FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 4870 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Zjawiska niewyjaśnione, nauka i historia
Nan Madol 
[powiadom znajomego]    
Autor "Nan Madol"   
 
xami
forumzn.katalogi.pl
 Wysłana - 17 wrzesień 2006 08:02       
 
Przeniesiona przez xami z działu 'Historia'. | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź ile procent masz tłuszczu










Nan Madol - nazywany "Wenecją Pacyfiku" kompleks ruin starożytnego miasta na Pohnpei - głównej wyspie Mikronezji. Jest symbolem osiągnięć nieznanej kultury megalitycznej z XII w. (choć znany niemiecki badacz UFO Erich von Daniken, Nan Madol jest dziełem cywilizacji pozaziemskiej. Szczegóły w książce "Siejba i Kosmos. ślady i plany inteligencji pozaziemskich").
Turyści do Nan Madol najłatwiej mogą dotrzeć łodzią z Kolonii, płynąc wokół wyspy wewnątrz pierścienia rafy. Jak podaje w swoim serwisie podróżnik Wojciech Dąbrowski - miejscowe agencje turystyczne organizują za 40 USD całodzienne wycieczki zahaczające po drodze o wodospady Kepirohi Falls i maleńką wysepkę oferującą dobre warunki do snorkelingu.
Przed wycieczką koniecznie trzeba jednak przestudiować miejscową prasę, a dokładniej - rubryki z godzinami przypływów (tides). Na terenie ruin najlepiej znaleźć się bowiem w momencie najwyższego poziomu wody - wtedy pływając kanałami można więcej zobaczyć. O innych porach dnia dotrzeć można zazwyczaj tylko do najlepiej zachowanej budowli: Nan Duwas stojącej na skraju kompleksu.
Komu spodoba się Nan Madol powinien obejrzeć także inne tego typu atrakcje, których w okolicy Pohnpei nie brakuje: bazaltowe ruiny na Kosrae, ogromne kamienie taga na Tinian w Marianach Północnych, lub pięciotonowe kamienne posągi na Babeldaob w Palau, przypominające moai z Wyspy Wielkanocnej.


Nan Madol - zagubione miasto
Nie ma na naszej planecie nic, co mogłoby się równać z Nan Madol, starożytną opuszczoną konstrukcją, składającą się z blisko stu sztucznych wysp połączonych niezliczonymi kanałami. Kiedy powstała, czemu służyła i dlaczego została opuszczona - tego nikt dokładnie nie wie. Odwiedźmy to dziwne miejsce z Olivierem Sacksem, amerykańskim lekarzem neurologiem i pisarzem-podróżnikiem.

Kiedy zbliżaliśmy się do budowli Nan Madol (bardzo powoli, bo woda była płytka, a żeglowne drogi wąskie), zaczynaliśmy widzieć szczegóły ścian, ogromne heksagonalne kolumny z czarnego bazaltu tak precyzyjnie połączone i dopasowane, że przetrwały burze i ataki morza oraz grabieże.

W ciszy przesuwaliśmy się obok wysp, żeby wylądować na ufortyfikowanej Nan Douwas, na której do dzisiaj stoją potężne, bazaltowe mury wysokie na siedem i pół metra, z ogromną, usytuowaną pośrodku krypta grzebalną oraz kącikami przeznaczonymi do medytacji i modlitwy.

Zesztywniali od siedzenia w łódce, wyszliśmy na ląd i stanęliśmy pod olbrzymia ścianą, zastanawiając się, w jaki sposób ogromne kamienne bloki (niektóre z pewnością ważyły wiele ton) zostały wydobyte i dostarczone tu z Sokehs po drugiej stronie Pohnpei (to jedyne miejsce na wyspie, gdzie taki bazalt występuje w sposób naturalny) oraz podniesione i precyzyjnie ustawione we właściwym miejscu.

Wrażenie potęgi i powagi było tak silne, że czuliśmy się mali, przytłoczeni ogromem milczącego muru. Mieliśmy jednak także poczucie szaleństwa, megalomanii nieodłącznie związanej z pomnikami - z "dzikim ogromem starożytnej wspaniałomyślności" - i łączących suię z nimi okrucieństw i cierpień.

Nasz sternik, Robin , opowiedział nam o okrutnych wojownikach, Saudeleurach, którzy podbili Pohnpei i panowali w Nan Madol przez wiele wieków, żądając morderczej daniny w postaci żywności i pracy. Kiedy posiadając tę wiedzę, patrzy się na mury, widzi się je w innym świetle - zdają się ociekać krwią i potem wielu pokoleń. Mimo to, podobnie jak piramidy i Koloseum, mają w sobie również coś wzniosłego.

Nan Madol w zasadzie nie jest znany i w świecie wiedza o nim jest niewiele większa, niż wówczas, gdy O'Connell natknął się na niego przed stu sześćdziesięciu laty. Został wprawdzie zbadany przez niemieckich archeologów na początku XX wieku, ale dopiero w ciągu ostatnich kilku lat zdobyto szczegółową wiedzę na temat tego miejsca i jego historii.

Datowanie metodą węgla radioaktywnego pozwoliło na ustalenie, że ludzie mieszkali tu 200 lat przed naszą erą. Pohnpeiańczycy, rzecz jasna, zawsze znali Nan Madol i ich wiedza obrosła w mity i ustnie przekazywane historie, ale ze względu na to, że miejsce to stanowi tabu i jest uznawane za święte, niechętnie się do niego zbliżają. Ich tradycja obfituje w opowieści o tych, których spotkała przedwczesna śmierć, ponieważ obrazili duchy tego miejsca.

Czuliśmy się nieswojo, kiedy Robin opisywał nam dawne życie w tym mieście. Miałem wrażenie, że zaczyna ono oddychać, ożywać. "Tam są stare doki - powiedział Robin, pokazując na Pahnwi. - Tam jest kamień, o który ciężarne kobiety pocierały swoje brzuchy, żeby zapewnić sobie lekki poród. Tam - pokazał na wyspę Idehd - odbywała się coroczna ceremonia pokutna, której kulminacyjnym momentem było ofiarowanie żółwia dla Nan Samwohl, wielkiego słonowodnego węgorza, będącego pośrednikiem między luźdźmi a ich bogiem".

"Tam na Peikapw, jest magiczna sadzawka, w której rządzący Saudeleurowie widzieli wszystko, co dzieje się na Pohnpei" - mówił dalej Robin. "Wielki bohater Pohnpeiańczyków, Isohkelekel, który w końcu pokonał Saudeleurów, wstrząśnięty widokiem odbitej w wodzie swojej postarzałej twarzy, rzucił się do sadzawki i utonął, będąc przeciwieństwem Narcyza".

Właściwie to pustka, opuszczenie Nan Madol budzi uczucie grozy. Nikt nie wie ani kiedy zostało ono opuszczone, ani dlaczego. Czy biurokracja runęła pod własnym ciężarem? Czy nadejście Isohkelekela położyło kres staremu porządkowi? Czy ostatnich mieszkańców zniszczyła choroba, plaga, zmiany klimatyczne, głód? Czy też może pochłonęło niżej położone wyspy (z których wiele znajduje się obecnie pod wodą)? Czy obawaprzed jakimś dawnym przekleństwem wzbudziła panikę i doprowadziła do zabobonnej ucieczki od tego miejsca starych bogów? Kiedy O'Connell odwiedzi je przed stusześćdziesięciu laty, miasto było opuszczone od stulecia lub dłużej. Wrażenie obcowania z tajemnicą narodzin i upadku kultur oraz nieprzewidywalnych odmian losu sprawiło, że wróciliśmy na stały ląd zamysleni i milczący.

Fragment książki Oliwiera Sacksa "Wyspa daltonistów i wyspa sagowców", Wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2000.
[http://www.oceania.stosunki.pl/new/fokus/Nan-Madol.htm]



















______________________________
 
Yonaguni [http://www.insomnia.pl/Yonaguni-t192003.html]
Ładne dziewczyny z orkiestr dętych robią dobrze partiom politycznym.
Mój ojciec jeździł na wielbłądzie. Ja jeżdżę samochodem.
Mój syn lata samolotem. A jego syn będzie jeździł na wielbłądzie.

Specjalista -
 
xami
forumzn.katalogi.pl
 Wysłana - 17 wrzesień 2006 08:12      [zgłoszenie naruszenia]







Tajne miasto Tygodnik "Wprost", Nr 1124 (13 czerwca 2004)

Czy Nan Madol jest częścią zaginionego kontynentu Mu?
Olgierd Budrewicz Pisarz, dziennikarz, podróżnik, varsavianista, powstaniec warszawski

Średniowieczne miasto na Oceanie Spokojnym? Na jednej z wysp Archipelagu Mikronezji znajduje się taka właśnie niespodzianka - Nan Madol. Historia tego miasta jest o tyle tajemnicza, że nie miało ono nic wspólnego z antyczną przeszłością wybrzeży Morza Śródziemnego czy z bliższymi sobie pomnikami kultury azjatyckiej. Niektórzy nazywają je Wenecją Pacyfiku, bo przy wysokim stanie wody w kanały osady można wpływać łodzią. Nan Madol składa się z 92 sztucznych wysepek zbudowanych przed wiekami, przeważnie z bazaltu. Miasto forteca leży blisko dużej wyspy Temwen. Ten zaskakujący w rejonie Oceanii relikt odległej historii dopiero teraz ma szansę przebić się do świadomości milionów ludzi na świecie.
W 1986 r. Nan Madol umieszczono na amerykańskiej liście narodowych milowych słupów historii - US National Historic Landmark (może dziwić, że Stany Zjednoczone do tego stopnia uznają część suwerennego państwa Mikronezji za swoje terytorium). W początkach lat 90. minionego stulecia Nan Madol został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości Unesco - jako pierwszy chyba obiekt kulturowy na wyspowych obszarach Pacyfiku.

Krwawi Saudeleursi
Kiedy i jak powstał Nan Madol? Poważne badania archeologiczne rozpoczął tu w 1899 r. Friedrich W. Christian, a kontynuował je w latach 1908-1910 inny niemiecki uczony Paul Hambruch. Oni pierwsi ustalili, czym było to tajemnicze miejsce, jaką funkcję pełniło najważniejszych kilkadziesiąt wysepek, a nawet jakie nosiły nazwy. Z kolei amerykańscy badacze opracowali dokładne mapy. W celu ustalenia wieku obiektów użyli radioaktywnego węgla i skonstatowali, że budowa Nan Madol rozpoczęła się w latach 1200-1285 i trwała przez 200-300 lat.
Przez kilkaset lat Nan Madol było religijnym, społecznym i politycznym centrum, wzniesionym przez królewską dynastię Saudeleursów. Stąd przez pięć stuleci rządzili oni dużą wyspą, która dzisiaj zwie się Ponape, a także jej otoczeniem. Ściągali kontrybucje, rabowali, zabijali. Do historii królowie z Nan Madol - a doliczono się 16 monarszych pokoleń - przeszli jako władcy wyjątkowo okrutni. Straszne były rządy Sakona Mwehi, który z niezwykłą dociekliwością badał każdego, kto przybywał do miasta. Raipwin Loko zasłynął zaś jako koneser ludzkiego mięsa.
Królestwo Nan Madol upadło prawdopodobnie wskutek podboju przez wojowników z wyspy Lelu, będącej dziś częścią federalnego państwa Kosrae. W 1628 r. flota 333 łodzi przypłynęła od strony Ponape pod wodzą znanego podobno z dzielności człowieka z Katau i położyła kres rządom Saudeleursów. Nie wiadomo, jak długo zdobywcy z Lelu zajmowali miasto Nan Madol, podobno wtedy gęsto zaludnione. Nie wiadomo też, dlaczego je opuścili. W każdym razie pierwsi chrześcijańscy misjonarze, którzy wylądowali tu w połowie XIX wieku, nie spotkali w mieście żywej duszy. Spisali natomiast opowieści starych ludzi z Ponape, którzy pamiętali dawnych mieszkańców Nan Madol, a nawet byli z nimi spokrewnieni. Jeszcze w początkach XX wieku znaleźli się chętni do zamieszkania w mieście fortecy. Wiadomo też, że na wyspie Temwen żyje potomek ostatnich władców Miasta Między (bo to oznaczają słowa Nan Madol) i cieszy się tam powszechną estymą.

Wyspy Grzmiącego Boga
Nan Madol jest zbudowane z długich bazaltowych bloków. Posadzki w izbach i salach, a także w korytarzach są wypełnione kolorowym kruszywem. Niektóre kamienne ściany mierzą 7,5 metra wysokości. Ułożone poziomo ciężkie bazaltowe bloki mają do 7 metrów długości, a ich waga dochodzi do 50 ton. Wiadomo, że sprowadzano je z głównej wyspy. Transport odbywał się łodziami. Być może stosowano metody podobne do tych z epoki faraonów w Egipcie lub technikę transportu gigantycznych figur wykorzystaną na Wyspie Wielkanocnej. Tajemnicą pozostaje sama konstrukcja budynków na wyspach Nan Madol.
Na szczegółowych mapach miasta znajdujemy 16 nazw własnych wysp i wysepek. Wśród nich zwraca uwagę Nan Douvas, gdzie wznosi się najwyższy mur całego kompleksu. Za nim umieszczono cztery krypty, w których spoczęli królowie dynastii Saudeleursów i przywódcy z czasów ich następców Nahnmwarkis. Centrum administracyjne utworzono na wyspie Pahn Kadira, gdzie znajdują się także pozostałości po świątyni Grzmiącego Boga.
Mała wysepka Idehd stanowiła natomiast ośrodek religijny. Odbywały się tu obrzędowe, trwające czasem 14 dni ceremonie, którym przewodzili kapłani. Innym rytualnym miejscem w archipelagu Nan Madol była wyspa Darong, z obszernym basenem w środku. Z kolei na wyspie Usendau mieszkali kapłani. Inne wyspy stanowiły miejsca pochówku, swoje mieszkania miała na nich służba, znajdowały się tam pomieszczenia kuchenne, składy, hotele.

Klątwa Nan Madol
W tradycyjnym przekazie mówi się o podwodnym mieście Kahnimweiso, do którego można było wejść tylko przez wał ochronny od strony oceanu, gdzie trzymały straż dwa rekiny. Na teren oceanicznego miasta państwa (o długości około 1200 m i szerokości 600 m) najwygodniej wpływa się od strony północnej, zwanej Madol Powe. Według legendy magiczna skala, na której przybył człowiek znany jako Kindakan Nan Mwoluhsei, posłużyła jako budulec. Pierwszymi władcami miasta byli bracia Ohlosohpa i Ohlosihwa, którzy dotarli w te strony w asyście bogów.
W 1907 r. - po wizycie w Nan Madol - niespodziewanie zmarł niemiecki gubernator. Mówi się też o innych nagłych zgonach ludzi odwiedzających to miejsce. W Ponape niektórzy wierzą, że Nan Madol jest częścią zaginionego kontynentu Mu. Że jest zwierciadlanym odbiciem jakiegoś zatopionego dawno temu miasta. W opowieściach o Nan Madol przewijają się informacje o wierzeniach i rytuałach, o zwyczajach picia sakau, czyli kawy, o świętych węgorzach i żółwiach, o rekinach strażnikach czy perfumowaniu ciał zmarłych. Wymieniani są z imienia niektórzy bogowie, jak gigantyczny Lopengo. Wszędzie tam rzeczywistość miesza się z mitami i legendami.

Tekst jest fragmentem książki Olgierda Budrewicza "Druga strona Księżyca", która ukazuje się nakładem National Geographic Polska w wydawnictwie G+J RBA.
[http://www.wprost.pl/ar/?O=61300&C=57]



















_______________________________
 
Yonaguni [http://www.insomnia.pl/Yonaguni-t192003.html]
Ładne dziewczyny z orkiestr dętych robią dobrze partiom politycznym.
Mój ojciec jeździł na wielbłądzie. Ja jeżdżę samochodem.
Mój syn lata samolotem. A jego syn będzie jeździł na wielbłądzie.

Specjalista -
 
xami
forumzn.katalogi.pl
 Wysłana - 17 wrzesień 2006 08:13      [zgłoszenie naruszenia]






















_______________________________
 
Yonaguni [http://www.insomnia.pl/Yonaguni-t192003.html]
Ładne dziewczyny z orkiestr dętych robią dobrze partiom politycznym.
Mój ojciec jeździł na wielbłądzie. Ja jeżdżę samochodem.
Mój syn lata samolotem. A jego syn będzie jeździł na wielbłądzie.

Specjalista -
 
xami
forumzn.katalogi.pl
 Wysłana - 17 wrzesień 2006 08:14      [zgłoszenie naruszenia]























_______________________________
 
Yonaguni [http://www.insomnia.pl/Yonaguni-t192003.html]
Ładne dziewczyny z orkiestr dętych robią dobrze partiom politycznym.
Mój ojciec jeździł na wielbłądzie. Ja jeżdżę samochodem.
Mój syn lata samolotem. A jego syn będzie jeździł na wielbłądzie.

Specjalista -
 
adamski70
 Wysłana - 17 wrzesień 2006 13:58       [zgłoszenie naruszenia]

dzięki za ciekawe tematy
oczywiście SOG
_______________________________
 
Mowa jest srebrem, a milczenie jest owiec.

[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]



 
Przegląd tygodnia

Nan Madol

Warto przeczytać: Prawda czy fikcja? - Nadprzyrodzona moc | Prawda czy fikcja? - Dar jasnowidzenia | jak wytłumaczyć to co on zrobił? | Ufo w Mołdawii | Incydent w Shag Harbour - Nowe Roswell | Przepowiednie wizjonerów na temat Polski, roku 2012- przebiegunowania. | Piramidy w Bośni | Jan od Boga? | Mitologia: Syreny | Film ducha, wykonany przez dziecko - Nautilus.org.pl | Obama i Egipt | koniec świata ? | Tajemnicze odkrycie na dnie Atlantyku | UFO w Peru (Czyli bliskie spotkanie 3 stopnia) | Nibiru, Kalenadarz Majów, ufo, sympozjum - Wrocław | Dobry Bóg nie gra w kości... | sex z mamą opowiadania | skany ckm 2018 | kamila wybrańczyk | sex i klapsy | zdrada kontrolowana | celeb pussy | rodzina sex | punisher | pole namiotowe opowiadanie | vietnam90 | Opowiadania mama i syn | mama siostra brat tato opowiadanie erotyczne | polki nago adjęcia | mama seks | dziadek i małolata | wybrańczyk | biegły rewident | biegły | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2020 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0