FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 14785 razy ¬
 
ROZRYWKA | Polityka
Wojna w Iranie 
[powiadom znajomego]    
Autor "Wojna w Iranie"   
 
ziemon
LADY
 Wysłana - 23 maj 2008 10:06      [zgłoszenie naruszenia]

katav - poprzedni temat byl usuniety z innych wzgledow, niestety nie ma mozliwosci przywrocenia, ale dzieki za kontynuacje
_______________________________
 
[cafewitteveen.files.wordpress.com/2011/09/b5rip.jpg?w=419&h=334]

Without data you are just another person with an opinion.

Specjalista -
 
gieniuxxl
 Wysłana - 23 maj 2008 17:01      [zgłoszenie naruszenia]

Casus2 no w sumie to może masz rację, po co komu kosztowna wojna z Iranem i ich ropa? Niech sami zbijają sobie fortuny w Teheranie na swoim czarnym złocie, jak cena dojdzie do 200$ za baryłkę to będzie ich stać na potężną armię i bardzo dobrze wyposażoną i wybudują sobie wiele reaktorów jądrowych, a przy okazji może jakieś bombki tam też zrobią... ktoś powie, że mają embargo... i co z tego? Jak dobrze zapłacą to myślicie, że nie dogadają się z Rosją czy Chinami?

Nie wiesz co znaczy sztucznie zawyżać cene ropy? Wystarczy, że kraje OPEK się dogadają na jakim poziomie będą wydobywać rope taka będzie jej cena, a napewno nie wykorzystują swoich mocy wydobywczych w 100% - zaraz powiesz, że się nie dogadają... no coż jak w gre wchodzi duża kasa to się dogadają.

Cena ropy zależy w jakimś stopniu od spokoju w zat. perskiej... ale czy napewno innym zależy żeby utrzymać jej cene na niskim poziomie? Przecież bez wojny już kosztuje 135$ za baryłkę, a zarabiają ci którzy tą ropę mają...
Akurat udział ropy irańskiej na rynkach zachodnich jest niewielki właśnie przez embarga, co by za szybko na niej się nie dorobili...

USA nie stać na wojne? Ale na prezenty dla Izraela ich stać? Wiesz może i nie stać bo ich gospodarka ostatnio cienko przędzie ale jak będą widzieli w tym interes to nawet jakby mieli się zapożyczyć to i tak zaatakują, a jak dadzą wyraźny pretekst do tej wojny to całe Nato zaangażuja i my też za to zapłacimy... tylko już nikt nas nie weźmie pod uwage w rozdzieleniu łupów wojennych... co innego Francja,czy Anglia i jeszcze kilka innych krajów...

W sumie to nie chce mi się za dużo dyskutować na ten temat, bo nie ma sensu jak ktoś ma swoje zdanie to go łatwo nie zmieni i niech je ma, a co pokaże niedaleka przyszość to wszyscy się dowiedzą, to wszystko i tak jest w sferze gdybań tylko z tą różnicą, że to są bardzo prawdopodobne gdybania...
A tym czasem już niebawem wjedzie się na stację benzynową i... paliwo po 5zł za litr... i co? i przez to żywność też droższa... i co? I nic tyle, że każdego dnia będziemy coraz biedniejsi - inaczej już jesteśmy biedni i będziemy musieli więcej pracować za
te same pieniądze... i co? i coraz bardziej będziemy przypominać niewolników w niby wolnych czasach...
Nie zapobiegniemy pewnym wydarzeniom ale warto wiedzieć jak to się kręci...
_______________________________
 
Nigdy się nie poddawaj!!!!

 
INSOMNIA
 Wysłana - 23 maj 2008 18:08      [zgłoszenie naruszenia]

Mnie zastanawia jedno czemu wojna Iranu z USA? Mi się wydaje, że najbardziej gorąco jest na linii Iran-Izrael a USA miałoby w tym konflikcie odegrac role sojusznika Izraela. Mało tego podobo Iran nie lęka się takiej wojny i nie chce zażegnać konfliktu. Może mam jakieś błędne lub nieaktualne już info ale tak jakiś czas temu w gazecie wyczytałem.

 
Katav
 Wysłana - 24 maj 2008 13:54      [zgłoszenie naruszenia]

Tutaj zgodzę się z kolegą Gieniem. Natomiast do jego wypowiedzi chciałbym dodać, że broń nuklerana, na czas obecny nie będzie służyć do rozpętania III wojny światowej przez Iran, jeśli Iran wypowie komus wojnę to jedynie państwom swojego regionu, nawet nie będzie to Izrael, chodzi o to, że założonym celem posiadania broni nuklearnej przez Iran jest chęć jakby tu najprościej powiedzieć, przejęcia całkowitej kontroli nad Zatoką Perską i jej złożami ropy, Iran chce kontrolować całość zasobów ropy w tym regionie! Pozdrawiam

 
Casus2
konserwatysa liberał
 Wysłana - 24 maj 2008 19:37      [zgłoszenie naruszenia]

Ale gieniu nie kapujesz podstawowej rzeczy.

Ropa nie jest droga dlatego ze ktos manipuluje ropa.
Ropa jest droga dlatego ze USA wysylaja w diably swoja walute.

Zobacz sobie po ile stoi dolar.
Zreszta lopatologicznie :
Jezeli przy dolarze np. po 4zl ropa kosztowala 70$ to jest to dokladnie taka sama cena co cena 140$ przy dolarze po 2zl

Ropa jest droga dlatego ze jej cena denominowana jest w dolarze- a dolar leci na leb na pysk.
Producenci ropy nie zbijaja kroci na tym ze ceny sa tak wysokie- oni sie jedynie bronia przed spadkiem dochodow ktore mieli przez lata. I wcale im sie nie dziwie.
I z tego samego powodu nie zdubuja poteznej armii przy ropie 200$ za dolara.

Nie jestes bogatszy jezeli masz wiecej dolarow (czy tez innych papierowych walut).
Bogactwo to nie posiadanie duzej ilosci pieniedzy- to posiadanie duzej sily nabywczej.
Jezeli sila nabywcza dolara spada, to oczywiste jest ze szejkowie jezeli chca utrzymac swoja sile nabywcza na dotychczasowym poziomie to podnosza dolarowa cene ropy.

I jezeli jest ktos kto na tym straci- to praktycznie tylko amerykanie. Bo oni jako jedyny naród dostaja wyplaty w dolarze.

Zmieniony przez - Casus2 w dniu 2008-05-24 19:40:23
_______________________________
 
[http://www.campaignforliberty.com/]

 
quasar
 Wysłana - 24 maj 2008 20:39      [zgłoszenie naruszenia]

fajna pogadanka
tylko jak to mowia jest
cala prawda, polprawda i goowno prawda
tu byl przypadek srodkowy


ropa rosnie rowniez w EURO, funtach, frankach czy jenach
oczywiscie nie az tak jak w $

tu masz porownanie:
[http://www.swivel.com/data_sets/show/1010391]

_______________________________
 
why so serious?

Znawca -
 
gieniuxxl
 Wysłana - 24 maj 2008 21:12      [zgłoszenie naruszenia]

Casus2 masz sporo racji, chociaż ja nie podzielam jej w 100%.
Cena ropy tak jak napisał quasar rośnie bez względu na walutę...

Oczywiście masz rację, że USA źle "zarządza" swoją walutą i przez to dolar jest tani... ale gospodarka Polska to nie gospodarka USA, są bardzo ścisłe zależności między naszymi rynkami ale jednak się istotnie różnią...

Przykładowo rok temu baryłka ropy była do kupienia za ok. 70$ a dolar wtedy był po 2,80zł czyli my realnie zapłaciliśmy wtedy za baryłkę 196zł... na początku listopada baryłka po 90$ a dolar po 2,50zł i płacimy 225zł za tą samą ropę... dziś dolar po ok. 2,20zł a baryłka ropy po 135$ i płacimy 297zł!
A tak na dobrą sprawę to jeszcze przed gwałtownym wzrostem cen benzyny na stacjach chroni nas silna złotówka... ale wiecznie nie będzie taka mocna...

Masz rację, że Iran nie dorobi się tak szybko rozliczając się w dolarach niż w innych walutach ale też się dorobi, a że chcą szybciej i nie chcą żeby USA na nich zarabiało to proponuje taki mały artykuł z 30 kwietnia, mowa w nim o tym, że Teheran chce zrezygnować z rozliczania się w $$$:
[gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33207,5170505.html]

A na droższej ropie tracimy my wszyscy, tylko mówie nie jest to jeszcze tak dotkliwe, bo złotówka jest jeszcze mocna ale po tym jakie decyzje podejmuje obecny rząd PO-PSL niestety widać, że w niedługim czasie nasza gospodarka będzie zwalniać i nasza waluta osłabnie...

_______________________________
 
Nigdy się nie poddawaj!!!!

 
Casus2
konserwatysa liberał
 Wysłana - 24 maj 2008 21:25      [zgłoszenie naruszenia]

A to eurozona nie rzucila papieru na rynek jeszcze w 2007 r. ?

Dobrze pamietam?
100 ? 200? miliardow euro poszlo w banki jak sie zachwialo w ameryce ?

Myslicie ze inne banki centralne siedza bezczynnie i patrza jak ich dolarowe rezerwy z dnia na dzien zamieniaja sie w bezwartosciowe stosy papieru ?

Myslicie ze i w Polsce nie rosnie podaz pieniadza papierowego ?

Ot starczy otworzyc oficjalne datasheety NBP-
M3 w marcu 2006 433718,524 mln pln
M3 w kwietniu 2008 594317,672 mln pln

37% wzrost podaży pieniadza i sie dziwic ze ceny ida w gore ?
Przy jednoczesnie praktycznie stalej podaży ropy, jesli nie zmniejszajacej sie ze wzgledu na peak oil ?

A ze ida w gore mniej niz to sie dzieje w dolarach- to tylko dlatego ze w USA to nie bedzie przyrost o 37% tylko wiecej (ile dokladnie nie wiadomo bo Fed w 2006 przestal publikowac statystyki m3- podobno dlatego ze nie pokazuja nic nadzwyczajnego )

Dlatego nie podniecalbym sie szczegolnie cenami czegokolwiek na swiecie. Jezeli dobro za ktore cos kupujesz- w tym przypadku pieniadze- traci na wartosci, to logiczne jest ze za to samo musisz zaplacic wiecej.

A bajki o tym ze ceny ida w gore bo nagle z roku na rok Chinczycy zaczeli jezdzic samochodami i wpierdzielac wiecej ryzu- to dla frajerow
Zmiany wynikajace z popytu i podazy to w granicach kilku-kilkunastu procent. A nie to co teraz.

Zmieniony przez - Casus2 w dniu 2008-05-24 21:27:12
_______________________________
 
[http://www.campaignforliberty.com/]

 
alltrue
 Wysłana - 24 maj 2008 23:40      [zgłoszenie naruszenia]

Gdyby ropa pokrywała się inną walutą niż dolar, USA spadło by na zbity pysk (pewnie dolar by był tańszy niż złotówka), dlatego chcą się bronić przed tym durnymi sankcjami i innymi sprawami. Podam wam artykuł, który czytałem kilkanaście miesięcy temu i powiem szczersze bardzo mnie zaciekawił.

Irańska Giełda Naftowa - prawdziwy powód ataku na Iran


Prezentuje przedruk świetnej analizy obecnej sytuacji geopolitycznej. Po przeczytaniu każdy stwierdzi, ze pozwala szerzej spojrzeć na jakim świecie żyjemy... Po przeczytaniu artykułu warto spróbować odpowiedzieć sobie i innym na pytanie dlaczego inne kraje wydobywające ropę nie zdecydują się na rozliczanie w innej walucie niż $?

Państwo narodowe opodatkowuje własnych obywateli; imperium opodatkowuje inne państwa narodowe (...) W XX wieku, po raz pierwszy w historii, Ameryce udało się opodatkować świat nie wprost - za pośrednictwem inflacji. Zamiast bezpośrednio domagać się podatku, jak czyniły to wszystkie poprzednie imperia, USA rozprowadziły po świecie, w zamian za towary, własną walutę bez pokrycia - dolary - z zamiarem późniejszego doprowadzenia do ich inflacji i dewaluacji. To z kolei umożliwiało odkupienie każdego następnego dolara za mniejszą ilość dóbr. Owa różnica stanowiła imperialny podatek spływający do Stanów Zjednoczonych. A oto, jak do tego doszło.

Dr Krassimir Petrov


I. Ekonomia imperiów

Państwo narodowe opodatkowuje własnych obywateli; imperium opodatkowuje inne państwa narodowe. Historia imperiów, od hellenistycznego i rzymskiego po osmańsko-tureckie i brytyjskie, poucza nas, że ekonomicznym fundamentem każdego bez wyjątku imperium jest opodatkowanie innych narodów. Zdolność imperium do narzucania podatków zawsze opiera się na lepszej i silniejszej gospodarce, a w konsekwencji - na lepszym i silniejszym wojsku. Część podatków ściąganych od poddanych szła na podnoszenie stopy życiowej obywateli imperium; część zaś służyła dalszemu wzmacnianiu dominancji militarnej niezbędnej do egzekwowania owych podatków.

Historycznie rzecz biorąc, kraje podporządkowane składały daniny w rozmaitych formach - zwykle w złocie i srebrze tam, gdzie kruszce te miały walor pieniądza, ale nieraz także w postaci niewolników, żołnierzy, ziemiopłodów, bydła czy innych produktów i surowców naturalnych, w zależności od tego, jakich dóbr gospodarczych imperium żądało a kraj podwładny był w stanie dostarczyć. Dawniej opodatkowanie na rzecz imperium miało zawsze formę bezpośrednią: państwo podporządkowane przekazywało te dobra gospodarcze wprost do imperium.

W XX wieku, po raz pierwszy w historii, Ameryce udało się opodatkować świat nie wprost - za pośrednictwem inflacji. Zamiast bezpośrednio domagać się podatku, jak czyniły to wszystkie poprzednie imperia, USA rozprowadziły po świecie, w zamian za towary, własną walutę bez pokrycia - dolary - z zamiarem późniejszego doprowadzenia do ich inflacji i dewaluacji. To z kolei umożliwiało odkupienie każdego następnego dolara za mniejszą ilość dóbr - właśnie owa różnica [między ilością dóbr importowanych a eksportowanych] stanowiła imperialny podatek spływający do Stanów Zjednoczonych. A oto, jak do tego doszło.

W początkach XX wieku gospodarka USA uzyskała dominującą pozycję w świecie. Dolar amerykański był wówczas ściśle związany ze złotem, toteż jego wartość ani nie rosła, ani nie malała, lecz była wciąż równa tej samej ilości złota. Wielki Kryzys, z poprzedzającą go inflacją w latach 1921 - 1929 oraz napęczniałymi deficytami budżetowymi w latach następnych, pokaźnie zwiększył ilość waluty w obiegu - dalsze utrzymywanie jej pokrycia w złocie stało się niemożliwe. To skłoniło Roosevelta do zniesienia w 1932 r. sprzężenia między wartością dolara a wartością złota. Aż do tego momentu USA mogły co prawda dominować w gospodarce światowej, ale, w sensie ekonomicznym, nie były jeszcze imperium. Stała wartość dolara i jego wymienialność na złoto nie pozwalała Amerykanom ekonomicznie wykorzystywać innych krajów.

Amerykańskie imperium w sensie ekonomicznym narodziło się w Bretton Woods w 1945 r. Wprawdzie dolar nie był już w pełni wymienialny na złoto, ale ową wymienialność na złoto zagwarantowano rządom innych państw - i tylko im. Tym samym dolar stał się walutą rezerwową całego świata. Było to możliwe, ponieważ w czasie II wojny światowej Stany Zjednoczone zaopatrywały aliantów żądając zapłaty w złocie, dzięki czemu zgromadziły u siebie znaczną część światowych zasobów tego kruszcu. Imperium nie mogłoby zaistnieć, gdyby, zgodnie z postanowieniami z Bretton Woods, podaż dolara pozostała ograniczona i nie przekraczała wartości dostępnego złota. Umożliwiałoby to pełną wymianę dolarów z powrotem na złoto. Jednak polityka "armaty i masła" z lat sześćdziesiątych miała typowy charakter imperialny: podaż dolara zwiększano nieustannie, żeby finansować wojnę w Wietnamie i projekt "wielkiego społeczeństwa" L. B. Johnsona. Większość owych dolarów trafiała za granicę w zamian za towary sprzedawane do USA bez szans na odkupienie ich po tej samej cenie. Wzrost zasobów dolarowych zagranicy wywoływany przez nieustanny deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych był równoznaczny z opodatkowaniem - z klasycznym podatkiem inflacyjnym nakładanym przez dany kraj na własnych obywateli, tyle że tym razem był to podatek inflacyjny nałożony przez USA na resztę świata.

Kiedy zagranica zażądała w latach 1970-1971 wymiany posiadanych dolarów na złoto, 15 sierpnia 1971 rząd USA ogłosił niewypłacalność. Wprawdzie opinię publiczną karmiono frazesami o "zerwaniu więzi między dolarem a złotem", ale w rzeczywistości odmowa spłaty w złocie była aktem bankructwa rządu Stanów Zjednoczonych. W gruncie rzeczy USA ogłosiły się wtedy imperium. Wyciągnęły z reszty świata ogromną ilość dóbr, nie mając zamiaru ani możliwości ich zwrócić, a bezsilny świat musiał się z tym pogodzić - świat został opodatkowany i nic nie mógł na to poradzić.

Od tego momentu, aby Stany Zjednoczone mogły utrzymać status imperium i nadal ściągać podatki, reszta świata musiała w dalszym ciągu akceptować - jako zapłatę za dobra ekonomiczne - stale tracące na wartości dolary. Musiała też gromadzić ich coraz więcej. Trzeba było więc dać światu jakiś powód do gromadzenia dolarów, a powodem tym stała się ropa.

Gdy coraz wyraźniej było widać, że rząd USA nie zdoła wykupić swych dolarów płacąc za nie złotem, zawarł on w latach 1972-73 żelazną umowę z Arabią Saudyjską: USA będą wspierać władzę królewskiej rodziny Saudów, a w zamian za to kraj ten będzie sprzedawał ropę wyłącznie za dolary. Śladem Arabii Saudyjskiej miała podążyć reszta państw OPEC. Ponieważ świat musiał kupować ropę od arabskich krajów naftowych, utrzymywał rezerwy dolarowe, aby mieć czym za nią płacić. Świat potrzebował coraz więcej ropy, a jej ceny szły stale w górę, toteż popyt na dolary mógł tylko wzrastać. Wprawdzie dolarów nie można już było wymienić na złoto, ale za to stały się one wymienialne na ropę naftową.

Sens ekonomiczny wspomnianej umowy sprowadzał się do tego, że dolar miał pokrycie w ropie naftowej. Dopóki tak było, świat musiał gromadzić coraz większe sumy dolarów, ponieważ były one niezbędne, aby móc kupić ropę. Tak długo jak dolar był jedynym dopuszczalnym środkiem płatności za ropę, miał on zagwarantowaną dominację w świecie, a amerykańskie imperium mogło dalej ściągać podatki z całego świata. Gdyby dolar, z jakiegokolwiek powodu, stracił pokrycie w ropie naftowej, amerykańskie imperium przestałoby istnieć. Trwanie imperium wymagało więc, aby ropa była sprzedawana wyłącznie za dolary. Wymagało ponadto, aby rezerwy ropy pozostawały rozproszone pomiędzy osobne, suwerenne państwa nie dość silne politycznie bądź militarnie, żeby móc żądać zapłaty za ropę w jakiejś innej formie. Gdyby ktoś zażądał innej zapłaty, należało go przekonać do zmiany zdania - poprzez naciski polityczne albo środkami militarnymi.

Człowiekiem, który faktycznie zażądał za ropę zapłaty w euro był, w 2000 r., Saddam Hussein. W pierwszej chwili jego życzenie zostało wyśmiane, później było lekceważone, ale kiedy stawało się coraz jaśniejsze, że jego zamiary są poważne, zaczęto wywierać na niego polityczną presję, aby zmienił zdanie. Kiedy również inne kraje, takie jak Iran, zażyczyły sobie zapłaty w innych walutach, przede wszystkim w euro i w jenach, dolar znalazł się w realnym niebezpieczeństwie. Taka sytuacja wymagała akcji karnej. W Bushowskiej operacji "Szok i Przerażenie" w Iraku nie chodziło o nuklearny potencjał Saddama, o obronę praw człowieka, o propagowanie demokracji, ani nawet o zagarnięcie pól naftowych; chodziło o obronę dolara, a tym samym - amerykańskiego imperium. Chodziło o pokazanie światu, że każdy kto zażąda zapłaty za ropę w walucie innej niż dolar USA, będzie przykładnie ukarany.

Wielu krytykowało Busha za to, że wszczął wojnę, aby zająć irackie pola naftowe. Krytycy ci jednak nie potrafili wytłumaczyć, dlaczego Bushowi zależało na zajęciu owych złóż - przecież mógł po prostu wydrukować puste dolary i uzyskać za nie tyle ropy, ile tylko mu było potrzeba. Musiał więc mieć inny powód do inwazji na Irak.

Historia uczy, że imperium ma dwa uzasadnione powody do toczenia wojen: (1) w obronie własnej; albo (2) aby uzyskać poprzez wojnę jakieś korzyści. W każdym innym wypadku, co po mistrzowsku wykazał Paul Kennedy w "The Rise and Fall of the Great Powers", wysiłek wojenny wyczerpie jego zasoby ekonomiczne i przyczyni się do jego rozpadu. Mówiąc językiem ekonomicznym, aby imperium wszczęło i prowadziło wojnę, korzyści muszą przewyższać koszty militarne i społeczne. Korzyści z opanowania irackich złóż ropy z trudem usprawiedliwiają długofalowe, rozłożone na wiele lat koszty operacji wojskowej. Bush musiał natomiast uderzyć na Irak, aby bronić swego imperium. Potwierdzają to fakty: w dwa miesiące od momentu inwazji, program "Ropa za żywność" został wstrzymany, irackie konta prowadzone w euro przestawione z powrotem na dolary, a ropa znów była sprzedawana wyłącznie za walutę USA. Przywrócono globalną supremację dolara. Bush triumfalnie zstąpił z myśliwca i obwieścił pomyślne zakończenie misji - udało mu się obronić dolara, a wraz z nim - amerykańskie imperium.

II. Irańska Giełda Naftowa

Władze Iranu w końcu opracowały ostateczną broń "jądrową", która może błyskawicznie unicestwić system finansowy leżący u podstaw amerykańskiego imperium. Tą bronią jest Irańska Giełda Naftowa, której inaugurację planowano na marzec 2006 [otwarcie giełdy opóźniło się, ale ma nastąpić w najbliższym czasie - przyp. red.]. Ma ona być oparta na mechanizmie handlu ropą rozliczanym w euro. W kategoriach ekonomicznych projekt ten stanowi znacznie większą groźbę dla hegemonii dolara niż wcześniejsze posunięcie Saddama. W ramach transakcji giełdowych bowiem każdy chętny będzie mógł kupić albo sprzedać ropę za euro, bez żadnego pośrednictwa dolara. Możliwe, że w takiej sytuacji prawie wszyscy chętnie przyjmą system rozliczeń w euro.

Europejczycy, zamiast kupować i trzymać dolary, aby zabezpieczyć swe płatności za ropę, będą mogli płacić własną walutą. Przejście na rozliczenia w euro w transakcjach naftowych nadałoby euro status światowej waluty rezerwowej - z korzyścią dla Europejczyków, z niekorzyścią dla Amerykanów.

Chińczycy i Japończycy będą szczególnie zainteresowani nową giełdą, gdyż umożliwi im drastyczne zmniejszenie swych ogromnych rezerw dolarowych i ich dywersyfikację, co będzie dla nich ochroną przed następstwami deprecjacji dolara. Część posiadanych dolarów będą chcieli nadal zatrzymać; drugiej części być może w ogóle się pozbędą; trzecią część zachowają na pokrycie dolarowych płatności w przyszłości, tym razem już bez odnawiania tych rezerw, a przechodząc stopniowo na rezerwy w euro.

Rosjanie mają żywotny interes ekonomiczny w przejściu na euro - większość wymiany handlowej prowadzą właśnie z krajami europejskimi, z krajami - eksporterami ropy naftowej, z Chinami oraz z Japonią. Przejście na rozliczeniach w euro natychmiast uwidoczni się w handlu z pierwszymi dwoma blokami, a z czasem także ułatwi handel z Chinami i Japonią. Ponadto Rosjanie, zdaje się, z niechęcią trzymają dolary, które tracą na wartości, skoro ich nowym objawieniem jest rozliczanie się w złocie. Poza tym, w Rosji odżył nacjonalizm, i jeśli przejście na euro miałoby być dotkliwym ciosem dla Ameryki, z przyjemnością go zadadzą i będą z satysfakcją się przyglądać, jak imperium krwawi.

Arabskie kraje eksportujące ropę chętnie będą przyjmować euro jako środek dywersyfikacji ryzyka wobec piętrzących się gór dewaluujących się dolarów. Te kraje także, podobnie jak Rosja, handlują przede wszystkim z krajami Europy, a zatem będą preferować walutę europejską, zarówno ze względu na jej stabilność, jak i dla ograniczenia ryzyka walutowego, nie mówiąc już o motywie ideologicznym - dżihadzie przeciwko Niewiernemu Wrogowi.

Tylko Brytyjczycy znajdą się między młotem a kowadłem. Ze Stanami Zjednoczonymi łączy ich wieczne strategiczne partnerstwo, ale równocześnie naturalnie ciążą ku Europie. Jak dotąd mieli wiele powodów, aby trzymać z tym, który wygrywa. Kiedy jednak zobaczą, że ich blisko stuletni partner upada, czy będą wytrwale trwać u jego boku, czy też go dobiją? Nie należy jednak zapominać, że obecnie dwie wiodące giełdy naftowe to nowojorski NYMEX i londyńska Międzynarodowa Giełda Ropy Naftowej (International Petroleum Exchange - IPE), obie praktycznie w rękach Amerykanów. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że Brytyjczycy będą musieli pójść na dno razem z tonącym okrętem, w przeciwnym bowiem razie strzeliliby sobie w nogi, szkodząc własnym interesom na londyńskiej IPE. Warto zauważyć, że bez względu na retorykę objaśniającą powody utrzymania funta szterlinga, Brytyjczycy nie przeszli na euro najprawdopodobniej właśnie dlatego, że sprzeciwiali się temu Amerykanie: gdyby tak się stało, londyńska IPE musiałaby się przestawić na euro, tym samym zadając śmiertelną ranę dolarowi i strategicznemu partnerowi Wielkiej Brytanii. W każdym razie bez względu na to, co postanowią Brytyjczycy, jeśli Irańska Giełda Naftowa nabierze tempa, liczące się siły interesu - europejskie, chińskie, japońskie, rosyjskie i arabskie - z zapałem przyjmą w rozliczeniach euro, a wówczas los dolara będzie przypieczętowany. Amerykanie nie mogą do tego dopuścić, i użyją, jeśli zajdzie konieczność, szerokiego wachlarza strategii, aby powstrzymać lub zahamować funkcjonowanie planowanej giełdy:

* Sabotaż giełdy - mógłby polegać na wprowadzeniu wirusa komputerowego, ataku na sieć, system łączności lub serwery, rozmaitych naruszeniach bezpieczeństwa serwerów, albo też na zamachu bombowym na główne i pomocnicze obiekty giełdy w stylu 11 września.
* Zamach stanu - zdecydowanie najlepsza strategia długoterminowa, jaką dysponują Amerykanie.
* Wynegocjowanie takich warunków i ograniczeń prowadzenia giełdy, które będą do przyjęcia dla USA - inne znakomite rozwiązanie dla Amerykanów. Oczywiście, rządowy zamach stanu jest strategią wyraźnie preferowaną, gdyż zagwarantowałby, że giełda wcale nie będzie funkcjonować, a więc niebezpieczeństwo dla amerykańskich interesów będzie zażegnane. Gdyby jednak próby sabotażu czy zamachu stanu się nie powiodły, wówczas negocjacje byłyby z pewnością najlepszą dostępną opcją.
* Wspólna rezolucja wojenna ONZ - tę będzie bez wątpienia trudno uzyskać, zważywszy na interesy wszystkich pozostałych państw członkowskich Rady Bezpieczeństwa. Gorączkowa retoryka o tym, jak to Irańczycy opracowują broń jądrową niewątpliwie ma na celu utorowanie drogi do tego typu działań.
* Jednostronne uderzenie nuklearne - to byłby straszliwy wybór strategiczny, z tych samych względów, co strategia następna - jednostronna wojna totalna. Do wykonania tej brudnej roboty Amerykanie prawdopodobnie posłużyliby się Izraelem.
* Jednostronna wojna totalna - to jawnie najgorszy możliwy wybór strategiczny. Po pierwsze, zasoby wojskowe USA zostały już nadwerężone przez dwie poprzednie wojny. Po drugie, Amerykanie jeszcze bardziej zraziliby do siebie inne silne narody. Po trzecie, państwa posiadające największe rezerwy dolarowe mogłyby się zdecydować na cichą zemstę w postaci pozbycia się swoich gór dolarów, tym samym utrudniając Stanom Zjednoczonym dalsze finansowanie ich ambitnych wojowniczych planów. Po czwarte wreszcie, Iran ma strategiczne sojusze z innymi silnymi narodami, co mogłoby doprowadzić do ich zaangażowania się w wojnę; mówi się, że Iran ma takie przymierze z Chinami, Indiami i Rosją, znane pod nazwą Szanghajskiej Grupy Współpracy, a także osobny pakt z Syrią.

Bez względu na to, która strategia zostanie wybrana, z czysto ekonomicznego punktu widzenia można stwierdzić, że o ile Irańska Giełda Naftowa nabierze rozpędu, główne potęgi gospodarcze z zapałem zaczną z niej korzystać, a to pociągnie za sobą zgon dolara. Upadanie dolara dramatycznie przyspieszy amerykańską inflację i stworzy presję na dalszy wzrost długoterminowych stóp procentowych w USA. W tym momencie Bank Rezerwy Federalnej znajdzie się między Scyllą a Charybdą - między groźbą deflacji a hiperinflacji - i będzie musiał pospiesznie albo zażyć swoje "klasyczne lekarstwo" deflacyjne, polegające na podniesieniu stóp procentowych, co wywoła poważną depresję gospodarczą, zapaść na rynku nieruchomości oraz załamanie się rynku obligacji, akcji i walorów pochodnych, a w następstwie - totalny krach finansowy, albo, alternatywnie, wybrać wyjście weimarskie, czyli inflacyjne, a więc utrzymać na siłę oprocentowanie obligacji długoterminowych, odpalić "helikoptery" i "zatopić" rynek powodzią dolarów, ratując przed bankructwem liczne fundusze długoterminowe (LTCM) i wywołując hiperinflację.

Austriacka teoria pieniądza, kredytu i cykli gospodarczych uczy nas, że pomiędzy ową Scyllą a Charybdą nie ma rozwiązania pośredniego. Prędzej czy później system monetarny musi się przechylić w jedną lub w drugą stronę, co zmusi Rezerwę Federalną do podjęcia decyzji. Głównodowodzący Ben Bernanke (nowy prezes Fed - przyp. red.), renomowany znawca Wielkiego Kryzysu i wprawny pilot śmigłowca "Black Hawk", bez wątpienia wybierze inflację. "Helikopterowy Ben" nie pamięta wprawdzie America's Great Depression Rothbarda, ale dobrze zapamiętał lekcje płynące z Wielkiego Kryzysu i zna niszczycielskie działanie deflacji. Maestro nauczył go, że panaceum na każdy problem finansowy jest wywołanie inflacji, choćby się paliło i waliło. Uczył on nawet Japończyków własnych niekonwencjonalnych metod zwalczania deflacyjnej pułapki płynności. Podobnie jak jego mentorowi, marzy mu się przezwyciężenie "zimy Kondratiewa". Żeby nie dopuścić do deflacji, ucieknie się do drukowania pieniędzy; odwoła wszystkie helikoptery z 800 zamorskich baz wojskowych USA; a jeśli będzie trzeba, nada stałą wartość pieniężną wszystkiemu, co mu się nawinie. Jego ostatecznym dokonaniem będzie hiperinflacyjna destrukcja amerykańskiej waluty, z której popiołów powstanie nowa waluta rezerwowa świata - barbarzyński relikt zwany złotem.

Tegoż autora: "China's Great Depression" "Masters of Austrian Investment Analysis" "Austrian Analysis of U.S. Inflation" "Oil Performance in a Worldwide Depression" Zalecana lektura: William Clark "The Real Reasons for the Upcoming War in Iraq" William Clark "The Real Reasons Why Iran is the Next Target" O autorze Krassimir Petrov ( Krassimir_Petrov@hotmail.com) uzyskał doktorat z ekonomii w USA, a obecnie wykłada makroekonomię, finanse międzynarodowe i ekonometrię na Uniwersytecie Amerykańskim w Bułgarii.

Tłum. Paweł Listwan

ze strony: [drlex.jogger.pl/2007/02/10/iranska-gielda-naftowa-prawdziwy-powod-ataku-na-iran/]

EDIT: upiekszenia teksty itp.:P


Zmieniony przez - alltrue w dniu 2008-05-24 23:44:06
_______________________________
 
%-)

 
gieniuxxl
 Wysłana - 25 maj 2008 00:36      [zgłoszenie naruszenia]

Świetny artykuł, czyta się go jednym tchem

Wiele rzeczy dzięki niemu ułożyło mi się w logiczną całość!

Wbrew pozorom wojna w Iranie nie jest jeszcze przesądzona(wojna ekonomiczna już trwa od dawna). Tak jak tam jest opisanych kilka możliwych scenariuszów zdarzeń, tak zapewne teraz się mocno zastanawiają nad tym który byłby najkorzystniejszy dla USA... a wojna może za sobą pociągnąć nieodwracalne skutki...
Jeśli już wywołają wojnę to będzie to oficjalnie wojna Izrael-Iran ale w praktyce to USA będzie walczyć z Iranem...

Zmieniony przez - gieniuxxl w dniu 2008-05-25 00:39:31
_______________________________
 
Nigdy się nie poddawaj!!!!

[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 26 stron.   poprzednia | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

Wojna w Iranie

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26