FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 20911 razy ¬
 
ROZRYWKA | Seks
Tajemnice Uwodzenia 
[powiadom znajomego]    
Autor "Tajemnice Uwodzenia"   
 
jozkes1987
 Wysłana - 26 sierpień 2005 11:55        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź swoje BMI

Witam wszystkich chcialbym poznac sugestie wszystkich ktorzy czytali ta ksiazke autorami sa Adam Lange i Robert Finger, zapraszam do dyskusji panow jak i zarowno panie. Pozdrawiam

 
Immortall
 Wysłana - 26 sierpień 2005 14:05      [zgłoszenie naruszenia]

ja osobicie nie czytałem tej ksiązki...
Moze zacznij od siebie?

_______________________________
 
mhm.

Znawca -
 
Klejcun
Win Dizel
 Wysłana - 26 sierpień 2005 14:09      [zgłoszenie naruszenia]

A co to jest uwodzenie ? ja naprawde nie wiem.
_______________________________
 
Nie piszczie do mnie nic na PW bo nie sprawdzam tego maila.

Ekspert -
 
evernever
 Wysłana - 26 sierpień 2005 14:12      [zgłoszenie naruszenia]

jakis Ty biedny to jest cos takiego jak panna na imprezie Ci mówi, ze Cie pragnie, kocha chce miec dzieci itd. idziesz z nią do łóżka rano sie budzisz bez wątroby i kasy
_______________________________
 
Szukam pracy w UK / Irlandi...

Specjalista -
 
Immortall
 Wysłana - 26 sierpień 2005 14:14      [zgłoszenie naruszenia]

wątroby
chyba nerek
jak bys sie obudzil bez wątroby to bys sie nie obudził

_______________________________
 
mhm.

Znawca -
 
evernever
 Wysłana - 26 sierpień 2005 14:20      [zgłoszenie naruszenia]

eeeeee moze
_______________________________
 
Szukam pracy w UK / Irlandi...

Specjalista -
 
red78
 Wysłana - 26 sierpień 2005 14:38      [zgłoszenie naruszenia]

Klejcun: ja uwodze na:
CNOTKE ALBO PIECHOTKę - czyli, od czasów wynalezienia samochodu najbardziej archetypalny sposób uwodzenia. Skuteczność: odwrotnie proporcjonalna do odległości od punktu wyjazdu i dzikości okolicy i wprost proporcjonalna do marki pojazdu i rocznika. Naprawdę działa! Tu pierwsza uwaga: siedzenia kubełkowe wykluczone, prędkość działania właściciela odwrotnie proporcjonalna do prędkości samochodu. Zapraszam zatem Panów do walca, drogowego oczywiście.
[http://www.joemonster.org/article.php?sid=3477]

_______________________________
 
Siedzę i myślę... :)P

Specjalista -
 
jozkes1987
 Wysłana - 26 sierpień 2005 15:41      [zgłoszenie naruszenia]

no wiec koles napisal ta ksiazke aby mezczyzni mogli latwiej zrozumiec psychike kobiet tzn jak ona np mowi nie w jakiejs kwestii nie oznacza to do konca tego ze npp nie chce z nami rozmawiac. Autor uwaza ze sztuczne problemy w p[odrywaniu kobiet stwarzaja sobie mezczyzni nie kobiety i ze to my musimy zmienic nastawienie.

 
aniolek_16
 Wysłana - 26 sierpień 2005 20:14      [zgłoszenie naruszenia]

ŚCIĄGA Z UWODZENIA, czyli poderwać, jak to łatwo powiedzieć...


Nikt nie lubi być sam. Wyjątki oczywiście potwierdzają regułę. Ludzie dążą do tego by być z kimś, z różnych przyczyn. Jedni wierzą w romantyczną miłość trwającą całe życie, inni chcą znaleźć kogoś by razem jeździć na wycieczki rowerowe, a jeszcze inni, po prostu chcą mieć kogoś by pójść z tą osobą do łóżka. Jakkolwiek by nie spojrzeć na motywy pchające nas ku drugiemu człowiekowi, fakt pozostaje faktem, że ta druga osoba nie spadnie nam z księżyca i nie zapuka do naszych drzwi z krótkim oświadczeniem : "oto ja". Tak więc kiedy przychodzi ten moment, gdy nagle zaczynamy odczuwać potrzebę i chęć, by ta druga osoba znalazła się obok nas, stajemy przed problemem.
Otóż, mamy przed sobą dwa klasyczne wyjścia z sytuacji:
1. albo odpuścimy sobie nasze dążenia do bliskości drugiego człowieka z przyczyn tylko nam znanych
2. albo zaczniemy działać w celu zrealizowania pragnienia.
Zakładając, że szerokim łukiem omijamy myśl pierwszą, z pewnością łatwiejszą do realizacji, ale nie dającą nam nic poza rozczarowaniem własną osobą, w duszy MUSIMY uwierzyć, że jesteśmy odważne i żądne sukcesu. Stajemy więc dzielnie przed wyzwaniem życiowym i rzucamy rękawicą w twarz losowi. Ważne przy tym, żeby uważać bo może nam oddać mocno i bardzo celnie!

Metod na zainteresowanie sobą potencjalnej partnerki jest pewnie tyle ile kobiet na świecie. Istnieją jednakże pewne charakterystyczne i najbardziej popularne metody postępowania w takich przypadkach. Wszystko zależy od tego, kogo i w jakim celu, chcemy uwieść bądź usidlić.
Chociażby taka metoda :
NA GITARZYSTKĘ.
Można ją stosować z powodzeniem i dowoli, na różnych spędach towarzyskich, wycieczkach krajoznawczych, konkursach poezji śpiewanej, biwakach, a nawet stojąc na zatłoczonej ulicy. Gitara wszak, ma tę przewagę nad fortepianem, że jest instrumentem dość lekkim i nawet niezbyt umięśniona kobieta, udźwignie ją bez uszczerbku dla zdrowia i urody. Możemy oczywiście rozważać także i inne instrumenty. Chociażby takie jak harfa i skrzypce, nieodłącznie związane z klasyką muzyki i szlachetnym dźwiękiem ale niezręczne w transporcie. Natomiast banjo, a może nawet harmonijka ustna, o ile wygodne do noszenia, to jednak, o mniej romantycznym wydźwięku. Jak widać wybór gitary może okazać się trafny ze wszech miar. Dodać należy, że większość kobiet uwielbia gitarzystki więc tu spektrum działania jest dość szerokie i prawie nieograniczone.
Przyznać jednak trzeba, że nie wszystkie panie mogłyby użyć tego sposobu z sukcesem. Niestety aby zostać ową gitarzystką, która zawładnie sercami mas, nie wystarczą tylko szczere chęci. Niezbędna jest choćby odrobina talentu, jakie takie poczucie rytmu i dobry słuch. Posiadając cechy w/w dobrze byłoby także mieć w miarę znośny głos, którym można by, niczym morska syrena, oczarować słuchające panie. Warto uprzedzić, że w przypadku braku talentu, głosu lub trzeźwej samooceny, metoda ta może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Która kobieta chciałaby, z nieprzymuszonej woli, mieć w domu zapatrzoną w siebie i niespełnioną divę operową, która z powodzeniem jest w stanie wypłoszyć swoim występem gości w momencie, gdy najlepiej zaczynają się bawić?!
Tak więc, jeśli mamy zamiar użyć owej metody, by zwabić do siebie jakieś nadobne łanie, a brak nam wcześniejszego potwierdzenia dla talentu, zapytajmy wprost najlepszej przyjaciółki. Ona, niczym cyganka, prawdę nam powie. No chyba, że nie jest naszą najlepszą przyjaciółką (a i takie przypadki chodzą po ludziach i nie należy ich lekceważyć).

Będąc przy temacie przyjaźni, możemy z łatwością dostrzec, że bardzo wiele pań, wykorzystuje w swoich miłosno - erotycznych podbojach, sposób stary jak świat i stosowany chyba na wszystkich długościach i szerokościach geograficznych, czyli metodę
NA PRZYJACIÓŁKĘ.
Metoda ta na wskroś przypomina mi pewną zasadę, jaką z powodzeniem stosowałam w szkole, by nie obciążać nadmiernie swoich zwojów mózgowych. Zasada owa brzmiała :
"zapamiętać - zaliczyć - zapomnieć". Proste i skuteczne bez wspomagania się LSD i innymi środkami dopingującymi. Metoda NA PRZYJACIÓŁKĘ, po drobnych modyfikacjach, zawiera się także w trzech słowach : "uzależnić - uwieść - uciec".
Należy zauważyć, że nie wszystkie jednostki płci żeńskiej, ulegną owej niby bezinteresownej presji uzależniania z pierwszej fazy znajomości. Nie poddadzą się tak łatwo kobiety w miarę silne, które wiedzą czego chcą i które nie mają ochoty na chowanie się za plecami kogokolwiek. Jeśli jednak osobniczka, wykazuje symptomy braku pewności celu w życiu i zagubienia, może niestety ulec złudzeniu, że oto zjawiła się jakaś anielica, która wyciągnie do niej pomocną dłoń i będzie wsparciem w czasie życiowych burz i niepokojów. Druga faza, czyli uwiedzenie, zdecydowanie milsza od pierwszej (co każda z pań zapewne potwierdzi), utwierdza ją w tym przekonaniu. Niestety trzecia faza - ucieczka - strąca ją w otchłań rozpaczy jeszcze gorszej niż przed poznaniem fałszywej przyjaciółki.
Jak wiadomo, anielice nie istnieją i jeśli takie wrażenie sprawia jakakolwiek kobieta, należy ją dokładnie obserwować, w celu potwierdzenia tej teorii i odetchnięcia z ulgą, że wady po prostu skrzętnie ukrywała. Jeśli wad nie wykazuje, należy zacząć się jej bać i doszukiwać w jej poczynaniach spiskowej teorii dziejów!
Niemniej jednak, metoda NA PRZYJACIÓŁKĘ stosowana jest głównie przez osobniczki, które tylko chcą wyglądać na silne osobowości lub chcą się w ten sposób dowartościować. Należy jednak zauważyć, że w niektórych przypadkach można dostrzec pewien wyjątek od reguły. Nieliczne co prawda (ale jednak) uwodzicielki, albo wpadają we własne sidła a w rezultacie nawet zakochują się, albo poddają się przyjaźni całkowicie i mimo, że wcześniejsze uwiedzenie wybranki, trochę relacje między nimi zamąciło, trwają później w prawdziwej przyjaźni. W takich przypadkach, nie ma oczywiście mowy o ostatnim elemencie tej układanki, czyli o ucieczce!

Bardziej wyrafinowany sposób uwodzenia, to metoda NA ZIMNEGO DRANIA.
Za kobietą, która zaprezentuje taką postawę, nie obejrzy się byle jaka istota płci żeńskiej i trzeba o tym pamiętać! Stosując ten sposób bycia, możemy zrobić wrażenie raczej odpychające, a jednocześnie intrygujące i wzbudzające chęć usidlenia nas - jako zimnego drania. No ale w końcu o to nam chodzi i na to liczymy. Jako zimny drań, mamy spore pole do popisu. Możemy kusić zmysłowym głosem - uprzednio należy ton i odpowiedni dźwięk, przećwiczyć w domu, aż do satysfakcjonującej barwy. Możemy wabić erotycznym zapachem perfum, przy czym nie zalecane jest spryskiwanie się wszystkimi dostępnymi w domu gatunkami dezodorantów, perfum i olejków jednocześnie! Możemy także intrygować pozornie niewiele znaczącym spojrzeniem, najlepiej prosto w oczy wybranki. Ten motyw także cierpliwie i gruntownie należy trenować w domu przed lustrem, do momentu gdy patrząc samej sobie prosto w oczy, nie poczujemy i nie zobaczymy w nim głębi Morza Kaspijskiego. Możemy także przyciągać, a jednocześnie odpychać swoim zachowaniem, obojętnym i nawet lekceważącym. Na to możemy sobie wszak pozwolić, jako zimny drań. Zachowując się w ten sposób, w zasadzie mamy zagwarantowane powodzenie u niejednej kobiety, której z pewnością niejednokrotnie przyjdzie do głowy dzika myśl, żeby trochę pogonić tego króliczka. Efekty tej gonitwy bywają różne. Może się nagle okazać, że będąc przypartą do muru osobniczką "draniowatą", staniemy się otwarte niczym sejf pod czułym dotykiem kasiarza. Wiele oczywiście zależy od samego dotyku owej "włamywaczki" .. ale wtedy oczywiście dają znać o sobie indywidualne upodobania.
Może się także zdarzyć, że jako zimny drań, gwałtownie zareagujemy na bliskość kobiety wabionej i zmienimy się w głaz totalny, co utrudni jej zagłębienie się w tajemnicę naszej kobiecości. Cóż, jesteśmy przecież nieobliczalnymi stworzeniami .. a każda taka sytuacja i reakcja ma swoje pozytywne strony i urok takich chwil bywa niekiedy nieoceniony.
Należy zauważyć, że nie każda kobieta mogłaby w stopniu chociażby zadowalającym udawać zimnego drania. Jeśli nie posiadamy umiejętności aktorskich, lub też nie przejawiamy cech wrednych dla środowiska zewnętrznego, nie wyjdzie nam to przeobrażenie. Lepiej więc zastanowić się nad innym sposobem wywabiania samic z ich ukrycia.

Skuteczną dość alternatywą może okazać się znajomość nieco gapciowatych, ale jakże uroczych, postaci muminków. Autorka z własnego doświadczenia może przyznać, że raz w życiu udało jej się zainteresować kobietę, własną opadającą grzywką, w stylu panny Migotki! Podobno wyglądała tak słodko, że owa młoda dama, nie była w stanie powstrzymać się przed napływającymi falami czułości na ten widok. Związek rozpadł się jednak, gdy obcięła grzywkę...
Metoda NA MUMINKA, może być stosowana z sukcesami, zarówno w pełni świadomie, jak i bezmyślnie czy wręcz odruchowo. Warunek podstawowy, jaki spełnić należy w tym przypadku, to posiadanie w sobie wystarczającej dawki (udawanej bądź też nie), nieporadności życiowej, która czyni z nas kobiety wyglądające na osoby szukające wsparcia z zewnątrz. Oczywiście będąc muminkiem, nie możemy się spodziewać, że da się na to złapać kobieta, która szuka związku partnerskiego. Możemy raczej oczekiwać ze spokojem, że trafimy na kobietę z zapędami macierzyńskimi, bądź też na osobniczkę, która lubi dominować i ma zamiar to wykorzystać rozstawiając nas po kątach. Jeśli właśnie o to nam chodzi, sposób ten jest godny polecenia.

Bardziej złożony system podrywania, podobny do muminkowatego, prezentuje SIEROTKA MARYSIA. O ile metoda pierwsza (muminkowata), dotyczy wyłącznie zakresu życiowej nieporadności ale nie wyklucza jawnego posiadania cech osobowości i własnego zdania, o tyle metoda druga, to próba klasycznego uwieszenia się na pożądanej przez nas osobniczce. Kiedy już mamy ją w miarę blisko i ona także nas dostrzegła, wtedy należy rozpocząć proces uwieszania się poprzez wpajanie w/w istocie, że bez jej obecności w naszym życiu, zginiemy marnie pod najbliższym płotem. W przypadku dużego miasta, zastępczo może być zastosowana podmurówka jakiegoś supermarketu. To też działa! Bycie Sierotką Marysią, to duże wyzwanie dla kobiety chcącej za taką uchodzić, a która poszukuje partnerki, co z ogniem w oczach weźmie na siebie duuuuży ciężar związku. Dana Sierotka Marysia, zepchnąwszy wtedy problemy na barki swojej opoki, może zająć się sobą. Ma to o tyle sens, ze gdy owa przygnieciona obowiązkami partnerka, ocknie się z letargu i osłabnie w uczuciach, w większości przypadków następuje rozłam pożycia. Wtedy Sierota Marysia jest zmuszona szukać kolejnej chętnej. Tak więc dla pewności, będąc jeszcze w związku z jedną, rozpoczyna poszukiwanie drugiej, która pozostanie jako zawodniczka rezerwowa.
Metoda NA SIEROTKĘ MARYSIĘ, nie jest zalecana kobietom, które nie posiadają cierpliwości, z prostej przyczyny. Zanim swoimi wdziękami i dyplomacją, nakłoni partnerkę do czegoś (niekoniecznie rozsądnego) może się zdenerwować, zwłaszcza jeśli druga strona jest uparta, bądź ma swój rozum i związek może zakończyć się wielką awanturą, zanim się na dobre i na złe rozpocznie.

Zupełnym przeciwieństwem do metody poprzedniej jest uwodzenie NA INTELEKTUALISTKĘ. Ten sposób wymaga oczytania i osłuchania. Dobrze także posiadać umiejętność publicznego wygłaszania poglądów. Garnąc się z ochotą, by uchodzić za intelektualistkę, należy jednak pamiętać, by nie zrobić z siebie przy okazji ogrodniczki, czyli nie przesadzić z nadmiernym eksponowaniem swojej mądrości. Może się bowiem okazać, że zamiast przysporzyć sobie wielbicielek, spotkamy się z opinią "zarozumiałej i wyniosłej mądrali", a taki ogon nie jest nam potrzebny do niczego. Jak widać, metoda ta wymaga od nas także umiaru i wyczucia chwili, kiedy możemy owym intelektem błysnąć, a kiedy należy milczeć. Sposób ten zalecany kobietom stonowanym i ze wszech miar taktownym. Nawet tym, które nie lubią się publicznie pokazywać. Zawsze przecież, mogą uzewnętrznić swoje myśli w formie pisemnej, dość przyjemnej i mniej stresującej.

Kolejny sposób, który może nam pomóc w uwiedzeniu pożądanej przez nas jednostki, nazywa się metodą NA SEKSBOMBĘ. Specjalnych opisów do owego sposobu, robić chyba nie trzeba. Jak powinna wyglądać owa dama, wszyscy wiedzą i pewnie choć raz w życiu, każdej z nas zdarzyło się elementy takiego podrywu, widzieć na własne oczy. Tak więc, jak już wiemy, sposób ten na 99% wyjdzie wyłącznie kobiecie atrakcyjnej. Poziom atrakcyjności (jak także wiemy) składa się z kilku czynników : intelektu, ogólnej, pozytywnej postawy życiowej i wewnętrznego uroku, potocznie zwanego "tym czymś"(czym nie każdy niestety dysponuje w ilości aż tak zauważalnej, by nim dawać po oczach). Przede wszystkim jednak atrakcyjność przyjęto na całym świecie mierzyć wyglądem i urodą fizyczną danej osoby. Jeśli więc, jesteśmy uznane przez ogół za urodziwe i na ulicy oglądają się za nami mężczyźni (bynajmniej nie z odrazą!), których uznać możemy za dość dobre świadectwo i potwierdzenie naszej fizycznej atrakcyjności, wtedy możemy się zacząć zastanawiać nad tym, kogo chcemy zbałamucić.
Jako, że jesteśmy kobietami i jako takie, wymagamy od partnerki czegoś więcej niż wyłącznie uroda, należy zastanowić się, który z pozostałych elementów naszej osobowości, dobrze byłoby podkreślić i ukazać zawarty w nas tzw. sex appeal. Wybór jest oczywiście indywidualny i zależy od tego na jakim polu, czujemy się najpewniej. Czy swojej wybranej i upatrzonej, będziemy upojnie zaglądać w oczy .. czy też może bardziej ukażemy jej radosny optymizm .. czy może popiszemy się wydanym tomikiem wierszy .. a może z pasją opowiemy jej jak zdobywałyśmy szczyt Mont Blanc .. lub jakim to sposobem zatłukłyśmy krokodyla w australijskiej głuszy? Ale przede wszystkim, jak to już zostało podkreślone, musimy WYGLĄDAĆ tak, żeby błyszczeć i rozświetlać pomieszczenie, w którym się znajdujemy. Ten rodzaj uroku, albo się w sobie ma, albo nie i dlatego prawdziwą SEXBOMBĘ, spotkać jest bardzo ciężko. Zazwyczaj widujemy marne podróbki lub bomby z opóźnionym zapłonem.
Dodać także należy, że nie każda kobieta, będzie skłonna poddać się urokowi nawet wybitnej sexbombie, z powodu obawy przed kompromitacją w alkowie. Jak bowiem okiełznać taki gorący temperament? Jak zawsze jednak, trzeba wziąć poprawkę na to, że pozory mogą mylić, a wygląd to nie wszystko!

Nie mając talentu muzycznego ani cech zimnego drania czy też walorów intelektualistki, nie mówiąc już o urodzie i będąc zwyczajną, spokojną i całkiem przeciętną kobietą, możemy ulec wrażeniu, że szans na odnalezienie istoty z marzeń, nie mamy. Nieprawda! Jeśli prezentujemy postawę pacyfistyczną i nie obce nam poruszanie się w kręgu domowego ogniska z wdziękiem i troską, zawsze możemy zaprezentować upragnionej kobiecie, siebie jako DOMATORKĘ. Tu oczywiście wymagane jest prawdziwe przywiązanie do domu. W innym przypadku, możemy same narazić się na nieziemskie cierpienia, gdyby w duszy grało nam notoryczne imprezowanie i hulanki do białego rana. Oczywiście warto zaznaczyć, że bycie ową domatorką, nie oznacza tego, że nie mamy chęci do zabawy i flirtów, oraz że jesteśmy pozbawione temperamentu! Fakt jednak pozostaje faktem, że najlepszy odpoczynek odnajdziemy we własnym domu, gdzie z nieukrywaną radością wyśpimy się we własnym łóżku, wypijemy najlepszą herbatę z własnej filiżanki i najwygodniej wypoczniemy we własnym fotelu. Mając świadomość, że jako rasowa, dobrze ułożona i wychowana domatorka, możemy być w ciężkich czasach prawdziwym skarbem, wizja owa z pewnością natchnie nas optymizmem. Nie wymagamy wszak zbyt dużych nakładów finansowych, choć pozyskać nasze uczucia łatwiej, gdy ujrzymy kobietę z kwiatkiem w ręku lub butelką dobrego wina. Możemy i potrafimy stworzyć to, czego większość kobiet szuka - oazę spokoju i prywatności. Uwiedzenie NA DOMATORKĘ, nie ma jednak wiele wspólnego z prezentacją postawy kury domowej, czyli gderania, sprzątania, prania, gotowania. My, jako domatorki możemy natomiast wykazać wiele innych, przydatnych cech. Czytamy wszak książki i je rozumiemy. Umiemy usmażyć naleśniki, zrobić jajecznicę, ugotujemy jajko na miękko i wszystkie te produkty nadają się do spożycia przez ludzi i zwierzęta. Posiadamy zdolności manualne i potrafimy wymienić uszczelkę w kranie, a nazwy klucz francuski, nie kojarzymy z uchwytem w zapasach. No i przede wszystkim, umiemy rozmawiać! W zasadzie o wszystkim, bo współczesne problemy świata nie są nam obce. Prezentując taką postawę, domatorki, zostają wzięte czasami za "macho" lub "butchka" Jest to jednak pogląd mylny. Mimo pozorów, domatorka, często szuka dla siebie kobiety bardziej zdecydowanej, która tym się od niej różni, że jest nastawiona do świata w sposób nieco bardziej otwarty .. Autorka doskonale zna ten temat z autopsji i sama szuka kogoś takiego. Gdyby się znalazła jakaś chętna, proszę o kontakt ;) ..

Idealną metodą poznawczo-uwodzicielską, może być sposób NA ANIMALKĘ.
Jak wiadomo, nie wszyscy ludzie lubią stworzenia, w postaci koni, psów, kotów, chomików, żółwi, szczurków, szynszyli itp. zwierzątek domowych. Wychodząc więc z założenia, że jeśli ktoś opiekuje się takim stworzeniem, bądź co bądź, bezbronnym i zdanym na łaskę człowieka, możemy uznać, że jest to osoba dobra z gruntu rzeczy, która umie stworzyć i zapewnić innej istocie dom pełen ciepła, akceptacji i spokoju. Jeśli więc szczerze lubimy towarzystwo zwierząt, akceptujemy drapanie kota, szczekanie psa, bezgłośne otwieranie pyszczków przez rybki i nie brzydzimy się dotyku łysego ogona naszego szczura, możemy uznać, że nasze hobby, nadaje się do tego by ukazać swojej upatrzonej kobiecie, naszą zaletę, czyli umiejętność zatroszczenia się i zaopiekowania kimś więcej niż egoistycznie, tylko swoją, własną osobą. Najbardziej prosty model tej metody, stanowi schemat : ja + mój pies. Wtedy możemy np. na randkę przybyć ze swoją kruszynką, nie zważając nawet na to, że może ona ważyć od nas zdecydowanie więcej i są z nią problemy w zakresie posłuszeństwa. Ważne, że nasza oblubienica ujrzy nas w sytuacji, gdy ze stoickim spokojem i cierpliwością, będziemy ganiać za psem, by spiąć go na smycz, jeśli przez nieuwagę zerwie się z uwięzi, co przecież zawsze zdarzyć się może. Problem posiadania kota czy innego stworzenia domowego, z którym spacery są raczej niemożliwe, możemy rozwiązać poprzez zrobienie im zdjęcia, a nawet całej galerii zdjęć i noszenie tego ładunku przy sobie, na znak, że jest nam owy ulubieniec bliski jak rodzina. Zawsze gdy rozmowa nie będzie się kleić, można wtedy wyjąć taki zestaw pomocniczy i zająć upragniony obiekt, opowieściami ze wspólnego życia pod jednym dachem ze zwierzęciem. Większość kobiet ulegnie naszemu urokowi i nawet jeśli się nie zakocha ostatecznie, to zdobędziemy kolejny punkt w tej rozgrywce.
Jak ze wszystkim, tak i w tym przypadku, należy jednak zachować umiar. Nie należy np. zmuszać wybranki do polubienia i głaskania, swojego ukochanego węża - dusiciela, bo może to się zakończyć albo wielką awanturą albo wręcz paniczną ucieczką z naszych ramion, w miejsce gdzie owych stworzeń nie będzie, a kto wie czy nie położy się cieniem na dalszych losach owej kobiety, która od owego wydarzenia może na samo wspomnienie, dostawać wysypki z nerwów.

Kolejna metoda uwodzenia, to sposób NA DOBREGO KUMPLA. Zdecydowanie różni się ona od metody NA PRZYJACIÓŁKĘ, gdyż kumplowi, zazwyczaj nie zwierzamy się z problemów. Poza tym, sposób ów może zadziałać wyłącznie na kobietę, która nie oczekuje na ratunek z zewnątrz i pomocną dłoń, ale zdecydowanie udaje że poradzi sobie sama. Wyłącznie dobra obserwatorka, może dostrzec jak należy się z nią obchodzić. Tak więc gdy już dostrzeżemy, że nasza upatrzona istota, należy do gatunku "niezależnych i samodzielnych", jednym z najlepszych pomysłów, jest prezentowanie wobec niej postawy pt. "chodźmy na piwo". Niby nic zobowiązującego, a jednak czegoś bliżej możemy się dowiedzieć, co w przyszłości może zaowocować pozytywną reakcją z jej strony na nasze starania, np. gdy zrealizujemy jej marzenie. Jak wiadomo, pod wpływem alkoholu mówi się różne rzeczy i z zasady się nie kłamie, więc jeśli w obliczu czwartego piwa dowiemy się o tym, że nasza wybranka, marzy o tym żeby ktoś kiedyś, rzucił jej do stóp tuzin róż, i w sprzyjających okolicznościach, uczynimy to, nie trudno odgadnąć, że może zacząć nas postrzegać jako kogoś więcej niż zwyczajną kumpelkę. Należy oczywiście pamiętać, by nie spełnić przypadkiem życzenia, którego sama pamiętać nie będzie, gdyż wypowiadała je po szóstym piwie i świat jakby trochę przypominał jej schemat żywcem wzięty z matrixa. Metoda NA DOBREGO KUMPLA, ma też tę zaletę, że może nam przysporzyć przyjemnego i niezobowiązującego romansu, płynącego z potrzeb obu stron. Bez stresu, bez wymówek, bez zazdrości .. ale też raczej bez szans na trwały związek z perspektywą przyszłości.

Jednym z klasycznych sposobów na uwodzenie jest wariant NA ROMANTYCZKĘ. Nieodłącznie kojarzy się z poezją, chustkami gubionymi specjalnie, żeby upatrzony obiekt mógł ją podnieść, lirycznymi balladami śpiewanymi pod balkonem ukochanej istoty, niedomówieniami, listami pachnącymi oczekiwaniem i lekką tęsknotą, nie pozbawioną jednak nadziei, grą słów, flirtem, ulotnym spojrzeniem niczym poranna rosa na łące, zapachem różanego ogrodu i kąpielą w jeziorze, w blasku księżyca .. Jeśli takie wizje nie są obce, pożądanej przez nas kobiecie, należałoby się dostosować do potrzeb wymarzonej jednostki. Zaopatrzone w lutnię, tomik poezji miłosnej, zajmujemy miejsce pod oknem kobiety naszych marzeń i rozpoczynamy atak na jej zmysły .. No, może przesadziłam. W naszych czasach, kobieta może mieszkać na 20 piętrze i tam raczej nie usłyszałaby naszych ballad, a sąsiedzi z niższych pięter, mogliby wezwać policję, z powodu zakłócania ciszy nocnej. Od wieków jednak, zawsze są na czasie kwiaty, jako wyraz uwielbienia, tęsknoty, oczekiwania i szczerych zamiarów. Nie pozostaje więc nic innego jak stawiać się na spotkania z pękiem chociażby polnych rumianków (o ile nie są pod ochroną!) i z niemym zachwytem w oczach, należałoby je ofiarować obiektowi westchnień. To zawsze działa. A jeśli w trakcie rozmowy zacytujemy fragment wiersza (w żadnym wypadku nie "Odę do młodości" ani "Bogurodzicę"!!!) może być pod wrażeniem .. zwłaszcza jeśli cytować zaczniemy tak po prostu, bez powodu, chcąc mieć to za sobą .. Romantyzm niestety trzeba mieć w genach, żeby się nie wygłupić. Jeśli więc zawiedzie poezja, zawsze możemy spróbować napisać list. Ale nie maila! Staranna kaligrafia pomaga pozytywnie nastawić do siebie upatrzoną osobniczkę .. a poza tym, w czasach gdy kontakty są tak powierzchowne mimo, że częste, list odręcznie napisany i najlepiej wiecznym piórem, może świadczyć o tym, że adresatka jest kimś specjalnym, kto zasługuje na specjalną uwagę. Posiadając jednak charakter pisma, podobny do chińskich oznaczeń, pozostawmy i tę metodę działania, gdyż może ona przynieść więcej szkody niż pożytku.

Jak widać, przy tak dużym wyborze metod działania, teoretycznie nie powinno być samotnych kobiet, które gdzieś chowają się po kątach i smutnymi spojrzeniami, obrzucają wybranki losu, którym życie zesłało drugą połowę. Bardzo ciężko wyjść z tego cienia na światło dzienne, ale któregoś dnia, trzeba zrzucić z siebie żałobny płaszcz nieudacznika. Noszenie go, po prostu się nie opłaca. Nie przynosi nic więcej ponad łzy i przygnębienie, a w życiu nikt nie każe nam cierpieć. To my sami wybieramy swój los. Obojętne czy masz lat 20, 45 czy 110, nigdy nie ma powodu do rezygnacji! Należy wstawać z upadku i próbować dalej, bo to jedyna filozofia życiowa, która sprawdza się na co dzień. A co do metody działania .. każda z nas i tak wybierze własną, niepowtarzalną ..

Heh dobre znalazlam to na [les.art.pl/opowiadania/art.php?art=375]
_______________________________
 
Czlonek porponetkowej mafi %-)

 
iwonus_s
 Wysłana - 26 sierpień 2005 20:23      [zgłoszenie naruszenia]

aniołku, dobrze ci radze streść to co napisałas, bo zaden facet z tego forum tego nie przeczyta bo jest zadługie, hehe, i nici z twoich porad bedzie,,,,,,,,,
_______________________________
 
..............

Znawca -
 
korian
 Wysłana - 26 sierpień 2005 21:06      [zgłoszenie naruszenia]

Nie czytam takich książek bo mi szkoda czasu.

Ekspert -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]

Odpowiedzi jest na 6 stron.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

Tajemnice Uwodzenia

Strony: 1 2 3 4 5 6