FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 11091 razy ¬
 
ROZRYWKA | Zjawiska niewyjaśnione, nauka i historia
Radiestezja 
[powiadom znajomego]    
Opcja Wyniki Głosuj
Radiestezja działa 
Radiestezja to kit dla naiwnych 
Nie jestem pewien 
wyniki ankiety dostępne po głosowaniu
wyniki ankiety dostępne po głosowaniu
wyniki ankiety dostępne po głosowaniu
Autor "Radiestezja"   
 
Helevorn
 Wysłana - 4 grudzień 2004 15:44   
 
Przeniesiona przez xami z działu 'Historia'. | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź ile procent masz tłuszczu

[redaktor.prawy.pl/strona/130.rtf] - ciekawa ksiazka - "Co warto wiedzieć o radiestezji?" Dr inż. Przemysław Kiszkowski

Autor 9 lat badal zjawisko radiestezji i doszedl do wniosku ze zyly wodne nie istnieja, a radiestezja to zwykle naciaganie naiwnych...

A co Wy myslicie na ten temat?

______________________________
 
Były moderator Polityki i Seksu

 
Methos
 Wysłana - 4 grudzień 2004 16:15      [zgłoszenie naruszenia]

Na razie tylko przegladnąłem linka... ciekawy jest...
hmmm a cały artykuł przeczytam w wolnej chwili bo jest przeogromny

Ja zagłosuję na "nie jestem pewien", bo juz widziałem materiały i przekazy czy to prasowe czy telewizyjne... i częśc z nich potwierdzała prawdziwość radiestezji .... hmm... inne znów negowały..

sam nie wiem....
hmm... musiałbym się w to wszytsko dokładnie zagłebic..

pozdrawiam


ps. SOG helevorn... należał Ci się i tak

Zmieniony przez - Methos w dniu 2004-12-04 16:18:08

 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 14 kwiecień 2006 23:50      [zgłoszenie naruszenia]

Stara ta "książka" Kiszkowskiego już, a znaczy się broszurka (bo książką trudno to nazwać). I dośc niedorzeczna, tym bardziej nieżetelna. Aż dziwi jak ktoś na tak "naukowym" stanowisku może napisać coś takiego. Ale przestaje dziwić jak się spojrzy nakładem jakiej siły została wydana (patrz ---> wydawnictwo )


Jednym słowem jak ktoś oparł całą swoją wiedze o radiestezji na broszurce tego pana, to może uznać to za jeden z poważniejszych błędów w swoim życiu hihihi (oooo... takiej hiperboli użyłem :)
_______________________________
 
Namaste!

 
Voo de Mar
 Wysłana - 15 kwiecień 2006 11:23      [zgłoszenie naruszenia]

Autorze tematu... tutaj masz dość obszerny temat o radiestezji
[http://www.****************/temat3711/]
_______________________________
 
People say believe half of what you see
and none of what you hear
[Bądźmy czujni!;]

 
OloKK
Dżony Dep
 Wysłana - 15 kwiecień 2006 19:41      [zgłoszenie naruszenia]

A może tak w paru słowach?
_______________________________
 
Bądź silny, o człowieku! Pożądaj, raduj się wszystkimi rzeczami
zmysłów i uniesienia: nie bój się, że jakikolwiek bóg wyprze się ciebie za to.
ZAPRASZAM: [www.olokk.pl] // [www.bng-studio.pl]
[www.facebook.com/olokk]

 
Voo de Mar
 Wysłana - 15 kwiecień 2006 19:48      [zgłoszenie naruszenia]

Ja się nie znam, wiem tylko że mam pomarańczowy kolor aury
_______________________________
 
People say believe half of what you see
and none of what you hear
[Bądźmy czujni!;]

 
denedra
 Wysłana - 16 kwiecień 2006 11:06      [zgłoszenie naruszenia]

W kilku słowach kazdy ma jakis kolor aury - który cos oznacza i warunkuje...

Mój ultrafiolet
_______________________________
 
Mówię tylko do tych
Którzy chcą mnie słuchać
Ci, którzy nie chcą
Nie obchodzą mnie

 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 16 kwiecień 2006 13:36      [zgłoszenie naruszenia]

Odnośnie wspomnianej ksiązki pana Kiszkowskiego ---> nieźle sie uśmiałem jak w jednym z numerów miesięcznika "Nieznany świat" znalazłem jej rekomendacje pod tytułem "Bubel roku"


Poniżej zamieszczam ten tekst.

Bubel roku;
"Co warto wiedzieć o radiestezji?" Dr Przemysław Kiszkowski. Wydawnictwo Archidecezji Gdańskiej STELLA MARIS - Redakcja Ewangelizacyjna, Gdańsk 1997 (tekst z "Nieznanego Świata" z numeru 2(86) z 1998 roku)


"Tytuł tej książki, stanowiącej - jak się dowiadujemy - efekt 9 letnich badań i dociekań autora (z wykształcenia, gdyby ktoś się pytał, fizyka, z UAM w Poznaniu) trafniej oddawałby jej treść, gdyby brzmiał: "Co warto wiedzieć o głupstwach, jakie można upowszechniać na temat radiestezji". Nawet bowiem respektując zasady chrześcijańskiego miłosierdzia, które powinny mieć także zastosowanie w przypadku krytycznej oceny cudzych wytworów intelektualnych, nie sposób nie odnotować, że tak kuriozalnej książki w obrębie sygnalizowanej problematyki jeszcze w Polsce nie było.

Broszura P. Kiszkowskiego z grubsza składa się z trzech części. W pierwszej doktor usiłuje udowodnić, że żadne tzw żyły wodne nie istnieją, w związku z czym nie mogą one promieniować, a już zwłaszcza szkodliwie, jeśli zaś w ogóle w grę wchodziłyby tu, co wątpliwe, jakieś subtelne oddziaływania fizyczne, to i tak żadna różdżka ich nie wychwyci, bo są one za słabe. Bzdurność tych dywagacji, zwłaszcza w kontekście rozważań na temat grawitacji, jest tak oczywista, że właściwie nie warto byłoby się nad nią zatrzymywać, gdyby nie fakt, że uwagi te kreśli fizyk. Jeszcze trochę, a obali on teorię przyciągania ziemskiego i pływów oceanicznych. "Każdy powiew wiatru, bicie serca i pulsowanie krwi bardziej się zaznaczy niż efekt grawitacyjnego oddziaływania żyły mokrego piasku" - powiada np dr Kiszkowski, dodając, że "Z tego względu w naszych rozważaniach nad ródżkarstwem wspomniane siły możemy pominąć". Zauważmy, że zgodnie z tą odkrywczą interpretacją siłe grawitacji likwidowałby byle powiew wiatru, nie mówiąc już o huraganie.

Po rozprawieniu się z teorią oddziaływań fizycznych doktor fizyki rozważa zagadnienie czy wobec tego jest możliwe, że ródżką (która jednak czasem się, niestety, w rękach radiestetów porusza) kieruje Pan Bóg albo przynajmniej aniołowie. Obie te tezy - po ich przeanalizowaniu - badacz odrzuca, dochodząc do wniosku, że "Bóg ma znacznie szersze i bezpieczniejsze dla ludzi możliwości oddziaływania" niż różdżka czy wahadło, w związku z czym jako metodę poskramiania chęci zgłębiania tajemnic Natury autor książki zaleca "postawę głębokiego życia sakramentalnego i szczerą modlitwę".

Również aniołowie, zdaniem doktora fizyki Przemysława Kiszkowskiego, nie kierują naszymi różdżkami, gdyż mają na głowie ważniejsze sprawy. W tej sytuacji pozostaje tylko jedna ewentualność, a mianowicie, że "Różdżkarstwo jest wywołane ingerencją bytów duchowych wrogich człowiekowi", czyli - powiedzmy po męsku - diabła. Zresztą w dalszej części książki autor przywołuje już szatana wprost, nazywając go "ojcem kłamstwa" i wzywając w sukurs Ewangelię Świętego Jana.

Wnioski końcowe: radiestezja jest oszustwem tudzież fikcją, a także pułapką dla naiwnych, osoby, uprawiające wahadlarstwo przez dłuższy czas, prędzej czy później stają się psychicznymi wrakami, duchowni parający się ródżkarstwem postępują nagannie, bowiem "eksperymenty z wahadełkiem odwracją uwagę ludzi od wszechmocy i miłosierdzia Boga, niepotrzebnie powodując zamęt w ich zyciu duchowym", a skoro "Niezaprzeczalnym faktem jest (...), że osoba posługująca się wahadełkiem potrafi często podawać informacje zawierające sporą dozę wiadomości prawdziwych", nie ulega wątpliwości, że nawet nie wiedząc o tym, kuma się z demonami.

Dziewięć lat żmudnych badań doprowadziło także doktora fizyki Przemysława Kiszkowskiego do niezłomnego przekonania, że Mojżesz, uderzając laską w skałę na pustyni bynajmniej nie "prezentował pierwowzrou praktyk radiestezyjnych poszukiwacza wody" w celu "wskazywania w ziemi domniemanych żył wodnych", jak chcą niektórzy. Otwarte pozostaje wobec tego pytanie , do czego był Mojżeszowi potrzebny tajemniczy rekwizyt, o którym mowa w Starym Testamencie, a w którym radiesteci bezzasadnie upatrują szansę legitymizacji własnych umiejętności także na gruncie świętych ksiąg. Odpowiedź otóż okazuje się jest dziecinnie prosta: laska, o jakiej mowa, służyła Mojżeszowi po prostu do uderzania o skałę właśnie.

"Kończąc to opracowanie uważam że nie zmarnowałem dziewięciu lat mojej pracy i dzięki zdobytemu doświadczeniu mogę ludziom pomóc: jednym - przezwyciężyć wyjątkowo irracjonalny strach przed nie istniejącymi żyłami wodnymi, a drugim - zrezygnować z uprawiania niebezpiecznych praktyk radiestezyjnych" - podsumowuje swój dorobek dr Kiszkowski, doradzając przy okazji, by wyrzucić wszystkie odpromienniki, ekrany radiestezyjne itp, albowiem skoro "Żyły wodne nie istnieją! (...) nie musimy się obawiać ich rzekomo szkodliwego wpływu na organizmy żywe". Ze swej strony na szczęście nie musimy, póki co, obawiac się szkodliwego wpływu na postęp wiedzy i poszerzanie horyzontów ludzkiego poznania smakowitych, a przy tym przekazywanych z pełną powagą rewelacji, od jakich iskrzy się ta, niebanalna pod każdym względem książeczka, napisana przez uduchowionego fizyka, którego mimo wszystko nie radzilibyśmy mylić z autorem "Tao fizyki" Fritjofem Caprą.


P.S. Wydana przez przykościelne wydawnictwo w śladowym nakładzie broszurka "Co warto wiedzieć o radiestezji?" umknęłaby naszej uwadze, gdyby nie uczynne przedrukowanie jej fragmentów w ultrakatolickim od jakiegoś czasu miesięczniku "NztZ". Dlatego czujemy się w obowiązku podziękować redagującym go paniom za zachętę, by zapoznać się z tą nietuzinkową pozycją."
_______________________________
 
Namaste!

 
bondbond
 Wysłana - 9 kwiecień 2007 17:08      [zgłoszenie naruszenia]

A tak w ogóle jest tu ktoś kto zna sie na różdkarstwie, bo chciałem zakupić różdżke i sie nie ą troche pobawić i nie wiem jaka jest taka najpewniejsza dla początkującego.?

 
hallucyon
 Wysłana - 9 kwiecień 2007 17:19      [zgłoszenie naruszenia]

poszukaj gargamela
powinien miec cos na zbyciu
choc nie wiem, czy ci sprzeda
bo to wredny typ jest

 
varna
 Wysłana - 9 kwiecień 2007 17:35      [zgłoszenie naruszenia]

moje zdanie na temat radiestezji... generalnie jest podobne do zdania na temat astrologii

[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 3 strony.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

Radiestezja

Strony: 1 2 3