FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 11439 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Nauki Humanistyczne
Zimna skorupa i płonąca lawa - Dziady III 
Wyślij odpowiedź [powiadom znajomego]    
Autor "Zimna skorupa i płonąca lawa - Dziady III"   
 
e_myszka
 Wysłana - 14 styczeń 2007 17:21        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź ile procent masz tłuszczu

"zimna skorupa i płonąca lawa" Analizując podane fragmenty III [ scena ! i VII ] części Dziadów oraz odwołując się do znajomości całego utworu, napisz kogo i dlaczego można określić w ten sposób.

TOMASZ

Bronić się daremnie -

I śledztwo, i sąd cały toczy się tajemnie;

Nikomu nie powiedzą, za co oskarżony,

Ten, co nas skarży, naszej ma słuchać obrony;

On gwałtem chce nas karać - nie unikniem kary,

Został nam jeszcze środek smutny - lecz jedyny:

Kilku z nas poświęcimy wrogom na ofiary,

I ci na siebie muszą przyjąć wszystkich winy.

Ja stałem na waszego towarzystwa czele,

Mam obowiązek cierpieć za was, przyjaciele;

Dodajcie mi wybranych jeszcze kilku braci,

Z takich, co są sieroty, starsi, nieżonaci,

Których zguba niewiele serc w Litwie zakrwawi,

A młodszych, potrzebniejszych z rąk wroga wybawi.



ŻEGOTA

Więc aż do tego przyszło?

ŻEGOTA

Wy tu długo siedzicie?



FREJEND

Skądże datę wiedzieć?

Kalendarza nie mamy, nikt listów nie pisze;

To gorsza, że nie wiemy, póki mamy siedzieć.



SUZIN

Ja mam u okna parę drewnianych firanek

I nie wiem nawet, kiedy mrok, a kiedy ranek.



FREJEND

Ale pytaj Tomasza, patryjarchę biedy;

Największy szczupak, on też pierwszy wpadł do matni;

On nas tu wszystkich przyjął i wyjdzie ostatni,

Wie o wszystkich, kto przybył, skąd przybył i kiedy.

ADOLF

Jan dziś chodził na śledztwo, był godzinę w mieście,

Ale milczy i smutny; - i jak widać z miny,

Nie ma ochoty gadać:



KILKU Z WIĘŹNIÓW

No, Janie! Nowiny?



JAN SOBOLEWSKI
(ponuro)

Niedobre - dziś - na Sybir - kibitek dwadzieście

Wywieźli.



ŻEGOTA

Kogo? - naszych?



JAN

Studentów ze Żmudzi.



WSZYSCY

Na Sybir?



JAN

I paradnie! - było mnóstwo ludzi.



KILKU

Wywieźli!



JAN

Sam widziałem.



JACEK

Widziałeś! - i mego

Brata wywieźli? - wszystkich?



JAN

Wszystkich, - do jednego.

Sam widziałem, - Wracając, prosiłem kaprala

Zatrzymać się; pozwolił chwilkę. Stałem z dala,

Skryłem się za słupami kościoła. W kościele

Właśnie msza była; - ludu zebrało się wiele.

Nagle lud cały runął przeze drzwi nawałem,

Z kościoła ku więzieniu. Stałem pod przysionkiem,

I kościół tak był pusty, że w głębi widziałem

Księdza z kielichem w ręku i chłopca ze dzwonkiem.

Lud otoczył więzienie nieruchomym wałem;

Od bram więzienia naplac, jak w wielkie obrzędy,

Wojsko z bronią, z bębnami stało we dwa rzędy;

W pośrodku nich kibitki. - Patrzę, z placu sadzi

Policmejster na koniu; - z miny zgadłbyś łatwo,

Że wielki człowiek, wielki tryumf poprowadzi:

Tryumf Cara północy, zwycięzcy - nad dziatwą. -

Wkrótce znak dano bębnem i ratusz otwarty -

Widziałem ich: - za każdym z bagnetem szły warty,

Małe chłopcy, znędzniałe, wszyscy jak rekruci

Z golonymi głowami; - na nogach okuci.

Biedne chłopcy! - najmłodszy, dziesięć lat, nieboże,

Skarżył się, że łańcucha podźwignąć nie może;

I pokazywał nogę skrwawioną i nagą.

Policmejster przejeżdża, pyta, czego żądał?

Policmejster człek ludzki, sam łańcuch oglądał:

"Dziesięć funtów, zgadza się z przepisaną wagą". -

Wywiedli Janczewskiego; - poznałem, oszpetniał,

Sczerniał, schudł, ale jakoś dziwnie wyszlachetniał.

Ten przed rokiem swawolny, ładny chłopczyk mały,

Dziś poglądał z kibitki, jak z odludnej skały

Ów Cesarz! - okiem dumnym, suchym i pogodnym;

To zdawał się pocieszać spólników niewoli,

To lud żegnał uśmiechem, gorzkim, lecz łagodnym,

Jak gdyby im chciał mówić: nie bardzo mię boli.

Wtem zdało mi się, że mnie napotkał oczyma,

I nie widząc, że kapral za suknią mię trzyma,

Myślił, żem uwolniony; - dłoń swą ucałował,

I skinął ku mnie, jakby żegnał i winszował; -

I wszystkich oczy nagle zwróciły się ku mnie,

A kapral ciągnął gwałtem, ażebym się schował;

Nie chciałem, tylkom stanął bliżej przy kolumnie.

Uważałem na więźnia postawę i ruchy: -

On postrzegł, że lud płacze patrząc na łańcuchy,

Wstrząsł nogą łańcuch, na znak, zé mu niezbyt ciężył.

A wtem zacięto konia, - kibitka runęła -

On zdjął z głowy kapelusz, wstał i głos natężył,

I trzykroć krzyknął: "Jeszcze Polska nie zginęła". -

Wpadli w tłum; - ale długo ta ręka ku niebu,

Kapelusz czarny jako chorągiew pogrzebu,

Głowa, z której włos przemoc odarła bezwstydna,

Głowa niezawstydzona, dumna, z dala widna,

Co wszystkim swą niewinność i hańbę obwieszcza

I wystaje z czarnego tylu głów natłoku,

Jak z morza łeb delfina, nawałnicy wieszcza,

Ta ręka i ta głowa zostały mi woku,

I zostaną w mej myśli, - i w drodze żywota

Jak kompas pokażą mi, powiodą, gdzie cnota:

Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie,

Zapomnij o mnie. -

JÓZEF

Czytałem ja o wojnach; - w dawnych, dzikich czasach,

Piszą, że tak okropne wojny prowadzono,

Że nieprzyjaciel drzewom nie przepuszczał w lasach

I że z drzewami na pniu zasiewy palono.

Ale car mędrszy, srożej, głębiej Polskę krwawi,

On nawet ziarna zboża zabiera i dławi;

Sam szatan mu metodę zniszczenia tłumaczy.

JEDEN Z WIĘŹNIÓW

Feliksie, musisz śpiewać; nalać mu herbaty

Czy wina. -



FELIKS

Jednogłośnie decydują braty,

Że muszę być wesoły. Chociaż serce pęka"

Feliks będzie wesoły i będzie piosenka.

(śpiewa)

Nie dbam, jaka spadnie kara,

Mina, Sybir czy kajdany.

Zawsze ja wierny poddany

Pracować będę dla cara.



W minach kruszec kując młotem,.

Pomyślę: ta mina szara

To żelazo, - z niego potem

Zrobi ktoś topor na cara.



Gdy będę na zaludnieniu,

Pojmę córeczkę Tatara;

Może w moim pokoleniu

Zrodzi się Palen dla cara.



Gdy w kolonijach osiędę,

Ogród zorzę, grzędy skopię,

A na nich co rok siać będę

Same lny, same konopie.



Z konopi ktoś zrobi nici -

Srebrem obwita nić szara.

Może się kiedyś poszczyci,

Że będzie szarfą dla cara.

Scena VII

PRZY STOLIKU

HRABIA

To bal był taki świetny, i wojskowych wiele?



FRANCUZ

Ja słyszałem, że było pusto jak w kościele.



DAMA

Owszem, pełno -



HRABIA

I świetny?



DAMA

O tym mówić długo.



KAMERJUNKIER

Służono najniezgrabniej, choć z liczną usługą;

Nie miałem szklanki wina, ułamku pasztetu,

Tak zawalono całe wniście do bufetu.



DAMA I

W sali tańców zgoła nic nie ugrupowano,

Jak na raucie angielskim po nogach deptano.



DAMA II

Bo to był tylko jeden z prywatnych wieczorów.



SZAMBELAN

Przepraszam, bal proszony - mam dotąd bilety.

(wyjmuje inwitacje i pokazuje, - wszyscy przekonywają się)



DAMA I

Tym gorzej? pomieszano grupy, toalety,

Nie można było zgoła ocenić ubiorów.



DAMA II

Odtąd jak Nowosilcow wyjechał z Warszawy,

Nikt nie umie gustownie urządzić zabawy;

Nie widziałam pięknego balu ani razu.

On umiał ugrupować bal na kształt obrazu.

(Słychać między mężczyznami śmiech)



DAMA I

Śmiejcie się, Państwo, mówcie, co się wam podoba,

A była to potrzebna w Warszawie osoba.

LITERAT

Damy? - a! - to literatki.

Więcej wierszy francuskich na pamięć umieją

Niźli ja.



JENERAŁ

(idzie mówić z Damami)

Tylko niechaj Panie się nie śmieją.



DAMA

Macie robić lekturę? - przepraszam - choć umiem

Po polsku, ale polskich wierszy nie rozumiem.



JENERAŁ

(do Oficera)

Ma racyję po części, bo nudne po trochu.

OFICER WYŻSZY

Cichowski wypuszczony?



HRABIA

Przesiedział lat tyle

W więzieniu -



SZAMBELAN

Ja myśliłem, że leżał w mogile.

(do siebie)

O takich rzeczach słuchać nie bardzo bezpiecznie,

A wyjść w środku powieści byłoby niegrzecznie.

(wychodzi)



HRABIA

Wypuszczony? - to dziwna.



ADOLF

Nie znaleźli winy.



MISTRZ CEREMONII

Ktoż tu mówi o winach; - są inne przyczyny -

Kto długo był w więzieniu, widział, słyszał wiele -

A rząd ma swe widoki, ma głębokie cele,

Które musi ukrywać. - To jest rzecz rządowa -

Tajniki polityczne - myśl gabinetowa.

To się tak wszędzie dzieje - są tajniki stanu -

Ale Pan z Litwy, - a! a! - to jest dziwno Panu.

Panowie na wsi, to tak chcecie o cesarstwie

Wiedzieć wszystko, jak gdyby o swym gospodarstwie.

(uśmiecha się)



KAMERJUNKIER

Pan z Litwy, i po polsku? nie pojmuję wcale -

Ja myśliłem, że w Litwie to wszystko Moskale.

O Litwie, dalibógże! mniej wiem niż o Chinach -

"Constitutionnel" coś raz pisał o Litwinach,

Ale w innych gazetach francuskich ni słowa.

MISTRZ CEREMONII

Nie ma dworu! - a to mię dziwi niepomału,

Przecież ja jestem mistrzem ceremonijału.



HRABIA

(cicho do Mistrza)

Gdybyś Namiestnikowi wyrzekł za mną słówko,

Moja żona byłaby pierwszą pokojówką.

(głośno)

Ale próżno,nie dla nas wysokie urzędy!

Arystokracja tylko ma u dworu względy.



DRUGI HRABIA

(niedawno kreowany z mieszczan)

Arystokracja zawsze swobód jest podporą,

Niech Państwo przykład z Wielkiej Brytaniji biorą.

(Zaczyna się kłótnia polityczna - młodzież wychodzi)

PIERWSZY Z MŁODYCH

A łotry! - o, to kija!



A*** G***

O, to stryczka, haku!

Ja bym im dwór pokazał, nauczyłbym smaku.



N***

Patrzcie, coż my tu poczniem,patrzcie, przyjaciele,

Otoż to jacy stoją na narodu czele,



WYSOCKI

Powiedz raczej: na wierzchu. Nasz naród jak lawa,

Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,

Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;

Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.
______________________________
 
:-)

 
e_myszka
 Wysłana - 14 styczeń 2007 17:21      [zgłoszenie naruszenia]

Po upadku powstania listopadowego społeczeństwo polskie nie było jednolite, różniło się pod względem poglądów i postawy ideologicznej. Dzieliło się na patriotyczną młodzież, odważną, honorową, będącą w stanie poświęcić soje życie służbie ojczyźnie oraz kosmopolityczną arystokrację, dla której los kraju nie był istotny. Przedstawicielami tej grupy byli przede wszystkim generałowie, wielcy urzędnicy, literaci, oficerowie sztabowi oraz wielkie damy.
Najbardziej przejawiającą swój patriotyzm grupą była młodzież, która była w stanie poświęcić wszystko w obronie ojczyzny i w celu ratowania życia przyjaciół i rodziny. Uważali to za swój wewnętrzny obowiązek. Symbolicznym potwierdzeniem takiego stanu rzeczy była opowieść Jana Sobolewskiego o Janczewskim - więźniu, który pomimo cierpienia zachowywał się dumnie i z honorem podczas przygotowań do wywozu więźniów na Syberię. Wierzył, że Polska odzyska niepodległość i chcąc dodać sił i wzbudzić wolę walki w zebranych wykrzyczał trzykrotnie "Jeszcze Polska nie zginęła!". Okrzyk był symbolem walki oraz demonstrowaniem polskości.
Podobną postawę prezentował Tomasz Zen, którego poznajemy w scenie pierwszej podczas spotkania więźniów znajdujących się w klasztorze Benedyktynów zamienionym na więzienie, w celi Konrada w wigilię Bożego Narodzenia. Uwięzieni rozmawiają o ważnych sprawach, między innymi o procesie filomatów, torturach oskarżonych, zesłankach schwytanych w głąb Rosji i tym podobnych okrucieństwach nękających Polaków ze strony cara. W zachowaniu jeńców można zauważyć różne postawy oraz uczucia z których dominuje chęć postawienia się zaborcy, chęć walki oraz smutek i przygnębienie spowodowane carskim bezprawiem, chęć poświęcenie życia oraz wybuchy nienawiści. O męstwie i odwadze świadczą również śpiewane przez więźniów pieśni patriotyczne przeciwko carowi.
Niemożliwym byłoby jednak, gdyby całe społeczeństwo byłoby tak rzewnymi patriotami, chcącymi poddać się idei narodowowyzwoleńczej.
W scenie salonu warszawskiego Adam Mickiewicz doskonale zobrazował podział polskiego społeczeństwa na dwie grupy: prawdziwych patriotów oraz kosmopolitów, którzy ugodowo zaprzedali się carowi.
Pierwsza grupa to tak zwane towarzystwo przy drzwiach, składało się ono przede wszystkim z młodych ludzi, studentów lecz należało do nich także kilkoro starszych ludzi. Rozmawiali po polsku, nie wstydząc się swojego języka. A*** G*** oraz N*** krytycznie wypowiadają się na temat polskiego społeczeństwa . Pierwszy z nich twierdz, że arystokracja zasłużyła sobie aby zawisnąć na haku, natomiast drugi ubolewa, że ludzie niedbający o interesy państwa stoją na jego czele.
Druga grupą było tak zwane towarzystwo stolikowe, które porozumiewało się w przeciwieństwie do patriotów po francusku gdyż polski uznawany był za język prowincji a francuski był w tym czasie modny. Ich rozmowy dotyczyły bardzo lekkich tematów, takich jak bale oraz ubolewania nad wyjazdem Nowosilcowa z Warszawy, gdyż był najlepszym organizatorem zabaw. Podczas nich wszyscy zaproszenie starali się o względy senatora, mając nadzieję na jakieś korzyści. Jest to przejawem całkowitej obojętności na los Polski i polaków.
W scenie salonu warszawskiego można dostrzec wynarodowienie polskiej arystokracji, która darzyła bardzo dużym zainteresowaniem inne kultury, zaś nie potrafiła zrozumieć polskiej poezji.
Gdy rozmowa zeszła na zeszła na inny temat - dotyczący Cichowskiego, człowieka będącego ofiarą prześladowań carskich szambelan postanowił opuścić towarzystwo, gdyż jego zdaniem niebezpiecznie jest wiedzieć o takich historiach. Według mistrza ceremonii niemożliwym jest, aby więzień był przetrzymywany bez winy. Jest to przykład całkowitego i ślepego poddaństwa arystokracji carowi. Kolejnym przykładem wynarodowienia jest wypowiedź Kamerjunkiera, który wie mniej o Litwie niż o Chinach, ponieważ we francuskiej prasie nic nie pisano o tym kraju, a arystokracji nie wypada czytać innych gazet.
Najważniejszą częścią sceny VII jest wypowiedź Wysockiego. Porównał społeczeństwo polskie do lawy, a dokładniej zimną, twardą, suchą i plugawą skorupą została nazwana elita, obojętna na losy narodu i państwa, prowadząca kraj ku upadkowi, pogodzona z despotyzmem cara i poddająca mu się. Z kolei wewnętrznym ogniem zostali nazwani patrioci, kochający naród i ojczyznę, starający się oprzeć despotyzmowi cara. W ten właśnie sposób można rozdzielić naród polski. Mickiewicz jednak jednoznacznie opowiada się po jednej ze storn, za patriotyzmem i walką z caratem.

_______________________________
 
:-)

 
roberto 55
Outsider
 Wysłana - 14 styczeń 2007 18:51       [zgłoszenie naruszenia]

"zimna skorupa i płonąca lawa" Analizując podane fragmenty III [ scena ! i VII ] części Dziadów oraz odwołując się do znajomości całego utworu, napisz kogo i dlaczego można określić w ten sposób.

Fragmentu nie czytam.
zimna skorupa to może być społeczeństwo, szaraczki, którym obojętny jest los kraju ewentualnie arystokracja która zaprzedaje rodaków Moskalom, grzebie szansę na odzyskanie wolności
płonąca lawa z kolei to pełna wigoru młodzież, która chce powalczyć o ojczyzn

nie czytałem fragmentu! więc to tylko moja propozycja[/s[]

Zmieniony przez - roberto 55 w dniu 2007-01-14 18:56:59
_______________________________
 
"A teraz pytanie z dziedziny savoir vivre'u - kiedy Cię mijam,
mam się odwrócić dupą czy jajami?"

[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]



 
Przegląd tygodnia | Wyślij odpowiedź

Zimna skorupa i płonąca lawa - Dziady III

Warto przeczytać: Ekonomia co z nią? | Teatr | Motyw ptaka i różnorodność jego funkcjonowania w literaturze:) | Proszę o pomoc napisanie rozprawki "Mały Książę" | Czy moglibyście sprawdzić??? | chłopi - streszczenie | matura | proszę o pomoc | Praca o romantycznej miłości | Człowiek wobec losu | Praca z Konrada Walenroda | Cechy Sapiehy i Lubomirskiego na podstawie "Potopu" | [WOK] kultura popularna i jej różnorodność | Szukam materiałów o historii administracji stanów zjednoczonych | Dumitru Solomon - Diogenes pies | [Pol] Nadzieje, złudzenia i rozczarowania Polaków... | noc muzeów | trening siłowy | dziedzictwo D J Daughtery | juwenalia | bic | linki które | testy inteligencji | mig | tori black | sztuka teatralna na podstawie ksiażek | zrozumieć | sciaga | matura miedzynarodowa | czy kiedykolwiek | cleo | uzasadnij ze a41 nie jest liczba pierwszą | żona nie chce seksu | bmw 330 | Biznes

 
Polecamy: KSW | Komputery | Nauka

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2014 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0