FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 17139 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Moda i Uroda
troche historii :-) 
[powiadom znajomego]    
Autor "troche historii :-)"   
 
vogue
 Wysłana - 16 listopad 2005 13:21        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź ile procent masz tłuszczu



Krótka historia spodni


Dlaczego "spodnie" a nie "wierzchnie"?


Przez bardzo długi czas mężczyźni byli przekonani, że spodnie są typowo męskim atrybutem. Kiedy Niemiec chce powiedzieć że to kobieta rządzi w domu, mówi: "ona nosi spodnie". Takie szowinistyczne poglądy to już dziś przeżytek. Spodnie noszą równie chętnie kobiety i mężczyźni, a męska magia tego przyodziewku prysła jak sen jaki złoty, kiedy przypomniano - że wzięły się właściwie z... rajtuzów, czyli długich pończoch zszytych z majtkami. Stąd też polska nazwa "spodnie" a nie - "wierzchnie" (choć tak byłoby logiczniej).

Pra-spodnie pojawiły się prawdopodobnie już w epoce brązu. Były to wełniane rajtki, przytrzymywane postronkiem w talii i związane sznurkiem wokół kostek. Z tego dość pokracznego wynalazku zrodziły się dużo później pra-szorty, noszone chętnie przez wojowników plemion germańskich. Dopiero około trzech tysięcy lat temu ta część garderoby zaczęła przypominać spodnie do jazdy konnej - takie jakie noszone są dziś. Z licznych wizerunków wiemy, że takie spodnie jeździeckie nosili wojowniczy Scytowie, którzy żyli na azjatyckich stepach na długo przed Tatarami. Mieli oni niezwykle bogatą kulturę. W kurhanach zmarłych wodzów scytyjskich, archeolodzy znaleźli wazy z wyrazistymi scenami życia ludu, który większość czasu spędzał w siodle. Spodnie nosili także Sarmaci - od których szlachta polska usiłowała wywieść swoje pochodzenia a także plemiona greckie. No i oczywiście - Persowie. Z malunków na greckich wazach wiemy, że to właśnie z Persji i poprzez Kaukaz, spodnie dotarły do Europy.

Grecy i Rzymianie nosili - jak wiemy - togi lub tuniki. Wiele elementów tego stroju przetrwało w formie odzieży liturgicznej kapłanów kościołów chrześcijańskich. Jeszcze w IV wieku po Chrystusie, rzymscy legioniści nosili spódniczki. Kiedy jednak nieśmiało zaczęli ubierać dużo praktyczniejsze i cieplejsze rajtuzy - zabronili im tego cesarze Honorius i Arkadius specjalnym edyktem nazywając spodnie "strojem barbarzyńców". Oczywiście - nie chodziło wcale o modę, tylko o wygodę. Rzymskie legiony dotarły do zimnych krain środkowej Europy, gdzie zimy bywały bardzo surowe. Chłód dokuczał półnagim legionistom, którzy na dodatek musieli nosić sandały zamiast chroniących stopy solidnych butów. Rzymskie podboje sprawiły jednak, że osiedlający się na zdobytych terenach żołnierze, zaczęli przejmować miejscowe obyczaje.

Przeniesienie stolicy imperium do Konstantynopola i uznanie chrześcijaństwa za religię państwową spodniom (niestety) nie posłużyło. Cesarz Justynian (518-527), który odzyskał niemal wszystkie krainy dawnego mocarstwa (oprócz Galii) zainicjował renesans kultury antycznej. Kościół odegrał w tym procesie wielką rolę, ponieważ dogmat grzechu pierworodnego, a co za tym idzie uznanie seksualności za obszar "nieczysty", zmusił do noszenia ubiorów sięgających do samej ziemi i całkowicie zakrywających ciało. Nogi - jako widoczna część ciała - zniknęły z widoku na całe stulecia. Odkryto je dopiero w późnym średniowieczu, kiedy kulturę zaczęła na powrót przepajać zmysłowość.

®OME©
______________________________
 
.

Specjalista -
 
vogue
 Wysłana - 16 listopad 2005 13:22      [zgłoszenie naruszenia]




_______________________________
 
.

Specjalista -
 
vogue
 Wysłana - 16 listopad 2005 13:22      [zgłoszenie naruszenia]




_______________________________
 
.

Specjalista -
 
vogue
 Wysłana - 16 listopad 2005 13:24      [zgłoszenie naruszenia]

Mała historia rozporka


Czyli jak przodkowie nasi kroczem imponowali

Przysłowia "nie suknia zdobi człowieka" nie można naturalnie brać dosłownie. Jan Brzechwa napisał dowcipnie: "Co zdobi człowieka? Nie suknia lecz praca. I głowa - lecz w głowie się często przewraca." A Stanisław Jerzy Lec zapytał: "Czy naga kobieta jest inteligentna?"
Rzecz to jasna i bezdyskusyjna, że suknia nie tylko zdobi człowieka, ale definiuje też jego pozycję, status społeczny, funkcję, pochodzenie i tak dalej. Kostium, ubranie, to bardzo ważna rzecz. Żyjący w zgodzie z duchem czasu mężczyźni znajdują się pod ogromnym ciśnieniem reklamy, która na plakatach, w telewizji lub w gazetach przedstawia typ mężczyzny idealnego, nieskazitelnie pięknego, młodego i zadbanego. I jak tu nie wpaść w kompleksy? W każdej epoce historycznej pewna grupa mężczyzn mogła sobie pozwolić na zaspokojenie próżności i przesadną dbałość o powierzchowność. Zawsze chodziło przy tym to podkreślenie atrakcyjności fizycznej, imponowanie potencjalnym rywalom i manifestowanie swego znaczenia.

Tak było na przykład w armii starożytnego Rzymu, gdzie oficerowie wyższej rangi nosili pancerze z plastycznym odbiciem muskularnej klatki piersiowej. Nie chodziło przy tym o wywarcie wrażenia na kobietach, ani też o ukrycie ewentualnych niedostatków cielesnych. Herkulesowa atrapa zgodna była po prostu z idealnym wyobrażeniem wojownika, takim, jak przedstawiali go rzeźbiarze. W życiu cywilnym, ciało nie odgrywało aż tak wielkiej roli, ponieważ zasłonięte było luźną szatą - u młodych chłopców krótką, u mężczyzn długą. Ludzie w czasach antycznych nie wstydzili się ciała. Zawodnicy, startujący w Igrzyskach Olimpijskich, występowali przecież nago. Pięknem ciała męskiego zachwycali się artyści. Do dziś, nasze muzea, pełne są wspaniałych posągów nagich herosów z czasów greckich i rzymskich.

Przełom nastąpił dopiero wraz z pojawieniem się chrześcijaństwa, dla którego ciało jest grzeszną powłoką a zmysłowość nieczystym pożądaniem. W wczesnym średniowieczu, mężczyźni i kobiety nosili niemal takie same przestronne szaty przepasane w talii oraz długie włosy. Ubiory dla mężczyzn i kobiet zaczęły się różnić od siebie dopiero w późnym średniowieczu. W XIV wieku szaty męskie stawały się coraz krótsze. Pod spodem, panowie nosili ciasne rajstopy i buty z długaśnymi nosami. Te buty były u niektórych elegantów tak długie, że ich chód musiał przypominać ruchy kaczki. Ekstrawagancja, panująca na dworze w Burgundii posunęła się tak daleko, że z szaty wierzchniej pozostała tylko krótka pelerynka. Natomiast rajstopy zamieniły się w rodzaj "body" z wyciętym dekoltem, które więcej odsłaniało niż zasłaniało. Moda na seksowne męskie nogi przetrwała co najmniej kilkaset lat. W czasie, gdy mężczyźni odsłaniali swe wdzięki, kobiety pokazywały dekolty i wąską talię, ściśniętą gorsetem. Ale suknia zawsze sięgała do samej ziemi. Zgrabne nogi kobiet możemy podziwiać dopiero od niespełna 100 lat - oto jak fałszywa moralność kształtuje gusty.

Kronikarz niemieckiego miasta Moguncja, skarżył się w 1367 roku, że miejscowi młodzieńcy noszą tak wyzywający i ciasny ubiór, że swe najintymniejsze części ciała wystawiają niemal na widok publiczny! Z rycin i obrazów wiemy, że owa bezwstydność polegała na odsłanianiu nóg i wszystkiego innego aż do bioder. Mężczyzna odziany był tylko w obcisłe pończochy w krzykliwych kolorach i wzorach. Pończochy połączone były z czymś w rodzaju koszuli przy pomocy guzików. Aby ułatwić modnisiom załatwianie potrzeb fizjologicznych, wymyślono klapki, zakrywające przyrodzenie. I one właśnie zaczęły z czasem odgrywać coraz większą rolę. Uwydatniające męskość klapki, zwane po francusku "braguette", były wypychane przy pomocy rozmaitych materiałów i odpowiednio modelowane. Mężczyźni i młodzieńcy lubowali się w coraz większych i coraz bardziej odstających "braguettes", czasami wykonanych z szlachetnych tkanin i ozdobionych haftem i drogimi kamieniami. Kiedy przyszła moda na bombastyczne, balonowate spodnie zapinane pod kolanem, pełne plisów, falban i wstążek, "braguettes" osiągnęły wielkość głowy dziecka. W demonstrowaniu swej męskości wyróżniali się szczególnie najemni żołdacy, znani z brutalności. Ich "braguettes" imitowały erekcję i były koloru krwisto czerwonego, co sygnalizowało agresywną seksualność, którą zresztą wyżywali, gwałcąc kobiety w każdym zdobytym mieście.

"Braguettes" wyszły z mody pod koniec XVI wieku. Kuliste portki straciły swą objętość i prowokacyjny wygląd. W połowie XVII wieku, w modzie męskiej nastąpiła prawdziwa eksplozja koronek, wstążek i guziczków. Także okolice rozporka zdobione były przemyślnie tymi elementami. Jako materiału używano połyskliwych atłasów i jedwabiów. Na dworze Ludwików XV i XVI mężczyźni prezentowali się niezwykle kobieco. Nosili buty na wysokich obcasach, kapelusze z pękami piór. Ciało ściśnięte mieli gorsetami a twarze gładko wygolone i wypudrowane. Niektórzy panowie przyklejali sobie tak zwane "muszki", czyli pieprzyki z czarnego taftu, które miały kontrastować z śnieżną karnacją skóry. Dziwne, że damy w tamtych czasach wcale nie uważały iż tak wystrojeni faceci nie wyglądali wcale męsko.

Europejska moda wróciła do antycznego uwielbienia naturalnych proporcji ciała dopiero około roku 1800. Nogi mężczyzn nie były już udrapowane zwojami kolorowych tkanin. Spodnie od tej pory miały prosty krój, sięgały do kolan i uszyte były z jedwabiu. Sylwetka mężczyzny przypominać miała greckie lub rzymskie posągi. I podczas gdy dzisiejsi młodzieńcy gotowi są wstrzykiwać sobie silikon w pośladki lub w uda, by powiększyć muskulaturę, 200 lat temu wystarczały zręcznie wszyte w newralgicznych miejscach poduszeczki. Moda w epoce Biedermeiera to drobne kwiatki na porcelanowych filiżankach i wazonikach, ale też spadziste ramiona i wcięta talia. Był to okrutny czas dla mężczyzn ceniących uroki dobrego stołu, bo aby wbić się w spodnie i surduty, otyli panowie musieli krępować się gorsetami, niczym kaftanem bezpieczeństwa.

Wszystkie te firlefancje skończyły się wraz z epoką uprzemysłowienia w drugiej połowie XIX wieku. Bogaci ludzie poświęcali coraz więcej czasu i energii pracy, a coraz mniej rozrywce. Moda traktowana była jako zło konieczne. Znikły gorsety a pojawiły się luźne marynarki. Frak zakładano już tylko na bardzo uroczyste okazje. I tak pozostało do dziś. Nadeszła epoka męskiego garnituru, który od mniej więcej stu lat nie zmienił się zasadniczo, jeśli chodzi o koncepcję i krój. W latach 50-tych, młodzież odkryła seks-appeal i zaczęła nosić dżinsy i T-Shirty. Prekursorami tego trendu byli między innymi James Dean, Marlon Brando i Elvis Presley. Moda dla chłopców i dziewcząt ujednoliciła się. A rewolucja obyczajowa, którą rozpoczęło pokolenie "dzieci-kwiatów" w latach 60-tych przywróciła należne miejsce naturalnemu pięknu ludzkiego ciała. Podczas parad miłości w Berlinie lub pochodów gejowskich w miastach na całym świecie, widać tyle nagości, że staje się ona czymś zupełnie naturalnym. I chyba tak powinno być? A może macie inne zdanie na ten temat?

Opracował: ®ome©
_______________________________
 
.

Specjalista -
 
vogue
 Wysłana - 16 listopad 2005 13:25      [zgłoszenie naruszenia]



Krótka historia męskiej bielizny


Od przepaski po mini slipy

Prawzorem męskiej bielizny był listek figowy. Wiemy o tym z Biblii, choć Pismo nie wyjaśnia wszystkiego do końca. Nie mówi na przykład, jak listek przytwierdzony był do ciała i czy jego wielkość i kształt wystarczały do przykrycia wszystkich detali męskiej anatomii. O tym, co działo się potem - historia przez bardzo długi czas milczy. Około 5300 lat temu, pewien mężczyzna wędrował przez tyrolskie Alpy odziany w skórzaną przepaskę lędźwiową. Jego doskonale zachowane w lodowcu ciało odkryto w roku 1991. Także zmarły w roku 1352 przed naszą erą młody faraon Tutankhamun odziany był w ostatnią podróż w 145 warstw przepaski lędźwiowej. Ta obfitość uzasadniona była z pewnością troską sprawiających faraonowi pochówek o jego komfort w Krainie Cieni. Tak czy inaczej, możemy przyjąć, że przez długie tysiąclecia, mężczyźni ubierali się w rodzaj pieluch. Długi pas tkaniny lub miękko wyprawionej skóry owijali wokół bioder i przekładali przez krocze. Taką tkaninę lub skórę można było łatwo wyprać lub wyczyścić. Jeszcze w roku 1835 pasterze w południowo-zachodniej Francji ubierali się w przepaski biodrowe, o czym wiemy z zapisków Abela Hugo, brata znanego pisarza Victora. Abel wydawał się być zainteresowany nie tylko przepaskami...

Podczas Pierwszej Wojny Światowej, żołnierze po wszystkich stronach frontu nosili już kalesony z guzikami. Kalesony te były często uformowane anatomicznie, poprzez wszycie w krocze dodatkowego trójkąta. Były bardzo wygodne, dlatego też, gdy opustoszały okopy, mężczyźni nosili je dalej. Ale nawet podczas Drugiej Wojny Światowej, gdy Europa dawno nosiła już gacie, japońscy piloci w dalszym ciągu tkwili w pieluchach, które zgodnie z wyniesioną z Chin tradycją miały kształt koperty. Jak widzimy, postęp w rozwoju intymnej części męskiej garderoby następował bardzo powoli. Bielizna - nie tylko damska, także męska - zawsze utożsamiana była z moralnością. Do dziś w języku polskim pokutuje słowo "niewymowne", które znaczy po prostu "kalesony". W latach 70-tych, socjalistyczne wzornictwo ukuło termin "trójkąt męski", z którego naśmiewano się przez następne dwadzieścia lat. A "trójkąt" to były po prostu majtki. Na przełomie wieków, w epoce wiktoriańskiej (od imienia królowej brytyjskiej Wiktorii) pruderia i zakłamanie osiągnęły apogeum. Echo tych ponurych czasów słychać do dziś. Można śmiało powiedzieć, że przeróżne seksualne upodobania związane z bielizną i "fetyszami" to właśnie relikt tych czasów.

Ważnymi wydarzeniami w historii męskiej bielizny było wynalezienie w roku 1793 przez Eli Whitney'a metody przemysłowej produkcji tkaniny bawełnianej zaś w roku 1846 maszyny do szycia przez Eliasa Howe. Oba te wynalazki umożliwiły masową produkcję konfekcji. Do tej pory bowiem, bielizna szyta była ręcznie przez panie domu lub służące. Rozpoczęła się trwająca do dziś rewolucja przemysłowa. Ogromne fabryki zatrudniały wielkie rzesze robotników, pracujących przy gigantycznych krosnach, produkujących tysiące metrów tkanin. Robotnikami byli imigranci z najbiedniejszych regionów Europy. Liczyła się dla nich głównie praca - a dopiero potem wysokość zarobku. Inne fabryki przerabiały maszynowo bawełniane tkaniny. Centrum wytwarzania "drugiej skóry mężczyzny" powstało w Stanach Zjednoczonych - kraju, który jest ojczyzną największego wynalazku w dziejach przemysłu: produkcji masowej. Około roku 1910-tego, męska bielizna wkroczyła do reklamy.

Sto lat temu, na długo zanim Calvin Klein wymyślił, że bielizna jest także częścią męskiej garderoby, twardzi jak stal faceci ubierali się głównie w coś w rodzaju śpioszków: jednoczęściową kalesonokoszulę z guzikami od krocza do szyi. Tę zabawną kombinację oglądać można teraz w komediach westernowych, kiedy bohaterowi opadają spodnie. Owe śpioszki służyły też jako piżama i podobnie jak ich właściciele miały bardzo rzadki kontakt z mydłem i wodą. Niejaki dr Gustav Jaeger przekonywał w roku 1880, że higiena ciała jest niezbędna dla zachowania zdrowia. Dopiero w roku 1901, amerykańskie zakłady P.H. Hanes Knitting Company wprowadziły na rynek dwuczęściową kombinację męskiej bielizny. Komplet ten oferowany był w katalogu sprzedaży wysyłkowej, więc rysunki "półnagich" facetów wzbudzały wielkie emocje. Katalogowa oferta zawierała wiele "patentowanych" rozwiązań. Niektóre modele miały otwarte rozporki, inne zapinane na guziki. Były także odpinane z przodu lub z tyłu klapki.

W latach trzydziestych, światem mody męskiej wstrząsnęła kolejna nowość, do dziś związana z magicznym słowem "jockey". Wytwórnia Coopers Incorporation wypuściła na rynek majtki męskie z frontem uformowanym w kształt litery Y. Forma i marka zachowały się do dziś, a ten rodzaj bielizny nazywa się po angielsku "briefs". "Jockey" zaprezentowany został publiczności 19 stycznia 1935 roku w Chicago. Tego dnia, miasto nawiedził straszliwy huragan i dyrekcja domu towarowego "Marshall Field and Company" doszła do wniosku, że w obliczu takiej tragedii nie należy niepotrzebnie szokować klientów. Nakazano usunięcie bielizny z wystawy. Zanim jednak polecenie zostało wykonane, klienci wykupili cały zapas - 600 sztuk. Od tej pory, śpioszki i ich mutacje odeszły do lamusa historii. Kolejną nowością było użycie tak oczywistego dziś elementu jak gumki (lub elastycznej taśmy) zamiast guzików. W taki sposób powstały słynne "bokserki".

Żyjemy dziś w czasach, w których moda na szczególny fason bielizny związana jest niemal z filozofią życiową ich użytkownika. Są faceci, którzy nigdy w życiu nie założą obcisłych slipów, inni prowokują wzorzystymi tkaninami w misie lub w motylki. Jeszcze inni demonstrują swe upodobania, nosząc elastyczną markową taśmę Calvina Kleina zawsze powyżej paska od spodni. A wszystko to zaczęło się od... listka figowego. I co wy na to?
_______________________________
 
.

Specjalista -
 
vogue
 Wysłana - 16 listopad 2005 13:25      [zgłoszenie naruszenia]




_______________________________
 
.

Specjalista -
 
vogue
 Wysłana - 16 listopad 2005 13:25      [zgłoszenie naruszenia]




_______________________________
 
.

Specjalista -
 
vogue
 Wysłana - 16 listopad 2005 13:26      [zgłoszenie naruszenia]




_______________________________
 
.

Specjalista -
 
vogue
 Wysłana - 16 listopad 2005 13:27      [zgłoszenie naruszenia]



jak meska bielizna to Calvin Klein


Mistrz apetycznego opakowania

Czy pamiętacie filmy świetnej serii "Powrót do przyszłości" (Back to the future). W jednym z nich, główny bohater (grany przez Michaela J. Foxa) musi się przenieść do czasów młodości własnych rodziców - inaczej nigdy nie przyjdzie na świat. W jednej ze scen, podkochuje się w nim własna (przyszła) matka. Następnego ranka budzi go w łóżku powitaniem "Dzień dobry, Calvin". Doskonały żart - pod warunkiem, że wiemy, że Calvin Klein to marka bielizny a nazwisko i imię legendarnego projektanta uwiecznione są na gumowej tasiemce od majtek...

Na świecie żyje niezliczona liczba mężczyzn, którym jest absolutnie obojętne, co noszą na ciele. Na szczęście, pozostaje jeszcze spora grupa takich, dla których moda nie kończy się na garniturze. Calvin Klein od dziesięcioleci już dominuje rynek ekskluzywnego tekstylnego opakowania męskiej anatomii, stymulując męskie fantazje, męską próżność i kult ciała. Bielizna CK grała główną rolę w wielu filmach i kampaniach reklamowych, które pozwoliły przywrócić pięknemu ciału męskiemu należne mu miejsce i wylansowała nieśmiertelną modę na "pokazywanie gumki" nad kusząco opuszczonym paskiem od dżinsów. Modele tacy jak aktor Mark Wahlberg, który zabłysnął właśnie w remake'u filmu "Planeta małp" pozostaną w pamięci dzięki erotycznym prezentacjom obcisłej bielizny męskiej. Dewizą CK jest bowiem, by kusić pięknym opakowaniem. Dzięki niemu bowiem, zawartość staje się tym bardziej interesująca.

Calvin Klein jest najbardziej znanym i uznanym kreatorem mody w Stanach Zjednoczonych. Główna siedziba jego potężnej firmy mieści się w Nowym Jorku. Tam właśnie pracuje wielki sztab ludzi, który systematycznie rozszerza paletę produktów. Poczynając od eleganckiej bielizny damskiej i męskiej, poprzez high fashion, jeanswear, galanterię skórzaną, perfumy (!), buty, można ubrać się od stóp do głów wyłącznie w ciuchy z symbolem CK.

Calvin Klein urodził się w 1942 roku i już jako dziecko wyróżniał się talentem podczas szkolnych konkursów rysunku i szycia. Po ukończeniu studiów na High School of Art and Design w Nowym Jorku i Fashion Institute for Technology, w roku 1968 założył z przyjacielem i współpracownikiem Barry Schwartzem własną firmę. Na sukces pracował przez długie lata. Jego miarą jest umieszczenie CK przez pismo "Time" na liście 25 najbardziej wpływowych Amerykanów. Nie obawiał się "skandali obyczajowych", które zawsze wybuchają, gdy w polu widzenia pojawia się ludzkie ciało. Tak było w roku 1979, kiedy aktorka Brooke Shields ukazała się na plakatach w jednej tylko części garderoby: dżinsach Calvina Kleina. Nieco później, jej miejsce zastąpiła modelka Kate Moss, kreując nowy "typ" kobiety.

Dziś, bielizna męska jest tylko jednym z wielu znanych na rynku kultiwych produktów firmy CK. W eleganckich sklepach (także w Polsce) dostać można różnego rodzaju bokserki, slipy i spodenki, których wyróżniającą cechą jest nie tylko marka i jakość, ale także - niestety - cena. W 1999 roku, Calvin Klein był o krok od podjęcia decyzji o sprzedaży swego tekstylnego imperium. Potrzebował pieniędzy na rozwój podstawowej działalności, czyli tworzenia ekskluzywnej mody. Na szczęście barierą nie do przeskoczenia dla zainteresowanych kupnem okazała się cena. Cóż... prawidziwy CK ma swoją cenę... Dlatego kupując bieliznę lub koszulkę ze znakiem CK (prawdziwą, nie zaś ordynarną podróbkę), możemy być pewni, że sygnuje je ręka mistrza.
_______________________________
 
.

Specjalista -
 
vogue
 Wysłana - 16 listopad 2005 13:27      [zgłoszenie naruszenia]




_______________________________
 
.

Specjalista -
 
vogue
 Wysłana - 16 listopad 2005 13:27      [zgłoszenie naruszenia]




_______________________________
 
.

Specjalista -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 4 strony.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

troche historii :-)

Strony: 1 2 3 4
 
Warto przeczytać: Pytanie o sklep | Nike.com | Buty Timberlandy | Czapka Prosto winter cap 2 black | Matura %-) | zarost - broda | Biżuteria dla dziewczyny na 18 urodziny. | Wojas | Kalesony | wymiary okładki vogue albo cosmopolitan | wymiana rozmiaru w h&m | Buty na zimę - modne i ciepłe MID 'y | wybielanie zebow metoda beyong | Buty Wojas. Problem. | Krasnale <175 | Buty Timberland | gianna michaels | monika ruga | cristina vee | vee | feta | dostojewski | pentedron | maxim | pietrucha | nieuczciwy | drążek | veronica fasterova | 5htp | elfa garnitur | odżywianie | chipsy | sok winogronowy | Michalp | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2019 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0