FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 11284 razy ¬
 
ROZRYWKA | Sport
Sportowe ciekawostki 
Temat zamknięty [powiadom znajomego]    
Autor "Sportowe ciekawostki"   
 
Black Pete
 Wysłana - 24 maj 2009 15:36      [zgłoszenie naruszenia]

Można też zarobić w łeb od krewkich kibiców.
_______________________________
 
R11 rządzi - R11 radzi - R11 nigdy Cię nie zdradzi !!!

Ekspert -
 
Baybus
 Wysłana - 24 maj 2009 15:37      [zgłoszenie naruszenia]

To *******ic takie cos :P

Znawca -
 
Pan Śmierć
BARON
 Wysłana - 24 maj 2009 15:37      [zgłoszenie naruszenia]

Jak na najniższą ligę to sporo możliwości
_______________________________
 
AD ANCALES, PLEBES!!!! EGO SUM BARON!!!
Veni, Vidi, Banni!%-)
Mafia znających łacinę%-)Baron wszystkich działów%-)
Rada Jedenastu i Inso 2009

Ekspert -
 
eevee_king
 Wysłana - 24 maj 2009 15:38      [zgłoszenie naruszenia]

Ostatnio na mecz przyjechał taki taki młody sędzia, rozmawiałem z nim po meczu. Gościu ma 20 lat i mówi, że w sobotę zawsze obskoczy ze 4 mecze i ma z tego w sumie ze 100-120zł
a jeszcze trzeba swoim samochodem na mecz dojechać
_______________________________
 
Smutno dziś do nieba iść...

Ekspert -
 
Wania81
 Wysłana - 30 maj 2009 15:02      [zgłoszenie naruszenia]

[sport.wp.pl/kat,1867,title,Bydgoszcz-przed-Oxford-i-Cambridge,wid,11176872,wiadomosc.html]
_______________________________
 
Wuuu Kaaaa eeeeS!!!!!!!

Znawca -
 
Pippo
 Wysłana - 28 czerwiec 2009 12:52      [zgłoszenie naruszenia]

[sport.wp.pl/galeriazdjecie.html?kat=39&gid=11262924&ticaid=1849c&_ticrsn=5]

Szacunek dla każdego z tych piłkarzy
_______________________________
 
Power wears out those who do not have it.

Hazard

Ekspert -
 
Pippo
 Wysłana - 22 lipiec 2009 16:25      [zgłoszenie naruszenia]

[studio.wp.pl/wideo.html?mid=725015&title=Nagadziennikarka&mtype=1]

A to świnie z konkurencyjnego kanału

Swoją drogą, spoko dziewczyna, ale nie mój typ

Zmieniony przez - Pippo w dniu 2009-07-22 16:26:13
_______________________________
 
Power wears out those who do not have it.

Hazard

Ekspert -
 
Fluff.y
 Wysłana - 16 sierpień 2009 17:26      [zgłoszenie naruszenia]

Jak myślicie ile może mieć lat kobieta na zdjęciu?





Savannah Sanitoa z Samoa Amerykańskiego w 2003 wyglądała inaczej, gdy pobiegła życiówkę na 100 metrów w Apia, stolicy sąsiedniego polinezyjskiego państewka Samoa - 14,07 s. Była smuklejsza.

Czasy z wiekiem się nie poprawiały, lecz pogarszały. Na mistrzostwach świata juniorów w Pekinie dwa lata temu - w tych, w których Artur Noga zdobył swój tytuł - Savannah pokonała setkę w 15 sekund.


- Wygrałam lokalne eliminacje na PagoPago. To właściwie był konkurs dla szkół, w którym wszystkie dzieciaki, czyli jakaś setka, startowały w tych konkurencjach, w których chciały. Większość biegała na bosaka. Ja miałam buty. Byłam najlepsza na 100 m i w pchnięciu kulą - powiedziała "Gazecie" Savannah.

Samoanka na tamtych zawodach pchnęła 8 metrów (rekord świata wynosi 22,63 m i jest trudny do pobicia - został ustanowiony w Moskwie w 1987 roku przez Natalię Lisowską), a i tak była najlepsza. Nie wystartowała w Berlinie w pchnięciu kula z dwóch powodów - było to za mało dla IAAF nawet jak na Samoa, oraz konkurs pchnięcia kulą odbywał się równolegle do eliminacji na 100 m. Bo nikomu nie przyszło do głowy, że można te dwie konkurencje połączyć.



[http://www.sport.pl/sport/1,65025,6931258,Lekkoatletyczne_MS__Najciezsza_sprinterka_swiata.html]



Ma 22 lata
_______________________________
 
'Hen, tam wysoko już jest z niebem jesiennym góra Fuji'

Znawca -
 
Pippo
 Wysłana - 16 sierpień 2009 17:34      [zgłoszenie naruszenia]



Brak słów, współczuje kobiecie...
_______________________________
 
Power wears out those who do not have it.

Hazard

Ekspert -
 
J-J
 Wysłana - 17 wrzesień 2009 20:53      [zgłoszenie naruszenia]

Bardzo ciekawy artykuł, polecam przeczytanie


"Trochę historii - Turecka wojna futbolowa"


Jak długa jest droga od meczu piłkarskiego do dziesiątek ofiar, setek rannych, płonących domów, zrywanych umów handlowych i interwencji wojskowej? 17 września 1967 w Turcji wystarczył do tego wszystkiego kamień...

Lata 60. to dla Turcji okres wielkich migracji ze wsi do miast, okres niestabilnej gospodarki, okres politycznej radykalizacji i w końcu czas powstania profesjonalnej drugiej ligi piłkarskiej. Pierwsza istniała już od dekady, kolejną formowano zachęcając małe amatorskie kluby do łączenia się w większe.

Futbol przedłużeniem rywalizacji
Tak powstały Kayserispor i Sivasspor. Każdy z nich mógł wejść do profesjonalnej ligi dzięki fuzji trzech mniejszych. Kayserispor dołączył do ligi w 1966 roku. Sivasspor miał wejść rok później, ale federacja nie chciała przyznać zespołowi miejsca w lidze. Protestowały tysiące ludzi, inne drużyny z miasta zbojkotowały rozgrywki. Federacja się złamała i Sivasspor jako ostatnia drużyna dołączył do drugiej ligi w 1967 roku. Rywalizacji obu klubów wielu obawiało się już w chwili podjęcia tej decyzji.

Sivas i Kayseri dzieli tylko 200 kilometrów. Kayseri było największym ośrodkiem regionu Środkowej Anatolii, a Sivas aspirowało do złamania tej dominacji. W dodatku jeszcze na amatorskim szczeblu w 1965 i 1966 roku dochodziło do zamieszek między kibicami klubów z obu miast, w których ranni byli zawodnicy i wielu widzów.

Dla mieszkańców Sivas silny zespół piłkarski był sprawą honoru - miejscowi notable przeprowadzili składkę na wsparcie drużyny, byle tylko wystawić ją do rywalizacji z Kayseri. Dwie trzecie pieniędzy zebranych w ten sposób wydano na transfery - w bardzo krótkim okresie do miasta ściągnięto wielu znanych zawodników. Na efekty nie trzeba było długo czekać - po pierwszych trzech kolejkach sezonu Sivasspor miał na koncie komplet punktów. Dokładnie taki sam dorobek miał Kayserispor. Derby były więc jednocześnie meczem na szczycie. To jeszcze zwiększyło napięcie. Na pociągach kursujących między miastami nieznani sprawcy zaczęli malować pełne nienawiści hasła.

Najazd, jakiego nie było
Przed meczem Kayseri przeżyło największy najazd w krótkiej historii tureckiego profesjonalnego futbolu. Konwój drogowy pojazdów z Sivas ciągnął się na 10 kilometrów! Ok. 40 autobusów, 20 minibusów, samochody i pociąg - tak do Kayseri dotarło ok. 5 tys. kibiców Sivassporu.

Zajęli wszystkie miejsca w hotelach, a gdy tych brakło, wykupili też wszystkie miejsca w lokalnych... domach publicznych. Tam też najczęściej dochodziło do przedmeczowych napięć. W bójkach poprzedzających spotkanie poważne rany odniosło czterech kibiców z Sivas, a kolejnych 50 aresztowano.

Na stadionie
Miejscowy obiekt, noszący jak większość stadionów w kraju imię wielkiego wodza Atatürka, mieścił tylko 21 tys. widzów, z czego ćwierć stanowili przyjezdni. Mecz był najbardziej oczekiwanym wydarzeniem od dłuższego czasu, dlatego 17. września 1967 roku stadion był przepełniony. Nie mogąc się dostać na trybuny, wielu mieszkańców zajmowało miejsca w oknach i na dachach okolicznych budynków - byle tylko zobaczyć mecz. Tymczasem pod bramami policjanci rekwirowali kije, różnego rodzaju noże czy łańcuchy.

Napiętej atmosfery nie rozładował też sędzia. Po golu dla gospodarzy w 20. minucie doszło do przepychanek między zawodnikami i arbiter jednemu z graczy Kayserispor pokazał czerwoną kartkę by chwilę później... cofnąć decyzję pod presją miejscowych.

Wtedy doszło do eskalacji i napięcie przerodziło się w obrzucanie kamieniami. Najpierw pojedyncze osoby, później całe grupy. Przyjezdni rzucali w miejscowych, a ci - mając przewagę liczebną - odpowiadali jeszcze większą kanonadą. Część przyjezdnych próbowała uciec w stronę boiska - tam pałkami powstrzymali ich policjanci. Tłum ruszył więc w drugą stronę - w kierunku najbliższej bramy stadionu. W ścisku wielu kibiców zostało zgniecionych o ogrodzenie.

Kiedy miejsce opustoszało, oczom obserwatorów ukazał się katastrofalny widok - u wyjścia ze stadionu leżały dziesiątki ludzi. Ustalony później bilans katastrofalnej ucieczki to 40 ofiar śmiertelnych i co najmniej 300 osób rannych (według niektórych źródeł ponad 600). Według sądowych biegłych, większość ofiar miała 20-30 lat, a zginęli dusząc się lub doznając ataków serca. Choć hipotez o przyczynach tragedii jest wiele, największa krytyka spotkała lokalne władze, które nie zapewniły wystarczających sił porządkowych, a stadion nie spełniał norm bezpieczeństwa. Według niektórych źródeł mecz ochraniało zaledwie 45 policjantów i żandarmów!

Gdy kibice Sivassporu uciekali ze stadionu, na boisku kończył się mecz. Nie było 90. minuty, sędzia postanowił przerwać zawody wcześniej z obawy o życie zawodników. Gracze obu drużyn szybko zbiegli z boiska i zamknęli się w szatniach. Razem z piłkarzami Sivasspor w szatni był policjant, który miał ich chronić w razie wdarcia się wściekłego tłumu. Zawodnik drużyny, Yusuf Ziya Özler, opisując dziś przerażającą atmosferę tamtych wydarzeń twierdzi, że gdyby kibice wiedzieli, że w szatni jest tylko jeden policjant, na pewno wymordowaliby piłkarzy bez litości.

Przemoc rozlała się na ulice
Podczas gdy piłkarze zamknęli się w szatni, walki przeniosły się na ulice wraz z wybiegającymi ze stadionu kibicami z Sivas. Spłonęło ok. 60 samochodów. Kiedy w końcu konwój wyruszył w drogę powrotną do Sivas, pojazdy zatrzymały się już ok. 50 kilometrów od wyjazdu z miasta. Atakowane i palone były wszystkie samochody z rejestracjami z Kayseri.

Piłkarze, przetrzymani w mieście do wieczora, pod osłoną nocy udali się w drogę powrotną. Jak się okazuje, już przed nimi dotarły wieści o tragedii na stadionie, choć niezgodne z prawdą. Tysiące mieszkańców zgromadziły się na ulicach w przekonaniu, że nie przeżył prawie żaden z kibiców Sivassporu - zdecydowana większość nie dotarła wtedy jeszcze do domów. O dopuszczenie do wydarzeń tłum obwiniał władze i zawodników klubu. W kolejnych dniach piłkarze uciekli z miasta, wracając dopiero po kilku tygodniach, kiedy sytuacja się uspokoiła.

Wielu ludzi najróżniejszymi środkami transportu ruszyło w stronę Kayseri, by pomścić ofiary i ratować ocalonych lub walczących - zależnie od wyobrażenia o sytuacji. Dopiero rozmieszczenie jednostek wojskowych na głównej drodze łączącej miasta pozwoliło powstrzymać dalszą eskalację przemocy na trasie.

Gorzej było w samym Sivas. Setki mieszkańców w szale plądrowało i paliło sklepy oraz domy będące własnością ludzi pochodzących z Kayseri. A ci stanowili wśród miejscowych handlowców większość. Atakowane były też jednostki straży próbujące gasić pożary. Policjanci tymczasem byli bardzo opieszali w interwencjach - wielu z nich podzielało odczucia wściekłych mieszkańców. Liderzy religijni nawoływali wręcz do plądrowania, tłumacząc że "grzesznicy z Kayseri" są wrogami Islamu.

W mieście zapanowała histeria. Ludzie, na których padało podejrzenie, że wywodzą się z Kayseri, musieli pokazywać agresorom dokumenty i udowadniać pochodzenie. Dopiero po tygodniu sytuacja wróciła do normy. Policja aresztowała 110 osób, ale nie zapobiegła śmierci dwóch mieszkańców, ofiar linczu.

Walka, która zmieniła porządek świata
Konsekwencji było jednak więcej. Premier przełożył wizytę w Rosji, władze piłkarskie natychmiast zawiesiły rozgrywki. Politycy jeździli na miejsce uspokajać mieszkańców, ale ci atakowali również ich. Po feralnym spotkaniu powołano cały szereg komisji, które zajęły się przygotowaniem nowych przepisów. Oba kluby przykładnie ukarano - przez 5 miesięcy żaden nie zagrał w swoim mieście. Oba też przydzielono do innych dywizji, by nie rozgrywały więcej meczów przeciwko sobie.

Rozpoczęcie roku szkolnego przełożono, a wielu urzędników o "ryzykownym" pochodzeniu przeniesiono do innych miast. W mieście ogłoszono żałobę, a pogrzeb ofiar tragedii zamienił się w agresywny pochód przysięgający zemstę. Nazwę jednej z dzielnic zmieniono ku czci "męczenników". Miejscowe organizacje zaczęły zrywać kontakty z niedawnymi sąsiadami z Kayseri. Sołtysi ponad tysiąca wsi (!) wokół Sivas ogłosili we wspólnym oświadczeniu, że nie będą handlować z nikim z Kayseri. Rozpoczął się bojkot wszystkiego, co miało związek ze znienawidzonym miastem.

Feralny mecz powtórzono 10. marca 1968 r. w Ankarze. Wynik się nie zmienił - Kayserispor wygrał 1:0. By uczcić tragedię władze Kayseri przemianowały jedną z najważniejszych ulic na Ulicę Sivas.

Do kolejnego meczu między drużynami doszło dopiero w 1990 roku. Tym razem atmosfera była przyjazna...

PortalKibica.pl / na podstawie opracowania Yigita Akina w "Soccer and Society" (nr 2 2004) oraz raportu "Football violence in Europe" (The Social Issues Research Centre, Oxford 1996)
[http://www.portalkibica.pl/aktualnosci/troche-historii-turecka-wojna-futbolowa.html]



Jak dla mnie za***iście się czytało, dobrze napisany.


_______________________________
 
Prezes Rady 11

Ekspert -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 6 stron.   poprzednia | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia Temat zamknięty

Sportowe ciekawostki

Strony: 1 2 3 4 5 6