FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 1430 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Polityka
Pech Kaczyński 
[powiadom znajomego]    
Autor "Pech Kaczyński"   
 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 6 grudzień 2008 15:23        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź swoje BMI

"Olśniło nas. Lech Kaczyński, a raczej Pech Kaczyński, nie jest winien bezliku swych wpadek, afer, gaf, skandali oraz nieszczęść. On ma po prostu morderczego, niewiarygodnego pecha. Graniczącego wręcz z absurdem.

Poleciał do Mongolii, to mu zamarzł samolot. Chciał do cesarza Akihito - cesarz się pochorował. Przyjechał do Japonii - a tam trzęsienie ziemi. Wszystko głupi przypadek, ale zaczyna nam to przypominać stary żydowski dowcip:

- Salcie, ty byłaś ze mną w pogromie w 1938?
- Byłam, Mojsze.
- A w 1940, jak nas brali do getta?
- Byłam.
- A w 1943, jak nas chcieli wywieźć do Treblinki?
- Też byłam.
- Salcie, a może ty mi pecha przynosisz?

Wszelako, jest tych pechów znacznie więcej. Dostał Lech Kaczyński doktorat honoris causa mongolskiego uniwersytetu. Rzecz prestiżowa - ale okazało się, że togi akademickie jakieś takie specyficzne, więcej ludowe. To, co miało być triumfem, zamieniło się w prasowe dow****sy o "Małym Buddzie" w zabawnym kapelutku. Pech.

Traktat lizboński to też pech. Prezydent go w pocie czoła wynegocjował - i ogłosił, że to wielki sukces. Potem się okazało, że ktoś czegoś nie zrozumiał i że to wcale nie sukces, ale w reprezentowanej przez Lecha Kaczyńskiego ekskluzywnie narracji moherowo-radiomaryjno-pisowskiej to klęska i otwarcie bram do Sodomy i Gomory. Więc prezydent jął się wzbraniać przed podpisaniem czegoś, o co sam się wystarał. Pech.

Co gorsza, Lecha Kaczyńskiego prześladuje odtąd, jak jakie licho, Sarkozy - który domaga się odrobiny konsekwencji i podpisywania czegoś, co się wynegocjowało: więcej, poczytało sobie za sukces. Prezydentowi niby udaje się, niezwykle sprytnie, uciec przed Sarkozym do cesarza Akihito. A tu z audiencji nici. Dyżurny złośliwiec wygłasza sentencję: jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Choć w końcu to jedynie zjadliwe przypuszczenie, że dwudniowa niedyspozycja cesarza miała jakiś związek z Lechem Kaczyńskim. Po prostu był to pech.

Zresztą, pech towarzyszył prezydentowi od początku. Na plakatach wyborczych prezydent reklamował się jako uosobienie tradycyjnego patriarchy, ojca, dziadka i męża w szczęśliwym, polskim stadle. A potem mu się córka rozwiodła. Pech.

Albo Gruzja. Miało być dramatycznie. Miało być zwrócenie uwagi świata na to, że Rosja nie wypełnia zobowiązań pokojowych i nie wycofuje się z zajętych terytoriów. Ale pech. Poprzez splot pechowych okoliczności sprawę ześcibolono całkiem na patatajkę. Nawet najwierniejsi prezydenccy klakierzy byli zażenowani. Pech.

Zadzownił Obama - i to mógł być sukces. Prestiż. Ale pech nie odpuszcza. Pechowo dobrani współpracownicy zmyślają, potem kłamią, potem się zapierają, a potem - jak zwykle - prezydent świeci oczami.

Stokrotka. Pech sprawił, że korytarz, gdzie prezydent wydzierał się na Monikę Olejnik, był pełen ludzi. A przecież mogli być sami. Pech.

Pechowe słowa "dureń" oraz "cham". Pech chciał, że określono prezydenta akurat słowami, które w opinii biegłych nie znieważają, tylko opisują - jedno właściwości intelektualne, a drugie behawioralne. Nazwać kogoś "chamem" to wyrazić negatywną opinię na temat jego zachowania. Nie naubliżać. Pech.

Podobnie niesforny informatyk z Opola, który mógł przecież połączyć słowo "prezydent" z jakimś słowem obraźliwym, a nie akurat tym, oznaczającym ozdobę z nici. Pech. Informatyk, któremu adwokat to wyjaśnił, już nie chce dobrowolnie poddać się karze. Proces, jaki mu wytoczono, może być dla prezydenta pechowy. Istnieje ryzyko, że wiele osób słowa "Lech Kaczyński" oraz "*****" będzie wymieniać jednym tchem.

"Bal w Operze" - straszny pech. Najpierw ogłoszono kto przyjedzie - potem zaczęto zapraszać. W rezultacie prawie nikt nie przyjechał. Pech. Do Wałęsy, na rocznicę Nobla, przyjadą wszyscy. Nawet Dalajlama, co nie podoba się Chińczykom, więc Wałęsowa feta jest tematem światowych mediów. Kaczyńska nie była. Pech.

Szczyt w Brukseli. Prezydent, pokonawszy potworne przeszkody na czele z Tuskiem, pojechał tylko po to by wstawić się za Gruzją. Ale pech. Gdy o Gruzji dyskutowano, akurat na chwilę wyszedł. Potem biegł, ale nie zdążył. Pech, pech jak cholera.

Można to, właściwie, mnożyć w nieskończoność. Pechowe zdjęcia, na których prezydent robi dziwne miny, albo jakieś zagadkowe, niepojęte rzeczy. Pech sprawia, że zawsze w takim momencie ktoś zwalnia migawkę. Pechowy premier, którym nie jest już Jarosław Kaczyński. Pechowe komórki, zegarki, pechowy brat, pechowi współpracownicy.

Polacy pechowcom współczują. Do tego stopnia, że na swym pechu prezydent mógłby - gdyby tylko chciał - odbudować poparcie i wygrać następne wybory. Dziś 67 procent Polaków prezydenta krytykuje - lecz tyle samo deklaruje dlań jakąś formę sympatii. Wykazując irytację faktem, że Lech Kaczyński nie jest przez swych adwersarzy szanowany.

No i nie wolno też zapominać o wymiarze mesjanistycznym. Dobry Bóg obarczył Lecha Kaczyńskiego zbiorczym pechem Polaków - który niegdyś umiejscowił nas między Rosją a Niemcami. Prezydent to przygniatające do ziemi brzemię dźwiga dzielnie.

Ostatecznie nawet na pechu - zwłaszcza tak monumentalnym - można zrobić karierę i zaskarbić sobie sympatię wyborców. On taki pechowy, biedaczek, ale chce dobrze. Nasz naród nie ufa osobom odnoszącym sukcesy, woli nieudaczników. Zwłaszcza tych "nie z własnej winy" - pechowców.

A Lech Kaczyński to megapechowiec. Słowem, jak tak dalej pójdzie, drugą kadencję ma w kieszeni."


źródło: [www.pardon.pl]

______________________________
 
Namaste!

 
himen20
 Wysłana - 6 grudzień 2008 16:45      [zgłoszenie naruszenia]

A może po prostu jest zwykłym nieudacznikiem.

 
Daer
 Wysłana - 6 grudzień 2008 19:10      [zgłoszenie naruszenia]

Nieudacznik, który został prezydentem prawie 40-milionowego kraju, był ministrem sprawiedliwości, ma tytuł doktora habilitowanego, żyje w szczęśliwym związku z kochającą żoną, ma dzieci...
Ja tam bym chciał być takim "nieudacznikiem".
Abstra***ąc od oceny jego poczynań jako prezydenta, określenie "nieudacznik" za bardzo nie pasuje, nie sądzisz?
Trochę pechowy, niemedialny, źle dobierający współpracowników - owszem. Nieudacznik - niekoniecznie.


Swoją drogą wyrok (...)słowa "dureń" oraz "cham" (...) w opinii biegłych nie znieważają, tylko opisują - jedno właściwości intelektualne, a drugie behawioralne to wyrok taki sam, jak wtedy, gdy uznano, że słowa "jest pan zerem" nie obrażają, bo to określenie neutralne, zero nie jest ani dodatnie, ani ujemne - tudzież "przestępcą" można nazwać tylko osobę skazaną prawomocnym wyrokiem sądowym w sprawie karnej. Albo uzasadnianie wypadku "pomrocznością jasną".
trudno brać je poważnie.
_______________________________
 
[foty.ifd.pl/sb.asp?w=520&p=2/images2009/20090826172846.jpg] :-D

Specjalista -
 
masti
 Wysłana - 9 grudzień 2008 18:37      [zgłoszenie naruszenia]

pech : niepomyślny zbieg okoliczności

nieudacznik : osoba, której nic się nie udaje

to znalazlem w slowniku...

czyli:
pech,miec pecha,byc pechowcem itp jest podzbiorem zbioru nieudacznik ,bo nieudacznikowi nic sie nie udaje,czyli ma zawsze pecha

czyli l kaczynski nie jest nieudacznikiem tylko pechowcem,bo pewnie cos mu sie kiedys udalo..wystarczy jedno tylko zdarzenie pozytywnie zakonczone(np zostal prezydentem).....
cbdo

co do pechow l kaczynskiego:sa one o wiele bardziej rozbudowane,niz w powyzszym art ..


-corka nie dość ,ze sie rozwiodla,to jeszcze wyszla za dzialacza sld ....bledy wychowania,czy po prostu milosc jest slepa?pech

inne wydarzenie:l kaczynski wniosl do sadu najwyzszego kasacje wyroku niesiolowskiego-udalo sie-wyrok skasowano,trudno bylo mu przypuszczac,ze 8 lat pozniej jego brat tak goscia zaatakuje....pech.

krotko mowiac:nasz prezydent w czasach napoleona nie przeszedl by napoleonskiego kryterium:gosc mogl skonczyc wiele szkol,miec kilogramy odznaczen a napoleon sie tylko pytal:masz szczescie?
pechowcy tego kryterium nie przechodzili...

dla bardziej dociekliwych:

a wlasciwie od czego zalezy tzw pech,czyli: niepomyślny zbieg [/ b]okoliczności[ ?

Zmieniony przez - masti w dniu 2008-12-09 18:38:42
_______________________________
 
masti

Znawca -
 
ziemon
LADY
 Wysłana - 9 grudzień 2008 20:30      [zgłoszenie naruszenia]

a mnie z tym napoleonem zaciekawiło i chętnie się dowiem coś więcej
_______________________________
 
[cafewitteveen.files.wordpress.com/2011/09/b5rip.jpg?w=419&h=334]

Without data you are just another person with an opinion.

Specjalista -
 
masti
 Wysłana - 9 grudzień 2008 23:17      [zgłoszenie naruszenia]

to taka anegdota:jak przedstawiano napoleonowi generalow na dowodcow chwalono ich przed nim ich pochodzeniem,wyksztalceniem odwaga i zdolnosciami dowodzenia. a napoleon spytal sie tylko.ok fajnie ,ale czy maja szczescie?:)-to jest kryterium napoleonskie.

i w praktyce sie to sprawdza-kazdy z nas zna jakis pechowcow ponad srednia-z nimi zawsze we wszystkim sa klopoty...
to wynika z cech charakteru-nie przewidywania wszelkich problemow,brak zabezpieczenia,gdy cos pojdzie nie tak,dobor niewlasciwych osob i narzedzi....i wiele,wiele innych czynnikow.
w praktyce to kryterium sie sprawdza,choc nie ma nic wspolnego tak naprawde ze szczesciem .
szczescie i pech to nasz wymysl-cos takiego nie istnieje naprawde....:)
_______________________________
 
masti

Znawca -
 
leszczu123
 Wysłana - 10 grudzień 2008 09:14      [zgłoszenie naruszenia]

-corka nie dość ,ze sie rozwiodla,to jeszcze wyszla za dzialacza sld ....bledy wychowania,czy po prostu milosc jest slepa?pech

Jesteś gorszy niż znienawidzony przez ciebie Kurski, który wypomina dziadka z Wehrmacht. Ty wypominasz jeszcze bardziej bzdurne rzeczy, nie mające NIC wspólnego z polityką.

 
masti
 Wysłana - 10 grudzień 2008 16:07       [zgłoszenie naruszenia]

a gdzie ja pisalem,ze nienawidze kurskiego?
nie czuje tez nienawisci do zadnego polityka....
traktuje ich wszystkich wg tego co robia dobrego -wg mnie- dla kraju ,dla obywateli w tym tez dla mnie...
nienawisc,czy uwielbienie a nawet milosc do osob publicznych,politykow to domena fanatykow,terrorystow ,neofitow i nuworyszow ,dzialaczy partyjnych.

a tak wogole to nie mam nic przeciwko rozwodom-lepsze to niz zaklamane nienawidzace sie malzenstwo.
poza tym, co moze ojciec za postepowanie doroslej corki?nic

tylko ten fakt(dla mnie bez znaczenia)jest smieszny lacznie z afiszowaniem sie religijnoscia i prawoscia oraz nieprzejednanym wytykaniem innym wad i postepkow.
taki fakt u innych politykow nie bylby nawet godny wzmianki...


_______________________________
 
masti

Znawca -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]



 
Przegląd tygodnia

Pech Kaczyński

Warto przeczytać: Kurioniada | NPD a LPR | Ciekawy program w tv | liberałowie jako "pożyteczni idioci"... | Łódzka kampania platformy | Dwa marsze w Warszawie | Kup pan Beger %-) | "pobicie" rabina... | troszkę o KORnikach... | Public relations w polityce - materiały | Nocna Zmiana2. Co jest Prawdą? | Wpiszmy swoje typy wyborow ktorych i tak nie bedzie(parlamentarne) | Korwin na Interia.pl? | >>>LINKI<<< | Mój dom moją twierdzą | dla niedowiarków... | PUMA XELERATE DUCATI | skok stewczyka | dom | równouprawnienie gejów | kai greene | disco girls | opus dei | Sharingan | crey | konkurencyjne forum | dziadek 80 lat rapuje | optimus | stalker | seat ibiza II fl | lord | AIR MAX | przerywany dni płodne | rulettka | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2019 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0