FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 7444 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Uzależnienia i Używki
Pije w sposób kontrolowany od 5 lat. Nie wierze, ze alkoholizm to  
choroba. 
Wyślij odpowiedź [powiadom znajomego]    
Autor "Pije w sposób kontrolowany od 5 lat. Nie wierze, ze alkoholizm to choroba."   
 
dafiddafi
 Wysłana - 4 styczeń 2013 23:00        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź ile procent masz tłuszczu

Pije w sposób kontrolowany od 5 lat. Nie wierze, ze alkoholizm to choroba.

Na wstępie informuje, ze nie chce nikogo obrazić. Szanuje wasze wybory i przekonania, mam jednak swoje
i chciałem je przedstawić. Jeżeli ktoś zechce ze mną polemizować, chętnie będę odpowiadał.

No to zaczynamy.
Z perspektywy alkoholu (alkohol w moim życiu) moje życie dzieli się na 3 etapy. Wczoraj skończyłem 45 lat.
Do 25 roku życia praktycznie nie piłem żadnego alkoholu. Tylko okazyjnie, nie wielkie ilości, nigdy regularnie.
Nigdy nie kupowałem alkoholu na później, nie zbierałem go, nie planowałem, nie myślałem o nim. Upijałem się na imprezach,
tak jak każdy. Uprawiałem sport, uczyłem się, założyłem rodzinę, skończyłem studia.
Dziś już dokładnie nie pamiętam, ale nagle zacząłem pic regularnie. Miałem wtedy pewnie 25 lat.
Takie regularne picie trwało do 40 roku życia. To regularne picie to picie codzienne, naprawdę z rzadkimi przerwami. Na początku
okresy nie picia bywały dłuższe, na przykład 12 miesięczne, kiedy postanowiłem poprawić wygląd i chodziłem na siłownie.
Regularne codzienne picie stało się nawykiem. Ilości to średnio 0.5l czystej wódki, najczęściej w drinkach w rożnych alkoholach.
Przez pierwsze 12 lat picia nigdy nie piłem przed powrotem z pracy. Regularnie po przyjściu do domu zaczynałem maraton. Nie przepadam
za piwem ale mam zwyczaj picia wszystkiego i mieszania jak przyjdzie ochota. Tak wiec mogło być 2 wina i 3 piwa albo 4 driny po 100g
i 2 piwa przed snem.
I tak każdego albo prawie każdego dnia. Kiedy nie piłem ? Jak coś przypadkiem wypadło. Dni bez alkoholu to były wyjątki w mojej rutynie.
Przez pierwsze 12 lat picia nigdy nie miałem nawet najmniejszej refleksji, ze robię coś nie tak. Nigdy nie zawaliłem niczego,
ani w pracy ani w domu z powodu picia. Na palcach jednej reki mogę policzyć dni, kiedy miałem kaca albo chorowałem w ciągu tego czasu
z powodu przepicia. Do dziś pozostaje w stałym związku, mam szczęśliwa rodzinę i jestem zamożny dużo powyżej średniej.
W tym momencie warto, abym wspomniał o mojej rodzinie, moim zachowaniu po alkoholu i sposobie picia.
Alkohol zawsze działa na mnie jak katalizator. Jeżeli mam dobry humor, to wzmocni, jak mam dola, to mam gorszego. Moje picie
to przede wszystkim picie w samotności. Imprezy są rzadkie, najczęściej jest butelka i ja w domu. Prawie zawsze pije przy robieniu czegoś,
czy to pracy zarobkowej, rozrywce czy obecności rodziny. Moja zona jest abstynentka, alkohol ja nie interesuje. Alkohol nigdy ale to nigdy
nie szkodził mi w pracy (ogólnie mówiąc, pracownik umysłowy). Paradoksalnie, wtedy kiedy poprawiał mi humor, działał na plus.
Moje picie odbywało się obok moich domowników, moje dzieci od urodzenia są świadkami, ze tata pije alkohol. Podczas picia jestem
z nimi, aktywnie. Widza również, ze jeżeli wypije za dużo, to bełkocze, plączą mi się nogi itp. Sytuacje, kiedy z powodu alkoholu bylem
agresywny w domu to dosłownie kilka razy przez 15 lat. Duże awantury, czepliwość, nic więcej. Zona przez większość czasu
była zadowolona, ze pije w domu, ze jestem spokojniejszy, ze znów paradoks, dzięki upojeniu da się ze mną rozmawiać. Jak mam stan
depresyjny, to raczej cicho siedzę i nie zawracam głowy, jak jest na wesoło, to jestem bardzo przyjazny.
Po 12 latach picia zaczęło się picie już całodniowe. W pracy (pracuje na własny etat). Rozpoczęcie i zakończenie o dowolnej porze.
powroty do domu na mocnej śrubie. Zaczęły się utraty pamięci po mocniejszych wypiciach. Ale zawsze wracałem do domu, z lukami pamięci
ale nigdy żadnego problemu z nikim
Ilość wypijanego dziennie alkoholu dochodziła do 0.7l
Ciągle bez objawów kaca. Objawy zatrucia i ranne zyganie może 5 razy w ciągu 3 lat, ale po ilościach alkoholu hurtowych.
W tamtym czasie zacząłem się zastanawiać czy jestem uzależniony. Najpierw zacząłem się zastanawiać nad relacjami z bliskimi i zauważyłem,
ze cześć z nich była konsekwencja ciągłego zamroczenia. Nikt nigdy nie był ofiara mojego pica w sposób bezpośredni, ja natomiast wiem,
ze bywałem nie sobą będąc po alkoholu w relacjach z innymi. Skutkiem tego rożni ludzie mieli o mnie rożne opinie, całkowicie skrajne.
Postanowiłem pójść do terapeuty, zresztą było ich kilku. Wcześniej wypełniałem rożne testy z internetu i ZAWSZE wychodziło, ze jestem
uzależniony. Wszyscy terapeuci powiedzieli, ze jestem alkoholikiem. Postanowiłem coś ze sobą zrobić.
Poszedłem na spotkanie AA i załamałem się. Poczułem się okropnie złe, podle, całkowicie wyalienowany. Popatrzyłem na tych ludzi
i pomyślałem, ze to zbieranina nieudaczników, śmieci ludzkich, życiowych kalek i najgorszego ścierwa. Poczułem odrażająca
nienawiść do ich slow. Po wyjściu wróciłem do codziennego picia. Bez cienia wyrzutów sumienia.
5 lat temu i 8 tygodni przy okazji przypadkowych badan lekarskich okazało się, ze wszystkie wyniki są bardzo źle. Przez cale życie/picie
leczę się na ciśnienie i cholesterol, ale tym razem lekarz powiedział, ze to się musi zmienić. Nie mówił o alkoholu, bo nie mail świadomości
jak pije, ale o zdrowym życiu.
Przez 8 tygodni robiłem badania i żyłem w zawieszeniu.
Minął nowy rok. Dokładnie 5 lat temu zacząłem pic w sposób kontrolowany.
Lubie się napić, ale tez lubię nie pic. Lubie zjeść i lubię nie zjeść. Lubie seks ale potrafię pościć. Nigdy nie brałem narkotyków (żadnych)
nigdy nie paliłem, nie uprawiałem hazardu. Mam charakter, który lubi zmiany. Jak mnie coś wciąga, to na 100%. Nigdy nie spróbowałem
kokainy, ponieważ myślałem, ze może mi się to spodobać. To samo z hazardem. To taka racjonalizacja.
5 lat temu postanowiłem, że będę pił tylko wtedy, kiedy zechcę. I tak jest do dzisiaj, bez wyjątku.
Pierwszy tydzień nie picia był ciężki, nie moglem spać, były lęki, niepokój i ogromne rozdrażnienie. Moja zona namawiała mnie do wypicia,
bo bylem bardzo rozdrażniony. Mój krytycyzm, tłumiony przez alkohol, powodował konflikty z każdym bez wyjątku. Z natury jestem
profesjonalista, nie uznaje żadnych niedoróbek. Po tygodniu przyszło pewne wyciszenie i chęć na alkohol. Kiedy chciało mi się pic ?
Jak bylem głodny. Wystarczyło zapełnić żołądek i po problemie. W latach picia dostarczałem z alkoholem ogromne ilości kalorii i mój
organizm nauczył się, ze głód = trzeba się napić. Wiec zacząłem się dobrze odżywiać, pic dużo wody i ćwiczyć. W domu zaczęło się
piekło. Przestałem być ugodowy, powolny, refleksyjny. Wstawałem rano, mailem masę energii, pomysłów i chciałem robić nowe rzeczy.
Przez pierwsze pól roku nie piłem żadnego alkoholu. Nie kupowałem żadnego, ale tez nie wylewałem zawartości butelek do zlewu.
Ponieważ wcześniej moje picie było najczęściej w samotności, nie mailem zbyt wielu towarzyskich okazji, chodź takie były.
Czy miałem ochotę się napić ? Tak, ale tylko wtedy, kiedy czułem głód.
Po pól roku napiłem się pierwszy raz, na głodniaka, bo tylko wtedy chciałem. Ustaliłem, ze pije 1 wino i koniec. Tak zrobiłem. Było fajnie.
Abstynencja spowodowała poprawę wyników krwi i powrót do zdrowia. O dziwo, poza stłuszczeniem wątroby, które się cofnęło, mam zdrowe
wszystkie narządy. W pierwszym roku jeszcze kilka razy napiłem się, za każdym razem tylko podczas zaplanowanych wcześniej uroczystości,
czy to w pracy, czy w domu. Przestałem ustalać ile wypije, narzuciłem sobie jednak ograniczenia w szybkości picia. Jeżeli impreza od 18 do 22
to w tym czasie mogę wypić max 1 butelkę wina bądź odpowiednik innego alkoholu. W czasie picia jak najwięcej jedzenia. Nigdy nie złamałem
zakazu.
Przez ostatnie 4 lat pije bez ograniczeń czyli nie pije prawie wcale. W ciągu roku może jest to 10 okazji i wyjazdy na krótkie wakacje. Nie miałem ani razu kaca,
nie urwał mi się film. Na wakacjach potrafię pic odpowiednik 200-300ml dziennie wódki, ale tylko do końca wakacji. Potem stop.
Jeden raz w roku robię sobie, w wakacje, kiedy rodzina jest poza domem, maratony upijania się. Przez 2-3 dni pije bez umiaru i robię to co lubię.
Jest lato, ładna pogoda, biorę urlop na kilka dni i pije bez ograniczę. Zawsze wracam sam i cały do domu, albo jak pije sam, to budzę się rano
w całości. Po takim maratonie wracam do zajęć.

Moje życie jest inne, niż w czasie 15 letniego picia codziennego. Alkohol stal się rozrywka, która lubię ale na swoich warunkach. Tak jak pisałem,
nie zawsze lubię się najeść i nie zawsze mam ochotę na seks. Tak jest z alkoholem. Uczucie picia jest niesamowite, uwielbiam je. Ale rozumiem,
ze to szkodzi mojemu zdrowiu.

I to jest zakończenie.
Jedyny powód mojej abstynencji, to zrozumienie, ze alkohol pity w nadmiarze odbierał mi zdrowie. Gdyby nie to, to piłbym pewnie codziennie
bez umiaru. Żył bym na pograniczu jawy, czasami trzeźwiejąc. Teraz, kiedy jestem trzeźwy, życie jest tez piękne ale nie jest ani lepsze, ani gorsze
niż przedtem. Nie tęsknie za alkoholem ale lubię go pić i odlatywać.

Na podstawie swojego doświadczenia uważam, ze alkoholizm to nie choroba. Myślę, ze to słabość albo po prostu głupota i brak odpowiedzialności.
Pilem mocno przez 15 lat, bo mi to nie szkodziło fizycznie. Jak zaczęły się kłopoty ze zdrowiem, przyszło opamiętanie. Nie piję regularnie, bo
mi to szkodzi na zdrowie. Nie ma tutaj innych motywów. Nie zacząłem palić ani brać narkotyków, nie mam innej używki, która zastępuje alkohol.
Czy nigdy już nie będę pil bez umiaru ? Nie wiem, może jak już mi zostanie mało życia, to zapije się na śmierć z uśmiechem an twarzy

Do dziś aż mnie skręca jak przypomnę sobie spotkanie AA i ludzi, których wtedy zobaczyłem. Przepraszam Was z góry, bo pewnie wielu z Was
to właśnie oni. Czasami myślę, ze to traumatyczne przeżycie to dla mnie sygnał, ze nie mogę być jak tamci, ze nie będę czuwał każdego dnia, żeby
się nie napić, ze nie będę niewolnikiem jakiejś choroby. Skoro alkohol mi zaszkodzi, to nie będę go pil w nadmiarze.
Ale nie pozwolę być niewolnikiem czegoś. I nie planuje całkowitej abstynenci.

Pozdrawiam

 
Mediocre
 Wysłana - 5 styczeń 2013 00:38      [zgłoszenie naruszenia]

Z jednej strony piszesz, że nie pozwolisz być niewolnikiem czegoś i jeśli to co piszesz jest prawdą, to udaje ci się z tym walczyć, a z drugiej strony przez tyle lat dzień w dzień piłeś. Nie było nigdy takiej sytuacji w tamtym okresie, że pomyślałeś sobie: "Dobra, było fajnie, ale dzisiaj wyjątkowo nie wypije" po czym tego samego wieczora siadałeś z drinkiem w ręce?
Jak byłeś w pracy to nie miałeś nigdy myśli typu: "Wyjdę z pracy, wrócę do domu i sobie strzele", albo "Już tylko 2h i sobie odlece"?

Nie mnie oceniać, ale z tego co piszesz to nie za bardzo masz wsparcie w rodzinie - Może się mylę.

 
Marcinx66
 Wysłana - 5 styczeń 2013 09:11      [zgłoszenie naruszenia]

ciezko powiedziec kim jestes moim zdaniem lepiej jak twoje dzieci beda pamietaly ze tata chodzil z nimi w ciekawe miejsca niz wracajac do domu siadal pil 0.5 lub 0.7 gadal jak by nie mial jezyka itd

ale to twoje zycie i latwa opcja bedzie kupienie alkoholu niz stawienie czola problemowi ktory napewno masz ...



post napisany na kaca



pozdrawiam

 
lucifer_sm
 Wysłana - 5 styczeń 2013 09:14      [zgłoszenie naruszenia]

Tobie sie wydawac tak tylko moglo powiem Ci cos. Mam serdecznego przyjaciela ze szkoly. Ma rodzine dziecko dobra prace. I tez codziennie łoił browary, w weekendy vodka oporowo. Nigdy nie klucil sie zawsze humorek wesolutki, tylko ze czesto zaczalem przychodzic do niego. I zauwazalem ze fakt on jest wesolutki ale niekoniecznie sie to domownikom podoba. Nie mowili mu tego ja to widzialem, wiec wzialem go na boczek i mu wytlumaczylem to w sposob niezbyt mily ale nie interesowalo mnie to bo to moj kumpel. Minelo troche czasu, z zona porozmawial podziekowal mi a jego zona darzy mnie sympatią niesamowitą przez to.

 
ples
 Wysłana - 5 styczeń 2013 09:30      [zgłoszenie naruszenia]

alkoholikow sie poznaje po dwoch cechach

umieja chlac kilka dni pod rzad [>jeden dzien]
badz zaczynaja sobie robic jakies dziwne przerwy abstynenckie od alkoholu [nie napije sie w weekend nawet dwoch browarow, BO NIE]



_______________________________
 
"god, please give us back Tupac and we will trade you Justin Beiber"


"nieistnienie jest atrybutem zaszczytnym, przysługującym także Bogu i sprawiedliwości”

 
lucifer_sm
 Wysłana - 5 styczeń 2013 09:38      [zgłoszenie naruszenia]

alkohol to najwieksze gówno jakie moze byc. Ja przedstawie swój ród - ojciec matki alkoholik zapił sie na smierc, brat matki alkoholik zapił sie na smierc. Mój ojciec, alkoholik zapił sie na smierc. Niezle co ? Mam skłonnosci niby do alkoholizmu jednak zupelnie go nie lubie, za to do narkotyków mam sklonnosci.

 
INSOMNIA
 Wysłana - 5 styczeń 2013 12:28      [zgłoszenie naruszenia]

to najdluzszy post na forum jaki czytalem i przyjemnie sie go czytalo :)
ps. alkohol jest okropinie prymitywny w kazdym aspekcie, jesli tyle ciekawszych substancji

 
rybson985
 Wysłana - 5 styczeń 2013 12:40      [zgłoszenie naruszenia]

Człowieku, czy ty myślisz że to jest taka choroba jak grypa?
Alkoholizm to choroba ludzi słabych, dokładnie tak jak opisałeś ze spotkań AA - to nie jest wirus ale skłonność do picia. Sam wiesz jak ciężko to rzucić.

Pierwszy tydzień nie picia był ciężki, nie moglem spać, były lęki, niepokój i ogromne rozdrażnienie

Opowiedziałeś swoją historię - OK, ale nie pier.dol głupot ludziom i nie rób z siebie bohatera.
_______________________________
 
PUSH THE BUTTON

 
greentube
 Wysłana - 5 styczeń 2013 13:25      [zgłoszenie naruszenia]

dafiddafi, niezwykle ciekawie to wszystko napisales. Momentami czułem się jakby ktoś mi przyszłość przepowiadał<oczywiscie do momentu twojej wielkiej zmiany>

Sam mam problem z piciem. Nie potrafię powstrzymać sie od bez-okazyjnego upijania sie, co zaczeło mnie dreczyć.
Co jest gorsze, zawsze mam kompanów do picia. Oczywiscie zmieniaja się, bo nikt takich maratonów nie wytrzymuje.
picie-kac-trzezwienie-> i zapętlenie .

Twój wpis dał mi trochę siły, bo aktualnie walczę z tym.
Jak nieciężko się domyślić- tzw.postanowienia noworoczne.
Dla mnie sukces, bo wczoraj był piątek, a dzis obudziłem sie bez kaca- zupelnie nie w moim stylu.
Bede wracał do tematu czesciej, w tych chwilach słabosci.



Lucifier_sm Mam skłonnosci niby do alkoholizmu jednak zupelnie go nie lubie, za to do narkotyków mam sklonnosci.

Oszukujesz siebie. Masz skłonnosci do uciekania od "rzeczywistości"- tak jak czesc twojej rodziny. Bagatelizujesz swój problem.
Nie wiem co bierzesz i jak czesto, ale dam troche swoich przemyslen( pare lat na MJ<ostatnie dwa palenie codzienne= rano do sniadanka-południe-wieczor na sen>, od imprezy troche amf, duzo innych syfów, ktorych nazw sie nawet nie zna-eksperymenty)

Po alko masz kaca- wtedy wyłapuje się ten problem.
Jak pisałem, nie wiem o jakie narko Ci chodzi, ale po wiekszosci tego momentu refleksji nie ma(no moze prócz zejscia). Zmieniają na stałe, ze nie widzisz problemu.

Odstaw wszystko na choćby miesiac(ja aktualnie jestem dobre ~7tyg czysty)zaczniesz widzieć inaczej, wtedy zauważysz różnice.


Pomysl sobie tak: Lubisz sie odurzyć. Robiac to czesto nie wrcasz do swojej pierwotnej formy.
Spróbuj teraz przyćpac troche trzezwosci, a bedzie to kompletnie nowe uczucie, dość zapomniane.


Pozdrawiam

 
dafiddafi
 Wysłana - 5 styczeń 2013 16:21      [zgłoszenie naruszenia]

Z picia bez umiaru przeszedlem na picie rekraacyjne, jezeli mozna to tak zdefiniowac. Przez ostatnie 5 lat nie mialem potrzeby pojscia w picie codzienne. Raz pije, raz nie. Nie przekroczylem zadnej granicy. Dlatego zanegowalem, ze alkoholizm to choroba. Dla mnie to slabosc. Jak kazda inna.
Nie mialem wsparcia w rodzinie, bo nikt nigdy nie powiedzial, ze cos ze mna nie tak. Ani wsrod znajomych. Jak tracilem film na imprezie, to kiwali glowami i sie smiali. Taka normalka dla pijacych. Przez 15 lat picia nie bylo zadnego przypalu, nieszczescia, tragedii.
Odkad pije umiarkowanie, zyje jak kazdy przecietniak. Jest mi dobrze na trzezwo i nie szukam stanu upojenia, jak zaczynam pic, nie trace granic.
Nie pisze tego, zeby sie chwalic, moze ktos podobny do mnie sie odezwie ?

 
WASKOT
 Wysłana - 17 styczeń 2013 15:45      [zgłoszenie naruszenia]

Autorze, Ty poprostu jesteś ogarnięty oraz jesteś w stanie swój nałóg w jakiś sposób kontrolować. Poza tym , Picie w Twim przypadku nie kolidowało w żaden sposób z pracą oraz rodziną , więc nie jesteś standardowym typem alkoholika . Pewnie dlatego, że nigdy się nie stoczyłeś. Motywacje zdrowotne są bardzo mocnym bodźcem do zaprzestania picia. Gdyby nie to , prawdopodobnie piłbyś dalej . Mimo wszystko

[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]

Odpowiedzi jest na 3 strony.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia | Wyślij odpowiedź

Pije w sposób kontrolowany od 5 lat. Nie wierze, ze alkoholizm to choroba.

Strony: 1 2 3
 
Warto przeczytać: | | amatorki nago | wnętrz | prezydent | dodge caliber | dopalacze wrocław | tu 154 | szkliwiak operacja | krzesło | 14 latka | retro | shield | podeójne | s animal opowiadania eks aon | s animal opowiadania eks aon | pogrubić penisa | s animal opowiadania eks aon | houston mamy problem kleo | houston kleo | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2017 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0