FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 9832 razy ¬
 
ROZRYWKA | Sport
NBA - Marcin Gortat 
[powiadom znajomego]    
Autor "NBA - Marcin Gortat"   
 
Pippo
 Wysłana - 26 marzec 2010 00:27      [zgłoszenie naruszenia]

Koszykarze Orlando Magic przegrali w środowym meczu ligi NBA na wyjeździe z Atlanta Hawks 84:86. Gospodarze dzięki tej wygranej zapewnili sobie awans do play off. " Magicy " już wcześniej wywalczyli kwalifikację.

Tym razem wiele swojej drużynie nie pomógł Marcin Gortat . Polak przebywał na parkiecie przez cztery minuty i 16 sekund. W tym czasie nie zdobył żadnego punktu, co przytrafiło mu się po raz drugi z rzędu. Gortat zanotował jedynie jedną zbiórkę.
_______________________________
 
Power wears out those who do not have it.

Hazard

Ekspert -
 
Pippo
 Wysłana - 26 marzec 2010 16:06      [zgłoszenie naruszenia]

Za Wami już 70 meczów sezonu regularnego. Wygraliście 10 z ostatnich 11 spotkań i chyba żaden zespół w lidze nie zmierza obecnie z takim impetem w kierunku play-offów. Czy czujesz, że macie lepszą drużynę niż rok temu?

Marcin Gortat : Na sto procent mamy lepszą drużynę. Zawodnicy, którzy dołączyli do nas przed tym sezonem (Vince Carter, Matt Barnes, Brandon Bass, Ryan Anderson - przyp.red.) wprowadzili dużo świeżości i energii do naszego zespołu. Dali nam umiejętności, których brakowało nam w poprzednim sezonie. Na pewno ci gracze ugruntowali swoją pozycję tutaj i teraz jesteśmy gotowi jako taki jeden monolit do walki o najwyższe cele.

W ostatnim miesiącu podobnie jak cały zespół ustabilizowałeś wysoką, równą formę. To twój drugi sezon w lidze, gdy dostajesz regularne minuty. Wielu młodych koszykarzy NBA z biegiem lat stwierdza, że gra staje się dla nich coraz wolniejsza, że dojrzewają i widzą coraz więcej rzeczy na boisku. Masz takie uczucie w tym sezonie?

Zgadza się. Tak było zresztą już rok temu, gdy pod koniec sezonu gra naprawdę dla mnie zwolniła i wiele nowych rzeczy dostrzegałem zarówno będąc na boisku, czy siedząc na ławce. Pewne rzeczy stały się dla mnie łatwiejsze i bardziej zrozumiałe, co przełożyło się na moją lepszą grę w play-offach. Potrzebuję jednak jeszcze więcej ogrania i tego by jak najwięcej czasu spędzać na parkiecie.

Gracie ostatnio wybornie, dzięki czemu znów głośno o Was w amerykańskich mediach. W każdej dyskusji o Was pojawia się jednak temat porównania Magic z Hedo Turkoglu, do Magic z Vince'm Carterem. Jakie widzisz największe róznice w Waszej grze w porównaniu z zeszłym sezonem? Co ma Vince czego nie ma Hedo i odwrotnie.

Przede wszystkim Vince Carter ma tą atletyczność, niesamowitą grę w ataku, która może sprawić, że w play-offach nie będzie zawodnika mogącego go zatrzymać. Vince jest potrzebny, by w decydującym momencie wziąć ciężar gry na swoje barki. Z kolei Hedo Turkoglu był na pewno lepszym obrońcą. Grał bardziej fizycznie i sprawiał, że nasz zespół często miał przewagę wzrostu. W dodatku pomagał nam bardziej w zbieraniu piłki z tablic.

Rozgromiliście niedawno u siebie San Antonio Spurs, a Ty kryjąc przez kilka minut Tima Duncana przyczyniłeś się do najgorszego występu w jego karierze. Czy łatwiej broni Ci się przeciwko mniej dynamicznym, ale doskonale technicznie wyszkolonym weteranom, czy przeciwko młodym, atletom bez jeszcze wyrobionego warsztatu?

Myślę, że gra przeciwko takim zawodnikom jak Tim Duncan to wielkie wyróżnienie. Krycie go to niesamowite przeżycie. Trzeba się skoncentrować na wszystkim co się robi w obronie. Duncan potrafi wykorzystać każdy twój błąd i potrafi wykonać każdy podkoszowy manewr.
Ogółem gra mi się jednak ciężej przeciwko tzw. "undersized big men", czyli zawodnikom, którzy są fałszywymi centrami. Są to zazwyczaj dużo niżsi gracze, którzy są bardzo masywni i dużo ciężsi. Przy takich zawodnikim nigdy nie jest mi łatwo grać i wykonywać swoje manewry pod koszem.


W tym sezonie aż o 25% poprawiłeś skuteczność nie spod samej obręczy, co z odległości 2-3 metrów od kosza. 77% celnych rzutów z tej odległości to jeden z najlepszych wyników w całej lidze. Już na EuroBaskecie pokazałeś, że w swoim repertuarze masz nie tylko rzut prawym, ale i lewym hakiem. W ostatnich meczach z San Antonio czy z Miami trafiałeś te rzuty niemal bezbłędnie. Jaki będzie kolejny krok w Twoim indywidualnym rozwoju?

Moim głównym celem jest poprawienie rzutu z dystansu i to rzutu z takiej dalszej odłegości - prawie zza linii trzech punktów. Na pewno pomoże mi to w otrzymywaniu większej ilości minut i na pewno pomoże mi w tym, by zacząć grać któregoś dnia jako silny skrzydłowy.

Po lecie spędzonym w Polsce miałeś nienajlepsze dwa pierwsze miesiące rozgrywek. Czy z perspektywy czasu nie żałujesz, że Twoje wypowiedzi o zmęczeniu EuroBasketem trafiły do mediów? Nie obawiasz się, że z tego powodu działacze Orlando Magic mogą robić Ci latem problemy, gdy będziesz chciał przyjechać na zgrupowanie reprezentacji?

Na pewno może być to problemem i władze klubu mogą się długo zastanawiać nad tym czy pozwolą mi jechać na zgrupowanie. To co mówiłem musiało jednak zostać powiedziane, bo zarzucano mi wtedy wiele rzeczy, które oczywiście nie były prawdą i musiałem powiedzieć całą prawdę o powodach mojej słabszej gry w dwóch pierwszych miesiącach. Nie żałuję że to zrobiłem. Jeżeli uważam, że gram słabo - o tym powiem. Jeżeli czuję, że jestem zmęczony - to o tym też powiem.

Nie należy ściemniać czy kłamać, gdy coś dzieje się nie tak. Nie będę na pewno podchodził do tego w inny sposób.


Niedawno zarówno Ty, jak i Maciej Lampe ogłosiliście swoją chęć występów w kadrze. Przed Tobą jeszcze rozgrywki play-off, które dla Orlando Magic znowu mogą skończyć się pod koniec czerwca. Kiedy Marcin Gortat znajdzie w tym roku czas na odpoczynek, a jeśli tak to gdzie. Masz już jakieś plany?

Jeszcze nie wiem jak będzie z odpoczynkiem...Jeszcze się nad tym zastanawiam i szczerze mówiąc jestem przerażony w tym wszystkim. Gram i trenuję już praktycznie trzeci rok bez przerwy. Mimo, że fizycznie dobrze wyglądam na parkiecie, to z każdym kolejnym dniem jest coraz ciężej wstać z łóżka i moje kości zaczynają odczuwać trudy długiego sezonu.

Te kilka dni wolnych spędzę pewnie gdzieś na wyspach tropikalnych. Gdzieś daleko od hałasu, gazet, internetu i telefonów. Chcę po prostu być odcięty od rzeczywistości, leżeć gdzieś na plaży całymi dniami i móc odpocząć tak, by moje ciało mogło się zregenerować.

_______________________________
 
Power wears out those who do not have it.

Hazard

Ekspert -
 
Pippo
 Wysłana - 31 marzec 2010 13:32      [zgłoszenie naruszenia]

PAP : Czy rozgrywki Euroligi interesują zawodników NBA? W Europie trwa właśnie walka w ćwierćfinałach; po raz pierwszy w tej fazie jest Asseco Prokom Gdynia.

Marcin Gortat : Jestem jedynym w zespole Orlando i pewnie jednym z niewielu w lidze, który wie, co się dzieje w europejskiej koszykówce. Moi koledzy interesują się wyłącznie baseballem, futbolem, może czasami rozgrywkami NHL. Wielkie gratulacje dla zawodników Prokomu, dla trenera, dla klubu. Wykonali kawał fantastycznej roboty i mam nadzieję, że to jest kolejny krok do tego, żeby popularyzować koszykówkę w naszym kraju.

PAP : Czy wyjaśnił pan nieporozumienie z nowym trenerem reprezentacji Igorem Griszczukiem? W Orlando był prezes Polskiego Związku Koszykówki Roman Ludwiczuk, a mimo to w pana blogu znalazła się informacja, że nikt z panem o występach w narodowym zespole nie rozmawiał.

MG : Wokół mojej gry w reprezentacji powstało małe zamieszanie. Trener Griszczuk trochę niefortunnie się wyraził, mówiąc, że ustalił ze mną szczegóły. Myślę, że nie było to celowe. Rozmawialiśmy telefonicznie następnego dnia. Wyjaśniliśmy sobie wszystko. Rozmawialiśmy o wielu ważnych sprawach, szczegółach. Podtrzymuję deklarację daną prezesowi. Bardzo chciałbym pomóc w wywalczeniu awansu do finałów mistrzostw Europy. Mój udział w meczach reprezentacji zależy jednak od wielu rzeczy, nie tylko ode mnie. Z prezesem Ludwiczukiem mówiliśmy o promocji koszykówki w Polsce, budowie silniejszej reprezentacji.

PAP : Jako zmiennik Dwighta Howarda jest pan zależny od jego formy. On ma już 15 fauli technicznych i kolejny będzie karany odsunięciem od gry. W takiej sytuacji otwiera się szansa na pierwsze w tym sezonie wyjście w podstawowej piątce Orlando.

MG : Tak naprawdę nie ma to znaczenia, bo jeśli będę dobry, będę wychodził na parkiet i nie potrzebuję do tego faulu Howarda. Kto wie, czy to szesnaste przewinienie nie zostanie popełnione teraz specjalnie, żeby trenerzy i sam Howard mieli pewność, że do końca sezonu, w play off może już grać normalnie, spokojnie, z dużą agresywnością. Czasami biorą mnie diabli, że wchodzę na boisko najczęściej wtedy, gdy Howard schodzi, ale taka jest moja rola w Orlando. Muszę zaakceptować to i przywyknąć do niej. Oceniam sytuację realnie, dlatego postawiłem sobie realny cel - chciałbym być najlepszym centrem wśród rezerwowych NBA. O niczym innym nie myślę.

PAP : Jak spędzi pan Święta Wielkiej Nocy w Orlando?

MG : Gdy jestem sam na Florydzie, święta nie mają takiego wymiaru jak w Polsce. W zeszłym roku mieliśmy chyba nawet trening, więc tak naprawdę był to normalny dzień i nawet nie pamiętam, żeby specjalnie była jakaś świąteczna atmosfera. Podobnie będzie i w tym roku. Wykonam parę telefonów, do rodziców, znajomych, złożę życzenia, ale na tym chyba się skończy. Amerykanie nie obchodzą Wielkanocy według jednego wzoru, tradycji tak jak w Polsce. Każda rodzina świętuje inaczej.
_______________________________
 
Power wears out those who do not have it.

Hazard

Ekspert -
 
Pippo
 Wysłana - 5 kwiecień 2010 13:22      [zgłoszenie naruszenia]

Koszykarze Orlando Magic pokonali u siebie Memphis Grizzlies 107:92. Marcin Gortat przebywał na boisku przez 14 minut i zdobył dwa punkty, kończąc jedną z akcji jednym z najefektowniejszych wsadów minionej nocy.

Gortat uwolnił się od obrońcy w ataku pozycyjnym i po podaniu Vince'a Cartera z wielką siłą włożył piłkę do kosza. Rezerwowy środkowy Magic miał również 7 zbiórek. Mimo jego słabszej skuteczności (1/5) Magic radzili sobie z rywalami nadzwyczaj dobrze. W ciągu 14 minut gry Polaka zdołali uzyskać 13 punktów więcej niż Grizzlies .

-----------------------------------------------------------------

W środowych meczach najlepszej koszykarskiej ligi świata, Orlando Magic rozgromiło Washington Wizards 121:94. Marcin Gortat przebywał na parkiecie 19 minut i rzucił 6 punktów.

Gortat rozegrał w tym spotkaniu niemal jedną kwartę, zbierając 7 piłek z tablic i trafiając 3 z 4 rzutów za 2 punkty. Polak miał również jedną stratę i dwukrotnie faulował.

-----------------------------------------------------------------

Koszykarze Orlando Magic odnieśli 56. zwycięstwo w sezonie, pokonując u siebie New York Knicks 118:103. W szeregach ubiegłorocznych wicemistrzów ligi NBA przez niespełna 11 minuty grał Marcin Gortat i zdobył dwa punkty.

Gortat nie oddał ani jednego rzutu z gry, a punkty zdobył wykorzystując obydwa rzuty wolne. Poza tym miał jedną zbiórkę w obronie i odnotował dwie straty piłki.

Zmieniony przez - Pippo w dniu 2010-04-10 12:42:21
_______________________________
 
Power wears out those who do not have it.

Hazard

Ekspert -
 
Pippo
 Wysłana - 11 kwiecień 2010 13:16      [zgłoszenie naruszenia]

Marcin Gortat , nasz jedyny koszykarz grający w NBA nie pozostał głuchy na tragedię, która w sobotę rano miała miejsce pod Smoleńskiem . Polski zawodnik poprosił swoich fanów o modlitwę za tych, którzy zginęli w katastrofie samolotu rządowego.

- Proszę wszystkich o modlitwę za moich rodaków, którzy zginęli dzisiaj rano. Moje kondolencje dla wszystkich rodzin poleglych Polaków w dzisiejszej tragedii narodowej - napisał Gortat na swojej stronie Twitter kilka godzin po katastrofie.

- Ten wypadek pozostanie w naszych sercach na wiele, wiele lat. Wielu wspaniałych liderów odeszło zbyt szybko i nigdy już nie wróci.

-----------------------------------------------------------------

Marcin Gortat wybiegł na parkiet w Cleveland w specjalnie na ten cel przygotowanych butach, mając na ręku opaskę z nazwiskiem zmarłego prezydenta Polski, Lecha Kaczyńskiego . Nasz środkowy nie zagrał jednak dobrze, ale jego Orlando Magic pokonali w Cleveland mocno osłabioną brakiem swojego lidera LeBrona Jamesa drużynę " Kawalerzystów ", 98:92.

Gortat spędził na boisku 13 minut, pudłując dwa rzuty i zbierając trzy piłki, w tym jedną na atakowanej desce. Rezerwowy center Magic miał na butach napis " Tu-154 ", upamiętniający ofiary sobotniej tragedii pod Smoleńskiem .

-----------------------------------------------------------------

Koszykarze Orlando Magic pokonali na wyjeździe z Indiana Pacers 118:98 i odnieśli w ten sposób 58. zwycięstwo w sezonie, istotne w walce o lepszy bilans z Los Angeles Lakers i ewentualną przewagę własnego boiska w Finałach NBA . Marcin Gortat przez 22 minut gry zdobył 8 punktów i zaliczył 9 zbiórek.

Gortat oddał siedem rzutów z gry, z czego trzy były celne, a także wykorzystał dwa z trzech rzutów wolnych. Osiem z dziewięciu zbiórek odnotował w obronie, a ten jego mniej chlubny dorobek uzupełniły cztery faule i dwie straty.

-----------------------------------------------------------------

Marcin Gortat był jednym z głównych aktorów wygranej Orlando Magic nad Philadelphią 76ers 125:111. Polak zdobył 16 punktów i zanotował sześć zbiórek. Drużyna Orlando pobiła jednocześnie rekord NBA w ilości celnych rzutów za trzy punkty w sezonie zasadniczym.

Polak na boisku przebywał blisko 16 minut, zdobywając w tym czasie 16 punktów (o jeden więcej od lidera drużyny - Dwighta Howarda , który na parkiecie spędził blisko pół godziny). Gortat trafił 5 razy na sześć prób za dwa punkty i wykorzystał wszystkie sześć rzutów osobistych. Nasz jedynak w NBA zebrał także z tablic sześć piłek, a po jednej z jego akcji, zakończonej potężnym "wsadem" do kosza - emocji i podziwu nie ukrywał Howard , który pokazał gest przedstawiający młot - nawiązanie do ksywki Gortata - " Polish Hammer ".



Zmieniony przez - Pippo w dniu 2010-04-16 13:20:54
_______________________________
 
Power wears out those who do not have it.

Hazard

Ekspert -
 
Pippo
 Wysłana - 19 kwiecień 2010 11:33      [zgłoszenie naruszenia]

Marcin Gortat grał 20 minut w meczu otwarcia playoffów dla Orlando Magic . Polski środkowy zdobył tylko 2 punkty i zebrał 5 piłek. Magic mieli jednak znakomitego Jameera Nelsona , który rzucił 32 punkty i poprowadził klub z Florydy do zwycięstwa nad Charlotte Bobcats , 98:89.

Rashard Lewis dodał 19 punktów, a Dwight Howard zablokował aż 9 rzutów. Podstawowy center Magic miał jednak problemy z faulami i został ograniczony do tylko 5 "oczek" w 28 minut swojej gry. Howard zaliczył też tylko 7 zbiórek i trafił zaledwie jeden z sześciu rzutów wolnych.

Gortat swoje jedyne punkty zdobył efektownym wsadem po asyście Nelsona , ale nie był to jego najlepszy mecz i niejednokrotnie obwodowi Bobcats kończyli nad nim akcje pod koszem.

-----------------------------------------------------------------

Podczas środowego meczu Orlando Magic z Charlotte Bobcats , Marcin Gortat doznał kontuzji nadgarstka. W czwartek polski środkowy przeszedł prześwietlenie, ale powinien zagrać w kolejnym spotkaniu, które rozegrane zostanie w sobotę.

- Prześwietlenie pokazało, że Marcin ma obitą kość i lekko zwichnięty lewy nadgarstek - powiedział Michał Micielski , asystent i menedżer polskiego centra Magic .

Do urazu doszło na dwie minuty przed końcem drugiej kwarty, gdy Gortat próbował zatrzymać w akcji ofensywnej skrzydłowego Bobcats , Geralda Wallace'a . Obaj zderzyli się ze sobą w powietrzu, ale Gortat upadając na parkiet zbił sobie nadgarstek.

Gortat w dotychczasowych dwóch meczach pierwszej rundy playoffów grał łącznie 40 minut, zdobywając średnio 2 punkty i 3.5 zbiórki. Polak pełni jednak istotną rolę, wobec kłopotów z faulami Dwighta Howarda . Z nim na boisku Magic zanotowali dotychczas bilans +13 w punktach.

----------------------------------------------------------------

Gdy rozległa się syrena końcowa, Marcin Gortat stał z uniesionymi rękoma pod koszem Orlando Magic . To jego trzy celne rzuty osobiste w ostatnich sekundach meczu zapewniły trzecie zwycięstwo Magic w serii z Charlotte Bobcats .

W trzecim meczu z rzędu Gortat grał 20 minut, zastępując mającego znowu kłopoty z faulami Dwighta Howarda . Był to najlepszy mecz Polaka w tych playoffach i jeden z tych, które na pewno zapamięta na długo.

Orlando Magic pokonali Charlotte Bobcats 90:86, a Gortat rzutami wolnymi zdobył trzy ostatnie punkty dla swojego zespołu. Gortat był umyślnie faulowany przez graczy Bobcats , którzy próbowali jeszcze odrobić straty, licząc na to, że polski środkowy mylić się będzie na linii rzutów wolnych. Gortat trafiał jednak mimo gwizdów kibiców rywali i na oczach siedzącego obok parkietu Michaela Jordana , właściciela klubu z Charlotte .

Najpierw przy stanie 87:84, na 15 sekund przed końcem Gortat trafił jeden z dwóch osobistych. Trzy sekundy później Raymond Felton zmniejszył straty Bobcats do dwóch punktów i za chwilę Gortat ponownie pojawił się na linii rzutów wolnych, ale tym razem nie pomylił się już ani razu.

- To były chyba najważniejsze rzuty wolne w historii Polski - powiedział po meczu Matt Barnes , skrzydłowy Magic .

Bobcats mieli jeszcze jedną akcję i dwanaście sekund na jej rozegranie, ale Felton spudłował za trzy. Na sekundę przed końcem najwyżej po zbiórkę wyskoczył Gortat , kończąc mecz z rezultatem 5 punktów i 8 zbiórek.

Zmieniony przez - Pippo w dniu 2010-04-25 15:45:37
_______________________________
 
Power wears out those who do not have it.

Hazard

Ekspert -
 
Pippo
 Wysłana - 26 kwiecień 2010 11:52      [zgłoszenie naruszenia]

- To był prawdopodobnie najlepszy moment w mojej karierze - powiedział Marcin Gortat po zakończeniu meczu nr 3 pierwszej rundy playoffów pomiędzy Orlando Magic i Charlotte Bobcats . Gortat nie ugiął się presji ponad 20 tysięcy kibiców w hali w Charlotte i trafił trzy rzuty wolne, które w ostatnich sekundach przesądziły o zwycięstwie Magic .

- Nie wiem gdzie byśmy byli w tej rundzie, gdyby Marcin trafił do Dallas - przyznał Stan Van Gundy , trener Orlando Magic , odwołując się do sytuacji z lipca, gdy Dallas Mavericks zaoferowali Gortatowi 34 mln kontrakt , który następnie został przebity przez włodarzy klubu z Flroydy .

Magic grali w sobotę w Charlotte trzeci mecz pierwszej rundy playoffów. Hala była wypełniona kibicami ubranymi w jednolite białe koszulki. W pierwszym rzędzie, tuż przy parkiecie siedział sam Michael Jordan , właściciel Bobcats , który raz po raz nerwowo pokrzykiwał na sędziów.

Na 15 sekund przed końcem meczu Magic prowadzili różnicą trzech punktów, gdy rozgrywający gospodarzy, Raymond Felton nie trafił rzutu po wejściu pod kosz. Gortat zdecydowanie wygrał walkę o piłkę i szybko został sfaulowany.

Polski środkowy po chwili pojawił się na linii rzutów wolnych. 20 tysięcy kibiców Bobcats zaczęło buczeć i gwizdać, by zdeprymować Polaka . Gortat spudłował swój pierwszy rzut, ale drugi był już celny. Bobcats wzięli przerwę na żądanie, mając cztery punkty straty. W kolejnej akcji Magic sfaulowali D.J.'a Augustina , jednego z zawodników gospodarzy, którzy powędrował na linię rzutów osobistych i trafił dwa razy.

Magic mieli tylko dwa punkty przewagi i 12 sekund do końca, gdy J.J. Redick , obrońca Magic zdecydował się podać piłkę do Gortata . Polak trafia w tym sezonie 68% rzutów wolnych, o 10% lepiej niż w poprzednim sezonie. Mimo wszystko na parkiecie w drużynie Magic znajdowali się lepsi strzelcy.

Gortat ponownie trafił więc na linię, ale tym razem ręka mu nie zadrżała i spokojnie trafił dwa razy. Cztery punkty przewagi Magic , pudło Feltona w kolejnej akcji i zbiórka Gortata na zakończenie meczu przypieczętowała kilka nerwowych sekund dla naszego zawodnika.

Po meczu " Polish Machine " mówił o presji, która towarzyszyła mu w tych końcowych sekundach.

- Powiedziałem sobie "Spokojnie. To jest to samo, co robisz codziennie przed czy po treningu". Starałem wyobrazić sobie, że stoję na parkiecie naszej mniejszej salki treningowej.

Gortat zdobył w całym meczu 5 punktów i zebrał 8 piłek. W tym kilka w kluczowych momentach tego spotkania.

- Przegraliśmy przez te zbiórki. Gortat trzymał ręce na wielu z nich - mówił Larry Brown , legendarny trener Bobcats .

Dla Gortata był to tymczasem kolejny dzień w pracy, ale dzień niezwykły, bo tym razem los przełomowego zwycięstwa Magic leżał tylko i wyłącznie w jego rękach. Orlando Magic prowadzi w tym momencie 3:0 i musi wygrać jeszcze jedno spotkanie, by awansować do drugiej rundy playoffów. W 64-letniej historii NBA jeszcze nigdy żaden zespół nie przegrał serii, w której prowadził 3:0.

- To jeszcze nie czas, by myśleć o kolejne rundzie. Musimy pewne rzeczy robić krok po kroku. Naszym celem jest mistrzostwo NBA - podsumował Gortat .

-----------------------------------------------------------------

- Gwiazdą pierwszej rundy drużyny Magic jest menedżer Otis Smith . Był mocno krytykowany, że wyrównał ofertę Dallas Mavericks i zaoferował lukratywny kontrakt Marcinowi Gortatowi . A ten po raz kolejny pomógł Orlando wygrać mecz i awansować, gdy Howard wylądował na ławce rezerwowych - napisał Josh Robbins z " Orlando Sentinel ".

Howard zakończył pierwszą rundę z niewiele lepszymi statystykami od Polaka - 9,8 punktu i 9,3 zbiórki. Brylował jedynie w blokach - w czterech występach zablokował aż 20 rzutów rywali (w tym 9 w spotkaniu numer jeden). Dwukrotnie musiał przed czasem opuścić boisko za sześć fauli, a w dwóch innych meczach długo siedział na ławce ze względu na 5 przewinień na koncie.

Magic po raz pierwszy w historii zakończyli serię w play off wygrywając pierwsze cztery spotkania. Uczynili to na oczach siedzącego w pierwszym rzędzie właściciela Bobcats - legendarnego Michaela Jordana . Byli jedyną drużną, która w play off 2010 zdołała tego dokonać.

-----------------------------------------------------------------

Otis Smith , generalny menedżer Orlando Magic odwiedził w czwartek swój zespół na treningu. Głównym celem wizyty była rozmowa z Dwightem Howardem , który ponownie otrzymał karę za krytykowanie sędziów. Smith znalazł też czas, by wobec zgromadzonych dziennikarzy pochwalić za grę Marcina Gortata .

- Marcin grał dobrze przeciwko Charlotte . Podpisaliśmy z nim nowy kontrakt właśnie po to, by dawał dobre zmiany, gdy Dwight ma kłopoty z faulami. Marcin bardzo dobrze wywiązuje się ze swojej roli.

W wygranej pierwszej rundzie play-offów Gortat spędzał na parkiecie średnio 21.5 minuty, czyli aż o osiem więcej niż w sezonie regularnym. Howard grał tylko po pięć minut dłużej i w dwóch ostatnich meczach schodził z boiska z sześcioma faulami na koncie.

- W meczu nr 3 potrzebowaliśmy go na boisku bardzo mocno - mówił 45-letni menedżer Orlando Magic , odnosząc się przy tym do meczu, w którym trzy celne rzuty wolne Gortata zapewniły zwycięstwo w ostatnich sekundach. - Marcin spłacił tam kilka milionów dolarów.

Gortat przed sezonem otrzymał sześcioletni kontrakt, wart 34 milionów dolarów i niektórzy dziennikarze za Atlantykiem nadal oskarżają Smitha o rozrzutność.

- Wiecie co? W NBA jest tak naprawdę tylko dziesięciu prawdziwych centrów. To luksus, że dwaj z nich są w naszym składzie.

W czterech dotychczas rozegranych meczach play-off NBA Gortat zdobywa średnio 3.8 punktów, 5.3 zbiórek i 0.5 bloku.

Zmieniony przez - Pippo w dniu 2010-05-01 20:05:09
_______________________________
 
Power wears out those who do not have it.

Hazard

Ekspert -
 
Pippo
 Wysłana - 4 maj 2010 16:56      [zgłoszenie naruszenia]

Dziś wicemistrzowie ligi koszykówki NBA - Orlando Magic , rozpoczną walkę z Atlanta Hawks w półfinale Konferencji Wschodniej . Rezerwowy środkowy drużyny z Florydy Marcin Gortat liczy, że jego klub awansuje i w kolejnej rundzie zmierzy się z Boston Celtics .

Magic jako jedyny zespół wygrał w pierwszej rundzie wszystkie cztery mecze i miał tydzień odpoczynku. Z kolei Hawks długo walczyli z Milwaukee Bucks i potrzebowali aż siedmiu spotkań, by awansować.

W czterech występach przeciwko Charlotte Bobcats Gortat grał dużo - kłopoty z faulami miał bowiem główny środkowy Magic Dwight Howard .

PAP : W drugiej rundzie zmierzycie się z Atlanta Hawks - trzecią drużyną Konferencji Wschodniej w sezonie zasadniczym.

Marcin Gortat : Po obejrzeniu kilku spotkań stawiałem na Milwaukee Bucks. Liczyłem na nich, bo byliby dla nas łatwiejszym rywalem niż Hawks. Co prawda "Jastrzębie" to nie są tuzy na miarę Cleveland Cavaliers, czy Los Angeles Lakers, ale porażka z nimi może się zdarzyć. Jestem jednak przekonany, że będziemy potrafili ich wyeliminować.

PAP : Jeśli drużyna Magic pokona Hawks, w finale zmierzy się z Boston Celtics lub Cleveland Cavaliers. Kto jest faworytem tej rywalizacji?

M.G.: Stawiałbym na Boston. Cleveland, pomimo wielu wzmocnień, nadal grają taką samą koszykówkę jak w poprzednim sezonie. Wciąż LeBron James rzuca po 40 punktów w meczu. Dlatego jest duża szansa, że Boston ich zaskoczy. Mają nowych zawodników i nie zdziwię się jeśli Celtics wygrają. Jeśli z nimi zagramy w finale - będziemy mieli przewagę własnego parkietu.

PAP : W pierwszej rundzie grał Pan dużo (około 22 minut na mecz - PAP), ale indywidualne statystyki nie były najlepsze. Mimo tego amerykańska prasa komplementowała Pana grę. Jak Pan oceni swoje występy przeciwko Charlotte?

M.G.: Moje statystyki w pierwszej rundzie nie były zachwycające ponieważ mam zupełnie inną rolę w drużynie niż Dwight Howard. Ważniejsze jest to, co robię w obronie i większość z tego nie jest liczona do statystyk. Potrafiłem pokryć lukę po Dwightcie i sprawić, że zespół nie tracił przewagi, a chwilami nawet ją powiększał. To się najbardziej liczy. Stąd pochwały kolegów i dziennikarzy.

PAP : Czy spodziewał się Pan tak gładkiej wygranej z Charlotte Bobcats?

M.G.: Nie była taka gładka, jak mogłoby się wydawać. Liczyliśmy na szybką wygraną, ale kosztowało nas to dużo sił i energii. Wielu zawodników jest obitych, kontuzjowanych. Ja liczę, że w kolejnej rundzie zagram lepiej, ponieważ sam oceniam swoje występy jako średnie.

PAP : Najgłośniej było o Pana grze po meczu numer trzy, w którym w końcówce trafił Pan decydujące rzuty wolne.

M.G.: Staram się zawsze zachować zimną krew. Grałem dużo, ponieważ Dwight był nerwowy, miał sporo kłopotów z faulami. Jesteśmy innymi ludźmi, inaczej wychowanymi koszykarsko. W trzecim spotkaniu pokazałem, że można na mnie liczyć w trudnych chwilach.

PAP : Czym różni się play off od występów w sezonie zasadniczym?

M.G. : Jeżeli chodzi o taktykę - nie ma żadnych zmian. Mamy te same zagrywki, te same schematy. Są oczywiście lekkie korekty w niektórych zagraniach, ale to detale. Zmienia się natomiast intensywność gry - walczymy mocniej, bardziej zdecydowanie, liczy się każda piłka.

PAP : Jak wykorzystaliście kilka dni przerwy (Magic skończyli rywalizację z Bobcats w poniedziałek, 26 kwietnia, a kolejnego rywala poznali tydzień później) między pierwszą a drugą rundą?

M.G.: Dużo odpoczywaliśmy, regenerowaliśmy siły, by dobrze przygotować się do kolejnych spotkań. Nie tracimy czasu i wzmacniamy się kondycyjnie. Na żadne wyjazdy czy krótkie urlopy nie ma szansy. Cieszę się jednak, że były takie dni, kiedy mogłem na chwilę zapomnieć o koszykówce.
_______________________________
 
Power wears out those who do not have it.

Hazard

Ekspert -
 
Pippo
 Wysłana - 10 maj 2010 23:10      [zgłoszenie naruszenia]

Orlando Magic rozgromili Atlantę Hawks , 105:75, wygrywając już do przerwy różnicą szesnastu punktów. Magic prowadzą 3:0 w półfinale Konferencji Wschodniej i już praktycznie zapewnili sobie awans do trzeciej rundy. Jeszcze nigdy żaden zespół nie odrobił straty trzech zwycięstw do rywala w serii play-off.

Marcin Gortat nie grał nawet 10 minut, a udało mu się zebrać 6 piłek i dodać dwa punkty do dorobku swojego zespołu. Każdy z dziesięciu graczy Magic , którzy pojawili się na boisku zdobył w tym meczu punkty.

Dzisiejszej nocy, drużyna Polaka może rozstrzygnąc losy rywalizacji z Hawks , początek spotkania o 02:10 czasu polskiego.

-----------------------------------------------------------------

Drużyna Orlando Magic pokonała Atlantę Hawks 98:84 i już po czwartym spotkaniu awansowała do finału Konferencji Wschodniej . Ekipa Marcina Gortata przemknęła przez półfinał niczym burza i wydaje się, że jedynym zadowalającym celem Magic będzie zwycięstwo w play-off NBA .

Marcin Gortat na boisku spędził 8 minut, w tym czasie zdobywając trzy punkty (jedno trafienie za dwa punkty, jedno trafienie na dwie próby z rzutów osobistych), notując także jedną zbiórkę.

-----------------------------------------------------------------

Boston Celtics są niespodziewanie bardzo blisko wyeliminowania Cleveland Cavaliers z rozgrywek play-off. W półfinale Konferencji Wschodniej , w którym niewielu dawało im szanse, mistrzowie NBA z 2008 roku prowadzą już 3-2, po tym jak minionej nocy rozgromili w Cleveland drużynę LeBrona Jamesa , 120:88.

Z takiego przebiegu wydarzeń szczęśliwy jest... Marcin Gortat , który przyznawał otwarcie w wywiadach, że wolałby zmierzyć się w finale konferencji z Celtics , niż z najlepszymi po sezonie regularnym, Cavaliers .

Zmieniony przez - Pippo w dniu 2010-05-12 10:59:54
_______________________________
 
Power wears out those who do not have it.

Hazard

Ekspert -
 
Pippo
 Wysłana - 14 maj 2010 13:03      [zgłoszenie naruszenia]



Marcin Gortat zaszalał - za 600 tysięcy złotych kupił luksusowe auto. To mu jednak nie wystarczało. Polski gwiazdor od razu kazał w swoim Mercedesie S65 wzmocnić silnik. Jego moc wynosi teraz 700 koni mechanicznych.

- To Mercedes S65 ze specjalnie wzmocnionym, tuningowanym silnikiem. Pod maską ma ponad 700 koni mechanicznych. To bardzo fajna limuzyna, w zupełnie innym stylu niż moje sportowe BMW . Pasuje mi do garnituru - żartuje Gortat w rozmowie z " Super Expressem ".

- Poza tym jest idealny na oficjalne spotkania i uroczystości. W dalekie trasy może jeździć nim wygodnie kilka osób - dodaje lider koszykarskiej reprezentacji Polski .
_______________________________
 
Power wears out those who do not have it.

Hazard

Ekspert -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 11 stron.   poprzednia | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

NBA - Marcin Gortat

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11