FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 12465 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Filozofia, Psychologia, Religie
Paradoksy religii chrześcijańskiej 
[powiadom znajomego]    
Autor "Paradoksy religii chrześcijańskiej"   
 
Bladiator
 Wysłana - 15 lipiec 2008 09:54        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź swoje BMI

Paradoksy religii chrześcijańskiej


Bóg prawie wszechmogący

- Kim jest Bóg?

- Czy masz czasem problemy, z którymi sobie nie radzisz i wtedy prosisz w myślach kogoś o pomoc?

- Tak.

- To Bóg jest właśnie tą osobą, która cię wtedy nie słucha.

Z filmu "Wyspa"

Nie mam zamiaru czepiać się tutaj takich rzeczy jak ta, że Bóg potrzebował sześciu dni na stworzenie świata, jakby nie mógł go zrobić natychmiast. W końcu Bóg wie najlepiej jakie tempo tworzenia świata jest idealne.

Nie mam nic do tego, że Stwórca ulepił Adama z gliny, a Ewę z jego żebra, jakby nie mógł ich ulepić z niczego. To sprawa wyboru Boga, a Jego wybory są niepodważalne.

Nie wspomnę, że Biblia nic nie mówi o ewolucji, bakteriach, wirusach i nie wyjaśnia naturalnych przyczyn powstania człowieka. Uznam to za metaforę, wymyśloną dla naszych przodków, którzy nie mieli pojęcia o biologii, a Bogu nie chciało się im jej tłumaczyć. Poza tym Bóg mógł przecież stworzyć najpierw człowieka, a dopiero później usypać wykopaliska datowane na cztery miliardy lat wstecz, a także rozsypać po Wszechświecie bardzo stare gwiazdy i zmodyfikować prawa fizyki w taki sposób aby udowadniały kłamliwie, że świat istnieje znacznie dłużej, niż nam się wydaje. To wszystko święta wola Boga.

Zaatakuję sam początek Starego Testamentu, czyli Księgę Genesis. Bóg stworzył Adama i Ewę. Umieścił ich w raju, w którym było drzewo poznania dobra i zła, a także drzewo życia. Ludzie mogli robić wszystko, co chcieli, ale nie wolno im było zrywać owoców z drzewa poznania. Co ciekawe, na początku Bóg nie zakazuje im spożywania owoców z drzewa życia, ale wiemy, że tego nigdy nie zrobili, ponieważ jednym z powodów, dla których Stwórca wygnał ich z raju było właśnie to, żeby nie zjedli owocu z drzewa życia.

Pewnego dnia do Ewy przyszedł wąż i skusił ją żeby zjadła owoc z drzewa poznania. Następnie Adam również ugryzł kawałek tego owocu za namową Ewy. Wtedy oboje spostrzegli, że są nadzy i ubrali się, a następnie schowali się przed Bogiem, kiedy ten zaczął ich wołać. W końcu wydało się, że ludzie jedli z drzewa poznania, a wtedy bóg wściekł się i wyrzucił ich z raju.

Pytam więc: Co robiło drzewo poznania w raju? Czy Bóg nie przewidział, że ludzie złamią jego zakaz i zjedzą z niego? Co robił wąż w raju? Czy Bóg nie przewidział, że skusi on Ewę, a ta Adama? Dlaczego Bóg nie stworzył ludzi silnych na pokusę? Czy nie wiedział, że są za słabi i dadzą się skusić wężowi? Czy nie był w stanie stworzyć ich silniejszych? A jeśli był w stanie, to czy nie przewidział, że stworzył ich za słabych? Dlaczego Bóg ukarał ludzi? Czy to ich wina, że stworzył On ich za słabych i nie mogli się oprzeć pokusie? A może to wina węża, że ich skusił? Ale czy Bóg nie wiedział, że wąż jest w raju? A jeśli wiedział, to czy nie przewidział, że skusi on ludzi? Jednak jeśli nawet to wiedział, to za co w takim razie ich ukarał? Za niesubordynację? Czy Bóg nie przewidział, że ludzie go nie posłuchają? Jeśli przewidział, to dlaczego nie stworzył ich takich, którzy by go posłuchali?
Czy Bóg chciał przetestować ludzi? To On nie wiedział jakie mają możliwości? I znowu jeśli wiedział, to co to za próba, której wynik jest ustalony z góry? Dlaczego Bóg ukarał ludzi za to, że byli słabi i nieposłuszni, skoro to On ich takich słabych i nieposłusznych stworzył?

Jaki z tego wniosek? Tylko taki, że robimy po prostu to, do czego jesteśmy zdolni. Nic więcej i nic mniej. Jesteśmy dokładnie tacy, jakimi nas stworzył Bóg. Nie może On nas za nic chwalić ani za nic karać, ponieważ to by było bezsensu. Wygląda więc na to, że wszyscy jesteśmy siebie warci. Przykładowo masturbacja według kościoła jest zła. Można zadać sobie pytanie kto jest lepszy? Dojrzewający chłopiec, który onanizuje się dziesięć razy dziennie, czy stary dziad, który robi to raz na rok albo wcale? Odpowiedź jest taka, że oboje są siebie warci, ponieważ oboje mają podobne, zaprogramowane przez Boga, granice oporu przed grzechem. Popęd seksualny chłopca jest zbyt silny i skłania on go do grzechu dziesięć razy dziennie, natomiast popęd staruszka jest praktycznie zerowy i właśnie dlatego on tego nie robi, co nie oznacza wcale, że jest on taki powściągliwy. Gdyby dziadkowi przywrócić potencję młodzieńca, to być może robiłby to co pięć minut!

Analogiczne pytanie kto jest lepszy? Człowiek z genami szaleńca, który łatwo wpada w furię i zabija dziesięciu ludzi dziennie, czy normalny człowiek, który nie zabija nikogo przez całe życie? Odpowiedź jest ta sama! Oboje są tak samo dobrzy i tak samo źli zarazem. Oboje mają te same opory, ale różne natężenia popędów.

Mózg ludzki podlega tym samym regułom, co reszta naszego ciała. Jedni rodzą się dobrze zbudowani, inni grubi, inni chudzi, jedni zdrowi, inni często chorują. Tak samo jednym może być łatwo być świętymi przez całe życie, a innym nie. No, ale chwileczkę. Przecież Bóg nie ocenia nas za to jacy byliśmy bezwzględnie święci tylko za to, jak bardzo się staraliśmy. Niestety takie podejście niczego nie zmienia. Nadal wszyscy jesteśmy siebie warci, ponieważ siła naszej motywacji do bycia dobrym również jest wrodzona!

Jeden człowiek może być aktywny, drugi leniwy. Jeden może mieć silną motywację do wiary, a drugi może jej nie mieć wcale. To nie jest winą ludzi, że tacy są. Oni po prostu urodzili się z takimi genami, a te geny odziedziczyli po swoich przodkach. Zgodnie z Biblią, pierwszymi ludźmi byli Adam i Ewa. Ich stworzył Bóg. Ostatecznie więc to Boga wina, że jesteśmy słabi, grzeszni i źli. A to oznacza, że nawet sam papież jest równie święty co sam antychryst.

Dochodzimy do wniosku, że jeśli Bóg chrześcijański jest wszechmogący, to nie mamy prawa nikogo oceniać, karać i więzić, bo to nie jego wina, że jest złodziejem, gwałcicielem, pedofilem czy mordercą. Proponuję jednak zacząć od tego, dlaczego Boga biblijnego w ogóle uważa się za wszechmogącego? Katolicy uważają swojego Boga za wszechmogącego, ponieważ On sam dokładnie trzy razy nazywa siebie wszechmogącym. Dwa razy w Księdze Rodzaju i raz, już jako Chrystus, w Apokalipsie:

1) "(1) A gdy Abraham miał dziewięćdziesiąt dziewięć lat, ukazał mu się Pan i rzekł do niego: Jam jest Bóg Wszechmogący."

(Ks. Rodzaju 17:1, Biblia Tysiąclecia)

2) "(9) Bóg ukazał się jeszcze Jakubowi po jego powrocie z Paddan-Aram i błogosławiąc mu (10) powiedział do niego: Imię twe jest Jakub, ale odtąd nie będą cię zwać Jakubem, lecz będziesz miał imię Izrael. I tak otrzymał imię Izrael. (11) Po czym Bóg rzekł do niego: Ja jestem Bóg wszechmocny. Bądź płodny i rozmnażaj się. Niechaj powstanie z ciebie naród i wiele narodów, i niechaj królowie zrodzą się z ciebie. (12) Kraj, który dałem Abrahamowi i Izaakowi, daję tobie; i twemu przyszłemu potomstwu dam ten kraj. (13) Potem Bóg oddalił się od niego z tego miejsca, na którym do niego przemawiał."

(Ks. Rodzaju 35:9-13, Biblia Tysiąclecia)

3) "(7) Oto nadchodzi z obłokami, i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebili. I będą Go opłakiwać wszystkie pokolenia ziemi. Tak: Amen. (8 ) Jam jest Alfa i Omega, mówi Pan Bóg, Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący."

(Apokalipsa (Objawienie) 1:7-8, Biblia Tysiąclecia)

Fraza "wszechmog" w Biblii Tysiąclecia występuje 29 razy. Fraza "wszechmoc" znacznie częściej. Wszystkie one dotyczą Boga. Jednak pierwszy raz to właśnie Bóg używa tego przymiotu w odniesieniu do siebie i to dopiero rozmawiając z Abrahamem (cytat nr1). Bardzo ciekawy jest fragment z Księgi Wyjścia, w którym wypowiedź Boga można zrozumieć niejednoznacznie tak, jakby wcale niekoniecznie był naprawdę wszechmocny. Być może jednak ta niejednoznaczność wynika z przekładu na język polski:

4) "(2) Bóg rozmawiał z Mojżeszem i powiedział mu: Jam jest Jahwe. (3) Ja objawiłem się Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi jako Bóg Wszechmocny, ale imienia mego, Jahwe, nie objawiłem im."

(Ks. Wyjścia 6:2-3, Biblia Tysiąclecia)

Oczywiście Bóg mógł pomylić się nazywając siebie wszechmogącym. Możliwe jest również to, że po prostu skłamał. Jednak najbardziej prawdopodobne wydaje się, że Bóg zwyczajnie użył słowa "wszechmogący" nie w ścisłym tego słowa znaczeniu, a jedynie po to, aby podkreślić ogrom swojej mocy. Nie łapmy go więc za słówka! Niemal wszystko w Biblii rozumiemy w przenośni. Dlaczego więc mielibyśmy upierać się przy dosłownej wszechmocy Boga?

Wola prawie wolna

Podobno Ewa miała wybór. Mogła nie jeść zakazanego owocu. Na początku opierała się ona wężowi, ale później uległa pod naporem jego przekonywań. Dlaczego uległa? Czy miała inne wyjście? Czy mogła się odwrócić i odejść? Zwolennicy wolnej woli uważają, że tak. Zastanówmy się jednak nad tym, co działo się w Ewy umyśle, kiedy kusił ją wąż. Przeciętny człowiek nie ma pojęcia o psychologii, a już na pewno o neurologii. Jednak jeśli ktoś chce odrzucić wywód, którym teraz się posłużę, musi powołać się na naukowe fakty (jeśli takie gdzieś znajdzie), które udowadniałyby, że umysł nie jest powiązany z mózgiem.

Gdyby na Ewę spadła z zaskoczenia kilku tonowa skała i rozgniotła ją na miazgę, to czy ktoś kłóciłby się, że to była jej wolna wola, że jej ciało nie wytrzymało ciężaru i rozgniotło się pod wielkim ciężarem? Nie miałoby znaczenia czy Ewa chciałaby dać się zgnieść czy nie. Zostałaby zmiażdżona tak czy inaczej.

Kiedy ćma zobaczy światło to sygnał, odebrany przez jej receptory światłoczułe, dociera w przeciągu kilku milisekund do jej układu nerwowego i powoduje lawinę wyładowań w neuronach, których impulsy ostatecznie docierają do różnych efektorów znajdujących się w całym ciele ćmy, w tym w jej skrzydełkach i powodują, że leci ona w kierunku źródła światła. Oczywiście ćma jest organizmem bardzo prostym i trudno jest ją porównywać do człowieka. Jednak jej mózg działa na bardzo podobnych zasadach.

Kiedy pobudzamy jeden neuron, wtedy możemy po kilku testach bardzo dokładnie przewidzieć jego zachowanie. Kiedy pobudzamy dwa neurony, wtedy sytuacja staje się złożona, ale również możemy rozpisać wszystkie możliwości reakcji. Jednak kiedy pobudzamy miliardy neuronów, wtedy liczba możliwych reakcji jest niezliczona. Aby opisać mózg składający się z miliardów neuronów musielibyśmy znać stan każdego z nich i możliwe jego reakcje na daną kombinację impulsów od innych neuronów. Teoretycznie można to zrobić, ale w praktyce, na dzień dzisiejszy, jest to nierealne. Z drugiej strony dla Boga nie ma nic nierealnego. Ważne jest żeby zdawać sobie sprawę, że stany neuronów i możliwe ich reakcje są ustalone. Jeśli teraz poddamy taką sieć neuronową odpowiednim kombinacjom bodźców poprzez pobudzanie pewnych ustalonych receptorów, to sieć zachowa się tak, a nie inaczej i nic nie będzie miało na to większego wpływu.

Czy potraficie wyobrazić sobie jak kości Ewy gniotą się pod naporem kilkutonowej skały? A czy teraz już potraficie wyobrazić sobie również to, jak głos węża dociera do uszu Ewy, pobudza tam odpowiednie receptory i powoduje wyładowania w jej mózgu, które nieuchronnie doprowadzą do tego, że Ewa zerwie w końcu zakazany owoc?

Ludzie wyznają Boga, ponieważ nie ma innej rozsądnej opcji. Bóg dał człowiekowi wolną wolę? Nasza wolna wola polega na tym, że i tak będziemy stali po stronie Boga, ponieważ trzymanie z Szatanem nie opłaca się ani trochę. Szatan znaczy tyle, co kłamca. Nie ma sensu trzymać z diabłem, choćby oferował wszystkie cuda świata i niczego w zamian nie żądał, ponieważ on zawsze oszuka, a na końcu wrzuci jeszcze do piekła. Każdy, kto zadał się z Szatanem nigdy na tym dobrze nie wyszedł. Poza tym kto trzyma z przegranym? Przecież Pismo Święte, które podobno nigdy nie kłamie przepowiada, że Szatan zostanie pokonany.

Podsumujmy: Jeśli będę trzymał z Bogiem, czeka mnie po śmierci życie wieczne w raju u boku kochającego Ojca. Natomiast jeśli będę trzymał z Szatanem, zostanę wtrącony do piekła, gdzie będę cierpiał wieczne katusze. Belzebub nie będzie się mną interesował, mimo że poświęciłem dla niego całe moje życie. Zostanę oszukany i potępiony. Do tego na samym końcu zniszczy mnie za zdradę kochający Bóg, co w obliczu moich niewyobrażalnych cierpień będzie zaprawdę czystym aktem litości.

Szatan prawie zły

Dlaczego w Piśmie Świętym nieustannie mówi się o walce, która toczy się między dobrem, a złem? Czy taka walka w ogóle miałaby jakiś sens, gdyby Bóg chrześcijan był wszechmogący? Przecież Bóg wszechmogący jest niezniszczalny. Jedynie On sam może siebie zniszczyć. Czy Szatan jest głupi? Przecież tylko skończony szaleniec walczyłby z kimś, kogo nawet nie może tknąć! Fakt, że Bóg jest wszechmogący sprawia, że może On w każdej chwili zlikwidować Szatana, raz na zawsze, jednym kiwnięciem palca.

Spójrzmy, w jakim świetle Pismo Święte stawia Szatana. Lucyfer to wyrodny, zły syn, który zdradził kochającego Ojca za co słusznie został wtrącony do piekła. Nienawidzi ludzi, ponieważ jest zazdrosny o miłość, jaką Bóg ich obdarzył. Pragnie naszego zniszczenia, posługując się w tym celu najohydniejszymi sztuczkami i manipulacjami. Obiecuje same wspaniałości, w zamian za usługi, po czym zdradza i skazuje na wieczne cierpienie. Jaki szaleniec pertraktowałby z takim potworem?

Zerknijmy jednak na to wszystko krytycznym okiem. Zauważmy, że Pismo Święte zostało napisane przez najgorliwszych wyznawców Boga, którzy brzydzili się grzechem i mieli Szatana w pogardzie. Za swoje wierne usługi zostali oni obdarzeni ochroną, spełniającymi się proroctwami oraz nierzadko umiejętnością czynienia cudów. Faktem jest też, że większość starotestamentowych proroków wiodła dostatnie życie i często uchodziła cało z najgorszych rzezi, które tak marginesie, były dziełem Boga. Ubóstwo, prześladowania, cierpienia i męczeńska śmierć stały się rutyną dopiero dla późniejszych świętych zapewne po to, żeby bycie świętym nie było tak opłacalne. Z początku więc nastawienie ludzi do Pana wyglądało następująco: Opłaca się być z Bogiem, ponieważ jego wyznawcy wiodą bezpieczne, dostatnie życie oraz są ostrzegani przed masakrami jakie Bóg zsyła na grzeszników. Później poglądy uległy zmianie aby zwiększyć wiarygodność: Spójrzcie ludzie! Wyznawcy Boga cierpią takie męki, a ciągle w Niego wierzą. Widocznie coś w tym musi być!

Zastanawiające jest, dlaczego święci nie prowadzili z Bogiem suchych, nudnych, racjonalnych rozmów, ale ich wiara opierała się na objawieniach, przy których nieodłącznie towarzyszyła wielka ekstaza. Po takich wizjach święci byli wręcz przepełnieni miłością, a jak wiadomo, zakochany zrobi wszystko dla swojej kochanki. Rzeczywiście, nawet istnieje psalm porównujący związek Boga z człowiekiem do związku kobiety z mężczyzną "Pieśń nad pieśniami". Święci zrobiliby wszystko dla Boga. Tak samo chłopak zrobiłby wszystko dla pięknej dziewczyny, a narkoman dla kolejnej dawki swojej używki. Kto by jednak wierzył zakochanemu lub narkomanowi?

Sprawa z Szatanem wygląda zupełnie inaczej. Kiedy Diabeł przychodzi w interesach, to nie rozkłada człowieka orgazmami jak ladacznica wyłudzająca posłuszeństwo, ale najczęściej rozmawia z nim kulturalnie jak gentelmen. Bóg natomiast robi przedstawienie niczym perski król królów, po czym wydaje rozkazy, których zeszmacony nieziemską przyjemnością człowiek z radością wysłu****e.

Proroctwa prawie spełnione

Podejrzana jest historia syna Boga Jezusa Chrystusa. Ciekawe, że mesjasz mimo usilnych starań, nie był w stanie przemówić do rozsądku uczonym w piśmie faryzeuszom, za to świetnie radził sobie z prostymi, niewykształconymi ludźmi, którym na dobrą sprawę można było wcisnąć wszystko. Jezus czynił wiele cudów. Kto mógłby w nie zwątpić? Jednak i to nie pomogło. Czy to nie jest podejrzane? Może to nie były stu procentowe cuda, ale zwykłe umiejętności połączone z nieuwagą obserwatorów? Jezus wskrzesił Łazarza. Może Łazarz wcale nie był martwy? Dlaczego Jezus po zmartwychwstaniu nie pokazał się publicznie? Widziało go kilka osób. Oto jego rysopis: Wysoki brunet z długimi włosami w średnim wieku? W tamtych czasach to mógł być każdy! Wystarczyło puścić plotkę, że Chrystus zmartwychwstał i już wszyscy zaczęli widzieć Jezusa tak jak dzisiaj widzą kosmitów i Elvisa. Możliwe nawet, że więcej ludzi wierzy dzisiaj w UFO niż w Jezusa, chociaż zielone ludziki nie chodzą po miastach, nie nauczają i nie czynią cudów.

W Apokalipsie zostało napisane, że Szatan ostatecznie zostanie przez Boga pokonany. Jest to zarazem ostatnia przepowiednia Pisma Świętego. Nic więc stoi na przeszkodzie aby nie była ona fałszywa, gdyż nasze zaufanie nie będzie już potrzebne Bogu po ostatecznym starciu. Oczywiście wszystkie przepowiednie do tej pory spełniły się. Z manipulacyjnego punktu widzenia jest to bardzo dobre posunięcie. Bóg rozbudził w człowieku zaufanie po to aby ostatnią przepowiednię po prostu zmyślić. Ostatnia przepowiednia nie musi być więc prawdziwa za to jej treść powinna przyciągnąć wyznawców. Poza tym kto da gwarancję, że wszystkie przepowiednie proroków wypełniły się? Jest to prawdą, ponieważ w Piśmie Świętym nie ma proroctw, które się nie wypełniły, a Pismo Święte nie kłamie? A jeśli ktoś zmazał albo nigdy nie spisał fałszywych proroctw lub proroków, którzy się czasem mylili? Nikt nie pamięta nie spełnionych proroctw tak samo, jak nikt nie pamięta chybionych liczb w lotto. Za to liczby z głównej wygranej, pamięta się do końca życia. Poza tym większość proroctw starej daty wynikało z czystego rozsądku lub wiedzy naukowej. Daniel uniknął zjedzenia przez lwy w Babilonie, ponieważ został do nich wpuszczony, kiedy spały i siedział tam grzecznie. Lwy potraktowały go po przebudzeniu jak element krajobrazu. Przyciąganie piorunów do ołtarza też nie jest niczym specjalnym. Przepowiadanie zniszczenia kraju kiedy widzi się rosnących w siłę wojowniczych sąsiadów to również żadna filozofia. Cofnięcie morza z czasów Mojżesza mogło być wywołane wybuchem wulkanu na jednej z wysp morza śródziemnego Terze. Potop mógł mieć w gruncie rzeczy zasięg lokalny. Stary świat Izraelitów ograniczał się wszakże do Żyznego Półksiężyca w Azji Mniejszej. Mury Jerycha, choć potężne, mogły się rozsypać pod wpływem harmonicznych fal dźwiękowych wydawanych przez izraelskich trębaczy przez wiele dni. Przykładów można wymieniać bez liku. Co zrobić jednak z cudami i przepowiedniami, które nie zostały przez naukę wyjaśnione? Zawsze można powiedzieć, że są zmyślone albo dziełem zwykłego przypadku lub szczęścia jak wygrana w lotto.

Życie zgodnie z dekalogiem prawie możliwe

Normalny człowiek rozpatruje swoje życie w kategoriach istnieje Bóg lub nie istnieje, czyli: dobro, niebo, szczęście w opozycji do: zło, piekło, cierpienie. Z tego faktu wynika, że gdyby Szatan rządził niebem, a Bóg piekłem, to świat pogrążyłby się w złu, bo wszyscy wyznawaliby Szatana aby dostać się do nieba. Mądry człowiek wie, że powinien robić to, co powinno dawać mu szczęście, jest sensowne i dobre, a nie to, co daje mu szczęście, lecz jest przy tym bezsensowne i złe. Zwracam szczególną uwagę na różnicę między słowem "powinno", a "daje". Kto ma pewność, że to, co daje nam szczęście, jest zarazem dobre i sensowne?

Wyobraź sobie, że terroryści zagrozili zdetonowaniem ładunku jądrowego w centrum Nowego Yorku jeśli papież, w przeciągu dziesięciu minut, nie ogłosi wszem i wobec, całemu światu, że nie ma Boga nad Allacha. Albo więc zginie kilka milionów istnień ludzkich, albo papież wyprze się swojego Boga na oczach wszystkich. Co powinien zrobić papież? Terroryści są zbyt dobrze zorganizowani aby istniała jakaś inna możliwość wyjścia z zaistniałej sytuacji. Religia chrześcijańska ma dziesięć przykazań. Na pierwszym miejscu stawia wierność Bogu, na drugim jest zakaz zabijania. Jednak tutaj chodzi o kilka milionów wiernych... Przykład ten tłumaczy, że gdyby istniało więcej niż jedno przykazanie, wtedy mogłaby zaistnieć sytuacja, w której trzeba by wybierać między złamaniem jednej zasady, a drugiej.

Załóżmy, że snajper celuje do terrorysty przez okienko i może mu strzelić jedynie w głowę, czyli ma pewność, że go zabije. Czy przyczynienie się do zagłady wielu istnień jest lepsze niż własnoręczne zabicie jednego terrorysty?

Istnieje możliwość posiadania wielu przykazań, jeśli wszystkie one będą ułożone hierarchicznie. Znaczy to tyle, że jeśli przykazanie wierności Bogu jest na pierwszym miejscu, a zakaz zabijania na drugim, to papież ze spokojnym sumieniem może w razie potrzeby dopuścić do zagłady nawet całej planety w imię wierności Bogu, ponieważ w tym przypadku nie ma znaczenia ilość trupów, ale jakość przykazania.

Stary Testament, a Mein Kampf Adolfa Hitlera

Czy Bóg kocha ludzi? W Starym Testamencie zdecydowanie nie. W Starym Testamencie Bóg kocha tylko Żydów. To Żydzi są narodem wybranym i to im Bóg wręcza Ziemię Obiecaną, każąc przy tym Izraelitom brutalnie wyrżnąć w pień "ostrzem miecza" nieszczęsnych ludzi zamieszkujących prawnie, od samego początku, te właśnie tereny, a napotkane po drodze kobiety uczynić swoimi niewolnicami. Prawie żaden katolik o tym nie wie, ponieważ prawie każdy katolik ma w domu Biblię, ale mało który kiedykolwiek przeczytał jej dłuższy fragment, zwłaszcza ze Starego Testamentu. Ksiądz tłumaczy w kościele, że wtedy były inne czasy. Hitler też może powiedzieć, że lata drugiej wojny światowej to były inne czasy i dozwolone było ludobójstwo. Historia Izraela w Starym Testamencie to niekończące się rzezie, które "podobają się Bogu". Bóg nie jest sympatycznym dziadkiem z brodą i nie przypomina Świętego Mikołaja. Bóg jest surowym ojcem Izraela, wodzem, którego należy się bać jak Adolfa Hitlera.

Oto nieliczne przykłady:

Ks. Kapłańska: (24) Dlatego powiedziałem wam: wy posiądziecie ich ziemię, Ja sam daję wam ją w dziedzictwo, ziemię opływającą w mleko i miód. Ja jestem Pan, Bóg wasz, który oddzieliłem was od innych narodów. (...) (26) Będziecie dla Mnie święci, bo Ja jestem święty, Ja Pan, i oddzieliłem was od innych narodów, abyście byli moimi. Żydzi są dla Boga tym, czym rasa aryjska dla Hitlera. Adolf również obiecał narodowi niemieckiemu "przestrzeń życiową".

Dalej czytamy:

Ks. Powt. Prawa: (3) Niech ci więc dzisiaj będzie wiadomo, że Pan, Bóg twój, kroczy przed tobą jak ogień pożerający. On ich zniszczy, On ich poniży przed tobą, prędko ich wypędzisz, wytępisz, jak ci to przyrzekł Pan. Słowo "wytępisz" bardzo dobrze pasuje do tego, co się zaraz stanie.

Ks. Jozuego: (6) I rzekł Pan do Jozuego: Nie bój się ich, albowiem jutro o tej porze sprawię, że oni wszyscy padną zabici przed Izraelem. Konie ich okulawisz, a rydwany ich spalisz. (...) (14) Całą zdobycz tych miast i bydło podzielili Izraelici pomiędzy siebie, lecz wszystkich ludzi zgładzili ostrzem miecza doszczętnie, nie zostawiając żadnej żywej duszy. (...) (18) Wtedy rzekł Pan do Jozuego: Podnieś oszczep, który trzymasz w ręce, przeciw Aj, gdyż daję je w twoje ręce. I podniósł Jozue oszczep, który trzymał w ręce, przeciw miastu. (...) (24) Gdy Izraelici pobili mieszkańców Aj na otwartym polu, na pastwisku, po którym ich ścigano, i gdy wszyscy oni aż do ostatniego polegli od miecza, cały Izrael zwrócił się przeciw Aj i poraził je ostrzem miecza. (25) Ogółem poległych tego dnia, mężczyzn i kobiet, było dwanaście tysięcy, czyli wszyscy mieszkańcy Aj. (26) A potem Jozue wymierzył im cios śmiertelny i kazał powiesić ich na pięciu drzewach, na których wisieli aż do wieczora. (27) A o zachodzie słońca na rozkaz Jozuego zdjęto ich z drzew i wrzucono do jaskini, w której się ukrywali. Wejście do jaskini zasypano wielkimi kamieniami, które leżą tam aż do dnia dzisiejszego. (28) Tego samego dnia Jozue zdobył Makkedę i pobił ją ostrzem miecza, króla zaś jej i wszystkich żywych w mieście obłożył klątwą, tak że nikt nie ocalał. A z królem Makkedy postąpił tak, jak z królem Jerycha. (29) Następnie Jozue z całym Izraelem udał się z Makkedy do Libny i natarł na Libnę. (30) I wydał ją Pan w ręce Izraela wraz z jej królem; zdobyli ją ostrzem miecza i zabili wszystkich żyjących, tak że nikt nie ocalał; Tutaj niemal jednym ciągiem opisana eksterminacja mieszkańców ziemi obiecanej przez Żydów. Zaznacza się, że nikt nie ocalał.

1 Ks. Królewska: (11) Kto z należących do Jeroboama umrze w mieście, tego będą żarły psy, a tego, kto umrze w polu, będą żarły powietrzne ptaki, gdyż tak rzekł Pan. Bóg wyraża się bardzo dosadnie.

Ks. Amosa: (3) Zniszczę pośród niego władcę, a razem z nim wszystkich książąt jego wybiję - rzekł Pan. (...) (8 ) Wytępię mieszkańca z Aszdodu i dzierżącego berło z Aszkelonu. Zwrócę rękę przeciw Ekronowi i zginie reszta Filistynów - rzekł Pan Bóg. Ciągle mowa o doszczętnym zniszczeniu jakiegoś narodu.

Swoim Izraelitom dobry i przede wszystkim miłosierny Pan Bóg, również nie pobłażał:

Ks. Liczb: (33) a synowie wasi będą się błąkali na pustyni przez czterdzieści lat, dźwigając ciężar waszej niewierności, póki trupy wasze nie zniszczeją na pustyni. (...) (35) Ja, Pan, powiedziałem! Zaprawdę, w ten sposób postąpię z tą złą zgrają, która się zebrała przeciw Mnie. Na tej pustyni zniszczeją i tutaj pomrą.

Ks. Kapłańska: (14) Jeżeli zaś nie będziecie Mnie słuchać i nie będziecie wykonywać tych wszystkich nakazów, (15) jeżeli będziecie gardzić moim ustawami, jeżeli będziecie się brzydzić moimi wyrokami, tak że nie będziecie wykonywać moich nakazów i złamiecie moje przymierze, (16) to i Ja obejdę się z wami odpowiednio: ześlę na was przerażenie, wycieńczenie i gorączkę, które prowadzą do ślepoty i rujnują zdrowie. Wtedy na próżno będziecie siali wasze ziarno. Zjedzą je wasi nieprzyjaciele. (17) Zwrócę oblicze przeciwko wam, będziecie pobici przez nieprzyjaciół. Ci, którzy was nienawidzą, będą rządzili wami, a wy będziecie uciekać nawet wtedy, kiedy was nikt nie będzie ścigał. (...) (19) Rozbiję waszą dumną potęgę, sprawię, że niebo będzie dla was jak z żelaza, a ziemia jak z brązu. (20) Na próżno będziecie się wysilać - wasza ziemia nie wyda żadnego plonu, a drzewo na ziemi nie da owoców. (21) Jeżeli [nadal] będziecie postępować Mnie na przekór i nie zechcecie Mnie słuchać, ześlę na was siedmiokrotne kary za wasze grzechy: (22) ześlę na was dzikie zwierzęta, które pożrą wasze dzieci, zniszczą bydło, zmniejszą zaludnienie, tak że wasze drogi opustoszeją. (23) Jeżeli i wtedy nie poprawicie się i będziecie postępować Mnie na przekór, (24) to i Ja postąpię wam na przekór i będę was karał siedmiokrotnie za wasze grzechy. (25) Ześlę na was miecz, który się pomści za złamanie przymierza. Jeżeli wtedy schronicie się do miast, ześlę zarazę pomiędzy was, tak że wpadniecie w ręce nieprzyjaciół. (26) Rozbiję wam podporę chleba, tak że dziesięć kobiet będzie piec chleb w jednym piecu. Będą wam wydzielać chleb na wagę, tak że jedząc nie będziecie syci. (27) Jeżeli i wtedy nie będziecie Mi posłuszni i będziecie Mi postępować na przekór, (28) to i Ja z gniewem wystąpię przeciwko wam i ześlę na was siedmiokrotne kary za wasze grzechy. (29) Będziecie jedli ciało synów i córek waszych.

Można by sobie pomyśleć, że przykazania boże dotyczą tylko Izraelitów, a wszyscy inni to podludzie i można ich bez wyrzutów sumienia, legalnie mordować. Spójrzmy jednak na fragment z Ks. Wyjścia: (26) Zatrzymał się Mojżesz w bramie obozu i zawołał: Kto jest za Panem, do mnie! A wówczas przyłączyli się do niego wszyscy synowie Lewiego. (27) I rzekł do nich: Tak mówi Pan, Bóg Izraela: Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego. (28) Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza, i zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów. (29) Mojżesz powiedział wówczas do nich: Poświęciliście ręce dla Pana, ponieważ każdy z was był przeciw swojemu synowi, przeciw swemu bratu. Oby Pan użyczył wam dzisiaj błogosławieństwa! Najśmieszniejsze jest to, że dosłownie przed chwilą Mojżesz dostał od Boga przykazania, a jednym z nich było "nie zabijaj".

Zastanawiające jest, że wszyscy nienawidzą Hitlera za to, że przyczynił się do śmierci milionów Żydów, których uważał za nic nie wartych podludzi, kłamców, zdrajców itd. Pomińmy problem, dlaczego Adolf miał o nich takie złe zdanie. Nie jestem antysemitą i nie przekonują mnie jego argumenty w tej kwestii. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na analogię, że nawet w Nowym Testamencie mówi się o oddzieleniu plonów od plew, spaleniu grzeszników w ogniu piekielnym, wiecznych katuszach dla potępionych i innych potwornościach. Ew. Łukasza: (16) on tak przemówił do wszystkich: Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. (17) Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym.

Zastanówmy się nad jednym: Co, jeśli nauki chrześcijańskie nie są wcale takie doskonałe? Co, jeśli dobro pojmowane przez chrześcijan jest sprzeczne z dobrem pojmowanym przez ludzi myślących i kierujących się w swoim życiu racjonalnymi przesłankami? Czy za napisanie Teorii Podstaw zostanę wrzucony do piekielnego obozu koncentracyjnego Boga, w którym zgraja nazistowskich diabłów będzie mnie smażyć w kociołku przez całą wieczność? Czy to wszystko stanie się ze mną tylko dlatego, że nie z mojej winy, rozum dany mi przez Boga, dostrzega tyle permanentnych sprzeczności w Piśmie Świętym, z którymi nie może się pogodzić? Może zamiast śpiewać w kościele "ave Maryja!" powinniśmy krzyczeć "heil Jahwe!"?

 
t137
 Wysłana - 15 lipiec 2008 11:35      [zgłoszenie naruszenia]

Fajny art, mam takie same poglądy. Na religii pzeprowadziłęm dialog ze swoją katechetką:

ja: Czy bóg pragnie szczęścia ludzi, czy chce aby ludzie miłowali się wzajemnie, czy nie chce aby ludzie popełniali grzechy?
katechetka: No tak.
ja: Więc gdyby bóg ukazał się wszystkim i powiedział, że jeśli będą żyli zgodnie z zasadami wiary to czeka ich życie wieczne. Wtedy nikt by nie wątpił w istnienie boga i nie popełniał grzchów?
katechetka:No tak.
ja: Gdybym był bogiem i chciałbym tego co wcześniej powiedziałem pokazałbym się ludziom. Więc dlaczego bóg tego nie zrobi?
katechetka: Ponieważ wystawia nas na próbe. Nie widzieć a uwierzyć.

ja na to

Taka sama odpowiedź padała z jej ust gdy pytałem dlaczego ludzie chorują, dzieciom umierają rodzice itp.- Bóg wystawia nas na próbe. Ludzie którzy wieżą w boga nawet nie potrafią uzasadnić sowjej wiary.

Uważam, że wiara jest dobra przy wychowaniu małych dzieci, uczy ich rozróżniać dobro od zła , później jest zupełnie niepotrzebna.

 
Tadeknorek
 Wysłana - 15 lipiec 2008 12:19      [zgłoszenie naruszenia]

A ja uważam, że nawet dla małych dzieci jest niepotrzebna.

Najzwyczajniej w świecie można nauczyć odróżniać dobro od zła bez boga.

Aha, dobry art

Zmieniony przez - Tadeknorek w dniu 2008-07-15 12:19:37
_______________________________
 
Diabeł zakrył mi oczy ogonem.

Ekspert -
 
GoGo_92
 Wysłana - 15 lipiec 2008 12:47      [zgłoszenie naruszenia]

Zgadzam się w pełni z przedmówcami. Też miałem podobne dialogi z moją katechetką.

Takie arty powinno się moim zdaniem przedstawiać wiekszej ilości ludzi.Może dotarłby do nich bezsens naszej wiary.

Zmieniony przez - GoGo_92 w dniu 2008-07-15 12:56:11
_______________________________
 
[http://www.lastfm.pl/user/Gogo520]

 
dragon7
 Wysłana - 15 lipiec 2008 21:11      [zgłoszenie naruszenia]

Takie arty powinno się moim zdaniem przedstawiać wiekszej ilości ludzi.Może dotarłby do nich bezsens naszej wiary

tak i co dalej? Rownie dobrze juz teraz mozna pisać art o bezsensie zycia , zapewniam ze dowodów znajdzie sie na to sporo... bardzo przekonujących, no ale pomimo dowodów z uporem bedziecie trwać przy tym zyciu.. dziwne nie ?

Znawca -
 
Tadeknorek
 Wysłana - 15 lipiec 2008 21:34      [zgłoszenie naruszenia]

Wcale, że nie, bo bezsens obiektywny nie wyklucza sensów subiektywnych. Samo życie nie narzuca radykalnego sensu dla każdego, ale każdy może spożytkować życie tak, jak chce.

P.S. Chyba, że w życie wtrąca się religia. Wtedy sens jest pozornie przybliżony. Sens "obiektywny".
_______________________________
 
Diabeł zakrył mi oczy ogonem.

Ekspert -
 
Pani Anioł
 Wysłana - 15 lipiec 2008 21:37      [zgłoszenie naruszenia]

przeczytałam kilka akapitów i dla mnie ===>
_______________________________
 
Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze aż do końca. [Joseph Conrad]

 
Bladiator
 Wysłana - 16 lipiec 2008 00:11      [zgłoszenie naruszenia]

dragon...
Faktem jest to, iż chrześcijanin z krwi i kości widzi sens swego życia doczesnego- przeto po śmierci uda się do nieba czego mu życze...
Aczkolwiek należy się zastanowić czy lepiej żyć omamionym czy też mieć świadomość gorzkej prawdy i życia z nią za pan brat...
Wybór należy do człowieka ...
Ja tylko starałem się wskazać błędy i niedomówienia, które świadczą że religia to wymysł człowieka...

 
Tadeknorek
 Wysłana - 16 lipiec 2008 00:19      [zgłoszenie naruszenia]

Ja tam wolę prawdę
_______________________________
 
Diabeł zakrył mi oczy ogonem.

Ekspert -
 
gryfen
 Wysłana - 16 lipiec 2008 02:25      [zgłoszenie naruszenia]

Nie wiem czy bylo,wiec wrzucam w formie ciekawostki:
[http://www.pardon.pl/artykul/5534/spiskowa_teoria_jezusa]
:)

 
Tadeknorek
 Wysłana - 16 lipiec 2008 02:38      [zgłoszenie naruszenia]

dopiero Tacyt, w roku 115, gdy chrześcijaństwo jest już okrzepnięte, wspomina "Chrystusa". Imię Jezus jest - mu prawdopodobnie nieznane. Wzmianki u innych autorów są albo późne - albo, jak u Józefa Flawiusza czy Tacyta, pochodzą od chrześcijańskich kopistów

Jest tak, rzeczywiście. Faktem jest w ogóle, że pierwsza ewangelia powstała 40 lat po rzekomej śmierci rzekomego Jezusa i relacje ewangelistów są w wielu punktach sprzeczne. Poza tym, źródło to jest raczej niewiarygodne, bo w czasach starożytnych literatura alegoryczna była właśnie bardzo popularna. Chyba, że mówi się o mitologii, ale dlaczego NT nie uznać za swoistą mitologię, tak, jak jej bajkową pierwszą część- ST?

a to, co o nim wiemy, pochodzi z okresu późniejszego.

no właśnie


Słowem, redaktorzy Ewangelii mogli koloryzować - czerpiąc z toposów tradycji mesjanistycznej i przypisując Jezusowi uczynki i koleje losu, które wcale nie musiały odpowiadać rzeczywistości. Być może właśnie dlatego Jezusa nie zauważyli kronikarze. Bo wprawdzie istniał, ale prowadził życie całkiem inne - o wiele mniej spektakularne.

To fragment wymowny, lecz nie rozumiem, czy ten tekst udowadnia historyczność Jezusa? Bo wg mnie nie. Przesadą jest też istnienie teorii spiskowych o Kościele świeżo po jego powstaniu, herezjami zaś nazywano inne wierzenia, lub przeinaczenia wiary dominującej.

_______________________________
 
Diabeł zakrył mi oczy ogonem.

Ekspert -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 11 stron.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

Paradoksy religii chrześcijańskiej

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11
 
Warto przeczytać: Nieśmiertelne umysły-Wasz Top 5 | Demony (na podstawie filmu "Fallen") | Wrodzone głupota, autodestruktywizm? | Wygraj SOGa | Ciekawostki o świętych | Psychopaci | gdy zabraknie sensu - postawa innych | Polska w oczach Niemców, czyli prawda w oczy kole ;D | Altruizmu nie ma? | zwiazki transreligijne | Ignorancja po adoracji | Uboczne skutki główkowania | Kwestia szczęścia i niepowodzeń w życiu | Siedzenie a miejsce w teraźniejszości fizycznej | Nieśmiertelni... | Żyć od nowa, od początku | barbi | dniepr | do ust | praktyki | stefaniuk | broda jest | kod ograniczeń nokia 5200 | 330 bmw | jagnik | usuniecie tematu | szkoła | Justyna Pawlicka | last light | nabór | kurier but | wawa non stop | stukanie z tyłu głowy | skąd internet | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2020 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0