FORUM INSOMNIA
zabawa imprezy problemy przemyślenia seks

∑ temat został odczytany 4660 razy ¬


ZAREJESTRUJ SIĘ I ZALOGUJ NA FORUM, TO NIC NIE KOSZTUJE!
PO ZALOGOWANIU BĘDZIESZ MÓGŁ ZOBACZYĆ WYPOWIEDZI SPECJALISTÓW I WYŁĄCZYĆ REKLAMY

 
ROZRYWKA | Filozofia, Psychologia, Religie
wiara, nadzieja, Prawda - oczywiście w/g Osho ;) 
[powiadom znajomego]    
Autor "wiara, nadzieja, Prawda - oczywiście w/g Osho ;)"   
 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 19 październik 2008 21:09        | zgłoś naruszenie regulaminu

Sprawdź ile procent masz tłuszczu

O Osho już tu troche było, ale tym chcę się podzielić:)
Jak zwykle czytając Osho nieźle się ubawiłem, no i jak zawsze niezła 'uczta intelektualna'.

Osho Rajneesh ki jay!
_________________________________________________________________

motto:

"Największy heretyk
Największy obrazoburca
Największy antychryst
Największy immoralista
Największy szarlatan
Największy mistrz Zenu
Największy sceptyk
Najbardziej ukochany mistrz
Najniebezpieczniejszy człowiek
Największy gigant stulecia
Największy mistyk
Największy duchowy geniusz
Największy komunista
Największy anarchista
Największy duchowy terrorysta
Największa inteligencja w historii ludzkości
Największy Budda, jaki kiedykolwiek chodził po ziemi
Największy ateista
Największy bezbożny boski człowiek
Czy uwierzycie, że wszystkie te, tak różniące się od siebie opinie dotyczą jednego człowieka, Osho Rajneesha? Łączy je tylko jedno słowo: NAJWIĘKSZY!

-- Dr George Meredith"


najlepsze fragmenty odnośnie zagadnień zasygnalizowanych w tytule wątku:


"Czym jest wiara? Wiara jest zawsze ślepa.
Człowiek, który wie, nie potrzebuje wiary.

Jesteście całkowitymi ignorantami. W cokolwiek uwierzycie w swej ignorancji, cokolwiek stanie się waszą wiarą, jest tylko produktem ubocznym niewiedzy, strachu, społeczeństwa, szacunku.

Wiara nie jest cnotą, nie stanowi wielkiego wkładu do ewolucji człowieka. Wiara jest największą przeszkodą, stojącą na drodze człowieka poszukującego prawdy. Zanim wyruszysz na jej poszukiwanie, już wręcza ci się brudną wiarę z drugiej ręki i mówi ci się, że to wystarczy.

Nie musisz poszukiwać, Jezus zrobił to za ciebie, Budda zrobił to za ciebie. Ale to Budda wypił wodę, a moje pragnienie nie zostało ugaszone. Jezus wypił wino, a ja się nie upiłem. Jak Jezus może wam pomóc, jeśli tylko wierzycie w niego?

Wiara oznacza po prostu ukrytą ignorancję i jest bardzo tania. Pra­wda wymaga wielkiej energii, wielkiej pilności i całkowitego poświę­cenia się jej poszukiwaniu.

Prawda jest w tobie, wiara przychodzi z zewnątrz. Nic, co przychodzi z zewnątrz, nie pomoże ci. Nie możesz tego czegoś przyjąć w siebie. Prawda już żyje w tobie, nie potrzebujesz żadnej wiary. To wiara ut­rzymuje ludzi w niewiedzy. Nie przyczynia się do ewolucji, ale do inwolucji. Inwolucja oznacza cofanie się wstecz, a nie pójście do przodu.

Wierzy się zawsze w coś innego - w Jezusa, w Boga, w niebo, w piek­ło. To zawsze jest na zewnątrz ciebie, a prawda jest w tobie. Mając wiarę, poruszasz się na zewnątrz, coraz dalej od prawdy.

Jestem absolutnie przeciwny wierze, przeciwny wszelkim systemom wie­rzeń, ponieważ przeszkadzają one ludzkości odkryć osobisty stan Bud­dy, osobistą boskość. Żaden kapłan nie chce, abyś odkrył, że jesteś boski.


Każdy naczelny wódz świata chce, aby jego armie miały wiarę. Wiarę w co? Każda chrześcijańska armia bierze z sobą, nawet na pole bitwy, małą Biblię. Kiedyś to działało - w całej historii - był to po prostu zbieg okoliczności, choć chrześcijańscy misjonarze mówią o tym raz za razem. Podczas I wojny światowej pewien żołnierz trzymał w kiesze­ni małą Biblię. Kula uderzyła w Biblię na sercu i zatrzymała się. Powiedzieli; "To cud boski!". Chociaż zdarzyło się to tylko jednemu człowiekowi, odtąd wszyscy żołnierze noszą małą Biblię w kieszeni. I to nie działa.

Nawet zwykła osoba rozumie, że wyjątki nie są regułami. Wyjątek zda­rza się przez przypadek. Jeśli ten żołnierz miałby w kieszeni PLAY­BOYA, zadziałałoby to w ten sam sposób. Ciekaw jestem, czy jego Bib­lia nie ukrywała w środku PLAYBOYA! Wszyscy żołnierze bardziej inte­resują się PLAYBOYEM, niż Biblią, ponieważ są pozbawieni kobiet. Nie bez powodu pozbawia się ich kobiet.

Kiedy energia seksualna zaczyna się gromadzić, odczuwa się irytację. Jeśli twoja energia seksualna jest zaspokojona, nie odczuwasz pot­rzeby walki. Kiedy jednak zostaje stłumiona, masz ochotę wszystko niszczyć. Wpadasz w gniew, w furię; jesteś ślepy, nie wiesz, dlacze­go zabijasz innych ludzi. Inny człowiek również ma żonę, dziecko, matkę, starego ojca, którym musi się opiekować; on nie zrobił ci nic złego. Nawet nie zostaliście sobie przedstawieni. Zabijasz tego ko­goś po prostu dlatego, że tak kazał ci twój dowódca.

Lepiej zabić dowódcę. Zabijając jednego człowieka, ocali się miliony ludzi. Po prostu zabij wszystkich głównodowodzących, jacy są na świecie; jest ich stu, może dwustu. W świecie, w którym Adolf Hitler zabił w czasie wojny 30 milionów ludzi, nie ma to znaczenia. A sam nawet nie poszedł na wojnę...

Prezydent Truman w Waszyngtonie, w Białym Domu, to bardzo religijny człowiek, w każdą niedzielę chodzi do kościoła. Biały Dom ma specja­lną kaplicę dla prezydentów. Powinien sobie zmienić nazwisko! Tru­man... on nie jest nawet człowiekiem, a ty nazywasz go "true man" /ang. "prawdziwy człowiek"/. To największy morderca w historii. Nikt inny nie zabił na raz tylu ludzi. W ciągu trzech minut zniszczono Hiroszimę i Nagasaki. Po czterech minutach pilot wrócił. W dziesięć minut cała masakra została zakończona.

Mówię wam, że absolutnie żadna wiara nie jest potrzebna.

Wiara to największa przeszkoda dla poszukujących prawdy.



Innym niebezpieczeństwem jest nadzieja ... Kto potrzebu­je nadziei? Bogaty człowiek się nie martwi; to biedni, chorzy, umierający, głodni, żebracy, to oni potrzebują nadziei na przyszłe życie, gdzie zostaną natychmiast nagrodzeni. Nie będą już biedni, nie będą żebrakami. Nie będą produkować dziesiątków dzieci i tworzyć większego ubóstwa w świecie, zostaną nagrodzeni w niebie.

Wydaje się, że Bóg pragnie, aby ten świat zamienił się w slumsy; wtedy będzie bardziej szczęśliwy. Każdy będzie miał wiarę, wszyscy będą posłuszni, wszyscy będą chodzić do kościoła i Bóg będzie bezgranicznie szczęśliwy.

Ale jeśli ludzie zaufają sobie, kto będzie się przejmował Bogiem? Będziecie się coraz bardziej zbliżać do swojej własnej boskości. Swoją własną świątynię odnajdziesz wewnątrz siebie.

Nadzieja jest zawsze czymś na przyszłość, a rzeczywistość jest zawsze teraz. Nadzieja pozbawia was teraźniejszości, a teraźniejszość jest jedyną chwilą, w której możesz badać swoją rzeczywistość, swoje piękno, swoją prawdę, swoją boskość. Nadzieja to bardzo chytra stra­tegia.

Nadzieja nie przyczynia się do postępu ludzkości. Zapobiega postępo­wi. Sprawia, że ludzie zaczynają wierzyć w sny. Nie tworzą rzeczywi­stości, nie przekształcają jej, nie zmieniają struktury społecznej, nie zmieniają instytucji, które tworzą wyłącznie cierpienie i nic innego. Zapobiega temu nadzieja! Dlaczego więc się martwić?

Rewolucja może przyjść, ale ciebie nie będzie. A w rewolucji, w za­angażowaniu, nie będziecie się mogli modlić, chodzić do kościoła, nie będziecie mieli dostatecznej wiary. Jeśli macie wystarczającą wiarę, wtedy to społeczeństwo, ta struktura są stworzone przez Boga; musicie być cierpliwi, to próba ognia dla was - waszego ubóstwa, waszej choroby, waszej śmierci, wszystkiego.

Biblia mówi, że nie powinno się niczego zmieniać, ani nawet próbować zmienić, ponieważ Bóg uczynił wszystko doskonałym. Jest to ostatecz­na wypowiedź przeciw rewolucji, zmianie, ewolucji, polepszaniu losu biedoty i chorych. To fundamentalne motto chrześcijaństwa: "niczego nie zmieniać", oznacza śmierć dla ludzkości, śmierć dla tej pięknej planety.

W pewnej szkole chrześcijańska nauczycielka spytała ucznia:
- Jak można dostać się do nieba?
- Na początku musi się popełnić grzech - odparł.
- Co?! - powiedziała.
- Tak. Z tego, co pani mówiła wywnioskowałem, że najpierw trzeba po­pełnić grzech, potem Bóg ci wybaczy; w przeciwnym bowiem razie, co miałby do wybaczenia? Jeśli nie będzie mógł nikomu wybaczyć, będzie czuł się bardzo smutny. Uszczęśliw go, popełń tyle grzechów, ile ty­lko będziesz w stanie. Bóg jest dobry, Bóg jest miłością, Bóg jest współczuciem, on wybaczy. Siedzi tam całą wieczność w jednym tylko celu: aby wybaczać ludziom. Ufaj w boskie miłosierdzie, popełnij grzech! Oto droga do nieba.


Pewnego razu zachodni dziennikarz spytał Śri Ramanę, jednego z naj­większych mędrców tego (XX-go) stulecia:
- Czy wierzysz w Boga?
Nie - odparł Śri Ramana.
Mężczyzna był zaszokowany; słyszał, że ten człowiek urzeczywistnił Boga, a teraz mówi, że nie wierzy w Boga! Powtórzył pytanie i zapy­tał, czy właściwie go zrozumiał.
- Słyszałem. Czy zrozumiałeś, co powiedziałem? Nie wierzę w Boga, ponieważ wiem. Nie ma potrzeby, by wierzyć. Wiem, że cała egzysten­cja jest boska. Każda cząstka tego wszech­świata jest boska. Wiem to. Nie jest to sprawa wierzeń.



W krajach chrześcijańskich panuje ogromne ubóstwo. Nawet w Ameryce, w najbogatszym kraju, trzy miliony ludzi żyje na ulicach, ludzi, którzy podczas ciężkiej zimy umierają. Co chrześcijanie robią dla tych ludzi? Oni też są chrześcijanami, ale nikt o nich nie dba. Ponieważ są chrześcijanami, już zamieszkują Królestwo Boże.

Ameryka wysyła misjonarzy na cały świat, aby pomagali biednym. Dziw­ne... Nie są w stanie pomóc własnym biedakom, ponieważ ci już są chrześcijanami.


Pewien sanjasin powiedział mi, że jego rodzice, a szczególnie matka, dokucza­ją mu bardzo, kiedy medytuje. Matka mówi: "Dlaczego marnujesz czas, siedzisz i nic nie robisz? Kogo chcesz oszukać, zamykając oczy? Le­piej poczytaj Biblię, idź do kościoła, pomódl się do Boga lub zrób jakiś cnotliwy uczynek. To, co nazywasz medytacją, to po prostu ego­izm". Sanjasin zapytał mnie, co sam bym na to odpowiedział. Należy tu zrozumieć wiele rzeczy.

Po pierwsze, pozostając w nieświadomości nie jesteśmy w stanie wyko­nać żadnego cnotliwego czynu. Cnota pochodzi z głębokiej medytacji. Cnota jest kwiatem urzeczywistnienia, które mówi, że jesteś wieczny, nieśmiertelny, że jesteś boski. Cnotą jest czerpanie z tej boskości. W egzystencji, w istnieniu nie ma żadnej innej cnoty.

Ale wszystkie religie, szczególnie zaś chrześcijaństwo, podkreślają: "Wykonuj cnotliwe działania. Nie siedź w ciszy, to jest egoistyczne". Muszę więc powiedzieć, że kiedy odnosisz sukces, stajesz się bogatym człowiekiem, nikt ci nie powie, że jest to egoistyczne. Wszyscy cię chwalą, mówią, że to coś wielkiego. Kiedy odniosłeś sukces w polity­ce i zostałeś prezydentem czy premierem, nikt nie mówi, że jest to egoistyczne, wszyscy cię chwalą.

Na uroczystość celebrującą sukces prezydenta Busha wydano 30 milio­nów dolarów. Sukces nie jest egoistyczny, widzisz w czym rzecz? By­cie superbogatym nie jest egoistyczne, produkowanie materiałów do zniszczenia świata nie jest egoistyczne, gromadzenie broni nuklear­nej nie jest egoistyczne...



Pewien mnich buddyjski wpadł do studni, pod którą akurat przebywał chrześcijański misjonarz. Misjonarz przyniósł wiadro i długą linę. Rzucił wiadro do studni i wyciągnął mnicha. Mnich powiedział:
- Jesteś jedynym religijnym człowiekiem.
- W istocie to je powinienem być tobie wdzięczny - stwierdził misjo­narz - Ponieważ jeśli nie wpadłbyś do studni, to nie mógłbym się wy­kazać cnotą. Jestem przeciwny konfucjańskiej idei, która głosi, że każda studnia powinna być obmurowana. Gdyby tak było, nikt nie mógł­by wpaść do środka! Żadne mury nie są potrzebne; w przeciwnym razie wszelka cnota, cała moralność i potrzeba służby zniknęłyby ze świata.


Nie kochaj kobiety, bo będziesz skończony. Nie tańcz, nie śpiewaj, nie wyglądaj na zadowolonego. Wyglądaj smutno. Im smutniej wyglądasz, tym jesteś bardziej religijny. Ci smutni ludzie zbierają się w kościołach, świątyniach, meczetach, aby księża pomagali im, prowadzili ich. Jeśli popełnią jakiś grzech, czują się winni, są smutni.

Zazdrość powstała wskutek nieustannego nacisku, jakie religie kładą na monogamię, która oznacza - nie w słowniku, ale w życiu - monotonię. Nikt nie chce żyć monotonnie. Małżeństwo to wielka strategia. Pary małżeńskie to najsmutniejsi ludzie świata, a religia naciska: "Żadnych rozwodów, rozwód jest grzechem!" W ten sposób powstała prostytucja, uboczny produkt religii.

Oto dobre rzeczy, które sprawiła religia. Po pierwsze: stworzyła monotonię, czyli małżeństwo, potem pojawiła się prostytucja, ponieważ człowiek jest zwierzęciem poligamicznym. Nie da się zmienić swojej natury.



Egzystencja nigdy nie została stworzona. Cały ten spór jest absolutnie niepotrzebny. Każda z religii myśli, że to wszystko musiało kiedyś zostać stworzone, w przeciwnym razie skąd by się wzięło.

Ale nie myślą: "Skąd wziął się Bóg?" Jeżeli to Bóg stworzył świat, to skąd on sam się wziął? Kto go stworzył? A jeśli Bóg jest niestwo­rzony, to jaki sens ma tworzenie zbędnych hipotez? To jest podstawa wszelkich odkryć naukowych: nie tworzenie zbędnych hipotez.

Jeżeli Bóg został stworzony przez innego, większego Boga, dochodzi się do absurdu, co logicy nazywają regressum infinitum. Dojdziesz do końca i nie znajdziesz odpowiedzi na pytanie: kto stworzył ostatniego Boga?

Sama egzystencja wystarcza.

Nauczam was o boskości, nie o Bogu. Wszystkie religie polegają na twojej winie, opie­rają się na twoim strachu, ale to nie jest autentyczna religijność.

Autentyczna religijność sprawia, że niczego się nie obawiasz, że je­steś nieustraszony; przestajesz być niewolnikiem.



"Rigweda" została napisana 90.000 lat temu, ponieważ pewna konstelacja gwiazd, którą opisuje ze szczegółami, nigdy więcej się nie powtórzyła. A Bóg stworzył świat zaledwie 6000 lat temu. Oczy chrześcijan są ślepe. Nie mogą się przyjrzeć egzystencji, ponieważ uniemożliwiają im to pisma. Pisma nie pozwalają im przyjrzeć się rzeczywistości. Gdzie był twój Bóg i twoi chrześcijanie, kiedy tworzono "Rigwedę"? Kiedy pisano Upaniszady, w Europie panowało barbarzyństwo.


Posłuszeństwo wyrządziło ludzkości więcej szkody, niż nieposłuszeń­stwo. Jeżeli wszystkie armie świata byłyby nieposłuszne, wówczas nie byłoby wojen. Pięć tysięcy wojen... Ludzkość stale ze sobą walczy. Na całej ziemi nie ma ani chwili spokoju. Zawsze gdzieś ktoś kogoś zabija, jakby to był cel naszego istnienia tutaj. Na czym opierają się wszystkie armie? Na posłuszeństwie.


Mówią, że kościół chrześcijański występuje w obronie prawdy, uczciwości i lojalności.
Po pierwsze należy zapytać, czy kościół chrześcijański zna prawdę? Wierzy w fikcyjnego Boga, wierzy w fikcyjnego diabła, wierzy w niebo i piekło, a nie ma żadnego dowodu na ich istnienie. Jakiej więc pra­wdy strzeże?

Kościół w istocie nie zna sposobu osiągnięcia prawdy. Modlitwa nie jest sposobem, ponieważ modlitwa opiera się na wierze w Boga. Już zaakceptowałeś jakieś wierzenie. Wierzenie nie jest prawdą. W praw­dę nie musisz wierzyć; prawda cię sobą wypełnia. Stajesz się nią! Ona nie jest sprawą wiary czy wierzenia, ale najgłębszego wniknię­cia w swoją własną świadomość. To podróż do wewnątrz.

Chrześcijaństwo nadal nie odstępuje od obiektywnego świata. Jego Bóg jest zewnętrznym obiektem, jego niebo jest na zewnątrz, podobnie jak piekło. Modlitwa jest dla zewnętrznego Boga; chrześcijaństwo jeszcze nie dowiedziało się, że w ludzkich istotach jest też przestrzeń wew­nętrzna, a jeśli nie dotknie się samego centrum swojej świadomości, nie osiągnie się prawdy.

Czego więc strzegą? Wszelkiego typu kłamstw! Narodziny z dziewicy, czy to jest prawda?
Tylko w przypadku ameby ma miejsce niepokalane poczęcie. Poza nimi nikt nie może się narodzić z dziewicy.



Chrześcijaństwo nie ma żadnego podejścia do prawdy, ponieważ prawda tkwi wewnątrz świadomości, jest jej wro­dzona, znajduje się poza umysłem. Nie jest myślą. Nie jest sprawą filozofii, ani przedmiotem dysput teologicznych. Jest to kwestia głębokiej medytacji, która prowadzi cię poza myślenie, poza umysł, tak że stajesz się świadkiem, czystym świadkiem.

Ten świadek jest boski, ponieważ jest wieczny. Jest czymś ostatecz­nym w inteligencji, jest największą przejrzystością widzenia. Zabiera cię daleko od wszelkich dualności. Nawet prawda i fałsz są dual­nością, tak jak narodziny czy śmierć, światło i ciemność. Wychodząc poza umysł, wychodzisz poza dualność.


Kiedy spoglądasz w lustro, widzisz swoją twarz. Jeśli osioł popatrzy w lustro, też zobaczy swoje odbi­cie. Lustro nie posiada wyobrażeń na swój temat, ono po prostu odbi­ja, to co się przed nim pojawia.

Naprawdę uczciwa osoba jest takim właśnie lustrem, które odbija. Bę­dzie robić to, czego wymaga dana chwila, nie według danych w przesz­łości obietnic. Przeszłości nie ma. Prawdziwie uczciwy człowiek nigdy nie daje żadnych obietnic, ponieważ obietnic udziela się na przy­szłość, a kto wie, co się może zdarzyć w przyszłości?

Człowiek przebudzony żyje z chwili na chwilę w czystej uczciwości. Uczciwość nie wiąże się jednak z przeszłością, ani z żadną obietnicą, kościołem czy pismem. Wiąże się z chwilą. Ten ktoś odpowiada swoją całkowitą świadomością, niczego nie zatrzymuje.


Chrześcijanie mówią, że śmierć jest karą za grzechy. Dziwię się, że nawet inteligentni ludzie mówią takie nonsen­sy. To dlaczego święci umierają? Jeśli ludzie umierają wskutek grze­chów, to dlaczego papieże umierają? Dlaczego umarł Jezus? I według Fryderyka Nietzschego... dlaczego Bóg umarł? Albo wszyscy popełniali grzechy, albo też cała ta idea jest absolutnie fałszywa. Śmierć jest zjawiskiem naturalnym, nie ma nic wspólnego z grzechem.


Po co żyją chrześcijanie? Ludzie cierpią, po­nieważ Bóg chce, aby cierpieli. Nie śmiej się, ani nie uśmiechaj, nie ciesz się niczym... Dlaczego właściwie nie miałoby się popełnić samobójstwa? Po co żyjecie? Tylko po to, by patrzyć na cierpienie swoje i innych?

To nie przypadek, że filozofowie Zachodu doszli do egzystencjalizmu, który poucza, że jedynym wyjściem jest samobójstwo. Chrześci­jaństwo głęboko wewnątrz uczyniło ten świat tak smutnym, że wydaje się, iż prawie nie ma potrzeby, by wstać jutro rano. Po co? By prze­dłużać cierpienie?


Słyszałem, że pewna chrześcijańska zakonnica kąpała się w ubraniu, w zamkniętej łazience. Kiedy dowiedziały się o tym inne zakonnice, powiedziały:
- Zwariowałaś? Drzwi są zamknięte, a w klasztorze jest tylko parę zakonnic. Nie ma tu żadnego mężczyzny. Dlaczego kąpiesz się w ubra­niu? - Zakonnica odpowiedziała:
- Bóg jest wszechobecny. Jest również w łazience i dlatego się boję. Takie uzależnienie prowadzi do patologii.

Wszystkie te idee - grzech pierworodny, wiara, nadzieja, miłosier­dzie - nie uczyniły świata lepszym. Uniemożliwiły światu rozwój świadomości, powiększanie doświadczenia rzeczywistej egzystencji i przekroczenie całego ubóstwa, by stać się częś­cią wiecznego życia, poprzez zjednoczenie się z nim.

Medytacja bierze cię do wewnątrz. Chrześcijaństwo ma modlitwę; modlitwa zabiera cię na zewnątrz. Medytacja tkwi głę­boko w twojej własnej świadomości, nie jest fikcją.


Chrześcijańscy przyjaciele powiedzieli mi, że ich reli­gia wspiera się na rodzinie, rodzina jest jej kamieniem węgielnym. Jednak rodzina jest również podstawą wszelkich neuroz, wszelkich psychoz, wszelkiego typu chorób umysłowych i problemów społecznych. Stała się ona również podstawą ras, narodów, wojen.

Rodzina nie ma przed sobą przyszłości, jej przydatność i niezbędność są sprawą przeszłości. Nie tylko chrześcijanie, ale wszyscy zosta­liśmy uzależnieni przez myśl, że rodzina stanowi wielki wkład do świata. Rzeczywistość jest całkiem inna.

Po pierwsze, rodzina jest więzieniem, pragnie kontrolować dzieci, żonę; jest to bardzo zwarta grupa ludzi, którzy uświęcają swoje wię­zienie. Ale rezultaty tego są bardzo nieprzyjemne.


Ktoś, kto mówi: "Wierzę w Boga", nie rozumie ani jednego słowa z tego, co mówi. To, że się w coś wierzy oznacza brak wiedzy. Jest to całkowita ignorancja. Ludzie wmusili w siebie tę ideę, a ty trzymasz się jej, tak jakbyś znał Boga. Człowiek, który wierzy w Boga, nie powinien być z tego dumny, ale powinien się wstydzić.

Wiara ukrywa twoją niewiedzę.
Wiedza jest czymś całkiem innym.

Jednak chrześcijaństwo i wszystkie inne religie stale wprowadzają chaos do umysłów ludzi. Nie widzą różnicy pomiędzy wiarą, a wiedzą. Ślepiec może wierzyć w światło, ale to mu nie pomoże. Aby ujrzeć światło potrzeba oczu, a wtedy nie ma już potrzeby, by wierzyć. Je­śli coś wiesz, czy potrzebujesz w to coś wierzyć?

Czy wierzysz w światło, w księżyc, w gwiazdy? Po prostu wiesz, nie jest to kwestia wiary. Wiara polega tylko na poparciu fikcji i kłamstw, nie po to, by wspomagać prawdę. Każdy system wierzeń sta­nowi przeszkodę na drodze rozwoju duchowego.







______________________________
 
Namaste!

Ekspert -
 
dragon7
 Wysłana - 19 październik 2008 22:56      [zgłoszenie naruszenia]

Bawią mnie tego typu teksty. Ktos spostrzegawczy zwroci uwage na jeden dosc istotny "szczegol" kazdej takiej rozprawy.

poszukiwanie prawdy

otoz taki mistrz zen-u wciska po prostu jeden wiecej kit ktory po samych jego słowach latwo zdemaskować - zauwazcie z jednej strony mowi o poszukiwaniu prawdy , calej potrzebnej do tego drodze ,odnajdywaniu trudzie czyli coś jak wspinanie sie na szczyt mozliwosci a z drugiej strony podaje w argumentach przeciw wierze oczywistosc prawdy - jest ona namacalna widoczna - wystarczy zobaczyc i wiedziec ! nic prostszego wiec zatem czemu szukać tego co jest widoczne dla kazdego?

Znawca -
 
MegaBlast
 Wysłana - 3 luty 2009 23:23      [zgłoszenie naruszenia]

Chodzi o to żebyś zmęczył się poszukiwaniem tej prawdy i zrozumiał, że właściwie niczego nie szukasz prawda jest tu i teraz. Taki fajny myk :D Zamieszać w głowie i odrzucić wszystko z zewnątrz nawet to co przeczytałeś bo prawda to ty.

 
fazimodo
 Wysłana - 4 luty 2009 02:01      [zgłoszenie naruszenia]

A przy okazji dorzucił mu kasy na kolejnego Rolexa za prawienie albo truizmów typu pokochaj samego siebie i świat to życie będzie się wydawać łatwiejsze i piękniejsze, albo kompletnych bredni.
Pozatym koleś to pieprzony sekciarz:
"Rodzina nie ma przed sobą przyszłości, jej przydatność i niezbędność są sprawą przeszłości."
"Po pierwsze, rodzina jest więzieniem, pragnie kontrolować dzieci, żonę; jest to bardzo zwarta grupa ludzi, którzy uświęcają swoje wię­zienie. Ale rezultaty tego są bardzo nieprzyjemne."



"Jestem absolutnie przeciwny wierze, przeciwny wszelkim systemom wie­rzeń, ponieważ przeszkadzają one ludzkości odkryć osobisty stan Bud­dy, osobistą boskość."

Nie ma nic lepszego jak zdanie, któe samo sobie zaprzecza. Stan Buddy jest wierzeniem, które chce sprzedać Szoszo, ale jednocześnie wierzenia są złe.Więc jego wierzenie, automatycznie staje się prawdą.

"W krajach chrześcijańskich panuje ogromne ubóstwo. Nawet w Ameryce, w najbogatszym kraju, trzy miliony ludzi żyje na ulicach, ludzi, którzy podczas ciężkiej zimy umierają. Co chrześcijanie robią dla tych ludzi? Oni też są chrześcijanami, ale nikt o nich nie dba. Ponieważ są chrześcijanami, już zamieszkują Królestwo Boże."
Przekłamanie i totalny brak zrozumienia dlaczego ci ludzie żyją w slumsach. A dlaczego tak jest - odpowiada na to socjologia i ekonomia, a nie wiara.

"Po pierwsze, pozostając w nieświadomości nie jesteśmy w stanie wyko­nać żadnego cnotliwego czynu. Cnota pochodzi z głębokiej medytacji. Cnota jest kwiatem urzeczywistnienia, które mówi, że jesteś wieczny, nieśmiertelny, że jesteś boski. Cnotą jest czerpanie z tej boskości. W egzystencji, w istnieniu nie ma żadnej innej cnoty."
Po pierwsze, jest to system wierzeń, w który szoszo wierzy, ale który sprzedaje jako prawdę. Tak jak każdy inny guru jakiejkolwiek religii czerpiący z tego zyski.

"Jeśli popełnią jakiś grzech, czują się winni, są smutni."
Zabiłeś człowieka? Przecież to wspaniałe, nie czuj się winnym!

"Zazdrość powstała wskutek nieustannego nacisku, jakie religie kładą na monogamię, która oznacza - nie w słowniku, ale w życiu - monotonię. Nikt nie chce żyć monotonnie. Małżeństwo to wielka strategia. Pary małżeńskie to najsmutniejsi ludzie świata, a religia naciska: "Żadnych rozwodów, rozwód jest grzechem!" W ten sposób powstała prostytucja, uboczny produkt religii."
Prostytucja jest starsza od religii, która mówi 'żadnych rozwodów'. Związek kobiety i mężczyzny, nazywany dzisiaj małżeństwem zresztą też.

""Rigweda" została napisana 90.000 lat temu, ponieważ pewna konstelacja gwiazd, którą opisuje ze szczegółami, nigdy więcej się nie powtórzyła. A Bóg stworzył świat zaledwie 6000 lat temu. Oczy chrześcijan są ślepe. Nie mogą się przyjrzeć egzystencji, ponieważ uniemożliwiają im to pisma. Pisma nie pozwalają im przyjrzeć się rzeczywistości. Gdzie był twój Bóg i twoi chrześcijanie, kiedy tworzono "Rigwedę"? Kiedy pisano Upaniszady, w Europie panowało barbarzyństwo."
Ach jaka to jego kultura i cywilizacja jest lepsza od Europejskiej. Ach jak jego religia jest lepsza, ma w końcu 90,000 lat, a nie tylko 6000!
A ta barbarzyńska Europa jakoś przynajmniej ominęła taki syf jaki jest dzisiaj w Indiach. Całe szczęście mieliśmy o niebo lepszych filozofów niż oni.

"Posłuszeństwo wyrządziło ludzkości więcej szkody, niż nieposłuszeń­stwo."
To teraz się zabawię w kruchego. A rewolucje?

"Czego więc strzegą? Wszelkiego typu kłamstw! Narodziny z dziewicy, czy to jest prawda?
Tylko w przypadku ameby ma miejsce niepokalane poczęcie. Poza nimi nikt nie może się narodzić z dziewicy."

Koleś tak zna się na świecie, już jest tak oświecony, że o dzieworództwie najwyraźniej nie słyszał. Tak występuje to w przyrodzie u bardziej złożonych organizmów niż pierwotniaki.

"Czy wierzysz w światło, w księżyc, w gwiazdy? Po prostu wiesz, nie jest to kwestia wiary. Wiara polega tylko na poparciu fikcji i kłamstw, nie po to, by wspomagać prawdę. Każdy system wierzeń sta­nowi przeszkodę na drodze rozwoju duchowego."
A co jest prawdą? Prawdą jest to co szoszo mówi! Nawet jeśli mówi, że nic nie jest prawdą, to wtedy to, że nic nie jest prawdą staje się prawdą...


A uczta intelektualna z tego marna jest, bo koleś nie ma pojęcia o czym mówi, ale jednak mówi.
A o chrześcijaństwie pisze dokładnie to samo co nasi forumowi niewierzący...

Zmieniony przez - fazimodo w dniu 2009-02-04 02:06:09
_______________________________
 
Zdrowy rozsądek - występuje tak rzadko, że jest uważany za super moc.

Znawca -
 
hulio
 Wysłana - 4 luty 2009 03:46      [zgłoszenie naruszenia]



" W krajach chrześcijańskich panuje ogromne ubóstwo. Nawet w Ameryce, w najbogatszym kraju, trzy miliony ludzi żyje na ulicach, ludzi, którzy podczas ciężkiej zimy umierają. Co chrześcijanie robią dla tych ludzi? Oni też są chrześcijanami, ale nikt o nich nie dba. Ponieważ są chrześcijanami, już zamieszkują Królestwo Boże. " Osho, miliarder

Swoje imperium finansowe zbudował bo ludzie tyrali dla niego ponad norme..


Ten tekst co Grundman wkleił to same bzdury, uogólnienia, truizmy, mixy teorii z różnych tradycji, zaprzeczanie samemu sobie..
Mdląca papka new age, fazimodo dobrze pisze..



Zmieniony przez - hulio w dniu 2009-02-04 03:48:11

Specjalista -
 
komandarm
 Wysłana - 4 luty 2009 10:25      [zgłoszenie naruszenia]

potem jakiś frajer to przeczyta, nauczy się na pamięć kilku pułapek retorycznych i zacznie męczyć stare baby po tramwajach.

 
mrSnickers
 Wysłana - 8 luty 2009 20:55      [zgłoszenie naruszenia]

nie uczta a raczej fast food intelektualny...

 
komandarm
 Wysłana - 9 luty 2009 21:16      [zgłoszenie naruszenia]

Strawiony i wysrany fastfood intelektualny ; )

 
Kazam
P I G U Ł K A
 Wysłana - 10 luty 2009 10:13      [zgłoszenie naruszenia]

wystarczy znac troche azje zeby wiedziec ze takich 'medrcow' jak on to jest na peczki w kazdym rejonie

jemu sie poprostu udalo z tamtad wyrwac

nie jest zadnym najwiekszym, najlepszym czy jedynym ale jednym z tysiecy

 
Grundman
Perpetuum mobile
 Wysłana - 11 luty 2009 09:43      [zgłoszenie naruszenia]

no to się trochę pobawiłem, i wam odpowiedziałem ;)


Kazam:

wystarczy znac troche azje zeby wiedziec ze takich 'medrcow' jak on to jest na peczki w kazdym rejonie
nie jest zadnym najwiekszym, najlepszym czy jedynym ale jednym z tysiecy


A Ty znasz Azje? Bo nie za bardzo wiem do kogo go porównujesz? Kogo masz na myśli? W Azji jest wiele religii, w Indiach jest wiele religii - i każda ma swoich przedstawicieli, jest ich na pęczki. Nawet chrześcijan nie brakuje, np. Swami Abhishiktananda i Swamie Dayananda, czyli mnisi benedyktyńscy głoszący swoje madrości i ich aśram [http://www.monasticdialog.com/a.php?id=832] , [ashramdiary.gaia.com/blog/2008/6/saccidananda_ashram_shantivanam] , czy Benedicts Dharma [monasticdialog.com/conference.php?id=91] - oprócz nich do tamtejszych medrców zaliczają się przedstawiciele dżinizmu, wedyzmu, jogi, sankhji, buddyzmu, waisznawizmu, sikhizmu, islamu, ateizmu - czyli dokładnie jak u nas na Zachodzie - mnóstwo systemów. Tylko nie bardzo rozumiem kogo z nich przyrównujesz do Osho? Oni wszyscy bronią swoich systemów, Osho atakuje, sprzeciwia się systemom. Co więcej on nie jest wschodni czy zachodni - jest czymś co łączy obie te skrajności, albo czymś ponad. A więc takich osób nie ma "na pęczki", to swoisty oryginalny wyjątek. No ja bym mógł przyrównać conajwyżej dwóch, trzech innych do niego. A Ty KOGO masz na myśli? (chcę się dowiedzieć, bo może dowiemsię dzięki temu czegoś nowego, a być może Ty tylko rzucasz sloganami i nie masz nic na pokrycie tych sloganów?)


Z tego powodu Osho jest największym "wywrotowcem". I to wcale nie w Indiach - bo tam każdy może mieć pogląd jaki chce (Osho cieszy się np wielkim szacunkiem obecnego premiera Indii, mimo że ten jest Sikhem - swoją drogą pierwszy Sikha będący tak daleko u władzy ;) tamta kultura się cieszy z tego co dołożył do niej Osho )) - był wywrotowcem nie w Indiach ale tu na Zachodzie (gdzie l;udzie bywają bardziej sztywni mentalnie). Wierzę że podobnym wywrotowcem był Jezus dla ówczesnych - zresztą też z tego powodu musiał zginąć. Więc takich postaci nie jest dużo - w histori może dopatrzysz się kilku.


Były i inne dziedziny w których Osho się wybił - wygrywał najbardziej prestiżowe konkursy-debaty filozoficzne (organizowane przez dżinistów; wygrywał przynajmniej do czasu gdy przestali go zapraszać bo był za bardzo wywrotowy - widzisz nawet swoi się go wyrzekli ) Przesadził na sympozjum dotyczącym miłości, gdzie miał poprowadzić wykład - i zamaist o miłości zaczął mówić o seksie - tu przegiął, no bo przecierz miłość taka piękna seks taki grzeszny :) . Odznaczony został przez Stowarzyszenie Pisarzy Indii jako najbardziej radykalny myśliciel. Jego myśli wydano w ponad 650 książkach, 32 językach, dziesiątkach milionów egzemplarzy. Jego wspólnota została przez rząd uznana za "ekologicznie
wzorcową", corocznie wysyła się do Poony studentów z
całej Indii na praktyki. Itd itp...

Kogo chcesz do niego przyrównywać?

Aha, był jeszcze wykształcony w filozofii i uczył na uniwesytetach... ale to nie atut w tym przypadku, takich u nas faktycznie na pęczki!!


hulio:

Ten tekst co Grundman wkleił to same bzdury, uogólnienia, truizmy, mixy teorii z różnych tradycji, zaprzeczanie samemu sobie..
Mdląca papka new age, fazimodo dobrze pisze..



Niezrozumieniem i myleniem pojęć jest nazywanie tego co chciał przekazać Osho New Age'em. Osho nie dokonywał żadnego synkretyzmu, wręcz odworotnie. Za to ukazywał te same prawdy drzemiące w każdej religii, wydobywał na swiatło to co w różnych religiach jest nazywane różnie, lecz jest tym samym. Jak pisał o nim pewien myśliciel i filozof: "On nie preferuje jednej drogi. Bhagawan omawia pisma religijne wszystkich tradycji podczas swoich wykładów. Sprawia że stają się dla nas znów żywe i że możemy pojąć ich oryginalne znaczenie i powiązania z nami współcześnie. Bhagawan nie łączy wszystkich religii w jedną nową całość. Raczej posługuje się różnymi tradycjami, by doprowadzić słuchacza do istoty religijności - religijności nie związanej z sektami, dogmatem i rytuałem".



Osho, miliarder
Swoje imperium finansowe zbudował bo ludzie tyrali dla niego ponad norme..


??? Z tego co wiem Osho nie miał niczego zapisanego na siebie, na własność. Jako człowiek nie posiadał majątku, nawet żaden z rolce royców nie był na niego zapisany. Żadnego z nich też nie kupił.

Najczęściej buntują się przeciw temu osoby które same są biedne i ubogie - ale to nie mój problem, tylko ich.

Z drugiej strony, hulio - jakbyś dał swiatu tyle co Osho (tyle radości, twórczości, życia) - to życie by i Tobie z pewnością odpłaciło tym samym - nie mam wątpliwości.



faizmodo

cieszę się, że masz własne zdanie na tematy o których mówi Osho. to znaczy że załapałeś jego przekaz - Osho byłby dumny

a ja też mam swoje zdanie, więc:

Nie ma nic lepszego jak zdanie, któe samo sobie zaprzecza. Stan Buddy jest wierzeniem, które chce sprzedać Szoszo, ale jednocześnie wierzenia są złe.Więc jego wierzenie, automatycznie staje się prawdą.

Stan Buddy rozumiany jest tu jako stan pełnej świadomości, wolności, niezależności, inteligencji, wolności nawet od tego co mówi Osho. Stan Buddy w tym wypadku napewno też nie wiąże się z buddyzmem. I nie jest wierzeniem. Szoszo by raczej powiedział byś nie wierzył mu, ani Buddzie, ani buddyzmowi. Zauważ to tak samo jak Budda - Budda mówi, nie wierzcie w nic, zanim sami tego nie sprawdzicie, że przynosi korzyść. Sprzeczność? Nie. To tak jak Jezus który mówi: nie wierzcie faryzeuszom, nie wierzcie uczonym w piśmie, nie wierzcie systemowi - wierzcie Prawdzie. A kto jest tą Prawdą? Jezus. Pozorna sprzeczność. Jezus mówi żeby każdy sam stał się prawdą.

Różnica między oshowskim "nie wierzcie w nic", a jezusowym "wierzcie w Prawdę" jest tylko pozorna, różnica między tymi słowami jest tylko na bardzo prostym poziomie. Naprawdę chodzi o to samo.


A ta barbarzyńska Europa jakoś przynajmniej ominęła taki syf jaki jest dzisiaj w Indiach. Całe szczęście mieliśmy o niebo lepszych filozofów niż oni.

Mieliśmy podobnych filozofów. Osho ma poglądy podobne do Nietzschego. Oczywiście nie trzeba lubić Nietzschego. Osho rozwija troche bardziej i głębiej poglądy Freuda czy Junga. Ale nie jest on ani wschodni ani zachodni. Równie chętnie bierze się za Buddę, Zaratustrę czy Mahawierę, co za Freuda.

Syf w Indiach? No tak. Nawet Osho o tym mówi, i zauważa że rozwój duchowy czy medytacja ma sens i najlepiej się rozwija jak kraj jest bogaty - buddyzm w państwie Aśoki, czy joga w bogatych królestwach Indii - tam kwitł rozwój, a nie teraz w ubogich Indiach. Budda mógł tyle osiągnąć bo był bogaty. Miał na czym budować, miał zaspokojone wszelkie możliwe pragnienia. W ubóstwie nie myślisz o rozowoju duchowym czy rozwoju medytacji, twórczości - lecz o tym by mieć co jeść i jakoś się utrzymać. To nie sprzyja rozwojowi - mówi Osho w bardzo wielu miejscach.

Zauważ - bogate kraje to u nas te które odchodzą od religii nawołującej do ubóstwa. Największe ubóstwo ekonomiczne w Europie jest w krajach z jaką religią? Osho to wie, i jest mowa o tym w jego ksiażkach. On zachęca do bogactwa, rezygnacji z głupot ograniczających rozwój. Mówi że ubóstwo jest przeciwiweństwem rozwoju. Jednak jaka sprzeczność musi tkwić w Twojej łepetynce fazimodo? - w momencie gdy on zachęca do bagactwa, i nawet promuje to przykładem - to Ty mu już zarzucasz rolexy... Najpierw jesteś przeciwny biedzie, a jak ktoś nie jest biedny to jesteś przeciwny jemu. O co biega? Czy sam wiesz wogle jakie sprzeczności są w Tobie samym?



A o chrześcijaństwie pisze dokładnie to samo co nasi forumowi niewierzący...

Gdybyś zechciał zrozumieć Osho, to zauważyłbyś że w religiach krytykuje on TYLKO wypaczenia. Wszelkie wypaczenia. Go interesuje istota religijności. Dlatego wielu wierzących różnych religii nie ma mu tego za złe - bo rozumieją że wytyka im tylko ich własne błędy, wskazuje na to co wypaczyli lub jak daleko się odsunęli od własnego jestestwa czy sensu religijności - za każdym razem gdy wydaje cisię że on atakuje religijność, on demaskuje tylko jej zakłamanie, wypaczenie. Wczytaj się w to.



dragon7

Osho nie jest mędrcem Zen. Napewno czytał dużo Zenu czy Taoizmu, zwłaszcza pod koniec swojego życia, ale nie był zenowcem (przynajmniej formalnie)



MegaBlast:

Piękna wypowiedź

właściwie niczego nie szukasz prawda jest tu i teraz. Taki fajny myk :D Zamieszać w głowie i odrzucić wszystko z zewnątrz nawet to co przeczytałeś bo prawda to ty.




_______________________
______________
_____


Podsumowanie
pytanie do:

Kazam - KTO jest taki jak Osho? Nazwiska :)
hulio - to źle cieszyć się bogactwem?
fazimodo - to jesteś za bogactwem czy ubóstwem? Trzeba się zdecydować!


Istnieje takie powiedzenie: "Gdy kieszonkowiec
spotyka mędrca, widzi tylko jego
kieszenie". Od waszych intencji zależy, co zobaczycie np. w Osho. To świetnie odbija zawartość waszych umysłów.


Należy też pamiętać że metoda Osho nie jest filozoficzna lecz psychologiczna. I to pierwszy błąd jaki możecie popełnić w analizie. Trzeba na to patrzeć z punktu widzenia psychologicznego (zgadza się z tym większość jego komentatorów, a nawet on sam to mówił) i nie w oderwaniu od metod praktycznych które propagował. Drobne sprzeczne niuanse tkwią na poziomie rozmyślań intelektualnych. Ale nie o to chodzi - jego przesłaniem było przekroczyć umysł, a więc nie zatrzymywać się na intelektualnej analizie, którąon i tak olewał :) Albo do pewnego momentu tą drogą prowadził - a potem mówił "żartowałem" "olewam to". Nie o to chodziło.

Można było dawać różne teksty Osho, alemyślę że im bardziej kontrowersyjne tym lepsze. Gdyby Osho chciał abyś się z nim zgadzał to lizałby ci buty.

hulio: tu tekst dla Ciebie, Czerwone Diabły Rejneesha, bardzo ciekawy tekst [zb.eco.pl/zb/46/rajneesh.htm]


fajne jest to jego centrum w Poonie. Miejsce godne odwiedzenia:

[www2.db.dk/pe/osho/gallery.htm]

świetny tekst o centrum w Poonie!
[foof.most.org.pl/g_osho/gazeta_w.htm]


osho też za***iście malował, niektóre obrazy naprawdę mi się podobają (teraz nie mogę znaleźć - może nie wszystkie, ale są takie że naprawde :)

_______________________________
 
Namaste!

Ekspert -
 
hulio
 Wysłana - 11 luty 2009 14:11      [zgłoszenie naruszenia]

to źle cieszyć się bogactwem?

Wcale nie, nie wiem w ogóle skąd takie pytanie? Wcześniej napisałem odnośnie hipokryzji Osho..
Bo skoro ludzie z jego sekty harowali jak woły, od rana do nocy na jego luksusy i inwestycje, w zamian dostając tylko jedzenie a później rzuca takie teksty na chrześcijan to jest hipokrytą. zresztą myśle, że nie miał zielonego pojęcia o pomocy chrześcijan dla biednych.. Gadał jakieś farmazony poprostu..


Zmieniony przez - hulio w dniu 2009-02-11 14:52:35

Specjalista -
[Powiadom mnie, jeśli ktoś odpowie na ten artykuł.]


Odpowiedzi jest na 3 strony.   | następną
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia

wiara, nadzieja, Prawda - oczywiście w/g Osho ;)

Strony: 1 2 3
 
Warto przeczytać: | | agnieszka jakubowska | dominikana | punta cana | katherina toes | Triptorelin | fuuuuuuu | FFFFFUUUUUUU | alija | kogniwsityka | krosty na penisie | alkohole | zatoki | giuseppe ottaviani | fizyka | sylwetki | dutchess | antysemickie | t mobile | Biznes

 
Polecamy: KSW | Motywatory | Spalacz tluszczu

wersja lo-fi


Copyright 2000 - 2019 SFD S.A.
 
Powered by Pazdan ForKat 4.0