FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 4835 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Miłość
Milosc to cierpienie 
[powiadom znajomego]    
Autor "Milosc to cierpienie"   
 
Elk_Hunter
 Wysłana - 7 maj 2008 01:15        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź swoje BMI

Jak mialem 17 lat, pojechalem na oboz szkolny, poznalem tam fajna dziewczyne ode mnie ze szkoly, od razu wpadla mi w oko. Zaraz po przyjezdzie spotykalismy sie prawie codziennie w szkole, rozmawialismy, smialismy sie. Czulem, ze sie zakochalem. Niedlugo po tym byl nastepny oboz wedrowny, tylko ten trwal ponad tydzien. Wiedzialem, ze sie w niej zakochalem bez pamieci. Miala w tym czasie jakiegos chlopaka, dlatego nie probowalem sie z nia spotkac. Mialem wczesniej niemile doswiadczenie z inna dziewczyna i balem sie, zeby to tez sie nie skonczylo tak jak poprzednia znajomosc.

Przez cale wakacje nie potrafilem myslec o niczym innym jak tylko o Niej, byla dla mnie idealem. Pierwszy raz w zyciu chcialem, zeby wakacje sie w koncu skonczyly. Bylem chory z milosci, nic mnie nie cieszylo. Nie moglem sie doczekac, kiedy zobacze moja ukochana dziewczyne.

W koncu wakacje sie skonczyly i poszedlem do szkoly. Spotkalismy sie, widzialem, ze Ona chyba tez czekala. Byly to najlepsze momenty mojego zycia. Od tego dnia spotykalismy sie w szkole codziennie, rozmawialismy prawie o wszystkim, duzo sie smialismy, po szkole czasami chodzilismy razem po miescie. Czulem, ze umre z radosci.
Miesiac pozniej byly polowinki mojej klasy, zaprosilem Ja i ona sie zgodzila. Poszla ze mna, przetanczylismy caly wieczor, chcialem ja strasznie pocalowac i powiedziec jej co czuje do Niej. Do tej pory jeszcze nie bylimy az tak otwarci do siebie. Bylem bardzo niesmialy i balem sie, ze jak cos nie wyjdzie, to juz nie bedzie odwrotu.
Chcialem z Nia wyjsc na zewnatrz i powiedziec wszystko co czuje ale juz nie mozna bylo wychodzic. W koncu nic nie powiedzialem.

W szkole spotykalismy sie nadal, bylo nadal super. Dwa tygodnie pozniej byly polowinki jej klasy, Ona rowniez mnie zaprosila. To byl ostatni dzien mojego szczescia a pierwszy dzien mojego cierpienia.
Poszlismy razem, impreza , jak dla mnie byla kiepska, mialem wrazenie, ze Ona wogole na mnie nie zwraca uwagi. Bylo troche alkoholu, jakies tance. Ogolnie czulem sie bardzo nieswojo i spiety. Przetanczylismy moze ze dwa kawalki. Potem przypetala sie jakas jej kolezanka z klasy, zatanczylem z nia raz czy dwa, widzialem, ze zaczyna sie do mnie kleic, wiec przestalem.
PO calej imprezie wiedzialem, ze za dobrze to wszystko nie wyglada, ze juz jestem spalony. Nie chciala sie nawet dac odprowadzic. Nie dziwie sie, spieprzylem jej cala zabawe.

Mialem takie poczucie winy, ze przez caly tydzien omijalem ja bokami. Wiedzialem gdzie ma klasy i wybieralem inne korytarze. Nie moglem jej spojrzec w oczy. Ona, taka idealna a ja ja tak ponizylem .
Po tygodniu w koncu podszedlem do Niej i przeprosilem. Nawet nie pamietam czy bylem w stanie jej spojrzec w oczy. Wiem tylko, ze nogi mi drzaly, przed oczami robilo mi sie bialo i czulem nagle zmiany temperatury na swoim ciele.

Od tamtego dnia tak probowalem wybierac korytarze, zeby Ja chociaz raz dziennie zobaczyc i powiedziec jej czesc. Wiecej nie chcialem, bo co bym jej powiedzial? Caly czas szalenczo zakochany. Cierpialem jak nikt inny.

W koncu nadarzyla sie okazja, na odbudowanie zerwanych mostow. Mial byc nastepny oboz. Nie moglem sie doczekac. Planowalem porozmawiac tam z Nia. Niestety, juz w pociagu okazalo sie, ze jest z nami jakis chlopak, ktory z Nia juz kreci. Zalamalem sie.
Ziemia osunela mi sie spod nog. Chcialem plakac.
Tak minal caly rok szkolny. Cierpialem z milosci do mojej ukochanej a nie mialem odwagi jej tego nigdy powiedziec.
Potem nastepne wakacje i nastepny rok szkolny. Moje uczucia sie nie zmienialy. Codziennie chodzilem korytarzami, zeby Ja chociaz raz zobaczyc. Nie potrafilem spojrzec na inna dziewczyne, zadne mnie nie interesowaly. Bylem zakochany tylko w jednej.

Na moje szczescie, zaraz po maturze, wyjechalem z kraju. Minal jeszcze jeden rok na emigracji zanim przestalem o Niej myslec. W koncu przepasc paru tysiecy kilometrow pomaga. Zaczalem spotykac sie z innymi dziewczynami, imprezowac. Po jakims czasie sie ozenilem. Minelo pare lat, urodzilo mi sie dziecko. Bylem pewien, ze nic nie jest mi juz stanac na drodze do szczescia.

Boze, jak ja sie mylilem. Pol roku temu dowiedzialem sie o istnieniu naszej-klasy. W sekundzie nogi mi sie ugiely. Od razu sie zapisalem. Ona juz byla tam zapisana. Wyszla za maz, za tego chlopaka z obozu, maja tez dziecko.
Myslalem, ze wszystko juz za mna, ze juz sie z Niej wyleczylem. A tu wszystko wrocilo. Uzmyslowilem sobie, ze Ja nadal kocham. Szalenczo. Od pol roku mysle o Niej codziennie, nie moge normalnie zyc. Codziennie modle sie do Boga, zeby mi pomogl zapomniec, bo to przeszkadza mi w zyciu, ale nie moge.
Kocham ja i nigdy nie przestalem. Czasmi ludze sie, ze bedziemy razem, ale to skrzywdziloby duzo osob. Ja ma rodzine, Ona tez. A zreszta Ona pewnie o mnie nawet nie mysli, pewnie jest szczesliwa. Mam taka nadzieje, nie chcialbym rozbijac jej szczescia. Poprostu chce zapomniec.
Czasami mi sie udaje i na pare dni jest spokoj az nagle ni stad ni z awad wszystko wraca. Czasami nawet sie ludze, ze to moze Ona mnie sciaga myslami. Ale to nie mozliwe.

Kiedys, jeszcze jak mieszkalem w Polsce, bylem u znajomej wrozki. Powiedziala mi, ze bede mial wybor. Dziewczyne o niebieskich oczach i o ciemnych oczach. Moja zona ma ciemne oczy. Problem polega na tym, ze tak naprawde, do tej pory nie mialem zadnego wyboru. Wszystko przychodzilo samo, a ja to tylko bralem. Boje sie, ze wybor jest dopiero przede mna. Wiem, ze jak bym mial wybierac, to tylko miedzy moja zona a Nia. Inne kobiety sie nie licza. Nigdy seks nie byl dla mnie najwazniejszy, choc jest bardzo wazny. Najwazniejsza jest dla mnie milosc. Nigdy tez nie zdradzilem mojej zony. Tak jak mowilem wczesniej, do tej pory wydawalo mi sie, ze moje malzenstwo jest nierozerwalne. Jest tylko jedna osoba na tym swiecie, ktora moze to zmienic. Tego sie najbardziej boje. Boje sie, bo bym tego chcial, ale nie chce krzywdzic bliskich mi osob.
Zawsze kochalem swoja zone, ale uswiadomilem sobie, ze tak jak kochalem Tamta dziewczyne, nie bylem w stanie pokochac nikogo. Niestety, nawet mojej zony.

Napisalem to wszystko, bo nie moge tego nikomu powiedziec.Jezeli ktokolwiek to przeczyta, to bardzo wam dziekuje za "wysluchanie". Jesli macie cos do powiedzenia, albo mieliscie podobny problem, napiszcie. Dzieki.

 
Tessu
DZIADEK
 Wysłana - 7 maj 2008 01:19      [zgłoszenie naruszenia]

Czas leczy rany
_______________________________
 
Kiss French, Wear Italian, Drive German

 
Fluff.y
 Wysłana - 7 maj 2008 01:33      [zgłoszenie naruszenia]

Fajnie mi się czytało.
Może jednak przełamałbyś się i zagadał do niej przez naszą-klasę? Powspominalibyście stare czasy, wtedy mógłbyś powiedzieć jej to, czego nie powiedziałeś dawniej. Nie chodzi o spotkanie się i rozdrapywanie ran. Mam tu na myśli wypowiedzenie tego uczucia, abyś miał to już za sobą i nie roztrząsał tego więcej.
Chyba, że obawiasz się, że mógłbyś tego nie znieść, mogłoby Cię to podkusić?
Takie tłumienie uczuć nie jest niczym dobrym. Według mnie dobrze byłoby, gdybyś się z nią nim podzielił(powiedział, że za młodu ją pokochałeś, a teraz także jej dobrze życzysz i miło wspominasz wspólne chwile itp.) życząc jej wszystkiego naj. I na tym koniec.
Co myślisz?
_______________________________
 
'Hen, tam wysoko już jest z niebem jesiennym góra Fuji'

 
Wojtkov
 Wysłana - 7 maj 2008 01:46      [zgłoszenie naruszenia]

Przeczytalem.

Ze myslales o niej po szkole to rozumiem, ale ze po ślubie wszystko znowu wrocilo to juz dziwne, mocno cie musiało wziac.
Zrobilbym tak jak Fluffy
_______________________________
 
" musisz być szpanerem choćbyś miał sprzedać nere,
nie możesz ćpać jak chcesz być dilerem "

~ Paulo Coelho

 
racjonalny
 Wysłana - 7 maj 2008 01:51      [zgłoszenie naruszenia]

Kur... stary, wytrzeźwiej. Jak to zaczynałem czytać to byłem pewien, że dalej w tym za***anym LO siedzisz i jesteś kolejnym z misiów co obserwują świat, ale nic z nim nie robią, bo się boją i okazało się, że rzeczywiście miałeś te misiowe zachowania w stylu "chodziłem innymi korytarzami". Ja pier... jeszcze gdybyś miał powód?!
W praktyce wygląda to tak, że byłeś bardzo zakompleksionym chłopakiem, niepewnym siebie i naiwnym. I nagle na wyjeździe jakaś dziewczyna w końcu zwróciła na Ciebie uwagę. Chciała miło spędzić czas, a jej chłopaka nie było blisko, więc potraktowała Ciebie jako czaso-umilacza, żeby jej się nie nudziło. Byłeś przeszczęśliwy itp, ale w gruncie rzeczy na związek nie byłeś gotowy, bo byłeś *****ym misiem!
Zjazd się zaczął po tych połowinkach całych, ale co to niby miało być? Wielki dramat, bo zatańczyłeś z kimś innym? Myślę raczej, że po prostu czułeś się już od początku nieswojo, bo nie znałeś ludzi. Nie umiałeś się wyluzować i z nią bawić, więc dostałeś u niej minusa. Zacząłeś tańczyć z inną - dostałeś jeszcze większego minusa. Ale to wszystko dało się załatwić w 30 sekund krótką rozmową! Jednak tego nie zrobiłeś, czekałeś cały tydzień, a ona już sobie wymyśliła przez ten czas swoje teorie, upewniła się w nich, przedyskutowała je z koleżankami i jednoznacznie skreśliła Cię. A Ty sobie zacząłeś budować idealny misiowy świat w którym jesteście razem i wszystko jest różowo... a tu nagle jakiś SS się wpie... ? No tak, przecież to było do przewidzenia.

Koniec LO, wyjechałeś i co? Niby ułożyłeś sobie życie, ale w gruncie rzeczy dalej masz w sobie te misiowe odruchy, nie dorosłeś jeszcze. Cały czas piszesz jaka to była szaleńcza miłość, ale stary, spójrz prawdzie w oczy - miłość zaczyna się kiedy 2 osoby kochają, a nie jedna. Miłość się zaczyna jak już są ze sobą przynajmniej tych kilka miesięcy. Są ZE SOBĄ, a nie obok siebie jak to było w Twoim przypadku. I te wszystkie swoje domysły sobie możesz wsadzić, bo w gruncie rzeczy ona mogła nic od Ciebie nie chcieć, tylko traktowała Cię jak misia-pocieszacza, a Ty dopowiedziałeś sobie resztę o tym "jak to ona tęskniła za Tobą". Bo prawda jest taka, że gdyby rzeczywiście coś do Ciebie miała, to by nie zajmowała się tym SS na tamtym wyjeździe tylko byłaby cała Twoja. A tak, nie dość że się nim zajmowała, to jeszcze wzięła z nim ślub. Najgorsze jest to, że gdybyś nie wyjechał, to może do dnia dzisiejszego byś się z nią spotykał na mieście i cały czas żył w iluzji, że ona jest Twoja i coś do Ciebie czuje.

W ogóle co Ty pieprzysz? Znalazłeś jej profil na n-k, 2 zdjęcia z dupy i się zachwycasz jaką to za***istą laskę mogłeś mieć? Jeszcze "bo wróżka powiedziała". Kur... no ręce opadają. Wierzysz w brednie, pewnie jeszcze czytasz horoskopy co? "dzisiaj spotka Ci coś miłego, jutro coś niemiłego, a pojutrze spotkasz niebieskooką blondynkę na mieście"... keep dreaming ****a mać...

ale wkvrwiają mnie takie rzeczy... co innego pisać taki temat jak się ma 16 lat, a co innego jak dwa razy tyle :[[[ ******lonym misiem zostać do końca życia i robić sobie projekcję jaki to świat jest dla mnie niesprawiedliwy i jakie to laski mogłem mieć w życiu.

 
INSOMNIA
 Wysłana - 7 maj 2008 02:54      [zgłoszenie naruszenia]

Olej sukę

 
Kisiol-Ent
 Wysłana - 7 maj 2008 03:46      [zgłoszenie naruszenia]

Stary, wkreciles sobie mega jazde :)
Wiesz to taka chora autosugestia.

Masz 2 rzeczy do wyboru:

1) usun konto z naszej klasy i zamjij sie zona ktora kochasz

2) zagadaj do tej swej "milosci" i s******l se cale zycie

:)

Specjalista -
 
Elk_Hunter
 Wysłana - 7 maj 2008 03:49      [zgłoszenie naruszenia]

Fluffy
Teraz juz za pozno, zeby Jej o tym mowic. Zreszt bym nie potrafil. Mogla by mnie wysmiac, a tego bym nie chcial. Za nim jJa poznalem, mialem przez chwile inna dziewczyne, ktora pozniej wysmiala mnie publicznie. Od tamtego momentu balem sie przyznac, ze kogos kocham.
Teraz oczywiscie juz nie mam takich problemow, ale Ona, to co innego. Ona dalej pozostaje dla mnie idealem i dalej jak o Niej pomysle, to podnosi mi sie cisnienie.
Dziadek napisal, ze czas leczy rany. Nie zawsze. Minelo 13 lat jak wyjechalem, a dla mnie wszystko jest dalej swieze.

 
Methos
 Wysłana - 7 maj 2008 08:06      [zgłoszenie naruszenia]

Miłość to Cierpienie?????


Niee....



Tylko Ludzie to idioci!!!!

Ekspert -
 
emulator
 Wysłana - 7 maj 2008 09:07      [zgłoszenie naruszenia]

O ****a:O stary... niewiarygodna historia, jak to czytałem to myślałem że to jakaś książka miłosna (myślałeś żeby zacząć pisać? masz fajny styl, fajnie się to czyta mimo smutnej treści) lub ktoś robi sobie jaja... a tu taki psikus, skok czasowy 13lat po.
Trochę mnie przeraziłeś... teraz zastanawiam się czy przypadkiem ja kogoś nie kocham w podobny sposób, i wiesz cieszyłem się na myśl że za jakiś czas, ~około 2 lata nigdy już Jej nie spotkam i będę wreszcie mógł żyć normalnie. Przeraziłeś mnie ****a, przeraziłeś...

ps. dobrze że nie zapisałem się do naszej-klasy:P i nie mam zamiaru...

 
Fluff.y
 Wysłana - 7 maj 2008 09:15      [zgłoszenie naruszenia]

emulator uczucie może znaleźć wiele dróg, aby się ujawnić
_______________________________
 
'Hen, tam wysoko już jest z niebem jesiennym góra Fuji'

[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 7 stron.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

Milosc to cierpienie

Strony: 1 2 3 4 5 6 7
 
Warto przeczytać: | | sA,oneczko | plaA?a | animacja życie człowieka | accord coupe | joan jett | mercedes w126 sec | ogloszenia samochodow z niemiev | exterme14 | amadeusz | amadeus | petite video xxx | laski fb | Zamroczony | perfumy do | rdza | rdze | przerwa w związku | antc1pizm | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2019 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0