Milimetrowej wielkości niesporczaki są pierwszymi zwierzętami, o których wiadomo, że mogłyby przetrwać w otwartej przestrzeni kosmicznej. Wyniki badań ukazały się na łamach pisma "Current Biology".
(...)
Naukowcy chcą teraz zrozumieć, jaki mechanizm odpowiada za tę odporność niesporczaków. Podejrzewają też, że niesporczaki potrafią naprawiać swoje uszkodzone DNA. "Wszystko, co dotyczy naprawy uszkodzeń DNA, jest kluczowe dla medycyny" - podkreśla Jonsson.
Tak, życie z kosmosu to całkiem ciekawy temat. Są zupełnie poważne teorie pochodzenia życia z materiałów kosmicznych zawierających prebiotyczne związki, prekursory RNA i DNA, pewne aminokwasy. W jednej z nich wiąże się lewoskrętność z kierunkiem skrętu mgławicy Oriona.
Co do tych niesporczaków sprawa nie wygląda tak optymistycznie. Owszem radzą sobie w przestrzeni kosmicznej, choć znacznie lepiej bakterie. Jak czytamy: Problemem było promieniowanie ultrafioletowe, ale mimo to kilka osobników zdołało je przetrwać" - wyjaśnia Jonsson.
Te kilka poddane dłuższemu działaniu UV i promieniowania twardego pewnie by padło. W kosmicznych odległościach i czasie wędrówki liczonym w tysiącach i milionach lat taki niesporczak kariery by nie zrobił. Ot, ciekawostka.
wiem, że niesporczaki przedstawicielami ziemskiej cywilizacji w kosmosie nie będą, ale fakt, że znaleziono stworzenia mogące przetrwać choć krótki czas w kosmosie i są znacznie większe od bakterii jest napewno ciekawy. Kto wie co u nas można jeszcze znaleść.
W jednej z nich wiąże się lewoskrętność z kierunkiem skrętu mgławicy Oriona.
-- mgółbyś podać coś więcej na ten temat?
Proszę -
Wächtershäuser w swojej teorii niewiele miejsca poświęca pochodzeniu samych aminokwasów. Czy były one w wystarczającej ilości prebiotycznie syntetyzowane na Ziemi czy otrzymaliśmy je, podobnie jak pierwiastki w darze z Kosmosu? Z naszego punktu widzenia przestrzeń międzygwiezdna nie jest wymarzonym miejscem do syntezy i ewolucji chemicznej, ale galaktyczne chmury gazowe składające się z wodoru, metanu i amoniaku mogą być miejscem syntezy aminokwasów. Panuje tam prawie doskonała próżnia. (Gęstość molekularnej chmury kosmicznej jest mniejsza o 15 rzędów wielkości od gęstości atmosfery ziemskiej).
Temperatura chmury zbliżona do zera bezwzględnego nie jest miejscem, w którym mogły przebiegać inne reakcje niż egzotermiczne. "Życie" chmury molekularnej jest ponadto bardzo krótkie. Ocenia się, że chmury międzygwiezdne "żyją" około 10 do 100 mil. lat, co w porównaniu z wiekiem naszego układu solarnego ocenianego na 5 mld. lat jest okresem zbyt krótkim, aby w takim układzie mogły przebiegać procesy wspomnianej syntezy organicznej i ewolucja chemiczna.
A jednak ! Astrofizycy i astrochemicy dostarczają nam coraz więcej przekonywujących dowodów, iż produkcja podstawowych prebiotycznych cząsteczek może mieć miejsce w przestrzeni międzygwiezdnej, a zatem mogła zachodzić również w protosolarnej mgławicy, z której narodził się nasz system słoneczny. Ostatnie doniesienia na temat zawartości abiotycznych aminokwasów w meteorycie Murchisona, który był w przestrzeni kosmicznej przez 16 milionów lat nim spadł na Ziemię i meteorytach pochodzenia marsjańskiego, potwierdzają wcześniejsze przypuszczenia, iż tą drogą Kosmos zaopatrywał Ziemię w aminokwasy i to aminokwasy lewoskrętne.
Co więcej ostatnie analizy spektralne gwiazdorodnych miejsc w mgławicy Oriona wskazują na kołowe spolaryzowanie jej światła. Polaryzacja światła mgławicy Oriona, wywołana prawdopodobnie magnetycznym uporządkowaniem pyłu kosmicznego, mogła być przyczyną lewoskrętności aminokwasów. Najprawdopodobniej, nasz rodzący się układ słoneczny został zasiany głównie lewoskrętnymi aminokwasami, z których zbudowane są teraz nasze ciała jak również ciała innych zwierząt i roślin. Być może we wczesnym okresie formowania się systemu słonecznego kołowo spolaryzowane promienie ultrafioletowe sąsiednich gwiazd polaryzowały aminokwasy obecne w materiale akrecyjnym naszego systemu słonecznego.
Dostawa aminokwasów i związków węgla z przestrzeni kosmicznej odbywała się nie tylko w czasie akrecji planety, ale trwa do dnia dzisiejszego. Dostawcami są małe meteoryty tzw. chondryty, ale przede wszystkim pył kosmiczny, którego (0.1 mm) maleńkie ziarna mogą zawierać do 20% związków organicznych. Deszcz pyłu kosmicznego dostarcza rocznie na Ziemię, w przeliczeniu na czysty węgiel, około 3000 ton związków organicznych. Nasza obecna biosfera zawiera 6 x 1014 kg węgla, a zatem o 11 rzędów wielkości więcej niż może jej obecnie dostarczyć Kosmos.
Wydaje się zatem, że dostawa z Kosmosu mogła nie być wystarczająca, gdyż wtedy akrecja planety musiała by trwać około 2 mld, a nie tylko kilkadziesiąt milionów lat. Mimo wszystko obok rodzimego źródła aminokwasów otrzymywaliśmy równocześnie interwencyjną dostawę z Kosmosu. Aż jakieś 3,5 miliarda lat temu nauczyliśmy się wreszcie robić je sami, ale zamówienie kosmiczne jest stale realizowane i będzie prawdopodobnie trwało aż do śmierci naszego układu słonecznego.
W uzupełnieniu dodam, że aminokwasy w białkach są prawie zawsze lewoskrętne (izomery L), a cukry w innych cząsteczkach biologicznych - prawoskrętne (izomery D).
Kolejna ciekawostka odnośnie przetrwania w kosmosie.
Ponad 80 proc. larw owadów wodnych podobnych do komarów (muchówki ochotkowate), po roku przebywania w otwartej przestrzeni kosmicznej, odzyskało zdolność do życia.