Witam streszcze krotka historie,bylem blisko z kolezanka bardzo , narpiew rozmowy a potem bylismy coraz blizej i blizej , pisala mi rzeczy ze zalezy jej na mnie ze to i tamto ,zazdrosna byla omnie , pisala ze takiego miec to szczescie i wogule jaki nie jestem itd,potem cos odwidzialo sie jej nagle , ale mowila ze to co mysli to prawda itd , spotkalismy sie calowalismy sie itd , mowila ze cudownie bylo ze dziekuje za wieczor ze jak bedzie wiecej takich to bedzie dobrze , juz zaprosilem ja na randke nastepna itd gdy nastepnego dnia napisala , ze to nie ma sensu , i ona nic nie chce ,a pisala mi tyle rzeczy tak bym sie nie zakochal poprostu zangazowalem sie bo kazdy mi mowil ze jej zalezy na mnie itd , napisalem jej ze litosci nie potrzebuje napisala ze nas nie laczy zadna litosc ze nie jestem jej obcy i dziwne ze otym nie wiem itd , i spytalem ja teog wieczora co sie calowalismy ze jesli nie ma sensu to niech powie teraz ona odparla ze ,, nie jestem na straconej pozycji'' by nastepego dnia npisac ze nic nie chce zemna.Czuje sie oszukany zdeptany wydawalo mi sie ze kazdy moze mnie oszukac ale nie ona ;/ wszystko ukadalo sie jak w ksiazce , wspolne plany itd i nagle z niczego takie cos, oco tutaj chodzi ? co ja mam myslec wogule ?
|