FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 70051 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Moda i Uroda
Słynne domy mody i projektanci 
Wyślij odpowiedź [powiadom znajomego]    
Autor "Słynne domy mody i projektanci"   
 
Nicci
 Wysłana - 13 listopad 2005 20:18        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź swoje BMI



Zgodnie z tematem bedziemy tutaj przedstawiac znanych projektantow i marki liczace sie w swiecie mody zaczniemy oczywiscie od Coco Chanel

Coco Chanel

"Aby być niezastąpionym zawsze trzeba być odmiennym."
Coco Chanel

Gabrielle Bonheur Chanel ( ur. 19.08.1883 r. - zm. 10.01.1971 r. ) przez prawie sześć dziesięcioleci wywierała ogromny wpływ na paryski świat mody. Gdy miała 6 lat matka osierociła ją i czwórkę jej rodzeństwa. Opieką nad dziećmi początkowo zajął się ojciec będący wędrownym kupcem, ale szybko został zmuszony przekazać ją najbliższej rodzinie. Gabrielle została oddana do przyklasztornego sierocińca w Aubazine, gdzie przebywała do roku 1900. Następne 2 lata spędziła w szkole prowadzonej przez siostry zakonne w Moulins. Tam nauczyła się szyć. Spędzając wakacje z ciotkami zainteresowała się sztuką kapeluszniczą.

Mając 20 lat zatrudniła się jako szwaczka w Moulins w sklepie ze strojami ślubnymi, ubrankami dla dzieci oraz odzieżą dla kobiet. Praca ta nieco nużyła Gabrielę. Szukając odmiany wieczorami występowała w kawiarni muzycznej 'La Rotonde' ( 1905 - 1908 ). Wykonywany tam szlagierowi 'Kto widział Coco w Trocadero ?' dał jej przydomek 'Coco'. Kawiarnia ta była wówczas tłumnie odwiedzana przez członków francuskiego regimentu kawaleryjskiego i artystów. Niewątpliwie zawarte wówczas przyjaźnie miały wpływ na jej stylistyczne ewolucje, często inspirowanych modą męska, strojów.

Dzięki wsparciu swych bliskich przyjaciół : bogatego oficera kawalerii Etienne Balsana oraz brytyjskiego sportsmena Arthura 'Boya' Capela w roku 1909 Mademoiselle zaczęła sprzedawać kapelusze według własnych projektów w sklepie kapeluszniczym w Paryżu przy 160 boulevard Malesherbes. Były to przede wszystkim toczki oraz 'cloches', czyli kapelusze w kształcie hełmu. Jej, jak na owe czasy, pełne prostoty kapelusze odniosły sukces i znalazły klientelę wśród wyższych sfer. Jak wspomina 'The Delineator' z roku 1897 kapelusznictwo stawało się coraz bardziej uznawaną w towarzystwie drogą kariery dla młodej kobiety.

Wkrótce sklep okazał się zbyt mały, ale Etienne odmówił jej pożyczki na jej własny sklep. Wybawcą okazał się Arthur Capel, który wyasygnował sumę potrzebna na otwarcie sklepu przy 21 rue Cambon.

W roku 1913, także dzięki wsparciu finansowemu 'Boya', Chanel otworzyła butik przy rue Goutaut w normandzkim kurorcie Deauville, w którym prócz kapeluszy, zaczęła sprzedawać ubrania o fasonach inspirowanych modą męską oraz strojami sportowymi. Podarowany jej pewnego chłodnego dnia przez zapalonego gracza w polo Arthura Capela sweter stał się inspiracja dla jej pierwszego chanelowskiego kostiumu, na który składała się trykotowy marynarski żakiet oraz prosta, luźna spódnica ledwo ukazująca nogi. Za sprawą Coco opalenizna zaczęła być modna wśród wyższych sfer. Gabrielle i jej ciotka Adrienne jako jedyne osoby z towarzystwa zaczynają nosić na plaży chustki zamiast kapeluszy. Toczyła się wojna i Arthur Capel postanowił powrócić do Londynu. Przed wyjazdem zabrał Chanel do innego francuskiego kurortu Biarritz, gdzie przy jego wsparciu w willi Larralde Coco otworzyła swój pierwszy dom mody. Wkrótce dzięki projektom kapeluszy - kubełków, sukien z obniżona talią, damskich swetrów oraz opasek na włosy odniosła ogromny sukces. W czerwcu 1915 r. Coco powróciła do Paryża skąd przesyłała projekty kolekcji do swej siostry Antoinette, która zarządzała domem mody w Biarritz. Okazało się, że wpływy z projektowanych przez nią kolekcji były tak duże, że w już w 1916 r. Chanel mogła spłacić długi zaciągnięte u Arthura Capela.

W tym czasie wypromowała dżersejowy kostium, pierwszy w świecie francuskiej mody, oraz dżersejowe sukienki, które 'Harper's Bazaar' w roku 1916 nazwał 'Chanel's charming chemise dress'. Nazwa ta, lecz w nieco skróconej formie jako 'szmizjerka' przerwała do dziś. Wylansowała styl określany jako 'Chanel look', który jest synonimem elegancji, wygody i prostoty. Projekty prostych, wygodnych strojów z niedrogich materiałów były odpowiedzą na potrzeby emancypujących się kobiet i zmiany społeczne jakie przyniosła I wojna światowa. Nie wymagające gorsetów ubrania były idealnie dopasowane do zmieniającego się stylu życia kobiet, które stawały się coraz bardziej aktywne i niezależne. Tworzyła z myślą o kobietach pracujących zawodowo. Mówiła, że dzięki jej ubraniom 'kobiety będą się normalnie poruszać i żyć'. Dzięki Chanel kobiety mogły przełamać stare konwenanse i odnaleźć nowe sposoby wyrażania siebie. Ich następnym ogromnym atutem była uniwersalność albowiem można je było nosić od rana do wieczora.

Uważając, że i fryzura jest częścią stylu w 1917 r. obcięła włosy na krótko. Kobiety zaczęły ją naśladować.

Arthur Capel zmarł wkrótce po rozstaniu z Coco w skutek wypadku samochodowego. W spadku pozostawił jej 40 000 funtów sterlingów. By ukoić smutek Coco, jej przyjaciółka, znana pianistka, Misia Sert i jej mąż zabrali ją w podróż do Wenecji. Tam Chanel by łatwo wsiadać i wysiadać z gondoli, pokazała się w nieco rozkloszowanych u dołu spodniach. Zaczęła się prawdziwa rewolucja. Kobiety zaczęły nosić spodnie.

W roku 1920 podczas pobytu w Biarritz Chanel poznała Wielkiego Diuka Rosji Dmitrija Pawłowicza. Ich romans trwał przez rok, ale wywarł duży wpływ na jej dalsze kreacje artystyczne. W 1936 r. Chanel została zarejestrowana jako projektantka mody i pod numerem przy 31 na rue Cambon w Paryżu otworzyła swój najsłynniejszy dom mody. Futra i hafty pojawiły się w kolekcjach Coco. Rok później zapragnęła by kobiety nosiły jej perfumy. Poprosiła Ernesta Beaux o stworzenie wyjątkowego zapachu. 'Chcę, aby pachniały kobietą' powiedziała. Perfumiarz posłał do jej paryskiego atelie dwie serie zapachów, noszących numery od 1. do 5. oraz od 20. do 24. Jako, że zaprezentowana 5 maja 1921 r. kolekcja mody odniosła ogromny sukces Coco wybrała próbkę opatrzoną numerem 5. Stąd też i nazwa Chanel Nr 5 tej kwiatowo - abstrakcyjnej kompozycji, w której po raz pierwszy prócz jaśminu z Grasse, ylang ylang i róży majowej, użyto w takiej ilości syntetycznych substancji zapachowych. Perfumy te były prawdziwym przełomem w stosunku do sentymentalnego nazewnictwa, jednokwiatowych kompozycji oraz nadmiernie ozdobionych flakonów tamtej epoki. Coco wybrała dla nich prosty flakon Art. Deco wykonany w hucie w Brosse uważając, iż perfumy mają znacznie większe znaczenie niż ich opakowanie. Uczyniła sztukę z nanoszenia perfum mawiając, iż kobiety winny zraszać nimi te miejsca, w których chciałyby być całowane. Chanel Nr 5 to perfumy - legenda, które rozpoczęły nowa erę w dziejach perfumiarstwa. Marilyn Monroe deklarowała, że są jedyną rzeczą jaką nosi w łóżku. W roku 1924 Coco powierzyła produkcję i dystrybucję perfum Chanel zaprzyjaźnionym biznesmenom Pierre i Paulowo Wertheimerom.

W międzyczasie na prośbę Jeana Cocteau w nowo otwartym Atelie teatralnym w Paryżu stworzyła kostiumy do 'Antygony'. Już wtedy pracowała wśród sław. Scenografię do tego przedstawienia zaprojektował Pablo Picasso, a muzykę skomponował Arthur Honegger.

W roku 1924 w teatrze Champs - Elysees w Paryżu odbyła się kolejna premiera teatralna przy jej współudziale. Jean Cocteau wystawił 'Le Train Bleu'. Sztuka, której akcja toczyła się na riwierze wymagała zaprojektowania kostiumów do tenisa, golfa i do pływania. Chanel wywiązała się ze swego zadania w sposób mistrzowski. Zaprojektowane przez nią stroje kąpielowe z dzianiny, białe, luźne sukienki do tenisa sięgające zaledwie kolan oraz opaski na czoło szybko stały się kanonem obowiązującym na francuskiej riwierze. Współpraca Coco z Jeanem Cocteau trwała przez 14 lat od roku 1923 do roku 1937. Każda premiera była wydarzeniem nie tylko teatralnym, albowiem projektowane przez nią stroje szybko stawały się modne.

W roku 1925 Chanel wraz z takimi sławami jak Patou, Lanvin czy Boulanger uczestniczyła w Międzynarodowej Wystawie Sztuk Dekoracyjnych w Paryżu, na której to zademonstrowano po raz pierwszy nowy kierunek w sztuce dekoracyjnej Art. Deco. Głównym celem tego stylu było przystosowanie projektowania do warunków produkcji masowej. Ulegając temu trendowi La Grande Mademoiselle zaprojektowała i wylansowała w roku 1926 słynną ' little black dress', która przez 'Vogue' została nazwana 'Chanel's Ford'. Owa 'mała czarna', która wkrótce stała się wieczorowym uniformem kobiet to sięgająca do kolan, pozbawiona ozdób sukienka bez kołnierza z długimi, prostymi rękawami wykonana z czarnego krepdeszynu. Sprawiła, że czarny uznawany dotąd za kolor żałoby został uznany za elegancki i modny.

Jesienią 1925 r. podczas wycieczki do Monte Carlo Mademoiselle została przedstawiona Bendowi Or diukowi Westminsteru. Rozpoczął się ich romans. Za jego namową następne 4 lata spędziła w jego angielskich posiadłościach poznając kulturę Anglii i angielską arystokrację. Lata 1926 - 31 ( tzw. okres angielski ) to kolejna ewolucja jej stylu. W tym czasie Chanel inspirowana nową kulturą i jej męską modą wprowadziła do swych kolekcji mody damskiej marynarki sportowe, kamizelki oraz koszule.

Wierzyła, że potrzeba życia w luksusie jest taką samą potrzebą jak potrzeba miłości. Jednak w jej pojęciu luksus wiązał się ze skromnością i umiarkowaniem. Biżuterię wykonana z niedrogich materiałów i sztucznych kamieni wprowadził do świta mody Paul Poiret. Jubiler Madame Gripoux wytwarzała na potrzeby powstałego w roku 1924 sklepu z biżuterią, którego menadżerem był Comte Etienne de Beaumont sztuczne perły i korale. Diuk di Verdura przyłączył się do tego przedsięwzięcia w roku 1927 tworząc dla Chanel niezapomniane kolekcje biżuterii. Biżuterii, którą podobnie jak jej stroje można by nosić przez cały dzień. W tym okresie powstał też projekt kompletu : swetra z rękawami oraz pasującej doń kamizelki, do których Chanel zaproponowała perłowe naszyjniki. Tego nie uczyniła przed nią żadna Angielka. Chanel nie poprzestała na tym. Uznała, że torebka nie musi być noszona w ręce. Dodała do swego słynnego modelu pikowanej torebki złoty łańcuch co umożliwiło kobietom noszenie jej na ramieniu.

Kolekcja Chanel z roku 1929 to pierwsza kolekcja mody sportowej XX w. Pojawiają się w niej modele unisex wełnianych szalów i czapek, które idealnie nadają się na narty oraz wełniane spodnie i śniegowce. Gdy kryzys gospodarczy sięgnął Stanów Zjednoczonych amerykański potentat filmowy Samuel Goldwin postanowił rozpocząć produkcję filmów, które pomogłyby Amerykankom zaadaptować się w nowej rzeczywistości społeczno - ekonomicznej. Nadszedł czas aby zmieniły swój styl życia, a co się z tym wiąże i stroje. W roku 1931 La Grande Mademoiselle otrzymała odeń propozycję przyjazdów do Stanów Zjednoczonych dwa razy do roku wraz ze swymi projektami strojów. Za gażę w wysokości 1 miliona dolarów amerykańskich Chanel projektowała wówczas dla takich gwiazd jak Katherine Hepburn, Grace Kelly, Gloria Swanson czy Elizabeth Taylor. Publiczność przyjęła ją entuzjastycznie, lecz amerykańskim gwiazdom kina nie podobało się, że kolekcje były projektowane tylko przez jedną osobę. Chanel zdecydowała o zerwaniu kontraktu.

Modne ubrania stawały się coraz dostępne nie tylko dla śmietanki towarzyskiej. Rok później Coco została zaproszona przez brytyjska firmę odzieżową do stworzenia kolekcji z bawełny. W londyńskich apartamentach diuka Westminsteru odbył się niezapomniany pokaz strojów balowych i tych, w których bywano na wyścigach wykonanych z batystu, muślinu i organdyny. Biżuteria wykonana z niedrogich materiałów i sztucznych kamieni, szczególnie perły, na stałe zadomowiła się już na salonach. Chanel wpadła jednak na nowy pomysł. Na wystawie w roku 1932 pokazała kolekcję biżuterii wykonanej z metali szlachetnych i prawdziwych drogocennych kamieni. Jej bransoletki i naszyjniki wywołały niemałe zamieszanie. Potem często mieszała sztuczną i prawdziwą biżuterię nosząc ją nawet do strojów sportowych.

Gdy rozpoczęła się II wojna światowa wycofała się z życia zawodowego. Nawiązany w 1941 r. romans z oficerem niemieckim Hansem Guntherem von Dincklage trwał przez 5 lat. Po rozstaniu ze 'Spatzem' Chanel wyjechała do Lozanny w Szwajcarii, gdzie żyła niemal jak na wygnaniu.

2. lutego 1954 r. Mademoiselle nie mogąc znieść bezczynności ponownie otworzyła swój paryski salon. W nowej kolekcji znalazł się tweedowy kostium będący kontynuacją jej idei z lat 20 -tych i 30 - tych. Krótki rozpinany żakiet miał brzegi obszyte kolorową lamówką, rękawy 3, złote guziki z logo 'cc', a spódnica sięgała nad kolana. Odtąd różne jego odmiany pojawiają się w każdej z kolekcji domu mody Chanel stając się na całym świecie obowiązkowym strojem dla dobrze ubranej kobiety. W latach 50 - tych i 60 - tych ponownie pracowała w różnych studiach Hollywood ubierając Audrey Hepburn, Elizabeth Taylor i Anne Baxter. W tym czasie jej stroje stały się bardzo popularne w Stanach Zjednoczonych.

Zmarła w roku 1971 w swym paryskim apartamencie w hotelu Ritz - Carlton. Została pochowana w Lozannie w Szwajcarii. Po jej śmierci w latach 1975 - 1983 dom mody Chanel prowadzili projektanci Gaston Berthelot i Ramon Esparza, a następnie asystenci Yvonne Dudel oraz Jean Cazaubon. Phillipe Guibourge został projektantem konfekcji 'pret - a - porter'. W roku 1983 Karl Lagerfeld został głównym projektantem domu mody Chanel.

Jednak koncern Chanel to nie tylko dom mody i produkcja tekstyliów, okularów, zegarków i biżuterii, ale także laboratoria kosmetyczne, w którym wciąż powstają nowe zapachy i kosmetyki. Po Ernescie Beaux dla Chanel pracował Henri Robert. To on stworzył Pour Monsieur ( 1955 ) oraz Chanel Nr 19 ( 1970 ). Obecnie kreatorem zapachów marki Chanel jest Jacques Polge, któremu zawdzięczamy takie kreacje jak Antaeus ( 1981 ), Coco ( 1984 ), Egoiste ( 1990 ), Allure ( 1996 ), Coco Mademoiselle ( 2001 ) i Chance ( 2003 ). W linii zapachowej powstały też takie kosmetyki jak mydełka, olejki do kąpieli, nawilżające mgiełki do ciała czy mgiełki do włosów. 'Precision' to kompletna linia preparatów pielęgnacyjnych Chanel opracowanych w oparciu o najnowszą wiedzę naukową. Chanel stworzył także pełna gamę kosmetyków kolorowych. Dla Dominique Moncourtoisa, długoletniego dyrektora kreacji makijażu Chanel, makijaż to nie tylko paleta kolorów, ale przede wszystkim efekty jaki produkty do makijażu dają na skórze. Sama Chanel za obowiązkowy akcent w makijażu uważała czerwoną szminkę, bez której nie pokazywała się publicznie. Coco Chanel była odważną, inteligentną kobietą, która na zawsze zmieniła oblicze światowej mody czyniąc jednocześnie tworząc ze swego nazwiska jedna z najcenniejszych marek dyktujących światowe trendy w modzie. Coco Chanel była pierwszą projektantką haute couture, która współpracowała z baletem, teatrem i filmem. Do dzisiaj firma Chanel jest członkiem Chambre Syndicale de la haute Couture et du Pret - a - Porter francuskiego Ministerstwa Przemysłu. Koncern Chanel jest kontrolowany przez rodzinę Werthemier poprzez różne pakiety kontrolne ( Litor Ltd., Parmeco ).
autor: Maya Kowalczyk
Źródło : Na podstawie Charles - Roux E. 'Coco Chanel. Ein Leben' oraz Ginsburg M. 'The Hat. Trends and Traditions'.

strona internetowa - [http://www.chanel.com/]

______________________________
 
Wiec kimze w koncu jestes?
Jam czescia tej sily, ktora wiecznie zla pragnac,
wiecznie czyni dobro
Noctua Summe Farmosa Parvula

Ekspert -
 
.JohnyB..
 Wysłana - 13 listopad 2005 20:35      [zgłoszenie naruszenia]

jest bardzo wielu slynnych projektantow, takich jak: Donna Karan, Michaele Korse, Aleksander McQueen, Yoshji Yamamoto, John Galliano, D&G, Louis Vuitton, Ralph Lauren, Marc Cain, rei kawakubo
marti margiela , olivier theyskens,
Arkadius ( z mega sentymentu i z szacunku dla mojego nauczyciela wyobraźni:)), ale nie chce mi sie teraz nic pisac na ich temat, moze pozniej

 
Nicci
 Wysłana - 13 listopad 2005 21:12      [zgłoszenie naruszenia]



Christian Dior

Cesarz mody
Uwielbiany i nienawidzony. Porównywany do Napoleona. Dziś jest uważany za francuski symbol narodowy. To o nim zazdrosna Coco Chanel powiedziała, że jest beztalenciem i ubiera kobiety jak transwestytów. Gdyby żył, miałby sto lat. Z tej okazji retrospektywną wystawę o życiu i twórczości CHRISTIANA DIORA otwiera muzeum jego imienia w Granville, rodzinnej miejscowości mistrza haute couture.

Hańba i zakała francuskiej mody! On jest żałosny - krzyczała oburzona Coco Chanel, która 12 lutego 1947 roku zjawiła się na pierwszym oficjalnym pokazie niezbyt jeszcze wówczas znanego projektanta. "Przecież on nawet nie umie zszyć dwóch kawałków materiału" - wtórował jej szyderczo Cristobal Balenciaga. Zarówno dotychczasowa niekwestionowana królowa francuskiego szyku, jak i jej hiszpański kolega po fachu wyczuli, że tego dnia ich niepodzielne władanie na Olimpie mody dobiegło końca. Bo na przekór miażdżącej krytyce tych dwojga projektantów świat oszalał na punkcie emanujących królewskim przepychem kreacji Diora, na zawsze zrywając z szarością wojennej zawieruchy. "Europa jest już zmęczona odpalaniem bomb. Potrzebuje odpalania fajerwerków" - z tym hasłem 42-letni Christian Dior wkroczył z impetem do historii. I na zawsze przewartościował to, na co w świecie mody pracowano przez ostatnie trzy dekady.


Matka Christiana, Madeleine, wymarzyła sobie dla niego karierę ambasadora. Albo przynajmniej poważanego urzędnika państwowego. Dlatego nawet nie chciała słyszeć, że syn ma zamiar studiować architekturę. "To nonsens" - skwitowała krótko. Jej drobnomieszczański konserwatyzm nie pozwalał zaakceptować zainteresowań syna. A przecież Christian już jako pięciolatek zasłynął w rodzinnym Granville, projektując wymyślne karnawałowe stroje dla czwórki rodzeństwa czy pomagając matce udekorować rozległy ogród w ich nadmorskiej posiadłości w Normandii. Ostatecznie, ulegając presji rodziców, Christian zaczął studia na wydziale nauk politycznych w słynnej paryskiej École des Sciences Politiques. Był zbyt nieśmiały i zamknięty w sobie, by zaprotestować i postawić na swoim. Gdy jednak po kilku latach stało się jasne, że uzyskanie przez Diora dyplomu graniczyłoby z cudem, pozwolono mu opuścić mury uczelni. O pracę nie musiał się jednak ani martwić, ani starać. Ojciec Alexandre Louis Maurice Dior, zamożny producent nawozów i chemicznych środków przemysłowych, wciąż łożył na utrzymanie syna - lekkoducha, którego głównym zajęciem od czasu wyjazdu do Paryża było bywanie w kręgach bohemy i rozbudowywanie i tak licznego kręgu przyjaciół. Z jednym z nich, Jakiem Bonjeanem, 23-letni Christian postanowił założyć galerię wystawiającą prace ulubionych mistrzów: Georges'a Braque'a, Salvadora Dalego czy Pabla Picassa.

Pieniądze na rozkręcenie biznesu wyłożyli rodzice Diora, licząc skrycie, że syn wreszcie zdoła się usamodzielnić. Interes szedł całkiem nieźle, jednak krach na giełdzie w 1929 roku w ciągu jednego dnia pozbawił ojca Christiana dorobku całego życia. Galerię trzeba było zamknąć. Dior junior bez środków do życia był zmuszony do podjęcia jakiegoś zajęcia. To kolejny przyjaciel - Jean Ozenne, użyczył Christianowi dachu nad głową i wprowadził go w tajniki rysunku. Od tej chwili razem szkicowali wykroje sukien i kapeluszy dla Figaro Illustre i Vogue'a. Dior powoli zdobywał coraz większy rozgłos. W 1938 roku został zauważony przez Roberta Pigueta i zatrudniony w jego domu mody. Christian miał niezłą kreskę, wreszcie było widać efekty ślęczenia do późnych godzin i szkicowania kapeluszy. Opłacało się. Jego charakterystyczne rysunki stawały się podstawą coraz liczniejszych projektów. I zaczęły zdobywać uznanie klientów.

I wtedy wybuchła II wojna światowa. Christian po kapitulacji Francji wyjechał z Paryża na południe kraju i tam został powołany na rok do służby wojskowej w kolaborujących z nazistami siłach zbrojnych rządu Vichy. Potem, by przeżyć, ubierał bogate żony niemieckich oficerów i francuskich notabli. Nie mógł się jednak doczekać końca wojny, by wreszcie wcielić w życie biznesplan, nad którym wytrwale pracował do tej pory. I który zyskał aprobatę jego astrologa. Dior bowiem przed podjęciem każdej ważniejszej decyzji w swoim życiu radził się gwiazd. Chorobliwie przesądny nie ufał też nikomu, kto nie nosił krawata. Sam, choć zasłynął awangardowymi kreacjami, stawiał w swoim ubiorze na klasykę. Jego znakiem rozpoznawczym stał się nieodłączny garnitur w pepitkę i obowiązkowy czarny krawat.

Pierwsza kolekcja Christiana Diora firmowana jego nazwiskiem była w 1947 roku skandalem obyczajowym. I strzałem w dziesiątkę. Po zakończeniu wojny kobiety nie pragnęły niczego bardziej, niż rozstać się z szaroburą, workowatą garderobą, tweedowymi płaszczami na poduszkach i roboczymi spodniami. Kontrowersyjny pokaz doprowadził do rewolucji społecznej. "Drogi Christianie, to prawdziwa rewelacja. Twoje sukienki mają zupełnie nowy wygląd" - powiedziała po pokazie redaktor naczelna opiniotwórczego amerykańskiego magazynu modowego Harper's Bazaar, Carmel Snow. Termin, którym określiła kolekcję Diora, New Look przylgnął na stałe do stylu projektanta. A nowe było na nim wszystko. Dior zaprezentował nową, lepszą jakość życia, na którą z takim utęsknieniem czekano. Jackie Bisset z brytyjskiego Vogue'a stwierdziła: "Od samego początku kreacje Diora emanowały iście królewskim blaskiem, dzięki czemu każda kobieta czuła się w nich jak władczyni". Nic dziwnego. Po latach szarości Christian zniweczył wszystko, nad czym przez trzy ostatnie dekady pracowali kreatorzy. Zerwał ostatecznie z maskulinizacją kobiecej sylwetki. Wydobył krągłości, wąskie ramiona, szczupłą talię. "Odrobina pikanterii to sekret wszelkiego piękna. Piękno bez pikanterii w ogóle nie jest atrakcyjne" - zwykł mawiać mistrz.

Z tego powodu New Look wywołał też falę gwałtownej krytyki. Coco Chanel publicznie stwierdziła, iż Dior nie ubiera kobiet, tylko je tapetuje. Potępiały go organizacje feministyczne. "Ohydne pokazywanie wyzywających piersi" miało według nich "obniżać i tak niski poziom moralności publicznej". Do tego brytyjski rząd nawoływał do bojkotowania poczynań francuskiego projektanta jako nieliczącego się z powojenną traumą Europy, pozbawionego szacunku dla historii. Przeciwnicy nowego stylu uważali, że tuż po wojnie należy się troszczyć o to, by ci, którzy ocaleli, mieli co jeść, a nie zajmować się projektowaniem luksusowych strojów dla wąskiej grupy odbiorców. A Dior zużywał prawie 25 metrów tkaniny na zwykłą spódnicę i ponad 80 na kreację wieczorową!Redakcje gazet przeżywały prawdziwe oblężenie. Napływały tysiące listów od zdesperowanych czytelników, których żony zaczęły się buntować, odmawiały gotowania obiadów, chciały się odchudzać i dbać o siebie. Jeden z amerykańskich czytelników napisał załamany: "To wszystko po to, żeby uzyskać pańską talię osy. Dom zmienił się w piekło. Idź pan do diabła!".

Kobiety jednak pokochały Diora. Jak twierdzi słynny socjolog Thorstein Veblen, był to dla stłamszonej dotąd kobiecości najlepszy czas. "Kobiety mogły nareszcie demonstracyjnie oddawać się konsumpcji, aby zaprezentować bogactwo swojego męża". Do tego nie trzeba ich było namawiać. Następnego dnia po pokazie butik Diora przy Avenue Montaigne w Paryżu szturmowało kilka tysięcy spragnionych nowości klientek. Kolejka stała przed sklepem jeszcze grubo po północy! Gazety pisały tylko o nim, prorokując, że nazwisko Diora to "synonim wszystkiego, czego pożąda kobieta". Przyjaciel Christiana Jean Cocteau miał najprawdopodobniej rację, interpretując nazwisko Diora jako cudowne połączenie dwóch francuskich słów: Dieu (bóg) i or (złoto). Do tego amerykański tygodnik Time poświęcił Diorowi swoją okładkę. Nigdy wcześniej nie uhonorowano w ten sposób żadnego krawca. Inny francuski projektant Christian Lacroix wspomina dziś z uśmiechem: "Gdy byłem mały i dziadek pytał mnie, kim chciałbym zostać w przyszłości, odpowiadałem bez namysłu: Christianem Diorem".

Dior prawdziwą przygodę ze światem mody zaczął stosunkowo późno i aktywnie działał w nim tylko przez 10 lat, ale stał się, i po dziś dzień jest, niekwestionowanym symbolem europejskiego krawiectwa. I symbolem całkowitego oddania wykonywanej pracy. Christian żył wyłącznie pracą i wyłącznie w pracy. Od współpracowników wymagał pełnej dyspozycyjności. O całonocnych sesjach projektanckich i przymiarkach w jego atelier krążyły w Paryżu legendy, podbijane dodatkowo plotkami o homoseksualnych ekscesach. Projektant nigdy nie krył się ze swoją - orientacją seksualną. Wszyscy wiedzieli o jego krótkich weekendowych wypadach z kolejnymi kochankami do wyremontowanego młyna w podparyskim Fontainbleau. Tak samo jak i o tym, że gdy zbliżały się święta Bożego Narodzenia słynny mistrz potrafił spędzić tydzień, wybierając podarunki dla swojego zespołu.

Dior przestał być tylko projektantem. Stał się instytucją. Niemal równolegle z pierwszą kolekcją wypuścił perfumy Miss Dior. Wkrótce potem linię akcesoriów. Choć niekończące się przygotowania do pokazu Dior przypłacił zawałem, opłacało się. Do jego atelier ściągały największe gwiazdy przełomu lat 40. i 50. To u niego aktorka Rita Hayworth wybierała suknię na premierę swojego nowego filmu Gilda. Stałymi klientkami jego paryskiego butiku zostały Marlena Dietrich, Claudia Cardinale i rzesze hollywoodzkich sław. Król Jerzy VI poprosił nawet projektanta (w tajemnicy przed brytyjskim rządem) o przygotowanie specjalnego pokazu dla księżniczek Elżbiety i Małgorzaty. I mimo że w końcu zabronił córkom paradowania w sukniach w stylu New Look, aby nie dawały złego przykładu poddanym, o tym wydarzeniu mówiło się jeszcze długo. Przez dekadę Dior stworzył 22 kolekcje. Wiele z nich miało kilka lokalnych wariantów. Jako pierwszy uwzględnił geograficzne preferencje klientów i tworzył odrębne kolekcje przeznaczone do butików w Nowym Jorku, Londynie czy Caracas. Za to uwielbiały go tłumy na całym świecie.

W 1957 roku przepracowany Dior postanowił wyjechać wreszcie na zasłużone wakacje ze swoim nowym kochankiem, algierskim piosenkarzem Jakiem Benitą. I choć astrolog odradzał mu podróż do włoskiego kurortu Montecatini, ten jeden raz Christian go nie posłuchał. Był tak zakochany i zdeterminowany. Chciał nowemu partnerowi zaprezentować na włoskiej plaży efekty ostatniej kuracji odchudzającej, którą zresztą stosował skrupulatnie przez ostatnie miesiące. Jednak podczas lunchu na hotelowym tarasie Dior zakrztusił się ością i zmarł. Wszystko było w jego twórczości spektakularne, pełne przepychu, doskonałe. Taka pospolita śmierć dziwnie nie pasowała do wielkiej osobowości mistrza.
Musée Dior, założone prawie dziewięć lat temu w rodzinnym domu mistrza haute couture, w normandzkim miasteczku Granville, otwiera właśnie wystawę z okazji przypadającej w tym roku setnej rocznicy urodzin słynnego krawca. Świetnie zachowany budynek w odcieniu brudnego różu doskonale odzwierciedla mieszczański dobrobyt rodzinnego domu Christiana Diora. Podczas wystawy, oprócz oryginalnych eksponatów pochodzących z jego słynnych kolekcji oraz z pokazów jego utalentowanych następców, można zwiedzić piękne ogrody tej rezydencji. Organizatorzy zatroszczyli się również o organizację warsztatów tematycznych i koncertów, które z całą pewnością przyciągną rzesze podróżujących po Francji turystów. "Christian Dior miał bardzo silny wpływ na wszystkie sfery naszego życia" - mówiła kurator wystawy Jean-Luc Dufresne. "Był nie tylko liderem w świecie mody lat 40. i 50. Miał znaczny wpływ na całe życie artystyczne tamtego okresu. To właśnie chcemy pokazać na naszej wystawie".
autor: Ewelina Kustra

strona internetowa - [www.dior.com/]
_______________________________
 
Wiec kimze w koncu jestes?
Jam czescia tej sily, ktora wiecznie zla pragnac,
wiecznie czyni dobro
Noctua Summe Farmosa Parvula

Ekspert -
 
Nicci
 Wysłana - 14 listopad 2005 00:39      [zgłoszenie naruszenia]



Dolce & Gabbana

Słodki urok przepychu
Molto sexy - czyli bardzo sexy. Taki jest ich styl. Kreacje od Domenico Dolce i Stefano Gabbana noszą największe gwiazdy.
W tym roku włoski dom mody Dolce & Gabbana świętuje 20-lecie obecności na rynku. To dziś prawdziwe imperium warte ponad pół miliarda euro.

Dolce & Gabbana są odpowiedzią świata mody na viagrę - tak w pierwszym zdaniu scharakteryzowano słynny duet w albumie Taschena "Fashion Now" prezentującym sylwetki 150 najważniejszych projektantów na świecie. Zresztą podobno sami zainteresowani za kulisami pokazów udzielają swoim modelkom tylko jednej instrukcji: "Molto sexy!" - czyli bardzo sexy! Zawsze ma być ekstremalnie seksownie - to motto "królów obsceniczności", jak Domenico i Stefano nazwał kiedyś
"The Times". Bo erotyzm i kobiecość niezmiennie od 20 lat królują w proponowanych przez nich kolekcjach. Barokowy przepych koronek, wysadzane sztrasem i perłami gorsety, wszystko
tworzone "w hołdzie zmysłowym aspektom życia" - jak twierdzą sami projektanci. Nic dziwnego, że na punkcie ich strojów oszalały największe gwiazdy. Madonna, Kylie Minogue pokochały ich za zmysłowość i nonszalancki szyk. Naomi Campbell do dziś jest skłonna zrezygnować z honorarium, żeby tylko otwierać pokaz Dolce & Gabbana, a potem na after party pić szampana w objęciach Domenico i Stefano. Uosobienie "włoskiej bogini" Monica Bellucci nie szczędzi pochwał: "Oni kochają kobiety i szanują kobiecość. W każdej dziewczynie potrafią odnaleźć zmysłowość. Wiele im zawdzięczam". Czy jest projektant, który potrzebowałby lepszej rekomendacji?

Legenda głosi, że nazwa marki wzięła się z tabliczki na drzwiach mediolańskiego mieszkania, które Stefano i Domenico wspólnie wynajęli. Trudno dziś uwierzyć, że był to przypadek, wielu dziennikarzy modowych na świecie twierdzi, że układ Gabbana & Dolce nie brzmiałby tak dobrze. Intuicja? Ta najwyraźniej towarzyszyła młodym adeptom krawiectwa od samego początku ich kariery. Ale nie tylko ona.
Domenico Dolce, syn sycylijskiego krawca, już jako sześciolatek przychodził do pracowni ojca w rodzinnym Palermo i podpatrywał go w akcji. - Musiałem mu pomagać, w naszej rodzinie się nie przelewało. I choć Domenico jako siedmiolatek potrafił wykroić i uszyć marynarkę, rodzice nie wywierali na nim presji i nie zmuszali go bynajmniej do przejęcia w przyszłości ich rodzinnego biznesu. A że Domenico ma ścisły umysł, od razu po maturze rozpoczął studia na uniwersytecie. Rzucił je jednak szybko na rzecz sztuk pięknych. Z dyplomem akademii artystycznej w kieszeni ambitny chłopak wyruszył do Mediolanu w poszukiwaniu szczęścia, pracy i... rozrywki.
Małe studio projektanckie zatrudniło od ręki zdolnego Sycylijczyka. Ale wieczorami Domenico był sam jak palec w wynajętym mieszkaniu. Dlatego szybko znalazł sobie drugie hobby i zaczął oddawać się namiętnie rajdom po najmodniejszych nocnych klubach, które regularnie odwiedzały też
mediolańskie modowe elity. W jednym z nich już przy wejściu zaczepił go przystojny brunet Stefano Gabbana i zaprosił na drinka. Stefano niedawno rzucił studia na Wydziale Grafiki i miał nadzieję znaleźć jakieś zajęcie w jednym ze słynnych domów mody. Wkrótce nawet dorywczo zaczepił się w studiu, w którym pracował Domenico. - Od dziecka interesowałem się modą. Gdy miałem 13 lat, zbzikowałem na punkcie ciuchów. Ale nigdy nie przeszło mi przez myśl, że przyjemność, jaką dawało mi strojenie się, stanie się kiedyś moją pracą! - wspomina dziś Stefano. W trakcie rozmowy okazało się, że obaj mają mnóstwo wspólnych upodobań. Stefano, choć pochodził z północy Włoch,
podzielał uwielbienie Domenico dla śródziemnomorskiej kultury. Stare włoskie filmy z Sophią Loren i Giną Lollobrigidą. Mogli godzinami przewijać sceny eksponujące pełne kształty obu
aktorek. Zresztą później zgodnie powtarzali, że to kobiece piersi są inspiracją i punktem wyjścia dla każdego ich projektu. I podsumowywali: - Nasza praca to najwspanialsze zajęcie na świecie! Wielu projektantów traktuje siebie zbyt poważnie. A my po prostu świetnie się bawimy!

Wspólna noc w klubie zaowocowała wspólnymi marzeniami o niezależności i pracy na własne nazwisko. Nie minął rok od spotkania, i w 1981 Domenico i Stefano podjęli decyzję o założeniu sklepiku, w którym sprzedawaliby próbne egzemplarze ubrań swojego projektu. Równolegle dorabiali jako konsultanci w firmach włókienniczych. Opłacało się. Mieli coraz więcej zamówień, szyli coraz więcej i stawali się coraz bardziej znani. Jednak dopiero rok 1985 otworzył im drzwi do wielkiego świata. Zostali zaproszeni do pokazania swoich projektów na mediolańskim forum nowych talentów. Wiedzieli, że to szansa, której los nie daje dwa razy. Zapożyczyli się, wybłagali, żeby koleżanki wystąpiły w roli modelek. Wtedy po raz pierwszy świat usłyszał o marce Dolce & Gabbana. - Pracowaliśmy całą noc i wszystko zrobiliśmy na jednej małej maszynie do szycia - wspomina Domenico na łamach brytyjskiego "Vogue'a". Efekty ich morderczej pracy przyjęto z entuzjazmem. Debiutancka kolekcja "Real Women" stała się hitem, bo przeciwstawiała się utartym ścieżkom, którymi podążali nawet projektanci o ustabilizowanej pozycji na rynku mody. Rok później pokazali pierwszą oficjalną kolekcję. - Na wybiegach dominowały rozbuchane kreacje. My poszliśmy pod prąd z naszą linearną koncepcją, postawiliśmy na czerń. I to był strzał w dziesiątkę - mówi Stefano w wywiadzie udzielonym "Vogue'owi". Wkrótce Dolce i Gabbana pokazali, że są mistrzami nieprawdopodobnych wręcz kompozycji, ich projekty określano jako "postmodernistyczny sampling" - totalny miks metafor i odniesień. - Łączenie przeciwieństw to sedno naszej pracy i cały jej sekret, który kryje się za tą odrobiną ironii, bo jest we wszystkim, co robimy - zwierza się Stefano.
Tradycyjny strój sycylijskiej dziewczyny, gorsety i pończochy latynoskiej kusicielki, skórzane gadżety włoskiego mafiosa, stroje diw rodem z filmów włoskiego neorealizmu - wszystko nasycone erotyką i przepychem. Projekty Stefano i Domenico zwykle oscylują na granicy fetyszu i szlachetnej zmysłowości - jak napisała Gertrud Lehnert w książce "Historia mody XX wieku".
Moda na gadżety ze słynnym logo Dolce & Gabbana trwa nieprzerwanie od 20 lat. I choć Domenico i Stefano do lutego dzielili również prywatność, okazuje się, że w ich przypadku powiedzenie, że biznesu nie należy łączyć z przyjemnością, nie ma zastosowania. - Stworzyliśmy Dolce & Gabbana z wielkiej miłości. I choć teraz nasza miłość zmieniła kierunek, to została nam intymna przyjaźń. W pracowni wystarczy jedno spojrzenie. Rozumiemy się bez słów - mówią projektanci. Podczas wrześniowego Tygodnia Mody w Mediolanie słynny duet obchodził hucznie 20-lecie obecności na rynku. Franca Sozzani, naczelna włoskiego "Vogue'a", komentowała poruszona: - Nie sposób przejść obok ich projektów obojętnie. One jak żadne inne ubrania wyjątkowo podkreślają siłę i pewność siebie noszących je osób. Wtórowała jej redaktorka magazynu "Harper's Bazaar" Glenda Bailey: - To, że Dolce & Gabbana są w tym biznesie od tak dawna, dowodzi tylko ich ciągłej kreatywności, innowacyjności i niezwykłym umiejętnościom menedżerskim. Kilkunastominutowych owacji na stojąco, jakie Domenico i Stefano dostali po pokazie kolekcji wiosna/lato 2006, nie trzeba komentować.
autor: Ewelina Kustra
_______________________________
 
Wiec kimze w koncu jestes?
Jam czescia tej sily, ktora wiecznie zla pragnac,
wiecznie czyni dobro
Noctua Summe Farmosa Parvula

Ekspert -
 
vogue
 Wysłana - 14 listopad 2005 11:10      [zgłoszenie naruszenia]



Miuccia Prada

Miuccia Prada ma 53 lata i w zasadzie niewiele potrafi. Nie umie ani rysować, ani szyć, ani nawet pociąć materiału na równe kawałki. Ma za to genialne pomysły. Wizję, jak powinna teraz wyglądać kobieta, a jak mężczyzna. Ma też męża, Patrizio Bertelliego, który na szczęście nie pozwala jej tych pomysłów do końca zrealizować.Dlatego,po odejsciu Toma Forda z domu mody Gucci i kilku slabych sezonach Armaniego to Miuccia Prada rzadzi we Włoszech.
Projektowanie, a raczej wymyślanie nowej kolekcji Prady wygląda tak: Miuccia opowiada, jak sobie wyobraża kołnierzyk koszuli, wysokość i kształt obcasów, ramiona płaszcza, a Fabio Zambernardi, szef zespołu projektantów, próbuje to narysować. Razem zastanawiają się nad materiałami: tu gruby i szorstki, tu cienki, tam błyszczący. Potem przez kilka tygodni wykroje krążą między biurem i pracownią krawiecką. Na tydzień przed pokazem nawala pan od butów, torebki wydają się nie pasować do reszty, a projektantka przeczuwa koniec swojej kariery i zaczyna wariować. Dokładnie w tym momencie pojawia się Patrizio Bertelli i każe wszystko zmieniać. Pokaz odbywa się zgodnie z planem i zgodnie z normą Prady - jest wielkim sukcesem.

Prada i Bertelli to jeden z najdziwniejszych duetów w historii mody. Gdyby nie jej wyczucie stylu, Prada pewnie nie byłaby ulubioną marką redaktorek luksusowych magazynów i mniej lub bardziej anonimowych, ale zawsze raczej bogatych "ofiar mody". Czy normalny człowiek zapłaci za czarny sweter 2600 złotych? Z kolei bez Bertelliego firma nie odniosłaby sukcesu, który pozwolił jej w ciągu pięciu lat pożreć słabiej zarządzaną konkurencję - Jil Sander i Helmut Lang należą teraz w całości do grupy Prada, najpoważniejszego rywala międzynarodowych koncernów mody: LVMH i Gucci.

Kreatywna krowa
Służbowe spotkania Miucci i Patrizio kończą się zawsze dramatycznie, dlatego w godzinach pracy małżonkowie omijają się szerokim łukiem. Jednak raz na jakiś czas Miuccia musi pokazać mężowi-prezesowi, co zrobiła. W ascetycznej sali biura przy Via Bergamo w Mediolanie rozwiesza się ubrania, na stole ze szklanym blatem lądują torebki, paski i buty. Patrizio ledwo spojrzy, już zaczyna się w środku gotować: "Co to ma być? Co mam zrobić z tym g...? Sprzedać? Nawet nie chce mi się na to splunąć!"

Spokojna i raczej dystyngowana na co dzień Miuccia też przestaje nad sobą panować i dostosowuje się do poziomu dyskusji. Bertelli nazywa ją "kreatywną krową", ona jego podobno jeszcze gorzej, tylko że nie da się tego z włoskiego przetłumaczyć. Gdy obojgu brakuje już słów, rzucają w siebie wszystkim, co wpadnie im w ręce. Raz jest to pusta puszka po coli, kiedy indziej jeden z projektów. Wreszcie któraś ze stron kapituluje i opuszcza pokój, trzaskając drzwiami. Przez kilka godzin Miuccia i Patrizio są na siebie oficjalnie obrażeni i udają, że się nie znają. Ale pod koniec dnia grzecznie wsiadają razem do samochodu i jadą do domu zjeść kolację z dwoma nastoletnimi synami.

Niema komunistka
"Problem polega na tym, że Bertelli ma zawsze swoje pomysły", tłumaczy w wywiadzie dla magazynu "The New Yorker" Miuccia Prada. "Nienawidzi uczucia, że jest uzależniony od kogoś takiego, jak ja. Ale muszę przyznać, że każda rzecz przerobiona według jego wskazówek rzeczywiście wygląda lepiej".

Konflikt między panią od projektowania a panem od sprzedaży nie jest niczym nowym. W Pradzie jednak dziwi, bo w zasadzie nie ma podstaw do kłótni. Miuccia zapewnia, że na niczym jej tak bardzo nie zależy, jak na tym, żeby Prada się sprzedawała. Żeby była wielka. Żeby rządziła światem. Światem mody, rzecz jasna, ale i tak marzenie brzmi dosyć imperialistycznie w ustach byłej towarzyszki z włoskiej partii komunistycznej. Jak przystało bowiem na panienkę z dobrego domu, Miuccia Prada w czasie studiów w latach 60. przez kilka semestrów komunizowała. Potem zrobiła doktorat z nauk politycznych i... zamilkła. Została mimem, występowała na scenie mediolańskiego Piccolo Teatro. W ten sposób buntowała się przeciwko swojej burżuazyjnej rodzinie i całej reszcie świata. Poza tym była i jest nieśmiała. Nadal na zakończenie pokazu nie potrafi wyjść na scenę i ukłonić się, jak należy. Wychyla się, uśmiecha i po sekundzie znika.

Od milczenia rodzice woleli jej wcześniejszą formę protestu - bunt estetyczny. W wieku 15 lat Miuccia przestała ubierać się jak grzeczna dziewczynka. Sama kupowała sobie ubrania, dziwaczne i drogie. Trochę Yves Saint Laurent, trochę Pierre Cardin, jakieś wynalazki z Londynu i z mediolańskich lumpeksów. Żadnych dżinsów. Nawet wtedy, gdy był to znak rozpoznawczy lewicującej młodzieży. Pierwszą i ostatnią parę dżinsów kupiła sobie dopiero w latach 80. W kolekcji Prady też nie ma dżinsów, chociaż obok T-shirtów to komercyjny pewniak. Miuccia woli zarabiać na czymś trochę mniej banalnym. "Podczas pracy ciągle zadaję sobie te same trzy pytania", opowiada "The New Yorkerowi". "Czy te rzeczy mi się podobają? Czy się sprzedadzą? I czy na pewno są nowe?" Z tego myślenia biorą się same kłopoty. "Mam robić ubrania, które ludzie chcą nosić, czy ubrania, w których powinni chodzić?", pyta projektantka. Do rozwiązania takiego dylematu przydaje się Bertelli.

Same hity
Miuccia i Patrizio poznali się na targach mody w Mediolanie w 1978 roku. W tym czasie ona zdążyła się już przeprosić z burżuazją i wróciła do pracy w rodzinnej firmie. Pradę w 1913 roku założył jej dziadek i prowadził tak dobrze, że już po pięciu latach dostarczał włoskiej rodzinie królewskiej walizki, między innymi ze skór aligatora i morsa. Miuccia zaczynała od posady ekspedientki w najstarszym butiku w Galerii Vittorio Emanuele w Mediolanie, potem zajęła się wymyślaniem kolekcji. Bertelli dorobił się w tym czasie fabryki wyrobów ze skóry i, zdaniem przyszłej żony, produkował kiepskie podróbki jej torebek. Kłócił się jak szalony i był najbardziej aroganckim facetem, jakiego spotkała. Musiał zrobić na niej wrażenie, skoro najpierw sprzedała mu wyłączne prawa do realizacji projektów Prady, a potem się do niego wprowadziła. Po ośmiu latach pobrali się, a rok później Miuccia zadebiutowała jako projektantka damskich ubrań. Bo Bertelii uznał, że torebki to za mało.

Od samego początku Prada robiła komercyjne hity. Wykończone skórą czarne, nylonowe plecaki, trencze z plastiku, srebrne buty na dziwnie wyprofilowanych koturnach, zamszowe spódnice z wszytymi przy krawędzi lusterkami - wyzwanie dla pralni chemicznej.

Gdy w 1993 roku okazało się, że ma więcej pomysłów, wystartowała druga linia podpisana jej pseudonimem Miu Miu, a cztery lata później Prada Sport. Do wymyślania męskiej kolekcji Bertelli zmusił żonę szantażem: albo zacznie projektować, albo zrobi to za nią ktoś inny. Podziałało, Prada dla mężczyzn zadebiutowała w 1993 roku.
Główną kolekcję Miuccia ocenia krytycznie: zbyt klasyczna, wygładzona, za bardzo elegancka. Ale krótkie skarpetki zamiast rajstop, kloszowane spódnice w kolorze czekolady, czarne, dopasowane swetry z kaszmiru, a do nich stara biżuteria - dokładnie tak ubiera się Miuccia Prada. I tak chcą wyglądać kobiety, dla których Armani jest zbyt klasyczny, a Versace wulgarny. W tańszej kolekcji Miu Miu Prada może pomanipulować krojem, a w linii Sport przetestować syntetyki, z jakimi luksusowa marka nie powinna się afiszować.

Tylko nowe pomysły
Dla niej to wciąż za mało. Chce jeszcze odważniej, jeszcze nowocześniej. W modzie na razie więcej się nie da, dlatego zabrała się za architekturę i sztukę.
Prada i Bertelli sztukę przede wszystkim kupują. W ich mieszkaniu z widokiem na warsztat samochodowy połowę salonu zajmuje futurystyczna instalacja Zittela, w gabinecie są prace między innymi Damiena Hirsta i Waltera De Maria. Inwestycje Prady w architekturę może obejrzeć każdy. Najsłynniejsze to dwa firmowe butiki zaprojektowane przez Holendra Rema Koolhaasa. Pierwszy działa od trzech lat na SoHo w Nowym Jorku, drugi właśnie się otwiera w Los Angeles. "Zasada butiku-logo, który w każdym miejscu na świecie wygląda tak samo, to nuda", tłumaczy Miuccia magazynowi "Vanity Fair". "Budowanie w ten sposób wizerunku marki wcale jej nie służy".

163 sklepy Prady na świecie nadal mają ściany pomalowane dokładnie w tym samym miętowym odcieniu zieleni i różnią się między sobą najwyżej powierzchnią. Za to dwa amerykańskie nie przypominają nawet sklepu. Raczej galerię albo laboratorium eksperymentów na kliencie. Szklane drzwi do przymierzalni w SoHo zmieniają się z matowych w przezroczyste, jeżeli tylko naciśnie się właściwy przycisk. Przycisków jest niestety kilka, łatwo się więc pomylić. Z plastikowej metki zainstalowany przy wejściu skaner odczytuje całą historię butów, spodni, swetrów. Gdzie i z czego zostały zrobione, w ilu egzemplarzach i w jakich kolorach. Z kolei na wmontowanym w lustro monitorze można obejrzeć się w nowych rzeczach od tyłu. Widok czasami zniechęca do kupowania.

Miuccia Prada nie boi się jednak takich reakcji. Ważne, że pomysł jest nowy, daleki od banału. Dlatego kremy Prady sprzedaje się w plastikowych saszetkach z dokładnie odmierzonymi porcjami jednorazowego użytku, a perfumy w tak prostych pojemnikach ze szkła, że gdyby to nie była Prada, uznano by je pewnie za brzydkie.

Lotnisko Malpensa i centrum Mediolanu jest całe oklejone reklamami Emporio Armani, Dolce & Gabbana i Versace, ale to Pradę łatwiej tu kupić niż wodę mineralną. Firmowych butików na reprezentacyjnej Via Montenapoleone i w okolicach jest sześć, jeden obok drugiego. Więcej sklepów ma tylko Armani, ale u niego sztuczny tłum robią turyści. Nic nie kupują, zwiedzają. W butiku Versace pustki, zupełnie zrozumiałe. Za to u Prady trzeba się przedzierać przez zwartą grupę dobrze ubranych ludzi, którzy cierpliwie czekają w dwóch kolejkach: dłuższej po buty, nieco krótszej po torebki. Nie ma wątpliwości, kto teraz rządzi miastem i całą włoską modą.

autor:Piotr Zachara

i w skrocie

Prada to nazwa włoskiego domu mody założonego w 1913 roku w Mediolanie przez Mario Prada. Na początku swej działalności dom Prada zajmował się jedynie wyrobem luksusowych skórzanych toreb.

Markę na świecie rozsławiła wnuczka założyciela Miuccia Prada, która odziedziczyła firmę w 1978 roku. To ona zadecydowała o rozszerzeniu działalności firmy o linię ubrań haute couture, a potem prêt-à-porter.
Prada produkuje 4 linie ubrań:

* Prada Donna
* Prada Uomo
* Miu Miu
* Granello

Obecnie Prada posiada 250 sklepów w 65 krajach świata.
W latach 90-tych utworzona została Prada Group, która wykupiła kilka innych znanych marek w świecie mody, m.in: Fendi i Helmut Lang. Obecnie w jej posiadaniu są marki Giorgio Armani i Jil Sander.

Zmieniony przez - vogue w dniu 2005-11-14 11:16:05
_______________________________
 
.

Specjalista -
 
Dione
 Wysłana - 14 listopad 2005 17:39      [zgłoszenie naruszenia]



Estee Lauder

W idealnym świecie bylibyśmy oceniani na podstawie piękna naszej duszy, lecz żyjąc w świecie nie całkiem idealnym kobieta wyglądająca pięknie ma wyraźna przewagę i, zwykle, to do niej należy ostatnie słowo."
Estée Lauder

Josephine Esther Mentzer ( 1.07.1908 r. lub 1910 r. - 24.04.2004 r.) przyszła na świat 1 lipca 1908 r. w nowojorskiej dzielnicy Queens jako najmłodsze z dzieci Maxa i Rosy (Schotz Rosenthal ) Mentzer. Jej ojciec, imigrant z Czech, był krawcem, lecz by zapewnić rodzinie lepszy byt otworzył sklep z materiałami żelaznymi. W nim Estée pobrała pierwsze lekcje marketingu. Asertywna sprzedaż, perfekcjonizm, wysoka jakość produktów, a przede wszystkim odpowiednia prezencja. Sekrety produkcji kremów i lotionów poznała dzięki wujkowi Johnowi Schotzowi, który na początku I wojny światowej przyjechał do Stanów Zjednoczonych z Europy. W prowizorycznym laboratorium tuż za jej domem rodzinnym Schotz, który był chemikiem na bazie naturalnych składników opracowywał nowe formuły środków kosmetycznych. To on dał jej recepturę kremu, który później udoskonaliła i wylansowała pod własnym imieniem.

Mając 19 lat poznała Josepha Lautera syna Lilian i Williama Lauterów, imigrantów z Galicji. Pobrali się 15 stycznia 1930 r. Trzy lata później 19 marca 1933 r. przyszedł na świat ich syn Leonard Allen.

W roku 1930 poślubiła Josepha Lautera ( siedem lat później zmienił on nazwisko na Lauder ), który stał się również jej partnerem biznesowym. Dziewięć lat później rozwiodła się by po trzech latach poślubić go ponownie. W lutym 1944 r. urodził się ich drugi syn Roland. Dwa lata później małżonkowie założyli wspólnie Estée Lauder, Inc. Imię Estée, którymi sygnowane były kosmetyki to jedna z odmian przydomka Esty jakim Josephina była określana w domu. Joseph Lauder zajmował się finansami i produkcją, a Estée była odpowiedzialna za sprawy personalne i marketing. Nawet ich syn Leonard jako chłopiec na pomyłki pomagał w załatwianiu interesów. Wśród pierwszych 6 kosmetyków jakie wyprodukowali znalazły się kremy, róż oraz podkład.


Talent biznesowy Estée sprawił, ze już po 2 latach działalności jej firma miała własne stoisko w nowojorskim City"s Saks Fifth Avenue. Ogromny sukces sprawił, że wkrótce produkty Estée Lauder pojawiły się w takich sklepach jak "Neiman Marcus" w Dallas, "Magnin" w Kalifornii, "Himmelhoch"s" w Detroit, "Sakowitz" w Houston i wielu innych eleganckich, prestiżowych centrach handlowych na terenie Stanów Zjednoczonych. "Rozpocznij (nowy) rok z nową twarzą", tak brzmiało jej najpopularniejsze wówczas hasło reklamowe.

Wprowadzony na rynek w roku 1953 pachnący olejek kąpielowy "Youth Dew" przyczynił się nie tylko do spopularyzowania perfum, ale rozpoczął nową gałąź działalności firmy - perfumy.

W roku 1960 firma Estée Lauder zaczęła podbijać świat rozpoczynając sprzedaż w londyńskim Harrodsie. Potem przyszła kolei na Francję. Po kilkunastu latach produkty Estée Lauder cieszyły się już doskonała renomą w 75 krajach świata a połowa dochodu firmy pochodziła z rynków zagranicznych. Wszystko to dzięki zastosowanej przez Estée i Joe strategii marketingowej. I choć marketing jest tak stary jak cywilizacja zachodzące w nim przemiany są wykładnią dokonującego się w społeczeństwie postępu ekonomicznego. W owych czasach reklama była znacznie popularniejszym środkiem komunikacji z klientami niż promocja dodatkowa. Jednak firma Lauder postawiła na promocję sprzedaży nastawioną na konsumenta. Jej właściciele wierzyli, że to najuczciwszy sposób prowadzenia interesów. Zamiast kosztownej reklamy w mediach zamówili miliony próbek i miniaturek swych produktów, które miały zachęcać do bezpośredniego i bezpłatnego kontaktu z produktami firmy. Każdy mógł wstąpić do firmowego salonu by zasięgnąć porady o profesjonalnej konsultantki Estée Lauder i otrzymać darmowe próbki. Próbki i miniaturki dodawano także do zakupów innych produktów firmy. Stanowiły one nie tylko doskonałe medium informacyjne, ale pomagały przełamywać barierę nieufności. Nakłonione w ten sposób do wypróbowania klientki w przeważającej większości stawały się regularnymi i lojalnymi użytkowniczkami kosmetyków Estée Lauder. Strategia wyróżniania się na rynku lepszą obsługą, wysokim standardem oraz szerokim asortymentem produktów przynosiła efekty. Co więcej akceptując stosowane i wypróbowane przez siebie produkty klientki ustnie przekazywały przyjaciółkom i znajomym pozytywne informacje o firmie i produktach. Estée opisywała ten proces w następujący sposób : " Tell - A - Phone, Tell - A - Graph, Tell - A - Woman"(Przekaż telefonicznie, przekaż telegraficznie, przekaż kobiecie). Strategia wprowadzania produktów na rynek oparta była także na stymulowaniu klientów poprzez udzielanie im kredytów na zakup kosmetyków. W czasach, w których banki udzielały głównie kredytów mieszkaniowych i nie było profesjonalnych kart bankowych firma Estée Lauder wydawała własne karty kredytowe by zachęcać klientki do zakupów.

Gdy firma i jej produkty stały się coraz bardziej znane i doceniane firma postanowiła przygotować pierwszą profesjonalną kampanię reklamową w mediach. Wykorzystywane w niej image uosabiały najczystszą esencję kobiecości. Równie kobiece są przecież jej kosmetyki. Od 1962 r. wybierane przez nią modelki miały stawać się "twarzami i ambasadorkami " jaj marki. Dotychczas reprezentowały ją takie znakomitości jak Karen Graham, Willow Bay, Paulina Porizkova, Elizabeth Hurley czy Carolyn Murphy.

Sama Estée Lauder również została mianowana ambasadorem - ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Luksemburgu. Mimo, że krótko pełniła tę funkcję z pewnością można stwierdzić, że całe swe życie i pod każdą szerokością geograficzną była ambasadorem kobiecego piękna. Podróżując od SoHo na Manhattanie aż po Moskwę spędziła tydzień w każdym ze sklepów, w którym sprzedawane były jej produkty. Zawsze dbała o detale, wysoką jakość produktów i dobre imię firmy. Osobiście angażowała się nie tylko w prowadzenie treningów dla swych konsultantek, ale także w takie sprawy jak wybór opakowań i kolorystyki jej produktów. Chcąc stworzyć w swych salonach atmosferę spa postanowiła urządzić je w kolorze niebieskim. Zawsze bardzo ceniła sobie bezpośredni kontakt z klientkami. Mawiała, że każda kobieta może wstąpić do niej na lekcję 3-minutowego makijażu, który całkowicie odmieni nie tylko jej wygląd zewnętrzny, ale i życie albowiem jak powiedziała : "W idealnym świecie bylibyśmy oceniani na podstawie piękna naszej duszy, lecz żyjąc w świecie nie całkiem idealnym kobieta wyglądająca pięknie ma wyraźna przewagę i, zwykle, to do niej należy ostatnie słowo".

W roku 1964 zarząd Estée Lauder podjął decyzję o wejściu na rynek męskich kosmetyków. Syn Estée i inni zatrudnieni w firmie mężczyźni zostali zobowiązani do testowania produktów przed wypuszczeniem ich na rynek. Po roku na rynek wypuszczono linię kosmetyków dla mężczyzn "Aramis". W cztery lata później Firma Estée Lauder, Inc. wylansowała pierwszą przebadaną dermatologicznie, bezzapachową linię kosmetyków do pielęgnacji skóry skłonnej do alergii - "Clinique". Potem przyszła pora na "Perscriptives"- linię kosmetyków kolorowych.

W roku 1990 pojawiły się : linia kosmetyków pielęgnacyjnych i kolorowych "Origins Natural Resources" i seria "Sensory Therapy" powstała na bazie najstarszych naturalnych składników przy użyciu najnowocześniejszych technologii. W tym to czasie Estée Lauder Cosmetics rozpoczęła serię przejęć dobrze zapowiadających się przedsiębiorstw działających na światowym rynku kosmetycznym. W roku 1995 kupiono "Bobbi Brown", dwa lata później "Aveda", w roku 1998 całkowicie przejęła "M.A.C.", a następnie "Sassaby", "Stila Cosmetics, Inc." i "Jo Malone". W roku 1999 przyszła pora na zakup kontrolnego pakietu akcji " Bumble and bumble LLC" oraz "Bumble and bumble Products LLC". Ostatnia dekada przyniosła zakup światowej licencji na kosmetyki i perfumy "Tommy Hilfiger", "Donna Karan New York", "kate spade beauty", "Darphin", "Michael Kors", "Rodan & Fields" oraz przejęcie "Gloss.com". Dziś z ponad 700 produktami marki te mają 48 % udział w amerykańskim rynku kosmetyków. Dzięki tak zaplanowanej strategii Estée Lauder, Inc. oferuje w 130 krajach świata już nie tylko kosmetyki pielęgnacyjne i perfumy, ale także kosmetyki do makijażu oraz środki do pielęgnacji włosów. Od roku 1995 akcje tego kosmetycznego imperium oferowane są publicznie do sprzedaży.


Poza bezsprzecznym sukcesem finansowym Estée Lauder została uhonorowana wieloma prestiżowymi nagrodami takimi jak : tytuł " Outstanding Woman in Business" American Association Women"s Association (1967 r.), "Spirit of Achievement Award" Einstein College of Medicine (1968 r.), "Neiman Marcus Award" (1962 r. i 1992 r.), "Crystal Apple" (1977 r.), "Insignia of Chevalier of the Legion of Honor" (1978 r.), złoty Medal Miasta Paryża (1979 r.), "Cosmetic Executive Women"s President"s Award" (1989 r.), pierwszą "Living Legend Award" wydawaną przez The American Society of Perfumers (1994 r.), "International Business Leader of the Year" ( 2002 r.).

Dla Estée Lauder rodzina była tak ważna jak biznes. Od początku firma Estée Lauder, Inc. była firma rodzinną. Założona przez małżonków Josepha i Estée Lauder dziś zatrudnia ich synów i wnuki. Trzynaście lat po śmierci męża w 1982 r. Estée Lauder odeszła na emeryturę. Obaj synowie Estée ukończyli prestiżową University of Pennsylvania Wharton Business School. Starszy Leonard pracuje w firmie oficjalnie od 1958 r. W latach 1972 - 95 był jej prezesem, a w okresie od roku 1982 do roku 1999 pełnił funkcję CEO. Od roku 1995 jest przewodniczącym zarządu.

Młodszy syn, Roland, rozpoczął swą karierę biznesową w roku 1964 r. w Estée Lauder International Division w Belgii. W 1983 r. pełnił funkcję asystenta sekretarza obrony, a w latach 1986 - 87 był ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Austrii. Obecnie jest przewodniczącym zarządu i prezesem Lauder Investments, Inc., przewodniczącym zarządu Estée Lauder International, Inc. oraz Clinique Laboratories, Inc., a jego żona Evelyn pełni rolę pierwszego wiceprezesa Estée Lauder Companies Inc. Wnuczki i prawnuczki Estée i Josepha także znalazły zatrudnienie w firmie. Większość personelu firmy pracującego dziś na całym świecie rekrutuje się z The Lauder Insitute w The Wharton Business School na University of Pennsylvania.
Maya Kowalczyk
Źródło : Na podstawie materiałów Estée Lauder, Inc.
za:najpiękniejsz.pl

 
shinsei
 Wysłana - 14 listopad 2005 21:09      [zgłoszenie naruszenia]




Yves Saint Laurent

Zwany Królem Mody, jeden z najbardziej wpływowych projektantów w historii, producent strojów, akcesoriów, gotowej odzieży, biżuterii, kosmetyków i perfum...Urodzony w 1936 roku, w Oranie, w Algierii.
W 1954 roku przyjechał do Paryża, gdzie podjął naukę w szkole projektowania Chambre Syndicate de la Haute Couture. Tego samego roku zdobył główną nagrodę przyznawaną przez International Wool Secretariat za asymetryczną suknię koktajlową. Natychmiast też rozpoczął pracę dla Christiana Diora jako jego pierwszy asystent i projektant Haute Couture. W 1958 roku zaprojektował swą pierwszą kolekcję, którą rozsławiła suknia w kształcie trapezu.Po śmierci Diora w 1957r, Yves Saint Laurent został wybrany na jego następcę.

W 1961 roku YSL postanawił założyć własny dom mody finansowany przez amerykańską firmę kosmetyczną Charles of the Ritz.
W rok później odbył się pierwszy pokaz mody YSL a już w 1964 roku na rynku pojawiły się jego pierwsze perfumy Y. W 1964 roku Yves Saint Laurent otwiera Rive Gauche - swój pierwszy sklep z odzieżą gotową. Nazwę tę noszą też jego perfumy wprowadzone na rynek w 1971 roku. Jego inne propozycje zapachowe dla kobiet to: Paris, Yvresse, In Love Again, Vice Versa. W 1983 roku Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku organizuje wystawę YSL. Jest to pierwsza w historii tego muzeum wystawa żyjącego projektanta mody. W 1996 roku Yves Saint Laurent jako pierwszy projektant Haute Couture prezentuje swoją kolekcję w internecie.

Wyrafinowane kreacje Saint-Laurent'a zawsze dziwiły, zachwycały i szokowały. To właśnie on wylansował wieczorowe spodnie i czarne smokingi dla pań a także przezroczyste bluzki.
7 stycznia 2002 Yves Saint Laurent ogłosił, że odchodzi na emeryturę. Zamykana jest pracownia projektów artystycznych "Yves Saint-Laurent Haute Couture", Haute Couture stanowił on jednak tylko kilka procent całego imperium YSL. Pozostaje linia pret-`a-porter, oferująca gotową odzież.
Logo YSL z pewnością pozostanie na rynku. Prawa do niego ma obecnie Gucci, producent perfum, kosmetyków i akcesoriów. W 1995 roku sprzedaż YSL wyniosła 837 milionów dolarów, z czego 80% stanowiła sprzedaż kosmetyków i perfum. Kosmetyki YSL pozostaną więc na pewno.

żródło najpiękniejsza.pl

Zmieniony przez - shinsei w dniu 2005-11-14 21:12:50
_______________________________
 
MOD MiU i Grafika Insomnia 2009

[kat-jot.daportfolio.com/]

Ekspert -
 
vogue
 Wysłana - 16 listopad 2005 13:07      [zgłoszenie naruszenia]



Franco Moschino - genialny clown

Szanowna publiczności! Nie podoba Ci się model w jedwabnych majteczkach? Rzuć w niego śmiało pomidorem!

Nie sądzę, by ktoś z Was zechciał to zrobić. Szkoda i modela, bo ładny - i jego skąpej garderoby - bo seksowna. Ale Franco Moschino (czyta się Moskino), jeden z najznakomitszych kreatorów mody, nie brał swej sztuki tak śmiertelnie poważnie, jak jego koledzy po igle. Organizowane przez niego pokazy zamieniały się czasami w happeningi z udziałem publiczności.

Moschino uczył się fachu od najlepszych. Pracował jako ilustrator dla Versace i Armani. Wymyślał najbardziej zwariowane slogany, takie jak "Moda szkodzi zdrowiu". Wyśmiewał się z tzw. "fashion victims", to znaczy osobników niewolniczo oddanych modzie i ślepo podporządkowujących się wszystkim jej kaprysom (ilu jest takich wśród was?). Wysyłał na wybieg ( po angielsku catwalk) modeli ubranych jak w komiksach Disney'a. W dziwactwach Moschino tkwiła jednak metoda, błysk geniuszu. Pod jego wpływem, konfekcja przemieniała się w sztukę. I to w sztukę kontynuującą styl pop artu, którego protagonistami byli Andy Warhol i Roy Lichtenstein.

Franco Moschino żył szybko i intensywnie. Fakt, że był gejem nie stanowił nigdy tajemnicy. W końcu - przypadek to, czy reguła? - duża część kreatorów mody posiada odmienną preferencję seksualną. W 1994 roku, Moschino zmarł na AIDS. Miał zaledwie 43 lata. Jego firma jednak przetrwała. W Mediolanie i innych stolicach mody, regularnie odbywają się pokazy krzykliwie kolorowych kolekcji. Wielu jego wielbicieli, śmierci mistrza po prostu nie przyjęło do wiadomości...


opracował: ®ome©

Zmieniony przez - vogue w dniu 2005-11-16 13:08:09
_______________________________
 
.

Specjalista -
 
vogue
 Wysłana - 16 listopad 2005 13:15      [zgłoszenie naruszenia]



Kultowy katalog mody A&F

wklejam tu


Wysmakowana estetyka czy pornografia?

Katalog domu mody Abercrombie & Fitch był przez wiele lat poszukiwanym rarytasem i ozdobą niemal wszystkich domowych gejowskich biblioteczek. Piękne zdjęcia rozebranych niemal do rosołu chłopców (ale także dziewcząt) cieszyły oko i zadowalały gust najbardziej grymaśnego estety. Zgodnie z panującymi w Stanach Zjednoczonych zasadami, nawet najśmielsze pozy skrywały to, co "powyżej kolan i poniżej pępka". Dodatkowo, kosztujący siedem dolarów katalog dostępny był tylko dla osób powyżej osiemnastu lat. Nic nie pomogło. Umocnione konserwatywną polityką prezydenta G.W. Busha ugrupowania moralistów krzyczały wniebogłosy, że pod płaszczykiem reklamy A&F propaguje... "pornografię". Nacisk był tak wielki, że firma podjęła decyzję wstrzymania produkcji kultowego katalogu.

Pewien pastor dowodził, że "zdejmowanie odzieży po to by ją sprzedawać pozbawione jest sensu". A zatem prezentowanie nagości musi mieć ukryty cel. "Jaki? Można się łatwo domyśleć!" - grzmiał świątobliwy kapłan. Albert Mohler, idol fundamentalistycznej grupy Crosswalk ostrzegał: "Każdy kto kupuje w Abercrobie & Fitch finansuje seksualną rozwiązłość!"

Wrogiem numer jeden fanatyków pozostaje jednak "gejowski styl życia" - czyli lifestyle. Konserwatywnym grupom nie podoba się nic, co nie mieści się w szablonie bogobojnej rodziny, uznającej "wartości chrześcijańskie" i walczącej z "brudem i zepsuciem". Niezliczone grupy religijnych fanatyków w Stanach Zjednoczonych są przekonane, że ich kraj padł ofiarą neopogaństwa a Abercrombie & Fitch jest czymś w rodzaju szatana w anielskiej postaci.

W ostatnim wydaniu katalogu A&F zamieszczono artykuł o seksie grupowym. Do tego zdjęcie, na którym widać było dziesiątkę młodych ludzi - prawie nagich, idących brzegiem potoku. Podpis głosił: "Seks - jak wiemy - można uprawiać we dwoje. Ale dlaczego nie w większej grupie? Trójkąt nie jest niczym nadzwyczajnym. Podczas orgii można zbierać doświadczenia z wieloma kochankami. Grupa może być mieszana albo jednopłciowa. Można bawić się z przyjaciółmi lub nieznajomymi". Można sobie wyobrazić wrzawę jaka się podniosła!

Pomimo decyzji o wstrzymaniu produkcji katalogu A&F protesty nie ustają. James Dobson, przywódca prorodzinnej grupy "Focus on the Family" histeryzuje: ""Oni wcale nie zaprzestali seksualnej krucjaty! W ich sklepach wiszą ciągle jeszcze zdjęcia nagich ludzi!"
Narażając się na podobną krytykę, prezentujemy kilka katalogowych zdjęć domu mody A&F. Niech Czytelnicy zdecydują: estetyczna erotyka czy pornografia?
_______________________________
 
.

Specjalista -
 
vogue
 Wysłana - 16 listopad 2005 13:15      [zgłoszenie naruszenia]




_______________________________
 
.

Specjalista -
 
vogue
 Wysłana - 16 listopad 2005 13:16      [zgłoszenie naruszenia]




_______________________________
 
.

Specjalista -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 4 strony.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia | Wyślij odpowiedź

Słynne domy mody i projektanci

Strony: 1 2 3 4
 
Warto przeczytać: laser usuwający zbędne owłosienie | Vichy-Skinset czy Normaderm? | vichy oligo 25 baza rozświetlająca | Koszulka [co sądzicie] | Fryzura :-) potrzebna porada | Z jakiej kolekcji Versace? | agencje modelek | Paski Dsquared | Ubiór, kolorki. | Buty na jesień...pomóżcie! | małe dłonie | Takie zegarki za tą kasę????.... czy to możliwe? | Prostowanie wlosow u chlopakow | Kurtała/Bluza z Pumy | H&M | Problem z cerą | Imprezy | Problemy | Zagadki | bar | big brother | amazonki | zdjęcia plaża | facebook | znane polki | stringi | die antwoord | oulu | sfd | suplementy | Testoviron | oralny | głośniki | misstauruss | Biznes

 
Polecamy: KSW | Komputery | Nauka

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2014 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0