FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 21954 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Zjawiska niewyjaśnione, nauka i historia
Zorganizowana prostytucja i handel kobietami 
Wyślij odpowiedź [powiadom znajomego]    
Autor "Zorganizowana prostytucja i handel kobietami"   
 
xami
forumzn.katalogi.pl
 Wysłana - 2 maj 2006 01:41       
 
Przeniesiona przez xami z działu 'Zjawiska niewyjaśnione'. | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź swoje BMI


Autor tekstu: Julita Świst; fragmenty; całość na: [www.racjonalista.pl/kk.php/s,4028]

Prostytucja od dawna jest przedmiotem zainteresowania różnych dyscyplin naukowych. Antropologia dostarcza etnograficznych ujęć semantycznych odnośnie prostytucji ulicznej jako subkultury i bada przejawy życia związane z tym zjawiskiem. Socjologia określa prostytucję mianem subkultury dewiacyjnej, bada stosunki między społeczeństwem i prostytucją. Zjawisko to jest eksplorowane także przez etykę i kryminologię. Psychologia postrzega prostytucję przez pryzmat jej wpływu na osobowość i seksualność człowieka. Termin "prostytucja" wywodzi się z łacińskiego prostitutio oznacza nierząd uprawiany w celu osiągnięcia zysku (K. Imieliński 1990).

Zjawisko to istnieje we wszystkich kulturach zaś jego korzenie sięgają czasów pradawnych. Prostytucję zalicza się powszechnie do zjawisk patologii społecznej, choć jednostkowy akt spółkowania można objaśniać w kategoriach biologicznych. Ocena ta nie jest jednak wcale tak oczywista, spotykamy także opinie w nauce i literaturze pięknej, iż prostytucja sprzyja raczej funkcjonowaniu rodziny. Jako zjawisko ma ona swe głębokie korzenie społeczne, ekonomiczne, kulturowe i klasowe. Za podstawowe cechy prostytucji uważa się:
1) odpłatność w jakiejkolwiek formie, więc nawyk zarobkowy,
2) częsta zmiana partnera bez wyboru bądź z ograniczonym wyborem, lecz ze względów przeważnie pozauczuciowych,
3) obojętność uczuciową ze strony prostytutki, choć jest to cecha trudna do sprawdzenia ( K. Imieliński 1977).

Jak sugeruje profesor Kazimierz Imieliński we wczesnym okresie Wspólnoty Pierwotnej nie oceniano kobiety w kategoriach sprzedaży rozkoszy seksualnych Kobieta i mężczyzna byli równoprawni, współdziałali ze sobą, panował promiskuityzm seksualny, zatem prawdopodobnie nie istniała jeszcze prostytucja.

Uznaje się, że prostytucja powstała dopiero w wyższej formacji ekonomiczno-społecznej jako efekt patriarchalnego małżeństwa monogamicznego.

Istnieją znaczne rozbieżności, co do określenia pierwotnego i kluczowego czynnika, który doprowadził do powstania prostytucji. Najbardziej prawdopodobnymi są rozwój bezwzględnie patriarchalnej, monogamicznej formy małżeństwa oraz powstanie ustroju opartego na ucisku człowieka przez człowieka, a w szczególności kobiety przez mężczyznę, monopolizacja seksualności kobiety. W społeczeństwie patriarchalnym, które oparte było na bezwzględnej monogamii, wymagana była całkowita "czystość" seksualna kobiet zarówno przedmałżeńska jak i małżeńska. Wymagania te dotyczą tylko społeczeństw rozwarstwionych i posługujących się pieniędzmi. Dany typ funkcjonowania małżeństw zainicjował konieczność umożliwienia nie-żonatemu mężczyźnie zaspokojenie potrzeby seksualnej oraz stworzenie możliwości pozamałżeńskich stosunków płciowych dla mężczyzny celem wchłonięcia tendencji poligamicznych. Konsekwencją tego było wprowadzenie prostytucji, która to zaczęła pełnić funkcję uzupełniającą wobec małżeństw. Postrzegano ją, co najwyżej za zło konieczne, nie traktowano jednak jako "choroby społecznej".

Inna koncepcja mówi, że w człowieku istnieje tendencja do zmian także w sferze seksualnej. Koliduje ona z podstawowymi założeniami życia rodzinnego w społeczeństwie: gospodarczymi, społecznymi i moralnymi. Gdyby dążności do zmian nie ograniczać hamulcami zewnętrznymi i wewnętrznymi doszłoby do promiskuityzmu, a co za tym idzie naruszenia status quo. Jednakże tendencji do zmian nie można całkowicie usunąć, stąd rozwiązanie kompromisowe aczkolwiek wysoce niedoskonałe. Wyłonienie ze społeczeństwa pewnej grupy (pierwotnie prawie tylko kobiet) osób przeznaczonych do okolicznościowych stosunków seksualnych bez poważnych negatywnych konsekwencji. Miał to być wentyl zabezpieczający instytucję małżeństwa, rodziny i określonej struktury społecznej, chronić przed bezładem i powszechną wspólnotą obiektów.

Reasumując, najprawdopodobniej prostytucja pojawiła się w trakcie przejścia ze wspólnoty pierwotnej do formacji niewolnictwa. Nowe ujęcie relacji seksualnych spowodowało nadwyżki popędu seksualnego a prostytucja niejako posłużyła do jego rozładowania.

W historii ludzkości pierwsze ślady prostytucji odnaleźć można w Chaldei (F.S. Dufour 1997). Jedną części tego kraju zamieszkiwał wojowniczy lud, którego głównym zajęciem było polowanie, cechowała go gościnność połączona z gościnną prostytucją. Drugą część państwa zamieszkiwał lud łagodny i pokojowy tworzący zalążki nauki i religii, który zapoczątkował prostytucję kultową. Nemrod połączył obie części i oba ludy Chaldei, założył miasto Babilon, konsekwencją tego stało się przemieszanie obyczajów, pojęć religijnych i sposobu myślenia. Prostytucja obrzędowa i gościnna scaliły się w świadomości Babilończyków, stały się istotnym elementem kultu Wenus i Melitty. Prawo tego państwa głosiło, iż każda kobieta raz w życiu musiała spełnić obowiązek oddania swego ciała za pieniądze obcemu mężczyźnie. Nieustanny widok kultowej prostytucji miał demoralizujący wpływ na obyczaje panujące w Babilonie, w mieście tym zapanowała rozpusta. Ojcowie i matki zezwalali swym córkom sprzedawać się za pieniądze swoim gościom, mężowie pobłażliwie traktowali rozwiązłość żon. Orgiastycznym aktom oddawały się zarówno nierządnice jak i kobiety ze szlachetnych rodów. Kult Melitty wraz z prostytucją przeniósł się także do Azji oraz Afryki aż po Egipt i Persję.

Na przestrzeni wieków i kultur zmieniała się społeczna percepcja prostytucja oraz jej forma. Należy nadmienić, że w Starożytnym Egipcie prostytucja była legalną usługą, zaś kobietę sprzedającą swoje ciało traktowano jak handlarkę. Rozpowszechnione były obie jej postacie: zarówno świecka (ta należała do szerzej rozpowszechnionych), jak i świątynna (F.S. Dufour 1997).

W dawnych Chinach ciekawym jest fakt, iż prostytutki charakteryzowała aktywna forma werbowania klienta. Kobiety musiały posługiwać się wyrafinowaną sztuka miłosną a nie wyłącznie biernym oddawaniem ciała. Prostytucja była rozwarstwiona - zależnie od klasy prostytutki przypisane były stosownym stanom, te, które świadczyły usługi najwyższym stanom miały niejako aprobatę, uznanie towarzyskie. Doprowadziło to do większej tolerancji zjawiska w społeczeństwie (K. Imieliński 1990).

W Indiach szeroko rozpowszechniona była prostytucja religijna. Obok kapłanów były one darzone szczególnym szacunkiem i do niedawna należały do najlepiej wykształconych kobiet w kraju. Prostytutki w Indiach cieszyły się uznaniem i szacunkiem, zachowały prawa obywatelskie i nigdy nie były prześladowane (K. Imieliński 1990).

Japonię charakteryzuje prostytucja rozwarstwiona: prostytutki zwykłe, gejsze, ojrany. Zgodnie z normami kulturowymi gejszom i ojranom przysługiwało prawo szacunku. Wszelkie klasy prostytutek obsługiwały mężczyzn zupełnie legalnie. Dodać należy, iż żony w dawnej Japonii aprobowały wizyty swych mężów w domach publicznych. W czasach obecnych postawa żon nie jest już tak liberalna.

W kręgu kultury europejskiej Solon, polityk ateński, jako pierwszy zalegalizował prostytucję i stworzył jej prawne oraz organizacyjne podstawy. Zarówno świecka jak i świątynna przeobrażone zostały w instytucję państwową. Domy publiczne stały się własnością państwa a na prostytutki nałożono podatki. Ateny były pierwszym państwem, w którym objęto świecką kontrolą państwa nierząd, państwo czerpało z niego zyski. Skutkiem tego stworzono w Grecji dwa typy urzędów: gynekonomów - opiekujący się przyzwoitymi kobietami oraz agronomów - sprawujący pieczę nad prostytutkami (K. Imieliński 1990). [Por. Prostytutki versus Ateny, VIII 2003]

Świątynna prostytucja podobnie jak w innych krajach była pierwotną formą tego zjawiska w Starożytnym Rzymie. Wielcy moraliści jak Katon, Cyceron czy Seneka uważali prostytucję za służącą zachowaniu trwałości małżeństwa, bowiem odwodziła mężczyzn od rozbijania innych małżeństw (K Imieliński 1990).

Tendencje ascetyczne oraz antyseksualne dominowały w średniowieczu, seks był grzechem, traktowano wówczas zjawisko prostytucji jako zło konieczne. Nadal była ona legalna, państwo czerpało z niej zyski, równocześnie wprowadzono coraz więcej kar i ograniczeń celem napiętnowania, separacji nierządnic od społeczeństwa. Były one "naznaczone": mieszkały w oddzielnych dzielnicach, nosiły specjalne stroje, krótkie włosy, były wreszcie po śmierci chowane w specjalnych cmentarzach. Wyrzucono je poza nawias społeczeństwa, nie mogły dziedziczyć spadków, wnosić skarg o zgwałcenie, ślub z nimi podlegał infamii. Różnorakie sposoby walki z prostytucją od gett przez wożenie nagich na ośle i stawianie pod pręgierzem aż po karę śmierci nie spowodowały likwidacji tego zjawiska a wręcz rosło ono w "podziemiach".

Okres Średniowiecza rozwinął różne formy nierządu, legalizacja państwowo-kościelna miała na celu wprowadzenie monopolu na to zjawisko i czerpania z niego zysków.

Epokę odrodzenia charakteryzuje chęć korzystania z życia. We Włoszech i Francji renesansowej półświatek elegancki odtwarza tradycje prostytucji ze starożytności. Uprawiają ją zarówno damy z towarzystwa jak i kobiety z marginesu (K. Imieliński 1990). Kobiety potrafiły być jednocześnie czcigodnymi małżonkami i prostytutkami, nie kolidowało to z wiernością małżeńską, bowiem wierność rozpatrywano tylko w kategoriach zapłodnienia i rozrodu.

Pojawienie się reformacji w Kościele zaostrzyło rygorystyczne zasady życia. Kościół katolicki odpowiedział kontrreformacją, która promowała także bardziej surową postawę wobec życia seksualnego. Nastąpiły ciężkie czasy dla prostytucji. W Austrii i Niemczech nakładano surowe kary na prowadzących domy publiczne, w praktyce wprowadzono zakaz prostytucji. Francja a później Włochy podążyły za powyższymi krajami i także wydały walkę prostytucji. Na negatywne ustosunkowanie do prostytucji poza rozgrywkami w Kościele przyczynił się także rozwój kiły. W związku z tym prostytutki zaczęto rejestrować i poddawać badaniom lekarskim. Ponownie zaczęto otwierać domy publiczne.

Dopiero w XVIII wieku wprowadzono karę za gwałt na prostytutce. Bagatelizowano zakażenie chorobami wenerycznymi, w niektórych kręgach były one wręcz uznawane za "choroby eleganckie".

Charakterystyczne dla czasów filozoficznych były metresy - kochanki władców. Im mężczyzna był bogatszy tym chciał mieć piękniejszą metresę u swego boku, była ona bowiem symbolem jego statusu, utrzymywanie jej należało do dobrego tonu. Często książęta byli niewolnikami seksualnymi swych metress. Z czasem stały się one tak nieodłącznym elementem wyższych kręgów, iż władca, który nie miał metresy uznawany był za ekscentryka bądź barbarzyńcę (K. Imieliński 1990). Pozostały jednak one na drugim miejscu po instytucji małżeństwa, mimo iż były oficjalnymi kochankami nie mogły zostać królowymi. Miały wysoką pozycję społeczną i wpływ na politykę..

Okres romantyzmu cechuje się niezwykłym rozkwitem prostytucji i jednocześnie jej uciskiem. Pojawiła się tak zwana miłość romantyczna - wysublimowana forma seksu, kult kobiet i uczuć, co sprzyjało rozwojowi życia seksualnego, lecz hamował je represyjny stosunek do seksu.

Pruderia epoki wiktoriańskiej wiązała się z purytanizmem. Seksualność była naznaczona piętnem winy. Jednocześnie prostytucja nigdy lepiej nie prosperowała niż w tej epoce, zaspokojenie potrzeby seksualnej zeszło do "podziemia". Hipokryzja mieszczańskiej moralności była tak znamienna, że 95 % studentów miało swą inicjację w domu publicznym (K. Imieliński 1990).

W Niemczech XIX-wiecznych, aby poprawić obyczaje zamknięto domy publiczne, czego efektem był rozwój ulicznej prostytucji, skutkiem tego ponownie je otworzono. Napoleon we Francji otworzył "domy tolerancji", ale pod naciskiem Kościoła zamknięto je, co przyczyniło się od rozwoju prostytucji "czarnorynkowej".

W XIX wieku odnotować można nasilenie procesów emancypacji. Kobiety domagały się tych samych praw, co mężowie w instytucji małżeństwa, czyli wierności oraz czystości obyczajów. Feministki zwalczały podwójną moralność, opinię mężczyzn o konieczności istnienia prostytucji. Wykazywały, ze źródłem jej jest upośledzenie kobiety - brak możliwości edukacji, dopuszczenie swobody seksualnej mężczyzn i potępienie za nią kobiet.

Zapoczątkowany przez Angielkę Josephine Butle oraz Daniela Cooper'a w 1864 roku ruch abolicjonistyczny wymierzony był przeciw organizowaniu przez państwo prostytucji, zwłaszcza dozorowi urzędniczemu. Dążył on do zniesienia reglamentacji prostytucji, którą uważał za zło moralne, przymus i wyzysk kobiet. Doszło więc do reform, które zawierały propozycje okresowych badań prostytutek. W Polsce w 1919 roku Ministerstwo Zdrowia Publicznego wydało dekret o zamknięciu domów publicznych (J. Brach-Czajna 1998).

W obecnych czasach prostytutki preferują wolne życie nie skoszarowanie w domach publicznych. Właścicielom domów publicznych z tego powodu trudno zapewnić lukę, korzystają więc często z handlu dziewczętami. Organizacja Narodów Zjednoczonych od 1949 roku aktywnie zwalcza ten proceder (J. Doezema 1998). Niestety handel nadal istnieje, dziewczęta zwabiane są w celu podjęcia innej pracy i zamykane w domach publicznych, bite przestają stawiać opór i poddają się losowi. Polska organizacja La Strada walcząca z procederem handlu kobietami wyraża akceptację dla osób uprawiających prostytucję, jednocześnie wini świat społeczny i polityczny za istnienie tego zjawiska (K. Olga-Stawikowska 1998). Handel kobietami zaś traktuje jako stojący po stronie praktyk niewolniczych i przestępstw przeciwko wolności a nie stricte prostytucji.


______________________________
 
Yonaguni [http://www.insomnia.pl/Yonaguni-t192003.html]
Ładne dziewczyny z orkiestr dętych robią dobrze partiom politycznym.
Mój ojciec jeździł na wielbłądzie. Ja jeżdżę samochodem.
Mój syn lata samolotem. A jego syn będzie jeździł na wielbłądzie.

Specjalista -
 
xami
forumzn.katalogi.pl
 Wysłana - 2 maj 2006 01:42      [zgłoszenie naruszenia]

Praca Edwarda J. Bristowa - doktora historii Uniwersytetu Yale - jest dogłębnym studium zjawiska zorganizowanej prostytucji i handlu kobietami, wśród żydowskiej diaspory Europy, w okresie 1870 r. - 1939 r. Było to zjawisko bezprecedensowe, zakrojone na szeroką skalę, mające swoje reperkusje polityczne, rzutujące na stosunek do mniejszości żydowskiej w dobie kształtowania się oblicza nowoczesnego antysemityzmu.




Wyróżnikiem książki E. J. Bristowa jest ogromna ilość danych statystycznych, którymi autor uwiarygadnia swoje twierdzenia i wnioski. Statystyki owej jest tak dużo, iż niejednokrotnie "utrudnia" ona lekturę książki, zmuszając do ciągłej, wytężonej uwagi przy analizie przytaczanych danych. Zaletą zasadniczą takiego statystycznego ujęcia zagadnienia, jest bardzo wysoki "współczynnik wiarygodności" przekazywanych informacji. E. J. Bristow prowadząc kwerendę materiałów źródłowych, "przekopał" się przez archiwa aż ośmiu krajów (w tym Polski), który to właśnie fakt przesądził o owej mnogości danych statystycznych. Przy opracowywaniu niewdzięcznego i drażliwego tematu, wykazał się on podziwu godną bezstronnością oraz obiektywizmem, co zasługuje na szczególne podkreślenie, albowiem zajmowanie się tematami wstydliwymi, jest traktowane w tradycji judaistycznej (chillul hashem) jako rzecz niepożądana, mogąca prowadzić do zniesławienia dobrego imienia narodu żydowskiego, bądź też ukształtowania się wrogich wobec niego postaw.

E. J. Bristow stawia tezę, iż prostytucja wśród Żydów, aż do końca XIX wieku, była zjawiskiem marginalnym. Analizując ten przedział czasowy (mający swój początek w czasach biblijnych) przywołuje przykłady ze Starego Testamentu (prorok Ezechiel określający metaforycznie grzechy Żydów "ladacznicą") i z okresu Średniowiecza, kiedy to niektóre społeczności żydowskie (Hiszpania, Włochy) przyzwoliły na powstanie domów publicznych dla klienteli żydowskiej, ze względu na srogie kary grożące Żydom, uczęszczającym do lupanarów chrześcijańskich. Przechodząc do XIX wieku, E. J. Bristow wskazuje na sieć domów publicznych zorganizowaną w Londynie przez Ikeya Solomonsa i jego żonę Ann. Ów Solomons stał się pierwowzorem dickensowskiego Fagina z powieści "Oliver Twist". Inne postacie literackie wskazują na obecność żydowskich prostytutek w europejskich domach publicznych. E. J. Bristow wymienia Esterę z "Blasków i cieni życia kurtyzany" Balzaka oraz Fifi z "Baryłeczki" Guy de Maupassanta. W latach 60-tych XIX stulecia, najsłynniejszą paryską prostytutką była niejaka La Paiva (Teresa Lahman), mieszkająca i przyjmująca klientów w wystawnym domu przy Champs Elysess. W Wiedniu, jej odpowiedniczką była Rose Hannover, w Petersburgu Sendele Blueffstein, pochodząca ze Lwowa, w Budapeszcie Resi Luft, a w Warszawie i Moskwie Sonia Sawicka z Lublina. Wszystkie wyżej wymienione córy Koryntu, były luksusowymi prostytutkami, obsługującymi bogatą i wpływową klientelę.

W latach 70-tych XIX stulecia, następuje gwałtowna zmiana charakteru zjawiska prostytucji wśród diaspory żydowskiej. Prostytucja staje się fenomenem masowym, obejmującym szerokie kręgi społeczności żydowskiej. E. J. Bristow przyczyn takiego stanu rzeczy upatruje w urbanizacji, industrializacji i sekularyzacji, które to procesy dynamicznie wystąpiły w drugiej połowie XIX wieku. Czynnikiem odgrywającym istotną rolę, była pauperyzacja mas żydowskich, zamieszkujących tereny Europy Środkowo - Wschodniej. Masowa emigracja (przewaga mężczyzn) do USA, Australii, Argentyny, Brazylii, Południowej Afryki, doprowadziła do zachwiania równowagi między ilością mężczyzn i kobiet w nowo powstających miastach i ośrodkach przemysłowych, co stworzyło "sprzyjającą glebę" dla gwałtownego rozwoju zjawiska prostytucji. W Europie Wschodniej "subkultura" sztetlu, bardzo skutecznie eliminująca prostytucję i tych co z niej żyli, uległa - skutkiem zaistnienia wyżej wymienionych procesów - znacznemu rozluźnieniu. E. J. Bristow podaje przykład kahału mińskiego (Białoruś), którego władze z końcem XVIII wieku, wydały nakaz informowania specjalnie ustanowionej rady autorytetów moralnych, o przypadkach złego prowadzenia się. Sto lat później, w tym samym Mińsku, roiło się od żydowskich prostytutek, alfonsów, stręczycieli i właścicieli domów publicznych, którzy nic sobie nie robili z żadnych zakazów i nakazów. Młoda dziewczyna, przybywająca z małego prowincjonalnego miasteczka do dużego ośrodka miejskiego, była zagubiona, oszołomiona nową rzeczywistością i jako taka, stanowiła często łatwy łup dla stręczycieli i naganiaczy domów publicznych, oferujących naiwnym i niedoświadczonym kobietom znalezienie "dobrze płatnej pracy" i tymczasowe zakwaterowanie. Dworce kolejowe stały się szczególnie ulubionym przez stręczycieli "terenem łowów". Innym czynnikiem sprzyjającym rozkwitowi prostytucji, były niskie - wręcz głodowe - płace, oczekujące na niewykwalifikowaną siłę roboczą, napływającą masowo z prowincji. Pokusa "pójścia na skróty" i szybkiego dorobienia się, była silna i wiele kobiet jej uległo, aczkolwiek stosunkowo niewielka ilość rzeczywiście osiągnęła wyższy status materialny i była w stanie powrócić do uczciwego, normalnego życia. Masowa emigracja zarobkowa - tak charakterystyczna dla końca XIX wieku - sprzyjała procederowi prostytucji także pod innym względem. Nastąpiło osłabienie więzi rodzinnych. Rodzice - zwłaszcza ojcowie - przebywali przez dłuższe okresy czasu poza domem, co odbijało się na wychowaniu i kondycji moralnej dzieci.

W Anglii i Francji, dodatkowo pewną rolę odgrywał czynnik natury kulturowej. Tamtejsi mężczyźni z wyższych warstw społecznych, do takiego stopnia idealizowali swe żony i kochanki, iż utrzymywanie z nimi stosunków seksualnych jawiło się jako - sui generis - profanacja ich ciał i zamach na ich cnotę. Biologia jednakże ma swe własne prawa, stąd popyt na prostytutki - kobiety z niższych warstw społecznych - dla zaspokajania potrzeb erotycznych. Brytyjski, XIX-wieczny historyk Lechy, podsumował ów wiktoriański dualizm etyczny stwierdzeniem, iż "prostytutka jest ostatecznym i najbardziej skutecznym strażnikiem cnoty oraz ostoją ładu i wartości moralnych wiktoriańskiej Anglii".

Postawa policji niektórych krajów, sprzyjała powstawaniu i prosperowaniu sieci domów publicznych. Na ziemiach polskich zaboru rosyjskiego, niemalże oficjalną polityką władz było tolerowanie - jeżeli nie wspieranie - zorganizowanego nierządu. Władze rosyjskie widziały bowiem w funkcjonowaniu domów publicznych element kontroli społeczeństwa, poprzez odciąganie jego uwagi od polityki i czynnego angażowania się w krytykę poczynań rządu. Doszło do unikalnej współpracy miedzy rosyjskim aparatem represji a zorganizowanym, żydowskim, seksualnym "półświatkiem". Alfonsi i stręczyciele byli często wykorzystywani w charakterze łamistrajków, agentów - prowokatorów i donosicieli. W zamian, cieszyli się protekcją władz i bezkarnością. Również w koloniach brytyjskich policja przymykała oko na działalność alfonsów, rajfurów i prostytutek, pod warunkiem, iż byli oni "rasy kaukaskiej". Półoficjalną polityką Brytyjczyków w koloniach, było powstrzymywanie mieszanych związków między Brytyjczykami, a ludnością autochtoniczną. Polityka owa - stanowiąca, nota bene zaprzeczenie stanu rzeczy w koloniach hiszpańskich - prowadziła do wzrostu odsetka homoseksualistów, wśród brytyjskich rezydentów kolonii jak również do tolerowania lupanarów oferujących białe prostytutki.

Gwałtowny przyrost liczby żydowskich domów publicznych w Salonikach i Konstantynopolu, nastąpił po roku 1903, kiedy to pod wpływem pogromu kiszyniowskiego, ogromna masa uchodźców żydowskich przybyła do tych miast. Wydaje się, iż owi aszkenazyjscy Żydzi byli szczególnie skłonni do parania się zorganizowanym nierządem. Weszli oni w konflikt z miejscową, zasiedziałą od wieków społecznością Żydów sefardyjskich, która w zdecydowanej większości, odcięła się od niecnych praktyk swych wschodnich pobratymców. Podobna sytuacja, wytworzyła się na ziemiach Królestwa Kongresowego po roku 1881, kiedy to napływ - pod wpływem represji na skutek zabójstwa cara Aleksandra II - ogromnej ilości Żydów ze wschodu (Litwacy), stał się katalizatorem w procesie powstawania zorganizowanego nierządu. Elementem ułatwiającym rozwój prostytucji była żydowska tradycja stillah chuppah, czyli religijnych zaślubin, ciągle powszechna w Królestwie Kongresowym i Galicji w drugiej połowie XIX wieku. Owe "zaślubiny" polegały na wręczeniu kobiecie przez mężczyznę drobnego prezentu (na przykład pierścionka) i powtórzenia tradycyjnej formuły przysięgi małżeńskiej. Udział rabina w ceremonii nie był wymagany. Wystarczyła obecność doroslej osoby pochodzenia żydowskiego. W konsekwencji tego zwyczaju, w Galicji i Królestwie Kongresowym, roiło się od kobiet pochodzenia żydowskiego o niejasnym statusie cywilnym. Z punktu widzenia tradycji religijnej były one zamężne, według prawa natomiast nie. Ta niespójność była powszechnie wykorzystywana przez "handlarzy żywym towarem", którzy uwodzili łatwowierne kobiety, poślubiali je ("religijnie"), a następnie sprzedawali do domów publicznych.

Przytoczone przez E. J. Bristowa przyczyny rozkwitu zorganizowanego nierządu mają bądź to charakter uniwersalny, odnoszący się do wszystkich grup etnicznych, bądź tez szczególny, wynikający ze specyfiki kulturowej i religijnej społeczności żydowskiej. Czytelnika polskiego szczególnie zainteresuje rozdział pracy E. J. Bristowa, traktujący o prostytucji wśród diaspory żydowskiej Europy Wschodniej. Przez pojęcie "Europa Wschodnia" Edward J. Bristow rozumie zachodnie gubernie Rosji, tereny Królestwa Kongresowego, Galicję, Bukowinę, Węgry i Rumunię. W przededniu I wojny światowej, żydowska społeczność na tym obszarze liczyła około 6 milionów. Siedliskiem rozpusty na tych obszarach były duże miasta i ośrodki przemysłowe, jak również miasta garnizonowe (Dźwińsk, Trembowla). Normy moralne subkultury sztetlu, piętnujące "złe prowadzenie się" - co prawda już podmyte - ciągle były jednakże przestrzegane na tyle, iż czyniły sytuację na prowincji o wiele lepszą, w porównaniu z dużymi ośrodkami miejskimi. Zdarzały się jednakże wyjątki potwierdzające regułę. Takim wyjątkiem - na przykład - była Sokółka. W 1910 roku - w tym małym miasteczku w Białostockiem, którego połowę mieszkańców stanowili Żydzi - ilość prostytutek per capita była największa w całym imperium carskim. Regułą była również mniejsza ilość prostytutek i domów publicznych w miejscach zdominowanych religijnie (i kulturowo) przez chasydyzm. Od tej reguły jednakże, również bywały wyjątki, a najbardziej znanym były Czerniowce (cadyk z Sadogóry, przedmieścia Czerniowiec, był primus inter pares w hierarchii świątobliwych chasydzkich cadyków), które z biegiem lat wyrosły na jeden z najbardziej prężnych ośrodków nierządu i handlu kobietami. Edward J. Bristow - dla zilustrowania skali problemu - przytacza rezultaty oficjalnego spisu domów publicznych, zarządzonego przez władze rosyjskie w roku 1889.

W Królestwie Kongresowym oraz strefie osiedlania Żydów (zachodnie gubernie Rosji) Żydówki - prawo rosyjskie zezwalało na prowadzenie domów publicznych kobietom powyżej 30 roku życia - prowadziły 203 z 289 licencjonowanych lupanarów. Wyżej przytoczone dane znajdują potwierdzenie w obserwacjach poczynionych przez osoby zajmujące się walką z nierządem. Z informacji podanych przez dr. Maretskiego, dr. Giedroycia, Romana Buczyńskiego, Sholome Levina, wynika, iż w 1889 r. Żydówki prowadziły 16, spośród 19 legalnych domów publicznych istniejących w Warszawie. W Proskurowie, wszystkie trzy licencjonowane domy publiczne były w posiadaniu Żydówek, podobnie jak większość "przybytków rozkoszy" w Żytomierzu. Także w Mińsku wszystkie - spośród 14 zalegalizowanych domów publicznych - były ich własnością. Dane uzyskane ze spisu dowodzą, iż 30 z 36 legalnych domów publicznych guberni chersońskiej było prowadzonych przez Żydówki. W roku 1908, amerykański konsul w Odessie Grout, w wysłanym do Waszyngtonu raporcie, stwierdził, iż "w Odessie zorganizowany nierząd jest w rękach Żydów". Jeżeli chodzi o skład etniczny prostytutek, "zatrudnianych" w domach publicznych, to Żydówki stanowiły przeciętnie 22% ogólnej liczby. Ujawniają to wyniki spisu z roku 1889. Wyjątkowe pod tym względem były Łódź (Żydówki stanowiły 39% ogólnej liczby prostytutek), Mińsk (30%) oraz Żytomierz i Proskurów, gdzie stanowiły one 50 - 60%. Z owych danych wynika więc, iż większość prostytutek "zatrudnionych" przez żydowskich właścicieli domów publicznych, była pochodzenia nieżydowskiego. Fakt ów znajduje swe odbicie w noweli I. J. Singera "Joshe Kolb", gdzie spotykamy żydowskiego właściciela domu publicznego w Biłgoraju, którego pensjonariuszkami - z wyjątkiem jednej - są kobiety pochodzenia innego niż żydowskie.

W Galicji sytuacja była podobna. E. J. Bristow cytuje rabina Rosenaka z Niemieckiego Związku Rabinów, który w roku 1902 odbył podroż po Galicji, w celu zmobilizowania tamtejszych rabinów do podjęcia stanowczych kroków, wymierzonych w zorganizowany nierząd. W raporcie sporządzonym po podroży stwierdził on, iż 30-50% galicyjskich prostytutek było pochodzenia żydowskiego. Odsetek zaś żydowskich stręczycieli, handlarzy kobietami, i właścicieli domów publicznych był - w jego oszacowaniu - jeszcze większy. Ta opinia została potwierdzona przez Berthę Papenheim i dr Sare Rabinovitsch - żydowskie feministki z Niemiec - które w roku 1903, objechały Galicję, celem zorientowania się w skali problemu. Ich zdaniem większość właścicieli lupanarów, jak również większość prostytutek, była pochodzenia żydowskiego.

Gęsta sieć domów publicznych stanowiła tak przyczynę, jak i zaplecze dla szczególnie odrażającego procederu handlu kobietami. Z biegiem lat, ów proceder przestał być li tylko i wyłącznie fenomenem o charakterze lokalnym, nastawionym na zaspokajanie miejscowych domów publicznych, przekształcając się w przedsięwzięcie międzynarodowe na wielką skalę. W tej "branży", osoby pochodzenia żydowskiego były również bardzo licznie reprezentowane, rywalizując o palmę pierwszeństwa z Francuzami i Włochami, a w wypadku Imperium Otomańskiego z Ormianami i Grekami. Na listach skazanych i podejrzanych o handel kobietami, sporządzonych przez policję berlińską (1908 r.), hamburską (1905 r.) oraz londyńską (1908 r.), znajdowało się 578 osób, z czego 214 (37%) było pochodzenia żydowskiego. Natomiast lista handlarzy sporządzona przez policję w Hamburgu w roku 1912 obejmuje 402 osoby z czego 271 (67%) była pochodzenia żydowskiego. Zdecydowana większość z owych 214 osobników z pierwszej listy pochodziła z Królestwa Kongresowego, Galicji, Bukowiny i zachodnich guberni rosyjskich. Z danych zaprezentowanych przez E. J. Bristowa wynika, iż większość ofiar handlarzy kobiet była pochodzenia żydowskiego. Tym niemniej odsetek kobiet pochodzenia nieżydowskiego, będących przedmiotem transakcji, wciąż był dosyć znaczny.

W roku 1892, we Lwowie, miał miejsce głośny proces 27 handlarzy kobietami (wszyscy byli Żydami galicyjskimi), oskarżonych o sprzedaż 29 kobiet do domów publicznych w Turcji, Egipcie i Indiach. Spośród owych 29 kobiet, 9 (30%) nie było pochodzenia żydowskiego. Proces ów - nawiasem mówiąc - odbił się szerokim echem w całej Europie, przyczyniając się zdaniem E. J. Bristowa, do znacznego wzrostu nastrojów antyjudaistycznych. W jego opinii, niektóre fragmenty "Main Kampf" Adolfa Hitlera, powstały pod wpływem owego procesu, którego pamięć we Wiedniu, wciąż jeszcze była żywa, gdy młody Hitler zawitał tam w roku 1907. Handlarze kobietami dostarczali swój "towar", do bardzo egzotycznych zakątków kuli ziemskiej. Miejscami docelowymi ekspediowanych kobiet były: Nowy Jork (skąd prostytutki trafiały do domów publicznych rozsianych po całych Stanach Zjednoczonych), Konstantynopol, Bejrut, Aleksandria, Colombo, Bombaj, Kalkuta, Harbin, Manila, Johannesburg, Durban, Maputo. Jednakże prawdziwym eldorado zorganizowanego podziemia seksualnego stały się Brazylia i Argentyna. Zadecydowało o tym szereg czynników. Zachwiana równowaga między liczbą kobiet i mężczyzn, duża tolerancja dla zjawiska prostytucji charakterystyczna dla latynoskiej kultury, skorumpowana policja, "dziurawe" prawo, wreszcie nowe (i stosunkowo szybkie) połączenia morskie między portami europejskimi i południowoamerykańskimi.

Z danych przytoczonych przez E. J. Bristowa, wynika, iż w latach 1889 - 1913, w samym tylko Buenos Aires, zarejestrowano 4248 żydowskich prostytutek, przy czym liczba powyższa obejmowała tylko licencjonowane prostytutki. W 1913 roku, tuż przed wprowadzeniem w Argentynie drastycznego prawa wymierzonego w handlarzy kobietami i stręczycieli, około 2000 spośród nich, w większości polskich i rosyjskich Żydów, uciekło w popłochu do nieodległego Rio de Janeiro. Żydowscy stręczyciele, alfonsi i właściciele domów publicznych w Buenos Aires, zorganizowali w latach 80-tych XIX stulecia, organizację mafijną zwaną Towarzystwo Warszawskie Cwi Migdal. Z upływem czasu urosło ono we wpływy i znaczenie, poddając swej kontroli seksualne podziemie stolicy Argentyny, oraz wywierając duży wpływ na życie polityczne miasta. Analogie do chicagowskiej organizacji przestępczej, kierowanej w latach 20-tych przez Ala Capone, wydają się być całkowicie uzasadnione w tym wypadku. Warto - jako ciekawostkę - podać, iż z końcem lat 20-tych, na stanowcze żądanie konsula polskiego w Argentynie, z nazwy organizacji usunięto przymiotnik "warszawskie".

E. J. Bristow poświęca sporo miejsca reakcji społeczności żydowskiej, na proceder zorganizowanego nierządu, uprawiany przez niektórych spośród jej członków. Inspiracja do podjęcia działań wymierzonych w zorganizowany nierząd, miała charakter dwojaki. Primo, chciano wyrugować zjawisko kłócące się całkowicie z tradycją, religią i moralnością judaistyczną, secundo, obawiano się - i były to obawy słuszne - iż nadreprezentacja osób pochodzenia żydowskiego wśród rajfurów, alfonsów, handlarzy kobiet i właścicieli domów publicznych, doprowadzi do wzmocnienia negatywnych stereotypów Żyda, co w konsekwencji zaowocuje natężonym antyjudaizmem.

Diaspora żydowska była bardzo dobrze zorientowana, tak co do skali, jak i charakteru zjawiska zorganizowanego nierządu. Świadczą o tym utwory literackie pisarzy żydowskich, mające za swój przedmiot właśnie ową patologię. Sholem Asch poświęcił tej problematyce sztukę teatralną "Bóg Zemsty", bardzo popularną w teatrach żydowskich, wystawiających w jidysz. Także jego nowela "Złodziej Mottke", porusza właśnie ten temat. Peretz Hirschbein w "Miriam" i Moshe Richter w "Handlarzu Kobietami", przedstawili nędzę losu żydowskiej prostytutki. E. J. Bristow wylicza trzy główne "kategorie reakcji" społeczności żydowskiej, na proceder zorganizowanego nierządu. Najpowszechniejszym odruchem był ostracyzm osób "nieczystych", bojkot towarzyski, wykluczenie ich ze społeczności uczciwych, bogobojnych, hołdujących tradycyjnej moralności Żydów. W praktyce, prowadziło to często do zakazu grzebania "nieczystych" na kirkutach oraz zakazu wstępu do synagogi. Taki stan rzeczy - z kolei - prowadził do zakładania "alternatywnych" cmentarzy i synagog, przez "ekskomunikowaną" społeczność "nieczystych". W Buenos Aires, do dnia dzisiejszego, zachował się taki "subkulturowy" cmentarz alfonsów, z mnóstwem macew przyozdobionych emaliowaną fotografią "w sepii", będący sporą atrakcją turystyczną tego miasta.

Drugą "kategorią reakcji", wyszczególnioną przez E. J. Bristowa, była aktywna działalność zmierzająca do zaradzenia złu, lub przynajmniej ograniczenia jego rozmiarów. E. J. Bristow prezentuje czytelnikowi ogromną ilość różnorakich organizacji żydowskich (tak ortodoksyjnych rabinów, jak i żydowskich feministek z Niemiec), których celem było "danie odporu" nierządowi. Działalność tych organizacji polegała na zbieraniu danych, monitorowaniu sytuacji, gromadzeniu środków pieniężnych na cele walki z nierządem, współpracy z policją, tworzeniu grup nacisku forsujących prawa i konkretne działania wymierzone w zorganizowany nierząd, organizowaniu na dworcach kolejowych i w portach morskich punktów bezpośredniego wsparcia, pomocy i porady dla "zbłąkanych" kobiet oraz oferujących strawę i możliwość noclegu, organizowaniu kursów zawodowych dla młodych kobiet, wreszcie wygłaszaniu wykładów i organizowaniu pogadanek, uświadamiających młodym, żydowskim dziewczynom niebezpieczeństwo, jakie na nie czyhało w dużych ośrodkach miejskich.

Organizacje żydowskie współdziałały z nieżydowskimi inicjatywami wymierzonymi w nierząd, dzieląc się swym doświadczeniem jak również - niekiedy - wspomagając je swoimi funduszami. Jednakże, zdaniem E. J. Bristowa, owa współpraca miała charakter ograniczony, tak ze względu na antyjudaistyczne nastawienie części nieżydowskich aktywistów zmagających się ze zorganizowanym nierządem (co mogło niejednokrotnie wynikać z dużego udziału Żydów w owym procederze), jak również opór części żydowskich działaczy do dzielenia się swoimi doświadczeniami, informacjami i danymi statystycznymi, co brało się z przekonania, iż rozpowszechnianie wiedzy o nadreprezentacji Żydów w zorganizowanym nierządzie, może prowadzić do wzrostu nastrojów antyjudaistycznych.

Ekstremalną formą reagowania na zorganizowany nierząd była przemoc fizyczna. E. J. Bristow podaje przykład żydowskiego komitetu czujności z Cardiff (Wielka Brytania), którego członkowie, w roku 1903, uciekli się do bicia prostytutek, kiedy te odrzuciły ofertę "uczciwej" pracy, zaproponowanej przez ową organizację. Natomiast w roku 1908, doszło w Buenos Aires do bijatyki, w jednym z teatrów, gdzie wystawiano sztukę "Miriam" Hirschbeina. Zgromadzeni w teatrze syjoniści z partii Poale Zion, odpowiedzieli przemocą na gwizdy alfonsów i stręczycieli, wyrażających w ten sposób dezaprobatę dla morału płynącego z przedstawienia.

Jednakże najbardziej spektakularnym starciem żydowskiego seksualnego podziemia z wrogim mu środowiskiem, był tak zwany "pogrom alfonsów" (alphonsenpogrom), który miał miejsce w Warszawie, w maju 1905 r. Istnieje kilka wersji przyczyn tego zdarzenia. Według najbardziej prawdopodobnej, wszystko zaczęło się od kłótni weselnej miedzy Saulem Żytnickim, znanym alfonsem warszawskiego półświatka i przybranym ojcem panny młodej, a panem młodym, który był robotnikiem i członkiem żydowskiej partii socjalistycznej Bund. Żytnicki miał sobie przywłaszczyć 100 rubli, stanowiących prezent ślubny, co oburzyło pana młodego. Doszło do bójki miedzy zwolennikami obydwu stron. Wkrótce sytuacja wymknęła się spod kontroli i zwykła burda weselna, przekształciła się w generalną rozprawę żydowskich robotników, z żydowskim zorganizowanym podziemiem Warszawy.

Następnego dnia, około 100 alfonsów i stręczycieli, przemaszerowało ulicami Warszawy, dzierżąc rosyjską flagę i wznosząc okrzyki na cześć cara. Była to oczywista prowokacja, mająca na celu skłonienie "bundowców" do podjęcia zaczepnych kroków, co uzasadniałoby użycie policji i kozaków. Przywódcy Bundu starali się trzymać na wodzy szeregowych członków partii, ale na niewiele się to zdało. Robotnicy żydowscy przejęli - spontanicznie - inicjatywę i przez trzy dni demolowali domy publiczne, "polując" na alfonsów, właścicieli domów publicznych oraz prostytutki. Ze względu na brak w ówczesnej Warszawie jednej "dzielnicy rozkoszy", ów "pogrom" miał miejsce w wielu punktach miasta, przy czym ul. Marszałkowska i Krochmalna zostały nim szczególnie dotknięte. Władze carskie, co było dla wszystkich pewnym zaskoczeniem, nie zainterweniowały bezpośrednio, aczkolwiek na Starym Mieście sotnie kozackie miały - jakoby - wspomagać "ufortyfikowanych" tam kryminalistów.

Liderzy warszawskiego Bundu starali się zrobić co tylko było możliwe, celem spacyfikowania wojowniczych nastrojów "bundowców", obawiając się - słusznie - o życie prostytutek, które w ich opinii nie były niczemu winne, będąc "eksploatowaną siłą roboczą". Doszło nawet do tego, iż niektórzy z przywódców Bundu udali się do domów publicznych celem ochrony - przed swoimi kolegami z partii - przebywających tam prostytutek. Po trzech dniach, robotnicy roztropnie zrezygnowali z "ataku" na pozycje alfonsów na Starym Mieście, skutkiem czego nastąpiła normalizacja sytuacji. Według doniesień agencji prasowej Reuter - która dokładnie relacjonowała przebieg wypadków - 40 domów publicznych zostało doszczętnie zdemolowanych, zginęło 8 osób, a 100 zostało rannych. Wśród śmiertelnych ofiar zajść, była jedna prostytutka.

E. J. Bristow cytuje jedno z doniesień Reutera, wyjaśniające tło zamieszek. Według tego doniesienia "Żydzi nie mogli dłużej znieść utożsamiania ich z alfonsami, prostytutkami, lichwiarzami, właścicielami domów publicznych, złodziejami i postanowili - wobec skorumpowania policji i jej współpracy ze światem przestępczym - wziąć sprawy w swoje ręce, uciekając się do drastycznych środków". Niektórzy z poturbowanych alfonsów przenieśli się do Lwowa, większa część jednakże pozostała na miejscu i w stosunkowo szybkim czasie zdołała odtworzyć świetnie prosperujący interes.

Opisane wyżej zdarzenie, przeszło do żydowskiego folkloru pod nazwą "pogromu alfonsów" i do dzisiejszego dnia pod taką nazwą funkcjonuje, jakkolwiek, w rozumieniu współczesnego znaczenia słowa "pogrom", wydarzenia z maja 1905 r. nim nie były, tak ze względu na swe przyczyny jak i jego ofiary i sprawców.

Po I wojnie światowej zjawisko zorganizowanego nierządu uległo dosyć znacznemu ograniczeniu. Szereg przyczyn złożyło się na taki stan rzeczy. W USA, Wielkiej Brytanii, Południowej Afryce okres prosperity gospodarczej, jaki przyniosły lata 20-te, niewątpliwie miał na to wpływ. Dla młodych kobiet pojawiły się możliwości zarobkowania i awansu zawodowego. Rozwój związków zawodowych, pojawienie się tanich kredytów, działalność socjalistycznych i syjonistycznych partii, także wpływały na ograniczenie zasięgu zjawiska. Poza tym, wprowadzenie przez USA drastycznych kwot imigracyjnych w roku 1921, silnie uderzyło w "handel żywym towarem".

W przypadku Europy Środkowo - Wschodniej wymienione wyżej czynniki nie odegrały większej roli. Na tym obszarze liczba prostytutek powiększyła się znacznie, tak ze względu na katastrofalną pauperyzację zamieszkujących je społeczeństw, jak i ogromny popyt na usługi seksualne mas żołnierskich rożnych armii, które zmagały się przez cztery lata w tej części Europy. W tym przypadku, skuteczne i konsekwentne działania nowo powstałych państw, odegrały dominującą rolę w ograniczeniu - chociaż nie całkowitym wyeliminowaniu - procederu zorganizowanego nierządu. Stanowisko władz polskich miało tutaj decydujące znaczenie, tak ze względu na ogromna masę Żydów zamieszkujących II Rzeczpospolitą, jak i bardzo przejrzysty i konsekwentnie wdrażany w życie, program walki z plagą zorganizowanego nierządu. W roku 1922, polskie Ministerstwo Zdrowia, przyjmując zasadę abolicjonizmu, jako przesłankę swego działania w walce z nierządem, zdelegalizowało wszystkie domy publiczne na terenie całego kraju. E. J. Bristow cytuje dane z archiwum KG Policji Państwowej, z których wynika, iż w samej tylko Lodzi, do roku 1936, zostało zamkniętych 101 domów publicznych. Zmagania polskiej policji z seksualnym, kryminalnym podziemiem to ciągłe pasmo sukcesów. E. J. Bristow podkreśla skuteczność czwartej brygady Policji Państwowej, przeznaczonej do walki tylko z tą patologią społeczną, a w szczególności jej kobiecego pododdziału. Pomimo znacznych sukcesów, nie udało się całkowicie wyeliminować zarówno działania nielegalnych lupanarów jak i handlu kobietami. Z danych przytoczonych wynika, iż w samym tylko 1928 r., skazano w Polsce 48 stręczycieli, z czego 17 (30%) było pochodzenia żydowskiego.

Z kolei w roku 1931 władze polskie ogłosiły (raport przygotowany dla Ligi Narodów) listę 590 handlarzy kobiet, zaangażowanych w dostarczanie "świeżego towaru" do wciąż funkcjonujących - ale już nie pełną parą - domów publicznych Argentyny i Brazylii. Większość osób z tej listy była pochodzenia żydowskiego. Jedna z bardziej spektakularnych afer, miała miejsce pod koniec lat 20-tych. Niejaki Morris Baskin z Brooklynu, urodzony w Polsce, zainicjował w roku 1927 lukratywny proceder przestępczy. Otóż w Nowym Jorku przebywało sporo mężczyzn, których narzeczone znajdowały się wciąż w Polsce. Plan Baskina polegał na zawieraniu przez niego (i jego ludzi) małżeństw per procura w imieniu narzeczonych z USA, na podstawie udzielonych pełnomocnictw. Z aktem ślubu w ręku - poświadczającym obecność męża w USA - świeżo poślubiona małżonka nie miała kłopotów z uzyskaniem w konsulacie amerykańskim upragnionej wizy. Po przyjeździe do USA nie trafiała ona jednakże w objęcia męża, lecz - pod wpływem groźby, a niekiedy przemocy fizycznej i zgwałcenia - do jednego z domów publicznych, których właściciele współpracowali z gangiem. Baskin zdołał pozyskać do przestępczej działalności rabina z podwarszawskiego Wawru, który za 50 USD udzielał małżeństwa per procura, jak również zastępcę konsula amerykańskiej ambasady, nazwiskiem Harry Hall, który zaopatrywał gang we wszelkie niezbędne dokumenty i zapewniał bezproblemowe udzielanie wiz. Po rozbiciu gangu Baskina, okazało się, iż w samym tylko roku 1929, w wawerskim kahale zarejestrowano 15 małżeństw per procura, z osobami przebywającymi w USA.

E. J. Bristow kilkakrotnie podkreśla w swej pracy, iż Żydzi, w żadnym wypadku, nie byli szczególnie predestynowani do parania się zorganizowanym nierządem. Wskazując na Włochów i Francuzów, cytuje on żydowskiego działacza Bundu Ben Zion Hoffmana, który miał powiedzieć, iż "prawa natury nie czynią różnicy miedzy narodami". Jednakże statystyka, którą E. J. Bristow dosłownie zasypuje czytelnika, przeczy - niekiedy - tak postawionej tezie. Z danych przytoczonych przez E. J. Bristowa, wynika bowiem niezbicie, iż na przełomie XIX i XX wieku, na ziemiach Królestwa Kongresowego, Galicji oraz zachodnich guberni rosyjskich (ziemie przedrozbiorowej Polski) element żydowski zdominował całkowicie zorganizowane podziemie seksualne, a w okresie II Rzeczpospolitej jego udział w tym procederze, był wciąż bardzo wysoki. Opinia powyższa odnosi się do alfonsów, właścicieli domów publicznych oraz handlarzy kobietami. Jeżeli chodzi o "siłę roboczą", o prostytutki, to w tym wypadku udział elementu żydowskiego wahał się w granicach od 20 do 50%, a wiec stanowił mniejszość. Oznacza to, iż większość prostytutek "zatrudnionych" w domach publicznych, prowadzonych zazwyczaj przez Żydów oraz będących przedmiotem niecnych praktyk ze strony żydowskich stręczycieli i handlarzy kobiet, była pochodzenia nieżydowskiego.

Fakt ten - o zasadniczym znaczeniu - wypływa bardzo wyraźnie z przytoczonej przez E. J. Bristowa statystyki, jednakże ani razu nie jest on przedmiotem dogłębniejszej analizy z jego strony. E. J. Bristow kilkakrotnie dotyka związków miedzy żydowskim charakterem zorganizowanego seksualnego podziemia, a wzrostem nastrojów antyjudaistycznych, szczególnie w Europie Środkowo - Wschodniej (wpływ lwowskiego procesu handlarzy kobiet z 1892 r. na antyjudaizm wiedeński i poglądy Hitlera wyrażone w "Main Kampf"), jednakże nie poddaje owej zależności gruntowniejszej analizie. Jest to dotkliwy brak pracy E. J. Bristowa, bo przecież - jak sam podkreśla - pomówienia o zbrodnie rytualne (proces Bejlisa, Hilsnera, tisza-eszlarski) oraz o handel żywym towarem były dwoma głównymi, ulubionymi argumentami antysemitów. O ile pierwsze pomówienie było całkowicie bezzasadne i absurdalne, o tyle drugie miało - jak wykazuje zaprezentowana statystyka - oparcie w rzeczywistości i - jak gdyby - uwiarygodniało pierwszy z zarzutów.

Uchybieniem jest również brak porównania kultury Żydów sefardyjskich z kulturą Aszkenazyjczyków, którzy - znów wynika to z liczb - wydawali się być zdecydowanie bardziej skłonni do parania się zorganizowanym nierządem. Rozwój sieci domów publicznych w Salonikach i Konstantynopolu - o czym była mowa - nastąpił po napłynięciu do tych miast, fali uchodźców żydowskich z Rosji. Podobne zjawisko - zaledwie "muśnięte" przez E. J. Bristowa - możemy zaobserwować na terenie Królestwa Kongresowego, po przybyciu tam dużej liczby Litwaków, co zaowocowało dynamicznym rozwojem sieci domów publicznych, ku zgrozie społeczności polskiej i miejscowych Żydów, ustosunkowujących się do nowych przybyszów raczej niechętnie. W kontekście zależności między wzrostem nastrojów antyjudaistycznych, a zdominowaniem zorganizowanego nierządu przez element żydowski, bardzo wskazanym byłoby gruntowniejsze zgłębienie relacji pomiędzy rosyjskim aparatem represji a owym elementem. Wątek ów, jest poruszony przez E. J. Bristowa dosłownie w kilku zdaniach. Brakuje także rzetelnej analizy charakteru zorganizowanego nierządu - zdominowanego przez Żydów - pod kątem komplementarności funkcji pełnionych przez nich w społeczeństwach, wśród których przyszło im zamieszkiwać. Owa koncepcja, wydaje się być niezwykle trafna w przypadku społeczeństwa polskiego. Agraryzm, gardzącej pieniądzem i handlem szlachty polskiej, sprzyjał "wypełnianiu" przez napływających Żydów "ekonomicznych nisz". Stąd ich liczna obecność wśród bankierów, poborców podatkowych, karczmarzy, młynarzy, zarządców nieruchomości ziemskich, kupców, drobnych handlarzy, rzemieślników. Wydaje się, iż w drugiej połowie XIX wieku ów schemat był ciągle aktualny, o czym świadczy fiasko programu pozytywistów (praca organiczna, praca u podstaw, bogacenie się, tworzenie zrębów kapitalizmu) "odrzuconego" przez społeczeństwo polskie.

Liczba żydowskich przemysłowców - z końcem XIX wieku - przewyższała tych o rodowodzie polskim. Powstaje pytanie, czy w wypadku zorganizowanego, seksualnego podziemia występuje - sui generis - zwyrodniała mutacja owego "komplementarnego instynktu" Żydów? Tego problemu E. J. Bristow - niestety- nie podejmuje. W książce E. J. Bristowa wielokrotnie pojawia się stacja kolejowa oraz port morski, jako ważne etapy funkcjonowania (rozszerzania się) procederu zorganizowanego nierządu. To właśnie na stacjach kolejowych odbywały się "łowy" na naiwne, łatwowierne, niedoświadczone "odurzone miejskością" kobiety, przybywające z prowincji. W odpowiedzi, organizacje zwalczające nierząd, uczyniły z dworców kolejowych pierwsza "linie obrony", organizując na ich terenie swe agendy, biura, schroniska, itd., których celem było przeciwdziałanie akcjom stręczycieli i handlarzy kobiet. Ów wątek, oddziaływania dynamicznie rozwijającej się sieci połączeń kolejowych, na skalę i charakter zorganizowanego nierządu, również nie został należycie rozwinięty przez autora książki.

Artur Ziaja O KSIĄŻCE EDWARDA J. BRISTOWA (fragmenty) całość na [http://www.bezuprzedzen.pl/recenzje/bristow.shtml]

--------------------------------------------------------------------------------
Edward J. Bristow "Prostitution and Prejudice. The Jewish Fight Against White Slavery 1870 - 1939", Schocken Books, New York, 1983


_______________________________
 
Yonaguni [http://www.insomnia.pl/Yonaguni-t192003.html]
Ładne dziewczyny z orkiestr dętych robią dobrze partiom politycznym.
Mój ojciec jeździł na wielbłądzie. Ja jeżdżę samochodem.
Mój syn lata samolotem. A jego syn będzie jeździł na wielbłądzie.

Specjalista -
 
ysabell
 Wysłana - 25 maj 2006 18:24      [zgłoszenie naruszenia]

jej fajne artykuły,
trochę mało współczesnych problemów z prostytucją
polecam szwedzki system prostytucji, założenia całkiem dobre bo ma niby karać korzystających z usług a nie same panie, ale chyba się im nie bardzo sprawdza z tego co wiem,
natomiast taka pani ma możliwość wykupienia pana od kary przez przyznanie że pozostają w dłuższej czy krótszej relacji uczuciowej... jakoś tak
_______________________________
 
"Ten kraj jest jak psychodeliczny lot..."

 
ewka777
 Wysłana - 30 czerwiec 2006 21:23      [zgłoszenie naruszenia]

"pogrom alfonsów" normalnie padlam

 
xami
forumzn.katalogi.pl
 Wysłana - 25 luty 2007 13:23       [zgłoszenie naruszenia]





Piranie czekają na kadisz
Małgorzata Kozerawska, Joanna Podolska 2007-01-22

Dziewczęta ładne i młode to w języku handlarzy 'sztuki jedwabiu' albo 'dywany smyrneńskie'. Uderzające piękności - 'krzyże brylantowe' albo 'szkatułki z perłowej macicy'. Brzydkie i niezgrabne nazywa się 'workami kartofli'
....

Nazywali je polacas. Polski nie było wówczas na mapie Europy, ale większość żydowskich kobiet i dziewczynek (czasem 12-letnich), które trafiły do burdeli Ameryki Południowej, pochodziła z terenów zamieszkiwanych przez Polaków. Stąd hiszpańskie określenie na kobiety z Polski: polacas.

W portowej dzielnicy Buenos Aires La Bocca uprawiały nierząd - jak donosiła prasa - 'na każdym wolnym skrawku ziemi'.
....

Organizacją, która zajmowała się handlem kobietami z nędznych miasteczek Europy Wschodniej, było założone w 1890 roku Warszawskie Towarzystwo Wzajemnej Pomocy, które oficjalnie miało charakter filantropijny, skupiało jednak wielu ludzi zaangażowanych w handel żywym towarem. Macki rajfurów sięgały od Europy Wschodniej po Szanghaj.

Dopiero w 1928 roku polskiemu konsulowi w Argentynie udało się zmusić towarzystwo do usunięcia z nazwy słowa 'warszawskie'. Wtedy zaczęło funkcjonować jako Cwi Migdal - od nazwiska jednego z fundatorów.
....

Ale cechą wyróżniającą Cwi Migdal, która zapewniała sukces, jest to, iż wabili ubogie Żydówki, kusząc je wizją ślubu w synagodze'.
....

Według dostępnych danych (Jayme Brener 'Jerusalem Report', 1966) do Brazylii pierwszy statek z młodymi Żydówkami dotarł w 1867 roku.

Przypłynęło na nim 69 wschodnioeuropejskich prostytutek.

Do 1913 roku w centrum Rio de Janeiro działało 431 burdeli. Właścicielami połowy byli Rosjanie, Austriacy, Niemcy, Polacy, a nawet Rumuni. Prawie wszyscy pochodzenia żydowskiego.

W 1907 roku, gdy w wiedeńskich brukowcach pojawiały się najbardziej agresywne ataki na żydowskich rajfurów, przyjechał tam 18-letni wówczas Adolf Hitler. Zetknął się z takim właśnie wykreowanym w stołecznej prasie wizerunkiem Żydów z dzielnicy Leopoldstadt, którzy sprowadzają na złą drogę młode dziewczęta.


Obraz Żydów czerpiących zyski z obrzydliwego występku został utrwalony w świadomości potocznej lat 20. i 30. W propagandzie antysemickiej pojawił się Żyd sportretowany jako szatan pochylony nad aryjską kobietą.

Żydowskie środowiska miały świadomość, że udział sutenerów pochodzenia żydowskiego w międzynarodowym handlu przynosi hańbę całej społeczności, i podejmowały walkę z tym procederem. Najczęstszą reakcją było wykluczenie nieczystych ze społeczności uczciwych Żydów i całkowity ich bojkot. Polegał on na pozbawieniu ich wszelkich praw, także wejścia do synagogi i pochówku na żydowskich cmentarzach.
...

Dopiero wielki proces żydowskich stręczycieli w październiku 1892 roku we Lwowie przyciągnął uwagę polskich dziennikarzy.

'Akt oskarżenia dotyczy 27 Żydów i Żydówek, których wyśledzić i ująć władza zdołała - relacjonował »Kraj «. - Wraz z nimi jawi się kilkadziesiąt ofiar ich handlu, kilkadziesiąt dziewcząt i mężatek w wieku od lat 15 do 23. Nawiasem mówiąc, żadna pięknością nie uderza, ale na każdej niemal maluje się straszliwe zbiedzenie'.

Cztery lata później jawnie antysemicka 'Niwa' z imienia i nazwiska piętnowała żydowskich handlarzy dziewcząt, wskazując źródła ich bogactwa. 'Żadne zbrodnicze rzemiosło nie daje takich dochodów jak handel dziewczętami. Ani fabrykacja banknotów, ani zorganizowane okradanie kas bankowych, ani obrabowywanie sklepów jubilerskich i zegarmistrzowskich nie opłaca się tak sowicie.

cały art dostępny na [kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3859153.html]
_______________________________
 
Yonaguni [http://www.insomnia.pl/Yonaguni-t192003.html]
Ładne dziewczyny z orkiestr dętych robią dobrze partiom politycznym.
Mój ojciec jeździł na wielbłądzie. Ja jeżdżę samochodem.
Mój syn lata samolotem. A jego syn będzie jeździł na wielbłądzie.

Specjalista -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]



 
Przegląd tygodnia | Wyślij odpowiedź

Zorganizowana prostytucja i handel kobietami

Warto przeczytać: Oni tu są!!! | Misja ratowania ziemi - misja faraon | Dziwna sprawa z ptaszkami. | co sie stalo z fzn? | Bestiariusz | Na własne oczy | Duch z zielonej szkoły w hotelu Ania w Rabce | Ziemia jest dziurawa | Mam zwidy? | NASA: w 2013 roku czeka nas apokalipsa | http://zbawienie.com/ | 2012 - czas wielkich zmian, czy kolejny wykwit fantazji? | Sen o chłopaku | Niezwykła kula ORB | Otwory w szybach | Corza bliższe porozumienie MIĘDZYGALAKTYCZNE... | chat | tarczyca | shoup problemy | herbarelax | american pie | ola szwed nago | Robert Jażdżyk | Rafaela | prince | biżuteria | zakup auta w hiszpania przez firme | joga | nadruki na czapkach | piotr | herbu3 | magdalena cielecka | audio book | fellowes | Biznes

 
Polecamy: KSW | Komputery | Nauka

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2014 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0