FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 10143 razy ¬




ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

ROZRYWKA | Polityka
Prof. dr hab. med. Edward Malec nie będzie już leczył polskich dzieci  
:-( 
Wyślij odpowiedź [powiadom znajomego]    
Autor "Prof. dr hab. med. Edward Malec nie będzie już leczył polskich dzieci :-("   
 
Jarząbek
 Wysłana - 8 czerwiec 2007 19:03        | zgłoś naruszenie regulaminu



Prof. dr hab. med. Edward Malec


W krakowskiej klinice dla dzieci przeprowadza się około 400 operacji serca rocznie

Nie ma beznadziejnych przypadków

Rozmowa z prof. Williamem Norwoodem, twórcą procedury Norwooda

Gdyby Dawid przyszedł na świat nie w zeszłym roku, ale lat temu piętnaście, prawdopodobnie żyłby tylko kilka dni. Tak zwany niedorozwój lewego serca (HLHS), ciężka wada wrodzona z którą chłopiec się urodził, /była wtedy śmiertelna. Dziś się ją operuje, choć robi to niewielu lekarzy. Jednym z nich jest profesor Edward Malec z Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej Instytutu Pediatrii Uniwersytetu Jagiellońskiego. W leczeniu HLHS najnowszymi metodami ma on największe doświadczenie na świecie. Około 90 procent operacji kończy się pomyślnie.
- Kiedy Dawid się urodził, w szpitalu w Tarnowskich Górach, wyglądał na absolutnie zdrowego - wspomina pani Anna - ale w czwartej dobie po urodzeniu pielęgniarki wzięły go ode mnie do kąpieli, i już nie oddały. Bo miał atak. Nie widziałam tego, ale w książeczce napisane jest: zsinienie i zwiotczenie.
Niedorozwój lewego serca (HLHS) polega na niedostatecznym wykształceniu się struktur lewej części serca, przez co nie jest ono w stanie pompować tyle krwi, ile potrzeba organizmowi. Wada nie ujawnia się natychmiast po urodzeniu, bo w okresie prenatalnym serce funkcjonuje inaczej. Dziecko nie używa wtedy płuc i otwarte jest połączenie pomiędzy aortą i tętnicą płucną zwane przewodem tętniczym (ductus arteriosus). Gdy dziecko zaczyna oddychać, połączenie zamyka się i niedługo potem wada daje o sobie znać. Wtedy dziecko umiera - o ile nie zostanie niezwłocznie poddane operacji.
- Dawid pojechał najpierw do Zabrza, potem do Krakowa - opowiada pani Anna. - Tam operował go profesor Edward Malec, kierownik Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej. Profesor po operacji powiedział: nie wiem, czy chłopiec przeżyje, ale zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy. Dawid miał kryzys pierwszej nocy. Ale przeżył. Dziś ma trzynaście miesięcy. Wielki chłop, ponad dziesięć kilo. Już sam chodzi. Ma za sobą anginę i ospę. Gdyby nie ślad po rozcięciu, nikt by nie poznał, przez co musiał przejść.
Trzy operacje
Około jednego procentu dzieci rodzi się z wadami serca. Z nich mniej więcej dwa procent cierpi na HLHS. Na wadę tę składa się kilka defektów. Po pierwsze, brak lewej komory (lub jej niedorozwój). Po drugie, zwężenie zastawki dwudzielnej, co przeszkadza przepływać krwi z lewego przedsionka do lewej komory. W skrajnym przypadku zwężenie to przybiera postać atrezji, czyli zupełnego zamknięcia zastawki. Po trzecie, występuje zamknięcie zastawki aorty, niedorozwój aorty wstępującej i zwężenie łuku aorty.
Defekty te uniemożliwiają sercu pracę. Jeszcze kilkanaście lat temu HLHS uważano za wadę śmiertelną - wszystkie dzieci nią dotknięte umierały. W latach dziewięćdziesiątych HLHS zaczęto operować. Genialny amerykański kardiolog W. I. Norwood opracował metodę leczenia, tzw. procedurę Norwooda. Jest to seria trzech operacji na otwartym sercu. Pierwszą operację wykonuje się zaraz po urodzeniu. Drugą, gdy dziecko ma trzy do dziewięciu miesięcy. Trzecią - gdy ma pół do półtora roku. Profesor Edward Malec w swojej praktyce stosuje właśnie procedurę Norwooda - lekko zmodyfikowaną. Nauczył się jej od samego Norwooda - jest jego uczniem i to jednym z najlepszych. W wystawionym przez prof. Norwooda liście polecającym czytamy: "Dr. Malca określiłbym jako czołowego kardiochirurga dziecięcego, specjalistę od wad wrodzonych w Europie. Powinien być traktowany jak bogactwo naturalne i skarb narodowy Polski oraz sąsiednich krajów".
Serce przemodelowane
W zdrowym sercu prawa komora pompuje krew tylko do płuc. Tam krew zostaje nasycona tlenem (utlenowana) i z ładunkiem tlenu wędruje do lewego przedsionka, potem do lewej komory. Z lewej komory aortą i tętnicami płynie do wszystkich organów i tkanek. W przypadku HLHS, gdy lewa komora jest kaleka lub wcale jej nie ma, chirurdzy muszą postarać się, by jej zadanie przejęła prawa komora.
Podczas pierwszej z trzech operacji wchodzących w skład procedury Norwooda chirurg wstawia dodatkowe naczynie krwionośne (syntetyczne) pomiędzy tętnicą płucną i aortą. Przez to naczynie (zwane zespoleniem Blalock-Taussig) część krwi pompowanej przez prawą komorę trafi do płuc. Podczas tej samej operacji lekarz wycina przegrodę pomiędzy przedsionkami serca. Integralną częścią tego etapu leczenia jest poszerzenie całej aorty i połączenie jej z jedyną, prawą komorą serca. Ukształtowane w toku zabiegu serce składać się będzie z jednej komory i jednego przedsionka. Niestety, w takim sercu krew utlenowana i nieutlenowana mieszają się i dlatego praca takiego serca jest mniej efektywna.
Tę niedogodność w pewnym stopniu usuwa druga operacja w ramach procedury Norwooda. Polega ona na przyłączeniu żyły głównej górnej do tętnicy płucnej. Żyła główna górna odprowadza krew pozbawioną tlenu z górnej części organizmu do serca. Po zabiegu krew ta będzie płynęła wprost do płuc, z płuc do serca, z serca do ciała. Podczas drugiej operacji usuwa się zespolenie Blalock-Taussig. Podczas trzeciej (która czasem nie jest konieczna) przyłącza się do tętnicy płucnej również żyłę główną dolną. Po trzeciej operacji krew utlenowana nie miesza się już z nieutlenowaną.
Zaraźliwa pasja
Profesor William I. Norwood, największy, jak twierdzi wielu, kardiochirurg na świecie, po raz pierwszy przyjechał do Polski w 1977 roku, kiedy amerykańska fundacja Project Hope stawiała w Prokocimiu pod Krakowem kardiochirurgiczny szpital dziecięcy. Wtedy prof. Norwood poznał profesora Malca - wówczas jeszcze zwykłego lekarza. - Na studiach postanowiłem zostać chirurgiem i gdy zacząłem bywać na salach operacyjnych, zafascynowało mnie tętniące serce. Potem dowiedziałem się, w jak olbrzymim stopniu chirurg może temu sercu pomóc. A gdy okazało się, że mogę zostać uczniem profesora Norwooda - nie wahałem się. Najpierw patrzyłem, jak operuje, jak zajmuje się pacjentami. Następnie pojechałem do niego do Stanów, gdzie uczyłem się kardiochirurgii. Wreszcie byliśmy razem w Szwajcarii, mieszkaliśmy i pracowaliśmy razem. Kardiochirurgia wypełniała nam siedem dni w tygodniu, 24 godziny na dobę. Profesor Norwood jest pasjonatem - i chyba udało mi się tę pasję od niego przejąć. Teraz ! staram się wysyłać moich asystentów do Stanów, do profesora Norwooda. Bo chcę, żeby zetknęli się z medycyną amerykańską, z systemem pracy Norwooda, z jego pasją. Żeby kardiochirurgia nie była dla nich tylko pracą, ale żeby tak jak ja mieli jeden cel - uratować jak najwięcej dzieci. Wiem, że nie wszyscy lekarze taki model życia są w stanie przyjąć.
Profesor Malec wie też, że prawdopodobnie nie wszyscy jego uczniowie będą w stanie wykonywać procedurę Norwooda i inne najcięższe operacje. - Nie chodzi tu o same umiejętności techniczne - tłumaczy. - Wielu lekarzy robi wszystko dokładnie tak, jak trzeba, co do najdrobniejszego detalu, ale operacja się nie udaje. Dlaczego - nie wiadomo. Na razie tylko ja w mojej klinice przeprowadzam procedurę Norwooda. Ale bardzo chcę, by wkrótce moi asystenci również mogli ją wykonywać.
Skarb narodów Europy
We wrześniu zeszłego roku na zjeździe Europejskiego Stowarzyszenia Kardiochirurgów i Torakochirurgów, odbywającym się w Monte Carlo, zespół prof. Malca otrzymał główną nagrodę Stowarzyszenia za wybitne osiągnięcia w leczeniu wad serca u dzieci. Stowarzyszenie doceniło w ten sposób przede wszystkim sukcesy w leczeniu HLHS, ale nie tylko. W marcu zeszłego roku w klinice w Prokocimiu dokonano udanej korekcji ciężkiego zespołu Ebstaina. Jest to wada polegająca na niedorozwoju prawej części serca. Nigdy wcześniej w Europie nie udało się uratować dziecka dotkniętego porównywalną wadą.
- Byłam w ósmym miesiącu ciąży - wspomina matka dziecka, pani Ewa - kiedy dowiedziałam się o wadzie. Pani dr Joanna Dangel, kardiolog prenatalny, która dokonała diagnozy, powiedziała, że szanse są niewielkie. Że w Europie nikomu jeszcze taka operacja się nie udała. Ale jest w Krakowie taki lekarz od beznadziejnych przypadków. I pojechałam rodzić Kubę do Krakowa.
Dziś Kuba ma 14 miesięcy. Chodzi, trzymając się mebli, jest energicznym, normalnym dzieckiem, nie ma żadnych problemów zdrowotnych. Gdy miał pół roku, przeszedł drugą operację serca. Niewykluczone, że trzecia nie będzie potrzebna.
Wcześniej wykryć, bliżej rodzić
Kuba przyszedł na świat w szpitalu w centrum Krakowa. Do kliniki w Prokocimiu jechał stamtąd trzynaście godzin, choć to tylko siedem kilometrów. Ale był w bardzo ciężkim stanie i raz po raz trzeba go było reanimować. - Gdyby Kuba urodził się w Warszawie, nie miałby żadnych szans na przeżycie - mówi jego matka.
Dlatego profesor Malec myśli o rozszerzeniu kliniki o oddział położniczy, aby dzieci z najcięższymi wadami mogły się rodzić już na terenie szpitala. Jest to tym bardziej wskazane, że szpital obejmuje swoją opieką dzieci z coraz większego obszaru. - Każde dziecko z wrodzoną wadą serca, którego rodzice chcą, by było leczone w naszej klinice, ma dziś taką możliwość - mówi dr Tomasz Mroczek, asystent prof. Malca. - Nie istnieją w tym względzie żadne ograniczenia. Nasi specjaliści mogą pracować jako jeden lub dwa niezależne zespoły w zależności od potrzeb.
Dziś w krakowskiej klinice przeprowadza się około 400 operacji rocznie, w tym około 50 to pierwsza operacja procedury Norwooda. W Krakowie operuje się dzieci z Rosji, Ukrainy, Białorusi, Libii oraz całej Polski. Aby jednak system funkcjonował perfekcyjnie, potrzebny jest jeszcze jeden element: wiarygodne badania prenatalne. Na ultrasonografie wrodzoną wadę serca najlepiej widać około dwudziestego tygodnia ciąży, kiedy serce już się wykształci, a jeszcze nie jest zasłonięte przez płuca. Niestety, nawet matki, które pamiętają, żeby poddać się USG w tym czasie, nie mogą mieć pewności co do stanu serca dziecka. - Co miesiąc jeździłam na USG do jednej ze stołecznych spółdzielni. I nic nie wykryli. Dopiero gdy w siódmym miesiącu ciąży przestałam przybierać na wadze, zaniepokoiłam się, poddałam dokładniejszym badaniom i znaleziono wadę - mówi pani Ewa, matka Kubusia.
- Ja specjalnie byłam wyczulona na wady serca, bo obejrzałam odcinek "Na dobre i na złe", w którym pokazano, że warto wcześniej wykryć wadę serca - opowiada pani Anna, mama Dawida. - Ale mój lekarz nic nie wykrył, choć specjalnie prosiłam go, by zwrócił na to uwagę.
W obu tych przypadkach wszystko skończyło się pomyślnie. Jednak, jak mówi prof. Malec, kardiologia prenatalna stoi u nas wciąż na zbyt niskim poziomie - za mało jest specjalistów, kardiologów prenatalnych. Lekarz ginekolog nie zawsze jest w stanie rozpoznać wadę na USG. - Wady serca najłatwiej szukać pomiędzy 17. i 23. tygodniem życia płodowego na obrazie echokardiograficznym - mówi dr Mroczek - ale takich badań robi się w Polsce za mało. -
ŁUKASZ KANIEWSKI


Rozmowa z prof. Williamem Norwoodem, twórcą procedury Norwooda
Panie profesorze, wyobraźmy sobie, że kobieta w 22. tygodniu ciąży dowiaduje się, że jej dziecko ma ciężką wadę serca - niedorozwój lewego serca (HLHS). Jest w rozpaczy. Jak pan by ją pocieszył?
Jeżeli ta pani może skontaktować się z którymś z ośrodków operujących niedorozwój lewego serca, niech będzie dobrej myśli. Jej dziecko najprawdopodobniej będzie miało normalne, szczęśliwe życie, będzie bawiło się, uczyło. Weźmie ślub i będzie miało dzieci, a jego matka - wnuki. Problem polega na tym, że jedynie nieliczne szpitale na świecie wykonują te operacje na wysokim poziomie. Ale jeśli kobieta, matka, o której mówimy, mieszka w Polsce, to ma szczęście. Zgłosi się do Krakowa, do profesora Malca, umówi się na operację i dziecko będzie miało doskonałą opiekę. Prawdopodobnie najlepszą na świecie.
W jaki sposób poznał pan profesora Malca?
Kiedy przyjechałem do Polski w latach siedemdziesiątych, by organizować polsko-amerykański szpital kardiochirurgii dziecięcej w ramach Project Hope, współpracowałem w Krakowie z profesor Eugenią Zdębską. Jednym z jej asystentów był młody Edward Malec. Od razu nie miałem wątpliwości, że czeka go świetlana przyszłość w kardiochirurgii. Dalsza współpraca potwierdziła to przypuszczenie. Jego umiejętności są niezwykłe.
Co jest takiego w procedurze Norwooda, że tylko niewiele ośrodków i niewielu lekarzy potrafi ją przeprowadzić?
Trzeba wiedzieć, że pomiędzy kardiochirurgią a kardiochirurgią dziecięcą jest niebywała różnica. Kardiochirurgia dziecięca jest o wiele trudniejsza, a wspomniana procedura jest szczególnie trudna. Składa się na to wiele czynników. Po pierwsze, serce dziecka, a tym bardziej niemowlęcia, jest maleńkie jak piłka do golfa. Wymaga to od chirurga i całego zespołu dużo większej precyzji. Po drugie, na udanym zabiegu problemy się nie kończą. Po operacji serce ma tylko jedną komorę, która pompuje krew zarówno do ciała, jak i do płuc. Zdarza się często, że w pierwszych dobach po operacji za dużo krwi płynie do płuc, a za mało do ciała, albo odwrotnie - za mało do płuc, a za dużo do ciała. Wtedy trzeba interweniować.
Kto pana zainspirował do pracy z dziećmi?
Doktor Aldo Castaneda, charyzmatyczny kardiochirurg dziecięcy, którego spotkałem na Uniwersytecie w Minnesocie i z którym pracowałem w Bostonie.
Dzięki niemu został pan lekarzem?
Kardiochirurgiem dziecięcym. Że będę lekarzem, wiedziałem już jako chłopiec. Kiedyś w zabawie uszkodziłem sobie kolano, trafiłem do szpitala i szpital zafascynował mnie. Tak się to zaczęło - typowa historia.
Rozmawiał Ł.K.
Źródło: [http://www.sercedziecka.org.pl/index.php?url=7/07-2-Artykul_z_Rzeczpospolitej.inc]

Profesor Malec otrzymywał propozycje pracy, lecz priorytetem były dla niego polskie dzieci. Chyba zazdrość kolegów z pracy powodowała skargi na profesora. Nawet, jeżeli jest trochę grubiański to czy to go dyskwalifikuje? Czy ten jedyny nie minus tylko "minusie" stawia go w złym świetle na tle setek beznadziejnych przypadków, z których cudem wychodził obronną ręką? Jednak ktoś "dopiął" swego i stało się coś nie do pomyślenia. Profesor Malec został zwolniony z pracy i teraz będzie leczył we Francji.
Profesor Malec zostawał na posterunku po ciężkich operacjach, mimo iż nikt mu za to nie płacił. Jak mówił - chciał być na miejscu w razie jakichś nieprzewidzianych komplikacji. Takich ludzi się pozbywamy. Za to ktoś powinien odpowiedzieć. Nigdy nie wybaczę tym , którzy mogli temu zapobiec. Zamiast zajmować się lustracją można było zwrócić uwagę na WAŻNE sprawy.

Jest nie do pomyślenia, aby światowej klasy specjalista, który sam tworzył niektóre metody został tak po prostu zwolniony z pracy. To jest śmiech i mam nadzieję, że ktoś kiedyś za to odpowie, ale to nie przywróci życia wielu niemowląt, które nie będą miały szczęścia trafić pod jego rękę.

Jest nie do pomyślenia, że Profesor Malec został zwolniony z pracy i teraz będzie leczył za granicą.
Niebawem po zwolnieniu Profesor pojawił się w klinice aby jeszcze pomagać. Dlaczego nikt go nie zatrzymał w kraju?


O propozycji z Hamburga:
[serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,2985988.html]

Ludzie nauki:
[nauka-polska.pl/raporty/opisy/osoby/67000/o67308.html]

[http://www.dzieci.org.pl]

[www.sercedziecka.org.pl]

Collegium Medicum Uniwersytet Jagielloński:
[http://www.cm-uj.krakow.pl/]


[http://www.kurier.lublin.pl/index.php?name=News&file=article&sid=20439&theme=Printer]

[zespol_ebsteina.republika.pl/]


Te strony odwiedzaj obowiązkowo:
[www.polskieserce.pl]
[www.pajacyk.pl]

Profesor odchodzi, rodzice płaczą

Znany krakowski kardiochirurg Edward Malec żegna się ze szpitalem dziecięcym w Prokocimiu. - Jeśli profesor odejdzie, będzie okupacja Uniwersytetu Jagiellońskiego i szpitala - mówią rodzice dzieci z wadami serca, którzy wierzą, że tylko profesor jest w stanie uratować życie ich pociech. - Zrobimy wszystko, żeby został w Krakowie - zapowiadają.


Profesor Malec sam napisał wniosek o rozwiązanie umowy o pracę ze szpitalem i uniwersytetem. Oba wnioski zostały przyjęte, w połowie czerwca profesorowi kończą się umowy o pracę.

Co oznacza odejście Malca z kardiochirurgii, widać było najlepiej w ostatnich dniach. Choć profesor jest na urlopie, to zgodnie z umową z dyrektorem szpitala przychodzi operować dzieci. - Tylko niektóre - płakała w piątek do słuchawki rozżalona babcia malucha z wadą serca. - Mojemu wnuczkowi odmówił.

Nie odmówił za to miesięcznej Hani. Jak mówi jej tata, warszawski prawnik pan Krzysztof, profesor przesunął urlop, żeby Hanię operować. - Nie chcę, żeby Malec odchodził. Nie może uwierzyć, że uniwersytet zamiast walczyć o tak znakomitego lekarza, po prostu się z nim żegna - oburza się pan Krzysztof.

Inaczej jednak wyglądają relacje profesora Malca z rodzicami i dziećmi, inaczej z pracownikami szpitala. W skargach do rzecznika odpowiedzialności zawodowej przy izbie lekarskiej oraz do Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli Akademickich UJ podawali przykłady drastycznych scysji z profesorem Malcem. Ofiarą ataków z jego strony mieli padać także cenieni specjaliści, jak profesor Wiesław Urbanowicz.

Rodzice próbują jednak tłumaczyć profesora. - Z żadnym geniuszem nie jest łatwo - mówi babcia ośmiomiesięcznego Jacka. - Nieważne, co mówi, to tylko słowa. Liczy się jedynie to, że ratuje dzieci. Taki lekarz to skarb narodowy.

- Dlaczego rezygnuje Pan z pracy w Prokocimiu? - zapytaliśmy profesora Malca.

- Przesądziło pismo od dyrektora szpitala, w którym wydał mi polecenie, że mam przyjmować mniej dzieci spoza Małopolski, zwłaszcza z ciężkimi wadami serca. Dla mnie oznaczało to, że mam się kierować innymi niż medyczne wskazaniami do operacji. Uznałem, że polecenie dyrektora to w istocie wyrok śmierci dla niektórych dzieci.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
[miasta.gazeta.pl/krakow/1,44425,4190286.html]


______________________________
 
Impossibilium Nulla Obligatio

 
hallucyon
 Wysłana - 8 czerwiec 2007 19:24      [zgłoszenie naruszenia]

akcje zbigniewa "sprawiedliwego" ziobry zbieraja kolejne plony - jeszcze kilka lat temu taki specjalista sprobowalby odeprzec zarzuty, dzisiaj jednak wie, ze i tak opinia publiczna juz wydala na niego wyrok, wiec woli w spokoju wyjechac tam, gdzie bedzie szanowany

oczywiscie, wielu doskonalych specjalistow, nie tylko w medycynie, jest chwilami ciezkimi partnerami w pracy
z reguly jednak sa to ludzie o wielkim sercu, ktorzy, choc traktuja podwladnych surowo, zachecaja ich do rozwoju osobistego, a w razie problemow sa gotowi wstawic sie za nimi przed dyrekcjami instytutow/uczelni/szpitali
na pewne ich wady nalezy zatem przymknac oko

 
Jarząbek
 Wysłana - 8 czerwiec 2007 19:34      [zgłoszenie naruszenia]

To jest paranoja już. Zajmują się błachymi sprawami, a nie potrafią utrzymać w kraju specjalisty światowej klasy. Leczenie dzieci to nie tylko praca ale głównie pasja Pana Profesora. Ataki na jego osobę zaczęły się co najmniej dwa lata temu. Opowiadania rodziców w stylu: "Dziecko było w beznadziejnej sytuacji, lekarze rozkładali ręce, jedyny ratunek w Prokocimiu, a tam czekał już... Profesor Malec ze swoją ekipą... Teraz dziecko jest już zdrowe i dziękujemy Bogu za opatrzność" nie należą do rzadkości.

Szkoda tylko, że sprawa nie została nagłośniona za wczasu. Będę miał głęboki żal do ludzi, którzy zaszczuli Pana Profesora, albo po prostu nie zrobili nieczego co by pomogło.
_______________________________
 
Impossibilium Nulla Obligatio

 
hallucyon
 Wysłana - 8 czerwiec 2007 19:58      [zgłoszenie naruszenia]

"Dziecko było w beznadziejnej sytuacji, lekarze rozkładali ręce, jedyny ratunek w Prokocimiu, a tam czekał już... Profesor Malec ze swoją ekipą... Teraz dziecko jest już zdrowe i dziękujemy Bogu za opatrzność"

abstrahujac, co chce podkreslic, od pozostalych zarzutow, sytuacja jest nieco podobna u doktora garlickiego ze szpitala mswia
byl ostatnim, ktory dopuscilby sie zabojstwa
w srodowisku kardiochirurgow oraz kardiologow byl uznawany za doskonalego operatora, ktory podejmowal sie "niemozliwych" zabiegow
nieraz zdarzalo sie, ze gdy prof. zembala z zabrza czy prof. bochenek z krakowa odmawiali wykonania zabiegu, argumentujac to brakiem szans na powodzenie, dr garlicki sie jej podejmowal i ratowal wielu pacjentow
niestety, wskutek dzialan zbigniewa "sprawiedliwego" ziobry zostal osadzony przez opinie publiczna nim w trakcie postepowania przygotowawczego zebrano przeciw niemu dowody, co ukazala decyzja sadu apelacyjnego o zwolnieniu go z aresztu
nawet jesliby zdarzylo sie, ze zostanie uniewinniony ze wszystkich zarzutow, kariery w polsce juz nie zrobi

oczywiscie, jak wielu, garlicki moze miec cos za skora, ale takie potraktowanie go nie znajduje w moim slownictwie okreslen innych niz niecenzuralne

 
Jarząbek
 Wysłana - 8 czerwiec 2007 20:05      [zgłoszenie naruszenia]

No widzisz.
Profesor Malec został oskarżany o wybuchowość oraz o to, że leczył dzieci z poza województwa małopolskiego. To ma być powód? Że chciał ratować jak najwięcej dzieci? W jakim kraju żyjemy? To jest wprost nieprawdopodobne. Gdzie jest teraz Prawo? Gdzie jest teraz Sprawiedliwość? Chciałbym aby to był tylko sen. Chciałbym móc pewnego dnia obudzić się i poczytać o kolejnych sukcesach Profesora tutaj w Polsce. Pan Profesor chciał leczyć polskie dzieci. Widać ktoś tego nie chciał. Gdzie są teraz hasła: "Ochrona życia ludzkiego"?
_______________________________
 
Impossibilium Nulla Obligatio

 
Casus2
konserwatysa liberał
 Wysłana - 8 czerwiec 2007 21:34      [zgłoszenie naruszenia]

Nawet nie chce mi sie tego czytac.

Zauwazylem jedno-"a nie potrafią utrzymać w kraju specjalisty światowej klasy"

Specjalista swiatowej klasy to nie jest roslinka ani piesek lancuchowy zeby go "utrzymywac" gdziekolwiek, tylko wolny czlowiek ktory ma wolny wybor, wiec z szacunku dla niego nie pisz takich rzeczy.
_______________________________
 
[http://www.campaignforliberty.com/]

 
Jarząbek
 Wysłana - 8 czerwiec 2007 22:12      [zgłoszenie naruszenia]

Z szacunku dla Pana Profesora przeczytałbyś to. Widać nie rozumiesz o co chodzi. Czepiasz się słówek a tutaj ważniejsza jest treść niż forma. Obecny rząd nie zrobił nic w tej sprawie. Profesor Malec wiele razy powtarzał, że chce tutaj pracować i pracował (tak więc nikt na siłe go nie zatrzymywał, wręcz odwrotnie). Jednak wrogość pewnych kręgów doprowadziła do odejścia tego słynnego na całym świecie kardiuochirurga.

Jeżeli chcesz przeszkadzać to rób to w innym temacie, nie zaśmiecając tematu o wspaniałym człowieku.
_______________________________
 
Impossibilium Nulla Obligatio

 
xpander
 Wysłana - 9 czerwiec 2007 00:54      [zgłoszenie naruszenia]

gdy prof. zembala z zabrza

Pochwale sie, ze znam prof. Zembale... niewiarygodnie inteligentny, konkretny i rzeczowy czlowiek, zdecydowanie wyrastajacy ponad przecietnosc.
Warto wspomniec, ze do swojej pozycji doszedl tylko i wylacznie swoja ciezka praca, z tzw 'nizin'...
...nauka, wyrzeczenia i poswiecenia doprowadzily go do aktualnej pozycji .

PS No i prof mieszka Tarnowskich Górach..w Zabrzu tylko pracuje ;-p

Zmieniony przez - xpander w dniu 2007-06-09 00:58:51
_______________________________
 

 
Jarząbek
 Wysłana - 7 sierpień 2007 20:43      [zgłoszenie naruszenia]

Dziś 21:45 - TVP 1 Sprawa dla reportera - Profesor Malec!
_______________________________
 
Impossibilium Nulla Obligatio

 
om
 Wysłana - 7 sierpień 2007 22:45      [zgłoszenie naruszenia]

**** w **** zbigniewowi

Zmieniony przez - om w dniu 2007-08-07 22:46:26
_______________________________
 
nie, nie wrocilem... jak 'wroce' to napewno o mnie uslyszysz heh

systematyczna praca w braku chaosu bez conajmniej kilku spadochronow to najlepszy sposob by NIE zostac naukowcem :P

 
om
 Wysłana - 7 sierpień 2007 22:47      [zgłoszenie naruszenia]

w ogole to jest chyba taki plan zeby prokurator to byla elyta spoleczna, intelektualna i moralna,
***ane panstwo policyjne
_______________________________
 
nie, nie wrocilem... jak 'wroce' to napewno o mnie uslyszysz heh

systematyczna praca w braku chaosu bez conajmniej kilku spadochronow to najlepszy sposob by NIE zostac naukowcem :P

[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 3 strony.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia | Wyślij odpowiedź

Prof. dr hab. med. Edward Malec nie będzie już leczył polskich dzieci :-(

Strony: 1 2 3
 
Warto przeczytać: Kto nie chce Baracka za prezydenta? | Zadanie | Monika Olejnik | Barack Obama wygrał. | poprawność polityczna 2 | Wypad od rydzyka | TYLKO SOCJALIZM! | Stan polskiej demokracji po 1989r. | Co jest z tą Ameryką? | elita narodu | "POrażka roku" czyli rok rządów. | polityka,media,reklama | W grudniu ostatni pobór do wojska | Nowe mocarstwo nad Wisłą | Ameryka odpuszcza sobie Gruzję. Polska z ręką w nocniku | Młodzież kontra.

wersja lo-fi


Pozycjonowanie i optymalizacje zapewnia

Copyright 2000 - 2010 KULTURYSTYKA.PL
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0
 

Creatine MegaCaps

   Super okazja: 5,31zł !!!