FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 2896 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Filozofia, Psychologia, Religie
Pozytywny smutek 
[powiadom znajomego]    
Autor "Pozytywny smutek"   
 
bezemocji
 Wysłana - 27 luty 2008 16:01        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź ile procent masz tłuszczu

Stan absolutnego zadowolenia nie jest korzystny dla człowieka.
Niepotrzebnie bronimy się tak zaciekle przed negatywnymi uczuciami, uważa prof. Jerome Wakefield z New York University. Smutek, a nawet przygnębienie jest uczuciem naturalnym i mamy prawo je odczuwać, gdy spotka nas coś złego. Jego tłumienie, np. po śmierci czy rozstaniu z bliskim człowiekiem, to fatalny błąd, pisze profesor w swojej najnowszej książce "Utracony smutek. Jak psychiatria zmieniła zwykły smutek w zaburzenia depresyjne"
Szał na uszczęśliwianie ludzi rozpoczął się w latach 90. Wtedy psycholodzy społeczni zaczęli analizować amerykański paradoks, polegający na tym, że wraz ze wzrostem dobrobytu w USA rosła liczba depresji, samobójstw, rozwodów, ludzie tracili do siebie zaufanie. Mieli zabezpieczony byt, ale nie byli dzięki temu bardziej szczęśliwi. Aby zaradzić tej epidemii niezadowolenia i powszechnego braku satysfakcji, powstała psychologia pozytywna. Z założenia miała ona uczyć ludzi, jak nie poddawać się złym nastrojom i dostrzegać pozytywne strony życia. Ponadto jej zwolennicy postulowali, by badacze przestali się koncentrować na patologiach psychiki.
Wmawiano,że szczęście to obowiązek każdego z nas. Okazało się, że smutek, który kiedyś był stanem normalnym, trzeba stłumić w zarodku, zabić i zapomnieć. Najnowsze i największe badania empiryczne, jakie kiedykolwiek przeprowadzono w psychologii, tzw. Word Values Survey, pokazują czarno na białym, że brak negatywnych uczuć w życiu nie jest wcale taki dobry, jak dotąd sądzono. To, do czego doszli teraz psycholodzy, od dawna głosili filozofowie i artyści. W książce "Przeciw szczęściu" Eric Wilson zebrał ich krytyczne wypowiedzi na temat bezmyślnej pogoni za szczęściem. Cytuje między innymi Flauberta, który mawiał, że gdy chce się być zawsze szczęśliwym, trzeba być także głupcem. Sam Wilson twierdzi, że tylko doświadczając smutku, można dostąpić pełni człowieczeństwa.
Upieranie się, że smutek trzeba leczyć, może tylko utrudnić z nim walkę. Dlatego niektórzy psychiatrzy, w tym współautorzy aktualnego wydania "Podręcznika diagnostyki i statystyki zaburzeń psychicznych", przestrzegają przed traktowaniem smutku jako jednostki chorobowej. "Człowiek musi reagować uczuciem smutku na negatywne zdarzenia w jego życiu, bo wynika to z jego ludzkiej natury" - pisze Robert Spitzer z nowojorskiego Instytutu Psychiatrii w przedmowie do "Utraconego smutku". W końcu ile dzieł powstało dzięki stanom smutku, przygnębienia i depresji, to paradoksalnie pozytywny motyw w sztuce.
Może kończy się wreszcie ta pogoń do utraty tchu za szczęściem traktowanym jako cel sam w sobie, a nie jako rezultat sensownego, wypełnionego treścią życia.

więcej w artykule
[http://www.newsweek.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=22566&Strona=1]


Specjalista -
 
faketales
 Wysłana - 27 luty 2008 17:12      [zgłoszenie naruszenia]

Ja zawsze piszę jak mam stan cięzkiej depresji, właściwie piszę łzami, i wtedy wychodzą najlepsze wiersze, teksty. Tagże faktem jest, że soga masz

Zmieniony przez - faketales w dniu 2008-02-27 17:13:38
_______________________________
 
Nie umrzesz za mnie, więc nie mów mi jak mam żyć

 
Edanderson
 Wysłana - 27 luty 2008 20:33      [zgłoszenie naruszenia]

Bardzo ciekawe bezemocji. Niestety sogacz nie wszedł, a za to co na co zwróciłeś uwagę, na pewno się należy
_______________________________
 
"Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym,
czego nie mogę zmienić...
...odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić...
...i mądrości, mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego."

 
Kisiol-Ent
 Wysłana - 28 luty 2008 03:17      [zgłoszenie naruszenia]

Eh Ci ludzie, glupsi juz byc nie moga w tej ameryce...
Tam kazdy na przymus ma byc cool i popular :D


Zmieniony przez - Kisiol-Ent w dniu 2008-02-28 03:17:28

 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 28 luty 2008 07:01      [zgłoszenie naruszenia]

- smutek należy do emocji (reakcji emocjonalnych) - obok lęku, żalu itp.

- oczywiście, nie ma co tłumić emocji. nie ma też sensu jednak ich "wywyższać" i robić ze smutku coś pozytywnego.

- emocje lęku, smutku - są przez organizm człowiek odbierane jako przykrość.

- nie jest to więc stan naturalny, a raczej zachwianie stanu naturalnego

- po to żyjemy i po to mam nasze ciałka kochane żeby nam było coraz przyjemniej, milej i szczęsliwiej, a nie smutniej. jak jest smutek to nie należy go wypierać - to ważna informacja co jeszcze jest nie tak w naszym życiu

- i najgorsze: wywyższanie smutku może się skończyć tak jak w KK wywyższanie cierpienia i bólu! w Kościele wywyższono te wartości, cierpienie i ból, uważając je za pozytywne, kultywując, "podniecjać" się nimi. Co jest zwykłą pomyłką. Ból i cierpienie ma tą samą funkcję co smutek - pokazanie nam że coś jest nie tak

- tylko osoby które nie wiedzą jak radzić sobie ze smutkiem, mogą zacząć go wywyższać. podobnie było w KK - to grupa osób zagubionych, nie umiejących radzić sobie z własnym cierpieniem, wywższyła cierpienie i ból i zrobiła z nich idee, zamiast się od nich uwalniać

- nie będe rozprawiał nawet o wpływie smutku, cierpienia czy bólu na odnoszenie sukcesów, spełnienie w życiu ismorealizację, bo ten wpływ jest jednoznacznie negatywny. Trzymanie się smutku, cierpienia, bólu, musi świadczyć o niskiej samoocenie, a to jest druzgocące dla życia. Wybór jest prosty: życie lub smutek,ból i cierpienie. To drugie nie pomnaża w nas życia, tłumi w nas życie.

- Tylko ktoś o o wysokiej samoocenie uwalnia się od smutku, bólu, cierpienia, bo wie ŻE ZASŁUGUJE na uwolnienie. Cała reszta trzyma się społecznego mitu o konieczności cierpienia, smutku, bólu. A jak ktoś pokazuje marnośc tego społecznego mitu, to może być atakowany - bo nikt nie lubi jak burzy mu się swiatopogląd
_______________________________
 
Namaste!

Ekspert -
 
bezemocji
 Wysłana - 28 luty 2008 09:12      [zgłoszenie naruszenia]

Szczęściem zajęli się neurobiolodzy. Za to uczucie odpowiada mózgowy system nagrody. Jego centralnym punktem jest obszar brzuszny nakrywki, składający się z kilkuset tysięcy komórek nerwowych. Wydzielają one neuroprzekaźnik, dopaminę, którą nazwano hormonem szczęścia, bo odpowiada za odczuwanie przyjemności, a szczególnie takiej, jaką jest dążenie do osiągnięcia jakiegoś celu (gonienie króliczka, a nie złapanie go). To wyjaśnia, dlaczego uczucie szczęścia jest krótkotrwałe. Za ostateczną satysfakcję są odpowiedzialne bowiem te komórki nerwowe, które są coraz bardziej wymagające i żądają coraz silniejszych bodźców pozytywnych. Właśnie dlatego szczęście jest tak ulotne. Nieraz nie czujemy go, chociaż mamy ku temu powody (udany dom, satysfakcjonująca praca, niezłe dochody). Natomiast w stan euforii wprawia nas drobiazg, np. nowa bluzka albo zwycięska partia w szachy.
Pewien poziom niezadowolenia jest konieczny, aby motywować ludzi do zabiegania o poprawę własnego położenia i poprawę sytuacji swego środowiska. Osoby o najwyższym poziomie satysfakcji nie czują takiej potrzeby. Ktoś, kto jest całkowicie zadowolony z siebie i ze świata, nie ma powodu starać się, aby coś zmienić. Wskazana ostrożność, gdy ktoś wam mówi, że powinniście być szczęśliwsi.
Nie chodzi tu o gloryfikację i hołubienie smutku czy depresji, to nieuprawniona przesada. Chodzi o dostrzeżenie, że nasze gorsze stany to nie choroba wymagająca leczenia, tylko stan przypisany naszej naturze.
Z pewnością ma funkcje adaptatywne o ewolucyjnym rodowodzie (psychologiem nie jestem). Nasz gatunek kształtował się od 200 tys. lat na afrykańskich sawannach w środowisku pełnym zagrożeń i lęków przedzielanych chwilami radości i zaspokojenia. Stąd zostaliśmy tak wyposażeni i smutek stał się naturalną odpowiedzią na złe momenty życia. Nie piszę tu o mitycznym edenie, gdzie człowiek chodził szczęśliwy ale o rzeczywistym świecie, w którym ludzie trzęśli się i pocili się ze strachu, byli raczej ofiarami a nie łowcami drapieżników, tygodniami cierpieli z głodu i zimna i pasożytów a błąd kosztował życie. Nasze emocje nie są z tego świata ale poprzedniego. Wiele badań potwierdza też, że świadomość uzyskaliśmy jako gatunek ok. 60 tys. lat temu. Warto spojrzeć na nas samych z takiej perspektywy. Milionów, setek tysięcy lat nie da się, ot tak wymazać.


Zmieniony przez - bezemocji w dniu 2008-02-28 09:29:52

Specjalista -
 
kruchy5
 Wysłana - 28 luty 2008 09:51      [zgłoszenie naruszenia]

Bezemocji cytuje: Smutek, a nawet przygnębienie jest uczuciem naturalnym i mamy prawo je odczuwać, gdy spotka nas coś złego.


Grundman replikuje: Emocje lęku, smutku - są przez organizm człowiek odbierane jako przykrość nie jest to więc stan naturalny, a raczej zachwianie stanu naturalnego
A jak jest waszym zdaniem?
Ja uważam że smutek jest b.naturalny i jego akceptacja i umiejętne przezywanie może być wentylem dla emocji.Widać to np.: na dzieciach (jeszcze nie zindoktrynowanych przez grupę osób zagubionych, nie umiejących radzić sobie z własnym cierpieniem ,czyli KK ) , które czasem wręcz "lubią" się smucić i oczekują wtedy nie zabawy(wiem próbowałem synka zabawiać i nic z tego) ale właśnie żeby je przytulic i pozwolic przez parę minut "posmucić się".

Specjalista -
 
ziemon
LADY
 Wysłana - 28 luty 2008 09:58      [zgłoszenie naruszenia]

jego akceptacja i umiejętne przezywanie
ok - ale co to jest umiejetne przezywanie smutku? czy nie stanie sie emocja z wyrachowania? na zasadzie - madrzy ludzie mowia ze trzeba sie czasem posmucic, to ja teraz tak z 5 minut poprzezywam smutek, a pozniej wracam do szczescia?
przerysowuje oczywiscie, ale w emocjach chyba chodzi o to by byly przynajmniej w jakims stopniu spontaniczne a nie wyrachowane?

natomiast z pewnoscia jest cos w zdaniu ze aby byc bez przerwy szczesliwym trzeba byc tez glupcem
_______________________________
 
[cafewitteveen.files.wordpress.com/2011/09/b5rip.jpg?w=419&h=334]

Without data you are just another person with an opinion.

Znawca -
 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 28 luty 2008 11:25      [zgłoszenie naruszenia]

"odpowiada za odczuwanie przyjemności, a szczególnie takiej, jaką jest dążenie do osiągnięcia jakiegoś celu (gonienie króliczka, a nie złapanie go). To wyjaśnia, dlaczego uczucie szczęścia jest krótkotrwałe. Za ostateczną satysfakcję są odpowiedzialne bowiem te komórki nerwowe, które są coraz bardziej wymagające i żądają coraz silniejszych bodźców pozytywnych. Właśnie dlatego szczęście jest tak ulotne"

>>> O szczęściu i smutku dużo więcej do powiedzenia ma buddyzm. A od czasu kiedy buddyzm zaczął iść wspólna drogą z psychologią to już dopiero "kosmos" (w znaczeniu: wiedza najwyższej jakości - więcej wręcz nie trzeba do samorealizacji:)

Bardzo fanie to tłumaczył, pamiętam, dr Peter Malinowski z Instytutu Psychologii Kognitywnej, Liverpool John Moores University w Wielkiej Brytanii, psycholog i buddysta za razem, który miał tu (we Wrocławiu) w zeszłym roku wykład o związkach buddyzmu z psychologią. Mniej więcej całasprawa zamyka się w tym, że szczęście czy smutek nie istnieją obiektywnie poza nami. I to stwierdzenie ok. Zauważa to psychologia. Zauważył to na wiele wieków wcześniej Budda. Ale teraz nie znaczy że mamy brnąć w smutek icerpienie, ze względu że on obiektywnie nie istnieje, bo to by była czysta autodestrukcja. Zadaniem buddyzmu jesy uzyskanie stabilnego i trzeźwego, spokojnego stanu umysłu.


"Jego centralnym punktem jest obszar brzuszny nakrywki, składający się z kilkuset tysięcy komórek nerwowych. Wydzielają one neuroprzekaźnik, dopaminę, którą nazwano hormonem szczęścia, bo odpowiada za odczuwanie przyjemności"

W momencie smutku czy bólu organizm wytwarza też całą masę hormonów - można się nakręcić, i sięga się po carz większą dawkę sumtku czy bólu, by dostać "swoją dawkę". To chore. W stan smutku też potrafi wprowadzić nas drobiazg....


"Z pewnością ma funkcje adaptatywne o ewolucyjnym rodowodzie (psychologiem nie jestem). Nasz gatunek kształtował się od 200 tys. lat na afrykańskich sawannach w środowisku pełnym zagrożeń i lęków przedzielanych chwilami radości i zaspokojenia. Stąd zostaliśmy tak wyposażeni i smutek stał się naturalną odpowiedzią na złe momenty życia."

To nie przystosowanie. To trawnie w regresywnym stanie umysłu. Dziś jest XXI wiek! Dziś nie biegamy po sawannach - lęki z tamtego okresu to atawizm. Wskazywałem na to winnym temacie - w temacie o agresji - że dziś istniejemy w rzeczywistości która wymaga od nas realizacji prawa synergii - czyli współpracy. Nie agresji, nie lęku, nie smutków. Czasy się zmieniły. Choć dużo osób nie potrafi się dostosować. Jednym wydaje się że żyjemy i biegamy po sawannie. Inni chcieliby powrotu praw sprzed 2000 lat. A mało kto chce wyrzeźwieć i zauważyć że żyje w samym centrum cywilizowanej Europy XXI wieku.


Aczkolwiek... te lęki z sawanny były dla przodków niezbędne. Acz miały jedno zastasowanie - wskazać że coś jest nie tak, że jest stan zagrożenia który trzeba zmienić. To jest bilogiczne zadanie tych mechanizmów - wskazać ze coś trzeba zmienić, działać. Czujesz lęk, smutek, ból? To bilogiczna - czysoto bilogiczna informacja - że coś jest nie tak. Nie umiesz tego zmienić, dostrzec - chorujesz, giniesz. Bo nie da się zdrowo trwać w nieodpowiedniej dla zdrowia sytuacji. Na sawannie też się nie dało...

"Ja uważam że smutek jest b.naturalny i jego akceptacja i umiejętne przezywanie może być wentylem dla emocji.Widać to np.: na dzieciach (jeszcze nie zindoktrynowanych przez grupę osób zagubionych, nie umiejących radzić sobie z własnym cierpieniem ,czyli KK ) , które czasem wręcz "lubią" się smucić i oczekują wtedy nie zabawy(wiem próbowałem synka zabawiać i nic z tego) ale właśnie żeby je przytulic i pozwolic przez parę minut "posmucić się".

Dokładnie. Trzeba się nauczyć właściwie odgrywać i odczuwać emocje, a także je zrozumieć. Dziecko chce żeby je przytulić i pozowlić posmucić się wtedy kiedy naturalny stan bycia zostaje zachwiany - coś się musiało wydarzyć, co przygnębiło, wystraszyło dziecko. Normalnie dzieci sąpełne radości, ciekawości, spontaniczności - jak zaczynają się lękać, smucić, to coś dzieje się nie tak. Jak dziecko jest wciąż zalęknione, zasmucone - jest chore.



Jeszcze w tym artykule co dał bezemocji troche zafałszowali obraz "psychologii pozytywnej". Psychologia pozytywna nie wygląda i nigdy nie wyglądała (no chyba ze jej wypaczone wersje?) tak jak to przedstawili, a raczej tak jak u mnie to zostało przedstawione. Zawsze polegała na rozpoznaniu emocji, na nauce ich wyrażania - tak by lęki, stresy, smutki nie niszczyły nas i nie powodowały depresji. A w artykule przedstawili - że psychologia pozytywna każe wypierać lęki, smutki - nonsens. Uczy zeby je wyrażać i zrozumieć! Ale każdy widzi to co chce widzieć. Kiedyś Osho napisał książkę "Od seksu do nadświadomości". W świecie podniosła się wrzawa! Wszyscy zauważli tylko seks, i byli oburzeni! Nikt nie zauważył ani nie poświęcił czasu na nadświadomość - która była istotą książki, i o której było w książce najwięcej. Tak samo tutaj - zamiast zauważyć czego uczy psychologia pozytywna, to zauważa się zupełnie coś innego. Każdy widzi to co ma do uzdrowienia.
_______________________________
 
Namaste!

Ekspert -
 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 28 luty 2008 11:58      [zgłoszenie naruszenia]

I jeszcze pare refleksji:

"Stan absolutnego zadowolenia nie jest korzystny dla człowieka"

Każde wypowiadane przez nas zdanie jest odzwierciedleniem naszego umysłu. Co w umyśle ma osoba wypowiadająca takie zdanie?... Nic atrakcyjnego, i nic pozytywnego. Ale nic dziwnego, skoro ta osoba dalej podejmuje walkę z pozytywną wizją swiata. Ktoś kto podejmuje walkę z tym co pozytywne, musi być jaki? No, negatywny...
Tak skonsturowane zdanie "stan abolutnego zadowolenia nie jest korzystny dla człowieka" świadczy o zawężonej świadomości osoby wypowiadającej to, o nieprzytomności w odniesieniu do pewnych sfer, a raczej ogranicznej przytomności. Najgorzej byłoby w momencie gdyby oosba ta dodała do tego wyraz "zawsze". "Świat jest zawsze zły" "Życie jest zawsze walką" itd itp - to stanowi już o głębokiej nieprzytomności w myśleniu - generalizowanie - tu odsyłam do znów do Alfreda Korzybskiego i jego badań nad semantyką i wpływem używanych słów i myśli na nasz stan umysłu, a nawet fizjologię (tu wartopolecić książkę "ABC Twoich emocji")

Osoba która twierdzi że "stan abolutnego zadowolenia nie jest korzystny dla człowieka", twierdzi jednocześnie ze to stan niezadowolenia jest dla człowieka korzystny. Zauważ w co taka osoba musiała uwierzyć - w wiele rzeczy - że osiągnięcie zadowolenia jest niemozliwe, że jest szkodliwe, że niezadowlenie jest korzystne, że smutek który jest przecież wyrazem bólu jest korzystny - uwierzyła więc że ból jest korzystny, że negatywność jest korzystna. Czy myślałeś jak musi wyglądać życie takiej osoby, skoro tak wygląda jej umysł? Musi ją bardzo boleć, pewnie mnóstwo wycierpiała, pewnie nie radzi sobie w życiu, pewnie nie wie jak osiągnąć zadowlenie. A pytałeś siebie w co musi wierzyć na poziomie podświadomym? W wartośc cierpienia i negatywności! Może w dzieciństwie wzięła sobie kazania jakiegoś kaznodziei do serca, i uwierzyła że Bóg kocha za cierpienie? Że im więcej cierpienia, tym milsza Bogu? Bardzo możliwe ze to osoba która już dawno straciła chęć do życia, a jej jedynym celem, być może obsesją? , jest śmierć i powrót do Boga - który ja przyjmie za cierpienia i smutek. Tak, to prawdopodobny scenariusz. A przynajmniej nie niemożliwy - wielu ludzi tak ma....
Ale sorry, nie są w stanie tego wmówić tym którym wiedzie się dobrze, coraz lepiej, którzy potrafią o siebie zadbać. Ona może wmówić to jedynie osobom podobnym do siebie. Ofiarom zyciowym? Nie wiem czy aż tak mocne słowo jest poytrzebne...


_____________________________

I sprawa numer dwa
W artykule wyszli z błędnych założeń po raz kolejny w miejscu w którym stwierdzili że człowiek współczesny osiąga pozycję materialną, społeczną, soiąga scukesy zawodowe, a jednocześnie zwiększa się liczba depresji, rozwodów, przestpstw, uzależnień, samobójstw - tak to prawda, tylko inna jest przyczyna niż to sugerowali w artykule!!! (nie wiem kto pisał artykuł? dziennikarze czy specjaliści?)

Światli ludzie z jaimi rozmawiałem w swoim życiu na ten temat - psychologowie, antropologowie, buddyści, filozofowie - zawsze wskazywali tu na to że człowiek współczesny jest "niepełny" - wypiera ważne dla siebie części psychiki, realizuje się co najwyżej na poziomie intelektualnym/materialnym, a pomija uczucia, emocje, fascynacje. Według Junga rozwija tylko jedną część swojej psychiki, pomijając trzy kolejne! To rodzi poczucie pustki, załamania, niespełnienia, niezrealizowania - to Jaźń upomina się o swoje!

Jung:
Zasada funkcji psychicznych
Orientację w rzeczywistości zapewniają ludzkiemu "ja" cztery podstawowe funkcje psychiczne, dwie racjonalne - uczucie i myślenie - oraz dwie irracjonalne - percepcja (spostrzeganie zmysłowe) i intuicja (spostrzeganie pozazmysłowe). Koncepcja ta zawiera dwie ważne różnice w stosunku do tradycyjnego nurtu psychologii. Pierwsza polega na uznaniu uczucia za funkcję racjonalną i równorzędną, aczkolwiek opozycyjną, w stosunku do myślenia. Wartościowanie uczuciowe (subiektywne) jest komplementarne wobec osądu intelektualnego (obiektywnego), tak jak wrażenia i spostrzeżenia zmysłowe są komplementarne wobec intuicyjnego odbioru informacji. Różne układy między funkcjami orientującymi (dominacji, podrzędność) odpowiadają za kształtowanie się psychicznych typów funkcjonalnych - czterech ekstrawertywnych i czterech introwertywnych.

Mój komentarz: Nasza kultura propaguje rozwijanie zwłaszcza tylko jednej z 4 funckji! Funkcje myślenia. Tłumi za to funkcje uczucia, percepcji i intuicji! To jest straszne dla rozwoju. Konsekwencje mamy taką - że człowiek osiąga pozycję zawdowoą, finansową i każdą inną - ale jest niespełniony, nieszczęsliwy, wzrasta zamożność, ale też i depresje, rozwody, tragedie, samobójstwa. Wzrasta dostęp do informacji, ale też rozwój powszechnej głupoty. To skutek wypierania innych części "Jaźni" na rzecz racjonalnego intelektualnego myślenia - człowiek czuje się niepełny i wciąz mu czegoś brak....
_______________________________
 
Namaste!

Ekspert -
 
searme
 Wysłana - 28 luty 2008 12:21      [zgłoszenie naruszenia]

Ja naturalne przeżywanie smutku, rozumiem jako życie w kontakcie i zgodzie z sobą i swoimi emocjami. A także zaakceptowanie samego faktu, ze smutek i cierpienie to też część życia i nie trzeba się wstydzić przeżywania takich uczuć. Obecnie wiele osób żyje w terrorze happy talk a la' USA - niewazne co sie dzieje, musisz byc zawsze usmiechniety i zadowolony, a juz nie daj Boze okazywac smutek publicznie. Jak nie to jestes negatywny, nie panujesz nad soba i w ogole jak tak możesz.

Człowiek wpada przez to w taka paranoje, ze boi sie przyznac do cierpienia nawet przed samym sobą. A z tłumienienia emocji nic dobrego nie przychodzi - stąd tyle nerwic, depresji i samobójstw w megapozytywnych Stanach

Tu nie chodzi o jakieś wywyższanie cierpienia, tylko o prawo do jego przeżywania. Są takie sytuacje, nad którymi zwyczajnie nie da sie przejść z dnia na dzień do porządku, potrzeba określonego czasu tzw. żałoby - żeby móc się oczyścić ze złych emocji i zacząć od nowa. Ból stłumiony pozostaje w człowieku i ciąży nieraz całymi latami.

Osobna sprawa to poradzenie sobie z cierpieniem, bo przychodzi taki moment gdy człowiek ma do wyboru - albo cierpieć w nieskończoność albo wykorzystać to doświadczenie do rozwoju.


stan abolutnego zadowolenia nie jest korzystny dla człowieka

tu też nie chodzi o gloryfikacje martyrologii, ale faktem jest, że taki stan na dłuższą metę blokuje i ogłupia. Do rozwoju potrzebne są człowiekowi różnorodne bodźce, w tym negatywne.Jak ci wystarcza to co masz, nie sięgniesz dalej. Zauważcie, że wielkich czynów wcale nie dokonywały osoby, których życie było łatwe, proste i przyjemne...


Zmieniony przez - searme w dniu 2008-02-28 12:38:07
_______________________________
 
'Zamknij się! - warknęła zjawa - od patosu chce mi się rzygać'


Znawca -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 2 strony.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

Pozytywny smutek

Strony: 1 2
 
Warto przeczytać: morze | Mieć czy Być??? | Sambójstwo | Przesądy | Magia | KLONOWANIE | Żona niewierna?? Zdrada teraz i kiedyś | Szukam krótkich, ciekawych tekstów o miłości | Doswiadczenie psychologiczne | Po co ona nam? | Pytanie do Ateistów! | Bogowie - słownik | hipnoza | Znaki zodiaku | Wasze ulubione wiersze ? :) | KIM JEST ARYJCZYK ?? I KIM TY SIE CZUJESZ ?? | tatuaże u kobiet | kobiet | badanie nasienia | przeznaczenie | przeznaczenie karma | motyw A>mierci w literaturze | pull and push | nie daje piersi | pear phone | golf marynarka | macready | Spodnie pumpy | rejczel | wisA,a | komornicza | almera | masspower | jak zaprosiA" dziewczyne | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2019 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0