FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 2879 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Filozofia, Psychologia, Religie
Kwestia szczęścia i niepowodzeń w życiu 
[powiadom znajomego]    
Autor "Kwestia szczęścia i niepowodzeń w życiu"   
 
friiks
 Wysłana - 15 czerwiec 2006 22:14        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź swoje BMI

Witam,

Chciałbym na wstępie powiedzieć, że w tym temacie nie chcę użalać się nad sobą. Patrząc jednak na swoje życie z czystego i racjonalnego punktu widzenia, można powiedzieć, że "chłopak najzwyczajniej nie ma szczęścia". Nie mówię, że jestem największą ofiarą, na którą uwziął się cały świat - bo tak nie jest, jednak lekko też nie bywa.

Tracąc coraz to kolejne punkty odniesienia w swoim życiu zacząłem wiele nad tym myśleć. Nie chcę się poddawać - jednak zarazem trudno jest mi wziąć się w garść. Próbuję doszukać się silnego punktu odniesienia, na którym mógłbym się oprzeć, który mógłby mnie podtrzymać na duchu, ale jak na razie to mi się nie udaje. Nie chcę oczywiście, żebyście Wy mi go doszukali, bo to byłoby nieco śmieszne pisząc to na forum w sieci. Powiem jedynie tak: długi, naprawdę długi i dosyć istotny okres w swoim życiu, spędziłem tylko w domu, krócej w szpitalu. Choroba. Nie jakaś wyjątkowo skomplikowana - ale dosyć dokuczliwa i na tyle kłopotliwa, że przez to nie mogłem
wychodzić z domu, nawet do teraz pewne powikłania ciągną się za mną. Oczywiście, staram się z tym walczyć, przezwyciężać to - bo pokonanie jest możliwe, ale ciężko mi z psychicznej strony na to spojrzeć. Nie chodzi jednak o chorobę.

Patrząc przykładowo na ostatnie wydarzenia - np. MŚ 2006 - wszyscy spotykają się ze znajomymi, gdzieś wyskoczą, razem obejrzą mecz - ja nie mam znajomych, ani tym bardziej przyjaciół - w realu tak naprawdę, praktycznie z nikim się nie kontaktuję poza najbliższą rodziną - przyjaciół nie mam, bo sami się ode mnie odwrócili. Nowych nawet nie mam jak znaleźć - bo gdzie? Wyjść na ulicę z tabliczką - "szukam fajnych ludzi do poznania"? Dodatkowo zraziłem się do innych ludzi, zawsze doszukuję się u innych jakiegoś podstępu. Nie mówię też o innym uczuciu - czyli o miłości pomiędzy kobietą, a mężczyzną...

Tak naprawdę, od najdrobniejszego szczegółu do spraw najbardziej poważnych - wszystko mi się ostatnio nie udaje. Problem jednak w tym, że to "ostatnio" trwa już od kilku dobrych lat. Na każdej płaszczyźnie spotykam duże niepowodzenia - na tyle są one duże, że trudno jest mi je przezwyciężyć (niektóre nawet nie są do przezwyciężenia) - jednak nie mam teraz tyle siły, żeby stanąć temu twarzą w twarz.

Mówię zawsze sobie, kładę się i wstaję każdego dnia z myślą i ogromną nadzieją na przyszłość. Powiadam sobie, że będzie naprawdę dobrze - że kiedyś ta karta się odwróci i wreszcie spotka mnie szczęście w życiu, jednak jak długo można żyć taką nadzieją? Trwam w tym długi czas, na tyle długi, że takie myśli są już częścią mojego życia i zaczynam nimi żyć. Reszta odchodzi, pozostają te nadzieje. Nie jest to wiele, nie marzę w tej kwestii o ogromnych fortunach, czy czymś w tym rodzaju. Chcę szczęśliwego i dobrego życia - przynajmniej takiego życia, jakie większość ludzi, których można zobaczyć bądź spotkać, ma. W końcu to jest chyba normalne, że chcemy mieć lepiej w swoim istnieniu?

Często myślę też, że może taka sytuacja jest głównie moją winą. Wiem, że po części tak jest, bo sam nie biorę się na tyle za siebie, żeby ostatecznie wszystko to przezwyciężyć, ale sprawy niezależne ode mnie - jak domek z kart, sypią się za każdym razem. Dobra, nie będę już dalej pisał, bo i tak wątpie, czy kogokolwiek interesują wewnętrzne sprawy "kogoś" - tym bardziej tego "kogoś", kto teraz jest na pozycji przegranej.

Mam jednak nadzieję, że to się zmieni - będę się starał, dążył, uparcie nie poddawał się przeciwnościom - może będą chwile zwątpienia, jak np. ta teraz, ale mimo wszystko - lepiej przynajmniej walczyć, niż poddać się po całości.

Chciałbym tylko, żeby ta "karta" odwróciła mój los, aby spadło trochę szczęścia na mnie i garstkę bliskich mi ludzi, których naprawdę kocham.

Pozdrawiam wszystkich.

 
Thamuz_
 Wysłana - 15 czerwiec 2006 22:28      [zgłoszenie naruszenia]

Co zrobić. Też mam ch.ujowe życie, ale jakoś się do tego przyzwyczaiłem. Wegetuje.
_______________________________
 
Ambassador of the hell

 
Petz
 Wysłana - 15 czerwiec 2006 22:31      [zgłoszenie naruszenia]

żadna karta sie nie nigdy nie odwróci,koło fortuny nie zacznie obracać sie w drugą strone, Bogowie nie zaczną ci sprzyjać, sam jesteś panem swojego losu. Uswiadom to sobie i zacznij żyć.
Pozdrawiam

P.S najwazniejsze jest to, że zauwazyles problem, niektórzy siedza w gównie po uszy i obwiniają wszystkich, od społeczeństwa na bóstwach kończąc. W zasadzie, każdą zmiane powinno zaczynać się od siebie, wtedy na innych warunkach zaczniesz konstruować swój świat.
Życze szczęścia i wytrwałości , jesteś na dobrej drodze i poradzisz sobie.

Zmieniony przez - Petz w dniu 2006-06-15 22:34:16
_______________________________
 
Daj żyć.

 
b3h
 Wysłana - 15 czerwiec 2006 22:43      [zgłoszenie naruszenia]

Bylem kiedys taka osoba, nadal jestem jeszcze duzo mi brakuje, trzeba z tym walczyc bo wkoncu ten natlok mysli wygra i ? i co wtedy ?.To ze mamy taka a nie inna sytuacje to nie nasza wina, wmawianie sobie tego faktu to glupota.Zobacz ile mozna mozna zyskac, a ile mozemy stracic nie walczac.Pamietaj "Nie sztuka jest umrzec, sztuka jest zyc" i zyj kazdym dniem tak najlepiej jakby mial byc ostatnim.Wyslij mi priva z gadu jakos sie dogadamy i sprobujemy rozwiazac twoj/nasz problem =].
_______________________________
 
Chvj frajerom na drogę plus środkowy światu.

 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 16 czerwiec 2006 08:46      [zgłoszenie naruszenia]

Czemu są ludzie którym się wszystko udaje, odnoszą sukcesy, cieszą się z życia, robią co lubią i wszystko im wychodzi? Czemu są ludzie którym nic nie wychodzi, wszystko się nie udaje, nie mają szczęścia? Czemu jedni pracują całe życie i..... dorabiają się conajwyżej garba. A drudzy mało co pracują, mają czas na wszystko i zarabiają miliony?
_______________________________
 
Namaste!

Ekspert -
 
varna
 Wysłana - 16 czerwiec 2006 10:28      [zgłoszenie naruszenia]

Wg mnie statystyka rządzi i dzieli światem. Jesteśmy w jakiś sposób jej ofiarami. Nawet potencjał z jakim się rodzimy jest pochodną statystyki. Przynajmniej tak to wygląda z "zewnątrz". Odwracając tok myślenia można teoretyzować że statystyka jest pochodną funkcjonowania naszego świata. W jakie formy logiczne byśmy tego nie ubrali to można zauważyć prawidłowość w tym zakresie. Najlepsze jest to że granice statystyczne zmierzają do wartości doskonałych. Np. rzucając kostką do gry ilość powtórzeń dowolnej ścianki do ilości wszystkich rzutów zbliża się do odwrotności ilości ścianek. Jeśli tak bardzo mamy wpływ na swoje życie że o nim decydujemy to dlaczego nie możemy zdecydować o takich błachostkach, one są z góry zdeterminowane.
Poważniejszy przykład:
Badania mówią że z jednego na 600 porodów rodzi się osoba z zespołem downa.
Czym więcej porodów tym ta wartość jest dokładniejsza i zmierza ku pewnej konkretnej liczbie. Co sprawia że ta osoba wyposażona jest w dodatkowy chromosom 21? Różnego rodzaju czynniki to determinują a faktem jest że wypadkowa urodzeń takich ludzi jest statystycznie taka a nie inna. Jeśli wyeliminowalibyśmy któryś z tych "złych" czynników to zmienilibyśmy granicę do której zmierza liczba urodzeń z tym defektem ale nie zmienilibyśmy swojej bezradności w stosunku do statystyki która to opisuje.



Zmieniony przez - varna w dniu 2006-06-16 10:31:19

 
m_paster
 Wysłana - 25 czerwiec 2006 19:17      [zgłoszenie naruszenia]

do autora tematu:

nie jest z Tobą jeszcze tak źle, najważniejsze, że masz nadzieje- a to już coś, naprawdę, pierwszy krok do sukcesu. Cały problem tkwi w Twojej głowie. Nie wiem jak jest z Twoją samooceną, ale jeśli nie jest bardzo dobrze, to powinno być. Nie możesz określać swojej wartości na podstawie swoich zdolności do kontaktów z ludźmi, ale na podstawie jaki naprawdę jesteś, na podstawie swoich cech charakteru, a także zainteresowań itp. Kolejnym ważnym aspektem jest uświadomienie sobie, że robiąc coś w kierunku polepszenia sobie życia nie masz NIC do stracenia. Musisz również uwolnić się od strachu przed tym co inni pomyślą o Tobie. To naprawdę pomaga. No i wreszcie musisz wyjść do ludzi. nie masz z kim, idź sam. nie wstydź sie, nie bój sie. Jesli bedziesz wytrwały i cierpliwy (a przede wszystkim chetny do tego aby kogoś poznać), to w końcu poznasz ludzi, narobisz sobie znajomych. Nie bój się być czasem nawet trochę natrętny. Ludzie mają często swoje "paczki" i nie zawsze chętnie widzą nowych. Ale bedac uparty, po jakims czasie przyzwyczaja sie, czy to bedzie grupka osob, czy jedna osoba. No i tu już jesteśmy w domu. Jesli poznasz troche ludzi, bedziesz mial ochote żyć, to Ci mogę zagwarantować.

To co napisałem wiem z własnego doświadczenia, nie miałem takich problemów, jednak wiem że to o zcym napisałem w duzej mierze pomaga. Jesli masz jakies watpliwosci co do sprobowania uwierzenia w siebie i wyjscia do ludzi tak jak poradzilem, pomysl sobie "a co mi szkodzi?!". poza tym moglbys jeszzce poczytac jakies ksiazki/poradniki, gdyz to dzieki nim czesto luzdie sie zmieniaja. co jak co, ale pewne jest to, że nie masz co stac z zalozonymi rokoma, ale musisz jak najszybciej wziasc sie za siebie.
_______________________________
 


Why are you wearing that stupid man suit?

 
PaulaKrS16
 Wysłana - 25 czerwiec 2006 21:55      [zgłoszenie naruszenia]

friiks dasz rade,najwazniejsze to miec nadzieje i nie poddawac sie,3mam kciku!Bedzie dobrze.Pozdrawiam.
_______________________________
 
Now I walk through the fire,
which you sence with my desire
It'll be It'll be

 
Viverna
 Wysłana - 26 czerwiec 2006 09:37      [zgłoszenie naruszenia]

friiks - nie wiem ile masz lat, ale w pewnym wieku wszystko wyglada troche czarno- bialo.pamietam siebie sprzed lat - czuje sie jakbym czytala sama siebie - bylam sama, samotna, przyjaciele uciekli, bo nie mogli zniesc mojej "innosci", innosci polegajacej na ciaglym uzalaniu sie nad soba, rozpamietywaniu starych spraw i krzywd i taplaniu sie w tym od rana do wieczora.
ale co z tym zrobic - zapytasz...
zazac od nowa, postawic pod tym co bylo kreche i oddzielic sie od przeszlosci, zaczac tworzyc przyszlosc na nowo, ale wykorzystujac doswiadczenie, ktore zebrales w przeszlosci.to owocuje, wielokrotnie, pod warunkiem, ze potrafisz zaczac na nowo.
_______________________________
 
our souls are like a dragons.....dragons on fire...


oraz matka polka:D

 
fausto
 Wysłana - 28 czerwiec 2006 06:25      [zgłoszenie naruszenia]

ja mowie ze wszystko jest zapisane do gury.juz rodzac sie bog (istota stwurcza ,idea-w cokolwiek kto wiezy)-jako wszechmogacy i wszechwiedzacy zna nasze losy dzieje i wie co z nami bedzie czy bedziemy zdrowi bogaci szczesliwi ,czy chozy biedni przekleci niekochani itd.-czy zostaniemy prezydentem ,czy skonczymy na krzesle elektrycznym za pedofilie i morderstwo.nie uciekniemy przed boskim przeznaczeniem.gdybysmy mieli wolna wole -bylibysmy calkiem wolni i mogli robic to co chcemy i wszyscy bez wyjatku mielibysmy to co chcemy-czyli bylibysmy szczesliwi -bo to do czego dazy kazdy czlowiek -to szczescie milosc ,wygodne zycie bez problemow ciezkiej pracy ,chorob,dostatek,oraz mlodosc i brak smierci.jest tez zlo obiekywne calkiem od nas niezalezne tj choroba kalectwo-wreszcie smierc.wola czlowieka jest szczescie -ale nie jest on szczesliwy wiec nie jest wolny.gdybysmy mieli wolna wole -osiagalibysmy co chcemy szczescie i to wszyscy-sami bylibysmy wtedy bogami stalibysmy ponad dobrem i zlem.te fakty sa wlasnie najdobitniejszym swiadectwem istnienia boga-istoty ktura wyznacza nasze losy i okrela je -skazujac niekturych ,a niekturych wynagradzajac wedlug wlasnego widzimisie i kaprysu.taka postawa kaze sie zastanowic czy ten bog ktury nas stwozyl -nas kocha czy zalezy mu na naszym szczesciu-czy chce naszego dobra?sadzac po kondycji ludzkiej...-smiem w to watpic.dla tego coraz czesciej mowie sobie cokolwiek zdarzy sie dobrego czy zlego -ze tak mialo byc -ze nic nie jest bez sensu -ze wszystko ma miejsce i znaczenie w wielkim boskim planie -nawet rozwolnienie jak nam nieraz w majtki wpadnie-to z kolei pozwala sie pozbyc cynizmu sarkazmu i podchodzic do kazdej zeczy powaznie -nawet do glupiej i smiesznej...bog jawi mi sie jako jedyny widz wylegujacy sie w lozy teatru -operetki -nazywanej zyciem -obserwujacy go i z gury znajacy zakonczenie -ze zakonczenie jest mu dobrze znane to oczywiste gdyz jest wszechwiedzacy i wszechmogacy i kontroluje wszystko...-gdyby tak nie bylo -tzn ze nie jest wszechmogacy-jak mielibysmy wtedy mu zaufac?
_______________________________
 
byle szybciej z tad...

 
m_paster
 Wysłana - 28 czerwiec 2006 09:48      [zgłoszenie naruszenia]

fausto, jaki sens miałoby wtedy życie?! nie chciałbym żyć, wiedząc, że mój los jest już przesądzony. usiadłbym z założonymi rękoma wiedząc, iż każde moje działanie i tak sprowadzi się do jednego końca, który jest już zapisany mi od urodzenia.

to, że nie wiem, co się stanie jutro, czy za rok, daje mi siłę do życia. Nie wierzę w boga i wiem, że całe życie jest tylko w moich rękach, to kim będe, zależy tylko i wyłącznie ode mnie. To mnie motywuje do działania, i potrafię zmienić swoje życie, ułożyć je tak jak pragnę. I tego też radziłbym autorowi tematu, a Tobie fausto współczuję jeśli masz takie przekonania, bo sam nie chciałbym żyć z pewnością że moja przyszłość jest przesądzona...
_______________________________
 


Why are you wearing that stupid man suit?

[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 4 strony.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

Kwestia szczęścia i niepowodzeń w życiu

Strony: 1 2 3 4
 
Warto przeczytać: szukam informacji o sekcie | Czym jest moralność? | Debata z BBC World, inteligencja do kwadratu | Sens | Życie wieczne to iluzja | Problemy, Problemy, Problemy ... | Chamskie, antysemickie, rasistowskie-po prostu LUDZKIE. (oraz chamski offtop) | Religijna gra komputerowa? | Masz kumpla księdza? | Jakie liceum/matura na psychologa? | Hemi-Sync | Funkcjonowanie osoby chorej psychicznie | bycie samotnikiem | zmienić nastawienie | czy da się jakoś to zmienić ? | Ciągła rutyna bezsensem mojego życia | esperanza gomez | jak poderwać dojrzałą | florin | naklejki | chamstkie | dongcopter | dong copter | dong | dobry but | suterena | stopy | ingress | fiat 126 | maluch | silownia krakow | inspiracje | moda meska | tapety na pulpit ksw | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2019 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0