FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 4144 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Filozofia, Psychologia, Religie
Obawy związane ze zbytnim rozwojem.... 
[powiadom znajomego]    
Autor "Obawy związane ze zbytnim rozwojem...."   
 
Thamuz_
 Wysłana - 24 wrzesień 2006 10:27        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź ile procent masz tłuszczu

Tak sie zastanawiam... Medytacja, joga, ogolnie cwiczenie umyslu, samokontroli - rzecz bardzo dobra. Ale czy nie ma to drugiej strony? Czy jezeli bede opanowany do tego stopnia ze ktos bedzie na mnie plul a ja nic nie zrobie i dostane w zeby? Albo ogolnie ktos bedzie obrzucal blotem moja dziewczyne a ja nie zareaguje bo po co? Pytanie nastepujace - czy wycwiczony umysl nie jest w pewnych sprawach przeszkoda? Czy sa same plusy? Jakies minusy? Jesli tak to jakie. Licze na wypowiedz Grundmana :) ale innych rowniez zapraszam. Moze to i glupie rozkminki lecz w koncu powiedzenie o medalu ktory ma dwie strony z czegos sie wzielo...
______________________________
 
Ambassador of the hell

 
Fluff.y
 Wysłana - 24 wrzesień 2006 11:05      [zgłoszenie naruszenia]

Wszystko zależy od naszych intencji. To jest podstawa jakiegokolwiek działania. Warto być ich świadomym, bądź też starać się uświadamiać je sobie i pytać się: "czy to chcę osiagnąć?".


"Czy jezeli bede opanowany do tego stopnia ze ktos bedzie na mnie plul a ja nic nie zrobie i dostane w zeby?"

Ze śliny w zęby?
Przede wszystkim powinno się 'przerobić'(np. afirmacjami) szacunek do siebie i innych. Oczywiście nie chodzi o to, by dawać się sobą pomiatać! Również nie o to, aby odpowiadać na prowokacje. Należy dążyć do środka, umiaru. Warto też utrzymywać 'czysty' umysł, stan medytacyjny na co dzień. Trwając w takim stanie raczej nikt nam w zęby nie będzie pluł, a przynajmniej jest to dużo mniej prawdopodobne, niż gdyby nam umysł gdzieś błądził.

"Albo ogolnie ktos bedzie obrzucal blotem moja dziewczyne a ja nie zareaguje bo po co?"

To ja się pytam: Po co chciałbyś zareagować na to??
Żeby udowodnić sobie(względnie jej), że jesteś w stanie ją obronić? Że może czuć się przy tobie bezpieczna? itp.? W jakim celu chciałbyś na to zareagować? Poza tym, nie warto na emocje odpowiadać emocjami. Lepiej się zdystansować i przytomnie spojrzeć na sprawę, zanim będzie za późno(tyczy się każdej sytuacji).

"Pytanie nastepujace - czy wycwiczony umysl nie jest w pewnych sprawach przeszkoda?"

To zależy od tego co chcesz osiągnać.

/nrt/

Zmieniony przez - Fluff.y w dniu 2006-09-24 11:08:06
_______________________________
 
'Hen, tam wysoko już jest z niebem jesiennym góra Fuji'

Znawca -
 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 24 wrzesień 2006 13:02      [zgłoszenie naruszenia]

Thamuz wcale nie głupie rozkminki. Myśle że potrzebne


Zła strona rozwoju - która ma miejsce we wszystkich religiach - to taka że jak ktoś ma nieoczyszczoną podświadomość to może mu się zacząć w pewnym momencie powaznie mieszać... Ale po to jest regresing, żeby się pozbyć "wywalanek" i oczyścić podświadomość. A miesza się np tym którzy myślą że jak się rozwijać to trzeba odrzucić to co materialne, odczesne itd, albo że trzeba się upokarzać, odpokutowywać. Jak masz czysta podświadomość to wiesz że rozwój polega na podnoszeniu jakości swojego życia - żeby Ci się lepiej i wygodniej żyło. Byś więcej rozumiał, po to - żebyś wiedział jakie błędy popełniasz lub skąd biorą się Twoje niepowodzenia.

Mysle że wszyscy się rozwijamy, czy o tym wiemy czy nie. Wszyscy się rozwijamy - niektórzy wolniej, inni szybciej.

A po co się rozwijać? Hym, a czy doskonałość to mało??
(przy czym trzeba wiedzieć że ani ja jako Grundman nie mam monopolu na prawde, ani żadna metoda ani żadna religia go nie ma: czy to psychologia, czy to sam regresing, czy to jakaś filozofia, czy to chrześcijaństwo lub buddyzm..... ) Po prostu - żyjcie tak by było Wam miło i byście byli zadowoleni ze swojego życia.



"Czy jezeli bede opanowany do tego stopnia ze ktos bedzie na mnie plul a ja nic nie zrobie i dostane w zeby?"

Heheh, cały pic polega na tym, by osiągnąć taką czystość umysłu, by nikt na Ciebie nie pluł Jak na Ciebie plują, znaczy masz w podświadomości taką intencje, by tak było (dlaczego ją masz? to już trzeba dotrzeć do jej źródła i przyczyn). Ale jedna zasada się potwierdza - jak masz wysoką samoocene, jesteś pewny tego co robisz oraz nie masz chęci odpokutowania za coś, to nikt na ciebie nie napluje :)


"Albo ogolnie ktos bedzie obrzucal blotem moja dziewczyne a ja nie zareaguje bo po co? Pytanie nastepujace - czy wycwiczony umysl nie jest w pewnych sprawach przeszkoda?"

Wyćwiczony umysł to taki w którym nie ma miejsca na scenariusz że ktoś obrzuca błotem twoją dziewczyne. Wyćwiczony (czysty) umysł to taki który nie ma ochoty się w to bawić. Za to woli się bawić w to wszystko codla niego najlepsze. Jednak nie odrazu się tego nauczy


Pozdrawiam.
I oby więcej tego typu pytań i dylematów - bo rozmawianie o tym jest moim zdaniem potrzebne
_______________________________
 
Namaste!

Ekspert -
 
Raskus
Biofil
 Wysłana - 24 wrzesień 2006 13:04      [zgłoszenie naruszenia]

"Czy jezeli bede opanowany do tego stopnia ze ktos bedzie na mnie plul a ja nic nie zrobie i dostane w zeby?"

Myślisz, że tak można?

Każdy ma emocje, inni są spokojni, inni nie, to zależy od nas. Ale nad każdym emocje potrafią zawładnąć, więc nawet odruchowo możesz palnąć w pysk lub wiedząc o tym i znajac konsekwencje tego uderzyć w pape tego kogoś. Kształcać swoje wewnętrzne ja, umacniasz siebie, uczysz się postępować poprawnie...

A chyba postępowaniem popranym nie nazywa się costakiego kiedy Ty chcesz rozmawiać a ktoś Ci morde klepie?!

"Albo ogolnie ktos bedzie obrzucal blotem moja dziewczyne a ja nie zareaguje bo po co?"

Jak masz gdzieś, czyli nie odczujesz podczas takiego przypadku negatywnych odczuć prowadzących do obronny dziewczyny, to nic nie zrobisz. Wtedy można zadać pytanie, bo po co?!

"Pytanie nastepujace - czy wycwiczony umysl nie jest w pewnych sprawach przeszkoda?" Myślę, że nie(?). Wyjaśnić dlaczego tak Ci się zdaje.

"Czy sa same plusy?" Tak
"Jakies minusy?" Też Jeżeli, ktoś uważa, że umię się posługiować własnym umysłem, jest pewien wszystkieego, a popełnia podstawowe błędy itp itd to moze sobie zaszkodzić.

_______________________________
 
[http://www.insomnia.pl/AUTODESTRUKCJA%2C_czyli_poci%C4%85g_ku_%C5%9Bmierci-t209419.html]

[http://www.****************/temat7346-strona1/] SNY

Specjalista -
 
OloKK
Dżony Dep
 Wysłana - 24 wrzesień 2006 13:31      [zgłoszenie naruszenia]

ZAWSZE jest możliwość, że będą "pluć na Ciebie". ZAWSZE.
Zbędne tutaj pieprzenie o podświadomości, kiedy pięci pijanych dresów ma ochote spuścić komuś w******l.

Świat nie jest user-friendly a Bozia dała nam instynkty po to, byśmy z nich korzystali.

"Gdy ktoś cię sprowokuje - zignrouj go, gdy ktoś cię zaatakuje - połam mu rękę, gdy ktoś Ci połamie rękę - połam mu nogę, gdy ktoś połamie ci nogę - zabij go!" - Masutatsu Oyama

Oraz:
[http://www.insomnia.pl/temat170173/]


_______________________________
 
Bądź silny, o człowieku! Pożądaj, raduj się wszystkimi rzeczami
zmysłów i uniesienia: nie bój się, że jakikolwiek bóg wyprze się ciebie za to.
ZAPRASZAM: [www.olokk.pl] // [www.bng-studio.pl]
[www.facebook.com/olokk]

Ekspert -
 
Raskus
Biofil
 Wysłana - 24 wrzesień 2006 13:37      [zgłoszenie naruszenia]

Dobry temat(link) Olokk!!

To, że jesteś DOBRYM człowiekiem, nie znaczy, że Ci się nic ZŁEGO nie przydaży.

I racja z tą podświadomością, zawsze należy mieć nadzieje, ale takie afirmowanie sobie w podświadomość zleje tych 5 dresów to ejst okłamywanie samego siebie, co jest akurat minusem rozwoju duchowego, a minusy robimy tylko my sami!
_______________________________
 
[http://www.insomnia.pl/AUTODESTRUKCJA%2C_czyli_poci%C4%85g_ku_%C5%9Bmierci-t209419.html]

[http://www.****************/temat7346-strona1/] SNY

Specjalista -
 
M1l1on
 Wysłana - 24 wrzesień 2006 20:43      [zgłoszenie naruszenia]

jeśli można coś od siebie (proszę o konstruktywną krytykę)

Otóż swego czasu siedziałem, może nie w jodze i medytacji, acz w czymś podobnym mianowicie, interesował mnie samorozwój w amerykańskiej wersji mianowicie self-help i osobiscie teraz uważam to powoli za nawet nie nieprzydatną stratę czasu, a za coś szkodliwego.

Napiszę coś o samorozwoju opisywanym przez wszystkich guru. (wybaczcie jak uraże któregoś z waszych)

Nie wiem, czy zauważacie, ale generalnie, cały ten ruch który przychodzi do nas ze Stanów jest nastawiony na kasę to raz, rocznie przynosi miliardy dolarów.
Dwa, zastanawia mnie to że wszędzie każda książka do samorozwoju opisuje jak to zmieni twoje życie.
Ale raz kupię jedną, od razu wychodzi następna tego autora, która też ma zmienić moje życie.
To zaraz tamta pierwsza tego nie zrozbia już?

Trzy, czy ktoś z was osiągnął jakiś rezultat z całego tego samorozwoju?
bardziej mi się wydaje że ludzie zamiast wziąść się uczciwie do pracy, starają się zrzucić odpowiedzialność na jakichś tam guru którzy ich przeprowadzą przez życie.
Żyją w iluzji, że kiedyś będą bogaci, szczęśliwi, kochani, jak będą wypełniać prawidłowo wskazówki "guru"!

Cztery, wg mnie to co jest sprzedawane na kursach samorozwoju to dla mnie, to jest uczucie. Guru pozwalają się owieczkom dobrze poczuć. Ale pózniej wszystko wraca do normy i potrzebują kolejnej dawki.
Zupełnie jak narkotyk.

Dla mnie to żerowanie na biednych, słabych psychicznie jednostkach. Osoby takie potrzebują pomocy profesjonalisty a nie jakichś tam wdechów-wydechów , istnej protezy społecznej .

Ogólnie podsumowując to wszystko dla ludzi, tyle że z umiarem!
Ważne by się od tego nie uzależnić, nie stracić kontroli i zdrowego rozsądku!

 
Grooge
 Wysłana - 24 wrzesień 2006 20:52      [zgłoszenie naruszenia]

Owszem - zbyt "wysoki wewnetrzny" rozwoj ma swoje minusy... a to dlatego, ze mimochodem dazy sie do izolacji.

Przykladem sa mnisi z Tybetu czy chociazby z klasztorow Meteora.

Nadzwyczajny rozwoj wewnetrzny to nic innego jak nadzwyczajna odleglosc od "sredniej statystycznej rozumowania jednostki" w spoleczenstwie w jakim zyjeszesz. Przykladem jest prawie kazdy wielki filozof ktory albo konczyl smiercia... izolacja... wariatkowem etc... zawsze byli postrzegani za "coraz bardziej innych". Pozatym ludzie "prosci" podswiadomie boja sie "zbyt madrych" - a ten strach moze przerodzic sie w niekontrolowana chec "eliminacji zarozenia". Ba... nawet nauczyciel Lucka Skywalkera w gwiezdnychwojnach byl odludkiem... w kazdej histori czy basni jakis "medrzec" przychodzil zza "siedmiu gor i lasow"... Moze miedzyinnymi dlatego, ze samotnosc sprzyja medytacji. (brak bodzcow przeszkadzacych z zewnatrz). Nawet w filmie Przyzajony tygrys ukryty smok - glowny bohater zwierza sie swojej partnerce od miecza i serca "jak daleko "doszedl"... Innymi slowy - taki samorozwoj wysokich lotow uzaleznia... madrosc bowiem jest bardzo kuszaca...

Ale nawet jesli tak faktycznie jest - to zupelnie bez sensu bylby konsekwentny samorozwoj, skoro istnieje swiadomosc "konca w samotnosci". Chociaz wydawac by sie to mogla pewna sprzecznoscia, to jednak jestem zdania ze trzeba najpierw "tam zajsc" aby sie o tej prawdzie przekonac. W innym przypadku pozostaje to jedynie akademicka teoria...
_______________________________
 
Nie wystarczy mieć na kogo, trzeba także umieć liczyć...;-)

 
M1l1on
 Wysłana - 24 wrzesień 2006 21:08      [zgłoszenie naruszenia]

dzięki Grooge za opinię, właśnie mnie natchnąłęś na pytanie, gdzie się ten rozwój kończy?

Zabrzmi to infaltynie, ale mówi się że nawet papier toaletowy wie że trzeba się rozwijać. Ale ten papier przecież kiedyś się kończy.

A wracając na chwilę do całego Self-Help. To to co wam powiem to to,ze po byciu w tym środowisku przez około 2 lata, wiem ze całą tą "filozofię" można streścić jak notatki przed egzaminem.
Zauważyłem powoli czuję się jakbym wyrwał się z matrixa, albo jak alkocholik na odwyku.

Ci którzy siedzą w całej medytacji, samokontroli, spróbujcie odstawić to na tydzień.

A wracając do początku mojego posta. To dla mnie rozwój osobisty skończył się na tym że to ja ponoszę odpowiedzialność za swoje życie, akcje, myśli a nie nikt inny i nikt mi nie musi mówić co mam w życiu robić czy co mam myśleć.

Ps. Możesz przytoczyć co się stało tym mnichom?


Zmieniony przez - M1l1on w dniu 2006-09-24 21:11:19

 
Grooge
 Wysłana - 24 wrzesień 2006 21:23      [zgłoszenie naruszenia]

*właśnie mnie natchnąłęś na pytanie, gdzie się ten rozwój kończy?

Jesli chodzi o mnie, to odpowiedziec na tak postawione pytanie musze sie odwolac z kilku perspektyw. Koniec bowiem jest dla mnie zawsze poczatkiem czegos nowego. Innymi slowy rozwoj sie skonczy jesli sie "rozwinie w pelni". Innymi slowy rozwoj nie jest procesem nieskonczonym - bo jedyna rzecza ktora jest "wieczna" ktora zawsze byla jest i bedzie to... zmiana.
Pozatym rozwoj nie jest procesem ciaglym... dziala on bowiem raczej na zasadzie "dwa kroki do przodu i jeden w tyl etc". Pozatym rozwoj ma to do siebie, ze sam sie za soba "pociagnie" nawet jesli nic nie robisz w tym kierunku. Tyle ze trwa on wtedy dluzej...



*Zauważyłem powoli czuję się jakbym wyrwał się z matrixa, albo jak alkocholik na odwyku.

Tiiaaa... czyli czujesz sie jakbys wrocil zza swiatow... to jest to o czym napisalem wyzej... wrobiles wpierw dwa kroki w przod - a teraz jeden w tyl... wlasnie o to mi chodzilo...


*Ci którzy siedzą w całej medytacji, samokontroli, spróbujcie odstawić to na tydzień.

j/w



*Możesz przytoczyć co się stało tym mnichom?

Mnisi czesto odcinaja sie od swiata - co ulatwia mi koncentracje na sprawach "nie doczsnych"... Poswiecaja sie medytacja nauce etc... dedykuja zycie rozwojowi... jesli wiec ich zycie nie jest dla Ciebie "minusem" rozwoju - to jesli stawiasz na rozwoj tylko i nic innego Cie nie interesuje... to klasztor jest dla Ciebie...

_______________________________
 
Nie wystarczy mieć na kogo, trzeba także umieć liczyć...;-)

 
Raskus
Biofil
 Wysłana - 25 wrzesień 2006 06:47      [zgłoszenie naruszenia]

"gdzie się ten rozwój kończy?

Zabrzmi to infaltynie, ale mówi się że nawet papier toaletowy wie że trzeba się rozwijać. Ale ten papier przecież kiedyś się kończy."

Rozwój się nie kończy, rozwijając się, rozwijasz siebie wewnętrznie i z czasem widzisz coraz wiecej problemow w sobie, w swoim otoczeniu. NIe chodzi o to ze stwarzaszn owe, lecz widzisz to czego nie widziales.

Papier może się skończyć, ale nas rozwój nie koniecznie.

"To dla mnie rozwój osobisty skończył się na tym że to ja ponoszę odpowiedzialność za swoje życie, akcje, myśli a nie nikt inny i nikt mi nie musi mówić co mam w życiu robić czy co mam myśleć."

A rózwój nie tłumaczy tego, że jedynie Ty jesteś odpowiedzialny za siebie, swój los?

Grooge na Twojego posta odpwoiem po lekcjach.
_______________________________
 
[http://www.insomnia.pl/AUTODESTRUKCJA%2C_czyli_poci%C4%85g_ku_%C5%9Bmierci-t209419.html]

[http://www.****************/temat7346-strona1/] SNY

Specjalista -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 6 stron.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

Obawy związane ze zbytnim rozwojem....

Strony: 1 2 3 4 5 6
 
Warto przeczytać: Dlaczego Jezus nie przychodzi? | Śmierć bliskiej osoby-każdy mądry po szkodzie | Ateiści, antyteiści itd. | Dlaczego na insomnia.pl jest tylu ateistów - odpowiedź | Jezus symbol a idea | Problem z wybuchowością | Prośba o tłumaczenie... | Kto tu jest tym złym? | czy wy tez czujecie tą moc....?! | Bierzmowanie. | Modlitwa niewierzącego na pogrzebie | Czy istnieje naukowy dowód na to, że religia szkodzi? | Kościół na rozdrożu | Dlaczego dla Judaistów Jezus nie jest Mesjaszem? | OPĘTANIE | Czy Allach widzi przez ściany? | straganezo | juloki | cyrylica | depciak | squidd | nago | blondynka | jednonerki | Zostawic kobiete z dzieckiem | bogate kobiety | converse | Olcia-W-w | Olcia W w | mały | maly | g star | zupa | mak | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2020 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0