FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 63242 razy ¬
 
ROZRYWKA | Uzależnienia i Używki
najgorsze przeżycia 
[powiadom znajomego]    
Autor "najgorsze przeżycia"   
 
booe
biały miś
 Wysłana - 29 listopad 2004 10:52        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź ile procent masz tłuszczu

jakie były wasze najgorsze przeżycia na dragach lub alko (lub tym i tym)?


ja raz piłem 3 dni non stop (oczywiscie dzień i noc, bo nie było mowy o snie z wiadomych przyczym)
na trzeci dzień myslałem że zapaści dostanę i już po mnie. w samochód i na szpital. w samochodzie troche mi sie uregulowało tętno zacząłem znowu czuć serce. oczywiście zdażeniu towarzyszyły białe tunele i tp. co zapamiatam do końca życia, bo wszsytko to połaczone było z panicznym lekiem.
poczułem wtedy jak łatwo i głupio mozna zejść przez takie hardkorowe imprezy.

Ekspert -
 
INSOMNIA
 Wysłana - 29 listopad 2004 11:23      [zgłoszenie naruszenia]

u mnie to chyba po 450mg dxmu + zly set&settings jedyny badtrip jaki mialem i bylo naprawde zle wybor miejsca w prypadku dxm to bardzo wazna rzecz

 
Fana
 Wysłana - 29 listopad 2004 12:02      [zgłoszenie naruszenia]

Raz po ganji mialem ostre jazdy. Nie wiem co palilem, ale na 100% nie byla to marichuana. Moze z 10% bo reszta to pewnie jakies ACE i inna ******lona chemia. Sciagnalem trzy buchu i podziekowalem, tak sam kumpel z ktorym to palilem. Bylismy to zbakac u kolesi z klasy mojego kumpla. Wracamy od nich, a ja przez dwa kilometry drogi w jednej pozycji: jedna reka pod kurtka, druga wzdluz ciala spuszczona. Kumpel to samo; zastygl w jednej pozycji. Czulem masakryczny wrecz nacisk na glowe. Wrazenie jakbym szedl przez ogromna metropolie... wszedzie szum, samochody, metro itp. (a mieszkam na spokojnych przedmiesciach). Jak zblizalismy sie do punktu przeznaczenie na drodze nagle zrobila sie slizgawka (byl poczatek listopada, ale bylo cieplo, sucho, nic nie padalo), bylem pewny, ze sie wy***e. Podchodzimy do kumpli, a ja juz czuje, ze bedzie zle... Mowie dajcie mi fajke i cos do picia, zeby ten smak zabic. Jednka nie pomoglo. Czuje tylko bulwersacje w zoladku i nagel ogromny belt. Wszyscy baldzi.

Podszedlem do plotu, stanalem kolo niego, oparlem glowe i tak stoje. Czuje tak jakbym powoli tracil sily. Nagle kumpel krzyczy: PALY! Chce spojrzec w ta w jego strone, ale nie dalem rady. Znowu belt. Nie moglem wogole ruczyc glowa bo zaraz puszcalem belta. Nawet minimalnie. Ale jakos sie zebralem, przeszedlem kawalek i usiadlem pod plotem w takim miejscu, zeby mnie widac nie bylo. Z ta policja to jaja byly. Chcieli tylko sprawdzic czy zyje.

Siedzialem tak pod tym plotem i powoli tracilem sily. Zaczely mi opadac rece na dol, pozniej glowa. Pwieki mi sie zamknely i zaczela osuwac sie szczeka. Nie mialem sily wykonac zadnego ruchu. Doslownie nic. Zeby ruszyc malym palcem u reki musialem sie koncentrowac, zbeirac sily, a i tak bylo to prawie niewykonalne. Kazda proba ruchu glowa konczylam sie beltaniem. W pozniejszym etapie nie bylo juz czym zygac to leciala zolc... Z nosa lecialy mi spiki, a nie mialem sily (nawet nie tyle co sliy co po prostu nie mogelm) wciagnac. Gdybym mial jakos potrzebe fizjologiczna to nie dalbym rady utrzymac W kurminacyjnej fazie gdy nic nie moglem zrobic wpadlem w ogromne leki, ze stanie mi serce i przestane oddychac bo jakby nie patrzec - miesnie, w ktorych nie mialem nic sily. Nie chcialo mi sie oddychac, jednka umysl zmuszal do tego. Co dziwnie sprawialo mi to ogormny wysilek. Przez chwile nawet myslalem o tym, zeby kumple zadzwonili pod 999 po myslalem, ze inaczej bardzo zle to sie skonczy.

Trwalo to wszystko okolo trzech godzin i zaczalem powoli odzyskiwac sily. Koledzy byli przy mnie caly czas i chociaz mieli ochote juz isc do domu(bo bylo juz pozno), siedzieli ze mna. Jak widzieli, ze mi przechodzi poszli na do sklepu na stacje, kupili napoj i cos do jedzenie i mi przyniesli. I taki to bylo. Po okolo 4-5 godzinach doszedlem do siebie. Na nastepny dzien mialem takie kaca umyslowego, ze nie bylem prawie nic w stanie zrobic. Dopiero po poludniu mi przeszlo.

Kiedy tak tam lezalem mowilem sobie, ze jezli to mi przejdzie to nigdy juz nie zapale... Ale jak to ja na drugi dzien kumpel przyniosl sprawdzony towar i ehehe sie spalilem. Jednak od tamtego razu (ponad rok temu) nigdy nie biore nic z niesprawdzonych zrodel

Zmieniony przez - Fana w dniu 2004-11-29 12:06:22

Specjalista -
 
BiG BoSs
Rockefeller
 Wysłana - 29 listopad 2004 12:33      [zgłoszenie naruszenia]

Podobnie jak ty Fana paliem niewiedomo co
Wszystko sie zaczelo kiedy koleszzka przywiózł polówke i sobie palilismy ja na trzech.Po paru buchach mówie do niego ze to jakis Syff wogóle nie dziala fifka ledwo sie zarumienila.Kiedy sie zbilizala z 5 kolejka nagle niewiadomo skad tak mnie piedolło ze az sobie usiadłęm wszyscy sie ostro nastukalismy został nam jeden gar wiekszosc to miał.
I ten jeden gar lezal sobie w samarce caly tydzien i przyszedł czas zeby go wykorzystac i tak zrobilem z jednym kolesiem.
Po tym jednym garze gorzej sie nastukalem niz tydzien temu było to dla nas bardzo dziwne bo to mialo byc delikatnie.
poszlismy do sklepu i tam sie zaczoł mój bad trip w cieplym sklepie zrobilo mi sie strasznie slabo i krecilo mi sie w glowie musialem wyjsc ze sklepu bo nie mioglem tam wytrzymac , jak siedzialem sobie na ławce przed sklepem zaczol sie starch ze dostane zapasci itp.(caly czas mysli isc na pogotowie, powidzec rodzica co sie stalo itp...)
Starsznie piekolo mnie w klatce(w dolku) mialem takie uczucie ze cos tam jest i sie próbuje wydostac,mialem dreszcze które były tragiczne najgorsze bylo to ze tracilem kontakt musialem byc caly czas skupiony (a to bylo bardzo trudne) bo nachodzilo mnie takie cos ze nie wiedzielem co sie dzieje w głowie jak by mi wybuchla bomba(nawed nie potrafie opisac tego słowami).Najbardziej mnie w****ialo to ze co 5-10 sekun ziewalem mimo ze mi sie nie chcialo spac to było starsznie w****iajace.
Siedzielm u kolesia z godzine bylo juz puzno wiec musialem isc do domu po drodze spodkalem Straz miejska pogadali czy pilem cos i puscili mnie.
Uradowany wchodze do domu a tu ojciec do mnie zebym poszedł wprowadzic samochód na parkinga nie bylem wstanie jeszcze dobrze pomyslec.
Zchodze a tu samochód zastawiony z obu stron obok stoi samochód starszy zobacza ze wsiadam do samochodu zaraz mnie zwina bo wiedzieli mnie wczesniej i moze cos podejrzewali ale na szczescie odjechali i po duzej meczarni wjechalem na parking.

TO bylo straszne

Zmieniony przez - BiG BoSs w dniu 2004-11-29 12:36:52
_______________________________
 
Gdzie zaczyna się pasja, tam kończy się ekonomia!

 
Fana
 Wysłana - 29 listopad 2004 12:41      [zgłoszenie naruszenia]

Raz tez takiego opozniacza mielismy. Palimy, palimy juz nikt nie liczy ile, a tu nic nam nie jest Juz mowie no***** wieczor zmarnowany. To bylo u kumpla na chacie. Wcyhodze do kuchni, zeby zapalic fajke, sciagam pare buchow, a tu jak mnie nie ******lnie... W momencie szytwny, nie wiem co sie dzieje, nie umiem chodzic, chce sie dostac do lusterka, biegam w kolko pokoju, gadam sam do siebie, smieje sie w nieboglosy - tak samo kumple. Jazda byla niezla
Ale tez prawie przerwalem cieniutka granice miedzy dobra zabawa, a przedawkonwaniem. Sciagnal bym jeszcze jednego, dwa buchy i badtripek bogaty.

Zmieniony przez - Fana w dniu 2004-11-29 12:43:47

Specjalista -
 
deadmike
 Wysłana - 29 listopad 2004 13:38      [zgłoszenie naruszenia]

chyba nie mialem takich

moze raz jak zjadlem 4 rodzaje za***istych pix i po calej nocy imprezowania w blue nocie rzygalem krwia a na drugi dzien ledwo co sie ruszalem - juz nie jem pixow

oprocz tego to mialem kiedys takiego dola po zajaraniu ze nie pytajcie, moje kilka pierwszych razow - wyszedlem z kumplem nad jezioro zjaralismy sie jak swinie poczestowalem go albanem, odwracam sie a tu moj sasiad z gory( na dodatek konfa ) dol gwarantowany tym bardziej ze bylem w 7 klasie chyba heheheeheh najdziwniejsze bylo to ze mnie nie sprzedal do dzisiaj mowie mu dzien dobry
_______________________________
 
it's wu!

 
michuXTC
 Wysłana - 30 listopad 2004 22:15      [zgłoszenie naruszenia]

no moje najgorzsze przeżycie to wypicie wywaru z konopii , wzieliśmy je z pola gdzie chyba stosowali jakieś opryski na zboże bo to była normalnie massakra. W przeddzień zaprosiłem "speca od mleka" no i on sobie ugotował 2szklanki i wypił. Potem poszedł do doumu i kontakt mu się urwał, miał taką faze że jego stara się zczaiła że coś brał no i cały dziń zaległ w domu taką bombe miał, napisał do nas SMSa. No to teraz z bracholem i kumplem wrąbaliśmy reklamówke roślin do niecałego litra mleka i chyba przesadziliśmy ze stężeniem albo tam jakimś syfem pryskali na tym polu. To był środek tygodnia i już dochodziła 23 jak wywar się ugotował. Miałem na 8 do szkoły LOL więc chciałem sobie chlustnąć a zaśniećie. No i rozlaliśmy do szklanek - wyszło po 1,5na łebka. Mówie troche posiedze może coś mi się wkręci. Właczyłem telewizor i oglądam tV i nagle taka ****a mi się włączyła że szok!!! Przez chwile bylo fajnie, ale po paru minutach serce zaczęło mi walić jak młot, miałem kłopoty z oddechem, był niespokojny, byłem bardzo zestresowany, więc przeniosłem się do pokoju gdzie siedział przed kompem brachol z kumplem i też nie wiedzieli co za bardzo robią przed komputerem. Mój stan pogarszał się, do tych objawów doszły jeszcze dreszcze, zimne poty i wogóle ogólna panika. Kazałem im wezwać pogotowie ale oni mieli taką ****e że nie mogli ruszyć się z miejsca. Ja dalej łapałem swoje schizy i cały czas gadałem żeby wezwali pogotowie bo tak********o to się jeszcze nigdy w życiu nie czułem.Bałem się położyć bo myślałem że się już nigdy nie obudze !!. Dobiła 1 w nocy no i troche się uspokoiłem. Powlekliśmy się do w spania, ja cały czas się tripowałem że się nie obudze, ale wykończenie organizmu wzielo góre. Zasnąłem i obudził mie budzik do szkoły o 7. Bardzo się cieszyłem że najgorsze już mineło ale zatruty jakimś szitexem dalej byłem i poszedłem się przejżeć w lustrze. W życiu tak dziwnie nie wyglądałem!!!!! Moje powieki były tak opuchnięte że musiałem podnosić powieki palcami taki byłem słaby. Oczy to miałem jakbym spalił w 2minuty gr. zioła, więc położyłem się dalej spać. Obudziłem się o 12 no i pojechałem do szkoły zajrzeć i wszyscy znajomi zwrócili uwage na mój dziwny wygląd. Wyglądałem jakbym solidnie przysmażył przed chwilą a to mleko to piłem ponad pół dnia temu. W głowie jeszcze lekka jazda ale naszczęście już mam ją za sobą. Już nigdy nie tkne żadnych wywarów z konopii z pola gdzie działają nasi polscy rolnicy. W życiu tak się żle nie czułem, w życiu nie miałem takiego schematu że jak zasne to się nie obudze. Wtedy w nocy to było wszystko mi jedno czy przyjedzie policja(miałem troche sprzętów w domu) czy pogotowie czy coś tam jeszcze byle tylko poczuł się lepiej

 
Kos_a
 Wysłana - 30 listopad 2004 22:39      [zgłoszenie naruszenia]

Ja kiepskie przeżycie miałem po pierwszym zjaraniu zioła. A może to nie było zioło? Sami oceńcie bo do dzisiaj nie wiem...


Zaczęło sie że przyjechał do mnie kumpel z daleka, no i wyjątkowo przywiózł ze sobą zioło. Upał był nieziemski jakoś pod 30 stopni, trzeba było sie ulotnić z chałupy bo starzy siedzieli, podzwoniliśmy po kolegach, jednak nie za bardzo. Po chwili namysłu, usadowiliśmy sie w krzakach na łąkach za osiedlem, tuż obok drogi samochodowej No więc jaramy jaramy, nic. Wchodzi powoli, popijamy cole, słońce grzeje jak s****ysyn po głowach. I nagle, Joker-śmiech,śmiech,śmiech, szybka zmiana miejscówki przy chodzeniu czułem sie jakbym leciał, we śnie, pamięć sie urywała. No i postanowiliśmy zjarać jeszcze troche. Jaramy poszło kolejnych pare lufek.
No i nagle ryp, cudem sie dźwiagam, wstaje i powoli szukamy miejsca spoczynku, koszmar, coraz gorzej, idziemy, robie się coraz słabszy, zaczynam sie zataczać. W końcu znajdujemy miejscówke i siadamy na osiedlu w cieniu. Kumpel idzie po picie i jakieś żarcie (był w lepszym stanie) ja siedze na murku i nie mam nawet siły sie dźwignąć, słonce praży. Potem próbuje sie zdrzemnąć zamykam oczy ale mam uczucie jakbym spadał w jakąś przepaść...zamula mnie i wymiotuje....
Skończyło sie tak że po 3-4 godzinach jakoś doprowadziłem sie do znośnego stanu. Muliło mnie jeszcze dzień po jaraniu i w ogóle.

Do dziś nie wiem co to było...zioło czy może w nim było coś mocniejszego?
_______________________________
 



 
Gochan
 Wysłana - 30 listopad 2004 23:21      [zgłoszenie naruszenia]

U mnie wszystko zaczęło się od tego, że wybierałem się nad morze, a dzień wcześniej gość wjechał mi w drzwi samochodu rozwalając całkiem szybę, drzwi na szczęście dały się zamykać. Mogłem ruszyć niedługo później, bo okazało się, że to znajomy i załatwimy wsdzystko konkretnie jak wrócę, na ten moment załatwił szybko szybę i dał mi "na drogę" w przeprosiny... Dwa litry czystego spirytu. Trochę zwątpiłem, bo raczej w spiryt się nie bawię ale mówię sobie "OK są wakacje, wszystkiego trzeba spróbować" parę dni później kiedy już byliśmy na miejscu piliśmy ten spiryt w trójkę (ja i dwie koleżanki) i do tego zjadłem dyszkę dropsów (były to wówczas rolexy - są dość słabe) i spaliłem parę wiader haszu (lubię wakacje nad morzem bo tam jest łatwo o kość, a w moich rejonach głównie jest zioło - ja wolę haszyk) w pewnym momencie siedząc tak na kanapie w wynajętym pokoju dopadła mnie skrajnie negatywna wersja rzeczywistości - wszystko było ciemne, nienawidziłem świata, nienawidziłem ludzi. Zacisnąłem zęby (dużo mam popękanych od takich akcji)
a z oczu zaczęły ciec mi łzy bardzo ostro, siedziałem tak bez ruchu podobno około dwóch godzin i nic nie mówiłem. Ogólne myśli i wrażenia trudne do opisania, czysta symbolika.
_______________________________
 
"Czyń swoją wolę, niechaj będzie całym prawem"
Aleister Crowley

 
pastorTroy
 Wysłana - 1 grudzień 2004 01:45      [zgłoszenie naruszenia]

w te wakacje na dzialce u zioma wlalem w siebie naprawde bardzo duzo ,rachuba gdzies mi sie urwala po 1.2 litra no i w pewnym momencie utrata przytomnosci i wy***ka na plecy na debowy stol ktory sie zlozyl pod moimi 110 kg,potrem rzyganie krwia i ogolny zgon

w te same wakacje jeden z lodzkich klubow,przyjechal znajomek z usa zapalilismy ,zjedlismy po 2 pixy ,on kupil w srodku 3 flaszki ,poprawilismy prochem i myslalem ze sie przekrece ,ciemno ,zimny pot,rzyganie ,zgubile3m telefon a uratowal mnie znajomy z silki ,bramkarz z tego klubu, ktory mnie wystawil na zewnatrz ,dal odetchnac i wsadzil do taryfy...niestety w domu dosc ostro mnie wzielo i niezle awanti

a z czasow mlodzieczych i to wspomniam juz w sumie na wesolo to w 1 klasie liceum pojechalem na dicho w remizie pod lodzia ,zjadlem 3/4 barta,pigule i sporo wypilem...wyniklo jakies cisnienie z miejscowmi i heh sam rzucilem sie na kilkunastu kolesi ,efektem byl lekki wstrzas mozgu ,zlamany nos,porawne ciuchy co ciekawe nie czulem bolu i nie mogli mnie opanowac,a kolesie ktorzy byli ze mna bali sie podejsc bo lekko sie w****ilem ze mi nie pomagali i dopiero utrata przytomnosci mnie uspokoila

 
eDDwardeZ
 Wysłana - 1 grudzień 2004 19:06      [zgłoszenie naruszenia]

moja najgorsza akcja to pierwsze w zyciu wiadra + jakis w miare dobry haszyk... a wiec tak zrobilem wiadro (kiedys juz pisalem) butelka po 1l plynie do kąpieli i przyszedl kumpel... ok jedziemy pierwsze 3 wiadra spoko weszly nic nie poczulem... w woreczku dalej sporo zostalo :)... chwila namyslu jedziemy dalej kolejne 3 wiaderka stuknely a ja dalej nic nie czuje jedynie troche zaczalem sie gibac przy cypress hill... *** 2 wiadra i koniec wora... szkoda mysle i idziemy przed TV mija z pol godziny mamy sie wybrac gdzies na powietrze loos... wstaje... i ***idup zoladek pulsuje szybciej niz serce :o ... cholera :( nigdzie nie ide mowie bo zaraz zdechne... kumpel poszedl a za pol godziny mama miala wrocic... mysle zeby isc gdzies ale ledwo stoje na nogach... polozylem sie na lozku i koniec... cialo zdeaktywowane... leze i mysle... przyszla mama patrzy a ja prawie niezywy na lozku... zaopiekowala sie mna drzac sie niesamowicie (ale doskonale to rozumiem)... nagle podnosi sie i heeeeen do WC paaaaaaaw smacznego dziekuje... koniec sil padam na wycieraczke czy jakies cos w kiblu puchowego i leze sobie... po chwili zebralem sily i wrocilem do lozka i przespalem chyba pol dnia i ostra rozmowe z mama... dzieki bogu uszlo ze to po tanich winach... dzieki bogu w ostatnich minutach normalnosci kazalem kumplowi wywalic wiadro na smieci... naprawde nie polecam takich akcji nabralem respektu do wiader i 2 mi narazie wystarczaja (w koncu pozniej mozna wziasc kolejne 2 :D) i tyle

ogolnie nie lubie wszystkich akcji co sie koncza wymiotami...

jedyny raz co mi sie podobal to z DXM acodin power :D ale to inna historia na inny topic

[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]

Odpowiedzi jest na 47 stron.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

najgorsze przeżycia

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47