przeciw wojnie, nawet wtedy, kiedy niemal wszystkim się wydawało, że wojna jest najlepszym rozwiązaniem. W przypadku Iraku do końca wzywał do odstąpienia od interwencji, a gdy już do niej doszło, natychmiast myślał o godnym zakończeniu konfliktu. Zawsze przeciw przemocy, krzywdzie, w obronie najsłabszych, ściągał na siebie krytyki i ataki.

Z niezłomnym uporem bronił godności ludzkiego zycia, które jest darem Boga i które tylko Bóg może odebrać. Dzięki niemu w Katechizmie Kościoła Katolickiego - znalazły się dobitne słowa przeciw karze śmierci. Ten fragment zresztą dołączono do Katechizmu już po jego wydaniu, w opublikowanym później suplemencie, będącym skutkiem opublikowania przez Jana Pawła II encykliki "Evangelium vitae". Po prostu: bronił życia od chwili poczęcia do naturalnej śmierci. W dramatycznym przemówieniu na ten temat w Polsce (Kalisz, 1997) jakby zwątpił w siłę własnego autorytetu i odwołał się do słów Matki Teresy z Kalkuty: "jeśli mnie nie chcecie słuchać, posłuchajcie jej". Gromił mafię sycylijską przemawiając w Agrigento, zaś w Hiroszimie, mając za sobą pomnik atomowej zagłady, znów podnosił głos przeciw wojnie: ten temat zyskał mu miano największego orędownika pokoju w świecie.

Kule Ali Agcy nie były niczym innym niż wyrazem panicznego lęku potężnego mocarstwa wobec tego papieża bez jednego czołgu. Z zamachu wyszedł jeszcze mocniejszy. Jeśli wcześniej czasem mówiono o nim z lekceważeniem (że z zacofanej Polski) albo napomykano o aktorstwie, po 13 maja 1981 stało się jasne, że jest to "aktorstwo" śmiertelnie poważne. Strzały na Placu św. Piotra potwierdziły już na zawsze jego autorytet

Pontyfikat, który zmienił Kościół

To, co Jan Paweł II wniósł w doktrynę wiary, wymaga omówienia i jest już szeroko, czasem krytycznie komentowane. Każda jego encyklika dotyczy ważnej sfery życia ludzkiego, wiary i zasad postępowania. Każda budziła w świecie wielkie zainteresowanie, dotykając spraw naprawdę aktualnych. Obok pism pozostaną jednak wydarzenia wyrosłe z wiary, wydarzenia kościelne, nieodwracalne, które już na zawsze staną się bogactwem Kościoła i będą rodzić nowe bogactwa.

Takim wydarzeniem była wizyta w rzymskiej synagodze 13 kwietnia 1986 r. Jako pierwszy spośród następców św. Piotra Jan Paweł II modlił się wraz z Żydami (wielu z nich płakało ze wzruszenia) w ich domu modlitwy, słowami Biblii. Ta wizyta, dopełniona niejako pielgrzymką do Ziemi Świętej w marcu 2000, obrazuje ogromny wkład Papieża w budowanie braterskiej więzi z judaizmem; wielki rozdział tego pontyfikatu, owocny także w Polsce.

Zdobył życzliwość wyznawców islamu. Podczas wizyty w Kamerunie witający go imam ze wzruszeniem nazwał go honorowym muzułmaninem. Świat arabski nie zapomni mu, że był przeciwko wojnie w Iraku. W Izraelu nie wahał się przypomnieć o prawach ludności palestynskiej. Nie zdarzyło się też, by papież mówił do tysięcy młodych mahometan o Bogu tak, jak miało to miejsce w Casablance. Obok niego siedział król Maroka, duchowy przywódca kraju, w prostej linii potomek Mahometa.

Wydarzeniem o znaczeniu, którego wciąż chyba jeszcze do końca nie zgłębiliśmy, był dzień modlitwy o pokój. Do Asyżu, 27 października 1986 r. Jan Paweł II zaprosił głowy wszystkich wyznań religijnych, "aby być razem i modlić się o pokój". Było to pierwsze takie spotkanie w historii Kościoła. Ludzie różnej wiary zgromadzili się nie, aby swoje racje dyskutować, nie by się wzajemnie nawracać, zwalczać, jedni nad drugich wywyższać, lecz aby być razem i ku Temu, który jest Nieogarniony, zanosić modlitwę o pokój dla ludzkości. Kiedy Papież przybył na to spotkanie i wszedł w krąg oczekujących go kapłanów, zobaczyłem jak na pochmurnym niebie ukazała się tęcza - znak przymierza. Podobne spotkanie - raz jeszcze z udziałem Jana Pawła II - odbyło się w Asyżu w roku 2000.

Był papieżem, który niestrudzenie budował braterstwo międzyreligijne. Nie zrażając się niepowodzeniami robił wszystko, co możliwe, by zagoić zadawane w przeszłosci rany, mimo upływu czasu wciąż bolesne, zwłascza u chrześcijan. W ostatnich dniach Patriarcha Moskwy i Wszechrusi napisał do Papieża, że się za niego modli. Nie dane im było się spotkać, ale może milczenie umierającego Papieża okaże się bardziej wymownym argumentem, aniżeli wszystkie przemówienia wybitnych delegatów Stolicy Apostolskiej?

Ale pozostaną też wypowiedziane przez niego słowa, które zmieniły wizerunek Koscioła, a może i bieg historii. W dniach Wielkiego Postu 2000 - to kolejne wydarzenie - Jan Paweł II w otoczeniu kardynałów i wraz z nimi wyznał wobec Boga i świata grzechy popełniane przez ludzi Kościoła w ciągu dziejów i w imię Ewangelii. Ten profetyczny, poprzedzony długimi studiami i modlitwą akt pokuty, choć do dziś budzi wśród wielu katolików sprzeciwy, stał się zbawiennym rozpoczęciem procesu oczyszczania pamięci, który Kościołowi przywrócił wiarygodność w oczach świata. O tej wiarygodności mówił w Asyżu na wspomnianym już spotkaniu w 2000 r. przedstawiciel wspólnoty żydowskiej.

Czymś takim było również zdanie wypowiedziane przez Jana Pawła II w Bazylice św. Piotra w obecności patriarchy Konstantynopola Dimitriosa I. Jan Paweł II mówił o prymacie biskupa Rzymu, że jest świadom, iż "to, co miało być posługą jedności, mogło niekiedy przybrać odmienną postać". Innymi słowy, pytał dlaczego to, co miało być fundamentem jedności, stało się przyczyną podziałów? Powiedział: "Modlę się gorąco do Ducha Świętego, by obdarzył nas swoim światłem i oświecił wszystkich pasterzy i teologów naszych Kościołów, abyśmy wspólnie poszukiwali takich form sprawowania owego urzędu, w których możliwe będzie realizowanie uznawanej przez jednych i drugich posługi miłości". Chyba nigdy jeszcze żaden z papieży nie powiedział czegoś takiego, i to w obecności patriarchy prawosławnego.

*

Czy to wszystkie tytuły do wielkości Jana Pawła II? Ależ nie! O wielkości nie decydują ani słowa, ani wydarzenia. To one rodzą się z wielkości. Logika wiary i bezgraniczne zaufanie Bogu pozwalały Janowi Pawłowi II odczytywać znaki czasu i na nie odpowiadać. Był nie tylko świadkiem wiary, kapłanem, nauczycielem i przewodnikiem Kościoła, ale był także świadkiem wewnętrznej wolności, która jest córą zaufania Bogu.

Tak dobrze dziś znany w całym świecie obraz Papieża, który klęka i bardzo nisko się pochyla, by ucałować ziemię, na którą przybywa (kto dziś całuje ziemię?!) mówi o miłości i szacunku do człowieka, którego nawiedza. Nie cieszyły go przesadne oznaki czci, by przekłuć balon zdarzało się, że nawet z nich żartował. Z jakąś lekko skrywaną niechęcią i jakby z pośpiechem odsłaniał swoje pomniki, wiedząc, że są może nie najbardziej fortunnym wyrazem dobrej woli i nie chcąc tym, którzy je wznosili, wyrządzać przykrości.

W naszej pamięci pozostanie jednak obraz Jana Pawła II ostatni. Obraz człowieka, który nie daje się zmiażdżyć cierpieniem. Tej nocy, kiedy się rozeszła wiadomość o nagłym pogorszeniu Jego zdrowia, na Plac św. Piotra pospieszyli ludzie. Zapytana o powód przyjścia, jakaś kobieta odpowiedziała (zdumiona, że w ogóle można o coś takiego pytać), że to była jej powinność. Przecież kiedy odchodzi człowiek bliski, nie chcemy, żeby czuł się samotny i opuszczony, chcemy mu powiedzieć, że go kochamy. Przez te dwadzieścia siedem lat Jan Paweł II stał się kimś bliskim milionom ludzi, bo wiedzieli, że i oni są mu bliscy.

A my, którym było dane znać Go, pracować u Jego boku, obcować z nim na co dzień? Żegnamy Go ze ściśniętym sercem. I chcemy wołać: co z tego, że Jan Paweł II jest wielki, skoro Go już nie ma? Jesteśmy jednak pełni wdzięczności, że było nam dane to spotkanie.

"Zostań z nami" - krzyczeliśmy, kiedy tu przyjeżdżał. Zostań z nami.
_______________________________
 
"Nie dyskutuj z debilem: najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"

Ekspert -
 
N-e-o
 Wysłana - 4 kwiecień 2005 02:46      [zgłoszenie naruszenia]



POSŁUCHAJ PAPIEŻA

Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi" - Jan Paweł II w Warszawie w 1979r. [bi.gazeta.pl/im/7/1725/m1725667.mp3]

Tam była cukiernia..." - Jan Paweł II w Wadowicach w 1999 r. [bi.gazeta.pl/im/5/1725/m1725665.mp3]

Anioł Pański z Papieżem na Błoniach [ftpbi.gazeta.pl/im/7/1712/m1712367.mp3]

Habemus Papam!" - ogłoszenie wyboru Karola Wojtyły na papieża [bi.gazeta.pl/im/4/1725/m1725664.mp3]

Żegnając się z Polską... [bi.gazeta.pl/im/7/979/m979797.mp3]

Wraz z całą wspólnotą Kościoła w Polsce... [bi.gazeta.pl/im/3/979/m979833.mp3]

Matko Najświętsza, Pani Kalwaryjska, wypraszaj także i mnie siły ciała i ducha... [bi.gazeta.pl/im/5/978/m978965.mp3]

Niestety jest to pożegnanie (...) [bi.gazeta.pl/im/1/978/m978291.mp3]

Jakże ważne było to miejsce dla Polski... [bi.gazeta.pl/im/3/978/m978963.mp3]

Dziękuję wam, Błonia krakowskie [bi.gazeta.pl/im/2/977/m977422.mp3]

Ta oazowa pieśń wyprowadziła mnie z ojczyzny przed 23 laty... [bi.gazeta.pl/im/3/977/m977423.mp3]

Papież o umiłowanym Krakowie [bi.gazeta.pl/im/3/977/m977363.mp3]

Ładnie, ładnie... Namawiają mnie żebym zdezerterował z Rzymu [bi.gazeta.pl/im/3/977/m977413.mp3]

Chciałbym dodać "Do zobaczenia" [bi.gazeta.pl/im/1/977/m977421.mp3]

Jak bardzo dzisiejszy świat potrzebuje Bożego Miłosierdzia... [bi.gazeta.pl/im/8/977/m977138.mp3]

Papież w oknie kurii [bi.gazeta.pl/im/0/977/m977300.mp3]

Pragnę przeprosić: prezydent stoi, kardynał stoi, a ja siedzę... [bi.gazeta.pl/im/5/976/m976765.mp3]

Drodzy bracia i siostry. Niech te trzy dni... [bi.gazeta.pl/im/6/976/m976766.mp3]

Oto przesłanie Bożego Miłosierdzia... [bi.gazeta.pl/im/4/977/m977054.mp3]

Panie prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej... [bi.gazeta.pl/im/4/976/m976764.mp3]
_______________________________
 
"Nie dyskutuj z debilem: najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"

Ekspert -
 
N-e-o
 Wysłana - 4 kwiecień 2005 02:50      [zgłoszenie naruszenia]



Niektórzy mogliby odnieść wrażenie, że Jan Paweł II był człowiekiem poważnym i nudnym. I tu się bardzo mylą, bo Papa, jak nikt przed nim w Watykanie, tryskał zwariowanym poczuciem humoru. I o tym musimy pamiętać żegnając się z NIM...

Szklana klatka
Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej klatce. Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z Janem Pawłem II w Krakowie.
- Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie poradzimy, że się lękamy o Waszą Świątobliwość...
- Ja też - uśmiechnął się Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość.

Wszyscy sobie poszli
Któregoś wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice Gemelli po zamachu na Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze swojego pokoju na opustoszały korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne rzeczy, wszyscy sobie poszli, a mnie zostawili!"

Podryw na księdza
Pewnego razu Karol Wortyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry.
Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się na uboczu młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła się.
- Zapomniał pan zegarka, co?
- A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony Wojtyła.
- Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną, który zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się winko, wieczorem dansing...
- Ależ proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła
- Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny sposób, ale na księdza to pierwszy raz.

Jeździć po kardynalsku
Pewnego razu zapytano Karola Wojtyłę, czy uchodzi, aby kardynał jeździł na nartach. Wojtyła uśmiechnął się i odparł:
- Co nie uchodzi kardynałowi, to źle jeździć na nartach!

Przeprosiny
Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej chwili. Witając się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś pominął biskupa z Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do pominiętego i powiedział:
- Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa!

Pożegnanie biskupów
Po jednym ze spotkań Papież pożegnał polskich biskupów słowami znanej pieśni: "O cześć wam, panowie magnaci!"

Więcej już nic nie powiem
Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył pierwszą audiencję dla Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym coś takiego powiedział, że później Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się do mnie dobrać".

Opaleni kardynałowie
Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku, upływającej pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt jest już widoczny - opalili się towarzyszący mu kardynałowie.

Jakoś człapię
Podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, w Olsztynie, dziennikarzowi "Gazety Wyborczej" udało się wychylić głowę ponad tłum i zapytać Jana Pawła II o zdrowie.
- A jakoś człapię - odpowiedział Papież.

Złość piękności szkodzi
Przed kilku laty - wspomina watykański korespondent Telewizji Publicznej, Jacek Moskwa - po modlitwie "Anioł Pański" Jan Paweł II przemawiał, niemal krzycząc. Zaraz potem, podczas audiencji w Pałacu Apostolskim, Moskwa prosił Papieża, aby na siebie uważał, bo jego chrypka zaniepokoiła dziennikarzy.
- To ze złości - usprawiedliwiał się Papież.
A odchodząc dodał: - A złość piękności szkodzi.

Z Wami dziecinnieję Podczas jednej ze swoich wizytacji rzymskich parafii Papież - jak to miał w zwyczaju - wdał się w rozmowę z dziećmi.
- Wy jesteście młodzi, a ja już jestem stary - powiedział.
- Nie, nie jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci.
- Tak, ale jak jestem z wami, to dziecinnieję - replikował Papież.

Mów mi wujaszku
Podczas pierwszej wizyty w USA Papież spotkał się z rodziną prezydenta Jimmy'ego Cartera. Pięcioletnia wówczas wnuczka prezydenta, mając kłopoty z wygłoszeniem powitania, powtarzała w kółko:
- Jego Świątobliwość, Jego Świątobliwość.
Papież, chcąc wybawić dziewczynkę z kłopotów, wziął ją w ramiona i powiedział:
- Mów mi wujaszku.

Papieskie wagary
Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne dzieci: "Dano wam dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To znaczy - skomentował Jan Paweł II - że papież powinien częściej tu przyjeżdżać".

Jak się czuje piesek
Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc sprowadził sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak pospieszna, że kiedy chciał się nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym, coś mu się pomyliło i zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak się czuje piesek?". Papież spojrzał na niego zdumiony, po czym odpalił: "Hau, hau".

Jan Paweł - Pawłowi
Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec zebranym na mszy tak spodobały się cytowane przez Papieża słowa św. Pawła, że przerwali mu i zaczęli bić brawo. Kiedy Ojciec Święty znów doszedł do głosu, przerywając przygotowaną mowę, stwierdził: "Dziękuję w imieniu świętego Pawła".

To tylko wasza konstytucja
W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1983 roku podczas pożegnania na lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się Papieżowi, że ten w swych homiliach niezwykle surowo potraktował reżim komunistyczny.
- Ja jedynie przytaczałem artykuły waszej własnej konstytucji - odparł łagodnie Papież.

Nie szumcie siostry nam
W hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane zakonnice stawał się już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił: "Te siostry, które ślubowały milczenie, hałasują tu najgłośniej".

Niech żyje łupież...
Podczas ostatniej pielgrzymki w Pełpinie: "Jak tak krzyczycie 'Niech żyje papież', przypomina mi się, gdy ktoś się pomylił i krzyknął: 'Niech żyje łupież'. Ja was do tego nie zachęcam".

Ech, popapieżyć
Ojciec Święty do odwiedzającego Go polskiego księdza:
- Poczekaj chwilę na mnie, muszę trochę popapieżyć.

Papież nie da sobą kręcić
Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku tłumy krakowian gromadziły się przed domem arcybiskupów, który był rezydencją Ojca Świętego. Ludzie ani myśleli rozstać się ze stojącym w oknie papieżem i bez końca przedłużali dialog z nim. Wreszcie Ojciec Święty powiedział: "Cztery lata temu kręciliście mną, jak chcieli, a teraz już jestem starym papieżem i nie dam sobą kręcić".

Ten to ma dech
W czasie tej samej pielgrzymki, 22 czerwca 1983 roku, na krakowskich błoniach odbyła się beatyfikacja dwóch powstańców styczniowych - brata Alberta Chmielowskiego i ojca Rafała Kalinowskiego. W trakcie ceremonii buchnął nagle z kadzielnicy wielki płomień, z którym nie mogli sobie poradzić ani ministranci, ani księża koncelebranci. Wreszcie ówczesny ceremoniarz papieski ks. John Magee, Irlandczyk, dmuchnął tak skutecznie, że płomień zgasł i z kadzielnicy począł unosić się upragniony dymek. Wydarzenie nie uszło uwagi Ojca Świętego, który, sięgając po kadzidło, powiedział z uznaniem o swoim ceremoniarzu: "Ten to ma dech!".
_______________________________
 
"Nie dyskutuj z debilem: najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"

Ekspert -
 
N-e-o
 Wysłana - 4 kwiecień 2005 02:55      [zgłoszenie naruszenia]



Myśle że po przeczytaniu tych artykułów, każdy będzie wiedział że faktycznie był On Wielkim Człowiekiem !




Blibliografia:
- [www.onet.pl]
- [www.gazeta.pl]
- [www.joemonster.org]
_______________________________
 
"Nie dyskutuj z debilem: najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"

Ekspert -
 
enwu
 Wysłana - 4 kwiecień 2005 04:11      [zgłoszenie naruszenia]

Rozmowa z kardynałem Paulem Poupardem, przewodniczącym Papieskiej Rady Kultury, przeprowadzona w przededniu 25-lecia pontyfikatu Jana Pawła II, w październiku 2003 r.

P.P.: - Jeśli chodzi o przewidywania, powiem tylko, że jedynie w 12 przypadkach w historii Kościoła konklawe skończyło się zgodnie z przewidywaniami. Byłem współpracownikiem trzech papieży: Jana XXIII, Pawła VI i Jana Pawła II. Każdy wnosił coś nowego, ale było to nowatorstwo w ramach kontynuacji. Każdy papież podejmuje swą misję zgodnie z własną kulturą, dodaje coś specyficznego, własnego. Papież, który - oby jak najpóźniej - przyjdzie po Janie Pawle II, tym nadzwyczajnym człowieku z jednej bryły, papieżu, który przemawia do wiernych nawet z łoża boleści, będzie musiał nawiązać do poprzednika. W przedmowie do wydanego niedawno dzieła, trzytomowej encyklopedii (Kościoła) nazwałem obecnego papieża "Jan Paweł II Wielki".

Zrodlo: Pontyfikat PAP.
_______________________________
 
Tylko idioci i geniusze maja prawo do rozumienia dowcipow ...


Specjalista -
 
Therm
 Wysłana - 4 kwiecień 2005 14:28      [zgłoszenie naruszenia]

Ja bym bardzo chetnie w pieknych slowach pokazal, ze wiele pan Papiez (chyba sie nie obrazi skoro mowi sie Pan Bog) nie zdzialal ale juz nawet lekka moja sugestia na ten temat zostala przez Placka niejakiego usunieta (domyslam sie, ze ta rownierz zniknie)-uznal ja najwyrazniej za "jawnie szydzaca" heheh Chce zaznaczyc, ze moja wypowiedz nie ma tu na celu obrazania samego Jana Pawla, gdyz tego czlowieka bardzo szanuje ale smieje sie z ludzi wypisujacych takie bzdury jak te powyzej i propagujacych caly szum, ktory powstal wokol jego smierci. Nagle przypomnieliscie sobie o nim po smierci? Deklarujecie mu milosc? To po co ta zenujaca szopka? Na tym wszystkim zapewne LPR zyska najwiecej. Do kosciolow tlumnie wyruszyla ogromna liczba mlodziezy w uniformach swiecacych, gotowa pacyfikowac kazdego w imie milosci do Ojca Swietego. W Polakach wybuchla fontanna uczuc milosci do siebie nawzajem i agresji w stosunku do ludzi o innych pogladach. Ciekawe czy panie w beretach zrezygnowaly z umowionych wizyt u lekarza z tej okazji uhahah Pozdrawiam
_______________________________
 
.oO° Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na k

 
M-F
 Wysłana - 4 kwiecień 2005 15:34      [zgłoszenie naruszenia]

ale mnie wkuria komentowanie tego jak kto odbiera smierc papieza, niektorzy pisza o pozerstwie -wezcie sie palnijcie grubo w beret

to ze ty jestes smierdzielem i uwazasz ze papiez niewiele zrobil czy cotam sobie w tej malej glowce ubzdurales to nie znaczy ze masz prawo do psucia innym zaloby

zostaw to dla siebie albo napisz w innym czasie jelopie, bo wywolujesz skrajne emocje takimi tekstami, potrafisz to zrozumiec co napisalem? jak tak to wez sobie do serca i nie odzywaj na ten temat

 
enwu
 Wysłana - 4 kwiecień 2005 15:43      [zgłoszenie naruszenia]

Bez indektyw Panowie .. :( "Polskie piekielko" .. ??
_______________________________
 
Tylko idioci i geniusze maja prawo do rozumienia dowcipow ...


Specjalista -
 
germanski
 Wysłana - 4 kwiecień 2005 15:44      [zgłoszenie naruszenia]

well done n-e-o sporo się rzeczy nowych dowiedziałem :) sog
_______________________________
 
destination: Mckinsey Career

Specjalista -
 
M-F
 Wysłana - 4 kwiecień 2005 15:52      [zgłoszenie naruszenia]

a bo mam uczulenie na takie gadanie normalnie

[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]

Odpowiedzi jest na 15 stron.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia | Wyślij odpowiedź

Jan Paweł Wielki

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15
 
Warto przeczytać: Co się dzieje z moim kompem ???!!! | super strona | Kelly Family | HELP | Poszukuje flagi Dixie | Nie wiedzieli co to seks... | Portfolio | Pogralbym sobie w Tekkena | WAŻNE! Directx9! | filmik Stare i Nowe to i teraz | wybory prezydenckie troche inaczej | KORUPCJA, SPISEK - Polski McSpotlight | Kanar-kontroler... | WizzAir | gierka cub shoot | Niebezpieczny związek? | brutalna masa | cda | opowiadania erotyczne psem | bmw e61 komunikaty | tex 31 znak zodiaku | usuwanie konta | konia | dziewczyna nie ma ochoty | praca brico marsze | praca brico marsze żnin | ile sen | znane polki playboy | bor | tata zaczął | mama nago wakacje | rak nerki | profil mordercy | kwestionariusz | Biznes

 
Polecamy: KSW | Komputery | Nauka

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2014 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0