Witam wszystkich wielbicieli Ryszarda C. czyli PLANKTONA. Pierwsze kartki z pamiętnika pojawiły sie na sieci 19 września 2001 roku o godzinie 19.58. Zainteresowanie było ogromne. Gdy przez pare dni nie ukazywały sie nowe odcinki, zawiedzeni czytelnicy grozili ulicznymi zamieszkami, strajkami głodowymi i innymi strasznymi rzeczami.
W koncu postanowiłem zrobic serwis oparty na pamietniku Ryszarda C. i po porozumieniu z autorem stworzyłem stronę , którą właśnie odwiedzasz drogi internauto. Mam nadzieje, że serwis ten bedzie miał stałych czytelników [miał ich mnóstwo...]. Z biegiem czasu będe wprowadzał drobne zmiany , zarówno kosmetyczne jak i merytoryczne. Wszelkie uwagi prosze kierować na e-mail wielebniak@tlen.pl
Pozdrawiam, Wielebniak.
Strona posiadała dość popularne forum, które ostatnio podupadło z wiadomych przyczyn. Oto kilka ciekawszych opinii z tegoż forum:
"Ja przez ten twoj ******lony pamietnik mam z***ke w robocie, bo zamiast zapierdalac jak zwykle dla swego kapitalisty czytalem dwa dni twoje nedzne wypociny alkocholowe.
Najgorsze bylo to ze zaczalem w piatek, przed poludniem ale takie mnie pragnienie naszlo, ze juz nie dalem rady i do domu szybcie pogielem. Myslalem w lodowedce browar sie chlodzi to se go kulturalnie wypije przy dalszej lekturze. Ale*****. Zona zaraz do roboty zagnala - zadowolona ze szybcie sie pojawilem i tak mna dom zamiatala ze dopierow w poniedzialek na spokojnie (ale o suchym pysku) dokonczylem.
Zapiles sie Rychu w tym Gdansku czy co. Jesli jestes w niebie no coz rozumiem, mozesz ode mnie kopnac Gomulke, a dokladna liste na priv ci wysle.
Jesli natomiast grzejesz gdzies wodeczke i leniu smierdzacy nie zamierzasz dalszego ciagu dopisac to masz pewne ze cie znadziemy a w tedy to masz takiego karniaka ze ta beczka spirytusu, co go dla swojej corki na wesele szykuje malo bedzie." - Beny
"Pozdrawiam wszystkich z Nowej Huty. Plankton w wielu środowiskach stał sie symbolem awangardy nowohuckiej. Upersonifikowaniem zasady ze człowiek ex. natura dąży do Boga... Ucieleśnieniem ideałów młodego pokolenia! Odpowiadając na posty wielu moich gości zdecydowałem sie dodać już od dawna zasłużony link do stronki Planktona z mojej nowohuckiej w 100% strony: [www.nh.pl] :)" - MarcusMagnus
"Wpadlem na ta stronke przypadkowo ale naprawde jest wy***ana, do 3 w nocy czytalem opowiastki wislakow i chyba z pol bloku obudzilem taka smiechawe mialem he he he tylko szkoda ze pozniej pamietniczek robi sie juz troche monotonny i z przesada, picie nonstop tyle spirytu nie ujdzie chyba ze klasowe gity co juz nic nie kumaja i mlodziaki cwicza na nich pierwsze sparingi w bojkach w parku (he he skad ja to znam...) kiedys w wakacje w trzech zrobilismy 12 literkow spirytu w 3 dni i po takim hardcorze ledwo co siebie poznawalismy, a szaraczkami nie jestesmy wiec niektore te opowiastki wedlug mie troche az za fajne sa pozdroofka patalachy ;)" - mos_def
"Panie Wielebniak, cała Warszawa żąda aktualizacji pamiętników Planktona!
Dajemy ci miesiąc, aby co tydzień pojawiał się 1 - 2 odcinki! Jak nie koledzy legionyści wpadną do Planktona i sklepią mu buziuchnę, a Joasię sprzedadzą do niemiec... ;)" - Plankton-maniak
Okres wczesnego dzieciństwa
"Największe tryumfy i zwycięstwa, rodzą się w bólu" - święte słowa, panie Tallerand. W wielkim bólu powito mnie w szpitalu św. Barbary. Brzdąc wagi nawet nie papierkowej, raptem 4,5 kg, spowodował stan przedzawałowy u dumnego i pijanego jak bela Tatusia, a Mamusia wreszcie pozbyła się ładunku. Przyszedłem na świat akurat na wieczorne wydanie Dziennika TV, co cała rodzina skwitowała: "Będzie polityk lub dziennikarz!!!". Jak się później miało okazać niewiele się pomylili. Leżałem na oddziale poporodowym wśród jakiś po***ańców. Zastanawiam się do tej pory, czy mnie nie podmieniono. Czy ja to ja? Może JA teraz siedzę gdzieś w jakiejś willi i pluskam się w basenie z latynoskimi laseczkami ? Albo p śmietnikach butelki zbieram ? Tego nie wie nikt. Starzy często się kłócili, do kogo jestem podobny. Pysk mam starego, ale dopiero teraz. Jak byłem mały to mnie ludzie za dziewczynkę brali. Gdy rodzice zarabiali na przyszłość dla swych dzieci, mną opiekowała się starsza siostra - Basia i kuzynki w liczbie 3. Niewiele pamiętam, ale chyba nie byłem molestowany.
Pierwsze kontakty z rówieśnikami nawiązałem dopiero w przedszkolu. W tym jeden - szczególny. Kontakt ten miał na imię Agnieszka i nie miał zębów z przodu. To była pierwsza miłość. Szalona i spontaniczna. Całusy pod kocem na poobiedniej drzemce i ciosy samochodem z plastiku gdy mi żołnierzyki przewracała. Teraz ma 4 dzieci i mieszka z trzecim mężem. Waży chyba ze 100 kilo.
W III grupie wiekowej zostałem przeniesiony do innego przedszkola. Tak zdecydował stary. W moim przedszkolu woźny dzieci za pośladki łapał, a to mogło na mej psychice głęboki ślad odcisnąć. W nowej grupie szybko się zaaklimatyzowałem. Poznałem kumpla, rudego i piegowatego jak irlandzkie dziecko wojny. Seplenił i śmierdział, ale wszyscy się go bali. Od razu przypadliśmy sobie do gustu. Zaczęły się ucieczki z przedszkola, wymuszenia na innych dzieciach : " dawaj kompot", podglądania wychowawczyni pod biurkiem. Ech....
Na wakacje jeździliśmy całą bandą, wszystkie ciotki, wujki i kuzyni. W góry, koło Zakopanego. Na jednym z takich wyjazdów, wujka koń zabił. Polazł pijany do stodoły i koń go w łeb kopnął. Babcia powiedziała, ze to kara boska, bo tłukł ciocię i donosił na kolegów na milicje. Jeśli tak, to tym razem długie ramię sprawiedliwości okazało się być zakończone kopytem.
Konia chyba ubili, nie pamiętam. Ale wiem, że później w domu dużo kiełbasy było. Rodzina wypoczywała na takich wyjazdach, wujki chlały w klubo-gospodzie, a ciotki smażyły skóry w promieniach górskiego słoneczka. Mnie zabierała cześć męska ze sobą, żłopałem pianę z piwa, a potem bekałem na całą knajpę. Mieli ubaw, s****ysyny.
Dziadka miałem fajnego, kiedyś boksował. Nawet samego Antkiewicza, króla papierowej znał osobiście. Strzelił, dziadziuś kopytami w kalendarz w wieku 75-lat. Bimber pił od 14-go roku życia, więc to pewnie przez to. W ślad za nim podążyła Babcia i zostaliśmy na 100 m2 w rozpierdalającej się kamienicy, sami. Tatuś jako inżynier dostał mieszkanie na które składał się od urodzenia, i przeprowadziliśmy się do Huty. Był stan wojenny, Polak został papieżem, a ja szedłem do podstawówki. Ale to już inna historia.
Bohaterzy pamiętników.
PLANKTON - czyli Ryszard C. - główny bohater. Lat 27. Urodził się w krakowskiej dzielnicy Kazimierz w rodzinie o korzeniach ukraińskich. W wieku 5 lat przeprowadził się wraz z rodzicami i siostrą do Nowej Huty. Dwukrotnie "kiblując" w szóstej i siódmej klasie z wielkim trudem ukończył SP nr 52 na os. Dywizjonu 303. Nie podejmując żadnych działań zmierzających ku rozwijaniu intelektu podjął prace jako pomocnik stolarza w pobliskim zakładzie. Później parał się wieloma zajęciami - roznosił ulotki, mył szyby i migał się od wojska. W wieku lat 16 odnowił znajomość z Joasią W. - koleżanką ze szkolnej ławy. Udany związek dobrze wpłynął na Planktona, podjął próby nauki w szkole zawodowej w systemie zaocznym. Niestety bez większych rezultatów. Mając lat 19 Plankton znalazł się na rozdrożu. Ojciec dostał bardzo atrakcyjną posadę w Poznaniu i rodzina postanowiła się przeprowadzić. Plankton postawił veto - on zostaje i spróbuje żyć na "swoim". Po długich pertraktacjach zgodzono się na takie warunki, zwłaszcza że związek Z Joanną W. zmierzał ku legalizacji. Tak więc Ryszard pozostał w Krakowie. W chwilę po 20 urodzinach postanowił poślubić wybrankę swego serca. Wesela było huczne i zakończyło się kłótnią Planktona z całą rodziną, w tym bójka z kuzynami ze Szczecina, w której górą (miażdżąca przewaga) była kompania Ryszarda. Świeżo zaślubieni zamieszkali w dotychczasowym domu Ryśka. Plankton próbował znaleźć sobie stałą zatrudnienie ale najdłuższy staż w pracy to 1 miesiąc.
Jest nie karany, choć miał wiele spraw w sądach i kolegiach za czyny chuligańskie i znieważenie Policjanta na służbie. Jest zodiakalnym baranem. Jego motto życiowe : " srał, ****a, wszystko pies. i tak kiedyś pozdychamy". Stosunek do słuzby wojskowej - uregulowany (łapówka i kat. D)
Do zalet Planktona można zaliczyć jego lojalność i stałość w uczuciach. Jak kogoś lubi to lubi a jak nie to nie. Wady te co u wszystkich, czyli : pociąg do napojów wyskokowych, łobuzerii i ma tzw. "słomiany zapał".
Słucha KULTU i kapel oiowych, głownie brytyjskich. Jest rasistą i szowinistą. Kibicuje Wiśle Kraków od 4 roku życia.
JOASIA - Joanna W. - Lat 27. Urodzona w Zakopanem w rodzinie inteligenckiej. Absolwentka Architektury Wnętrz na Krakowskiej ASP. W wieku lat 13 przeprowadziła się do Krakowa. Ojciec, znany Krakowski architekt umożliwił jej naukę w najlepszym liceum Krakowskim a następnie studia i staż we Wiedniu. Od 7 lat szczęśliwa małżonka Ryszarda C. Jej marzeniem jest dom z gromadka rozkosznych bobasków i stabilizacja Planktona. Od lipca 2001 przebywa w Paryżu, gdzie pracuje jako dekoratorka w firmie Lloyd Architects przy Place de Pigalle 12.
Bez wad, za to z samymi zaletami. Skromna i drobniutka wzbudza sympatię gdzie tylko się pojawi. Stanowi całkowite przeciwieństwo Planktona.
Zwolenniczka Zjednoczonej Europy i obrończyni praw czarnego człowieka na świecie. Na tym tle często wybuchają konflikty z mężem. Znakomicie gotuje i prowadzi dom. Jest głównym motorem napędowym w związku z Ryśkiem.
Motto życiowe: "świat jest taki piękny i taki doskonały"
SIWY - Robert N. - lat 27. Urodzony w Niepolomicach k/Krakowa w rodzinie robotniczej. W Nowej Hucie mieszka od 23 lat. Zwolniony z Huty Sędzimira w okresie restrukturyzacji zakładu. Obecnie bezrobotny. Kompan Planktona do harców, znają się już ponad 20 lat. Był świadkiem Ryska na ślubie i spowodował trwały uszczerbek na zdrowiu jednego z kuzynów Ryska podczas słynnej bójki weselnej. Edukację zakończył na szkole zawodowej. Pracował jako bramkarz w Krakowskich dyskotekach, zwolniony za handel wódką i łapówkarstwo. Trenował boks przez okres 6 miesięcy. Zapalony kibic Wisły Kraków, ma na swoim koncie prawie 100 wyjazdów. Wielokrotnie karany, bez epizodu w Zakładzie Karnym, raz przebywał na sankcji w areszcie śledczym przy ul. Montelupich 7 w Krakowie za udział w bójce ze studentami pochodzenia arabskiego. Ma jak Plankton przeszłość oiową, wspólnie należeli do ZS Strzelec i Stronnictwa Narodowego. Ima się różnych interesów, nie zawsze legalnych. Ma problemy z nazwiskiem, gdyż tak samo nazywał się słynny w całej Polsce, Sasłyk - Zdzisław N.
Motto życiowe: brak
GOŁOTA - Michał W. - brat Joasi i szwagier Planktona. Kibic Hutnika Kraków. Z powodu mizernej postury wzbudza litość. Trenował judo w szkole średniej - bez efektów. Nie karany. Stanowi przeciwieństwo Joasi - Gołota to hulaka i leń. Zachodziło pewne podejrzenie czy jest faktycznie synem swego ojca.
Motto życiowe: "Hutnik nie spadnie" (chyba)
RYŻY - Zdzisław O. - lat 27. Absolwent Budowlanki, do której uczęszczał z piłkarzem Wisły Kraków - Grzegorzem Paterem. Bezrobotny. Karany za oplucie policjanta i pobicie lekarza w Przychodni Zdrowotnej nr 37. Wychował się w dzielnicy Prokocim Nowy. Do wieku lat 17, czyli przeprowadzki do Nowej Huty, kibic Cracovii Kraków. Miał blisko 30 wyjazdów. Od 10 lat chodzi z kolegami na Reymonta, ale nie utożsamia się z Wisłą. Wciąż po kryjomu kibicuje Pasom.
Uwielbia wódkę i dziewczyny. Obecnie przebywa w związku ze starszą od siebie o 10 lat Jolantą N. Słucha muzyki dyskotekowej, przez co jest dyskryminowany wśród kolegów.
Motto życiowe : brak
GĄSKA - Stanisław B. - lat 26. Nie wiadomo skąd pochodzi. Wychowywany w rodzinie patologicznej. Od najmłodszych lat popadał w konflikty z Wymiarem Sprawiedliwości. Karany. Przebywał w Domu Poprawczym i zakładzie karnym w Jaśle. Z wykształcenia malarz. Kibic Wisły Kraków. Szczyci się 60 zatrzymaniami na Izbach Wytrzeźwień w całej Polsce, głownie podczas meczów wyjazdowych. Leczony z alkoholizmu - bezskutecznie. Przebywa w związku z Haliną R., znaną w środowisku Nowohuckim meliniarą i paserką. Nie ma stałej pracy, jednak często dysponuje pokaźną gotówką.
JAREK - Jarosław K. - lat 28. Żonaty z Magdaleną K. od 6 lat. Dwójka dzieci : Piotruś i Sylwia. Bliźniaki w wieku 7 lat. Absolwent L.O. nr 5 w Krakowie, kolega Grzegorza Turnaua ze szkoły. Nie karany. Czasami potrafi nie pić przez kilka miesięcy, ale jak go coś złapie...
Trenował boks przez 12 lat w Wiśle Kraków, zdobywca Złotych Rękawic w 1987 roku. Kibic Wisły Kraków, nie jeździ na wyjazdy. Pracuje średnio 2 lata, po czym jest zwalniany za bumelanctwo. Dysponuje pokaźnym kapitałem ulokowanym na koncie w banku. Cała Jego rodzina pracuje w USA. Spokojny i ułożony.
JACEK - Jacek C. - lat 28. Absolwent szkoły językowej przy placówce dyplomatycznej w Sztokholmie. Mieszkał tam z rodzicami do 18 roku życia. Kibic AIK-u. Trenował piłkę nożną w Szwecji. Z powodu kontuzji nie kontynuował tego zajęcia. Bezrobotny ze stałym dochodem w postaci obligacji znanej firmy meblowej ze Szwecji. Przystojny i kulturalny (jak jest trzeźwy) sprawia, że kobiety za nim szaleją. Przebywa w nieudanym związku z Beatą C. Ma córeczkę Joasię w wieku 4 lat.
PALESTYNA - Roman T. - Ten 28-latek jest żywą legendą na osiedlu. Karany niezliczoną ilość razy, wsławił się uprowadzeniem radiowozu spod komendy w Nowej Hucie, porwaniem kibica Hutnika Kraków i wyjazdem bez paszportu na mecz Holandia-Polska do Rotterdamu. Żonaty od 10 lat ma córeczkę Kingę - lat 5. Pracuje jako malarz i tynkarz. Żona Romana jest sekretarka w PZU i to na Jej barkach spoczywa utrzymanie domu. Palestyna pije jak każdy, czyli zbyt wiele. Łącznie za kratkami spędził 7 lat, w tym 3 za nasikanie na ambasadę USA przy ul. Stolarskiej w Krakowie i obrazę konsula i Jego żony.
BOMBA - Dariusz S. - lat 26. Nie karany. Mieszka na osiedlu od początku. Pracuje jako kasjer w Hipermarkecie. Przebywa w związku z siostrą Palestyny. Bezdzietny. Pijak i hulaka. Trenował zapasy w Wiśle Kraków. Kibic Białej Gwiazdy od 12 lat.
POKEMON - Małgorzata E. - lat 24. Przedstawicielka Złotej Młodzieży Nowohuckiej rocznika 77. Alkoholiczka i nimfomanka. Przebywa w związku z Robertem N. Karana za chuligaństwo i molestowanie seksualne nieletnich. Absolwentka L.O. nr 12 w Nowej Hucie. Pracuje jako ekspedientka w sklepie mięsny nr. 187 na osiedlu Willowym w Nowej Hucie.
MONIKA - Monika K. - lat 23. Studentka Krakowskiego AWF. Poznanianka. Pochodzi z bogatej rodziny Poznańskich handlowców. Swego czasu pracowała jako modelka w jednej z zachodnich firm reklamowych. Nie przebywa obecnie w żadnym związku.
MAMUSIA - Krystyna W. - lat 48. Wdowa po Antonim W. Przelewa całą swa miłość na zięcia - Ryszarda. Jest, pomimo wieku, niezwykle atrakcyjną kobietą. Przebywa w związku z Marianem U. - hurtownikiem materiałów budowlanych.
LEW - pies marki kundel. Oczko w głowie Joanny W. i obiekt niechęci Ryszarda. Jako szczeniak został przygarnięty przez rodzinę Joasię. W wieku 13 miesięcy wpadł pod samochód prowadzony przez pijanego kierowcę. Kierowca został pobity przez Ryszarda, a Lew wyleczony wielkim nakładem pieniężnym. Ma kłopoty z okazywaniem emocji i niestabilny pęcherz.
Dziś spałem dłużej. Jan jest na mojej zmianie, więc mam wolne. Spałem jednak za długo - Lew posrał się w przedpokoju. ****a... Czym on sra jak nic nie je od tygodnia ?! Nic to, pokazałem mu, co zrobił i pogroziłem pięścią. Wie, że jeszcze taki jeden wyskok i ze skóry go obedrę. Szlag by to, już piątek, teściowa przyłazi na inspekcję. Trzeba ogarnąć troszkę bałagan z tygodnia. Wieczorem Gieksa na C+ to kumple wpadną pewnie, bo jako jedyny mam dekoder.
Wóda, wóda, wóda ... krew zaleje. Moja lepsza połowa już miesiąc na saksach, a ja chudnę w oczach.
14.00 Teściowa była i polazła. Ponarzekała na Arabów, podatki, SLD, mnie pochwaliła za prowadzenie domu podczas nieobecności Joasi, he he non stop u niej "plusuję". Obiad mi przyniosła, niezły. Kumple mi zazdroszczą teściowej, podejrzewam, że Ryżemu nawet się podoba, on lubi takie.
18.00 Chłopaki zaraz będą, już dzwonili. Fajne te piątki C+ wymyślił, tydzień temu Legia dziś Odra z Sosinem, za***ka...
Mecz jak to mecz, darliśmy pyski okrutnie, bo Sosin bramę huknął. Potem było gorzej...
He, he.. Siwy ma nową laskę, znam ją z widzenia, jabcoki pijała pod sklepem. Straszny pokemon, ale Siwy jest zafascynowany.
****a.. 4 bramka Gieksy i 4 flaszka pęka, pokemon czerwony na pysku jak rewolucja, Siwy się ślini śpiewając "Wiseeeeeełka...". świetnie jest...
Komu tak, ****a nogi śmierdzą ?!
Debil Jacol przypomniał sobie, że trzeba świeczkę wystawić do okna, bo komuś tam mamy znaki solidarności dać. Wszystko pięknie tylko, ***** firankę do połowy spalił. Joasia się wścieknie, prezent ślubny od jej koleżanki...
Trzeba już towarzystwo do domów wysłać, pijani jak bele. Komu tak, wciąż, te nogi śmierdzą ?! Drą *****y mordy na klatce. Siwy szarpie się z pokemonem, pięknie...
Poleźli, słyszę jeszcze kopanie koszów pod blokiem i zapewnienia Siwego o miłości do Wisły. Jutro znów sąsiedzi wilkiem lipić na mnie będą.
Lew zrezygnował z wyjścia na dwór, polał się w kuchni. W kuchni może, płytki to nie wsiąknie, a do rana wyparuje...
Idę spać, jutro trza coś wymyśleć, bo nudy mnie zjedzą.
Komu tak wciąż nogi walą, do ****y nędzy ?!! Przecież wszyscy wyszli...
15 września 2001, sobota
Dziś mam ekstra nastrój, zero kaca. Nawet mój dobry humor udzielił się Lwu. Kaszanki trochę dostał i merda z uwielbieniem ogonem. Głupi... Na śniadanko jajeczniczka, bez chleba, bo mi się dupy ruszyć nie chciało.
Chłopaki dzwonią już od godziny, że w La Mirage na piwku siedzą, Wpadnę do nich tylko podzwonię.
Ale Siwy czerwony na pysku... Szedł wczoraj w nocy odprowadzić pokemona do domu i go jakieś małolaty napadły. Mówi, że śpiewał i to pewnie przez to. Pewnie tak...
20.00 Na piwku trochę zeszło. Dziś sobota, więc goście wpadną pewnie.
Hah, już są. Ryży film przyniósł "PSY", za***isty film, ale ja go już 16 razy widziałem. A nawet jak zaręczałem się z Joasią to ją na to do kina wziąłem...
Jak mówi Siwy: "PSY lubią dym i popływać" wiec odkręcamy buteleczkę i drugą. Ech pięknie jest, tak kolorowo, za***isty jest ten Linda.
Dziś sytuacja może się wymknąć spod kontroli, ostra wóda jest. STOLICZNAJA od studentów z Moskwy, Siwy ma wujka, portiera w akademiku i załatwia specjały po 10 PLN za połóweczkę.
Heh, dziś gadałem z sąsiadką w sklepie, mówi, że Arabi nas też zaatakują. Głupia*****, kto mnie zaatakuje ? Obsługa baru z kebabami na Floriańskiej ? A zresztą, co mnie to obchodzi..
Siwy twierdzi, że można by profilaktyczny nalot zrobić. Ale on już taki jest, jak zabito Dębskiego to twierdził, że to robota Legii, bo nie chcą dać nam kasy na stadion i proponował na Warszawę w kilka samochodów jechać; ech, gorąca głowa - jak moja babcia mawiała.
Co raz więcej wódki, co raz mniej powietrza... zaraz odpłynę. Jacol już śpi na stole, Ryży znowu intonuje "jak dłuuuuugo na Wawelu..", już mam dość.
Widzę ciemność...
16 września 2001, niedziela
obudziłem się nad ranem, suszy jak diabli po tej ruskiej wódzie. Chłopy leżą pokotem w pokoju, tak jak ich chyba zostawiłem. Wracam spać.
14.00 ****a !!!! Już tak późno, za dwie godzinki na Wisłę mamy jechać. Chłopaki już dawno poszli do domu, bo nawet posprzątane w pokoju. Lew poczeka aż wrócę. Pysk umyłem, szalik w łapę i lecę. Nie jem, zeżrę hot-doga na stadionie.
Dzwonię po Siwego, już schodzi. Ha ha, kolorów nabrał mocniejszych, reszta chłopaków pod sklepem piwkiem się raczy. Idziemy pod nowymi blokami, lepiej schować szaliki, bo gówniateria ziemniakami z okien pierze. Hutnik, ****a ich mać...
W tramwaju chyba kanary, ale boja się podejść, nie dziwne.
Dobrze, że mamy bilety, pod kasami łebki opowiadają jak się tłukły gdzieś tam z pasami. Ech, stare dobre czasy. Widzę, że nawet Siwy się rozmarzył.
Atmosfera na krakowskim Old Trafford do dupy, lało chyba 16 godzin przed meczem, teraz siąpi. Hot-dog zimny, niedobry. Żałujemy, że wódki, albo piwa nie mamy, suszy jak diabli. Ryzy drze mordę: "Brooooożek ! Kąpielówki i na boisko !!"He he zgadza się, piłka w wodzie staje jak po viagrze. Smuda już pewnie paznokcie do łokci obgryzł. No, przerwa. Idziemy na kole do budek. Siwy się zatrzymuje przy ochroniarzu, aaa to jego kuzyn. Jakiś interes kręcą. Dobra, z powrotem lipimy na denne widowisko. ****a... Małocha 0-1, ale grają kacapy zasrane. Siwy twierdzi, że jakby złapał dziś Zająca to by mu łeb urżnął. Racja.
Chłopy mnie ciągną na miasto, wódeczka, dysk, piweczko, dziewczyny. Sram na to nie idę. Wisła w plecy, mnie coś łapie, jeszcze się pewnie przeziębiłem.
Wracam na chatę.
Pieprze to nigdzie nie wychodzę. Dziś na HBO Joanna d`Arc - chyba fajny film, bo coś czytałem w gazecie. Podobno tacy francuscy "Krzyżacy", może być niezłe.
Ale za***isty film !!! Musze go jeszcze raz sobie oglądnąć. Fajna dupa ta Jovovich, taka w typie Joasi. Tylko ze Joasia bardziej czarna i niższa.
Kolacyjka i do łóżeczka... Ale niestety, Lew - od dwóch dni świeżego powietrza nie czuł. Wyprowadzę i od razu ćmika zapalę.
Oho ! Darcia na dzielnicy, ciekawe z kim dziś Cracovia grała, pewnie wracają, bo ich słychać. He he, Pasy, III liga i w planach parking zamiast stadionu. Nieźle, a Ryży kiedyś na Craxe chodził. Mówi ze pamięta I ligę, kiciarz.
Lew !Leeeew! - ****a, poleciał za samochodem. Panie Boże, niech samochód cofnie i przejedzie tego ...
Nie, wraca cały i chyba zadowolony. Co takiemu idiocie we łbie siedzi ? Trzeba by kogoś spytać, co myślą psy. Lew ! Szybko, do domu - śpieszę się, bo wraca z joggingu studentka mieszkająca u sąsiadki, ciałeczko mniam ! Wiem, że jest z Poznania - Siwy mówi, że jak Zurawski, ale ja nie jestem pewien, nie jest do Żurawskiego podobna, wcale...
Uśmiecha się do mnie w windzie, ładna jest cholera. A Joasia we Francji.... Ech. Lata młodzieńcze. Coś za dużo dziś nostalgii.
Idę spać, Lew już sapie. Ciekawe, co mu się śni ? Pewnie żarcie, he he. Lew ma już 3 lata, kupiliśmy go w dzień ślubu (chyba). Miał być wilczurem, jest pomieszaniem wszystkiego z niczym. To oczko w głowie Joasi. Gruby jak świnia, ale ja z niego zrobię psa.
Ech, ta Mila Jovovich....
... niestety kosmici mnie pominęli. Nie wiem czemu akurat mnie!
'Birth, Copulation And Death... Is This Your Life ??'
Na stronie jest podane że pamiętnik jest pisany w czasie od 14.09.2001 do 26.12.2001 ale jak człowiek się wciągnie i wogule to okazuje się że koniec jest 3 miesiące wcześniej !!!!!!!
Za coś takiego powinna być kara śmierci!!!!!
PS Lubie jego sposób pisania ale o ideologi szkoda mówić