edding300 z INSOMNIA

Status na forum
Użytkownik
Imie
Marcin
Nazwisko
Homo doctus
Zawód/studia

Wiek

Stan cywilny
Samotny
Suma Otrzym. Głosów
295
L. wysłanych artykułów
1393
L. przecz. artykułów
17687
Ostatnio aktywny
2008-10-25 05:17:01
Data rejestracji
2007-11-20
 
Moje wypowiedzi
 
Strona WWW
 
 
Wyślij e-mail
 
 
 
Region
bd.
 
Miasto
bd.
 
Dzielnica
bd.
 
Państwo
Polska
 
Telefon
tylko dla znajomych
 
Skype
tylko dla znajomych
 
Gadu-Gadu
bd.
 
ICQ
tylko dla znajomych
 
Tlen
tylko dla znajomych
 
zaproś do znajomych
 
   Profil tematyczny
 

coś czego nie ma ..
  bd.
ulubiony kolor stryjka twojej babki
  bd.
nie to to co...
  bd.
coś szalonego
  bd.
coś głupiego
  bd.
coś nieśmiertelnego
  bd.
sposób na poniedziałek
  bd.
parę słów od twojego kolegi
  bd.
parę słow od siebie %-)
  bd.
tu nic nie pisz
  bd.
twój pomysł na mój zysk
  bd.

  O mnie

 Zielskogłowy!

Znaleźliście przy mnie zielone liście, pewnie sfotografujcie to i zapiszcie, ja mam to w pizdzie co macie w tych notatkach bo jest mi po lisciach iscie zajebiscie!!

 
  Na co dzień zajmuję się

 Za oknem na parapecie czarny kruk
Nie może odlecieć, czy tego chce Bóg?
Zaglądasz mu w oczy jak w śmierci oblicza
Złapany w zamkniętym rozdziale życia

Musisz żyć

Modlitwa samotnej tułaczki ucieka ustami
Paciorki znikają między sinymi palcami
Ściskasz kurczowo różaniec wyprawy
Procesja nieszczęść ciągnie się za plecami
Podróż po stacjach drogi krzyżowej
Okaż pokorę, głowę posyp popiołem
Wewnętrzna walka, monolog nie dyskurs
Życie chce cię zabić, zepchnąć do Styksu
Twój telefon w święta, też tak na to patrzę
Coraz mniej osób do przełamania się opłatkiem
Idąc przez deszcz przyciskasz do ust pięść
Przeszłość nie da się na trzeźwo znieść
Chwila wahania, los bez litości
Światło z zewnątrz nie obejmie wewnętrznych ciemności
Zginiesz, spacer po linie w mroku
Potrzebny jest most nad rzeką kłopotów


Za oknem na parapecie czarny kruk
Nie może odlecieć, czy tego chce Bóg?
Zaglądasz mu w oczy jak w śmierci oblicza
Złapany w zamkniętym rozdziale życia

Nasze życie wypełnione na przemian
Grzechami i wyrzutami sumienia
Widok łez dziś potrafi znieść
Obok głosu bliskich osób przejść
Gdy twarz jej wykrzywia grymas udręki
A łzy torują drogę przez przymknięte powieki
Jesteś obok ale odchodzisz jutro
Archanioł konających porażkę studzi wódką
Dać czas czasowi, nic się nie zmienia
Prawdą staje się wykrakana przepowiednia
Powoli się żegnasz, to się nie zdarzy
Za młodo, z trumną ci nie do twarzy
Widzisz to na jawie, widzisz to we śnie
Demony, bestie, pod stopy patrzysz
Trzy ćwierci do śmierci, krok od przepaści
Nad tobą sępy najgorszej maści


Za oknem na parapecie czarny kruk
Nie może odlecieć, czy tego chce Bóg?
Zaglądasz mu w oczy jak w śmierci oblicza
Złapany w zamkniętym rozdziale życia

Życie jest krótkie, a śmierć długa
Błękit nieba tonie w wypłakanych strugach
Nieprzespane noce, noce zerwane
Ja tak jak ty odłożę ten kamień
Stąd pochodzimy, nie ma ideałów
Tu nawet święci spadają z piedestałów
Świat nas wypaczył, ciężko być sobą
Jak kropla atramentu w szklance z wodą
Szukamy po omacku definicji męstwa
Klęski uważamy za zwycięstwa
Los nas traktuje jak obcych, wrogo
A każdy błąd kosztuje orzeźwiająco drogo
I to co widzisz w tych oczach to strach
Bo czas ucieka jak w klepsydrze piach
Brat nie wiem co jutro przyjdzie
Lecz wierzę, że ty się z tego wyrwiesz


Za oknem na parapecie czarny kruk
Nie może odlecieć, czy tego chce Bóg?
Zaglądasz mu w oczy jak w śmierci oblicza
Złapany w zamkniętym rozdziale życia

 
  Moje zainteresowania

 Homo doctus

 
ostatnia modyfikacja - 2008-05-20 11:11:02